– Wierzę, że w przyszłości zagram w reprezentacji Chorwacji razem z Duje Caleta-Carem – deklaruje Lorenco Simić, stoper Zagłębia Lubin. Dlaczego uważa, że jego marzenia mają prawo się spełnić? Jak to się stało, że grał w Serie A, a dziś jest na Dolnym Śląsku? Wychowanek Hajduka Split opowiedział nam o treningach u Marco Giampaolo, na których nie dotykało się piłki, wypożyczeniu na Ukrainę, skąd chciał uciekać zaraz po przyjeździe, grze w młodzieżowych reprezentacjach kraju, lekcjach od Quagliarelli i piwie od Caputo. Zapraszamy! 

Simić: „U Giampaolo przez miesiąc trenowaliśmy bez piłki. Tak uczył taktyki”
Po trzech latach gry we Włoszech zostało ci dużo blizn?

Tak, mam ich sporo, bo tam każda gra jest jak walka bokserska. W Polsce jest trochę inaczej. Wystarczy, że obrońca tylko dotknie napastnika i sędzia gwiżdże faul. Dla mnie to coś nowego, bo napastnicy są chronieni, a obrońcy nie. We Włoszech ta ochrona działa w dwie strony, chronieni są i napastnicy i defensorzy. Przecież na tym polega piłka, że jest w niej sporo pojedynków.

Pewnie za to naszych sędziów nie lubisz…

Nie, nie, nie o to chodzi. Po prostu jestem wysoki, mam 195 cm wzrostu, do tego ważą 90 kilogramów. Kiedy skaczę do główki, to oczywiste, że kogoś popchnę, dotknę. Moi rywale zwykle nie są tak zbudowani jak ja, więc zwykle kończy się to faulem. Muszę się do tego przystosować.

We Włoszech miałeś okazję trenować na co dzień z Fabio Quagliarellą. Ciężko jest mierzyć się na treningach z tak doświadczonym napastnikiem?

Mieliśmy naprawdę dobrą relację. Kiedy przyszedłem do Sampdorii miałem 20 lat i nie znałem języka włoskiego. Trafiając do takiego klubu, musisz mieć kogoś, kto ci pomoże i Fabio był taką osobą. Ale na treningach było ciężko. To lis pola karnego, tak go nazywają. Zawsze wie, jak uciec ci w polu karnym, jak się poruszać. On potrafi „wywęszyć”, z czego może paść bramka. We Włoszech wszyscy napastnicy tacy byli. Popełniasz jeden, mały błąd i to wykorzystują. Kilka sekund nieuwagi i pada bramka. Musisz być skoncentrowany.

Poza Quagliarellą byli także Andrea Petagna, czy żywa legenda calcio, Sergio Floccari. Sporo doświadczenia, z którego można czerpać.

Z Sergio też dobrze się dogadywałem. Był także Mirco Antenucci, legenda SPAL. Wszędzie, gdzie grałem, udawało mi się trafić na naprawdę dobrych napastników. Cieszyło mnie to, bo to ułatwiało pracę obrońcom. Żeby znaleźć takich zawodników podaniem, wystarczyło zagrać do przodu. Już tam byli, przyjmowali piłkę, szukali sobie okazji do strzału. Z nich wszystkich najlepszy był jednak Quagliarella. Unikalny zawodnik, który potrafi strzelić gola z niczego. Nie możesz przewidzieć tego, co się stanie, kiedy dostaje piłkę. Grałem także z Luisem Murielem, Lucasem Torreirą czy Bruno Fernandesem, ale to Fabio był najlepszy. Strzał, drybling – gdy się za to zabierał, potrafił zaskoczyć każdego. W Sampdorii nie był nawet kapitanem, ale był liderem drużyny.

Francesco Caputo przynosił wam swoje piwo?

(śmiech) Dokładnie tak było! Zapomniałem o nim, a przecież w Empoli razem z Alfredo Donnarummą strzelili w ciągu roku 40 bramek. Niesamowite. Co do piwa, przynosił je, kiedy świętowaliśmy, ale nie pamiętam już nawet, jak smakowało. Byliśmy testerami, bo w zasadzie dopiero startował z własnym browarem. Sam jeszcze nie wiedział, jak to smakuje, więc przynosił nam na próbę.

W Empoli często chodziliśmy wspólnie na obiady, wychodziliśmy razem. Mieliśmy dobre wyniki. Spędzaliśmy ze sobą więcej czasu niż w Sampdorii. Tam trzymałem się raczej z grupą z Bałkanów. Ante Budimir gra dziś w Osasunie, Filip Djuricic jest w Sassuolo, Daniel Pavlović gral ostatnio w Szwajcarii. To była nasza paczka, nie znając dobrze języka, większość czasu spędzałem z nimi.

Marco Giampaolo to najbardziej wymagający trener, z jakim pracowałeś? Słyszałem, że jego treningi czasami bywały dziwne.

Wyjaśnię to na przykładzie. We Włoszech mówią, że Giampaolo i Maurizio Sarri to dwaj trenerzy, którzy mają największą wiedzę taktyczną i mocno się na niej skupiają. Podczas sezonu przygotowawczego w Sampdorii przez miesiąc trenowaliśmy zachowania w defensywie. Treningi zaczynały się o ósmej rano, trwały półtorej godziny i ani razu nie dotykaliśmy podczas nich piłki. Ani razu. Codziennie. Wierz mi, psychicznie byłeś po czymś takim wyczerpanym.

Najgorsze było jednak to, że kiedy kończyłeś trening, widziałeś, jak napastnicy trenują strzały, grają gierki. Myślałeś sobie: cholera, jak to możliwe, że my ćwiczymy bez piłki przez półtorej godziny, a oni bawią się w najlepsze!

Giampaolo był bardzo wymagający i precyzyjny jeśli chodzi o to, czego wymagał w defensywie. Ale to było dla mnie bardzo dobre. Jako młody gracz wiele się dzięki temu nauczyłem. Czułem się zdecydowanie lepszy pod względem taktycznym.

Czy po tych paru latach we Włoszech przesiąknąłeś włoskim stylem bycia?

„Si, si”, „domani, domani”! (śmiech) Codziennie to słyszysz, ale nie, nie wydaje mi się, żebym stał się taką osobą. Tam to normalne, musisz się przystosować. Nie możesz chodzić i pytać, czemu tak jest, dlaczego tak to wygląda.

Poznałeś kilku piłkarzy z naszego kraju. Widziałem, że przyjaźnisz się z Thiago Cionkiem.

Tak, rozmawiamy ze sobą na Instagramie. Może nie codziennie, ale często. Pamiętam ich wszystkich: Linetty, Bereszyński, Kownacki, Salamon.

Z Polakami grało ci się w obronie tak dobrze, jak z Duje Caleta-Carem?

Bartoszem Salamonem nie miałem okazji zbyt często współpracować, bo gra na tej samej pozycji. Kiedy byłem w SPAL, czasami nie było go nawet na ławce, a potem odszedł na wypożyczenie. Nie chciałbym jednak tego porównywać, bo to trochę inne czasy. Duje to świetny partner, graliśmy razem przez dwa lata, ale byliśmy wtedy znacznie młodsi.

To kapitalna historia, że graliście razem, a pół roku później on był już wicemistrzem świata. Oczywiście jeszcze lepsza byłaby, gdybyś to ty zdobył medal…

Nie chcę źle zabrzmieć, ale to pokazuje, jak ważne jest szczęście w futbolu. Jeśli jesteś zdrowy, a twój klub ma dobrą passę, masz idealny moment, żeby się pokazać. Dotarł do półfinału Ligi Europy z Red Bullem Salzburg, grał od deski do deski, a ja byłem w SPAL i miałem duże problemy z kostką, byłem kontuzjowany. Oczywiście cieszyłem się z jego sukcesu, bo to świetny chłopak. Wiem, że w przyszłości zagramy jeszcze razem w drużynie narodowej.

Odważne.

Jakiś czas temu udzielałem wywiadu i zapytano mnie, jakie są moje cele. Powiedziałem, że przede wszystkim chcę być zdrowy. Kiedy miałem 20 lat, wszystko układało się świetnie. Byłem w dużym klubie, grałem w trzech włoskich zespołach i grałem dobrze. Potem na dłuższy czas wyeliminowała mnie kontuzja. Dlatego uważam, że jeśli tylko będę zdrowy, mam szansę wrócić na ten poziom. O tym marzę.

Myślisz, że popełniłeś kilka błędów w swojej karierze? Chociażby wypożyczenie do ligi ukraińskiej. Gra w Gowerli Użgorod nie brzmi jak wymarzony scenariusz.

Kiedy tam trafiłem, pracowałem jeszcze z poprzednim menedżerem. Gdyby to był kto inny, nigdy bym tam nie poszedł. On nalegał na to, żebym grał w Gowerli, a Igor Stimac bardzo chciał mnie w Zadarze, gdzie pracował jako trener. Niedługo potem został selekcjonerem chorwackiej kadry, więc wszystko mogło się zdarzyć. To był mój błąd i bardzo tego żałuję. Po powrocie z Ukrainy skończyłem współpracę z tamtym menedżerem. Zagrałem tak dwa czy trzy mecze, ale trafiłem na Dynamo i Szachtar. Jako 17-latek mierzyłem się z Luizem Adriano, Douglasem Costą, Dario Srną. To było dobre doświadczenie, na pewno sporo mnie nauczyło. Miałem tam też swojego trenera personalnego, więc ciężko trenowałem i pracowałem nad sobą.

W trzech meczach straciliście 17 bramek.

To prawda, ale mam usprawiedliwienie! To była drużyna, do której wysyłano młodych piłkarzy, żeby zdobywali doświadczenie. Mieliśmy wielu utalentowanych zawodników, ale nieogranych na tym poziomie. Nie mogliśmy wygrać z takimi drużynami.

Jak ci się tam żyło?

Pierwsza myśl, kiedy tam przyjechałem? Żeby wracać do domu.

Ok, to chyba wystarczy… (śmiech) Mówiliśmy o Duje – kiedy patrzę na skład z kadry U-21, to jestem w szoku, mnóstwo dużych nazwisk. Ale dla ciebie to chyba normalne, w Chorwacji w każdym roczniku są zawodnicy, którzy robią kariery.

Moja drużyna była silna i naprawdę szkoda, że nie udało nam się niczego wygrać. Na boisku było widać jakość. Byliśmy trochę brutalni, potrafiliśmy wysoko ograć przeciwnika. Potem nasza kadra pojechała na EURO U-21, ale w innym składzie. Pomieszano różne grupy zawodników, co skończyło się katastrofą.

Kogo byś wyróżnił jako najlepszego?

Mnie, kiedy byłem zdrowy! (śmiech) Przez praktycznie całe życie grałem z Nikolą Vlasiciem. Alen Halilović, Josip Brekalo – oni też byli świetni. Tak naprawdę mógłbym wymienić całą „jedenastkę”. Większość składu grała lub teraz gra w topowych ligach. Znaliśmy się od wielu lat, graliśmy ze sobą od roczników U-15 w kadrach narodowych, rywalizowaliśmy ze sobą w klubach. Kiedyś było tak, że kadrę Chorwacji tworzyli głównie piłkarze z Dinama Zagrzeb i Hajduka Split, czasami z Osijeku. Teraz trochę się to rozbija, sporo klubów ma utalentowanych piłkarzy, którzy trafiają do kadry.

Z tej grupy Alen Halilović to największy zmarnowany talent?

To nie jest zmarnowany talent. On także potrzebuje trochę szczęścia. Dobrze się z nim znam i w niego wierzę. Musiał mierzyć się z dużą presją. Każdy widział w nim Messiego, kiedy w młodzieżówce zabierał się z piłką, mógł minąć kilku piłkarzy naraz i strzelić gola. Jego czas jeszcze przyjdzie tak jak i mój. Zresztą słyszałem, że mieliśmy podobny problem, jeśli chodzi o kontuzje.

Który mecz w dotychczasowej karierze uważasz za najcięższy?

Dobre pytanie. Myślę, że kiedy graliśmy w Hajduku z Maccabi Tel Awiw. Play-offy o Ligę Europy.

Ciekawe. Myślałem, że wymienisz jakiś mecz Serie A.

Nie, to co innego. To były wymagające mecze, ale to też zwykły mecz ligowy. Hajduk to mój klub, tam dorastałem. Bardzo zależało mi na tym, żebyśmy awansowali. Przegraliśmy pierwszy mecz 1:2, potem wygraliśmy 2:1. Była dogrywka, rzuty karne. 120 minut w pełnym upale.

A najlepsze wspomnienie?

Znów Hajduk. Mecz z Dinamem, który wygraliśmy 1:0 na Poljud (stadion Hajduka, bramkę w tym meczu strzelił Fran Tudor – przyp.). Przez trzy lata nie wygraliśmy wtedy ani jednego meczu z Dinamem, więc tamto zwycięstwo potraktowałem bardzo emocjonalnie.

Wybrałeś polską ligę dlatego, że w ostatnich latach po dobrym sezonie można stąd trafić do Włoch i łatwiej byłoby ci tam wrócić?

Nie. Kiedy otworzyło się okienko, szukałem klubu, gdzie znajdę stabilizację i spokój. Klubu, który ma swój ciekawy projekt, rozwija młodych piłkarzy. Chciałem po prostu skupić się na grze i tylko na tym. Miałem kilka ofert, ale rozmawiałem dużo z Saszą Baliciem, pytałem go o Lubin i opowiadał mi same dobre rzeczy o naszej lidze. Poczułem, że to będzie dobry wybór.

Co do kierunku na przyszłość, podoba mi się niemiecki styl gry i Bundesliga. Ale, prawdę mówiąc, chodzi tylko o to, żeby wrócić na poziom, na którym byłem. Do ligi z czołowej piątki w Europie. Będę robił wszystko, żeby to osiągnąć. Jest taki cytat: daj wszystko klubowi, którego herb nosisz z przodu, a ludzie zapamiętają, jakie nazwisko jest z tyłu. Ja w niego wierzę.

Zastanawia mnie jeszcze jedno. Czy nie lepiej, żebyś przeprowadził się gdzieś bliżej Hollywood? Może ktoś będzie szukał sobowtóra Ashtona Kutchera.

Każdy to mówi! (śmiech) Nie wiem, czy jestem do niego aż tak podobny. Chociaż brwi mamy chyba takie same…

ROZMAWIAŁ SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix/FotoPyK

Suche Info
18.08.2022

Papszun: Sędziowanie było dziś skandaliczne

Raków Częstochowa ograł dziś Slavię Praga 2:1, ale w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Sędziowie w kilku przypadkach pomylili się na korzyść czeskiej drużyny. Marek Papszun odniósł się do kwestii sędziowania podczas konferencji pomeczowej: – Sędziowanie było skandaliczne. Trzeba być ślepym, żeby dostrzegać te „spalone” przy mijankach, wydumane faule, kiedy Ivi mógł wychodzić sam na sam. Brak VAR-u jest niepojęty. To absurd. Delegaci potrafią się przyczepić […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Lech już prowadzi. Znów trafia Velde [WIDEO]

Lech Poznań właśnie rozgrywa mecz z F91 Dudelange i już prowadzi 1:0. W 6. minucie Kolejorz zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Autorem gola był Kristoffer Velde, który w tegorocznych eliminacjach do europejskich pucharów zaliczył już trzecie trafienie. Wcześniej zdobywał po golu w meczach rewanżowych z Vikingurem i Karabachem Agdam. Tym razem bardzo przytomnie zachował się w polu karnym. Wykorzystał bierność rywali i zaskoczył bramkarza gości. Wcześniej zmarnował […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Złodzieje zabrali zegarek Robertowi Lewandowskiemu, ale już został odzyskany

Skradziono zegarek Roberta Lewandowskiego, ale już został odzyskany. Przed dzisiejszym treningiem reprezentant Polski doświadczył przykrego zdarzenia. Pod ośrodkiem treningowym FC Barcelony dwójka złodziei zabrała Robertowi Lewandowskiemu zegarek, ale sprawców zamieszania udało się złapać i odzyskano wartościowy przedmiot. Podobno wartość tego zegarka wynosi około 70 tysięcy euro. „Sport” podał informacje, że Polak wyruszył za sprawcami samochodem i policja zapewniła piłkarzowi bezpieczeństwo. „Mundo Deportivo” dodaje, […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Spektakularne trafienie Iviego Lopeza [WIDEO]

Raków Częstochowa rozgrywa właśnie mecz ze Slavią Praga w ramach 4. rundy el. do Ligi Konferencji UEFA. W 29. minucie Ivi Lopez zaprezentował po raz kolejny próbkę swoich umiejętności. Najpierw zdecydował się na drybling, a następnie uderzył w długi róg bramki strzeżonej przez Alesa Mandousa. Po chwili bramkarz czeskiej drużyny musiał wyciągać piłkę z siatki. W tym momencie Raków prowadzi u siebie 1:0. Ivi Lopez jest niesamowity #RCZSLP […]
18.08.2022
Suche Info
18.08.2022

Legia Warszawa rozpoczęła sprzedaż koszulek retro

Legia Warszawa rozpoczęła sprzedaż koszulek retro, które są ukłonem dla kibiców lubiących klimat lat 90. W komunikacie zamieszczonym przez klubowe media Legii możemy przeczytać: – Trykoty są odwzorowaniem koszulek meczowych z lat 90. – od kroju, poprzez kolory, fakturę i wykończenia. Modele koszulek zostały wybrane przez kibiców w głosowaniu. Do sprzedaży trafiły koszulki domowe na wzór tych z sezonów 93/94 i 95/96 oraz wyjazdowe z sezonu 95/96. Inicjatywa stołecznego klubu […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Oni centrostrzałem, Raków Lopezem i Tudorem

To nie był typowy dzień w pucharowej robocie. Raków tym razem stracił gola. Po raz pierwszy w tegorocznych eliminacjach. Po raz drugi – biorąc pod uwagę mecz, bo jednostkowo: czwarty – jego bramkarz musiał wyciągać piłkę z siatki. Mimo to ekipa Marka Papszuna ugrała dobry wynik ze Slavią Praga. 2:1. Ale czy na tyle dobry, by nie mieć obaw przed rewanżem? No cóż – niekoniecznie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że „Medaliki” powinny wyciągnąć z tego […]
18.08.2022
Piłka nożna
18.08.2022

Trzy w jednym. Sosnowiec za chwilę będzie miał kompleks sportowy z prawdziwego zdarzenia

Zagłębie Sosnowiec swoją postawą na boisku w ostatnich latach chluby miastu nie przynosi, a do tego dochodziły takie akcje, jak ta ze zdejmowaniem już w 1. minucie meczu specjalnie wystawionego młodzieżowca, żeby zapunktować w Pro Junior System. Inaczej rzecz ma się w kwestiach infrastrukturalnych. W tym względzie intensywnie nadrabiane są braki, które – nie ma co ukrywać – były bardzo duże. Jeszcze kilka miesięcy i oddany do użytku zostanie Zagłębiowski Park Sportowy, który rozwiąże wiele […]
18.08.2022
Weszło
18.08.2022

Tajemnica chińskiej inwestycji w Slavię Praga

Chińczycy nie trzymają się mocno. Liżą rany. Liczą pieniądze. Tłuką się na politycznych szczytach. Knują plany mocarstwowych podbojów. Wciąż roją o globalnym prymacie i podsycają propagandowy przekaz o własnej potędze, ale sparzyli się na czeskim porcie, więc pekińsko-szanghajskie pieniądze już nie uzdrawiają i nie wzbogacają Slavii Praga, stanowiąc zaledwie kilka procent w przychodach tego nobliwego klubu, który w ostatnich latach urósł na czołową piłkarską siłę wschodniej części Europy.  Slavia Praga […]
18.08.2022
Liga Konferencji
18.08.2022

„Slavia jest faworytem w dwumeczu z Rakowem. Triumf Legii to raczej wyjątek”

– Slavia ma dużo większe doświadczenie w europejskich pucharach niż Raków. Co prawda znam polski zespół stosunkowo dobrze, lecz nie jest on faworytem w tym meczu. Zeszłoroczny triumf Legii nad ekipą z Pragi był raczej tylko wyjątkiem, który teraz nie powinien się powtórzyć – mówi w rozmowie z nami Jiri Fejgl, dziennikarz czeskiego serwisu „iSport”. Jak duże zmiany zaszły w Slavii na przestrzeni ostatniego roku, a dokładniej od meczu z Legią Warszawa? Ogromne. Ondrej […]
18.08.2022
Brama dnia
18.08.2022

Ari kontra Sebastian Mila | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejną odsłonę „Bramy dnia”! ARI VS LEGIA WARSZAWA (18.08.2011) Na pierwszy ogień – wcineczka Ariego nad Wojciechem Skabą. Trzeba mu oddać, fenomenalne uderzenie. SEBASTIAN MILA vs RAPID BUKARESZT (18.08.2011) A tutaj kolejny pucharowy popis, tym razem Sebastiana Mili w meczu z Rapidem Bukareszt. Wrocławianie ostatecznie przegrali 1:3, no ale były reprezentant Polski znakomicie przymierzył ze stojącej piłki.  Głosujcie! Loading… *** CYKL “BRAMA […]
18.08.2022
Liga Konferencji
18.08.2022

Pięć meczów, którymi Slavia Praga zaimponowała Europie

Slavia Praga w poprzednim sezonie dotarła do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy. Co jest oczywiście świetnym rezultatem, ale jak na standardy tego klubu – wcale nie ma się czym przesadnie ekscytować. Czerwono-biali w ostatnich latach odnieśli bowiem wiele imponujących zwycięstw w Lidze Europy, a nawet pokazali się z niezłej strony w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Przeżywali też wielkie chwile w latach 90., gdy zespół napędzany przez Karela Poborsky’ego i Vladimira Smicera zawędrował […]
18.08.2022
Liczba komentarzy: 2
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Marian
Marian
1 rok temu

Wejście w sezon w Zagłębiu miał kozacki, teraz z każdym meczem jest gorzej. Z drugiej strony patrząc na to jak gra Guldan (z całym szacunkiem dla Lubo, ale wieku się nie oszuka), który popełnia coraz więcej błędów, to chyba lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby w środku grał Simić z Jończym

miloz
miloz
1 rok temu

„rozmawiałem dużo z Saszą Baliciem, pytałem go o Lubin i opowiadał mi same dobre rzeczy o naszej lidze” Przeprowadźcie wywiad z Saszą, niech wszystkim nam opowie te same dobre rzeczy, chętnie się o nich dowiem.