post leszek.milewski

Opublikowane 19.01.2021 12:30 przez

leszek.milewski

– Rok temu o tej porze byłem w Belfaście, trenując na poziomie Grassroots. A teraz jestem na tym samym boisku z Vincentem Kompanym i Craigiem Bellamym – Artur Kopyt po wyjeździe do Irlandii Północnej zaczynał od kasy w sklepie spożywczym i pracy pomocnika kucharza. Dzisiaj jest zawodowcem w sztabie belgijskiego Saint-Gilloise, pewnie zmierzającego do elity projektu napędzanego kasą Tony’ego Blooma, właściciela Brighton. Nam opowiedział o swojej niebanalnej ścieżce. Zapraszamy.

***

Grałem w piłkę w juniorach Radomiaka do osiemnastego roku życia. Juniorzy starsi. Parę meczów w drugiej drużynie. Nie byłem wystarczająco dobry i tyle. Zdecydowałem się iść na Politechnikę, ale na studia trzeba najpierw zarobić. No to pojechałem z dziewczyną i kolegą z liceum do Belfastu. Miałem tam koleżankę z osiedla, która pojechała wcześniej, mieliśmy więc ułatwiony start. Jechałem na trzy miesiące. Zostałem piętnaście lat.

Czego się spodziewałeś po wyjeździe?

Nie miałem żadnych planów poza takim, żeby trochę zarobić i zaraz wrócić. Pamiętam pierwszy dzień w Belfaście. Klasyczna tamtejsza pogoda, ponuro, zacinający deszcz, przyjdzie się do tego przyzwyczaić. Zjawiamy się na umówione miejsce pod hotel, koleżanka nie odbiera. Nie ma jej. Stoimy pod hotelem, podchodzi do nas człowiek z parasolem:

Jesteście nowi?

Tak, tak.

Może byście chcieli mieszkanie wynająć?

My, świeżaki, myślimy: i tak czekamy, coś musimy zrobić, to pojedźmy. Zostawiliśmy dziewczynę ze wszystkimi torbami pod hotelem, co było dość bez sensu. Pojechaliśmy z kolegą, wsiadając z obcą osobą do samochodu. Ale OK. Zawiózł nas na dzielnicę Sandy Row. Lojalistyczna, rządziła tam w tamtym czasie parę bojówek paramilitarnych. Mój pierwszy obraz Belfastu: jedziemy przez wiadukt, a tam wielki mural z kolesiem w kominiarce, z przewieszonym kałasznikowem, napis „wjeżdżasz na Sandy Row” serca loyalizmu w Irlandii Północnej”. Fajnie, fajnie. Dowiózł nas do mieszkanka, obok w mieszkaniu swastyka na ścianie, powybijane szyby. Z grzeczności obejrzeliśmy to mieszkanie. Grzecznie nas odwiózł, a potem udało się dodzwonić.

Jak wyglądała twoja pierwsza praca?

W spożywczym na kasie. Miałem problem, żeby się dogadać. Irlandczycy z Północy mówią z mocnym, specyficznym akcentem, w niczym nie przypominającym tego angielskiego, którego uczysz się w Polsce. Ja więc do nich jak z lekcji, „SIR”, „MADAME”, a oni tam po swojemu i jakoś się próbowaliśmy dogadać. W drugim tygodniu doszło do napadu na mój sklep.

To faktycznie miałeś dobre zderzenie z Irlandią Północną.

Kolega akurat przeszedł na kasę, ja wykładałem towar. Słyszę nagle, że dzwoni dzwonkiem, takim awaryjnym, co jest pod kasą. Właściciel kazał go używać, jak będzie jakiś problem. Wyłażę zza półki, a tam koleś nożem wymachuje. Jak podszedłem to trochę się speszył, że jest nas dwóch. Uderzył jednak tym nożem w monitor kasy. A potem wybiegł, jeszcze wybijając szybę w międzyczasie. Nasz menadżer zbiegł z góry, zaczął go gonić. Nagle patrzymy, mija trzydzieści sekund, a nasz menadżer zamiast gonić, to ucieka, bo tam z jednej osoby zrobiły się dwie. Ale w międzyczasie pojawiła się policja, ktoś musiał zadzwonić.

Niezły Meksyk.

Tak sobie wtedy pomyślałem. Ale miałem dziewiętnaście lat, własne pieniądze. Szybko się odkładało. Spodobał mi się ten styl życia, byłem samodzielny, samowystarczalny. Stwierdziliśmy, że zostajemy na dłużej, a studia zrobię zaocznie. I tak parę lat latałem z Belfastu do Radomia studiować administrację. Kolega wrócił do Polski, ja zostałem z dziewczyną, wynajęliśmy sobie mieszkanie.

Cały czas pracowałeś w sklepie?

Nie. Potem zostałem kucharzem.

Kiedykolwiek w Polsce miałeś coś wspólnego z gotowaniem?

Nic. Ale dziewczyna pracowała w tej knajpie jako kelnerka, szukali kogoś, więc tak tam trafiłem. Ale byłem „prep chefem”, czyli najniższym poziomem kucharza. Od cięcia marchewki. I innych takich prostych czynności, do których nie trzeba wykształcenia gastronomicznego. Kuchnia włoska, sporo się nauczyłem. W międzyczasie poznałem osobę, która grała w Belfaście w piłkę. Mi zaczęło brakować boiska, poszedłem. Najpierw jakaś liga szóstek, okręgówka, District League Belfast. A potem, praktycznie z marszu, dostałem zaproszenie do Donegal Celtic, czyli ekipy z Irish Premiership, najwyższej ligi Irlandii Północnej. Przygotowywałem się z nimi do sezonu.

Ja wiem, że liga w Irlandii Północnej nie jest najmocniejsza, że byłeś tylko testowany, ale jednak że w najlepszej tamtejszej lidze wzięli kogoś, kto akurat nie grał w piłkę…

Trochę tak. Ja rok nie grałem. Szedłem tam po dziesięciu godzinach na restauracji. Miałem straszne problemy kondycyjne czy z czuciem piłki. Załatwił mi to gość, który znał pierwszego trenera. Wtedy też ta liga wyglądała inaczej, wszyscy trenowali trzy razy w tygodniu. Pół-amatorstwo. Może paru gości mogło wyżyć tylko z grania, i to w tych lepszych zespołach. Tak to sami policjanci, listonosze, same normalne zawody. Teraz są ze trzy w pełni profesjonalne drużyny. Testów oczywiście wtedy nie zdałem, tyle co kondycję poprawiłem. Przydało się w tamtejszym odpowiedniku A-klasy, 1st Bangor.

Jak cię przyjęła szatnia?

A jak może przyjąć szatnia. Każdy kto był w szatni wie, że jest szyderka. Nie znałem jeszcze tak języka, na tyle, by wszystko rozumieć, bo ten ich akcent jest specyficzny. Klasyka obcokrajowca w szatni: ktoś coś do ciebie mówi, ty nic nie rozumiesz. Ale nie chcąc wyjść na głupka potakujesz. A potem wszyscy w śmiech i tylko zgadujesz o co chodzi. Nie dziwię się chłopakom, którzy jadą za granicę i potrzebują czasu, a pierwsze pół roku nie ma ich na boisku. Inna kultura, inne zwyczaje, inny język. Ciężko się odnaleźć. Ja wkrótce nie miałem tego problemu, bo założyliśmy z kumplami polski klub, Sparta Belfast.

Skąd ten pomysł?

Każdy na obczyźnie może się fajnie zaaklimatyzować, ale brakuje ci w pewnym momencie możliwości pogadania po polsku. Pobycia ze swoimi. Chcieliśmy się sprawdzić, jak wypadniemy na tle Irlandczyków. Były różne perypetie. Raz graliśmy z kimś, a oni nas w przerwie ostrzegają, że jak dalej będziemy tak agresywnie grać, to za 48 godzin będziemy musieli opuścić Belfast. Okazało się, że to drużyna, która wywodziła się z okolic, w których wyjątkowo aktywna była IRA. Nie wiem czy mieli jakieś tam z nimi powiązania, ale tak nas straszyli.

I co, zluzowaliście?

Nie no, graliśmy dalej swoje, takie gadanie głupie. Irlandia Północna tak z dekadę temu, no, nawet z górką, to nie był łatwy kraj. Konflikt katolików i protestantów, tych drugich miażdżąca przewaga… My byliśmy nie dość, że Polakami, to jeszcze rzecz jasna katolikami. Bywało, że dochodziło po meczach do awantur na pięści. Wzywano nas nawet na komisję ligi, żebyśmy wytłumaczyli awanturę.

Daj z jeden przykład, jestem ciekaw jak dokładnie doszło do bójki.

Jak cię obrażają „Polish bastard” i tego typu, to się w tobie gotuje. Ale OK, jeszcze tam jakoś to ogarniesz. Przecież w Polsce na meczach też są różne wyzwiska. Ale jeszcze jak widzisz, że sędzia do tego dołącza, wszystko sędziuje pod nich… jeden z naszych nie wytrzymał. Powiedział co na ten temat myśli. Dostał czerwo. Schodzimy z meczu, oni dalej nas wyzywają, no to doszło do rękoczynów. Przyjeżdżamy na komisję ligi, okazuje się, że sędzia w raporcie napisał „PIŁKARZ SPARTY BELFAST GROZIŁ, ŻE MNIE ZASTRZELI”. No żarty. Nierealne. Chcieli nam zrobić pod górkę, nie lubili nas, tak niektórzy sędziowie, jak drużyny. Szliśmy w górę, robiliśmy awanse, to tym bardziej podkręcała się atmosfera: a, dokopmy tym Polakom.

Kiedy uznałeś, że warto spróbować sił w trenerce?

Gotowałem sobie w tej knajpie, po godzinach grałem w piłkę i zastanawiałem się: co tu robić? Więc szedłem sobie spokojnie, robiąc kursy w Irlandii Północnej. Nawet z kursu trafiłem do tamtejszej Ekstraklasy. Na UEFA A było tak, że jak któryś kursant robił zajęcia, no to pozostali musieli je wykonywać. Na kursie był trener, Tim McCann, był kiedyś w Glentoranie i Cliftonville. Coś we mnie podczas tych gierek zobaczył i zaprosił do Lisburn na testy.

Trzy miesiące trenowałem, potem podpisałem szalony kontrakt: 60 funtów tygodniowo. Ale zawsze to jakieś za pieniądze. Udało się sześć razy w sezonie 12/13 wystąpić na najwyższym poziomie. Potem ten sam trener powiedział: słuchaj, jednak cię nie widzę, spróbuj w niższej lidze. I tak się tam tułałem przez kolejne kilka lat, grając głównie na drugim poziomie rozgrywkowym.

Jaki jest poziom i oprawa najlepszej ligi Irlandii Północnej?

Bywa fajnie, mecze przy paru tysiącach ludzi, oczywiście nie wszędzie. Największe emocje wzbudzają nie te mecze, gdzie grają najlepsi, tylko spotkania zespołów typowo protestanckich – Linfield, Crusaders – z katolickimi – Cliftonville, Donegal Celtic. Teraz to się już pozmieniało, ale jeszcze do 1988 nie mogłeś zagrać w takim Linfield, jak nie byłeś protestantem.

 Ale tam jest tak, że ludzie wolą odpalić Manchester United albo Liverpool w telewizji niż iść na mecz, nawet Glentoranu czy Cliftonville. Jest duża grupa kibiców, którzy regularnie jeżdżą na jakieś topowe angielskie drużyny.

Widać ogółem te podziały społeczne na tle religijnym, to wpływa mocno na życie?

Zmienia się, jak wszędzie, ale większość szkół jest wciąż dzielonych: albo katolickie, albo protestanckie.

Ty kiedyś to odczułeś na sobie?

Tyle co na meczach Sparty, poza tym nigdy nikt mi nie dał do zrozumienia, że jestem tam niemile widziany. Chociaż po meczu Polski z Irlandią Północną, tym, co Boruc przepuścił piłkę po podaniu Żewłakowa, była na Polaków nagonka. Kibice Polscy, którzy przyjechali na mecz, najpierw siedzieli wspólnie z Irlandczykami. Do czegoś doszło w barze Whetherspoon i tak się zaczęło. Chyba było tak, że niektóre grupy normalnie siedziały z kibicami Ulsteru, ale inne zainteresowane były szukaniem bitki. No to ją znalazły. Bójka przeniosła się z baru na wiadukt. Musiała interweniować policja. Pamiętam, dzień po meczu miałem trening w protestanckim klubie z wschodniego Belfastu. Chłopaki pytali mnie, czy byłem na meczu. Mówiłem, że byłem, ale nie awanturowałem się. Niestety, w pewnych dzielnicach po tamtym meczu wybijano Polakom w mieszkaniach szyby. Niektóre rodziny musiały się przeprowadzić.

Trochę słabo, ktoś przyjeżdża, zaraz wyjedzie, a cierpią ci, którzy zostali, a z samym zamieszaniem nie mieli nic wspólnego.

Nie chcę oceniać, nie wiem o co tam poszło, kto zaczął i tak dalej. Taki był natomiast rezultat. Oberwało się normalnym polskim rodzinom. A nawet Słowakom, Węgrom, też byli postrzegani jako Polacy, bo mówili niezrozumiałym językiem. Belfast jest trochę innym miastem, tam emigracja nie była tak intensywna, to nie Londyn czy Dublin. Do 1996 trwała tam w sumie wojna domowa, ten kraj w konsekwencji był kilka lat to tyłu za innymi z Wysp Brytyjskich. Trochę bano się tam przyjeżdżać, a trochę był po prostu biedniejszy. Dopiero w ostatnich latach nadrabia.

Jak ci się oglądało wpadkę Boruca na żywo?

Każdemu może się zdarzyć, ale pamiętam śmiechy Irlandczyków. Śpiewanie, że Artur Boruc jest bohaterem Ulsteru. Grał w Celtiku, co dodawało smaczku, bo kibice Irlandii Północnej, jako lojaliści, w dziewięćdziesięciu procentach są za Rangersami. Już przed meczem pamiętam napisy na murach: Boruc jest taki czy owaki.

Wróćmy do twojej historii. Kiedy przyszedł przełom?

Ja skończyłem administrację, no to zostawiłem kuchnię, poszedłem do pracy – cóż – w administracji. Papierkowa robota. Lepsze godziny pracy i więcej czasu wieczorami. Ale rozkręcała mi się trenerka. W 2014 skończyłem UEFA A. Do tego, poza pracą i grą w piłkę, zacząłem trenować dzieciaki w Grassroots. W sumie moje życie zmienił uraz. Grałem w Donnegal Celtic, kiedy złamałem na boisku obojczyk.

Co się stało?

No co, gość podłożył mi nogę na meczu. Zdarza się. Niefortunnie upadłem i po obojczyku. Uznałem, że już się może nabiegałem za piłką. Zanim bym wrócił do pełnej formy, pewnie prawie zapomniałbym jak się gra, a trenerka coraz bardziej mnie pociągała. Pojawiały się różne projekty. Swansea City otwierało swoją szkółkę. Zapraszali tam dwa razy w tygodniu najzdolniejszych chłopaków z Belfastu. Nikt w Glentoran czy Linfield nie narzekał, ci juniorzy trenowali za rzadko.

Swansea, poważna marka. Mogłeś już się z tego utrzymać?

Nie. Ale postanowiłem, że się z tego utrzymam. Rzuciłem zwykłą robotę.

Trudno było o tym pogadać z partnerką? Skok na głęboką wodę.

Miałem wtedy synka siedmioletniego i drugiego w drodze, więc obowiązki były. Ale Magda zawsze była otwarta na moje pomysły i wiedziała, że to jest coś, co chcę robić. Zawsze mi kibicowała. Ale pierwszy rok był ciężki. Miałem otwarte ze cztery tematy trenerskie, niemniej to nie były duże kwoty. Więc bywało, że głównie utrzymywaliśmy się z jej pensji. Gdzieś miewałem chwile zwątpienia czy to ma sens. Ale wtedy przypominałem sobie: chłopie, startowałeś od kasy w spożywczym. Już coś masz, trenujesz, idziesz w górę. Idź w to dalej.

Potem zaczęło się rozkręcać. Pracowałem w tym Swansea, do tego w federacji Irlandii Północnej pomagałem na szkoleniach Grassroots, robiłem za takiego mentora. Propagowaliśmy poza tym futsal, a także tworzyłem swoją akademię. Przyszedł nawet staż od PSV, też można było się czegoś nauczyć.

Na staż do PSV chyba nie jest tak prosto się dostać.

Znałem osobę, która tam znała kogoś… Tak to często jest.

Jak wrażenia z PSV?

Fabryka piłkarzy. Inspiracja do dalszej pracy. Uderzało, że dzieciaki 8-9 lat były nakierowane na to, żeby rozwijać się jako indywidualności. Jeszcze nie było żadnej wielkiej taktyki i tym podobnych, tylko technika, fantazja. Na przykład w Ajaksie było judo. To też była nowość, stawianie na inne sporty, rozwój poprzez nie. Potem to zaczęliśmy wprowadzać w naszych grupach, robiąc treningi z mieszanych sztuk walki czy gimnastyki. Tego nikt w Irlandii Północnej nie robił.

W PSV byłem dwa razy, w Ajaksie raz. Do tego też Hiszpania: jeden dzień w Valencii,  poza tym Elche, Levante. Tu byłem wysłany już z federacji. Każdy wyjazd to poznanie innej metodologii, ale też wspomniane kontakty. Tego się nauczyłem na stażach: kontakty otwierają możliwości. Ktoś cię zapamięta. Zobaczy. I kto wie co się stanie.

Przykład najlepszy. W 2016 Byłem w Saint-Truiden w Belgii, gdzie pojechałem do Chrisa O’Loughlina, który teraz jest dyrektorem sportowym w Royale Union Saint-Gilloise. Wtedy był tam trenerem, a poznaliśmy się też na kursie UEFA A, gdzie był razem ze mną uczestnikiem kursu.  Utrzymywaliśmy kontakt, był ciekawy tego, co robię. No i przyszła szansa w marcu 2020. Zadzwonił, zaoferował pracę. Miałem tydzień czasu na to, co zrobić dalej ze swoim życiem.

Pandemia, świat się zatrzymuje, ty dostajesz szansę życia.

Trochę się wahałem, bo miałem już poukładane wiele spraw w Irlandii Północnej. Było co zostawiać. Poszedłem do dziewczyny, przedstawiłem co i jak. Znowu powiedziała: idź, musisz spróbować. Musiałem zamknąć firmę. W zasadzie musiałem pozamykać wszystko, co zbudowałem. Ale z perspektywy, dobra decyzja.

Pandemia jednak sprawiła, że to było wszystko dziwne. 17 marca miałem jechać do Belgii na podpisanie kontraktu. 18 okazało się, że Belgia jest zamknięta. Kazali być pod prądem i czekać. W międzyczasie podrzucali mi materiały, żebym oglądał zawodników, drużynę, patrzył jak to wszystko wygląda. Trzy miesiące pracowałem zdalnie. Sztabowi przedstawiano mnie przez Zooma. Trenerem był wtedy Thomas Christiansen, ten, co pracował w Leeds.

Pamiętam. Klicha wycinał. Już był Klich spakowany, a potem przyszedł Bielsa.

Wcześniej pracował też na Cyprze. Poza nim w sztabie był też Karel Geraerts, były kapitan Standardu Liege, Club Brugge i dwudziestokrotny reprezentant Belgii. Też młody trener, 38 lat, na początku swojej drogi, choć w klubie od dwóch lat. Natomiast ten początek to był rollercoaster. Ogarniałem te materiały, a tu zwolnili Christiansena nim zdążyłem go poznać osobiście. Trochę trudna sprawa, bo ustalaliśmy co zrobić w nowym sezonie, jaki jest plan na okres przygotowawczy, a tu zmiana. Natomiast w czerwcu w końcu dojechałem – będąc zatrudnionym od marca, po trzech miesiącach pierwszy raz przyszedłem do klubu.

Opowiedz o Union Saint-Gilloise. Jaki to klub?

Południe Brukseli. Jedenastokrotny mistrz Belgii, choć wszystkie tytuły przedwojenne. Duża historia, choć w ostatnich dziesięcioleciach tułali się po drugiej, trzeciej lidze. To trwało do 2018 roku. Wtedy klub został wykupiony przez Toniego Blooma, właściciela Brighton z Premier League. Zainwestowano duże pieniądze. Jest parcie na to, by nie tylko wrócić do Jupiler League, ale żeby w perspektywie paru lat grać w Europie. W tym momencie mamy dziewięć punktów przewagi nad drugim miejscem.

Baza kibiców jest duża, 5-6 tysięcy na meczach, czyli jak na drugoligowca nieźle. Zaplecze treningowe też dobre. Sztab szkoleniowy to około 17-18 ludzi, nie wiem jak to wygląda w Polsce, nigdy tu nie pracowałem, ale wydaje mi się, że poziom Ekstraklasy. Mamy swoją siłownię, masażystów, dwóch lekarzy, fizjoterapeutów. W klubie z takich bardziej znanych nazwisk gra Sebastian Pocognoli. Jest Dante Vanzeir, reprezentant belgijskiej młodzieżówki, czy Aron Sigurdarson, islandzki kadrowicz. Kadra jest budowana już pod wyższy poziom. Jak wrócimy, to będzie powrót po czterdziestu latach. A potem… Tony Bloom nie po to wchodził w ten klub, żeby nic z nim nie osiągać. Pierwszym trenerem jest Felice Mazzu, który sześć lat pracował w Charleroi, a ostatnio pracował w Genku. Prowadził ich sezon temu w Lidze Mistrzów, choćby w meczach z Liverpoolem. Ma dużą reputację w Belgii. Taki trener nie schodzi do drugiej ligi, jeśli nie ma tam dużych ambicji.

Ty za co dokładnie odpowiadasz?

Jestem drugim asystentem, odpowiadam za treningi indywidualne z zawodnikami. Chcemy zagwarantować piłkarzom wszystko do rozwoju, więc jak ktoś chce pracować nad swoimi słabościami indywidualnie, to jest taka możliwość. Poza tym, wiadomo, na zajęciach z drużyną różne mam przydzielone zadania – to rozgrzewka, to jakiś element treningu. Pracuję też z drużyną do lat 21 i najzdolniejszymi z rezerw. Dla mnie to nauka, nauka, nauka. Ale jako ciekawostkę powiem, że na kursie UEFA A pracowałem z Alanem Nixonem, szkoleniowcem mającym UEFA Pro, no i on kazał mi napisać swoje plany na kolejne lata. Dogrzebałem się do tego ostatnio, spojrzałem: w 2020 chciałem pracować jako asystent przy seniorach w profesjonalnym klubie. Spełniło się. Nie samo, bo ja wiem, ile to godzin pracy, ile dokształcania, ile wszystkiego. To nigdy nie było tak, że siadłem z papierem UEFA A i OK, już jestem trenerem.

To jaki masz plan na kolejne pięciolecie?

Na razie sprowadzić rodzinę do Belgii, bo zawsze wszystko łatwiej przejść, jak masz ich obok. Poza tym nauczyć się francuskiego, teraz mnie to trochę blokuje. A poza tym – zobaczymy co przyniesie czas. Życie lubi zaskoczyć. Wczoraj graliśmy sparing z Anderlechtem. Pomyślałem, że rok temu o tej porze byłem w Belfaście, trenując na poziomie Grassroots. A teraz jestem na tym samym boisku z Vincentem Kompanym i Craigiem Bellamym. Życie potrafi się tak zmienić nawet na przestrzeni roku.

Leszek Milewski

Opublikowane 19.01.2021 12:30 przez

leszek.milewski

Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
CM711
CM711
1 miesiąc temu

Zajebisty wywiad i fajna kariera tego gościa. Może kiedyś wskoczy np. na asystenta w Brighton. Powodzenia!

Ricardo
Ricardo
1 miesiąc temu

I tym sie wlasnie rozni zagranica od naszego nieszczesliwego kraju – jesli cos umiesz/masz pasje, zaciecie, ktos w koncu da ci szanse; w Polsce cie zezra, bo stanowisz zagrozenie dla statusu quo.

Michal
Michal
1 miesiąc temu

moze wrocisz do Radomiaka ale jako trener

SENDZIA
SENDZIA
1 miesiąc temu

Super się czytało, oby więcej takich materiałów z ciekawymi ludźmi. Powodzenia w Belgii 😉

Suche Info
07.03.2021

Media: Jest nowy prezydent Barcelony! Wielki powrót Joana Laporty

To była naprawdę ekscytująca kampania wyborcza, ale ostatecznie skończy się zgodnie z przewidywaniami. Joan Laporta niemal na pewno powraca na stanowisko prezydenta Barcelony. I to powraca z przytupem. Wyniki głosowania sondażowego przeprowadzonego na próbie aż 4 tysięcy wyborców nie pozostawiają wątpliwości. Najlepiej poinformowani katalońscy dziennikarze także. Cules zdecydowanie wyżej ocenili Laportę niż jego konkurentów: Joan […]
07.03.2021
Anglia
07.03.2021

21 zwycięstw z rzędu i wystarczy. Manchester United pokonuje Manchester City

Dominowali na wszystkich frontach. Od czasu dość pechowego remisu z WBA, Manchester City ani razu nie pozwolił, by przeciwnik zatrzymał ich chociaż połowicznie. Wygrywali jak leci, bez różnicy, czy były to starcia pucharowe, czy ligowe. W końcu jednak nadszedł kres tej serii. Jeśli ktoś miał The Citizens zatrzymać, to właśnie Manchester United. Niebywale dobrze radzą […]
07.03.2021
Weszło
07.03.2021

Legia odstawia peleton na siedem punktów

Któraś seria musiała dziś paść. Albo ta niezwyciężonego na własnym stadionie Śląska Wrocław, albo ta związana z dobrymi wynikami Legii w starciach z wrocławianami w ostatnich latach. Chwilę wcześniej padła twierdza w Szczecinie, zatem prawem serii – Legia została pierwszym zespołem, który ograł ekipę Lavicki na ich obiekcie w tym sezonie. Sam mecz? Bywały lepsze. […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Premierowy gol Bereszyńskiego w Serie A. No wreszcie! [WIDEO]

Arkadiusz Reca popisał się dzisiaj pięknym trafieniem w starciu z Torino i Bartosz Bereszyński ewidentnie mu pozazdrościł. Zawodnik Sampdorii też strzelił gola. To jego pierwsze trafienie w Serie A! Trochę się Polak na tego gola naczekał, trzeba przyznać. Dzisiejsze starcie z Cagliari to dla Bereszyńskiego 120 występ ligowy w barwach Sampdorii, dla której zaczął grać […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Glik z meczem numer 300 na topowym poziomie. Dołącza do ekskluzywnego grona

Kamil Glik spędził wczoraj 90 minut na boisku w zremisowanym meczu Benevento ze Spezią. Było to dla niego spotkanie numer 300 w jednej z pięciu topowych lig Starego Kontynentu. Takim bilansem może się oprócz niego pochwalić tylko dwóch Polaków. Na dorobek 33-letniego defensora składają się 172 występy w Serie A i 128 w Ligue 1. […]
07.03.2021
Weszło
07.03.2021

LIGA MINUS: POGOŃ RUSZA W POGOŃ ZA LEGIĄ

Raz, dwa, trzy. Ruszyli. A kto ruszył? Pogoń Szczecin w pogoń za Legią Warszawa. Tempo jak na obrazku, więc sukcesu nie wróżymy. Ale kto wie? O tej szalonej pogoni, o skuteczności Stali i o innych rzeczach pogadamy sobie dzisiaj o 19.45 w Lidze Minus. A kto pogada? Białek, Kowal, Leszek i Roki. 
07.03.2021
Hiszpania
07.03.2021

Suarez 1:1 Benzema. Derby Madrytu wygrała… Barcelona

Od tego meczu miało zależeć bardzo wiele. Wystarczyło zajrzeć do tabeli La Liga, żeby zdać sobie sprawę, że każda ze stron powinna zagrać z myślą o pełnej puli. Ekipa Simeone dlatego, że ściga ją Barcelona. Real zaś wpadł w gonitwę za Katalończykami i tak oto koło się zamyka. Akurat dziś chyba trzeba powiedzieć, że z […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Trener Pogoni Szczecin: – Trzeba spiąć pośladki i pracować

Trener Pogoni Szczecin, Kosta Runjaić, podczas pomeczowej konferencji prasowej nie ukrywał rozczarowania porażką 0:1 z Lechem Poznań. Przyznał, że jego drużyna znajduje się obecnie w kryzysowym momencie. – Jesteśmy mocno zawiedzeni. Na pewno w pierwszej połowie nie prezentowaliśmy się tak, jak chcielibyśmy się i jak oczekiwaliśmy. Nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, dlaczego tak był […]
07.03.2021
Weszło
07.03.2021

Pogoń wyhamowała z piskiem opon

Jesienny mecz Pogoni Szczecin z Lechem Poznań był momentem, w którym pomyśleliśmy sobie, że Portowców stać w tym sezonie na duże rzeczy. Kolejka niby piąta, ale wiadomo – tak naprawdę było to czternaste ligowe spotkanie dla obu ekip w trwającym sezonie. Cztery gole strzelone i zero straconych, sporo polotu w grze, do tej pory najbardziej […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Oficjalnie: Ireneusz Mamrot nowym trenerem ŁKS-u

To już oficjalne – Ireneusz Mamrot nowym trenerem ŁKS-u Łódź. Zastąpił Wojciecha Stawowego. O sprawie informowaliśmy już wczoraj. Brak zwycięstwa w derbach Łodzi nie miał kluczowego znaczenia dla losów Stawowego, jego los był prawdopodobnie przesądzony po klęsce z GKS-em Tychy. Mamrot natomiast spróbuje w sezonie 2020/21 wprowadzić do Ekstraklasy już drugiego spadkowicza. Wcześniej pracował w […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Trwa kryzys Liverpoolu. The Reds znowu przegrywają u siebie

Liverpool pod wodzą Juergena Kloppa długo śrubował serię meczów bez porażki na własnym stadionie. Teraz wygląda na to, że The Reds idą na jakiś rekord wszech czasów pod względem domowych wpadek z rzędu. Dzisiaj przegrali 0:1 z Fulham. Passa sześciu przegranych meczów ligowych u siebie jest bezprecedensowa w całej historii klubu z Anfield. Dzisiaj Liverpool […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Co za gol Recy! Polak strzela, Crotone wygrywa z Torino [WIDEO]

Arkadiusz Reca znalazł się w szerokim gronie zawodników powołanych przez Paulo Sousę na marcowe mecze reprezentacji Polski. I postanowił uczcić to przepięknym golem w Serie A. Zawodnik Crotone trafił do siatki w starciu z Torino. Co za gol! Reca zapisał się na liście strzelców w 80 minucie spotkania, przy wyniku 2:1 dla Crotone. Ostatecznie spotkanie […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Wściekły trener Stali Mielec: – Mam już serdecznie dosyć takich sytuacji

Stal Mielec kolejny raz przegrała w Ekstraklasie. Tym razem lepszy od mielczan okazał się Piast Gliwice. Szkoleniowiec beniaminka, Leszek Ojrzyński, narzekał na konferencji prasowej na nieskuteczność swoich podopiecznych. – Mam serdecznie dosyć takich sytuacji, że moja drużyna ma więcej stuprocentowych sytuacji i albo remisuje, albo przegrywa – stwierdził trener Ojrzyński. – Tak naprawdę w pierwszej […]
07.03.2021
Weszło
07.03.2021

Stal Mielec znów promuje bramkarza rywali. Plach i rezerwowi bohaterami Piasta

Jeżeli Stal Mielec spadnie z Ekstraklasy – a obecnie jest kandydatem numer jeden – to szukając momentów decydujących na pewno wróci do starcia w Gliwicach. Klasowa drużyna załatwiłaby sprawę z Piastem do przerwy, później kontrolowała mecz i w najmniej ekscytującym scenariuszu dowiozła prowadzenie do końca. Beniaminek jednak ponownie zajął się promowaniem bramkarzy rywali, mimo że […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Glasgow Rangers nowym mistrzem Szkocji!

Dzisiejszy bezbramkowy remis Dundee United z Celtikiem Glasgow to pozornie zupełnie nieistotny wynik zupełnie nieistotnego meczu. W praktyce jednak – 7 marca 2021 roku jesteśmy świadkami historycznego wydarzenia. Utrata punktów przez zespół gości oznacza, że nic już nie odbierze mistrzostwa ich derbowemu rywalowi, Glasgow Rangers. Podopieczni Stevena Gerrarda odzyskali tytuł po dziewięciu sezonach dominacji Celtiku, […]
07.03.2021
Weszło
07.03.2021

GKS Tychy i Zagłębie Sosnowiec w wykładzie praktycznym pt. „futbol to gra błędów”

„Piłka nożna to gra błędów” w zestawieniu piłkarskich frazesów stoi gdzieś między „derby rządzą się swoimi prawami” i „to były dwie różne połowy”. Czasami jednak bywa tak, że ktoś postanawia wprowadzić to powiedzenie w życie. Tak było dzisiaj w Tychach, gdzie obcinali się i piłkarze GKS-u i zawodnicy Zagłębia. Co z tego wynikło? To, co […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

Tomasz Kędziora z asystą w lidze ukraińskiej

W dzisiejszym meczu ukraińskiej Premier League Tomasz Kędziora zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu dla Dynama Kijów. Lider ligi ukraińskiej pewnie pokonał 3:0 broniący się przed spadkiem Minaj i utrzymał swoją przewagę nad Szachtarem Donieck.  Dynamo pod wodzą trenerskiej legendy Donbasu, Mircei Lucescu, dość pewnym krokiem idzie po tytuł mistrza Ukrainy. Na ten moment stołeczny klub […]
07.03.2021
Suche Info
07.03.2021

SPARING: Raków wygrywa z Garbarnią

Dzisiaj Raków Częstochowa rozegrał mecz towarzyski z II-ligową Garbarnią Kraków. W meczu wzięli udział przede wszystkim ci zawodnicy, którzy ostatnio rozgrywali mniej minut w ekstraklasowych meczach obchodzącego właśnie setne urodziny klubu. Częstochowianie wygrali 2:1 po golach Schwarza oraz Długosza. Portal 90minut.pl podał składy obu drużyn. Raków Częstochowa: Pindroch – Mikołajewski (55 Budnicki), Niewulis, Schwarz – […]
07.03.2021