post Avatar

Opublikowane 26.10.2020 09:16 przez

redakcja

Kiedy myślimy o klasycznej futbolowej dziesiątce, najczęściej wymieniamy takie postacie jak Juan Carlos Valeron czy Juan Roman Riquelme. Starsi mogą pokusić się o choćby Michela Platiniego, Michaela Laudrupa czy Kazimierza Deynę. A teraz? Co możemy zrobić teraz? Ano niewiele, bo piękne dziesiątki za naszych czasów umarły.

W pogoni za dziecięcymi marzeniami

Bazarowe podróbki klubowych koszulek były nierozerwalną częścią dzieciństwa. Wśród bohaterów okolicznych boisk roiło się od Tottich, gdzieniegdzie przewijał się egzotycznie wyglądający i brzmiący Valeron. Jednakże te czasy już odeszły. Pozycja zawodnika, który występuje w środku boiska i dyryguje grą całego zespołu nie tyle zniknęła, co wyparowała i zgodnie z zasadami zmiany stanu skupienia, przeistoczyła się w stan ciekły. Bardziej uniwersalny, nieograniczony swą jednowymiarowością. Zdaniem Juana Maty, klasyczne dziesiątki są gatunkiem wymarłym. I trudno Hiszpanowi odmówić racji, wszak sam zalicza się do ofiar transformacji.

Juan Mata

Czymś, co wyróżnia nowych rozgrywających od ich rdzennych poprzedników jest przede wszystkim szybkość i pracowitość w defensywnie. Richard Williams – autor książki „The Perfect 10” – zauważył: „dzisiaj trudniej jest być „10”, niż kiedykolwiek wcześniej (…) w dużej mierze odpowiadają za to zwiększone wymagania fizyczne”. Zatem nie chodzi o dynamikę boiskowego myślenia, lecz głównie poruszania się i walki. Riquelme i Valeron, o których wspominaliśmy wcześniej, sprawiali wrażenie, jakby nigdzie im się nie spieszyło. Ich ruchy były eleganckie, przyciągające wzrok, elektryzujące, lecz przy okazji wykonane w technice slow-motion. Szczególnie ich poczynania przy bronieniu swojej bramki kwestionują przydatność podobnych im zawodników w dzisiejszych czasach. Argentyńczyk i i Hiszpan mieliby nieliche problemy, aby obecnie móc w swojej pierwotnej formie egzystować na boisku, mimo że kariery kończyli niby niedawno – kolejno w 2014 i 2013 roku.

Jednakże nie trzeba cofać się do tak dawnych – z perspektywy rozwoju europejskiej piłki – czasów.

Bo jest Juan Mata.

32-letni piłkarz był prawdziwym objawieniem w trakcie swoich debiutanckich sezonów w Chelsea. Mata był wówczas jednym z najlepszych piłkarzy całej Premier League. Rozgrywki 2012/13 w jego wykonaniu były prawdziwym show, swoistą interpretacją Cirque du Soleil. Widać to nawet w tych najbardziej płytkich statystykach – Hiszpan wystąpił w 64 meczach, gdzie strzelił 19 bramek i zanotował 35 asyst. 35 asyst. Nie ma liczb, które bardziej pasowałoby do utrwalonego w głowie obrazu dziesiątki. Mata przez moment był królem, ale upadł.

TOTTENHAM WYGRA Z BURNLEY? KURS: 1,63 W EWINNER!

Okazało się, że próby dostosowania go do gry na innej pozycji spełzają na niczym, a jego zamek stoi na filarach z soli i piasku. Z naszej perspektywy było to mgnienie oka. Z perspektywy taktyki, trwało to aż dwa lata. Okazało się, że w futbolu nie było już miejsca na ukochaną pozycję Juana. Narodził się gegenpressing, zaczęto kombinować z fałszywymi skrzydłowymi.

I chociaż dało to życie wielu gwiazdom, kilka zdołało też pogrzebać.

Obecny zawodnik Manchesteru United nigdy już nie wrócił do swej najlepszej dyspozycji, gasnąc z każdym meczem, który musiał rozgrywać na prawej stronie boiska. Zdarzały mu się pojedyncze przebłyski dawnej formy, lecz próżno było w tym szukać jakości Maty z czasów klasycznej dziesiątki. Jego miejsce w pełnej okazałości zajął dopiero Bruno Fernandes, harujący w defensywie – Portugalczyk ma najwięcej odbiorów ze wszystkich zawodników „Czerwonych Diabłów”. Mata ostatecznie został przetransformowany i wyszedł na tym niekorzystnie… chociaż nie najtragiczniej.

To nie jest futbol dla Mesuta Oezila

Ze świecą szukać innego tak dramatycznego przypadku, jak życie i czasy Niemca na The Emirates. Zaczynał wzorowo, jeszcze za czasów Arsene’a Wengera. Miał być zapowiedzią nowego, ambitnego Arsenalu, gotowego walczyć o najwyższe cele. W pierwszych czterech sezonach – do spółki z Alexisem Sanchezem – ciągnął „Kanonierów” za uszy, będąc jednym z najlepszych rozgrywających w Europie. Ostatecznie skończył z rzeczonymi uszami w rękach, wyklęty przez fanów, trenerów i dziennikarzy.

A wszystko przez Arsene’a Wengera.

Konkretnie – przez odejście legendarnego menadżera z The Emirates. Francuz jako pierwszy z mentorów Niemca pojął, że jego czasy na klasycznej dziesiątce się skończyły. Znalazł mu miejsce na lewym skrzydle, definitywnie kończąc z występami w centrum boiskowych wydarzeń. A przynajmniej na papierze, bo „Kanonierzy” regularnie zmieniali formację w trakcie meczu i Mesut lądował za kierownicą.

źródło: Sofascore

Grał wtedy nieznacznie gorzej niż na początku przygody z Arsenalem, pozostając jednak przyzwoitym piłkarzem. Żadnym wirtuozem, ale też nikim, na kogo można by zrzucić całą winę tego świata. Oczywiście już wówczas pomstował na Francuza, lecz ten potrafił ugasić każdy pożar, rzecz jasna do czasu. Gdy wydawało się, że Oezil przetrwa taktyczną rewolucję i poradzi sobie nawet lepiej niż Juan Mata, Wenger wyszedł, zgasił światło, a Niemiec pozostał sam, w bardzo ciemnym pokoju. Wokół nie miał zupełnie nikogo.

Nowym szkoleniowcem Arsenalu został Unai Emery, który ustawił 32-latka na pozycji numer… dziesięć. Tej klasycznej, archaicznej, tej, którą wielu starało się wymazać. Wydawało się, że Hiszpan idzie podopiecznemu na rękę. W rzeczywistości wyrządził pomocnikowi wielką krzywdę. Oezil zwyczajnie nie był w stanie nadążyć za tempem gry. Kontuzja pleców wykluczyła go na kilka tygodni, a po powrocie wszedł na zjeżdżalnię i zjechał na sam dół swojej formy. Zdarzały mu się mecze, w których nie potrafił stworzyć choćby jednej sytuacji. Nie był w stanie też odebrać piłki ani zaskoczyć uderzeniem na bramkę. Przemykał niczym cień i kiedy cały Arsenal zaczął grać gorzej, Emery postanowił uderzyć właśnie w Niemca. Z perspektywy trenera było to wyjście oczywiste.

Mesut przebywał w swoim naturalnym środowisku, więc powinien grać świetnie.

źródło: Sofascore

Co z tego, że klasyczną dziesiątkę potrafił w oka mgnieniu zneutralizować byle obrońca Crystal Palace. Co z tego, że jego partnerzy nie błyszczeli, więc Oezil mógł co najwyżej stworzyć okazję rywalom do kontry, gdy piątą minutę czekał na wybiegających kolegów. Piłkarz otrzymał kartkę z napisem „winny”, został wtrącony do celi. Emery sprawił, że kadra „Kanonierów” właściwie uszczupliła się o jedną osobę. Magicy potrafią wyciągnąć królika z kapelusza. Hiszpan swojego królika do kapelusza wepchnął i na wszelki wypadek zalał betonem.

Okazało się, że scalonej masy nie potrafi rozłupać także i Mikel Arteta. Oezil, którego najdrobniejsze problemy w jego mniemaniu urosły do gargantuicznej wręcz rangi, zaczął zdawać się robić Arsenalowi na złość. Gdy już postawiał się na boisku, był słabiutki. Kibice naciskali, by spróbować odkurzyć Niemca, lecz w dłuższej perspektywie okazało się to niemożliwe. Należy przy tym pamiętać, że żaden z hiszpańskich szkoleniowców nie pozwolił sobie na wariant zastosowany przez Wengera i nie wystawił 32-latka na skrzydle. Z sadystyczną wręcz manią kazano mu grać na dziesiątce i patrzono, jak wspaniały niegdyś piłkarz gaśnie.

źródło: Squawka

Pomocnik nie zdołał sobie też zaskarbić sympatii, gdy blokował kolejny transfer z rzędu. „Kanonierzy” popełnili w wychowaniu Oezila wiele błędów, lecz wiedzieli, że tak przegniłego jajka nie można dłużej trzymać w klubie. Próbowano go zatem sprzedać – najpierw do czołowych zespołów, później do MLS, ostatnio do Turcji. Wszędzie jednak temat upadał, bowiem Mesut ma za wysokie oczekiwania finansowe

Arsenal zgłosił ostatnio kadrę do rozgrywek Premier League i zabrakło w niej Niemca. Klub uniósł się honorem i wtrącił piłkarza do najbardziej ekskluzywnego klubu kokosa w historii. Pytanie tylko, czy sami sobie nie zgotowali tego losu. Wszak mieli uniwersalną, oskrzydloną dziesiątkę, a uczynili z niej zacofanego hamulcowego, którego na siłę wciskano na pozycję, jakiej właściwie już nie ma.

Stary Rodriguez na nowe czasy

Jednak warto napisać o kimś, kto poradził sobie z transformacją i to nie tylko lepiej niż niejeden piłkarz, ale także lepiej niż niejeden komunistyczny kraj. James Rodriguez został odkurzony w Evertonie jako zawodnik w ogóle. W poprzednim sezonie wystąpił w czternastu spotkaniach, gdzie popisał się jednym trafieniem i jedną asystą. To dorobek, który Kolumbijczyk zdołał poprawić w drugiej kolejce bieżących rozgrywek. Kluczową postacią dla jego rozwoju jest bowiem trener Evertonu, Carlo Ancelotti. To właśnie Włoch zdecydował, że pomocnik nie musi już być klasyczną „dziesiątką”. Ba! On na tej pozycji występować już nie może, gdyż nie ma na nią miejsca.

Tym bardziej w Premier League, gdzie nawet zawodnik o dynamice ruchów Pablo Hernandeza musiał zrezygnować z bycia archetypicznym pomocnikiem i to nie tylko dlatego, że gra u Marcelo Bielsy. Podkreśla to między innymi Michael Cox, zauważając, że wiele czołowych klubów – takich jak Liverpool – zrezygnowało z typowej dziesiątki, zaś jej obowiązki przejął inny piłkarz. W wypadku The Reds jest to Roberto Firmino.

James został zatem skrzydłowym, mimo, że nie potrafi gnać z prędkością Zahy ani Daniela Jamesa.

A uściślając – Kolumbijczyk został prawoskrzydłowym, który w ustawieniu 4-3-3 nie musi bronić. To rzadkość we współczesnym futbolu, jednakże włoski szkoleniowiec poszedł swojemu podopiecznemu na rękę. James zrobił coś dla Carlo, Carlo zrobił coś dla Jamesa. Synergia w tym wypadku oparta jest na swobodzie Rodrigueza w poczynaniach defensywnych, ale jednocześnie bardzo ścisłej pracy w ofensywie. Warto też nadmienić, że była to nowość dla pomocnika. Co prawda wcześniej zdarzało mu się wystąpić na skrzydle, lecz były to występy sporadyczne. Rolę zawodnika w Realu, dobrze odzwierciedla heatmapa z meczu z Eibarem.

źródło: SofaScore

Obecnie, lewonożny Rodriguez wystawiony jest na prawej stronie, co samo w sobie jest niecodziennym widokiem. W Evertonie zdaje jednak egzamin i to w sposób perfekcyjny. Dzięki możliwości Jamesa do swobodnego operowania nogą przeciwną do strony boiska, The Toffees mają sposobność regularnego atakowania lewą stroną. Kolumbijczyk stale transportuje futbolówkę do Lucasa Digne’a, Richarlisona lub ustawionego centralnie Calverta-Lewina, przecinając swym podaniem kolejne szyki zagubionych obrońców.

Zamiast decydować się na strzał imienia Arjena Robbena, piłkarz i Ancelotti odkryli podanie imienia Jamesa.

Co więcej, 29-latek swojej nowej pozycji trzyma się nie tylko w sztandarowym ustawieniu Evertonu. W razie zmiany formacji na 4-4-2, ląduje na prawym skrzydle, mimo iż to Carlo spopularyzował granie diamentem w takim układzie zawodników. Na tym nie koniec, bo nawet gdy ekipa z Goodison Park przekształca się w 4-2-3-1, to James nie ląduje na teoretycznej „dziesiątce”, a dalej pozostaje bocznym pomocnikiem. Miejsce za napastnikiem zajmuje wówczas Abdoulaye Doucoure, czyli zawodnik, który dziesięć lat temu mógłby pomarzyć o występach na tej pozycji. Byłby zbyt mało techniczny, a teraz? Teraz jest w sam raz, wszak jesteśmy świadkiem śmierci pięknych dziesiątek, połączonej z narodzinami dziesiątek, które potrafią wykonywać mrówczą robotę w wielu systemach.

BURNLEY POKONA TOTTENHAM? KURS: 5,20 w EWINNER!

Warto jednak podkreślić, że nie jest to piłkarz idealny. Widoczna jest jego przeciętna predyspozycja do poczynań defensywnych, gdzie musi wyręczać go wspomniany Francuz. Bez byłego zawodnika Watfordu, Kolumbijczyk nie mógłby funkcjonować, gdyby nie środkowy pomocnik. To on bierze na siebie sprzątanie bałaganu, jaki rywale stwarzają po stronie nowego skrzydłowego. Bo jeśli to reprezentant Los Cafeteros bierze się za grę w obronie, to Everton wpada w największe tarapaty. Widać to było w derbach Merseyside, gdzie to właśnie faule byłego zawodnika Realu Madryt, sprawiły, że Liverpool miał rzuty wolne w tak zwanej trzeciej strefie, czyli tuż obok swojego pola karnego. A faulować tam, to jakby w grudniu iść do nieogrzewanego kościoła bez kalesonów. W tej kwestii czeka jeszcze Jamesa wiele pracy, lecz i tak nie jest aż tak dramatycznie, wszak zanotował siedem odbiorów – więcej niż podstawowy duet obrońców Evertonu razem wzięty.

źródło: Squawka

James Rodriguez był piękną dziesiątką. Przede wszystkim na Mundialu i w Monaco, gdzie zespół skoncentrowany wokół jego postaci działał wręcz perfekcyjnie. Kolumbijczyk dreptał sobie jako podwieszony pod napastników pomocnik i był tym wielce ukontentowany. Gdy jednak transfer do Realu Madryt przyniósł serię rozczarowań, potrzeba było zmiany. W wypadku Jamesa była ona zbawienna, bo chociaż odszedł kolejny spadkobierca schedy po Riquelme, powstał nowoczesny prototyp dziesiątki. Zniewolonej ofensywnie, lecz wolnej defensywnie. Zresocjalizowanej, lecz nie tak boleśnie jak bohater Mechanicznej Pomarańczy.

JAN PIEKUTOWSKI

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 26.10.2020 09:16 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Waldek
Waldek

Super atyykuł

Paweł
Paweł

Hakan Calhanoglu to przykład klasycznej 10

Koniu niemyty
Koniu niemyty

Ostatnio fajnie odżył i gra naprawde dobrą piłke w Milanie. Przyjemnie się na jego grę patrzy.

Mario Piekario
Mario Piekario

Akurat on potrafił się dostosować do nowych realiów, często gra jako skrzydłowy a bronić również całkiem potrafi, ciężko go tu porównywać do Ozila czy Maty.

Jaca
Jaca

To samo widać zresztą w reprezentacji, gdzie stawianie na duet Lewandowski-Zieliński wypada słabo i napawa niedosytem. Dużo lepiej w roli najwyżej ustawionego pomocnika wypada Klich, który w październikowych meczach zaczynał budowanie akcji od pressingu na połowie rywala. Fajnie byłoby zobaczyć w listopadzie tercet Linetty-Zieliński-Klich, w którym wymienność pozycji i balans między ofensywą i defensywą jest rozłożony mniej więcej po równo na całą trójkę, bo myślenie ‚ten gra na 6, więc broni, ten gra na 8 więć dużo biega, a ten gra na 10, więc asystuje’ jest niesamowicie archaiczne.

Spartakus - pogromca pzpnowskiej bandy zlodziei
Spartakus - pogromca pzpnowskiej bandy zlodziei

Ozil,Mata czu James to nie sa dziesiatki z najwyzszej polki.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Z Ozila to jest taka dziesiątka od jakichś 5-6 lat, że nawet Riquelme za najbardziej leniwych czasów więcej biegał na tej pozycji.

Spartakus - pogromca pzpnowskiej bandy zlodziei
Spartakus - pogromca pzpnowskiej bandy zlodziei

To samo u nas w reprezentacji Szymanskiego ktory jest 8-10 sie stawia na skrzydle – to jest nonsens. W ostatniej kolejce zagral na 10tce i od razu z golem. On powinien grac jako podwieszony pod Roberta.

leske
leske

On powinien kierwa przede wszystkim złapać trochę masy mięśniowej albo zmienić dyscyplinę na skoki narciarskie czy wspinaczkę sportową.

leske
leske

„wyparowała i zgodnie z zasadami zmiany stanu skupienia, przeistoczyła się w stan ciekły”

Weszlaki, odpuśccie se nawiązania do fizyki bo widać że to nie była w szkole wasza mocna strona i kompromitujecie się za każdym razem.

WW80
WW80

😀

nemo
nemo

Jak tak dalej pójdzie to redakcja wymyśli nowe prawa fizyki i jeszcze Nobla za to dostanie.

Weszło
02.12.2020

Lech ściąga Szweda. Karlstroem jednak nie zastąpi Modera

Jesper Karlstroem podpisał właśnie kontrakt z Lechem, który wejdzie w życie 1 stycznia. Kolejorz – z tego co słyszymy – zapłacił za Szweda około 700 tysięcy euro, a w grę wchodzą jeszcze potencjalne bonusy. Teoretycznie Karlstroem zastąpi zimą Jakuba Modera, który najprawdopodobniej trafi już na stałe do Brighton, ale to pomocnik zdecydowanie bardziej defensywy. Bardziej […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Geniusz życia. Sekret niezwykłości Edinsona Cavaniego

Ma na koncie miliony, a do rodzinnej miejscowości w departamencie Salto tłukł się kilka godzin w zatłoczonym busie w środku zimy. Ścina trawę z kosą w ręku. Strzyże owce. Po nocach chodzi z ojcem na polowania. Pasjonuje się rolnictwem. Studiuje agronomię. Spędza godziny na łowieniu ryb. Ćwiczy balet. Czyta Biblię. Piłkarzem jest świetnym, prawdopodobnie jednym […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Rybus z Łowicza, który nie stał się ligowym dżemem | KOPALNIE TALENTÓW

Nie będzie chyba specjalnie naciąganą teza, według której Maciej Rybus jest jednym z najbardziej niedocenianych reprezentantów Polski. Gdy widzi się Rybusa w składzie kadry, jego obecność jest przyjmowana raczej z rezerwą. Może gdzieś w okolicach 2008 roku, gdy „straszyliśmy” Żurawskim w Larisie, czy Golańskim ze Steauy, byłoby inaczej, ale dziś w erze Juventusów i Bayernów, […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Bartosz Kapustka wreszcie daje sygnały, że może odpalić

Gdy Bartosz Kapustka wracał do Legii, wątpliwości było sporo. Powracał do ESA ewidentnie na tarczy, na odbudowę, a w Legii nigdy tego czasu na odbudowę piłkarzy wiele nie ma, trzeba ciągle robić wynik. Gdyby patrzeć po marce, to jasne, w Polsce wciąż ją miał. Ale gdyby spojrzeć na pozycję w klubie, to za nim były […]
02.12.2020
Włochy
02.12.2020

Gianni Agnelli – ostatni król Włoch

Gianni Agnelli, swego czasu najbogatszy i najpotężniejszy człowiek we Włoszech, był uzależniony od adrenaliny. Nieustannie kusił los, mawiając: – Są różne sposoby, by umrzeć. Śmierć w wypadku nie wydaje mi się wcale najgorsza. Uwielbiał wyskakiwać ze swojego prywatnego śmigłowca wprost do morza, szokując tłumy gapiów. Po stokach narciarskich śmigał w takim tempie, jak gdyby był […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Szachtior Soligorsk mistrzem Białorusi. „Wielkie BATE się skończyło”

Zielona piłkarska wyspa w erze koronawirusa, futbol w cieniu antyrządowych protestów i kolejne zaskakujące rozstrzygnięcia na mecie rozgrywek – sezon 2020 w białoruskiej ekstraklasie będzie z pewnością jednym z najbardziej pamiętnych. Po piętnastu latach po tytuł sięgnął Szachtior Soligorsk, a BATE Borysów drugi raz z rzędu zostało największym przegranym. Przyglądamy się uważniej wydarzeniom za naszą […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Zima zaskoczyła ligowców. „Walkowerów nie będzie. Chcemy grać w tym roku”

Grudzień, godz. 12, mecz pierwszej ligi na stadionie, który nie dysponuje podgrzewaną murawą. Co może pójść nie tak? Wszystko. Pierwszoligowcy znów muszą przekładać spotkania, lecz tym razem nie z powodu koronawirusa, czy meczów reprezentacji. Teraz grać się nie da, bo boisko bardziej przypomina betonową arenę przy szkole niż stadion piłkarski. Mróz na południu Polski sprawił, […]
02.12.2020
Blogi i felietony
02.12.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od razu ostrzegam – nie będzie o piłce, przynajmniej nie bezpośrednio, proszę nie składać reklamacji, po wczorajszym meczu z Miedzą nie zdobędę się na futbolowe wyznania. W 2010 roku warszawski raper Proceente nagrał album „Dziennik 2010”, zamieszczając przy jego promocji informację, że jego bezpośrednią inspiracją był „Dziennik 1954” autorstwa Leopolda Tyrmanda. To wtedy po raz […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Luka Zahović na razie rozczarowuje. Dziś przełamanie?

Odkąd Adam Buksa wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, Pogoń Szczecin miała wyrwę w ataku, której nijak nie potrafiła zasypać. Nic dziwnego, że klub sięgnął głębiej do kieszeni. Na przełomie września i października sfinalizowano pozyskanie Luki Zahovicia, który miał rozwiązać problem. Minęły jednak dwa miesiące i na razie możemy z całą pewnością stwierdzić, że problem pozostał. Trudno […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Tysiąc Abramowicza. Najważniejsze wydarzenia ery Rosjanina w Chelsea

Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 17 lat. Jednakże bardziej imponująca jest inna liczba. Roman Abramowicz jest właścicielem Chelsea od 1000 spotkań. Jubileuszowym było starcie z Tottenhamem. Niezłe, lecz przez te wszystkie dni meczowe działo się na Stamford Bridge zdecydowanie więcej niż 0:0 ze Spurs. Kursy na Sevilla – Chelsea w TotalBet: Sevilla 3.00 – […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Ciro strzela, United wygrywa. Co wy na to? | TYPY NA LIGE MISTRZÓW

Wczorajsze żniwa były udane – trafiliśmy dwa typy, więc idziemy za ciosem. Co słychać w środę w Lidze Mistrzów? Najciekawiej zapowiadają się mecze Borussii Dortmund z Lazio oraz Manchesteru United z PSG. Sporo emocji będzie także w spotkaniu Sevilli z Chelsea, Sprawdźcie, co warto obstawić! Borussia Dortmund – Lazio Rzym Ostatnie mecze Borussii: PWWPW Poprzednie […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Milczenie delegatów i klubów, czyli kulisy zjazdu PZPN i wyborczej gry Bońka

Co dziś słychać w prasie? Najciekawszy wydaje się… felieton, który odsłania kulisy zdalnego zjazdu PZPN. O tym, dlaczego przedłużona kadencja jest na rękę Zbigniewowi Bońkowi, kto milczał i dlaczego niezależny rewident nie jest niezależny pisze Antoni Bugajski. – W milczeniu lojalnych delegatów, dających w istocie ekipie Bońka zielone światło we wszystkich decyzjach, nie było zdroworozsądkowej […]
02.12.2020
Weszło FM
02.12.2020

Środa w Weszło FM – TSW, Estadio Weszło, Dwaj Zgryźliwi Tetrycy i mecze!

Środę na antenie Weszło FM rozpoczniemy tradycyjnie już o godzinie 7:00. W „Dwójce bez sternika” przywitają Was Monika Wądołowska i Michał Łopaciński, a ich rozmowy zdominują mecze Ligi Mistrzów. Gośćmi audycji będą m.in. Rafał Nahorny, Radosław Chmiel i Kamil Rogólski. Nie zabraknie również tematu meczów koszykarskiej reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw Europy. Bądźcie z nami! […]
02.12.2020
Weszło
02.12.2020

Debiutant ratuje Liverpool, Ajax pod ścianą

Liga Mistrzów, Anfield, Liverpool. Niby wszystko się zgadza, ot, Salah i Mane obecni, Robertson gotowy w blokach startowych, Henderson wyprowadza zespół na murawę. Jest kim straszyć, niejeden rywal myślałby w tej chwili o defensywce, ale nie Ajax. Nie, Ajax nie dał się oszukać, wiedział, że z pierwszego garnituru Anglików została co najwyżej górna część garderoby. […]
02.12.2020
Weszło
01.12.2020

Inter zaprosił Borussię na solo za garażami, Borussia podjęła rękawicę

Real Madryt potyka się na Szachtarze i zwycięzca meczu Borussii z Interem będzie miał szansę wykiwać „Królewskich” w walce o awans? Ta dwójka stwierdza więc zgodnie: nie będziemy się bawić w żadne pozwy. Będziemy się napierdalać. Niemcy i Włosi zafundowali nam dzisiaj kawał meczycha. Pięć bramek, anulowany gol ze spalonego, który mógł wszystko zmienić, fatalne […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Pierwsza liga to nadal styl życia

Szukamy elementu, którego w tym meczu nie było. Gra bez młodzieżowca, która wynika z nieklarownie sformułowanych przepisów? No była, ŁKS przez moment grając w dziesiątkę zrezygnował z usług młodych zawodników. Czerwona kartka po dwóch faulach bez piłki dla kudłatego napastnika? Była, Samuel Corral przez cały mecz chodził tak nabuzowany, jakby Miedź reprezentowała wszystkie demony z […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Joao Felix bawił się z Bayernem B, a potem na boisko wszedł Mueller i żarty się skończyły

Bez Lewandowskiego. Bez Muellera, Neuera, Gnabry’ego, Goretzki… Bayern Monachium wyszedł na dzisiejsze starcie z Atletico Madryt niemal zupełnie rezerwowym składem. Gospodarze do pewnego momentu z tego korzystali, spokojnie prowadząc, a chwilami wręcz bawiąc się z Bawarczykami. Problem w tym, że za dużo w ich grze było właśnie tej zabawy, a za mało konkretów. No i […]
01.12.2020
Weszło
01.12.2020

Real Madryt robi wszystko, żeby nie wyjść z grupy

Żeby zagwarantować sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, Real Madryt musiał swoje spotkanie wygrać. A rywala miał całkiem odpowiedniego, bo ukraiński Szachtar, osłabiony kilkoma znaczącymi nieobecnościami. Co Real zrobił? Ano przegrał. I to całkiem zasłużenie. W pierwszej połowie Królewscy naciskali na gospodarzy, ale nie byli w stanie sfinalizować żadnej z akcji. Sytuacje dwukrotnie zmarnował […]
01.12.2020