post Przemysław Michalak

Opublikowane 25.10.2020 09:27 przez

Przemysław Michalak

Filip Jagiełło dość długo się rozkręcał w Serie A po przyjściu z Zagłębia Lubin do Genoi, ale na finiszu ubiegłego sezonu odegrał kluczową rolę w utrzymaniu swojego zespołu. Wydawało się zatem, że w nowe rozgrywki wejdzie już jako zawodnik z innym, ważniejszym statusem. Tymczasem… w ostatnim dniu letniego okienka został wypożyczony do drugoligowej Brescii. O wszystkim nam opowiedział. Skąd ten zaskakujący obrót wydarzeń? Dlaczego do momentu lockdownu grał tak mało, choć czuł, że się wyróżnia? Po którym meczu zeszło z niego ciśnienie? Co go zahamowało w ostatnich tygodniach? Jak zniósł trzy kwarantanny? Czy w Brescii będzie walczył o skład z Jakubem Łabojko? Zapraszamy.  

Biorąc pod uwagę twoją końcówkę w poprzednim sezonie Serie A, wiadomość o wypożyczeniu stanowiła zaskoczenie. Nastawiałeś się wcześniej na taki scenariusz?

Długo nastawiałem się na pozostanie w Genoi. Po tej końcówce byłem wręcz o tym przekonany. Okazało się, że życie po raz kolejny potrafiło mnie zaskoczyć. No i jestem w Serie B.

Kluczowa była zmiana trenera i przyjście Rolanda Marana?

Tak naprawdę kluczowa była… wymiana niemal wszystkich ludzi w klubie. Odszedł poprzedni trener i jego sztab, odszedł dyrektor sportowy, podobnie kierownik drużyny. W kadrze również zaszły wielkie zmiany, połowy chłopaków już nie znałem. Przyszło blisko dwudziestu nowych zawodników. W samym środku pola było nas dwunastu do rywalizacji, bardzo trudno byłoby się przebić. Kiedy więc zaczął się okres przygotowawczy, powoli nastawiałem się na odejście. Były opcje z Serie A, natomiast moja kontuzja anulowała wszystkie tematy. Do ostatnich godzin letniego okienka nie miałem żadnych konkretnych ofert.

Czyli przejście do Brescii odbyło się trochę na zasadzie „fajnie, że w ogóle ktoś się zgłosił, idziemy”?

Nie powiedziałbym, że to ruch z braku laku, ale nie mówimy o propozycji, nad którą mógłbym się spokojnie pochylić i przemyśleć ją w ciągu paru dni. W ostatnim dniu agenci powiedzieli, że Brescia się mną interesuje i czy chciałbym spróbować. Nie miałem się nad czym zastanawiać, bo alternatywą dla tego wyboru były trzy miesiące siedzenia na ławce i liczenie na jakąś ewentualną szansę po dojściu do zdrowia. Nie miałem nawet pewności, czy nowy trener na mnie liczy. Wolałem zejść szczebel niżej i grać tam regularnie.

Powiedziano ci jasno, że masz takie szanse?

Szanuję wszystkich konkurentów, ale przyszedłem tu, żeby wejść w rytm meczowy. Za darmo niczego nie dostanę, muszę pokazać, że zasługuję na grę, natomiast jestem przekonany, że gdy problemy zdrowotne miną, to wskoczę do składu. Od dwóch dni [rozmawialiśmy we wtorek, PM] trenuję z chłopakami, z Chievo jeszcze nie znalazłem się w kadrze, ale liczę, że w niedzielę już zagram. Nie wiem, czy będę zaliczał wszystko od dechy do dechy, choć nie ukrywam, że na to liczę i taki jest cel.

Ile straciłeś przez kontuzję?

W zasadzie cały miesiąc. Naderwałem „dwójkę” podczas gierki treningowej. Leczyłem się w Poznaniu u Marcina Ganowskiego, a rehabilitację przechodziłem pod okiem Piotra Kurka. Minęło półtora tygodnia i mogłem już wykonywać wszystkie ćwiczenia na boisku. Włosi mówili, że na pewno jestem wyłączony z normalnych zajęć przez 4-6 tygodni. Wróciłem do Włoch, rezonans w Brescii wyszedł super, ale znaleźli jeszcze coś małego podczas USG i przez kolejne półtora tygodnia pracowałem indywidualnie.

Wspominałeś o bardzo dużych zmianach w Genoi. Z czego one wynikały?

Nie wiem, co konkretnie wpłynęło na tak daleko idące kroki. Może uznano, że dwa rozczarowujące sezony, w których broniono się przed spadkiem, to już za wiele i czas coś zmienić. Nie ma co ukrywać, w Genoi jest duży przemiał zawodników.

Fakt, iż nieco wcześniej piłkarzem Brescii został Jakub Łabojko miał znaczenie?

Już na tyle poznałem język, że nie patrzyłem pod tym kątem, czy może w kadrze zespołu znajduje się jakiś Polak. Ale cieszę się, że Kuba tu jest. I jemu, i mnie zdecydowanie łatwiej będzie się funkcjonowało. Odkąd przyszedłem, sporo Kubie pomagam i tłumaczę, staram mu się ułatwić pierwsze tygodnie we Włoszech. A nasze dziewczyny też skorzystają, zwłaszcza że staniemy się sąsiadami i łatwo będzie o kontakt również po pracy.

BRESCIA WYGRA NA STADIONIE CREMONESE? KURS 3.35 W TOTALBET!

Będziecie dla siebie rywalami do składu?

Chyba nie do końca. Wydaje mi się, że Kuba jest bardziej ustawiany jako „szóstka”, ja raczej będę „ósemką”, ewentualnie „dziesiątką”. Zależy od ustawienia. Gdybyśmy grali tylko na dwóch pomocników, również między nami byłaby rywalizacja. Na ten moment jednak trener wystawia czterech zawodników w środku pola, stosując wariant 4-1-2-1-2.

A propos trenera, po dwóch kolejkach w Brescii zaszły tu zmiany.

Jeśli się nie mylę, dzień po moim przyjściu mieliśmy już nowego szkoleniowca. Z jego poprzednikiem nawet nie miałem kontaktu, porozmawiałem dopiero z Diego Lopezem. Przez te półtora roku we Włoszech to mój piąty „bezpośredni” trener, a papierowo szósty.

Który z nich odegrał najważniejszą rolę w twoim rozwoju?

Mój ostatni w Genoi, czyli Davide Nicola. On pozwolił mi mocniej zaistnieć. Od początku zawsze był ze mną szczery i za to bardzo go szanuję. Mówił mi niedługo po swoim przyjściu pod koniec stycznia, że mogę mieć ciężko z grą, bo jest rywalizacja, przyszli nowi zawodnicy. Ale zapewnił, że jeśli będę ciężko trenował i dobrze się prezentował, na pewno doczekam się szansy. Tak też było i wydaje mi się, że tę szansę bardzo dobrze wykorzystałem.

Miałeś znaczący udział w utrzymaniu Genoi. Strzał w słupek z Lecce, który odbił się od pleców bramkarza i piłka wpadła do siatki – decydujący gol na 2:1. Asysta w derbach z Sampdorią przy zwycięskiej bramce. Asysta po rzucie rożnym w decydującym o utrzymaniu meczu z Veroną. Pokazałeś klasę w najważniejszych momentach na finiszu sezonu.

Tym bardziej liczyłem na pozostanie w Genoi i kolejne szanse. Wyobrażałem sobie, że w nowym sezonie będę już regularnie grał w Serie A. Wyszło inaczej, życie potrafi sprowadzić człowieka do parteru. Pozostaje regularnie pojawiać się na boiskach Serie B. Mam swoje ambicje, chcę się pokazać i wierzę, że coś fajnego się z tego urodzi i wreszcie sprawy zaczną się układać po mojej myśli. Ciężko na to pracuję.

Po którym z tych ostatnich meczów czułeś największą satysfakcję?

Po Lecce. Wszedłem na ponad pół godziny po siedmiu z rzędu kolejkach na ławce. Chciałem przede wszystkim udowodnić coś sobie, a także kibicom, szefom klubu i trenerowi. Po golu z moim udziałem zeszło ze mnie ciśnienie. Z występu przeciwko Sampdorii też byłem bardzo zadowolony. Dobrze zagrałem, dołożyłem asystę i wtedy na dobre złapałem pewność siebie.

Zostałeś odkurzony, bo imponowałeś formą na treningach czy trener spróbował kolejnego nowego wariantu po serii kiepskich wyników?

Nie wiem, ale coś ci zdradzę. W Genui mieszka pewien agent, który miał dobry kontakt z trenerem Nicolą. Powiedział, że gdybym nie był świeżakiem w Serie A i grał w niej co najmniej przez rok, to występowałbym u Nicoli regularnie, bo mam odpowiednie umiejętności. Trener nie decydował się na to, bo sytuacja w tabeli była trudna i bał się zaufać mniej otrzaskanemu z ligą zawodnikowi. I też mam przekonanie, że piłkarsko ten poziom mnie nie przerasta. Nie twierdzę, że byłem tam najlepszy, ale uważam, że zasługiwałem na znacznie więcej minut, bo naprawdę się wyróżniałem na treningach.

Przyznawałeś wcześniej, że do listopada nie byłeś gotowy na pierwszy skład.

Tak, a później już byłem. Wiem, możecie sobie myśleć, że Filip tak sobie gada, a pewnie niczym nie imponował. Ale wierz mi, fajnie się pokazywałem nie tylko na treningach, ale też w sparingach. Cały czas dawałem sygnał, że warto na mnie postawić, szansę jednak bardzo długo otrzymywali inni. Dzięki Bogu, wreszcie się jej doczekałem i nie zmarnowałem.

Jak wspominasz swój premierowy występ od początku we włoskiej ekstraklasie? Prezent na święta, bo chodziło o 21 grudnia z Interem, ale przegraliście 0:4, niewiele mogąc wskórać.

Nie no, super przeżycie. Kiedyś o grze na San Siro mogłem tylko pomarzyć, a tu pierwszy skład przeciwko drużynie pełnej głośnych nazwisk. Spełnienie marzeń, mimo kiepskiego wyniku.

Patrząc na twoje losy z ubiegłego sezonu wychodziłoby, że na dłuższy czas negatywnie zweryfikował cię wygrany 2:1 mecz z Sassuolo z 5 stycznia. Dostałeś 70 minut i na długie tygodnie wypadłeś z obiegu.

Dziwna sprawa. Zagrałem fajny mecz, mogłem mieć dwie asysty, czułem, że wyszło dobrze. A potem praktycznie przez dwa miesiące nie powąchałem murawy, dopiero w ostatnim spotkaniu przed koronawirusem zaliczyłem pół godziny z Milanem. Jeżeli mnie zapytasz, dlaczego tak długo nie grałem, odpowiem ci, że nie wiem.

Wiadomo, że wielu rzeczy we włoskiej piłce mogłeś się spodziewać, ale czy jest coś, co cię zaskoczyło, czego nie zakładałeś?

Trochę zaskoczył mnie sposób funkcjonowania szatni. W Polsce relacje w niej są dużo lepsze. Tutaj trenujesz, pogadasz, nawet pożartujesz, ale potem wszyscy się rozchodzą i każdy ma swoje życie. Raczej nie ma spotykania się na obiad czy wspólnych wyjść. Sądziłem, że we Włoszech akurat będzie inaczej. Co poza tym? Włosi mają wiele luzu w sprawach organizacyjnych. Nastawiałem się, że na takim szczeblu wszystko jest idealnie poukładane. Nie mówię, że czegoś brakuje, bo absolutnie nie, ale nie ma takiej typowej spinki, że coś koniecznie musi być dziś zamiast jutro. Ale można się do tego przyzwyczaić.

Koronawirus bezpośrednio we znaki ci się nie dał, sprawił jednak, że nasiedziałeś się w domu za wszystkie czasy.

Zdecydowanie. Po meczu z Milanem mieliśmy przez dwa tygodnie nigdzie się nie ruszać, bo okazało się, że któryś z rywali był zakażony. Pod koniec marca przyjechałem do Polski i musiałem odbyć dwa tygodnie kwarantanny. Po niej został mi niecały tydzień bardziej swobodnego pobytu, czyli mogliśmy pójść sobie do lasu. Następnie wróciłem do Włoch i znowu kwarantanna (śmiech).

Rozumiem, że spędzanie wolnego czasu w czterech ścianach nie jest teraz twoją domeną?

Heh, w tamtym tygodniu były dwa przypadki koronawirusa w Brescii, więc znowu 10 dni w domu, nie licząc treningów. Jakoś sobie urozmaicam czas, trenuję online z trenerami Piotrem Kurkiem i Jakubem Wesołowskim. Póki co nie narzekam na nudę.

Śledzisz obecną sytuację związaną z COVID-em?

Jeśli już, to bardziej u nas, mam polską telewizję i ją najczęściej oglądam.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Opublikowane 25.10.2020 09:27 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kał w ustach
kał w ustach

taki los pracownika najemnego, underdogs tak mają,
zwłaszcza bierni, pasywni, tam gdzie kopnie tam poleci

Bormann
Bormann

masz bardzo dobrze dobrany nickname

kutas w ustach
kutas w ustach

wiem, nie musisz lizać jaj za to, dziwka od tego

Boski Diego
Boski Diego

znaczy.. Twoja mamusia?

kutas w ustach
kutas w ustach

twoja paszczusia

Spartakus
Spartakus

Nie potrafimy jako Polacy zrozumiec jednej rzeczy – Polscy pilkarze sa po prostu mega slabi. Raz na dekade pojawi sie jakis zawodnik ktory cos po sobie pozostawi w ligach top 5 – i to zwykle bramkarz. Wiadomo mamy Lewandowskiego ktory jest takim bialym krukiem, jakim byl kiedys Boniek. Reszta to jest cala gromada przecietnosci. Nie jest przypadkiem ze takim archetypem polskiego pilkarza jest „walczak” a nie technik. Takze ktos taki jak Glik bardziej niz Lewandowski reprezentuje polskie wyszkolenie.

Boski Diego
Boski Diego

jasne, a w Brazylii mieszkaja sami murzyni

Weszło
24.11.2020

Cracovia nie powinna dostać rzutu karnego za rękę Pekharta

Trudno nie pogubić się w interpretacjach zagrań ręką we własnym polu karnym. Poszczególne wytyczne do odgwizdywania rąk nachodzą na siebie, czasami wręcz wzajemnie się wykluczają i trudno czasami załapać, czy ręka na godzinie trzeciej ułożona naturalnie powiększa obrys ciała, czy jednak trzeba zwrócić uwagę na miejsce zagrania piłki. I jak co tydzień w Niewydrukowanej Tabeli […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Bezrobocie, oczekiwanie na telefon i Petr Cech. Przypadki Edouarda Mendy’ego

Złośliwe życzenia powodzenia od menadżera, który obiecywał mu znalezienie klubu w Anglii. Bezrobocie. Zapisanie się do Urzędu Pracy. Myśli o zakończeniu kariery. Tak sześć lat temu wyglądała rzeczywistość Edouarda Mendy’ego. Później też nie było kolorowo. Przegrywał rywalizację w drugiej drużynie Marsylii, przebijając się praktycznie od zera i nie licząc na nic wielkiego. Ale przebił się. […]
24.11.2020
Weszło Extra
24.11.2020

Papierosy, kobiety i szachy. Michaił Tal – pokrętne losy „Czarodzieja z Rygi”

Jeśli szukać piłkarsko-szachowych analogii, Michaił Tal był dla gry królewskiej kimś takim, jak Ronaldinho dla futbolu. Żadnego z nich nie można nazwać najwybitniejszym zawodnikiem w historii dyscypliny. Są w czołówce, jasne, lecz nie na szczycie rankingów wszech czasów. Znajdą się gracze skuteczniejsi od nich, a także bez porównania bardziej utytułowani. Posiadający więcej rekordów w swoim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Wielki bunt? Piłkarze pytają EA Sports: kto wam pozwolił na nas zarabiać?

Hasło: „Leo, why? For money” znamy chyba wszyscy i nikt specjalnie mu się nie dziwi. Wiadomo, że każdy chciałby zarabiać na wszystkim, co robi. Dlatego fakt, że Zlatan Ibrahimović upomniał się o swoje, także dziwić nie może. O co chodzi? O burzę, którą Szwed wywołał jednym wpisem w social mediach. „Ibra” zapytał EA Sports, jakim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Tworek: – Nie jesteśmy zespołem, który nic nie umie i tylko wolą walki zdobywa punkty

– Musieliśmy się dostosować. Na zapleczu graliśmy wyżej, zamykaliśmy rywali, ale tam nie ma takiej jakości, jeśli chodzi o budowanie akcji przez obrońców. Zakładając pressing, zmuszaliśmy do wybicia i zbieraliśmy te drugie piłki. Byliśmy na połowie przeciwnika i mogliśmy przejść do ataku. W Ekstraklasie obrońcy potrafią grać od tyłu i jeżeli zrobimy coś źle, to […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Podbeskidzie wreszcie ma bramkarza, szanse na utrzymanie rosną

Podbeskidzie na początku sezonu nie gra najbardziej badziewnej piłki w lidze, zdecydowanie nie. Często nawet w przegranych meczach patrzyło się na ten zespół dość przyjemnie. Być może bielski beniaminek dysponuje najsłabszymi obrońcami, choć ci ze Stali Mielec chcieliby w tym temacie podyskutować. Bez wątpienia jednak do niedawna to właśnie „Górale” mieli najgorszych bramkarzy w całej […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Rozmawialiśmy między sobą: kurde, jak to możliwe, że tych punktów nie ma?

– Graliśmy osiem meczów, mieliśmy dwa punkty. Ale czy graliśmy słabo? Nie, mieliśmy dobre spotkania, tylko nie strzelaliśmy bramek. Taka jest piłka. Wczoraj nie zagraliśmy najlepszego meczu w sezonie. To nie był jakiś nasz super mecz. Ale była koncentracja w defensywie, do tego byliśmy skuteczni i jest zwycięstwo. Tak to jest. Możesz grać bardzo, bardzo […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Szymonowicz: – Futbol uratował życie 90% piłkarzy

– Jestem zdania, że futbol uratował życie 90% piłkarzy. On jest przepustką dla znacznej części zawodników do lepszego życia. Ja mam 25 lat i gdybym miał to wszystko stracić, byłby problem, żeby się odnaleźć i musiałbym pokombinować – mówi szczery Dawid Szymonowicz z Cracovii w ankiecie „Weszło z Butami”. Zapraszamy na zapis naszej rozmowy. Zanim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Krzysztof Stanowski – Dziennikarskie Zero #2

Co w drugim odcinku „Dziennikarskiego Zera” Krzysztofa Stanowskiego? – Włodzimierz Szaranowicz i Adam Małysz – Marcin Najman, życie i twórczość – Bayer Full i brudne, chińskie majteczki – Hipokryzja Stanowskiego. Zapraszamy! 
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Boniek: Wybrałem opcję spokojną, czyli Jurek dalej prowadzi kadrę

We wtorkowej prasie Zbigniew Boniek mówi o reprezentacji i selekcjonerze, Gergo Lovrencsics wspomina pobyt w Lechu, Dominik Furman opowiada o pobycie w Turcji, a Ivi Lopez nie ukrywa swoich dużych ambicji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem o Jerzym Brzęczku i ostatnich wydarzeniach wokół reprezentacji Polski. (…) Piłkarze narzekali na kiepski styl już w trakcie […]
24.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

WESZŁOPOLSCY: SZUMSKI, TWOREK, SZYMONOWICZ, MICHALSKI

Weszłopolscy strikes again! Za nami pierwsza kolejka po przerwie reprezentacyjnej, więc wracamy z ulubionym programem wszystkich Polaków. Wydarzenia w Ekstraklasie i na jej zapleczu omówi dziś dla was ekipa w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Kuba Olkiewicz oraz Adam Sławiński. Goście? Jak zwykle, wybitni, czyli  Jakub Szumski, Piotr Tworek, Dawid Szymowicz oraz Seweryn […]
23.11.2020