post
Michał Kołkowski

Opublikowane 25.02.2021 08:04 przez

Michał Kołkowski

Real Saragossa po 26 kolejkach hiszpańskiej LaLiga2 zajmuje siedemnaste miejsce w tabeli. Wszystko wskazuje zatem na to, że Los Maños – zamiast myśleć o powrocie do elity – będą się musieli porządnie postarać, by nie zlecieć na trzeci poziom ligowy. Ostatni raz w najwyższej klasie rozgrywkowej Real grał w sezonie 2012/13. Ostatni raz miejsce w ligowym TOP10 zajął aż czternaście lat temu. Choć mówimy przecież o klubie, który jeszcze w latach 80. i 90. należał do zdecydowanie najsilniejszych w Hiszpanii. Ba, drużyna z Saragossy w sezonie 1994/95 potrafiła nawet zatriumfować na europejskiej arenie.

Konkretnie – w Pucharze Zdobywców Pucharów.

Real Saragossa 1994/95 – na topie

Decydujące starcie wspomnianej edycji Pucharu Zdobywców Pucharów zaplanowano na 10 maja 1995 roku. Miało się odbyć we Francji, w paryskim Parku Książąt. Za faworytów do triumfu uchodzili piłkarze Arsenalu. Czyli obrońcy tytułu, którym udało się dotrzeć do finału PZP po raz drugi z rzędu. W 1994 roku „Kanonierzy” wywalczyli trofeum w całkiem imponującym stylu, przynajmniej jeśli weźmie się pod uwagę rywali, jakich udało im się poskromić na drodze do sukcesu. W drugiej rundzie zmiażdżyli Standard Liege aż 10:0 w dwumeczu, a w ćwierćfinale pokonali Torino, które miało w swoim składzie takich graczy jak Enzo Francescoli, Sandro Cois, Robert Jarni czy Daniele Fortunato. Z kolei w półfinale Arsenal w pokonanym polu pozostawił Paris Saint-Germain, choć paryżanie w poprzedniej rundzie uporali się z Realem Madryt i stanowili zespół wręcz naszpikowany gwiazdami.

Wreszcie – w finale podopieczni George’a Grahama wygrali z bardzo mocną Parmą.

ARSENAL POKONA DZIŚ BENFICĘ? KURS: 1,81 W TOTOLOTKU!

Trzeba pamiętać, że był to jeszcze Arsenal – ujmijmy to – przedrewolucyjny. Dopiero w 1996 roku panowanie na Highbury rozpoczął Arsene Wenger, który przetransformował londyńską drużynę na kontynentalną modłę. Oparł ją na obcokrajowcach, głównie Francuzach. Odmienił funkcjonowanie klubu na każdej płaszczyźnie. Tymczasem przeciwko Parmie na murawie w barwach „Kanonierów” zameldowało się dziesięciu Anglików i Steve Morrow – reprezentant Irlandii Północnej. Rok później było bardzo podobnie. Stewart Houston, który zastąpił na stanowisku trenera skompromitowanego udziałem w aferze korupcyjnej Grahama, oddelegował do boju przeciwko Realowi Saragossa aż dziewięciu Anglików, Walijczyka oraz Szweda.

Piłkarze Arsenalu celebrują triumf nad Parmą

„Kanonierzy” zdecydowanie nie byli wtedy ekipą, którą dało się lubić za jej styl. Ich zwycięstwo nad Parmą potraktowano jako przykrą sensację. – Realizowaliśmy założenia taktyczne – przyznał Tony Adams, wieloletni kapitan Arsenalu. – No i przynosiło nam to sukcesy. Choć muszę przyznać, że nie lubiłem naszego stylu. Nie wyrażałem siebie, grając w ten sposób. Jako junior, uchodziłem za dość eleganckiego obrońcę, jeśli chodzi o operowanie piłką. A jednak stałem się synonimem cwanej, nieczystej gry. Nie miałem dość jaj, by wstać w szatni i zaprotestować. Wymusić jakąś zmianę w drużynie. Nie byłem prawdziwym facetem. (…) Aczkolwiek szanuję George’a [Grahama] za to, co z nami osiągnął. Jego pomysły się sprawdzały, to trzeba przyznać. Gdy pokonaliśmy Parmę w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, nie byliśmy dobrą drużyną. Taka jest prawda. Ale świetna organizacja gry i stuprocentowe poświęcenie zapewniło nam triumf nad znacznie silniejszymi Włochami.

Jednak co innego Parma, a co innego Real Saragossa.

W konfrontacji z jedną z potęg Serie A wyspiarze wyglądali od razu jak ubodzy krewni. No bo gdzie, z całym szacunkiem, Alan Smith, a gdzie Gianfranco Zola? Gdzie Steve Bould, a gdzie Roberto Sensini? Takich porównań można by było postawić znacznie więcej. Lecz hiszpańska ekipa nie robiła nawet w połowie takiego wrażenia jak Parma. Arsenal miał wszelkie powody, by do starcia z Realem podchodzić z dużą pewnością siebie. Z wiarą, że uda się obronić tytuł. Co dla klubów z Anglii, wygłodniałych kontynentalnych sukcesów po okresie pucharowej banicji, miało spore znaczenie.

Nayim – gol-marzenie

Finałowe starcie od 30 minuty toczyło się pod stanowcze dyktando Hiszpanów, którzy kulturą gry przerastali Arsenal o głowę. Podopieczni Victora Fernandeza tylko w pierwszej połowie oddali siedem strzałów na bramkę strzeżoną przez Davida Seamana – naprawdę sporo, biorąc pod uwagę ciężar gatunkowy spotkania. Jednak Los Maños dopiero po przerwie naprawdę podkręcili tempo. Przewaga Realu zamieniła się wówczas w prawdziwą, ofensywną nawałnicę. W drugiej odsłonie meczu uderzyli na bramkę piętnastokrotnie, no i w 68 minucie golkiper „Kanonierów” wreszcie skapitulował. Do sieci w przepiękny sposób trafił Juan Esnaider. 22-letni napastnik rodem z Argentyny, uchodzący za czołową postać swojego zespołu.

Dla Esnaidera był to gol numer osiem w całych rozgrywkach. Więcej w tamtej edycji PZP strzelił tylko Ian Wright z Arsenalu.

Julian Esnaider wyprowadza Real na prowadzenie w meczu z Arsenalem

Problem w tym, że na kwadrans przed końcowym gwizdkiem arbitra „Kanonierzy” zdołali zripostować. Stan meczu wyrównał John Hartson. Zwalisty walijski snajper zmiażdżył defensora rywali w fizycznej walce o piłkę na jedenastym metrze i płaskim strzałem wepchnął futbolówkę do siatki.

Arsenal od początku próbował podkręcić temperaturę tego spotkania, regularnie nas prowokowali – wspominał po latach Nayim, środkowy pomocnik w ekipie zdobywców Pucharu Króla. – Ja sam już po kilku minutach byłem bliski zejścia z boiska na dobre, bo właśnie Hartson zmasakrował mi ścięgna Achillesa. Zniesiono mnie z murawy na noszach, ale zaraz zerwałem się na równe nogi, chcąc wrócić na murawę. To był najważniejszy mecz mojego życia, nie mógłbym go przegapić z powodu kontuzji. (…) Generalnie należało ten mecz zamknąć już po 90 minutach. Arsenal miał swoje szanse, lecz byliśmy od nich zdecydowanie lepsi. Na dodatek tuż przed końcem podstawowego czasu gry Lee Dixon ewidentnie sfaulował w polu karnym Miguela Pardezę. W dobie VAR to byłby oczywisty karny.

Arbiter przewinienia się jednak nie dopatrzył i zarządził dogrywkę. Otwierając tym samym przed pomocnikiem furtkę do piłkarskiej nieśmiertelności. Obie strony sposobiły się już bowiem do rzutów karnych, gdy Nayim zaszokował wszystkich – na czele z Davidem Seamanem – fenomenalnym lobem z okolic połowy boiska. Angielski golkiper dał sobie wrzucić piłkę za kołnierz, a Real w 120 minucie gry przypieczętował zdobycie pucharu. To trafienie to niewątpliwie jeden z najbardziej wyjątkowych momentów w dziejach finałów europejskich rozgrywek. A dodatkowego smaczku całemu wydarzeniu dodaje fakt, że Nayim przed przeprowadzką do Saragossy przez kilka ładnych lat grał… w Tottenhamie.

Do dziś gdy pojawiam się w loży na stadionie Spurs, kibice intonują przyśpiewkę o tamtym golu. Niesamowite – zapewniłem puchar Realowi Saragossa, a tak naprawdę uszczęśliwiłem kibiców dwóch klubów za jednym zamachem – śmieje się Nayim w wywiadzie dla Mundo Deportivo.

Trafienie na wagę triumfu Saragossy w finale Pucharu Zdobywców Pucharów

Mina bramkarza „Kanonierów” po tym golu Nayima wyraża więcej niż tysiąc słów.

Seaman po prostu położył się za linią bramkową jak na sofie przed telewizorem i rozejrzał wkoło zdezorientowanym wzrokiem. Jak gdyby oczekiwał, że ktoś go zaraz zapewni, iż sędzia zdążył zakończyć spotkanie, zanim futbolówka opadła do siatki. Ale kompromitacja Anglika stała się faktem. Biedny Seaman nie mógł sobie zresztą zdawać sprawy, że nie będzie to wcale najsłynniejsza bramka wpuszczona za kołnierz, jaka mu się w karierze przytrafi.

Kiedy trenuję z dzieciakami, zawsze mówię im jedno: na boisku musisz podejmować ryzyko. Tamtego wieczora ja zaryzykowałem i dobrze na tym wyszedłem – opowiadał Nayim. – Świetnie znałem Seamana jeszcze z czasów gry w Anglii. Dobrze wiedziałem, że lubi wyjść wysoko na przedpole, cały czas kontrolowałem jego ustawienie. Seaman musiał grać w taki sposób. Tony Adams i Martin Keown byli świetnymi obrońcami, znakomitymi w powietrzu, ale brakowało im szybkości. Bramkarz starał się więc ich asekurować. Niosło to jednak za sobą ryzyko i ja to wykorzystałem.

– Przypominam sobie rozmowę z ojcem po zdobyciu pucharu – dodał autor zwycięskiego gola. – Powiedział mi: „teraz mogę spokojnie umrzeć”. Bardzo mnie to poruszyło. Tata zaszczepił we mnie miłość do futbolu. Był moim pierwszym piłkarskim idolem. Marzył o tym, żebym został zawodowym piłkarzem. Dlatego zawsze najważniejszy będzie dla mnie fakt, że udało mi się go uszczęśliwić.

Real Saragossa 1994/95 – droga na do sukcesu

A jak to się stało, że Real Saragossa w ogóle dotarł do finału europejskich rozgrywek?

Wypada naszkicować tło tej historii.

Los Maños to generalnie klub stworzony do rozgrywek pucharowych. Dość powiedzieć, że ekipa ze stolicy Aragonii jeszcze nigdy nie zwyciężyła w hiszpańskiej ekstraklasie, natomiast ma na koncie aż sześć triumfów w Copa del Rey (i pięć porażek w finałach). Do tego trzeba naturalnie doliczyć omawiany sukces w Pucharze Zdobywców Pucharów oraz dwa finały Pucharu Miast Targowych, w tym jeden zwycięski.

Przełom lat 70. i 80. to nie był najlepszy czas dla Realu. Drużyna regularnie wikłała się wówczas w walkę o uniknięcie degradacji, nie zawsze z happy endem. Zwrot nastąpił w 1981 roku, gdy drużynę przejął znany nam świetnie Leo Beenhakker. Holenderski szkoleniowiec przywrócił Saragossę do szerokiej czołówki ligowej, zajmując z nią szóste miejsce w La Lidze w sezonie 1982/83 i siódmą lokatę w kolejnej kampanii. Głównie z uwagi na dobrą pracę w Aragonii, kilka lat później na zatrudnienie Beenhakkera zdecydowali się działacze Realu Madryt. Co okazało się zresztą słusznym posunięciem, ponieważ były selekcjoner reprezentacji Polski powiódł „Królewskich” do trzech mistrzowskich tytułów z rzędu.

Leo Beenhakker w Realu Saragossa

Los Maños pod wodzą Beenhakkera prezentowali całkiem atrakcyjny futbol, stając niejako w kontrze do panujących wówczas w Hiszpanii trendów taktycznych. Mistrzowskie tytuły zgarniały bowiem w tamtym czasie ekipy z Kraju Basków – najpierw dwukrotnie Real Sociedad, potem Athletic Bilbao. Też dwa razy z rzędu. Jedni i drudzy słynęli z wyjątkowo ostrej, wręcz brutalnej postawy. Na własnej skórze odczuwał to między innymi Diego Maradona. Oczywiście nie jest też tak, że Baskowie wyłącznie kopali siebie po czołach, a przeciwników po kostkach. Niemniej – z pięknem futbolu się te utytułowane zespoły raczej nie kojarzyły.

REAL SOCIEDAD WYGRA DZIŚ Z MANCHESTEREM UNITED? KURS: 3,62 W TOTOLOTKU!

W drugiej połowie dekady Real zaczął się na poważnie liczyć w walce o krajowe trofea. W sezonie 1985/86 ekipa z Estadio La Romareda uplasowała się na czwartej pozycji w La Lidze i wywalczyła Puchar Hiszpanii, w finale pokonując Barcelonę. Gola na wagę zwycięstwa dla Saragossy zdobył Ruben Sosa – kapitalny urugwajski napastnik, który później został gwiazdą Serie A w barwach Lazio. El Principito („Mały Książę”) trafił do siatki z czterdziestu metrów, uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego. Pomógł mu wprawdzie rykoszet i kiepski refleks golkipera, ale gol i tak mógł się podobać.

Victor Fernandez wkracza do akcji

Kryzysowy okazał się dla Saragossy dopiero sezon 1990/91, gdy drużyna ponownie wpakowała się w walkę o utrzymanie. W marcu 1991 roku, z uwagi na nader rozczarowujące rezultaty, z posadą pożegnał się trener Ildo Maneiro, a jego miejsce nieoczekiwanie zajął Victor Fernandez Braulio.

Wówczas szkoleniowiec ledwie 31-letni, bez żadnego doświadczenia piłkarskiego i trenerskiego, przynajmniej jeśli chodzi o samodzielną pracę na topowym poziomie w kraju. Postawienie na szkoleniowca o tak mikrym dorobku naturalnie wzbudziło olbrzymie kontrowersje, no i naprawdę niewiele brakowało, a Fernandez – urodzony w Saragossie i głęboko związany emocjonalnie z Realem – przedstawiłby się światu jako człowiek, który spuścił Los Maños do drugiej ligi. Real przed spadkiem uchronił się dopiero w barażu.

Fernandez na tamten moment był jednym z najmłodszych szkoleniowców, jacy kiedykolwiek pracowali na poziomie La Ligi. Dlatego działacze dali mu spory kredyt zaufania i przed startem kolejnych rozgrywek nie zatrudnili trenera teoretycznie gwarantującego lepsze wyniki. Sam szkoleniowiec zresztą nie wyglądał na gościa, który może wymięknąć: – Pochodzę z takiej dzielnicy, gdzie trzeba było walczyć o swoje – mówił na łamach „Heraldo”. – Byłem łobuzem. Zawsze kombinowałem szybciej i lepiej niż inne dzieciaki. Miałem wiele twarzy, robiłem mnóstwo szalonych rzeczy. Dlatego nigdy nie lubiłem Cruyffa – dla mnie był nudziarzem. (…) Kiedy byłem nastolatkiem, wystarczała mi piłka. Dopiero potem zrozumiałem, że futbol niekoniecznie pozwoli mi zarobić na życie. Zrozumiałem, czym jest bezrobocie, brak perspektyw, ludzka podłość. Musiałem sobie radzić. Dziadkowie pozwalali mi dorobić na wsi. Przy żniwach. Albo przy dojeniu krów. Nienawidziłem tego, ale musiałem przetrwać.

Victor Fernandez świętuje zwycięstwo w barażu o utrzymanie (fot. Marca)

Pamiętam, jak dostałem ofertę pracy w Realu – wspominał Fernandez. – Zadzwonił do mnie osobiście prezydent klubu. Okazało się, że w ogóle mnie nie zna, ale zaprzyjaźniony dziennikarz dał mu cynk, że jest taki chłopak, który kocha klub i zna się na piłce, a chciałby zacząć trenerską karierę bez zawodniczej podbudowy. W ten sposób zostałem asystentem Radomira Anticia. Rozmowa z prezesem była trudna, ponieważ poprosiłem go o więcej pieniędzy, niż mi początkowo oferował. Obawiałem się, że posunąłem się trochę za daleko. On brał mnie chyba początkowo za ambitnego nastolatka, a nie 28-letniego kolesia, który podąża za marzeniem. (…) To była moja życiowa szansa. Futbol zawsze stanowił dla mnie odskocznię.

„Z wykształcenia jestem geografem i historykiem, ale moją największą pasją zawsze był futbol. Pierwszy karnet na mecze Realu kupiłem za kieszonkowe jeszcze jako dziecko. W dniu meczu przychodziłem na stadion najwcześniej, jak to tylko możliwe, żeby zająć miejsce w pierwszym rzędzie. Chyba ta dziecięca fascynacja wpłynęła na to, jakim stałem się później trenerem. Piłkę odbierałem jako generator ludzkich emocji”

Victor Fernandez (na łamach AS-a)

Rzeczywiście – gdy Fernandez trochę już okrzepł na stanowisku pierwszego trenera Los Maños, jego podopieczni nie tylko powrócili do ligowej czołówki, ale uczynili to w kapitalnym stylu. Jeszcze w sezonie 1991/92, zakończonym na szóstym miejscu w hiszpańskiej ekstraklasie, ręka trenera nie była do końca widoczna. Kolejne rozgrywki były jeszcze mniej udane. Ale już sezon 1993/94 to prawdziwy popis klubu ze stolicy Aragonii. Saragossa zajęła trzecie miejsce w lidze, wyprzedzając w tabeli między innymi Real Madryt. Wywalczyła także Puchar Króla, w finale triumfując nad Celtą Vigo.

Akurat to starcie nie było szczególnie ekscytujące – zakończyło się bezbramkowym remisem i karnymi, w których Real okazał się skuteczniejszy. Natomiast w lidze ekipa Fernandeza dokazywała jak szalona. Szczytem wszystkiego było zwycięstwo 6:3 z Barceloną sterowaną przez Cruyffa.

Los Maños notowali więcej potknięć niż powinni, fakt. Ale zapewniali swym kibicom show.

Real Saragossa 6:3 FC Barcelona (23. kolejka La Ligi 1993/94)

W drużynie nie brakowało piłkarzy, którzy w taktycznej układance Fernandeza czyniły szybkie postępy i osiągnęli życiową dyspozycję. Gus Poyet po przesunięciu z linii ataku na pozycję ofensywnego pomocnika wyrósł na jednego z najciekawszych zawodników całej La Ligi. Potem został gwiazdą londyńskiej Chelsea. Doświadczony Miguel Pardeza, członek słynnej madryckiej „Piątki Sępa”, za kadencji Fernandeza przeżył drugą młodość, choć szkoleniowiec był od niego tylko o pięć lat starszy. Francisco Higuera przebił się nawet do reprezentacji Hiszpanii, a wcześniej nie wyglądał na zawodnika wyrastającego aż tak dalece ponad ligową przeciętność. Rozkwitł playmaker Santiago Aragon, środkowy defensor Xavi Aguado, a także prawy obrońca Alberto Belsue. No i nie można nie wspomnieć ponownie Juana Esnaidera, który w Saragossie pokazał się z tak dobrej strony w latach 1993-1995, że skusił się na niego Real Madryt, a potem także Atletico oraz Juventus.

Co trzeba podkreślić – większość wymienionych zawodników na Estadio La Romareda rozegrało po kilkaset spotkań. Fernandez, osobiście zakochany w Realu, stworzył w klubie taką atmosferę, że niektórzy wręcz ociągali się z opuszczeniem Saragossy. Nawet gdy spływały do nich ciekawe oferty. O drużynę zahaczali naturalnie gracze o wielkich nazwiskach – Andreas Brehme, Cafu, Fernando Morientes czy Jose Luis Chilavert. Ale prawdziwymi legendami Los Maños zostali ci, którzy związali się z klubem na długo, nawet jeśli ich nazwiska aż takiego wrażenia dziś powszechnie nie robią.

Real Saragossa 1994/95 – co się stało potem?

Na drodze do triumfu w Pucharze Zdobywców Pucharów w sezonie 1994/95 Real pokonał nie tylko Arsenal, ale i kilku innych znaczących rywali. W ćwierćfinale Hiszpanie uporali się z Feyenoordem Rotterdam, a w półfinale wyeliminowali Chelsea. Dwumecz z londyńczykami był szczególnie ekscytujący – w pierwszym meczu podopieczni Victora Fernandeza zwyciężyli 3:0, w rewanżu polegli 1:3. Tak czy owak, awans udało się przyklepać. – Pokonanie Arsenalu w Paryżu było być może największym dniem w historii klubu – stwierdził ówczesny szkoleniowiec Realu. – Jestem wdzięczny moim zawodnikom, że udało nam się uniknąć rzutów karnych. To jedyna rzecz, której nienawidzę w futbolu. Wyobraź sobie, że walczysz o tytuł przez cały sezon, a na koniec o wszystkim decyduje seria jedenastek. Przerażające doświadczenie.

Tamta Saragossa cieszyła się powszechną sympatią w Hiszpanii. Finał z Arsenalem zgromadził przed telewizorami kilkanaście milionów widzów. Dlatego nie może dziwić, że gdy Fernandez jesienią 1996 roku rozstał się z klubem, chętnych na jego usługi nie zabrakło.

Hiszpan nie trafił może klubu z absolutnie topowej półki, ale dostał władzę nad bardzo ciekawym projektem – Celtą Vigo. Regularnie zajmował z nią miejsce w ligowej czołówce. Piąte, siódme, szóste i znowu piąte. Pewnego szklanego sufitu nie przebił, lecz określony poziom zagwarantował. Także na europejskiej arenie. W Pucharze UEFA regularnie meldował się na etapie ćwierćfinału, a jego podopieczni eliminowali takie ekipy jak Liverpool, Benficę i Juventus, oraz VfB Stuttgart. Szczególnie boje z Portugalczykami i Włochami wspomina się w Vigo po dziś dzień.

I trudno się dziwić. „Stara Dama” oberwała od Celty 0:4, a „Orły”… 0:7.

Aleksandr Mostowoj (Celta Vigo)

Wspominaliśmy na Weszło: „Przenieśmy się na moment w czasie do 25 listopada 1999 roku, bo to być może dzień największej chwały w niespełna stuletniej historii Celty. Galicyjska drużyna podjęła wtedy przed własną publicznością Benficę w ramach pierwszego spotkania trzeciej rundy Pucharu UEFA. Trudno było przed pierwszym gwizdkiem arbitra wskazać faworyta tej konfrontacji – dwumecz zapowiadał się na naprawdę wyrównaną batalię. Oczywistym było, że przed własną publicznością Celta poszuka zwycięstwa, żeby do rewanżu przystąpić choćby z jednobramkową zaliczką. Ale Benfica miała kim się bronić i miała kim się odgryzać z przodu. W drużynie występowali między innymi Karel Poborsky, Maniche, Nuno Gomes czy João Pinto.

Sympatycy „Orłów” musieli jednak porzucić marzenia o awansie już po pierwszej połowie spotkania. Piłkarze Celty do szatni zeszli bowiem z prowadzeniem 4:0. Finalnie stadionowy zegar na Balaidos wskazał wynik 7:0 dla gospodarzy. Szok.

BENFICA WYGRA Z ARSENALEM? KURS: 4,33 W TOTOLOTKU!

Ekipa Juppa Heynckesa została w Hiszpanii kompletnie upokorzona. Na następnym treningu Benfiki pojawiło się kilka tysięcy kibiców, którzy zelżyli i wybuczeli drużynę przygotowującą się do kolejnego spotkania w lidze. Prezydent klubu obawiał się, że niezadowolenie może się przerodzić w zamieszki, więc namówił zawodników do wystosowania oświadczenia, w którym piłkarze przeprosili fanów za swoją kompromitację. Krótką przemowę wygłosił oficjalnie João Pinto, kapitan zespołu. Obiecał kibicom poprawę i pokajał się w imieniu drużyny. Ponoć nie były to z jego strony do końca szczere przeprosiny, ponieważ Pinto uważał, że sportowcowi może się przytrafić klęska, nawet straszliwych rozmiarów. Ale dla świętego spokoju odklepał co mu kazano. Eskalacja konfliktu naprawdę mogłaby się źle skończyć.

– Przez kilka miesięcy musieliśmy unikać spacerów – przyznał Paulo Madeira, były obrońca Benfiki. – Kibice długo nam tego wyniku nie darowali. To była przesada. Sami też ocenialiśmy krytycznie nasz występ, ale są jakieś zasady wzajemnego szacunku.

Do takiego stanu potrafiła doprowadzać rywali tamta Celta”.

Ostatni udany sezon

Potem Fernandez prowadził Real Betis, FC Porto (objął je po Jose Mourinho i wygrał Puchar Interkontynentalny), belgijski Gent i Deportivo La Coruna. Był również koordynatorem szkolenia w Realu Madryt. Dwukrotnie wracał także do Saragossy.

Zazwyczaj wówczas, gdy klub znajdował się mniejszych bądź większych w tarapatach.

W XXI wieku Real jeszcze dwa razy sięgnął po Copa del Rey (w 2001 i 2004 roku), ale tak naprawdę zanotował tylko jeden prawdziwie udany sezon ligowy. W 2007 roku Los Maños uplasowali się na szóstym miejscu w La Lidze, a w ich składzie grali wtedy tacy piłkarze jak Diego i Gabriel Milito, Pablo Aimar, Gerard Pique, Andres D’Alessandro, Juanfran, Albert Celades czy też Alberto Zapater. Drużynę prowadził… a jakże, Fernandez. Bez wątpienia Hiszpan bardzo rzetelnie zapracował na status legendy na Estadio La Romareda. W 2020 roku próbował zresztą wywalczyć z klubem długo wyczekiwany powrót do hiszpańskiej ekstraklasy, lecz przegrał z Elche w barażu o awans do La Ligi.

Wątpliwe wszakże, by w Aragonii ktokolwiek miał mu to za złe. Fernandez uosabia bowiem najbardziej szczęśliwe dla kibiców Realu Saragossa czasy. Czasy, które w najbliższej przyszłości – biorąc pod uwagę choćby finansowe problemy klubu – raczej nie powrócą.

fot. NewsPix.pl / WikiMedia / Getty Images

Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze lektury. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Poza tym – sporo tekstów, wywiadów i reportaży o pomorskiej piłce. Na antenie Weszło FM regularnie słychać go w audycji #KiedyśToByło.

Opublikowane 25.02.2021 08:04 przez

Michał Kołkowski

Weszło
10.04.2021

Deszcz nad Madrytem łzami kibiców Barcelony. Real wygrywa w El Clasico

Są El Clasico, które możemy zakwalifikować jako przeciętne. Niektóre jako dobre. Ten odcinek najważniejszej hiszpańskiej rywalizacji był jednak po prostu kapitalny i nie przeszkodził w tym nawet deszcz, który lał tak mocno, że transmisja przypominała momentami przekazy rodem z końcówki lat 90.  Na tym jednak powiązania z minioną epoką się kończą, bo obie strony zagwarantowały […]
10.04.2021
Weszło
10.04.2021

Koeman, Barcelona, El Clasico w Madrycie. Wraca 1995 rok…

Gdyby poszukać ostatniej wizyty Ronalda Koemana na terenie Realu z herbem Barcelony na koszulce, musielibyśmy cofnąć się do 1995 roku. Jednego z najgorszych okresów w historii klubu, pełnego rozczarowań. Wtedy bowiem miał miejsce sezon, który „Duma Katalonii” zakończyła dopiero na czwartej pozycji w tabeli La Liga. To był zmierzch Johana Cruyffa w roli szkoleniowca, podobnie […]
10.04.2021
Piłka nożna
10.04.2021

Błędy Liverpoolu nauką dla Barcelony. Czego Duma Katalonii musi uniknąć w El Clasico?

Chociaż mało prawdopodobne jest, by Barcelona zagrała tak złe spotkanie jak Liverpool w pierwszej połowie, kibice Realu Madryt patrzą na El Clasico z nieco większym optymizmem. Swój test w środku tygodnia zdali celująco, znowu okazało się, że mocnego rywala potrafią ograć bez większych przeszkód. Czy na to samo będzie ich stać w najbliższym klasyku? Wyciąganie […]
10.04.2021
Hiszpania
05.04.2021

Droga przez mękę Barcelony. Katalończycy skromnie wygrywają z Valladolid

Barcelona miała dziś za zadanie nie popsuć sobie nastrojów przed El Clasico. Cel? Po prostu zgarnąć na luzie trzy punkty, nie stracić wielu sił i nie złapać absencji z powodu nadmiaru żółtych kartek. Wprawdzie Katalończycy plan minimum wykonali – pokonali Real Valladolid, ale po ogromnych mękach. Natomiast ich znakomita passa zwycięstw wciąż trwa i rzutem […]
05.04.2021
Hiszpania
03.04.2021

Szczęście piłkarzy Eibaru – dostali dwie bramki od Realu, a mogli nawet sześć

Już za tydzień starcie Realu z Barceloną, wiadomo, cholernie elektryzujące, bo przegrany raczej straci szanse na mistrzostwo Hiszpanii i wyścig z Atletico. Z tym większą chęcią chcemy sprawdzać, jak oba zespoły wypadną w ligowych próbach generalnych – Real z Eibar (potem jeszcze Liverpool we wtorek), Barcelona z Valladolid. Grali dzisiaj Królewscy i trzeba im oddać: […]
03.04.2021
Weszło
27.03.2021

Piłkarze Barcelony leczeni przez znachorów

Kiedy myślimy już, że postęp medycyny w świecie futbolu pozwala na niemal wszystko, nagle trafiają się jakieś przypadki, które temu przeczą. Słyszymy, że ktoś został zoperowany bez oczekiwanego skutku, traci czas w swojej karierze i tuła się po gabinetach lekarskich w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie „Co poszło nie tak?”. To frustrujące uczucie, kiedy swoją robotę […]
27.03.2021
Weszło
11.04.2021

Liga Minus: kiedy Makowski strzela gola w lidze

Dzisiaj Ligę Minus przejmują Dwaj Zgryźli Tetrycy.  – Milewski – Olkiewicz – Roki Prowadzi Paczul. Startujemy o 19:45.  
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

Podbeskidzie podaje tlen Stali

Futbol jest taki złośliwy, że czasem pracujesz ciężko na wynik, a jednak nie będzie ci on dany. Ale to nie przypadek dzisiejszego Podbeskidzia. Bielszczanie ciężko popracowali bowiem na to, by Zagłębie miało zwycięstwo i ich praca nie poszła na marne. Górale mogli osiągnąć dzisiaj arcyważne w kontekście walki o utrzymanie trzy punkty, dzięki któremu wyprzedziliby […]
11.04.2021
1 liga
11.04.2021

Styl nędzny, wynik rozczarowujący. Arka remisuje z Odrą

Co za piach. Co za kopanina. Efektywny czas gry w starciu Arki Gdynia z Odrą Opole szacujemy na jakieś 15 do 20 minut. Na ogół jest tak, że mecz piłkarski przerywany jest faulami, wybiciami, zmianami – tutaj było odwrotnie. Oglądaliśmy faule, wybicia i zmiany, a od wielkiego dzwonu składną wymianę podań. Ostatecznie starcie zakończyło się […]
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

LIVE: Paździerz w hicie

Dzisiaj wiadomo – na tapet ładujemy głównie Lecha z Legią, ale i wcześniej nasza ukochana liga potrafi coś przygotować. Konkretnie starcie Zagłębia z Podbeskidziem. Miedziowi w trzech ostatnich meczach dostali w czapkę, Górale mogą przeskoczyć Cracovię. Liczymy, że będzie się działo. Fot.FotoPyK
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

Czego brakuje Legii przed pucharami?

Starcie Lecha z Legią zawsze buduje napięcie, ale teraz w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia. Lech skończy sezon w środku tabeli, Legia będzie mistrzem. A skoro tak, można poszukać dziury w rzekomo całym i sprawdzić, czego brakuje Wojskowym przed pucharami. Bywało już wiele razy tak, że Legia dobrze wyglądała w lidze, a potem przychodził […]
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

Juranović-Mladenović. Duet, który zapisze się w historii Ekstraklasy

Kto nie zna filmowych klasyków – ręka w górę. No, chyba nie jest was zbyt wielu, dlatego nikogo nie powinno zdziwić stwierdzenie, że duet Juranović-Mladenović jest niczym Batman i Robin. Albo jak Sherlock Holmes z doktorem Watsonem czy Samuel L. Jackson z Johnem Travoltą w „Pulp Fiction”. Do wyboru, do koloru. No bo kto by […]
11.04.2021
Weszło Extra
09.04.2021

„Rywalizacja USA i Chin to mecz drużyn, które różnią się pod każdym względem”

– Kiedy dochodzimy do momentu – na przykład w związku z mistrzostwami świata w Katarze albo klękaniem przed meczami – gdy od sportowców zaczyna się oczekiwać politycznych deklaracji, to znaczy, że doszło do pomieszania pojęć. Wydaje mi się, że musimy coś z tym zrobić, inaczej sport jaki znamy po prostu ulegnie w tak wielkim stopniu […]
09.04.2021
Weszło
08.04.2021

Sobolewski odchodzi. Jak zapamiętamy jego Wisłę Płock?

Radosław Sobolewski podczas konferencji prasowej przed meczem z Pogonią poinformował nieoczekiwanie, że wraz z końcem sezonu odejdzie ze stanowiska szkoleniowca Wisły Płock. Z czego tę kadencję zapamiętamy? Stawiamy tak fundamentalne i banalne w gruncie rzeczy pytanie, a jednak odpowiedź wcale nie jest oczywista. Nie chcemy się tutaj wyzłośliwiać i twierdzić, że Sobolewski w Płocku nie […]
08.04.2021
Weszło
07.04.2021

Furiat, terrorysta, cudotwórca. Historia Olivera Kahna

Wydzierał się tak, że napastnicy bali się zbliżać do jego bramki, by przypadkiem nie ogłuchnąć. Obrońców swojego zespołu nie tylko w sposób obelżywy rugał za popełniane błędy, ale niekiedy szedł o krok dalej i sprzedawał im kopniaki w cztery litery albo ostrzegawcze ciosy w potylicę. Nie miał taryfy ulgowej dla rywali, nawet jeśli byli to […]
07.04.2021
Kopalnie talentów
06.04.2021

Rafał Augustyniak – reprezentant Polski za 800 złotych | KOPALNIA TALENTÓW

Kiedy był nastolatkiem, prezes Pogoni Zduńska Wola mocno się wahał, czy warto w niego inwestować 800 złotych. Kiedy przechodził do Widzewa Łódź, to w pakiecie z Mariuszem Stępińskim, jako ten mniej utalentowany. Wreszcie – kiedy w wieku 25 lat występował na poziomie pierwszoligowym, niewielu przypuszczało, że uda mu się jeszcze zrobić dużą karierę. Tymczasem Rafał […]
06.04.2021
Ekstraklasa
06.04.2021

Pucharowy wystrzał, ligowe blamaże. Wzloty i upadki Dariusza Żurawia

Z jednej strony – spektakularny triumf nad Apollonem Limassol w eliminacjach Ligi Europy. Z drugiej – kompromitujące 0:4 z Pogonią Szczecin w lidze. Na jednej szali walka jak równym z równym z Benficą u siebie, na drugiej – „triumfalny” awans po serii rzutów karnych z pierwszoligowym Radomiakiem. Kadencja Dariusza Żurawia przy Bułgarskiej pełna była kontrastów. […]
06.04.2021
Weszło
01.04.2021

„To koniec, Jogi!”. Joachim Loew w ogniu krytyki po blamażu

Niemieckie media od wczoraj szaleją. Reprezentacja naszych zachodnich sąsiadów przegrała bowiem u siebie z Macedonią Północną 1:2 i po trzech meczach eliminacyjnych do mistrzostw świata plasuje się dopiero na trzeci miejscu w grupie. Joachim Loew wprawdzie już ogłosił, że po mistrzostwach Europy opuści stanowisko selekcjonera drużyny narodowej, ale coraz więcej wskazuje na to, że jego […]
01.04.2021
Liczba komentarzy: 8
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Born in 80's
Born in 80's
1 miesiąc temu

Pamiętam ten mecz, miałem chyba osiem lat, ten strzał z połowy boiska z ostatniej minucie dogrywki.
Mega wspomnienia, inne czasy europejskich pucharów, jeszcze z PZP, który też miał swoją specyfikę, prawdziwa liga mistrzów jedynie z mistrzami krajów. Poźniej o ile dobrze pamiętam Saragossa przegrała dwumecz Superpucharu z Ajaxem ( z większością reprezentacji Holandii w składzie).
Wiadomo, wspomnienia zawsze się idealizuje, ale odnoszę wrażenie, że dawniej europejskie puchary miały zupełnie inny klimat ( już nie będę wspominał o dawnym intro LM).

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 miesiąc temu
Reply to  Born in 80's

Bo taka prawda. PZP to był najsensowniejszy puchar, pokazujący rzeczywistą istotę tej rywalizacji. Po 1 zespole z każdego kraju, zdarzało się i po 14-0 w dwumeczach ale szanse były równe.
LM została ostatecznie „zarznieta” po reformie Platiniego. Mniejszym rzucono ochłap w postaci paru miejsc a czołowe federacje się zabetonowaly (po 4 miejsca za frajer).
Jeszcze w latach 2000-08 się to w miarę oglądało bo do grup wchodziło 16 drużyn z eliminacji (jedyną głupota była druga runda grupowa- chyba do 2003 roku). Teraz to już jest mieszanie w beczce tego samego gnoju.

Co do Saragossy to pamiętam jak przez mgłę te bramki Esnaidera i Nayima.
Doskonale za to pamiętam cud nad Wisłą z 2000r i odrobienie przez Wisłę 4-1 w meczu p.uefa (nawet ojciec po samobóju Baszczynskiego mi mówił- „weź to wyłącz bo i tak nic się już nie wydarzy”). Piękne czasy. Sam Lenczyk (który już w piłce dużo widział) był w szoku po tamtym rewanżu.

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle (@dzikie-bydle)
1 miesiąc temu

Jak reforma Platiniego zarżneła? Przecież dzieki niej polskie kluby na Barcelone,Real czy Man Utd nie trafiały i miały (teoretycznie) większs szanse,n awans dzieki temu.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin
1 miesiąc temu
Reply to  Dzikie Bydle

Ano takie większe że zamiast 1-2 rywali w eliminacjach to teraz trzeba ograć czterech a zamiast 16 klubów z eliminacji wchodzi tylko 6. Także paradoksalnie jest trudniej. Przed reformą też nie zawsze trafialismy na gigantów bo były mecze z Anderlechtem, Panathinaikosem czy Steauą.

Ricardo Sa Pinto
Ricardo Sa Pinto
1 miesiąc temu

Wsztstko czego im potrzeba to genialnego ternera. Curwa jestem do wziecia

pep
pep
1 miesiąc temu

Ha, ten mecz oglądaliśmy całą klasa w liceum na wyjeździe szkolnym na Pomorze. chyba jako jedyny kibicowałem Arsenalowi…bolało 😉

Dzikie Bydle
Dzikie Bydle (@dzikie-bydle)
1 miesiąc temu

Ten mecz pokazuje dobitnie jacy angielscy piłkarze są rpzehajpowani. Seaman, ale tego już nikt procz kibiców Arsenalu za boga nie ma. Keown,Dixon, a zwłaszcza ten przereklamowany alkoholik Adams,którego Angole porównuja do Maldiniego, Baresiego,czy Blanca.

Aram Khachatryan
Aram Khachatryan (@aram-khachatryan)
1 miesiąc temu

Dobry artykuł. Pozdrawiam.

Suche Info
11.04.2021

Kamil Wilczek strzelił dwie bramki w derbach Kopenhagi [WIDEO]

Kamil Wilczek przez długi czas nie mógł się przełamać, ale gdy w końcu pokonał golkipera rywali, to rozkręcił się na dobre. Tydzień temu po ponad pięciu miesiącach wreszcie zanotował trafienie, a dziś dorzucił kolejne dwa skalpy do swojej pokaźnej kolekcji bramek w lidze duńskiej. Mało brakowało, a Polak zaliczyłby hat-tricka, jednak w doliczonym czasie nie […]
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

Liga Minus: kiedy Makowski strzela gola w lidze

Dzisiaj Ligę Minus przejmują Dwaj Zgryźli Tetrycy.  – Milewski – Olkiewicz – Roki Prowadzi Paczul. Startujemy o 19:45.  
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Czerwona kartka Sebastiana Szymańskiego

W 56. minucie spotkania pomiędzy Dynamem Moskwa a Urałem Jaketynburg Sebastian Szymański musiał opuścić boisko z powodu otrzymania dwóch żółtych kartek. Jego zespół ostatecznie zremisował u siebie 2:2. Było to „polskie” spotkanie w rosyjskiej Priemjer-Lig. W ekipie gości cały mecz zagrał Rafał Augustyniak. Z kolei drugi z naszych reprezentantów osłabił swoją ekipę – najpierw w […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Bramka Karola Świderskiego [WIDEO]

PAOK Saloniki w spotkaniu 29. kolejki greckiej Super League zremisował na wyjeździe 1:1 z Asteras Tripolis. Na listę strzelców wpisał się polski napastnik, dla którego było jedenaste ligowe trafienie w tym sezonie. Karol Świderski otworzył wynik meczu w 56. minucie. Bardzo dobrze przyjął piłkę w polu karnym i błyskawicznie sieknął nie do obrony. Jednak jego […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Schalke wygrywa po błędzie Rafała Gikiewicza

Na boiskach Bundesligi doszło dziś do niesłychanych wydarzeń. Wyobraźcie sobie, że Schalke Gelsenkirchen odniosło drugie zwycięstwo w tym sezonie. Kolejnym niecodziennym widokiem była fatalna interwencja polskiego golkipera Rafała Gikiewicza, który w ostatnich miesiącach zbiera znakomite recenzje za swoje występy w bramce Augsburga. Ekipa z Gelsenkirchen w tym sezonie to istna wieża Babel. Jej spadek na […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Skandal na Zanzibarze. Piłkarz został trafiony kamieniem

Żelisław Żyżyński, były komentator Canal +, na początku roku rozpoczął przygodę życia – wyjechał pracować na Zanzibarze. W nowym miejscu zamieszkania zajumuje się zarządzaniem lokalnego zespołu piłkarskiego – Pili Pili Dulla Boys. Piękne widoki, świetna pogoda, rajskie życie? W dużej mierze tak. Jednak zdarzają się też mniej przyjemne sytuacje. Otóż kibice drużyny przeciwnej zachowywali się […]
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

Podbeskidzie podaje tlen Stali

Futbol jest taki złośliwy, że czasem pracujesz ciężko na wynik, a jednak nie będzie ci on dany. Ale to nie przypadek dzisiejszego Podbeskidzia. Bielszczanie ciężko popracowali bowiem na to, by Zagłębie miało zwycięstwo i ich praca nie poszła na marne. Górale mogli osiągnąć dzisiaj arcyważne w kontekście walki o utrzymanie trzy punkty, dzięki któremu wyprzedziliby […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Napoli wygrywa z Sampdorią. Zieliński z asystą [WIDEO]

W „polskim” meczu Serie A lepszy okazał się zespół Piotra Zielińskiego. Polski pomocnik wydatnie przyczynił do zdobycia trzech punktów przez Napoli – zaliczył asystę przy trafieniu Fabiana Ruiza. Neapolitańczycy byli dziś zdecydowanie lepszym zespołem. Gdyby wykorzystali połowę dogodnych szans, to spotkanie zakończyłoby się pogromem ekipy Bartosza Bereszyńskiego. Piotr Zieliński zaliczył tym samym siódmą asystę w […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Doradca Haalanda żąda dla niego miliona funtów tygodniowo

Wobec bardzo prawdopodobnego braku awansu do Ligi Mistrzów, wszystko wskazuje na to, że Erling Haaland po sezonie opuści Borussię Dortmund. Już od dłuższego czasu mówi się o poważnym zainteresowaniu ze strony czołowych europejskich klubów. Angielski „Miror” ujawnił, że jego doradca, Mino Raiola, postawił potencjalnym nabywcom warunek: pensja piłkarza ma wynosić milion funtów tygodniowo.   Ostatnimi czasy […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Radosław Sobolewski już jutro zostanie zwolniony?

Radosław Sobolewski kilka dni temu poinformował, że wraz z końcem sezonu opuści Wisłę Płock. Jednak okazuje się, że jego rozstanie z Nafciarzami może nastąpić szybciej. Według informacji Macieja Wąsowskiego z Przeglądu Sportowego władze płockiego klubu mają jutro podjąć wiążącą decyzję w tej sprawie. Ponoć już trwają intensywne poszukiwania jego zastępcy. Wisła Płock znajduje się ostatnio […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Kobylański błysnął w drugiej Bundeslidze

Przypomniał nam o swoim istnieniu Martin Kobylański i zrobił to w sposób dość spektakularny. Polak był bohaterem Eintrachtu Brunszwik w meczu z VfL Osnabrück.  Drużyna Kobylańskiego sprawiła rywalom srogie lanie, strzelając cztery bramki i nie tracąc żadnej. Syn byłego reprezentanta naszego kraju był autorem dwóch z tych goli. W pierwszej połowie dołożył też asystę przy trafieniu, […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Szalony mecz w II lidze. Rezerwy Śląska znów zwycięskie

Nieźle na poziomie II ligi poczynają sobie rezerwy Śląska Wrocław. Podczas gdy druga drużyna Lecha Poznań ma tyle samo punktów, co będący strefie spadkowej Hutnik Kraków, zaplecze wrocławskiej ekipy zajmuje szóste miejsce w tabeli. Dziś o sile Śląska II przekonała się Bytovia Bytów.  Prowadzenie Śląskowi dał w 15. minucie Przemysław Bargiel. Wynik z rzutu karnego […]
11.04.2021
1 liga
11.04.2021

Styl nędzny, wynik rozczarowujący. Arka remisuje z Odrą

Co za piach. Co za kopanina. Efektywny czas gry w starciu Arki Gdynia z Odrą Opole szacujemy na jakieś 15 do 20 minut. Na ogół jest tak, że mecz piłkarski przerywany jest faulami, wybiciami, zmianami – tutaj było odwrotnie. Oglądaliśmy faule, wybicia i zmiany, a od wielkiego dzwonu składną wymianę podań. Ostatecznie starcie zakończyło się […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Walukiewicz znów nie podniósł się z ławki

Sebastian Walukiewicz był jednym większych nieobecnych marcowego zgrupowania reprezentacji Polski. Paulo Sousa pominął piłkarza, na którego wcześniej postawił Jerzy Brzęczek, w związku z tym zawodnik Cagliari grał tylko w młodzieżówce. Niestety sytuacja klubowa Polaka cały czas się nie poprawia.  20-latek siedzi na ławce rezerwowych. Dziś Leonardo Semplici nie znalazł dla niego miejsca w składzie na […]
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

LIVE: Paździerz w hicie

Dzisiaj wiadomo – na tapet ładujemy głównie Lecha z Legią, ale i wcześniej nasza ukochana liga potrafi coś przygotować. Konkretnie starcie Zagłębia z Podbeskidziem. Miedziowi w trzech ostatnich meczach dostali w czapkę, Górale mogą przeskoczyć Cracovię. Liczymy, że będzie się działo. Fot.FotoPyK
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Podstawowy piłkarz Realu wypada do końca sezonu

Ciąg dalszy problemów zdrowotnych piłkarzy Realu Madryt. Lucas Vazquez, który wczoraj w meczu z FC Barceloną musiał opuścić boisko jeszcze przed przerwą, w tym sezonie już nie zagra.  Real oficjalnie poinformował, że Hiszpan ma problem z lewym kolanem, który wyklucza udział w kolejnych spotkaniach. W tym sezonie Vazquez występuje głównie na prawej obronie, gdzie udanie […]
11.04.2021
Weszło
11.04.2021

Czego brakuje Legii przed pucharami?

Starcie Lecha z Legią zawsze buduje napięcie, ale teraz w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia. Lech skończy sezon w środku tabeli, Legia będzie mistrzem. A skoro tak, można poszukać dziury w rzekomo całym i sprawdzić, czego brakuje Wojskowym przed pucharami. Bywało już wiele razy tak, że Legia dobrze wyglądała w lidze, a potem przychodził […]
11.04.2021
Suche Info
11.04.2021

Były piłkarz Pogoni trafia w Australii

Lubimy od czasu do czasu sprawdzać, jak radzą sobie piłkarze, którzy jeszcze do niedawna biegali po ekstraklasowych boiskach. Iker Guarrotxena, który w barwach Pogoni Szczecin miał jedynie przebłyski dobrej gry, przypomniał o sobie, strzelając gola w lidze australijskiej.  Hiszpan obecnie występuje w Western United i to już jego drugi pracodawca po opuszczeniu szeregów Portowców w […]
11.04.2021