post

Opublikowane 14.06.2021 12:15 przez

Przemysław Michalak

Jakub Świerczok jest dziś naszą główną nadzieją na wsparcie Roberta Lewandowskiego w ataku. W reprezentacji Polski to nadal totalny żółtodziób, choć w przyszłym roku dobije do trzydziestki, a już dziewięć lat temu grał na poziomie Bundesligi. Nim jednak znalazł się w tym miejscu, w którym jest obecnie, musiał przejść długą, pełną wybojów drogę. Z pewnością było wielu, którzy postawili już na nim krzyżyk w kontekście poważnego grania i trzeba uczciwie przyznać, że mieli ku temu podstawy. Świerczok jednak w decydującym momencie diametralnie zmienił podejście do piłki i to uratowało mu karierę. Nie zmienił za to swojego charakteru, którym nadal jednych ujmuje, a drugich irytuje. 

Jakub Świerczok – historia napastnika reprezentacji Polski

Urodzony w Tychach napastnik epatuje pewnością siebie ocierającą się o bezczelność i arogancję. Chwilami można odnieść wrażenie, że na boisku nikogo i niczego się nie boi. To oczywiście też w jakimś stopniu może być poza, nawet on nie jest niezniszczalny w tym kontekście. Przyznał to zresztą samemu w kontekście swoich początków w reprezentacji. Gdy debiutował u Adama Nawałki, stresował się i było to widać w trakcie gry. Teraz już zupełnie inaczej funkcjonuje w kadrze. Co nie zmienia faktu, że w ostatnich latach niewielu było w polskiej piłce zawodników, którzy wzbudzaliby większe emocje samym tylko sposobem bycia.

 – W Bytomiu to był jeszcze krnąbrny dzieciak. W GKS-ie Tychy od pewnego momentu stał się ułożonym profesjonalistą. Jako człowiek też się wtedy zmienił, choć oczywiście pewne cechy charakteru mu pozostały – mówi nam Daniel Tanżyna. Obrońca Widzewa Łódź grał ze Świerczokiem i w Polonii Bytom, i kilka sezonów później w Tychach.

 – Od początku był mega pewny siebie, wręcz bezczelny – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie wszystkim jego styl bycia pasował. Starszych zawodników chwilami denerwował, nie mogli uwierzyć, że taki młokos wchodzi do zespołu z aż taką pewnością. To były jeszcze czasy, gdy mieliśmy dwie szatnie – dla starszych i dla młodszych, więc do jakichś większych spięć tam nie dochodziło. A gdy jesteś dobry na boisku, to prędzej czy później i tak zostaniesz zaakceptowany. Jak zaczęło mu wpadać, nieraz komentował przed meczem, że dziś na sto procent strzeli jedną czy dwie bramki. I potem to robił. Pamiętam mecz z Olimpią Grudziądz, w którym ustrzelił hat-tricka. Nie był wyznaczony do rzutu karnego, ale i tak po prostu zabrał piłkę 10 lat starszemu Dziewulskiemu i powiedział, że on to skończy. No i ośmieszył bramkarza podcinką. Pomyślałem: „co za gość”. Afery w szatni nie było. Byłaby, gdyby nie trafił – wspomina Tanżyna.

Kuba ma zakorzenione poczucie sprawiedliwości, zawsze jej oczekuje. Chce, żeby rzeczy były czarno-białe. Piłka często taka nie jest, dlatego były w jego życiu sytuacje, w których czuł się niedoceniany. Miał wrażenie, że jakaś sprawa nie została rozwiązana tak, jak powinna – uważa obecny agent zawodnika Jarosław Kołakowski.

I dodaje:  Najlepsi sportowcy najczęściej nie mają łatwych charakterów. Otoczenie na każdym poziomie wiele od nich wymaga. Raz są oklaskiwani, raz wygwizdywani, ale muszą nauczyć się z tym żyć i jednemu przychodzi to łatwiej, drugiemu trudniejKuba wcześniej wchodził w różnych sprawach w polemikę, zamiast sobie odpuścić, być ponad to. Dodatkowo dobry trener powinien zdawać sobie sprawę, że napastnik o takim butnym charakterze jest potrzebny. Nie uległy i grzeczny dla wszystkich wokół, a pewny siebie i często egoistyczny. Dążący do swojego celu, jakim jest strzelanie bramek. Taki napastnik, który nie zawsze zgadza się z trenerem, ale walczy rywalami do samego końca może być skuteczniejszy. Poczucie własnej wartości niekiedy wiąże się z arogancją, a to nie każdemu się podoba.

Mentalność podobna do… Zlatana Ibrahimovicia

Arkadiusz Onyszko, który poznał Świerczoka jako trener bramkarzy Górnika Łęczna, już kilka lat temu w rozmowie na Weszło był pod wrażeniem jego charakteru. Dziś zdania nie zmienia. – On były inny niż wszyscy, zawsze się odznaczał. Z własnego doświadczenia wiem, że w Danii uwielbialiby takiego piłkarza. Tam lubią, kiedy cała drużyna jest niebieska, a ty czerwony. Kuba nie ma polskiego charakteru. Nie kłania się, nie dziękuje wszystkim wokół za to i za tamto. Zna swoją wartość i nawet gdy zagrał słabo, mówił, że zagrał dobrze. Ma też pozytywne nastawienie do otoczenia. Nieraz jest tak, że piłkarz słuchający negatywnych komentarzy na swój temat zapada się psychicznie. Ale on ma to wszystko gdzieś – tę presję ze strony mediów, kibiców czy klubu. W szatni nigdy się nie czaił, od razu zaznaczał swoją obecność. Nie chował się, wszędzie wchodził jak do siebie – mówi srebrny medalista olimpijski z Barcelony.

Jakub Świerczok strzeli gola ze Słowacją? Kurs 3.25 w Fuksiarz.pl

On też jest zdania, że takie cechy pomagają w karierze, lecz jednocześnie są pewnym brzemieniem w kontekście relacji z otoczeniem. – Postawa Kuby nie każdemu w Łęcznej się podobała. Ale dopóki grał dobrze i pomagał kolegom z drużyny, nikt niczego nie mógł mu zarzucić. Nie chcę dawać porównań na wyrost, ale myślę, że Świerczok ma punkty wspólne z Ibrahimoviciem. „Ibra” też miał w czasach młodości problemy, bo ludziom nie odpowiadała jego ponadprzeciętna pewność siebie. Coś takiego ma się od urodzenia, tego się nie wypracuje. Kuba nikogo nie udaje, jest w stu procentach sobą. Patrząc na to, jak dzisiejsza młodzież jest wychowywana, takich zawodników jak Świerczok będzie coraz mniej. Uważam, że trenerzy będą poszukiwali tej charakterystyki z jeszcze większą mocą. On sam może być też przykładem dla młodych ludzi – podkreśla Onyszko.

W szatni nie jest samotnikiem

Mimo przemiany pod wieloma względami, opierając się na medialnym wizerunku tego zawodnika, nadal można odnosić wrażenie, że w szatni to raczej chadzający własnymi ścieżkami odludek, który jest jedynie tolerowany ze względu na umiejętności. Jak przekonują nasi rozmówcy, ta interpretacja mija się z prawdą.

 – Był normalnym kolegą, a w Tychach miał też swoją ekipkę wędkarzy. Z Tomkiem Boczkiem i Mateuszem Mączyńskim wyjeżdżali na ryby, nieraz nawet z noclegiem i potem Kuba chwalił się zdjęciami złowionych okazów. To zapalony fan wędkarstwa – mówi Daniel Tanżyna.

 – Jeśli dobrze pamiętam, w Zawiszy szatnia go akceptowała. Mieliśmy wspólny cel, czyli utrzymanie w Ekstraklasie. Ja na pewno nie mogę mu niczego zarzucić, był fantastycznym kolegą – dodaje Jakub Wójcicki, będący kapitanem Zawiszy Bydgoszcz w okresie gry Świerczoka dla tego zespołu.

 – Byłbym głupcem, gdybym powiedział, że charakter Świerczoka podobał się wszystkim. Na tym poziomie mamy 20-30 zawodników w szatni, z których każdy ma swoje ambicje. Tak więc na pewno było tak, że ktoś patrzył na Kubę spode łba. On jednak dawał nam jako zespołowi tak wiele, że ci, którzy mieli jakieś „ale”, musieli się z tym pogodzić. W tamtym momencie to była nasza gwiazda – mówi Paweł Karmelita, asystent u kilku trenerów w Zagłębiu Lubin, w tym obecnie pracującego Martina Seveli.

Zdarzało się nawet, że lubińska szatnia swojego napastnika fetowała. – Przypomniałem sobie sytuację, którą widziałem tylko dwa razy w życiu. Graliśmy z Pogonią Szczecin na wyjeździe, zremisowaliśmy 3:3 po hat-tricku Kuby. Po ostatnim gwizdku telewizja wzięła go na wywiad. Cała szatnia postanowiła na niego poczekać. Wszyscy piłkarze zaczęli okazywać radość dopiero w chwili, gdy Kuba do nas przyszedł. Dostał wielkie oklaski, szatnia okazała mu ogromny szacunek. Zawodnicy po prostu wiedzieli, że Kuba gwarantuje punkty. Był game changerem – wspomina Karmelita.

Mimo że kadrowicz Paulo Sousy pod wieloma względami zmienił się na lepsze, to na pewno nie wyeliminował ciągłej gestykulacji w trakcie meczów w kierunku partnerów z drużyny.

Daniel Tanżyna: – To mu akurat zostało (śmiech). Bardzo dużo gestykuluje i macha rękami, denerwuje się przy złych zagraniach kolegów. Robi to w dobrej wierze, stara się pomagać, ale niektórych może to irytować. W Tychach nawet mi jako obrońcy podpowiadał, żebym np. przy silnym napastniku, który się do mnie „przykleja”, odskoczył od niego i wtedy będzie mi łatwiej. Wiedziałem to, ale doceniałem, że chciał pomóc.

Paweł Karmelita: – Kiedyś Bartek Pawłowski nie podał mu piłki w klarownej sytuacji. Nie strzeliliśmy wtedy gola. Kuba mocno się zdenerwował, wyraził emocje na swój sposób. Nieważne, czy grał młody, czy bardziej doświadczony zawodnik. Każdy na boisku miał wskakiwać na jak najwyższy poziom. Kuba dużo wymagał – od siebie, ale i od kolegów czy trenerów.

Dawał w kość w Tychach

Z naszych rozmówców najtrudniejsze przejścia ze Świerczokiem miał Krzysztof Izydor. Prowadził go, gdy wrócił on do MOSM-u Tychy. Wrócił, bo w tym klubie zaczynał treningi, ale szybko przeniósł się do MK Górnika Katowice. Nie było to jego celem, ale trenera (nie Krzysztofa Izydora) zdenerwował fakt, że wrócił z wakacji kilka dni po rozpoczęciu zajęć i stwierdził, że w takim razie może wyjechać na kolejne wakacje. Młodziutki zawodnik następne trzy lata spędził więc w Katowicach i dopiero latem 2006 roku znów zaczął zakładać koszulkę MOSM-u.

Polska faworytem meczu ze Słowacją. W Fuksiarz.pl kurs na wygraną biało-czerwonych wynosi 1.83

 – Trudny do prowadzenia dla trenera i trudny dla przeciwnika na murawie. Zawsze był krnąbrny, wszystko musiało być po jego myśli. Pamiętam, jak byliśmy gdzieś na obozie i razem z kuzynem zamalowywali eLkę na chodniku. Akurat przebywali tam też juniorzy bodajże Znicza Pruszków. Zrobiło się bardzo nerwowo, Kuba poszedł „podyskutować”. Nie zawsze dało się go okiełznać, a u mnie w drużynie zawsze panowały dobra organizacja i porządek w każdym aspekcie. On, jako indywidualista, razem z kuzynem robili trochę bałaganu. Rodzice mieli na niego duży wpływ i na to, jak się kształtował jego charakter. Dawali mu wolną rękę w wielu sprawach, podczas gdy u mnie obowiązywała dyscyplina i tutaj się trochę rozjeżdżaliśmy. Po tamtej sytuacji dostał karę za niesubordynację, za co jego mama i tata mieli do mnie pretensje. Oni uważali, że powinien mieć większą wolność w działaniu, ale tak się nie da. Gdybym zastosował to do dwudziestu pięciu chłopaków, wszystko by mi rozwalili – opowiada Izydor.

Różnice dotyczące szerokości ram, w których mógłby się swobodnie poruszać, były jedną z przyczyn, dla których Świerczok już po jednej rundzie odszedł do juniorów Cracovii. Nikt w Tychach nie robił mu problemów, nie chciano blokować jego rozwoju.

Prosta gadka z Wojciechem Klichem

W krakowskim klubie współpracował z nim m.in. Wojciech Klich, ojciec Mateusza. – Obejmując zespół juniorów starszych Cracovii, spotykałem się z mało zachęcającymi opiniami na temat Kuby, które na początku się potwierdziły. Szybko jednak się dogadaliśmy, znaleźliśmy wspólny język. Prosta gadka: albo ktoś pracuje i podporządkowuje się pod grupę, albo po prostu odchodzi. Trzeciej drogi nie ma i Kuba to zrozumiał. Później wszystko było w porządku. Dobrze trenował i był chyba najlepszym zawodnikiem w zespole. Dalej się dogadujemy. Do dziś mamy kontakt, jestem też na łączach z jego tatą. Czasami Kuba radził się w jakichś sprawach – mówi Klich senior.

Zadziorność i bezkompromisowość w grze Świerczoka wzięła się po części z tego, że od początku musiał pokonywać bariery fizyczne. W czasach MOSM-u warunkami ogólnie nie imponował, a na dodatek występował z chłopakami starszymi o dwa lata. – Byłem w szoku, gdy zobaczyłem go po kilku latach jako dryblasa, bo u mnie miał niecałe 1,5 metra wzrostu. On i jego kuzyn siłą rzeczy byli najniżsi w zespole. Najbardziej jednak zadziwił mnie potem swoją techniką. Na początku nie było z nią za dobrze, nie wyróżniał się w tym aspekcie. Jego głównymi atutami były szybkość, zadziorność i strzał – jak na takiego knypka dysponował niesamowitym uderzeniem. Miał też na boisku egoistyczne podejście, co jednak nie musi być problemem w takim wieku – uważa Krzysztof Izydor, u którego Świerczok najczęściej grał jako skrzydłowy. – U mnie nikt nigdy nie miał czegoś takiego jak pozycja docelowa. W tym wieku jest na to za wcześnie, uczyłem chłopaków gry na wielu pozycjach. Oczywiście mieściło się to w pewnych ramach, obrońcy nie szli nagle do ataku – uściśla.

U Wojciecha Klicha nastąpiło już przejście na „dziewiątkę”. – Miał instynkt do zdobywania bramek, grę jeden na jeden, boiskową odwagę. Brał na siebie ciężar gry, nie bał się. Widzieliśmy to także z Rosją: wychodził do piłek, obracał się czy zastawiał. Silny chłop.

Obaj trenerzy są zgodni: Świerczok jako junior nie należał do tytanów pracy. – Z meczami nie było problemu, ale podejście do treningów miał wybiórcze. Nie mogłem go stawiać za wzór jak kapitana Macieja Mańkę [dziś ważny zawodnik pierwszej drużyny GKS-u Tychy, red.]. On pracował za dwóch, Kuba nie. Gdy mieliśmy trening strzelecki, to się przykładał, ale w innych niekoniecznie. Co nie znaczy, że był leniem, ale nie mógłbym o nim powiedzieć, że to wzór pracusia – śmieje się Krzysztof Izydor.

W Krakowie młody napastnik wytrwał dwa i pół roku. Ze sporym wyprzedzeniem zdecydował o przejściu do Polonii Bytom, co narażało go na nieprzyjemności. – Pod koniec były zgrzyty między nim a Jakubem Tabiszem. Kuba nie chciał przedłużyć kontraktu i zamierzał odejść do Polonii, więc miał nie grać, ale postawiłem się, tu nie było żadnej gadki. Normalnie występował u mnie do czerwca, graliśmy w mistrzostwach Polski, w lidze juniorów strzelił jakieś 40 goli – wspomina Wojciech Klich.

Przyznaje on, że Świerczok zmienił barwy ze względu na chęć szybkiego rozwoju. – Niecierpliwy chłopak. Chciał grać przynajmniej w Młodej Ekstraklasie, ale walczyliśmy w juniorach o mistrzostwo ligi i braliśmy udział w mistrzostwach Polski, więc koncentrowałem się na tym, żeby ta grupa razem trenowała. Nie chciałem oddawać chłopaków do ME. Jak pięciu czy sześciu ciągle wędruje tam i z powrotem, to nie wpływa dobrze na ich formę, więc skupiliśmy się na pracy w juniorach. No i efekty były później widoczne – tłumaczy.

Spadek Polonii Bytom do I ligi przyspieszył eksplozję Świerczoka

Świerczok w Bytomiu najpierw przez dwa sezony występował w Młodej Ekstraklasie. Liczbami zbytnio nie imponował, ale i tak rzucało się w oczy, że ma duże możliwości. – Od początku sprawiał wrażenie chłopaka, który wie, czego chce. Na boisku zachowywał się inaczej niż pozostali, jakieś przyjęcia piłki podeszwą i tego typu rzeczy – przypomina sobie jego pierwszy agent Edward Socha, który związał się z nim w tamtym okresie.

Kto wie, może gdyby Świerczok szybciej dostał szansę w pierwszym zespole, Polonia nie spadłaby wtedy z elity. Zimą 2011 zresztą chciano go zabrać na obóz do Turcji, tyle że o wszystkim dowiedział się dzień przed wylotem i nie miał szans na wyrobienie sobie paszportu. Paradoksalnie jednak spadek mu pomógł, bo w I lidze obowiązywał już przepis o młodzieżowcu. Niespełna 19-letni zawodnik od razu wskoczył do pierwszego składu drużyny prowadzonej przez Dariusza Fornalaka i zaczęło się. Jesienią 2011 roku chłopak, który debiutował w futbolu seniorskim, zdobył 12 bramek w osiemnastu występach. Dwukrotnie – z Olimpią Grudziądz i GKS-em Katowice – zaliczał hat-tricka.

Jeszcze w trakcie rundy ruszyła lawina transferowa. Siłą rzeczy taka postać zaczęła wzbudzać potężne zainteresowanie. Najpierw media we Francji pisały o Sochaux, tyle że o testach. Świerczok w swoim stylu komentował, że Ligue 1 jako potencjalny kierunek mógłby rozważyć, ale nie ma mowy o żadnym testowaniu czy występowaniu w drużynie młodzieżowej. Potem na pierwszym planie znalazły się Wisła Kraków i Kaiserslautern. Sam zawodnik potwierdzał, że te dwa kluby są najkonkretniejsze. Na pewno na wyobraźnię tyszanina zadziałała rekonesansowa wizyta na meczu ligowym „Czerwonych Diabłów” z Herthą. 36 tys. ludzi na trybunach, dużo wyższy poziom pod każdym względem. Inny świat.

Lepiej było pójść do Wisły Kraków

Zdaniem Edwarda Sochy nie podjął on jednak optymalnej decyzji, decydując się na Niemcy. – W Polsce chcieli go praktycznie wszyscy, telefonów dostawałem mnóstwo, również z Legii Warszawa. Najbardziej konkretna była Wisła Kraków. Podpisaliśmy z nią nawet wstępny kontrakt, do dziś gdzieś go mam. Uważam, że Kuba otrzymał bardzo dobre warunki finansowe, nie gorsze od tych, które dostał w Kaiserslautern. Namawiałem go, żeby poszedł do Wisły. Potrzebowali tam napastnika, a on nie miał jeszcze żadnego doświadczenia w Ekstraklasie. Mówiłem mu, że pokaże się, pogra rok czy dwa i wtedy może odejść za granicę, mając już zupełnie inny status, kosztując znacznie więcej. A wtedy w takim Kaiserslautern dostałby z pięć raz tyle, co teraz. No ale gdy odezwali się Niemcy, Kuba i jego rodzice byli nastawieni na ten wyjazd, więc nie robiłem problemów, mimo że żądałem dla niego lepszych warunków. Strona niemiecka się na to nie zgodziła, ale on i tak chciał tam pójść – ujawnia kulisy.

Spekulowano, że wpływ na tę decyzję miał fakt, że otwarcie przeciwko transferowi Świerczoka protestowało Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków, wydając nawet stosowne oświadczenie. Nie chodziło o to, że to były zawodnik Cracovii, ale o pokazywanie się publicznie z antywiślackim szalikiem i mocnym manifestowaniem przywiązania do drużyny „Pasów”, która miała i ma kibicowską sztamę z GKS-em Tychy. – Czytałem o tym i szczerze mówiąc, jest to dla mnie trochę zabawne. Podejrzewam, że gdybym strzelił parę goli, to kibice szybko zmieniliby nastawienie do mnie. A poza tym, gdyby tak bardzo utożsamiali się z pewnymi sprawami, musieliby też nie lubić Dudu Bitona, który jest Izraelczykiem. W tym oświadczeniu pojawiło się dużo nieprawdziwych wątków. Na przykład to, że miałem być na jakimś turnieju kibiców i chodzić w szaliku „śmierć Wiśle”. To bzdura. Przyznaję natomiast, że miałem grafiki z Cracovią na swoim facebookowym profilu. Nie jestem jednak fanatykiem Cracovii – komentował piłkarz w rozmowie z 2×45.info.

Mógł sobie pozwolić na tak odważne deklaracje, bo już wcześniej zdecydował, że woli iść do Niemiec. Czuł się na siłach, by od razu atakować Bundesligę, ale wielu powątpiewało, czy dobrze robi. On sam oczywiście uważał, że nie wykonuje za dużego przeskoku, ale po latach przyznawał, że mentalnie nie był gotowy na ten transfer. Tak samo od razu sądził trener Fornalak, podkreślając, że jego podopieczny nie wybrał optymalnie, bo to nadal dopiero „kandydat na piłkarza”. W każdym razie, transfer ten mocno podreperował budżet biedniutkiej Polonii, która otrzymała za swoją perełkę około 400 tys. euro.

Jakub Świerczok strzeli gola Słowacji, a Polska wygra? Kurs 4.00 u Fuksiarza

W kontekście tej transakcji usłyszeliśmy środowiskową historię, stawiającą Świerczoka w niekorzystnym świetle. Mianowicie, wynika z niej, że wówczas zachował się mocno nie fair w stosunku do Sochy, który przyjeżdżając do Kaiserslautern na finalizację transferu miał spotkać na miejscu Bartłomieja Bolka, a na pytanie, co on tu robi, usłyszeć od zawodnika, że to teraz będzie jego agent.

Zapytaliśmy o to samego Sochę i z jego relacji wynika, że opowieść została trochę podkręcona. – Mieliśmy kontrakt do sierpnia, a to działo się w styczniu. Nie pamiętam dokładnie, ale może faktycznie Bartłomiej Bolek też się wtedy przy dopinaniu transferu pojawił. Nie było tu jednak żadnego wystawiania czy czegoś takiego. Kuba zachował się w porządku, powiedział, że jest zadowolony z dotychczasowej współpracy i to ja od początku do końca przeprowadzam transfer do Niemiec, ale za pół roku będzie chciał spróbować z nowym agentem. Wszystko odbyło się elegancko. Co innego, gdyby wyjeżdżając do Kaiserslautern chciał zerwać umowę i podpiąć pod to kogoś innego, albo gdyby zmienił agenta na przykład na półtora roku przez końcem naszej umowy. Nie mam do nikogo pretensji – zapewnia Edward Socha.

Dobre początki w Kaiserslautern, później rezerwy

Chłopak rzucił się na głęboką wodę i nie zamierzał tonąć. W niemieckiej ekstraklasie zadebiutował w pierwszej wiosennej kolejce. I to nie jakimś wejściem z ławki – od razu wyjściowy skład, od razu pełny występ. Mało tego, był on udany, Polak w cuglach wygrał głosowanie kibiców na piłkarza meczu z Werderem (0:0). W komentarzach dominowały słowa uznania pod adresem nowego napastnika. Niektórzy nawet pytali, gdzie podziali się krytycy, wypominający klubowi, że sprowadza jakąś „gwiazdeczkę” z drugiego poziomu rozgrywkowego w Polsce. Świerczok nic sobie nie robił z przeskoku, jaki zaliczył i sprawiał sporo problemów defensywie Werderu. Omal nie został bohaterem w ostatniej akcji. W swoim stylu obrócił się z Clemensem Fritzem na plecach i płasko uderzył – piłka musnęła słupek, zabrakło centymetrów.

Trener Marco Kurz też chwalił swojego podopiecznego, choć starał się tonować nastroje, podkreślając, że musi on jeszcze popracować nad siłą fizyczną i poruszaniem się po boisku. To właśnie Kurza i dyrektora sportowego Stefana Kuntza na Świerczoka naprowadził Artur Płatek, który polecił im go do obserwacji, zanim jeszcze zaliczył debiutanckie trafienie w I lidze. On pierwszy raz zobaczył go w młodzieżowej drużynie Cracovii, gdy prowadził zespół „Pasów”. Płatek odegrał dużą rolę przy tym transferze, choć w same rozmowy nie ingerował. Niedługo potem został zatrudniony przez Kaiserslautern, w dużej mierze po to, żeby pomóc Świerczokowi w adaptacji, mimo że na miejscu byli przecież Ariel Borysiuk i doskonale znany z polskich boisk Ilijan Micanski.

Za ciosem w barwach „Czerwonych Diabłów” Świerczok nie poszedł. Po trzech kolejnych występach zaczął się ogrywać w rezerwach, a gdy Marco Kurza na stanowisku szkoleniowca zastąpił Krasimir Bałakow, poszedł już w niemal całkowitą odstawkę. Bułgar nie mógł znaleźć wspólnego języka z młodym Polakiem. Łatwo się domyślić, dlaczego. Spadek do 2. Bundesligi i przyjście kolejnego trenera Franco Fody niczego tu nie zmieniło, więc w sierpniu 2012 Świerczok został wypożyczony do Piasta Gliwice, prowadzonego przez Marcina Brosza. W debiucie z Pogonią Szczecin omal nie strzelił gola z połowy boiska, to zagranie do dziś jest wspominane.

601 dni wyciętych ze sportowego życiorysu

Więcej w Piaście podczas tego wypożyczenia nie zagrał, bo zaraz potem zerwał więzadło w kolanie na meczu kadry U-21. Stracił blisko 300 dni. Wrócił, zagrał w sparingu Kaiserslautern i… znów to samo. Dramat niesamowity, więzadła ponownie zerwane i ponownie prawie 300 dni wyciętych ze sportowego życiorysu. Gdyby nie wsparcie matki, która w tamtym okresie rzuciła wszystko i cały czas pomagała synowi w Niemczech, nie wiadomo, czy wyszedłby z tego silniejszy i dalej grał w piłkę.

Kolejnych powodów, dla których nie wyszło mu w Kaiserslautern, znaleźlibyśmy wiele. Czystymi umiejętnościami może i do tego towarzystwa pasował, ale nie dojeżdżał w wielu innych aspektach. Artur Płatek w tamtym czasie wspominał, że Świerczok po pierwszych treningach był w szoku, jeśli chodzi o obciążenia treningowe. Klasyka, chciałoby się rzec. Oprócz tego zwyczajnie nie prowadził się jak należy, zwłaszcza w temacie odżywiania. W rozmowie dla „Przeglądu Sportowego” z 2015 roku z Izą Koprowiak wspominał sytuację, gdy miano do niego pretensje, bo zjadł na kolację Nutellę, a można to było robić tylko na śniadanie. Albo za wypicie coca-coli w dzień przed meczem, mimo że inni wybierali piwo lub wino. Ludziom z klubu miało się też nie podobać, że wchodził na boisko bez uśmiechu, z nieszczęśliwą miną. Rzeczy być może lekko przesadzone lub podkoloryzowane, ale wiele mówiące. Dieta, regeneracja, dodatkowa praca poza klubem i bycie w tym konsekwentnym – tu było wiele do poprawy. Niby nie chodziło o skandale, o jakieś głośne sprawy, jednak współczesny futbol takich zaniedbań na pewnym poziomie już nie wybacza.

Jednocześnie, szczególnie przed kontuzjami, Świerczok niezmiennie był przekonany o swojej klasie. – W szatni Kaiserslautern trochę z Kuby żartowali. Niepokorny, pewny swego, mający manię na punkcie dobierania butów. Najlepiej takie, jak ma Ronaldo. Myślałem sobie: „chłopie, po co ci? Ronaldo nie będziesz, najpierw po prostu pracuj i coś pokaż”. Przecież on przychodził z Bytomia, nie mając nawet debiutu w polskiej Ekstraklasie – opowiadał Micanski w „Przeglądzie Sportowym”.

Kto wie, czy gdyby Świerczok szybciej stał się profesjonalistą w każdym calu, nie musiałby przechodzić gehenny zdrowotnej. Niedostatki w prawidłowym żywieniu czy regeneracji bezpośrednio więzadeł mu nie zerwały, ale mogły zwiększyć prawdopodobieństwo poważnych kontuzji. Zresztą, sam zainteresowany przyznawał, że pierwszą kontuzję potraktował jako sygnał od losu, że czas się wreszcie ogarnąć.

Do gry wrócił 5 maja 2014 roku, wchodząc na końcówkę meczu czwartoligowych rezerw Kaiserslautern z rezerwami Mainz. Na oficjalny występ czekał przez 601 dni! „Czerwone Diabły” nie wiązały z nim już żadnej przyszłości. Jesień spędził w rezerwach, a zimą 2015 rozwiązał kontrakt sześć miesięcy przed jego wygaśnięciem i związał się z Zawiszą Bydgoszcz, który walczył o utrzymanie w Ekstraklasie. Nie był to zbyt udany pobyt. Świerczok wychodząc od początku grał nie więcej niż godzinę, a często siadał na ławce i wchodził jako zmiennik. W piętnastu meczach strzelił cztery gole i razem z kolegami przełknął gorycz spadku do I ligi.

Bez szału w Bydgoszczy i Łęcznej

W Zawiszy jego metamorfoza jeszcze nie stała się faktem. – W tamtym czasie o Kubie można było powiedzieć, że równie dobrze zagra za jakiś czas na EURO, albo skończy grać w piłkę. To nie był jeszcze wtedy tak zdeterminowany i skupiony na piłce zawodnik. Nie znaczy to, że nie wypełniał swoich boiskowych obowiązków, tutaj nie można było mieć pretensji. Sęk w tym, że niektórych uwierał jego charakter, ta pewność siebie. Mi, jako kapitanowi, ta buta się podobała, bo uważam, że takie postaci są potrzebne, szczególnie w przypadku napastnika. Zdawał sobie sprawę, że Zawisza jest przystankiem i prędzej czy później zrobi krok naprzód. Wierzył w siebie. To było widać na każdym kroku – wspomina cytowany już ówczesny kapitan bydgoskiej ekipy Jakub Wójcicki. Powtarza, że Jakub Świerczok to najlepszy napastnik, z którym dzielił szatnię.

 – Pamiętam pewien trening na bocznym boisku. Dawaliśmy wrzutki z boku, a napastnicy je wykańczali. Przyznam szczerze, że czegoś takiego nie widziałem nigdy. Lewa, prawa noga, strzał z powietrza, głowa – wszystko przy samych słupkach i poprzeczkach. Mówiłem sobie pod nosem, że to niewiarygodne, żeby mieć tak ułożoną nogę i taką umiejętność odpowiedniego ustawienia się w polu karnym – mówi z podziwem Wójcicki.

Następnym przystankiem Świerczoka był Górnik Łęczna. Na papierze także szału nie było (31 meczów, 7 goli), ale przebłyski zdarzały się już częściej. – Miał godnego rywala do walki o skład. Wtedy Bartek Śpiączka był w bardzo dobrej formie, regularnie strzelał gole, był agresywny. Ale Kuba nic sobie z tego nie robił. Pamiętam taki mecz z Koroną Kielce, kiedy dostał szansę od początku. W 17. minucie przegrywaliśmy już 0:2. Kilka minut później Kuba wywalczył rzut karny, ma szansę na bramkę kontaktową. Co robi? Patrzymy, a on robi sobie podcinkę przy takim wyniku. Jakby nigdy nic, jako jeden z najmłodszych w zespole. Potem dorzucił jeszcze dwa gole i wygraliśmy 3:2. Niewyobrażalne. To pokazywało, że on się niczym nie przejmuje – śmieje się Arkadiusz Onyszko.

Ani w Zawiszy, ani w Górniku Świerczok nie należał do ulubieńców trenerów. – Relacja Jurija Szatałowa z Kubą bywała różna, bo u niego trzeba było mocno pracować w defensywie. A jemu, cóż, nie za bardzo to pasowało. Nigdy jednak nie słyszałem, żeby przy wszystkich trenerowi coś odburknął. Jeśli już, to do kolegów czy rywali na boisku – komentuje Onyszko.

Alina Wojtas ogarnęła Świerczoka

Za Świerczokiem ciągnęły się słowa ze wspomnianego wywiadu w „PS”, że po powrocie do Polski z Niemiec czuł się na boisku jak w juniorach, bo mógł swobodnie obrócić się z piłką i nikt go nie atakował. Skoro tak, liczono, że będzie się bawił, a to zdarzało mu się od święta. W większości meczów grał przeciętnie, ale to właśnie w Łęcznej nastąpił przełom w jego życiu. Podczas zabiegu fizjoterapeutycznego poznał piłkarkę ręczną Alinę Wojtas. Zostali parą i to właśnie partnerka – a dziś już żona – miała decydujący wpływ na przemianę piłkarza. – Kolejny dowód, że kobiety są mężczyznom bardzo potrzebne. Znam niejedną historię, gdy mój były zawodnik ogarniał się w życiu pod wpływem ukochanej, nawet w niższych ligach – uśmiecha się Krzysztof Izydor.

 – Bardzo mi pomogła. Jakkolwiek spojrzeć – była na najwyższym poziomie i wie, co i jak. Pokazała mi zupełnie inny punkt widzenia. Dzięki niej dostrzegłem, że warto iść drogą, którą idę. Nie warto gadać, warto robić. Gadki, obietnice – to bez sensu. Warto wykonywać wszystko tak, że nie ma się sobie nic do zarzucenia. Gadanie, że jest się dobrym nie pomaga w niczym. Kiedyś osobowością bardziej imponował mi Cristiano Ronaldo, a dziś Messi. Nie pokazuje żadnych emocji na boisku. Nie macha rękami czy coś. Interesuje mnie wyróżnianie się na boisku a nie pozamówił Świerczok w rozmowie z Kubą Białkiem z przełomu 2017 i 2018 roku.

Nim to się jednak stało, końcówkę w Łęcznej miał nieprzyjemną. W trakcie rozgrywek Jurija Szatałowa zastąpił Andrzej Rybarski i zupełnie nie mógł się dogadać ze swoim napastnikiem. W „Przeglądzie Sportowym” pisali wtedy: (…) Wiosną jeszcze tylko raz trafia do siatki, coraz bardziej irytuje za to bardzo niefrasobliwym podejściem do zawodu. Spóźnia się na kolejne treningi, aż w końcu przekracza granicę i znajduje się poza kadrą w meczu z Koroną Kielce. To było tylko ostrzeżenie, wrócił na kolejne spotkanie i zdobył bramkę. Dzisiaj wygląda na to, że było to jego ostatnie trafienie dla Górnika. Latem jego zachowanie zirytowało sztab szkoleniowy. Narzekał, nie przykładał się do zajęć, aż w końcu nie pojechał na letni obóz z pierwszym zespołem. Teraz trenuje z drugą drużyną i mimo że Górnik ma problem z uzbieraniem meczowej osiemnastki, działacze nawet nie zgłosili go do rozgrywek.

Świerczok odniósł się do tego we wspomnianej rozmowie z Weszło. – Pojechałem na jakiś sparing i nagle się okazało, że jestem czwartym napastnikiem. Powiedziałem, że nie chcę tam zostać, bo wiem, że nie będę grał. Nie mogę sobie pozwolić na to, by pół roku przesiedzieć na ławce. Wyrzucili mnie do rezerw. (…) Raz spóźniliśmy się na trening. Mieliśmy zgrupowanie w Kielcach i o 16:45 był wyjazd na trening spod hotelu, a nam nie zadzwonił budzik. Szybko ubraliśmy się, pojechaliśmy taksówką i dojechaliśmy jeszcze przed treningiem. Chłopaki grali w dziadka, więc zajęcia się jeszcze nie zaczęły. Powiedziano nam, że zmodyfikowano trening i nie jesteśmy przewidziani. A o 21:00 na odprawie usłyszeliśmy, że nie ma nas w osiemnastce i możemy sobie jechać do domu – tłumaczył, zapewniając, że zdarzyło się to raz i powtórek nie było.

Tak czy siak, Górnik Łęczna pożegnał go z ulgą. – Takich zawodników jak on było już wielu, a najważniejsze jest to, co pokazujesz na boisku w trakcie meczu. Możesz dużo opowiadać i deklarować, jednak nic innego cię nie weryfikuje. Kuba nie wszystko to, co mówił, przenosił na murawę i może dlatego niektórych do siebie zraził. Wciąż jednak jest dość młody, dlatego wierzę, że zrozumie pewne rzeczy i jeszcze o nim usłyszymy w jak najlepszym kontekście – mówił niedługo potem dla 2×45.info Tomasz Nowak, który grał z nim w Górniku. Jak widać, niebezpodstawnie Świerczok z czasem doszedł do wniosku, że lepiej mniej gadać, a więcej robić.

Przełomowa runda w GKS-ie Tychy

Co do pobytu w Łęcznej, przynajmniej nie zapisał sobie tam w CV drugiego spadku, bo Górnik Zabrze nie wygrał w Niecieczy i to on zleciał szczebel niżej. Trzeba było jednak ratować swoją karierę, która zaczynała przeciekać przez palce. W tym celu zawodnik wrócił do Tychów i związał się z GKS-em. Po pierwszej rundzie kibice mogli kwestionować zasadność tego ruchu. Świerczok strzelił zaledwie trzy gole, z czego dwa z rzutów karnych. W międzyczasie Kamila Kieresia zastąpił… Jurij Szatałow, który przecież dopiero co prowadził próbującego się odbić napastnika w Łęcznej.

I wtedy nastąpił przełom.

Daniel Tanżyna: – Pamiętam to jak dziś. Wracamy do klubu po przerwie zimowej, patrzę na Kubę, a on cały wyżyłowany. Robiło to wrażenie. Widać było, że przez cały grudzień ostro zasuwał, wcześniej tak ciężko nie pracował. Przepytywałem go, to mówił, że zaczął pracować indywidualnie na siłowni z trenerami, do tego trener mentalny i dietetyk. W piłkę zawsze umiał grać, a gdy dołożył do tego maksymalne zaangażowanie w innych aspektach, no to musiał eksplodować z formą. Stał się zawodnikiem w pełni świadomym i długo nie czekaliśmy na jego popisy. 

Świerczok skorzystał z faktu, że przerwa między rundami w I lidze była bardzo długa i odpuścił sobie urlop. – W zasadzie codziennie trenowałem. Nie zrobiłem żadnej przerwy. Nie zdarzyło się ani razu, bym przez dwa dni z rzędu nie trenował. Wziąłem się za siebie. Bardzo pomógł mi Leszek Dyja, do którego zacząłem chodzić indywidualnie – tak naprawdę to on mnie przygotował fizycznie i motorycznie. Było to dla mnie kluczowe. Wcześniej brakowało mi kondycji. Bardzo się męczyłem na boisku – wiedziałem, co chcę zrobić, ale nie miałem siły, by to wykonać. W małych gierkach wyglądałem bardzo dobrze, ale na dużym boisku nie było mocy. Tak ciężko trenowałem, że po danej serii musiałem leżeć na ziemi z wycieńczenia przez minutę, bo nie dawałem rady wstać – opowiadał Kubie Białkowi, diagnozując swoje wcześniejsze niepowodzenia.

Daniel Tanżyna później kilka razy był ze Świerczokiem w pokoju i mógł się przekonać, jakim profesjonalistą stał się jego kolega. – Dbał o siebie w każdym szczególe. Śniadanie mieliśmy o 9:00, a on wstawał wcześniej, żeby zjeść swoje, specjalnie przygotowane. Pilnował, ile musi pić wody i w jakich godzinach. A jak szliśmy spać, to zaklejał czerwoną lampkę w telewizorze, bo nie dało się jej normalnie wyłączyć. Mówił, że czytał książkę na temat snu, że takie rzeczy rozpraszają, a przed meczem trzeba się wyspać. Pamiętam też, że kiedyś trener dał komendę „koniec treningu, odjeżdżamy”. Kuba wziął na bok młodego bramkarza, poczekał, aż wszyscy pojechali i wrócił z nim na boisko. Wyciągnął piłki z auta i zrobił sobie dodatkowy trening strzelecki. Ustawił 30-40 piłek i walił cały czas prawa-lewa, prawa-lewa. Fajnie dziś obserwować, gdzie zaszedł, bo widziałem, jak się zmieniał i wiem, że tu nie ma żadnego przypadku. Moim zdaniem on jeszcze pójdzie do przodu, ambicja go rozpiera – przewiduje.

Świerczok zmienił podejście nie tylko w temacie prowadzenia się. W Tychach zaczął współpracować z Jarosławem Kołakowskim, który zwrócił mu uwagę na bardzo ważny aspekt. – Powiedziałem mu, żeby szukał prostszych sytuacji, łatwiejszych bramek, a nie bazował tylko na efektownych dryblingach czy wolejach. Kuba miewał sesje z trenerami-analitykami, którzy przeprowadzali z nim dodatkowe analizy dotyczące poruszania się po boisku. Chodziło o to, aby jako napastnik potrafił lepiej odnajdować się w odpowiednim miejscu i to wykorzystać. Słowem: popraw grę bez piłki i ustawiać się w świetle bramki – mówi agent piłkarza.

Efekty tych zmian były piorunujące. Wiosną Świerczok zapakował 13 goli, z czego dziewięć w ostatnich sześciu kolejkach. – Kuba w tamtym sezonie praktycznie w pojedynkę utrzymał GKS w I lidze. Śmialiśmy się, że wystarczy dać piłkę do Łukasza Grzeszczyka lub „Świeżego”, a oni zrobią resztę – stwierdza Tanżyna.

Fantastyczna forma w Zagłębiu Lubin

Taka eksplozja forma nie mogła zostać niezauważona w Ekstraklasie. Zagłębie Lubin dało tyszaninowi trzyletni kontrakt. Podejmowało ryzyko, bo nikt jeszcze nie miał pewności, że jego przemiana jest trwała, że na dobre pewne rzeczy poukładał sobie w głowie. Szybko jednak wszelkie wątpliwości zniknęły. Prezes Robert Sadowski otrzymał od prezesa Grzegorza Bednarskiego instrukcję obsługi Świerczoka, dołożył trochę od siebie i zadziałało. Rzecz jasna nowy napastnik od początku imponował umiejętnościami Piotrowi Stokowcowi i jego asystentowi Pawłowi Karmelicie, który wiele pomagał mu w pracy indywidualnej. Zastali oni stuprocentowego profesjonalistę, który dużo wymaga od siebie i od innych. Nie tylko mówił „dzień dobry” na korytarzu, ale dbał o każdy detal i słuchał uwag innych, co wcześniej nie zawsze przychodziło mu z łatwością. – Dieta, trening, sen, regeneracja – wszystko. Każdy trener chciałby mieć takiego zawodnika u siebie jak Kuba w czasach gry dla Zagłębia – przekonuje nas Karmelita.

Efekty były porażające. Facet wszedł do zespołu „Miedziowych” z drzwiami i futryną. Jesienią 2017 w dwudziestu jeden meczach strzelił aż 16 goli. Grał kapitalnie, robił furorę. Potrafił z kolejki na kolejkę schodzić z boiska z hat-trickiem.

Nic dziwnego, że Adam Nawałka dał mu zadebiutować w reprezentacji, choć tam akurat nie do końca udźwignął presję. Tak czy siak szybko stało się jasne, że długo w Lubinie nie zabawi.

Łudogorec Razgrad wpłacił klauzulę odstępnego Świerczoka i sprowadził go do siebie. Mimo że kwota ta nie była przesadnie wysoka i teoretycznie powinna być w zasięgu największych polskich klubów, Zagłębie i tak uzyskało 10-krotną przebitkę. Zagraniczna przeprowadzka sprawiła, że Alina Wojtas zakończyła karierę w wieku trzydziestu lat, żeby wyjechać razem z piłkarzem i nadal go wspierać.

Bułgaria – czas nie został zmarnowany, ale mogło być lepiej

Różnie ten transfer odbierano. O ile raczej nikt nie miał wątpliwości co do tego, że sam Łudogorec mógł przewyższać wszystkich w Ekstraklasie, o tyle wątpliwości budziła liga bułgarska, całościowo słabsza od polskiej.

Jarosław Kołakowski opisuje ten transfer: – Świerczok grał dopiero pół roku w Ekstraklasie, to był okres zimowy. Byłem zdania, żeby poczekać z transferem do końca sezonu. Pojawiła się jednak oferta z Łudogorca. Pojechałem tam z myślą, że tylko naprawdę dobre warunki mogą wchodzić w grę. To się udało, ostatecznie jego dochody mogły być blisko 10 razy lepsze niż w PolscePrzeanalizowaliśmy to, Kuba rozmawiał też z Jackiem Góralskim o klubie i się zdecydował. Łudogorec to był wtedy klub bezpośrednio po grze w Lidze Mistrzów. Wyglądało na to, że tam można było się wypromować na zachodnią część Europy. Zadbaliśmy też o klauzulę odstępnego na poziomie piłkarzy, których Bułgarzy sprzedawali wtedy za dobre pieniądze na Zachód. Zresztą w trakcie pobytu w Łudogorcu miałem ofertę za Kubę z West Bromwich Albion na 3 mln funtów.

I dodaje: – Oceniam transfery w momencie, kiedy do nich dochodzi. Na tamten moment Kuba nie był już taki młody, miał dobry moment i zobaczył poważną propozycję na stole. Co ciekawe, dzisiaj Kuba przechodzi do Piasta za milion euro, a wtedy ta kwota była mniejsza, tylko że żaden klub nie był nim zainteresowany. Mało tego, cofnę się jeszcze dalej. Zagłębie Lubin było jedynym klubem, które naprawdę chciało sięgnąć po Świerczoka. Kuba strzelał dużo goli w Tychach, ale trudno było o klub, w którym wszystkie aspekty się zgrały. Żeby chciał go klub, trener i tak dalej. Trener Stokowiec był przekonany do umiejętności Kuby i tak trafił do Lubina. To nie było takie oczywiste. Byłem zdziwiony, że o takiego piłkarza po udanym sezonie nie ma rywalizacji na polskim rynku. Ani wtedy, ani później.

Odczucia co do pobytu Świerczoka w Łudogorcu mamy ambiwalentne. Z jednej strony – w założeniu szedł tam po to, żeby z czasem się wybić i pójść jeszcze wyżej za większe pieniądze. To się nie udało, nigdy na dłuższą metę nie stał się kluczową postacią. Z drugiej – trudno byłoby twierdzić, że tam przepadł i nic nie znaczył, skoro rozgrywając 87 meczów strzelił 37 goli i zaliczył 10 asyst. Problem w tym, że prezentował nierówną formę, strzelał zrywami, a niektórzy kibice z pewnością nadal pamiętają mu zmarnowany rzut karny z Ferencvarosem w eliminacjach Ligi Mistrzów. W swoim stylu próbował uderzenia Panenką i tym razem się przeliczył. Łudogorec przegrał oba mecze, ale gdyby Świerczok trafił, byłoby 2:2 zamiast później 1:3. W każdym razie, trochę międzynarodowego futbolu na poważnym poziomie liznął, grając przeciwko takim ekipom jak Milan, Inter, Bayer Leverkusen, Espanyol czy CSKA Moskwa.

Piast Gliwice po raz drugi i powołanie na EURO

Latem 2020 stało się jasne, że Pavel Vrba nie widzi go dalej w składzie i ostatecznie Świerczok po raz drugi w karierze został wypożyczony do Piasta. Z Waldemarem Fornalikiem szybko znalazł wspólny język. Zaczął od gola w Mińsku w eliminacjach Ligi Europy (choć miał też koszmarne pudło w doliczonym czasie). Potem stracił parę tygodni przez kontuzję i nie pomógł w kolejnych pucharowych meczach, ale jak już wrócił i się rozkręcił, to znów przypominał siebie z czasów Zagłębia Lubin. Koniec końców lekki niedosyt – mimo piętnastu goli na koncie, w tym kilku spektakularnych – pozostał, bo na finiszu przeciwko Rakowowi i Wiśle Kraków Świerczokowi zabrakło skuteczności, więc w efekcie gliwiczanom zabrakło jednego zwycięstwa, żeby ponownie wywalczyć przepustki na międzynarodową arenę. Inna sprawa, że gdyby nie ich napastnik, to tego tematu w ogóle by nie było.

Ciąg dalszy z ostatnich dni znamy: powołanie na EURO, gol w sparingu z Rosją i wykupienie przez Piasta, który wygospodarował milion euro dla Łudogorca. Inwestycja niskiego ryzyka, biorąc pod uwagę, jak szybko 28-latek idzie do góry. Mimo że przeciwko Islandii wypadł już słabiej i więcej pochwał zebrał Karol Świderski, to jeśli Paulo Sousa zdecyduje się na dwóch napastników ze Słowacją, raczej obok Lewandowskiego wystawi Świerczoka.

Arkadiusz Onyszko: – Podczas EURO ma on okazję udowodnić, że wszystko, co się o nim mówi w pozytywnym kontekście, jest prawdą. Jednego jestem pewien: jeśli Kuba wyjdzie w pierwszej jedenastce na mecz ze Słowacją, po nim nie będzie widać stresu. To nie jest taki gość, którego presja meczowa przygniata. On wychodzi na boisko i gra swój futbol. To trzeba chwalić, bo wielu zawodników ma problem z przeniesieniem umiejętności na wielką arenę. W tym wszystkim mental jest kluczowy, a Świerczok go ma.

Jakub Wójcicki: – Jestem pewien, że na mistrzostwach Europy nie pęknie. Może kiedyś dało się go łatwo sprowokować, mogły być z tym problemy, ale dzisiaj to niemożliwe. Mamy kontakt do tej pory i wiem, że to bardziej poukładany człowiek, który niczego nie odwali.

Jeśli faktycznie Jakub Świerczok pokaże się z dobrej strony na trwającym turnieju, Piast Gliwice już będzie mógł liczyć przyszłe zyski. Jego historia stanowi dowód na to, że nigdy nie jest za późno na wyciąganie wniosków i stanie się lepszym. A także na to, że nic samo się nie dzieje i raczej nie ma przypadku w tym, że ktoś w karierze zaczął iść mocno do góry, a inny zalicza jazdę w dół. Zawsze coś z czegoś wynika.

PRZEMYSŁAW MICHALAK, KAMIL WARZOCHA

Fot. FotoPyK/Newspix

Przemysław Michalak

Piłka nożna bez polskich akcentów rzadko mnie już ekscytuje. Miałem szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był mój dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na Pilka.pl, Sportowych Faktach, Futbolnet.pl i Futbol.pl - założyłem portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął mnie Krzysztof Stanowski. I oto jestem.

Opublikowane 14.06.2021 12:15 przez

Przemysław Michalak

#WeszłoFuksem
30.07.2021

Tona szczęścia w ESA, ekspert z Tokio i badminton na wagę trzech stówek

Łączny kurs 18.88 na treblu z Ekstraklasy. 7/7 z Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Zwycięstwo Legii zagrane za tysiaka. Trebel na live z igrzysk. Taki sympatyczny zestaw kuponów mamy dla was w naszym cyklu #WeszłoFuksem. Co tydzień wybieramy najciekawsze kupony z Fuksiarza, żeby uplastycznić i unaocznić wam, że komuś naprawdę wchodzą te szalone kupony! Różnie układał […]
30.07.2021
Weszło
21.07.2021

Podolski zostanie królem strzelców albo zaliczy bramkę sezonu?

Lukas Podolski trafił do Górnika Zabrze i jest to oczywiście piękna historia, tak wyczekiwany powrót do domu, natomiast dalej też musi być coś dopisane. Już na boisku. Nie wystarczy, że Podolski się uśmiechnie i sprzeda parę ładnych zdań. Potrzebne są też bramki, asysty, wpływ na zespół. Wszyscy się zastanawiamy – jak to z Podolskim w […]
21.07.2021
#WeszłoFuksem
14.07.2021

Euro, Copa America, tenis i UFC – czyli jak obłowić się w Fuksiarzu

Euro za pasem, zatem codzienne typowanko też za nami. No chyba, że ktoś lubi typować hokeja w poniedziałek, we wtorek i środę Ligę Mistrzów, w czwartek Ligę Europy, a w weekend Ekstraklasę i między to wplata siatkówkę. Tak czy siak – czas podsumować wasze najlepsze kupony w cyklu „Weszło Fuksem”. Co mamy dzisiaj? UFC, Euro, […]
14.07.2021
#WeszłoFuksem
09.07.2021

Kupon Kowala, tenisowa tasiemka i królowie Euro

„Weszło Fuksem”, to nasz cotygodniowym cykl, w którym bierzemy sobie na tapet pięć najciekawszych (i często wygranych) kuponów z Fuksiarza. Co mamy w tym tygodniu? Potężny kupon potężnego Kowala. Tasiemkę na dwanaście meczów tenisowych. Specjalność zakładu Fuksiarza. No ludzie, czego my nie mamy – tak pytajcie, to będzie łatwiej. Klasyczny zestaw McKupon – czyli pewniaczek, […]
09.07.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
07.07.2021

Fuksiarz rejestracja – jak założyć konto w Fuksiarz.pl?

Wszystko ma swój początek. Życie, związek, praca, zajawki. Początek ma też typowanie w Fuksiarz.pl. Wybaczcie ten górnolotny i pompatyczny wstęp – zwłaszcza, że rejestracja w Fuksiarzu jest banalna, prosta, a sam proces zakładania konta niezwykle sprawny. Ponadto u tego bukmachera możecie przejść przez tzw. etap szybkiej rejestracji. No to co? Czas przeprowadzić was przez to […]
07.07.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
06.07.2021

Fuksiarz kod promocyjny lipiec 2021 + najwyższe promocje!

Z bukmacherami jest tak, że lubimy najbardziej ich wtedy, gdy kupony rozliczane są na zielono. Ale jak wiadomo – nie zawsze tak jest. Natomiast zawsze w Fuksiarz.pl można dostać kody promocyjne na start – to trochę tak, jak gospodarz wita nas ciepłym posiłkiem i smaczną herbatką. No i Fuksiarz w taki sposób was wita w […]
06.07.2021
Weszło Extra
17.07.2021

Nie jestem chciwy. Oddałem Wiśle pieniądze

Aleksander Buksa rozstał się z Wisłą w burzliwych okolicznościach. Gdy obie strony wymierzały sobie kolejne ciosy, on sam, aż do teraz, nie zabierał głosu. Po transferze do Genoi, już na chłodno, napastnik z rocznika 2003 rozlicza się z Wisłą Kraków. – Zwróciłem Wiśle kwotę za podpis oraz wynegocjowaną pensję. Nie chcę mieć etykiety gościa, który rzuca się na […]
17.07.2021
Weszło Extra
10.07.2021

Ostatni piłkarz z ulicy. Sceny z życia Lukasa Podolskiego

Wymarzony kandydat na idola tłumów. Faworyt futbolowych bogów. Zwykły chłopak żyjący według swoich prostych zasad. Mistrz świata. Rozkochał w sobie Niemcy, mimo że nigdy nie śpiewał hymnu i nie ukrywał, że nie czuje się stuprocentowym Niemcem. Rozkochał w sobie Polskę, mimo że wyrzucił ją z Euro 2008 i nigdy nie zagrał w biało-czerwonych barwach. Nikt nie […]
10.07.2021
Weszło Extra
15.06.2021

Miły, milutki. Bajka o N’Golo Kante

N’Golo Kante pokazuje wszystkie zęby. To jego charakterystyczny urzekający uśmiech. Kupuje nim wszystkich. Wtedy jeszcze tylko w nadsekwańskim Suresnes, ale minie kilka lat i w jego bezpretensjonalności zakocha się cały piłkarski świat. Ubrany jest w niebieski t-shirt z nadrukiem. Stoi w drugim rzędzie. Z przodu, przed nim, sytuuje się dwóch chłopców. Ksywki – Gerrard i […]
15.06.2021
Weszło Extra
14.06.2021

Podejście zmienił o 180 stopni, charakter nie. Historia Jakuba Świerczoka

Jakub Świerczok jest dziś naszą główną nadzieją na wsparcie Roberta Lewandowskiego w ataku. W reprezentacji Polski to nadal totalny żółtodziób, choć w przyszłym roku dobije do trzydziestki, a już dziewięć lat temu grał na poziomie Bundesligi. Nim jednak znalazł się w tym miejscu, w którym jest obecnie, musiał przejść długą, pełną wybojów drogę. Z pewnością […]
14.06.2021
Weszło Extra
13.06.2021

Pracowity leniuch. Tajniki sukcesu Kamila Piątkowskiego

Autokar Rakowa Częstochowa wyrusza z hotelowego parkingu w stronę boiska treningowego. Droga potrwa dziesięć minut, atmosfera luźna, drużyna w rozbawieniu. Jarosław Jach zwołuje grupę pokerową i zarządza grę w karty. Kilku chłopaków siada tyłem do kierunku jazdy, Kamil Piątkowski jako jedyny przodem. Padnie ofiarą misternie przygotowanego żartu. Rozdanie. Piona patrzy, patrzy, a karty układają się […]
13.06.2021
Weszło Extra
11.06.2021

Białek z Rosji: To Euro, a nie podróż służbowa!

Trzy lata temu zacząłem z grubej rury. Nie wpuszczono mnie na pokład samolotu do Moskwy, moja wiza miała zacząć obowiązywać 50 minut po przylocie. Musiałem w kilka godzin ogarnąć alternatywny transport do Rosji i znaleźć sposób na przejazd przez Białoruś, do czego normalnie potrzebna jest wiza, na którą czeka się dwa tygodnie. I choć z […]
11.06.2021
Weszło
31.07.2021

W zasadzie jakie, poza Podolskim, są atuty Górnika?

– Górnik to nie jest sam Podolski – powiedział sam Podolski wczoraj po oklepie od Lecha i cóż, nic kontrowersyjnego nie powiedział. Mógłby się Messi jutro w Górniku zameldować, ale jak wszyscy pozostali ogarnialiby w takim tempie jak wczoraj, też nic z tego by nie wyszło. Dlatego wczorajszy mecz, w którym Poldi dał sygnał, że […]
31.07.2021
NBA
31.07.2021

10 najlepszych niskich skrzydłowych w historii NBA

LeBron James czy Larry Bird? Larry Bird czy LeBron James? Eksperci analizujący historię NBA przez lata nie potrafili się zdecydować, który z nich zasługuje na wyższą pozycję w rankingach wszech czasów. A przecież na tej dwójce lista znakomitych niskich skrzydłowych się nie kończy. Mamy jeszcze latającego Juliusa Ervinga, twardego jak skała Johna Havlicka, pożytecznego Scottiego […]
31.07.2021
Ekstraklasa
31.07.2021

Jak zastąpić Świerczoka? I czy trzeba zastępować Strączka?

Jakub Świerczok i Rafał Strączek. Co ich łączy? Nazwisko kończące się na literę „k”. Ha, taka zagadka, miłego dnia, dzięki za przeczytanie tego tekstu! Ale tak na poważnie – obu łączy to, że w poprzednim sezonie byli fundamentalnymi postaciami dla swoich ekip. Świerczoka w lidze już nie ma, Strączka zaraz może nie być. A w […]
31.07.2021
Ekstraklasa
31.07.2021

„Legia dała mi wszystko”. Warszawska kariera Dariusza Banasika

Kiedy Radomiak był na drodze do Ekstraklasy, gratulacje dla trenera Dariusza Banasika płynęły m.in. ze strony byłych właścicieli Legii Warszawa – Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzla. Jeśli ktoś był zdziwiony tym, że obaj panowie dobrze znają szkoleniowca radomskiej drużyny, ten powinien prześledzić początki trenerskiej kariery Banasika. To właśnie w Legii Warszawa Banasik zaczynał swoją przygodę, […]
31.07.2021
Weszło
31.07.2021

Młyński: Nie widziałem swojej przyszłości w Gdyni. Władze chciały pokazać, kto jest szefem

12 listopada 2020 roku. To właśnie wtedy Mateusz Młyński zagrał po raz ostatni w barwach Arki Gdynia. W meczu z Chrobrym Głogów spędził na boisku pełne 90 minut, jak zresztą zwykle tamtej jesieni. Potem jednak albo siedział na ławce, albo nie było go nawet w kadrze meczowej. Oczywiście nie przez to, że nagle stał się […]
31.07.2021
Brama dnia
31.07.2021

Starcie gigantów – Murawski kontra Iwański! | BRAMA DNIA

31 lipca 2008 roku. Cóż to był za dzień dla polskiego piłkarstwa. W 1. rundzie eliminacji do Pucharu UEFA dwa nasze kluby rozprawiły się z zawsze groźnymi oponentami. Lech Poznań pokonał 4:1 Chazar Lenkoran, natomiast Legia Warszawa takim samym stosunkiem goli poskromiła FK Homel. Ładnych trafień nie brakowało, więc materiał do kolejnego odcinka „Bramy dnia” […]
31.07.2021
Weszło Extra
14.06.2021

Podejście zmienił o 180 stopni, charakter nie. Historia Jakuba Świerczoka

Jakub Świerczok jest dziś naszą główną nadzieją na wsparcie Roberta Lewandowskiego w ataku. W reprezentacji Polski to nadal totalny żółtodziób, choć w przyszłym roku dobije do trzydziestki, a już dziewięć lat temu grał na poziomie Bundesligi. Nim jednak znalazł się w tym miejscu, w którym jest obecnie, musiał przejść długą, pełną wybojów drogę. Z pewnością […]
14.06.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Damian Szymański: Najpierw pełny sezon w AEK Ateny, potem reprezentacja

Damian Szymański, już jako czterokrotny reprezentant Polski, zimą 2019 roku zamienił Wisłę Płock na Achmat Grozny. Pobyt za wschodnią granicą okazał się jednak dla niego niezbyt udany – i sportowo, i życiowo. Polski pomocnik odżył po przenosinach do AEK-u Ateny. Na początku tego roku był wręcz w wybornej formie. Szymański w pełni odbudował się po […]
22.04.2021
Weszło Extra
12.03.2021

Ile w piłce znaczy CV? „Liczą się ostatnie dwa lata, reszta to anegdota”

Transfery to jeden z najbardziej ekscytujących elementów piłki. Ba, są tacy, którzy wręcz twierdzą, że są najciekawsze i potrafią dostarczać więcej emocji niż same mecze. Nie przez przypadek teksty dotyczące spekulacji transferowych, choćby bardzo krótkie, ciągle potrafią bić rekordy wyświetleń na portalach internetowych. Ten trend od lat się nie zmienia. Jest coś elektryzującego w tym, […]
12.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

Pasjonaci-hobbyści coraz bardziej widoczni w mediach. Niektórzy nawet komentują mecze

Nie zawsze to na co dzień dostrzegamy, ale świat ciągle zmienia się w wielu aspektach. Czasami to dobrze, czasami źle, nie każda nowość jest pozytywnym zjawiskiem. Bez wątpienia jednak za takie należy uznać ewolucję, jaką w ostatnich latach pod pewnymi względami przeszły media sportowe. Rozwój portali społecznościowych, a zwłaszcza Twittera, sprawił, że od pewnego czasu […]
05.03.2021
Weszło Extra
20.01.2021

Trenerzy a życie rodzinne. Czy to już zawód tylko dla piłkarskich nerdów?

Pracoholik. Skrajny perfekcjonista. Fanatyk. Obsesjonat. Jeżeli ktoś jest opisywany w ten sposób, budzi raczej negatywne skojarzenia, ale akurat nie dotyczy to trenerów piłkarskich. Chwilami można odnieść wrażenie, że niektórzy wręcz oczekują od nich, że będą żyli futbolem 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku i nic innego w ich egzystencji liczyć się nie […]
20.01.2021
Weszło Extra
21.12.2020

Łukasz Surma: Trzy lata w trenerce nauczyły mnie pragmatyzmu

Łukasz Surma ponad trzy lata temu zakończył poważne granie w piłkę, choć wcale nie był to obrót wydarzeń w pełni przemyślany i kontrolowany. Ostatni mecz w Ekstraklasie zaliczył 27 maja 2017 roku, czyli miesiąc przed czterdziestymi urodzinami. Odszedł jako zdecydowany rekordzista w liczbie spotkań na najwyższym polskim szczeblu – uzbierał ich aż 559. Po zejściu […]
21.12.2020
Liczba komentarzy: 18
Subscribe
Powiadom o
guest
18 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
SmyQ
SmyQ
1 miesiąc temu

No wreszcie. Bałem się, że już o Kubie zapomnieliście.

Cerber
Cerber
1 miesiąc temu

Serio, to historia boiskowego ćwoka, typowej polskiej gwiazdeczki, co sra wyżej niż dupę ma. Zresztą, jego pajacowanie w meczu z Wisłą Kraków, w tym świnia podłożona młodemu Starzyńskiemu i pomeczowy wywiad, doskonale pokazuje, dlaczego on kariery nigdy nie zrobił i lepiej by już nigdy nosa nie wyściubiał za polską ligę.

I niestety, ten buc jest nam dzisiaj potrzebny. Zastanawiam się, dlaczego w polskiej piłce średnia IQ musi być poniżej 90, bo przecież są jeszcze asy inteligencji jak Grosicki, Szczęsny czy Puchacz.

SmyQ
SmyQ
1 miesiąc temu
Reply to  Cerber

Teo 2.0? Tylko on zamiatał przynajmniej w Belgii, a nie naszym kurwidołku. xD

RamPamPam
RamPamPam
1 miesiąc temu
Reply to  Cerber

Jak ja się cieszę,że mamy takich mądrych ludzi w kraju jak Ty. Cóż takiego wielki umyśle porabiasz w takim razie. Jesteś niczym … niczym.

Murphy
Murphy (@murphy)
1 miesiąc temu

Świetny tekst. Więcej takich.

Mega Euro
Mega Euro
1 miesiąc temu

Lewandowski przed meczem ze Słowacją coś słaba forma, wystarczy tylko na to spojrzeć… https://youtu.be/NqW4XsVztpk

Tom
Tom
1 miesiąc temu
Reply to  Mega Euro

W sumie spoko, dzięki.

Leszek.Z
Leszek.Z (@leszek-z)
1 miesiąc temu

Panowie…muszę powiedzieć Chapeau bas za ten artykuł. Skłon do podłogi robię po prostu. No cóż po przeczytaniu tego tekstu, sam nagle poczułem, jakbym odnalazł jakiegoś nieznanego mi brata! Taki właśnie był, jest i pewnie będzie Kuba a fakt, że wiele zawdzięcza Alinie, ma też swoją wymowę! Znam ją bardzo dobrze z jej gry dla Kadry i międzynarodowej kariery. Kto w świecie polskiej ręcznej nie słyszał o niej? Podobnie jak Iwona (Niedźwiedź prz. red.) były w swojej grze pozytywnie bezczelne i te cechy zwłaszcza w przypadku Aliny miały swoje ujście. Jeśli Kuba uczył się od żony takich reakcji, to tylko i wyłącznie wyszło mu na dobre!

Cisse
Cisse (@cisse)
1 miesiąc temu

Stare, dobre Weszło. szac!

Fa(L)us
Fa(L)us
1 miesiąc temu

Dzisiaj 0:2 do przerwy i koniec przygody tej gwiazdy z kadrą. Już widzę te oceny pomeczowe „Jakub Świerczok 2. Zupełnie niewidoczny. Szkriniar nie pozwolił mu absolutnie na nic. Irytował machając rękami. Zdjęty w przerwie.” Hehe

Kamil Warzocha
Editor
Kamil Warzocha (@k-warzocha)
1 miesiąc temu
Reply to  Fa(L)us

Zmieni to coś w jego historii pełnej przemian i wartej opisania? Nie, może teraz nawet dostać ocenę 1, a clue tekstu i tak nie zostanie zaburzone

Last edited 1 miesiąc temu by Kamil Warzocha
Fa(L)us
Fa(L)us
1 miesiąc temu
Reply to  Kamil Warzocha

Oczywiście, że nie zmieni. Sam tekst jest zresztą bardzo dobry.
Dziwię się tylko, że ostatnio piszecie tyle o Świerczoku, a on zagrał w kadrze jeden dobry mecz i to towarzyski.
Chodzi o to, że artykuł ma trochę wydźwięk w stylu „historia niespodziewanego bohatera”, a Świerczok jeszcze nawet nie wybiegł na boisko.

Kamil Warzocha
Editor
Kamil Warzocha (@k-warzocha)
1 miesiąc temu
Reply to  Fa(L)us

Ja np odbieram ten tekst zupelnie inaczej. „Historia przemiany” mi tu lepiej pasuje i tez sygnal dla starszych-młodszych piłkarzy, ze DA SIĘ nawet mimo wielu przeciwnosci (nawet tych stwarzanych przez samego siebie). Nikt ze Świerczoka bohatera nie robi, to moge zapewnic. Jak juz, to z usmieszkiem na ustach ;D

Yazaki
Yazaki
1 miesiąc temu

Jak mu ten przereklamowany napchany po uszy kulkami mocy błazen z Niemiec nie będzie przeszkadzał, to może nawet Jakub coś dzisiaj strzeli Słowakom!

Puchacz Rozjemca
Puchacz Rozjemca
1 miesiąc temu

Pierwszy do zmiany dzisiaj, drugi człapak jak Mylik

ernest
ernest
1 miesiąc temu

Weszło programowo wystawia laurki Kołakowskiemu, więc z artykułu nie dowiemy się, że agent zmarnował JŚ co najmniej rok kariery, gdy wepchnął go na siłę do ekipy, która grała jednym napastnikiem i był to Keseru. Za to dowiemy się, że agent – wytrawny strateg i zasłużony trener – „zwrócił mu uwagę na bardzo ważny aspekt: …poprawić grę bez piłki i ustawiać się w świetle bramki”

Alfred_Jonathan_Kwak
Alfred_Jonathan_Kwak (@alfred_jonathan_kwak)
1 miesiąc temu

Podobno Weszło ma niedługo wydać Trylogię Króla Jakuba, bo w 1 książce się nie pomieści historia tego fascynującego piłkarza.

EmilyBurchfield
EmilyBurchfield
1 miesiąc temu

Zacznij zarabiać od 120 do 200 USD za godzinę pracy online z domu przez kilka godzin każdego dnia … Otrzymuj regularne płatności co tydzień … Wszystko, czego potrzebujesz, to komputer, połączenie internetowe i trochę wolnego czasu … Więcej tutaj

…………………..>>>>>>> https://Www.Jobcash1.com

Suche Info
31.07.2021

Młodzieżowy reprezentant Polski trafi do juniorów Legii Warszawa

Legia Warszawa gra dziś w Radomiu z Radomiakiem, ale nie jest to ostatnia sprawa, która dotyczy tych drużyn w najbliższym czasie. Z naszych ustaleń wynika, że do mistrzów Polski wkrótce przeniesie się młodzieżowy reprezentant kraju, który dotychczas reprezentował barwy „Zielonych”. Mowa o 16-letnim Marcelu Szymańskim. Szymański w ostatnim czasie uznawany był za największy radomski talent. […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Transfer Griezmanna do Atletico wciąż możliwy

Telenoweli z udziałem francuskiego piłkarza ciąg dalszy. Od początku okienka transferowego hiszpańskie media huczą o negocjacjach na linii Atletico Madryt – FC Barcelona. Najpierw spekulowano o potencjalnej wymianie piłkarzy. Na Camp Nou miałby trafić Saul Niguez, a na Wanda Metropolitano powróciłby Antoine Griezmann. Jednak negocjacje stanęły w martwym punkcie. Tyle że prezes „Los Colchoneros”, Enrique […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Tworek: – Nie jesteśmy w optymalnej formie

Na konferencji przed meczem z Pogonią Szczecin szkoleniowiec Warty Poznań, Piotr Tworek, przyznał, że jest zadowolony z efektów pracy jego podopiecznych, aczkolwiek nie ukrywa tego, że  zespół potrzebuje jeszcze trochę czasu, by wskoczyć na najwyższe obroty. Nie szczędził również pochwał w stosunku do niedzielnego rywala.  – Postęp w naszej grze jest widoczny, mimo że zespół […]
31.07.2021
Weszło
31.07.2021

W zasadzie jakie, poza Podolskim, są atuty Górnika?

– Górnik to nie jest sam Podolski – powiedział sam Podolski wczoraj po oklepie od Lecha i cóż, nic kontrowersyjnego nie powiedział. Mógłby się Messi jutro w Górniku zameldować, ale jak wszyscy pozostali ogarnialiby w takim tempie jak wczoraj, też nic z tego by nie wyszło. Dlatego wczorajszy mecz, w którym Poldi dał sygnał, że […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Młody piłkarz Ajaksu zginął w wypadku samochodowym

Klub z Amsterdamu poinformował, że wczoraj doszło do ogromnej tragedii. Noah Gesser, ich 16-letni podopieczny, zginął w wypadku. Śmierć poniósł także jego starszy brat.  Do tragicznego zdarzenia doszło w miejscowości IJsseltein. Według holenderskich mediów pojazd, w którym znajdował się piłkarz, zderzył się czołowo z taksówką. Kierowca taksówki z poważnymi obrażeniami został przetransportowany do szpitala. Podczas […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Aston Villa gotowa zaakceptować rekordową ofertę za Jacka Grealisha

„Sky Sports” podało informację, że działacze Aston Villi wyrazili zgodę na transfer ich gwiazdy do Manchesteru City. „Obywatele” zaoferowali za Jacka Grealisha 100 milionów euro. Z początku włodarze „The Villans” kręcili nosem i chcieli od potencjalnego kupca zagarnąć jeszcze większą sumę pieniężną, ale – według angielskich dziennikarzy – w końcu zweryfikowali swoje ogromne oczekiwania. Negocjacje […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Mariusz Lewandowski: – Czeka nas ciężka przeprawa

Szkoleniowiec Bruk-Betu Termaliki Nieciecza na przedmeczowej konferencji prasowej powiedział, że nie może już doczekać spotkania z Wisłą Kraków, ponieważ na trybunach będzie panować atmosfera dużego święta. Ponadto pokreślił, że wraz ze sztabem wnikliwie analizował błędy z poprzedniego spotkania ze Stalą Mielec. Nie szczędził również pochwał dla przeciwnika. –  Kibice stęsknili się za meczami. Na trybunach […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

David Luiz wyjeżdża do ligi tureckiej

Włoskie media podały informację, że David Luiz zostanie zawodnikiem Adany Demirspor. Według informacji dziennikarza „SportItalia”, Rudiego Galettego, z nowym klubem podpiszę dwuletnią umowę.  34-letni obrońca od czerwca jest wolnym zawodnikiem. W poprzednim sezonie nie odgrywał już istotnej roli w Arsenalu. Zanotował we wszystkich rozgrywkach 30 występów, stąd też „Kanonierzy” postanowili nie przedłużyć z nim wygasającego […]
31.07.2021
NBA
31.07.2021

10 najlepszych niskich skrzydłowych w historii NBA

LeBron James czy Larry Bird? Larry Bird czy LeBron James? Eksperci analizujący historię NBA przez lata nie potrafili się zdecydować, który z nich zasługuje na wyższą pozycję w rankingach wszech czasów. A przecież na tej dwójce lista znakomitych niskich skrzydłowych się nie kończy. Mamy jeszcze latającego Juliusa Ervinga, twardego jak skała Johna Havlicka, pożytecznego Scottiego […]
31.07.2021
Ekstraklasa
31.07.2021

Jak zastąpić Świerczoka? I czy trzeba zastępować Strączka?

Jakub Świerczok i Rafał Strączek. Co ich łączy? Nazwisko kończące się na literę „k”. Ha, taka zagadka, miłego dnia, dzięki za przeczytanie tego tekstu! Ale tak na poważnie – obu łączy to, że w poprzednim sezonie byli fundamentalnymi postaciami dla swoich ekip. Świerczoka w lidze już nie ma, Strączka zaraz może nie być. A w […]
31.07.2021
Ekstraklasa
31.07.2021

„Legia dała mi wszystko”. Warszawska kariera Dariusza Banasika

Kiedy Radomiak był na drodze do Ekstraklasy, gratulacje dla trenera Dariusza Banasika płynęły m.in. ze strony byłych właścicieli Legii Warszawa – Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzla. Jeśli ktoś był zdziwiony tym, że obaj panowie dobrze znają szkoleniowca radomskiej drużyny, ten powinien prześledzić początki trenerskiej kariery Banasika. To właśnie w Legii Warszawa Banasik zaczynał swoją przygodę, […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Urban: – Nie możemy zakłamywać rzeczywistości

Górnik Zabrze fatalnie wszedł w nowy sezon Ekstraklasy. Dwie porażki w kiepskim stylu powodują, że kibice „Trójkolorowych” mogą mieć obawy co do najbliższych spotkań. Na pomeczowej konferencji prasowej Jan Urban nie ukrywał rozczarowania kolejnym niepowodzeniem, lecz uważa, że nie ma powodów do paniki. Według niego zabrzanie zagrali z zespołami aspirującymi do walki o podium, a […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Grzegorz Krychowiak bardzo blisko zmiany klubu

Rosyjskie media nie mają wątpliwości – Grzegorz Krychowiak opuści Lokomotiw Moskwa i przejdzie do FK Krasnodar. Podobno polski pomocnik pożegnał się już z kolegami z drużyny, a niebawem ma dojść do oficjalnego ogłoszenia transferu. Już od kilku dni krążą doniesienia na temat zmiany barw klubowych przez reprezentanta Polski. Portal „Championat.com” twierdzi, że lada moment podpisze […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Skorża: Spodziewamy się wzmocnień!

– Drużyna mentalnie wyglądała dobrze nawet w trudnych momentach. Cieszę się, że jako zespół wyglądaliśmy solidnie. Dużo pozytywnych rzeczy płynie po tym meczu – mówił trener Maciej Skorża po zwycięstwie Lecha Poznań z Górnikiem Zabrze 3-1. Jego wypowiedzi spisała Interia.  – Cieszę się jednak, że odwróciliśmy losy meczu. Graliśmy agresywnie, byliśmy z piłką często na […]
31.07.2021
Weszło
31.07.2021

Młyński: Nie widziałem swojej przyszłości w Gdyni. Władze chciały pokazać, kto jest szefem

12 listopada 2020 roku. To właśnie wtedy Mateusz Młyński zagrał po raz ostatni w barwach Arki Gdynia. W meczu z Chrobrym Głogów spędził na boisku pełne 90 minut, jak zresztą zwykle tamtej jesieni. Potem jednak albo siedział na ławce, albo nie było go nawet w kadrze meczowej. Oczywiście nie przez to, że nagle stał się […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Podolski: Górnik to nie jest sam Podolski. Musi się palić!

– Ważne, żeby Górnik grał lepiej, bo te ostatnie dwa mecze nie wyszły tak jak miały. Jak mówię: Górnik to nie jest sam Podolski. Musi się palić. Tego dziś trochę brakowało- mówił przed kamerami Canal + Lukas Podolski tuż po przegranym przez zabrzan meczu z Lechem Poznań. Jego wypowiedzi spisał portal Gol24.  – Za mną […]
31.07.2021
Brama dnia
31.07.2021

Starcie gigantów – Murawski kontra Iwański! | BRAMA DNIA

31 lipca 2008 roku. Cóż to był za dzień dla polskiego piłkarstwa. W 1. rundzie eliminacji do Pucharu UEFA dwa nasze kluby rozprawiły się z zawsze groźnymi oponentami. Lech Poznań pokonał 4:1 Chazar Lenkoran, natomiast Legia Warszawa takim samym stosunkiem goli poskromiła FK Homel. Ładnych trafień nie brakowało, więc materiał do kolejnego odcinka „Bramy dnia” […]
31.07.2021
Suche Info
31.07.2021

Raków poznał potencjalnych rywali

Najprawdopodobniej ktoś z czwórki PAOK, Astana, Feyenoord i Gent będzie rywalem Rakowa Częstochowa, o ile oczywiście wicemistrz Polski przejdzie w III rundzie Rubin Kazań. UEFA podzieliła drużyny na grupy przed poniedziałkowym losowaniem IV rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Para Raków – Rubin będzie oczywiście nierozstawiona. Mecze tej fazy zostaną rozegrane 19 i 26 sierpnia. Wśród ośmiu […]
31.07.2021