Co jest solą futbolu? Pytacie w listach. Odpowiadamy: solą futbolu jest Ekstraklasa i Puchar Anglii. A skoro nie gra pierwsza, to skupiamy się na drugim. Patrząc na to, jakie dziwy miały miejsce w trzeciej rundzie tych legendarnych rozgrywek, nie wyjdziemy na zupełnych świrów. 

Liverpool nie umie bić dzieci, Leeds upokorzone przez gwiazdę TV. FA Cup, proszę państwa!

Jasne, w głównej mierze awansowali faworyci. Swoje spotkania wygrali Manchester City, Tottenham, Manchester United, Everton, Arsenal i tak dalej, i tak dalej. Ale zdarzyło się kilka takich meczów, które się najstarszym fizjologom nie śniły. W końcu kto spodziewał się, że w meczu z Leeds United zadebiutuje… angielska gwiazda telewizji, a Liverpool nie będzie stosował się do porad Wojciecha Manna?

Zatrważający szóstoligowiec

Czy Derby County mogło wystawić w tym meczu swój najmocniejszy skład? Nie. Czy mógł ich prowadzić Wayne Rooney? Nie. Czy mimo tego drużyna z szóstej ligi powinna mieć nieco większe problemy z Baranami? Otóż tak.

Chorley natomiast wygrało lekko, łatwo i w gruncie rzeczy przyjemnie. Grunt pod nogami osunął im się zaledwie raz, gdy było blisko podyktowania rzutu karnego. Ale poza tym? Pełna dominacja i kontrola na boisku. The Magpies oddali więcej strzałów, wymienili więcej podań, mieli większe posiadanie piłki. Sprawili, że ekipa U-23 Derby naprawdę wyglądała jak dzieci.

W gruncie rzeczy nie ma jednak powodów, by przesadnie bronić młodzieżowców, którzy zostali zmuszeni do grania w tym meczu z powodu koronawirusa pierwszej drużyny. To w końcu oni trenują kilka razy w tygodniu i to w końcu oni są potencjalnym profesjonalnymi piłkarzami. Gracze Chorley nie mają na to większych szans, a jednak zdołali wykręcić historyczny wynik.

A prawie do tego nie doszło, bo kilkanaście godzin przed meczem, trzeba było ratować skutą lodem murawę. Ręcznie. 

Grosicki nie wystarczył

Wpadki nie ustrzegło się też WBA, które wyszło na Blackpool niemal pierwszym składem. Niemal, bowiem na boisku od pierwszych minut pojawił się Kamil Grosicki, do tej pory przyspawany do ławki niczym Excalibur do skały. Trzeba przyznać, że Polak grał w tym meczu całkiem nieźle – zaliczył asystę, wywalczył rzut karny, a także brał na siebie ciężar gry. Jasne, rywala miał trzeciorzędnego, ale na tle kolegów prezentował się przynajmniej dobrze. Jeśli The Baggies stwarzali jakieś zagrożenie, to właśnie z powodu Grosickiego, Matheusa Pereiry lub Semiego Ajayia.

Niemniej, wysiłki tej trójki nie wystarczyły. Występujące na co dzień w League One Blackpool grało z WBA jak równy z równym, długi momentami przewyższając nawet ekipę Sama Allardyce’a. Uwypukla to na przykład liczba strzałów, których The Seasiders oddali więcej, niż ekipa z Premier League.

Remis po 90 minutach pewnie dałoby się wytłumaczyć, gdyby gospodarze zajmowali we wspomnianej trzeciej lidze jakieś wysokie miejsce, predestynujące do awansu. Tak jednak nie jest. Neil Critchley – były szkoleniowiec Liverpoolu U-23 – zdołał zaprowadzić Blackpool na trzynaste miejsce w tabeli. Przeciętnie, ale też raczej w zgodzie z kadrą, którą dysponuje.

A jednak to właśnie oni mogli cieszyć się z awansu do czwartej rundy Pucharu Anglii. Wywalczyli go serią rzutów karnych, gdzie WBA zaprezentowało się jeszcze słabiej, niż podczas samego meczu. Trafili zaledwie dwie z pięciu jedenastek i odpadli, pozostawiając niesmak oraz coraz większe wątpliwości, czy istnieje jeszcze siła, która może utrzymać The Baggies w Premier League.

Dorosłe dzieci

Jeśli wystawiasz Mohameda Salaha, Sadio Mane, Giniego Wijnalduma, Fabinho i Jordana Hendersona, a twoim przeciwnikiem są goście, którzy w Polsce ledwo co mogliby kupić alkohol, to spodziewasz się pogromu. A kiedy ten pogrom nie nadchodzi, a rywale sprawiają znacznie więcej kłopotów, strzelając ci nawet bramkę, to wiesz, że coś poszło mocno nie tak.

Mecz Liverpoolu z Aston Villi zapowiadał się najsmakowiciej ze wszystkich starć trzeciej rundy Pucharu Anglii. Plany pokrzyżował koronawirus, który zatrzymał w domu całą pierwszą drużynę The Villans. Klub chciał przełożenia meczu, ale na to nie zgodziły się władze, które i tak zmuszone są upchnąć spotkania w skrajnie krótkim odstępie czasu. W związku z tym przeciwko The Reds wybiegła młodzieżowa ekipa, którą każdy skazywał na pożarcie. Przyzwoite kursy na to, że Liverpool wygra to spotkanie, zaczynały się od handicapu -3. Tym bardziej, że Jurgen Klopp zaszalał, wysyłając do Birmingham bardzo mocny skład. Poza wspomnianymi na początku piłkarzami, szansę na grę otrzymali Thiago, Roberto Firmino czy Divock Origi.

Mimo tego, po 45. minutach, na Villa Park był remis.

W pełni zasłużony, bo drużyna prowadzona wyjątkowo przez Marka Delaneya naprawdę postawiła się liderowi Premier League. Chłopcy nie bali się konfrontacji z największymi gwiazdami futbolu, regularnie stwarzając The Reds spore problemy. Skończyło się tym, że piłkę do siatki wpakował Louie Barry, były przedstawiciel La Masii. 17-letni Anglik przeżył swoje zdecydowanie najlepsze chwile w dotychczasowej karierze, a James Milner musiał się chwilę zawiesić, rozmyślając nad teorią czasu. Gdy zawodnik Liverpoolu debiutował w Premier League, jedynym Barrym, którego mógł znać Milner, był Gareth, jego przyszły kumpel z Aston Villi. Louiego nie było nawet na świecie.

Oczywiście później Liverpool trochę się opamiętał i wbił młodziakom trzy bramki w odstępie pięciu minut. Było to jednak przede wszystkim spowodowane zmęczeniem niedoświadczonej ekipy, a nie znacznymi brakami taktycznymi z ich strony. Patrząc na przedmeczowy układ sił, można było spodziewać się czegoś więcej. The Reds wygrali 4:1, ale bliżej było do kompromitacji, niż rozbicia, jakie w tym sezonie Premier League Aston Villa urządziła… Liverpoolowi. The Villans wygrali wówczas 7:2.

Upokorzeni przez gwiazdę telewizji

Nic jednak nie przebije żenady, którą zaprezentowało Leeds United. W trzeciej rundzie FA Cup dostali rywala naprawdę łatwego – Crawley Town. Ekipa z czwartej ligi, zajmująca obecnie 13 miejsce w ligowej tabeli. Dla podopiecznych Bielsy powinna to być bułka z masłem, tym bardziej, że argentyński szkoleniowiec wystawił bardzo mocny skład. Nie zabrakło Rodrigo, Kalvina Phillipsa, Liama Coopera, Heldera Costy, czy Pablo Hernandeza. Wydawało się, że na drużynę z League Two spokojnie wystarczy. No właśnie – wydawało się.

Po pierwszej połowie utrzymywał się bezbramkowy remis i chociaż Leeds miało więcej czasu przy piłce, nie potrafiło zagrozić bramce Crawley w większym stopniu, niż gospodarze im samym. W związku z tym Bielsa przeprowadził zmiany, które miały wzmocnić siłę ognia. Na placu gry meldował się Jack Harrison i Raphinha. Problem w tym, że Brazylijczyk robił to, gdy było już 2:0 dla podopiecznych Johna Yemsa.

Trudno właściwie logicznie wytłumaczyć to, co stało się na Broadfield Stadium. Czwartoligowy zespół w żadnym razie nie był gorszy od przybyszów z Premier League. Umiejętnie kontrował ich zakusy, kompromitując defensywę Pawi, a przede wszystkim Kiko Casillę, który tym razem naprawdę przypominał jakąś bieda-wersję Ikera Casillasa. Hiszpan wpuścił aż trzy bramki. Co gorsza, jego koledzy nie potrafili odpowiedzieć na tę kanonadę choćby jednym trafieniem i zakończyło się jedną wielką kompromitacją. A przynajmniej tak chcieliby zawodnicy i fani przyjezdnych.

 John Yems miał coś w zanadrzu.

A właściwie kogoś – 33-letniego Marka Wrighta. To angielski piłkarz, który swoją młodzieńczą karierę spędził w akademiach Tottenhamu, Arsenalu, West Hamu United. Problem dla Leeds był taki, że Mark nigdy w poważnym futbolu nie zaistniał, kopiąc się po niższych ligach. Poświęcił się natomiast karierze w telewizji, występując w takich programach jak I’m a Celebrity…Get Me Out Of Here! czy Strictly Come Dancing. Krótko mówiąc, jest osobowością telewizyjną.

I właśnie ten Mark Wright dostał szansę w meczu przeciwko drużynie Premier League. Spędził na boisku tylko kilka chwil, ale może pochwalić się, że przyczynił się do wyrzucenia z Pucharu Anglii legendarnego Leeds United. Anglik zaliczył jeden jedyny kontakt z piłką i było to podanie. Celne.

Ten krótki występ mógłby w zasadzie przejść niezauważony, gdyby nie profesja, na co dzień wykonywana przez Marka. A tak czuliśmy się trochę jakby oderwani od rzeczywistości. Gdyby przełożyć to na polskie warunki, trzeba by wyobrazić sobie Marcina Prokopa w barwach Polonii Piotrków Trybunalski, eliminującej z Pucharu Polski Wisłę Kraków. Pisaliśmy o tym już zresztą TUTAJ.

Jeśli gdzieś miały się przytrafić takie obrazki, to tylko i wyłącznie w Pucharze Anglii. Najstarszych i chyba najbardziej popieprzonych rozgrywkach w Europie.

Fot. newspix.pl

Suche Info
28.09.2022

Oficjalnie: Polska – Chile 16 listopada

Polski Związek Piłki Nożnej potwierdził, że 16 listopada reprezentacja Polski zmierzy się w meczu towarzyskim z Chile. Będzie to ostatni sprawdzian biało-czerwonych przed mundialem. Do meczu z południowoamerykańską reprezentacją dojdzie 16 listopada o godz. 20:45 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Będzie to ostatni sprawdzian kadry Czesława Michniewicza przed mistrzostwami świata. Kolejnego dnia pojedzie ona do Kataru, gdzie 22 listopada zmierzy się z Meksykiem w pierwszym spotkaniu turnieju. Reprezentacja Polski zmierzy się […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Jesus Imaz piłkarzem września w Ekstraklasie

Napastnik Jagiellonii Białystok – Jesus Imaz został wybrany najlepszym piłkarzem Ekstraklasy we wrześniu. Hiszpan w tym miesiącu zdobył trzy bramki i zanotował jedną asystę.  Imaz był wiodącą postacią Jagiellonii we wrześniu. Dzięki jego dobrej grze Duma Podlasia wygrała jedno spotkanie, a dwa zremisowała. Tym samym przedłużyła swoją passę bez porażki do sześciu meczów. Hiszpański napastnik w tym miesiącu popisał się dubletem w starciu ze Stalą […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Maguire: – Błędy są częścią gry. Przepraszam

Obrońca reprezentacji Anglii i Manchesteru United Harry Maguire za pośrednictwem Instagram przeprosił kibiców za swoje błędy w meczu z Niemcami. To nie pierwszy raz w tym sezonie, kiedy ma ku temu okazję. – Błędy są częścią gry. Przepraszam. Dobre nastawienie i walka do końca pomogły nam wrócić do meczu. Patrzymy pozytywnie w przyszłość i czekamy na Katar. Z trudnych momentów wyjdziemy silniejsi – napisał na Instagramie Harry Maguire. Środkowy obrońca reprezentacji Anglii popełnił dwa […]
28.09.2022
Weszło
28.09.2022

Piasecki: Napastnik w Rakowie ma dużo więcej zadań niż tylko strzelanie goli

Jak na razie w tym sezonie Ekstraklasy strzelił najładniejszego gola. W meczu Rakowa z Radomiakiem popisał się efektownymi nożycami. Rok temu również jego trafienie przewrotką zostało uznane bramką sezonu. Porozmawialiśmy z Fabianem Piaseckim m.in. o tym, skąd wziął się u niego patent na tak piękne trafienia. Było to też o jego przełomowych momentach w karierze, rywalizacji wśród napastników Rakowa i specyficznej taktyce, w której napastnicy muszą uczyć się wszystkiego od nowa. 27-latek […]
28.09.2022
Prasówka
28.09.2022

Dziekanowski: Michniewicz nie ma pomysłu na kadrę

Środowa prasa jeszcze w większym stopniu pisze o reprezentacji niż o klubowej piłce. PRZEGLĄD SPORTOWY Turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” spełnia piłkarskie marzenia. W poprzednich edycjach grało w nim wielu późniejszych reprezentantów Polski. Po przyjeździe do stolicy na twarzach młodych zawodniczek i zawodników malowały się ogromne emocje. Wszyscy wiedzieli, że za kilka chwil z korytarza hotelowego wyjdą „Lewy”, „Zielu”, „Krycha” i spółka. – Uszczypnij mnie, to Wojciech Szczęsny, […]
28.09.2022
Suche Info
28.09.2022

Skandal na Malcie. Selekcjoner zawieszony przez związek

Maltański Związek Piłki Nożnej zdecydował się zawiesić selekcjonera Devisa Mangia po doniesieniach „Times of Malta”. Gazeta informuje, że trener został oskarżony przez zawodnika o molestowanie seksualne. – Szkoleniowiec został tymczasowo zwolniony z pełnienia funkcji pierwszego trenera z uwagi na rzekome naruszenie obowiązujących zasad. Federacja powołała specjalną komisję dyscyplinarną, która przeprowadzi śledztwo wobec 48-letniego trenera. Nie będziemy udzielać dalszych komentarzy, dopóki kolejne kroki nie zostaną omówione […]
28.09.2022
Anglia
25.09.2022

Od euforii do frustracji w 14 miesięcy. Biją dzwony na alarm w Anglii

W ubiegłym roku Anglicy byli uradowani i z wielką dumą śpiewali „Football is coming home”. Gareth Southgate był bohaterem narodowym. Kibice wynosili go na piedestał. Dlatego, że reprezentacja Anglii zagrała w finale mistrzostw Europy. To był dla nich sygnał, że będzie tylko lepiej. Minęło 14 miesięcy od tamtego sukcesu i dzwony biją na alarm, że trzeba gasić pożar, bo będzie katastrofa na mundialu. Spadek z dywizji A Ligi Narodów to było ostateczne ostrzeżenie? Co się […]
25.09.2022
Weszło
24.09.2022

Klich utknął w martwym punkcie, a miejsce w kadrze na mundial odjeżdża

Rok temu taki tytuł brzmiałby idiotycznie. W końcu Mateusz Klich był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds United. No ale czasy się zmieniły. Trener „The Peacocks” również. I choć Polak na początku kadencji Jessego Marscha dalej odgrywał istotną rolę w zespole „Pawi”, w tym sezonie nie jest już tak kolorowo. Polski pomocnik stracił miejsce w składzie. Ba, na domiar złego wcale nie zapowiada się, aby uległo to zmianie, przez co jego […]
24.09.2022
Anglia
17.09.2022

Tottenham nieźle zaczął sezon? Lepiej zachować spokój

Siedem meczów, pięć zwycięstw, dwa remisy, żadnych porażek. Do tego czternaście strzelonych bramek, pięć straconych Tak, właśnie w ten sposób Tottenham zaczął nowy sezon. Wiadomo było więc, że niektórzy fani angielskiego futbolu postanowią puścić wodze fantazji i zaczną stawiać „Koguty” na jednym z najwyższych stopni ligowego piedestału. Aż tu nagle klops. Piłkarze „Spurs” otrzymali w miniony wtorek zimny prysznic, przez co oczekiwania w stosunku do nich stały się […]
17.09.2022
Premier League
13.09.2022

Od Parken do Old Trafford. Odrodzenie Christiana Eriksena

Mało kto wierzył, że po takim czymś uda mu się wrócić na boisko. Tamten pamiętny dzień – 12 czerwca 2021 roku sprawił, że cały świat i to nie tylko ten piłkarski, wstrzymał oddech. Nikomu nie mieściło się w głowie, że coś takiego może się przydarzyć piłkarzowi tej rangi i to w czasach, kiedy zawodnicy przechodzą regularnie setki badań w trakcie sezonu. Christian Eriksen faktycznie na chwilę pożegnał się ze światem podczas tamtego meczu z Finlandią, […]
13.09.2022
Premier League
09.09.2022

Ambitny, ale nie magik. Graham Potter przed życiową szansą

Życie potrafi napisać scenariusz, którego nigdy byśmy się nie spodziewali. Jeszcze kilka lat temu Grahamowi Potterowi nawet nie przeszłoby przez myśl, że niedługo zostanie trenerem jednego z największych angielskich klubów, w którym zastąpi jednego z najlepszych trenerów na świecie. Wtedy myślał raczej nad tym, jaki jest najszybszy sposób na ogrzanie się po treningu prowadzonym przy kilkunastostopniowym mrozie. Jednak wszystko potoczyło się tak, że niedoszły reprezentant Anglii stanął przed życiową szansą […]
09.09.2022
Premier League
08.09.2022

Czas bić na alarm? Kolejny dołek Liverpoolu

Do tej pory można było mieć jeszcze wątpliwości, ale po środowym występie angielskiej drużyny na Stadio Diego Armando Maradona wypada nazywać rzeczy po imieniu – Liverpool jest w kryzysie. The Reds dostali łomot od Napoli 1:4, co jest ich najwyższą porażką w europejskich pucharach od… 1966 roku. Tym razem nie da się już tego wszystkiego zrzucić na kontuzje ani na pracę sędziów, co zwykle z wielką pasją robi Juergen Klopp. Skoro […]
08.09.2022
Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
gjfdjgjfdkfhdagds
gjfdjgjfdkfhdagds
1 rok temu

https://skutecznetypowanie1x2.blogspot.com/ – 5 kuponów z rzedu z kursami ponad 200 trafili i mają zdjęcia na blogu. Na dziś kolejny mega kupon dostępny

zenek_desperat
zenek_desperat
1 rok temu

Trudno sobie wyobrazić jak można nazwać Bielsę Brazylijczykiem…

Artur
Artur
1 rok temu
Reply to  zenek_desperat

czytaj dokadnie ze zrozumieniem gamoniu

zenek_desperat
zenek_desperat
1 rok temu
Reply to  Artur

Prawda nie doczytałem, to teraz się poprawię: trzeba być gamoniem, żeby nie umieć napisać dokŁadnie

ggg
ggg
1 rok temu

pisanie, ze Liverpool sie meczyl to lekkie naduzycie. Grali na pol gwizdka a i tak powinni wygrac roznica szesciu-siedmiu bramek, to ze do przerwy byl remis niczego tu zmienia… roznica trzech goli w zupelnosci kazdego w Liverpoolu zadowalala… jak sami napisaliscie, przyzwoite kursy zaczynaly sie od handicapu na -3. przyzwoity kurs oznacze, ze prawdopodobienstwo danego roztrzygniecia nie jest zbyt wyskokie.