post Avatar

Opublikowane 12.01.2021 09:03 przez

Jan Piekutowski

Pierwsze rundy Pucharu Anglii zwykle nie obfitują w hitowe starcia. Dość powiedzieć, że teoretycznie najlepszym miał być mecz Arsenalu z Newcastle United, jako że starcie Liverpoolu z Aston Villą zostało zatrzymane przez COVID. Było jednak spotkanie, które przebiło wszystkie inne – Tottenham pojechał do ósmoligowego Marine, najlepszej ekipy z miasta Beatlesów. 

Żeby nie było – Marine z pewnością nie może konkurować z The Reds ani z Evertonem pod względem sportowym. Grają na peryferiach angielskiego futbolu, ale z jakiegoś powodu to właśnie ich mecz przyciągnął przed odbiorniki kibiców nie tylko z Wysp. Ten maleńki klub w niedzielne popołudnie mógł się poczuć jak najlepsza drużyna w swoim mieście.

Powodów ku temu myśleniu było całkiem sporo. W końcu nie na każdym meczu jako obserwator pojawia się Jurgen Klopp, dziennikarz z trybuny prasowej dostaje piłką w głowę, a Jamie Carragher łączy w sobie trzy strony tego samego miasta.

Witajcie w Marine, miejscu, które pokochali Anglicy. W miejscu, w którym mimo porażki 0:5 z Tottenhamem, wszyscy czują się jak wygrani.

Chluba całego Liverpoolu

Ósmoligowiec był jedyną ekipą z tego szczebla rozgrywek, która pozostała jeszcze w grze o Puchar Anglii. Docierając do trzeciej rundy FA Cup, wyrównali swój najlepszy wynik w historii. W 1993 roku mierzyli się z Crewe Alexandra (1:3), ale teraz kopnął ich znacznie większy zaszczyt. Kopciuszek miał okazję zmierzyć się z drużyną z Premier League. I to nie taką niszową, a należącą do ścisłego topu. Tottenham Jose Mourinho, a tam gwiazdy pokroju wielokrotnego zdobywcy Ligi Mistrzów – Garetha Bale’a, czy Harry’ego Kane’a. Był to najważniejszy mecz w 120-letniej historii Marine i nic dziwnego, że entuzjazm udzielił się również Robbiemu Savage’owi. Walijczyk był odpowiedzialny za losowanie pary trzeciej rundy turnieju.

Jednak mimo tego, że są mikroskopijni w świecie wielkiego futbolu, o Marine mogło usłyszeć relatywnie sporo osób, a już na pewno ci, którzy wiernie śledzą wszelakie publikacje księgi rekordów Guinnessa. Tam The Lilywhites mają swoje szczególne miejsce i to dość chlubne. Szkoleniowiec klubu – Roly Howard – prowadził ten klub w… 1975 meczach. Tyle spotkań rozegrało Marine od 1972 do 2005 i przez tyle spotkań lokalna legenda mogła pochwalić się zasiadaniem na ławce trenerskiej. Żaden menadżer z Liverpoolu, ani z Evertonu nie zbliżył się do tego rekordu i nie zbliży.

W świecie profesjonalnego futbolu taki wynik jest po prostu niemożliwy.

Niemożliwe również było to, aby ktokolwiek w dobie pandemii pobił rekord sprzedaży biletów tego dzielnicowego klubu. W maleńkim Marine AFC na maleńkim Rosset Park jest zaledwie 389 miejsc siedzących. Stadion może pomieścić więcej osób, ale to oczywiście kropla w morzu tego, do czego przyzwyczajone są kluby z Premier League. Wynika to oczywiście z zainteresowania, jednak to właśnie fani Marine najmocniej trzymali kciuki w sprawie powrotu kibiców na stadiony. Mogli przeżyć coś, co goście na Anfield, Old Trafford czy innym The Emirates, przeżywają w zasadzie co tydzień. Niestety, Anglia weszła w kolejny lockdown, zniknął podział na strefy zagrożenia i nikt nie mógł wejść na jakąkolwiek arenę piłkarską.

Mimo tego przeciwnikom Tottenhamu udało się wykręcić imponujący rekord sprzedażowy.

W związku z zaistniałą sytuacją, klub uruchomił możliwość nabycia biletów przez Internet. Początkowo skromna zbiórka szybko urosła do sprawy całego Liverpoolu, a następnie kraju. W niedzielę okazało się, że sprzedali bagatela 30 tysięcy biletów! Ich nabywcami byli wszyscy. Kibice obu walczących ze sobą drużyn, ale także postronni fani, czy piłkarscy eksperci. Swoje wirtualne wejściówki nabyli Gary Lineker, Jose Mourinho, Alan Shearer, Ian Wright, a nawet Tomasz Zieliński, dziennikarz Eleven Sports.

Tę całą masę zdecydowanie nie przyciągnęła możliwość wygrania specjalnej loterii, w której wziąć udział można było tylko przez zdobycie wejściówki. Oni wszyscy chociaż na chwilę dali się pochłonąć magii tego specyficznego miejsca. Być może głównym sprawcą był rekord Guinnessa. Być może klimat wokół klubu. A może chodziło o specyficznie zarządzanego Twittera. Nie wykluczamy też, że być może ludzie po prostu chcieli się – chociaż przez chwilę – zjednoczyć pod wspólnym sztandarem, dzięki któremu stali się większą częścią całości.

Jednak Marine do nich należeć będzie tylko przez chwilę. A do wiernych kibiców The Lilywhites prawdopodobnie przez całe życie.

Lokalny skarb

Klub leży w Crosby, należących do przedmieścia Liverpoolu. To w zasadzie niewielkie, 50-tysięczne miasteczko, którego największą chlubą – poza klubem – są rzeźby sir Antony’ego Gomrleya. Czy właściwie cała instalacja artystyczna, która składa się ze stu żeliwnych posągów, ustawionych w różnych miejscach plaży.

A poza tym? Poza tym mieszka tu Jamie Carragher, który zakochał się w Marine trochę bardziej niż przeciętny człowiek. Były obrońca Liverpoolu, niekwestionowana legenda tego klubu, jest fanem także i tej mniejszej ekipy z miasta Beatelsów. Swoje wsparcie wyraził nie tylko słowami, ale także pieniędzmi. Fundacja prowadzona przez Anglika pokryła wszystkie straty, jakie wygenerowało wycofanie poprzedniego sponsora meczu, który zrezygnował po tym, gdy okazało się, że na meczu nie będą mogli zjawić się kibice. Carragher wyłożył 20 tysięcy funtów, stając się tym samym kultową postacią w całym Liverpoolu. Urósł też do rangi osoby, która może stanąć ponad jakimikolwiek podziałami, co reprezentuje okolicznościowa koszulka, którą otrzymał od klubu oraz mleczarni ArnaCravendale.

Łączy ona barwy wszystkich klubów z miasta Beatlesów.


Carragher jest oczywiście najbardziej znanym przykładem fana The Lilywhites, bo w gruncie rzeczy skupia on tylko lokalnych miłośników futbolu. Są oni jednak dla drużyny z Rosset Park bardzo ważni. Dookoła boiska ustawiono siatki, które mają chronić okoliczne domy przed wybitymi z placu gry piłkami. Gdyby jednak jakiś gracz popisał się skrajnie nieprzeciętną skutecznością, nie powinien mieć problemów ze zlokalizowaniem właściwego podwórka. Na tyłach ogrodzeń widnieją numery, które kierują wykonawcę prawa Pascala w dobre miejsce.

Jednocześnie trybuny Marine nie zasłaniają niemal żadnym mieszkańcom widoku na boisko, w związku z czym większość fanów mogła oglądać zmagania z Tottenhamem prosto z domowego zacisza. Twittera obiegły zdjęcia fanów maleńkiego klubu, którzy z okien salonu robili zdjęcia biegającemu Garethowi Bale’owi.

Wobec takich okoliczności, wydaje się, że jedyną grupę, które w na Rosset Park nie jest mile widziana, stanowią dziennikarze. Trybuny prasowej nie osłania absolutnie nic, a w dodatku usytuowano ją za bramką. Wiąże się to z nieuniknionym chowaniem się pod stolik, gdy kolejny ósmoligowy kopacz zbiera się do uderzenia zza szesnastki. Chociaż nie warto nawet schodzić tak daleko. W meczu ze Spurs to reprezentant gości – Lucas Moura – był tym, który rozbił czyjegoś laptopa.

Tottenham kochany, Tottenham żenujący

Jednak poza tym incydentem, zawodnicy i sztab szkoleniowcy stołecznego klubu zachowali się niemalże wzorowo. Nie sprawili nawet gospodarzom tęgiego lania, bo wynik 5:0 zdecydowanie nie jest najwyższym zwycięstwem w historii Spurs. Co więcej, strzelili Marine mniej bramek, niż Manchesterowi United na Old Trafford. Można więc powiedzieć, że zachowali się bardzo uczciwie.

Tym bardziej, że po meczu obiecali, iż wyślą do klubu z Liverpoolu specjalną paczkę. Ma ona zawierać trykoty gości, którymi nie można było się wymienić, przez wzgląd na pandemię koronawirusa. Ten gest, połączony z kupnem biletu przez Jose Mourinho, znacznie wpłynął na PR londyńskiej ekipy. Udało im się pewnie naprawić żenujące wrażenie, które musiał zrobić Carlos Vinicius. Wypożyczony z Benfiki Brazylijczyk wbił Marine pierwszego gola, po czym zaczął celebrować tak, jakby zdobył trafienie na wagę Ligi Mistrzów. I żeby to chociaż była jakaś bomba, albo solowy rajd w stylu Diego Maradony, to pewnie można by 25-latka zrozumieć. No ale nie. Vinicius po prostu wpieprzył piłkę do pustej bramki z jakichś dwóch metrów, a później zgrywał osiedlowego cwaniaczka.

Nie wiemy, być może chodziło jakieś prywatne zatargi z bramkarzem gospodarzy. Zawodnicy Marine nie są oczywiście profesjonalistami, więc istnieje szansa, że Bayleigh Passant pracuje w jakimś DPD i nie dostarczył Brazylijczykowi paczki na czas.

***

Marine stanowi idealne ucieleśnienie futbolowego romantyzmu. Malutki klub, który nagle znalazł się w centrum całej piłkarskiej Anglii. Poległ, ale nikt nie traktuje go jak przegranego. W historii The Lilywhites nie było lepszej nocy, niż ta poniedziałkowa. Fani zespołu widzieli już chyba wszystko, bo skoro pojawił się Gareth Bale, Jose Mourinho, a Alfie Devine ustanowił rekord, stając się najmłodszym piłkarzem w dziejach Spurs, to trudno oczekiwać, że coś to przebije.

Ale nie będziemy też ferować pochopnych wyroków. W końcu Marine pewnie weźmie udział w następnej edycji Pucharu Anglii. Kto wie, gdzie wtedy skończą.

Opublikowane 12.01.2021 09:03 przez

Jan Piekutowski

Liczba komentarzy: 11
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Grzes
Grzes
10 dni temu

UPC chyba nie dostarcza paczek..

radudzik
radudzik (@radudzik)
9 dni temu
Reply to  Grzes

Niby nie, ale z drugiej strony kiedy pracowałem w tej dostarczającej paczki, to ludzie nagminnie mówili na nas UPC, chcieli nam zwracać swoje dekodery i pytali o dostępność usług.

Rangouren
Rangouren (@rangouren)
10 dni temu

Fajnie się czytało. Szkoda, że nie śledzicie takich smaczków przed samym wydarzeniem, a opisujecie je dopiero po – macie ku temu środki.
Kto wie, może wtedy „na trybunach” zasiadłoby więcej kibiców z Polski 😉
Dobry artykuł, dzięki!

Olaf
Olaf
10 dni temu

ŻE CO PROSZĘ? ROBBIE SAVAGE-ANGLIK???????????????

Top
Top
9 dni temu
Reply to  Olaf

a Carragher Walijczyk….

Hulk Hogan ze Szwecji
Hulk Hogan ze Szwecji (@hulk-hogan-ze-szwecji)
9 dni temu

Szkoleniowiec klubu – Roly Howard – prowadził ten klub w… 1975 meczach. Tyle spotkań rozegrało Marine od 1972 do 2005 i przez tyle spotkań lokalna legenda mogła pochwalić się zasiadaniem na ławce trenerskiej. […]
W świecie profesjonalnego futbolu taki wynik jest po prostu niemożliwy.

Alex Ferguson chyba o tym nie wiedział… 1986 – 2013 w United i 1500 spotkań. Musicie mu powiedziec, ze jego wyczyn to tylko legenda.

Criticball
Criticball (@criticball)
9 dni temu

Szkoda, że nie napisaliście o tym wcześniej. Może jestem popieprzony, ale kupiłbym bilet na ten mecz. Cholernie lubię małe kluby. Podziwiam ich fanów. Jestem zwolennikiem tezy kibiców wielu klubów: „klub to my, a nie wy”, ale pod jednym warunkiem: to MY, to nie może być patologia pseudokibicowska, tylko normalni ludzie, którzy nie wyobrażają sobie dnia meczowego bez ich udziału, nie ważne, czy w ekstraklasie, czy w okręgówce.

Ziemson hujev
Ziemson hujev
9 dni temu
Reply to  Criticball

prowadze najmniejszy klub na świecie (tylko jeden zawodnik) FC SMRODY JAWORZA i proszę o największy możliwy przelew :*

Leon
Leon
9 dni temu

Po pierwsze:
„W świecie profesjonalnego futbolu taki wynik jest po prostu niemożliwy.”
Pan autor sobie wygugla: Guy Roux – ponad 2000 meczy na ławce trenerskiej AJ Auxerre, no chyba, że to nie profesjonalny futbol 🙂

Po drugie:
Co z tego, że Vinicius cieszył michę z bramek? To właśnie było bardzo w duchu fair play, bo pokazał 8-ligowcom jak dużo ta bramka dla niego znaczy. Czyli nie było łatwe. Miał w ogóle nie reagować? Jak na orliku? Wtedy pokazałby przeciwnikowi pogardę.

Po trzecie:
Zdjęcie Viniciusa jest z tyłka, bo to nie zdjęcie z meczu który opisujecie. Zatem albo babol albo manipulacja.

Maciek
Maciek
9 dni temu

Vicinius celebruje tak kazda bramke od wielu lat.

wicek
wicek
9 dni temu

Gomrleya. Gormleya – wszystko jedno…
Nawet kopiuj-wklej trudnych słów nie nauczyli?

Weszło
22.01.2021

Nikogo pokroju Lewandowskiego. 10 najlepszych piłkarzy, z którymi pracował Sousa

Poukładanie sobie relacji z Robertem Lewandowskim i wykorzystanie jego piłkarskiego potencjału. Gdy popatrzymy na listę zadań stojących przed Paulo Sousą, być może właśnie to jest pierwsza pozycja. Potrafił to zrobić (przynajmniej w zadowalającym stopniu) Adam Nawałka, który coś z tą kadrą ugrał, kompletnie nie potrafił Jerzy Brzęczek i wspominać będziemy go źle – tym bardziej, […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Defensywa, zaślepienie 3-5-2 i trudny charakter. O klęskach Paulo Sousy

Zbigniew Boniek stwierdził na konferencji prasowej ogłaszającej nominację nowego selekcjonera, że każdy z kim rozmawiał, mówił mu, że Paulo Sousa jest topowym trenerem. Nie wątpimy w prawdomówność prezesa. Na ocenę tego sformułowania względem reprezentacji Polski przyjdzie jeszcze czas, ale ziarno wątpliwości w tej kwestii sieją dwie niekrótkie przygody w karierze Portugalczyka – pierwsza na zapleczu […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

PRASA. Piechniczek: Dla niektórych mecz ligowy wydawał się ważniejszy niż mecz reprezentacji

W piątkowej prasie oczywiście głównie echa zatrudnienia Paulo Sousy na stanowisku selekcjonera. Jan Tomaszewski doradza mu, by nie uczył się polskiego. Grzegorzowi Mielcarskiemu żal Jerzego Brzęczka. A Antoni Piechniczek sugeruje, że niektórym kadrowiczom trzeba będzie przywrócić maksymalną motywację odnośnie meczów reprezentacji. Do tego ciekawa rozmowa z trenerem GKS-u Tychy Arturem Derbinem, rozmówka o Bartoszu Białku […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Strój piłkarski jest wygodniejszy niż dyrektorska marynarka

Dlaczego dwa razy dziennie musi ładować telefon? Od kiedy wiedział, że po zakończeniu kariery obejmie stanowisko dyrektora sportowego Zagłębia Lubin? Jak przygotowywał się do nowej roli? Od kogo zaczerpywał rad? Kto jest jego największym wzorem? Jak przebiega jego współpraca z Martinem Sevelą? Czy Łukasz Poręba odejdzie już zimą i czy sprowadzenie napastnika to priorytet dla […]
22.01.2021
Weszło
22.01.2021

Między Turynem a Dortmundem. Paulo Sousa i jego dwa lata na szczycie

Ottmar Hitzfeld nie posiadał się z dumy, komentując sensacyjne zwycięstwo Borussii Dortmund nad Juventusem w finale Ligi Mistrzów z 1997 roku. – Zwyciężyliśmy z drużyną złożoną z niesamowitych piłkarzy. Z drużyną, która od dwóch lat była praktycznie niepokonana w Europie. Sprawiliśmy wielką niespodziankę – zachwycał się niemiecki szkoleniowiec. Rzecz jasna triumf w Champions League miał […]
22.01.2021
Anglia
21.01.2021

KOM-PRO-MI-TA-CJA na Anfield. Burnley pokonuje Liverpool!

Jasne, Liverpoolowi ostatnio nie szło. Trzy remisy w trzech ostatnich meczach słabo świadczyły o dyspozycji The Reds. W związku z tym można było się nastawić, że z Burnley łatwo nie będzie. Ale tak szczerze mówiąc, to na kim się Liverpool miał przełamać, jeśli nie na The Clarets?  Podopieczni Seana Dyche’a dostali w łeb w dwóch […]
21.01.2021
Blogi i felietony
21.01.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Nie sądzę, by po zatrudnieniu Paulo Sousy sztab reprezentacji Hiszpanii zwołał nagłe zebranie, bo trzeba zatrzymać to, co niechybnie od tej pory będzie nazywane biało-czerwonym walcem. Zarazem nie sądzę, by Słowacy właśnie świętowali na ulicach, bo w jednym z meczów Euro ich rywal wystawi ciut przeterminowaną taktykę z lewym i prawym forstoperem. Paulo Sousa nie […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Djurdjević był na stażu u Sousy. „Spokojny trener, stawia na intensywność”

Kto w Polsce najlepiej zna warsztat Paulo Sousy? Niewykluczone, że… Ivan Djurdjević. Szkoleniowiec Chrobrego Głogów kilka lat temu był na stażu u portugalskiego trenera, więc mógł z bliska zobaczyć, jak wygląda jego praca. Jakie wnioski wyciągnął z pobytu u Sousy? Jak wyglądają treningi nowego selekcjonera reprezentacji Polski? Jaki jest w kontakcie z piłkarzami? Zapraszamy. Jak […]
21.01.2021
Blogi i felietony
21.01.2021

Trudna sztuka przyznawania się do błędów. A dla prezesa Bońka raczej obca

Może czekaliśmy na większą bombę niż Paulo Sousa, ale z drugiej strony – to też przecież nie jest kapiszon. Wskakujemy na wyższą półkę trenerską, jednak zamienić szkoleniowca z Wisły Płock na takiego, który prowadził Fiorentinę czy Bordeaux, to spora różnica. Czy tak duża, by cała kadra poszła mocno do przodu, trudno powiedzieć, choćby dlatego, że […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Co zagraniczni trenerzy mogliby poradzić Paulo Sousie?

Cała piłkarska Polska wita Paulo Sousę, kolejnego zagranicznego szkoleniowca w polskiej piłce. Zastanowiliśmy się, jak mogliby przywitać Portugalczyka, jakie rady mu udzielić inni obcokrajowcy, którzy pełnili w Polsce funkcję trenera. Stanisław Czerczesow: – Jesteś poważnym trenerem, więc nie patrz na polskich młodych, bo to jakieś przedszkole. Oni niby mają grać? Chyba na skrzypcach. Z dziennikarzami […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Boniek za zwolnienie Brzęczka wini piłkarzy. I mówi im między wierszami – weźcie się do roboty

Wiele można było spodziewać się po konferencji Zbigniewa Bońka. Natomiast nie tego, że – po pierwsze – przyzna się do błędu z zatrudnieniem Jerzego Brzęczka. I – po drugie – że rzuci mediom Brzęczka na pożarcie otwarcie go krytykując. Prezes PZPN między wierszami znalazł winnych tego, że Brzęczek musiał zostać zwolniony – piłkarzy. Cała konstrukcja […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Boniek: Ta kadra nie mogła pójść do przodu z Brzęczkiem

– To była decyzja przemyślana, wyważona. Oczywiście szokowała społeczeństwo. Każdy myślał, że ja tak po polsku wyrzucę Brzęczka dwa dni po meczu i rzucę go na stos, bo tego oczekiwało społeczeństwo. Mam taką refleksję, że doszło do dziwnego rozkładu presji w tej kadrze. Nie wiem z czego to wynika. Ale presja była wyłącznie po stronie […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Kompromitacja z Lechem, konflikt z Kubą. Polskie ślady Paulo Sousy

Jeszcze pięć lat temu Paulo Sousa, nowy selekcjoner reprezentacji Polski, gratulował trenerowi Janowi Urbanowi. Z jakiej okazji? Ano z takiej, że jego Fiorentina dostała od Lecha prowadzonego przez Urbana w trąbę. W Lidze Europy „Kolejorz” pomarzył przez chwilę o awansie, bo niespodzianka sprawiona we Florencji sprawiła, że Włosi znaleźli się pod zespołem z Wielkopolski w […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Paulo Sousa nowym selekcjonerem reprezentacji Polski

Paulo Sousa został nowym selekcjonerem reprezentacji Polski, co podczas czwartkowej konferencji prasowej zakomunikował prezes PZPN, Zbigniew Boniek. Zmiana przebiegła więc płynnie: pożegnanie Jerzego Brzęczka i od razu przedstawienie jego następcy. Początkowo wydawało się, że na nazwisko nowego sternika biało-czerwonych przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać.  Mnóstwo mylących tropów, wiele innych kandydatur, ale nie udało się utrzymać […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Boniek na żywo – Borek, Stanowski, Smokowski i Pol

Zbigniew Boniek​ będzie odpowiadał na pytania dziennikarzy podczas konferencji online. Słowa prezesa PZPN skomentują w specjalnym studio Mateusz Borek​, Krzysztof Stanowski​, Michał Pol i Tomasz Smokowski. Zapraszamy.   
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

LIVE: PAULO SOUSA SELEKCJONEREM REPREZENTACJI POLSKI

Paulo Sousa? A może jednak ktoś inny? Niby przesłanki wskazują na Portugalczyka. Ale to może być celowe rzucenie fałszywego tropu. Względnie: Zbigniew Boniek uzna, że jednak nos podpowiada mu na ostatniej prostej inną kandydaturę. Długo w niepewności nie będziemy trzymani, o 15:00 konferencja PZPN, na której dowiemy się wszystkiego. A przynajmniej mamy taką nadzieję, w […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

20 kluczowych faktów na temat Paulo Sousy

Wreszcie poznaliśmy nazwisko nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Już oficjalnie wiadomo, że miejsce Jerzego Brzęczka zajmie 50-letni Paulo Sousa. Na dłuższe, bardziej wnikliwe analizy naturalnie przyjdzie jeszcze czas i z pewnością przeczytacie ich u nas w najbliższych dniach sporo, ale na razie proponujemy po prostu garść konkretów. Łapcie dwadzieścia interesujących faktów na temat portugalskiego trenera, które […]
21.01.2021
Weszło
21.01.2021

Real Madryt i Puchar Króla – para wybitnie niedobrana. Regularne kompromitacje „Królewskich”

Gdyby Real Madryt miał zaczarowany ołówek, to prawdopodobnie Florentino Perez z miejsca narysowałby nim Cristiano Ronaldo w białej koszulce madrytczyków. A następnie obrócił go w ręce i zaczarowaną gumką z tegoż ołówka wymazał z terminarza wszystkie mecze Pucharu Króla. Bo „Królewscy” i Copa del Rey to para wyjątkowo niedobrana. Porażka z trzecioligowym Alcoyano wpisuje się […]
21.01.2021