post Avatar

Opublikowane 23.10.2020 22:48 przez

redakcja

Ten mecz zdecydowanie zajmuje jedno z czołowych miejsc w klasyfikacji najlepszych występów Barcelony ostatnich lat. Był to kolejny triumf w El Clasico – których akurat w XXI wieku po stronie „Blaugrany” jest co nie miara. Klasyk decydował o losach mistrzowskich tytułów w Hiszpanii, awansach do finałów Champions League, ale także o zwolnieniach trenerów. W chwili, kiedy zaczynają padać pierwsze pytania o przyszłość Zidane’a w Realu, my wrócimy pamięcią do października 2018 roku. Przypomnicie sobie, jakim cudem pragmatyczny do szpiku kości Ernesto Valverde rozbił w pył Real Madryt Julena Lopeteguiego, a następnego dnia obecny trener Sevilli musiał pakować walizki.

To zaczęło się wcześniej…

Dla kogoś chyba zatrzymał się czas i zobaczycie to w kilku momentach. Nastroje w Realu Madryt – podobnie jak dzisiaj – nie były najlepsze. 28 października 2018 roku pewien człowiek już wiedział, że gra o posadę. Jak do tego doszło? My wiemy. Problem nie zaczął się wówczas, w tę ostatnią niedzielę.

Można zdecydowanie stwierdzić, że to w całym sezonie Real po raz pierwszy od dawna uderzył głową o betonowy chodnik i poczuł, że tym razem zabolało. Chwilowe otrząśnięcie nie nastąpiło. Niektórzy mieli jeszcze w pamięci glorię, chwałę, przewrotkę Bale’a, dramat Kariusa i trzynasty triumf w Pucharze Europy na stadionie w Kijowie. Zidane rzeczywiście opuścił wtedy Real, ale w maju, na własnych warunkach. Odchodził po wykonaniu zadania, po zdobyciu trzech Pucharów Europy, myśląc, że więcej już z tego zespołu nie wyciśnie. Brzmi znajomo? Czy dzisiaj też „Zizou” nie ma przypadkiem takich wątpliwości?

W połowie lipca z okrętu zawinął się kolejny człowiek – kluczowy, że tak wtrącimy pewien eufemizm. Cristiano Ronaldo został piłkarzem Juventusu. Nie interesowało go już to, co dzieje się w Madrycie. Widział, że nie ma szans na podobnie wielki kontrakt jak idol „cules”. Pragnął podobnego statusu finansowego jak Messi. Na to nie pozwolił Florentino Perez. Portugalczyk zatem zrobił to, co kiedyś pięknie określił Bohdan Łazuka w filmie „Chłopaki nie płaczą” – wziął sprawy w swoje ręce i opuścił ciepły kurwidołek.

A w Realu szykował się nowy porządek, postawiono grubą kreskę wobec takiej, a nie innej woli Portugalczyka. Nowym szkoleniowcem mianowano Julena Lopeteguiego, dosłownie wykradzionego za 2 miliony euro z reprezentacji Hiszpanii na godziny przed jej pierwszym meczem na rosyjskim mundialu. Spośród dwóch tytanów, siły zaczynał zatem tracić ten ubrany w białe barwy.

Nadszedł dzień dzisiejszy

Ernesto Valverde wówczas wciąż był człowiekiem, któremu w Barcelonie starano się zaufać. Oczywiście, odpadnięcie z Romą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów chluby mu nie przyniosło, ale wywalczył w swoim pierwszym sezonie krajowy dublet, a w lidze przegrał tylko jeden raz – w 37. kolejce sezonu. Drugi rok postawił przed nim jeszcze bardziej wyjątkowe wymagania – nikt nie zakładał, że może być gorzej. W październiku z pewnością nie było. W Polsce zasiadaliśmy przed telewizorami, patrząc, jak na dworze siąpi deszcz. Niebo miało zapłakać nad Realem Madryt, podczas gdy w Hiszpanii pogoda wręcz zachęcała do gry.

Jeszcze w środku tygodnia, wręcz pytano o brak Cristiano, o to, jak Real wciąż próbuje odnaleźć się w życiu po odejściu Portugalczyka. Zbywał to chociażby Isco, odpowiadając, że „nie można płakać po kimś, kto i tak nie chciał tu z nami być”. Musieli zaakceptować nową normalność. I właśnie – Real stawał się po prostu drużyną normalną, nieodbiegającą od żadnych prawideł.

Liga Mistrzów zresztą nie zmieniła totalnie postrzegania obu zespołów – „Blaugrana” przewodziła w tabeli ligowej oraz w swojej grupie Champions League, a Real zrobił swoje przeciwko Viktorii Pilzno i wygrał 2:1. Gorzej to wyglądała jednak właśnie w lidze – siódme miejsce, strata czterech punktów do lidera. W przypadku porażki, robiło się siedem. Prób zwolnienia Lopeteguiego było więcej niż jedna. Po kompromitującej przegranej 0:1 z Deportivo Alaves uratował się tylko dlatego, że wstawili się za nim piłkarze. Tak jakby wiedzieli, że to nie jest jego wina, że zadanie w Madrycie go przerasta. Cztery mecze bez wygranej w lidze bolały. Emocje niejako tonował Emilio Butragueno, dyrektor Realu ds. instytucjonalnych. Telewizji Movistar+ opowiadał:

„Musimy dobrze przygotować się do starcia z Barceloną. Przed takimi spotkaniami trzeba zachować spokój i wierzyć w zawodników. El Clásico zawsze stanowi wielką motywację. Słyszymy plotki, ale podchodzimy do wszystkiego z optymizmem i ze spokojem”.

Jak zestarzały się te słowa, sami możecie sobie odpowiedzieć.

„So, it began”

Fani Realu mieli ten jeden kontrargument – Barcelona wychodzi bez Messiego, Argentyńczyk jest kontuzjowany. Oznaczało to, że po raz pierwszy od 23 grudnia 2007 roku nie wystąpią obaj piłkarscy kosmici. Teraz w tym pierwszym przyziemnym El Clasico madridismo nagle zacznie towarzyszyć wisielczy nastrój. Pierwsza obawa, gdy wjeżdża karta ze składami? Na prawej stronie ląduje Nacho. Ponownie pytamy – brzmi znajomo? Dzisiaj w Realu na poważnie można zastanawiać się nad wystawianiem na prawej stronie Nacho lub Lucasa Vazqueza, kiedy nieobecny jest Dani Carvajal, a Achrafa Hakimiego wywiało do Interu. Zabawne jest też to, że w kuluarach mówi się o zatrudnieniu w Realu Antonio Conte, który obecnie prowadzi właśnie „Nerazzurri”.

Jeśli kazalibyśmy komuś zgadywać, kto jako pierwszy popełni błąd, to właściwie się nie zdziwi. Złe wyczucie przestrzeni pierwsza akcja bramkowa zostaje rozprowadzona stroną, po której biegał Nacho, wrzucony na prawą stronę za pięć dwunasta. „Królewscy” tracą dopiero pierwszego gola, ale czują się, jakby byli na deskach.

Podanie Alby wykańcza Coutinho. Nacho po tym błędzie nadal nie jest sobą, nie umie sobie niczego poukładać w głowie. Wykłada wręcz piłkę Arthurowi tylko po to, by ten sprawdził czujność Courtoisa. To jest efekt domina, tym samym niepokojem przenika cała drużyna Realu.

Nie popisuje się też Raphael Varane, który fauluje Suareza w polu karnym. I ponownie – brzmi to znajomo?

Do piłki podchodzi Luis Suarez. Jest 2:0. Real chce wrócić do gry, ale udaje mu się to tylko na początku drugiej połowy po zmianie ustawienia i przejściu na trzech środkowych obrońców. Trafia Marcelo, grający w typowy dla siebie od dwóch lat sposób, gdzie nie nasłuchuje się pochwał. Luka Modrić, (który za chwilę, w grudniu otrzyma Złotą Piłkę) trafi za to w słupek. To będzie ten jeden moment, w którym Barcelona na chwilę może wypuścić z rąk zwycięstwo.

Ponownie show skradnie Suarez. Zrobi to dwa razy i wprawi w ekstazę ludzi na Camp Nou. Już wiadomo, że jest to wyjątkowa chwila – obcy ludzie rzucą się sobie po meczu w objęcia, każdy ubrany w bordowo-granatowe barwy zacznie zabawę. I nagle stadion, po którym przecież wiele razy niósł co najwyżej nerwowy pomruk, wreszcie podniesie poziom decybeli w okolicy.

A na koniec poprawi jeszcze Vidal. Znów można unieść w górę dłoń z rozłożonymi palcami.

Krajobraz po bitwie

„SPORT” opisze ten wynik wprost jako „Formula Valverde – oto ten, który dokonał transformacji Barcelony”. Tego jednego dnia Barca pokazała wyjątkowo, że może istnieć życie bez Leo Messiego – a przecież to Messidependencia była jednym z tych zarzutów kierowanych w stronę Valverde. Kolejne lata pokazały też, że to był tak naprawdę też ostatni błysk Suareza. Urugwajczyk na Camp Nou olśniewał niemal tak samo, jak wtedy, gdy w 2016 roku wykręcał 40 goli w całym sezonie La Liga. Zresztą, jak dobrze widzicie, w tym Klasyku do siatki trafiali tylko piłkarze z Ameryki Południowej. Do tej samej Ameryki Południowej na zesłanie najchętniej wysłaliby Lopeteguiego wtedy kibice Realu.

Na Bernabeu wiedzieli, że podjęte ryzyko i wejście w ten sezon ligowy bez Cristiano zaczynało mieć swoje efekty. To była pierwsza „La Manita” od czasu tej najsłynniejszej z 2010 roku. I choć Real nie zagrał aż tak źle, jak wówczas pod wodzą Jose Mourinho, to kolejna porażka w Klasyku w XXI wieku bolała okropnie.

https://twitter.com/Klatus/status/1056591689320669186

Głowa poleciała już następnego dnia. Dziewiąte miejsce w tabeli wyglądało jak nieśmieszny żart. Na stanowisku trenera „Królewskich” Lopetegui wytrwał zaledwie 126 dni. Był trzynastym trenerem Realu zwolnionym w ciągu 16 lat rządów Pereza. Dłużej pracował tu nawet Rafa Benitez. Już w szatni po meczu zaczął dziękować zawodnikom za spędzony czas, wiedząc, co na niego czeka. Zdążył jeszcze poprowadzić poniedziałkowy poranny trening.

Real zachował się jak Piłat – umywa totalnie ręce od tego, co właśnie się wydarzyło. „MARCA” zarzuci wręcz władzom Realu brak samokrytyki. W oficjalnym komunikacie za bardzo słaby styl gry zespołu obwiniono wyłącznie trenera, nie dostrzegając, że przyczyn porażki było więcej niż tylko osoba biednego Julena. Trafiło akurat na niego. Został poniekąd ofiarą odejścia Cristiano, przesytu sukcesami całego zespołu od Ramosa zaczynając, na Marcelo kończąc. Winnych było więcej niż tylko Lopetegui – posada trenera Realu w tym konkretnym sezonie była wilczym biletem. Rozstanie rozegrane zostało okropnie i pewnie dziś Perez – jeśli dojdzie do najgorszego – będzie musiał wziąć poprawkę na to, co zrobił dwa lata temu.

Real i tak przegrał swój sezon już w marcu. Po kilku wielkich triumfach tym razem nie oszukał przeznaczenia – nadszedł kryzys. Kiedy z Ligi Mistrzów wyrzucił go Ajax, Perez pożegnał następnego szkoleniowca. Był to Santiago Solari, którego głównie zapamiętano dzięki słowom „wszyscy jesteśmy na tym stanowisku tymczasowo”. Po czym Perez jako nowego trenera przedstawił… tego, który sam jest dziś pod ścianą. Zinedine’a Zidane’a. Cykl się powtórzył.

RAFAŁ MAJCHRZAK

Fot. Newspix

Opublikowane 23.10.2020 22:48 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 2
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lol
Lol

Dziennikarze teraz: Perez, zrób coś głupiego, może zwolnij Zidana przed jutrzejszym treningiem, gdybyś nas posluchal i zwolnił go po Szachtarze, to zastępca miałby trochę więcej czasu na przygotowanie drużyny na kolejny łomot. Jak to? Nie zwolnisz po klęsce w Barcelonie? Przecież byli już trenerzy, którzy polecieli za mniejsze przewinienia… To na pewno siła sentymentu, nie zwalnia się legendy klubu ot tak. Jednak poleciał? No tak, w Realu nikt nie jest większy niż klub. Poza tym w kolejce do stołka czekają już takie legendy Raul i Alonso. Jednak Pochettino? Świetny wybór, wzniósł Tottenham na wyżyny. Co? Jednak nie Pochettino, a ktoś ze sztabu trenerskiego? Real bierze no-name’a, co za upadek… Ale zaraz, przecież Hansi Flick w takim Bayernie odpalił i wygrał wszystko, co było do wygrania. No-name jest uznanym specjalistą w swoim fachu, Perez wie co robi…

MartaBizneswoman
MartaBizneswoman

szukasz ostrych kobiet?gotowych na spotkanka wpisz w google: PiekneKobietkiSpotkania

Weszło
05.12.2020

Kolejny słoniowy krok w kierunku Ekstraklasy

12 zwycięstw w 15 meczach, 6 punktów przewagi nad wiceliderem, 10 nad trzecim miejscem. Bruk-Bet Termalica Nieciecza po prostu rozjeżdża I ligę i zimę spędzi w fotelu mistrza jesieni. Dominacja „Słoników” na zapleczu jest bezdyskusyjna – ostatni klub, który mógł im zagrozić jesienią, dzisiaj przegrał w bezpośrednim starciu. Niecieczanie ograli u siebie ŁKS Łódź 2:0 […]
05.12.2020
Live
05.12.2020

LIVE: Warta przetrwała sztorm, co pokaże na spokojnym morzu?

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

I liga dwóch prędkości. Bruk-Bet i ŁKS nie mają konkurencji

Przed startem rozgrywek 1. ligi wydawało nam się, że czeka nas sezon, jakiego dawno nie było. Arka, Bruk-Bet, ŁKS, Miedź, Widzew – grono klubów, które miały chrapkę na awans było spore, nawet bez doliczania do niego czarnych koni pokroju GKS-u Tychy. Tymczasem boisko te oczekiwania zweryfikowało. I to całkiem brutalnie, bo na zapleczu Ekstraklasy oglądamy […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Bezbarwny hit w Niemczech? Bayern i Lipsk nie postrzelają

Bayern kontra Lipsk, wielki hit niemieckiej Bundesligi. Naprzeciw siebie staną dwie najlepsze drużyny za naszą zachodnią granicą. Murowani kandydaci do mistrzostwa kraju. Nie możemy więc przepuścić takiej okazji i nie sprawdzić typów na to spotkanie. Tak się składa, że nasi koledzy od bukmacherki przygotowali kilka ciekawych zdarzeń, na których możemy porządnie zarobić. Bayern Monachium – […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Legia faworytem u siebie, czy Lechia może coś ugrać?

Dwa mecze bez strzelonej bramki, dwa mecze bez wygranej. Nigdy nie jest dobrze przyjeżdżać na mecz z taką passą. Jednak najgorzej, kiedy ta passa trafia się przed spotkaniem z mistrzem Polski. Lechia Gdańsk nie będzie faworytem starcia z Legią – to wiadome. Pytanie, czy cokolwiek w stolicy ugrają? Próbujemy na to odpowiedzieć, sprawdzając ofertę naszych […]
05.12.2020
Weszło
04.12.2020

Boże, jaki ten mecz był obrzydliwy

Dziesięć żółtych kartek. Czterdzieści dwa faule. Czerwona kartka. Kartki dla sztabów obu drużyn. Kontrowersje przy bramkach i rzutach karnych. Wszystko było w tym meczu – poza grą w piłkę nożną. W obozach Cracovii i Wisły ktoś za mocno wziął sobie to serca tę gadkę, że w derbach trzeba jeździć na dupach i zapieprzać. Obejrzeliśmy jakiś […]
04.12.2020
Niemcy
04.12.2020

No i to jest SuperPiątek!

Gdy spojrzeliśmy na skład Herthy Berlin na dzisiejsze derby z Unionem – załamaliśmy się. Mimo kontuzji głównego konkurenta do gry, mimo ciężaru oczekiwań, z jakimi wiązał się jego transfer – Krzysztof Piątek zaczął mecz na ławce. Trener Bruno Labaddia wolał rozpocząć derbowy bój bez klasycznej dziewiątki, niż postawić na Polaka. Dopiero w przerwie, przy wyniku […]
04.12.2020
Weszło FM
04.12.2020

Co czeka nas w sobotę na Weszło FM? Zerknijcie w ramówkę!

W weekend Weszło FM nie zwalnia tempa. Wręcz przeciwnie – przyspiesza, bo czeka nas kilka naprawdę ciekawych meczów. Ramówka na sobotę: 8.30 – 10.25 „Dwójka bez sternika” z duetem P&P, czyli Paczul i Piela. W programie m.in. rozmowa z Tomaszem Frankowskim do krakowskich derbach 10.25 – 12.00 „Stan Futbolu”. Krzysiek Stanowski i jego goście to […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Miedź sto mil od regularności

Jeśli ktoś zadałby nam karkołomne zadanie określenia poczynań Miedzi Legnica w tym sezonie I ligi za pomocą jednego słowa, mielibyśmy ułatwione zadanie, bo przynajmniej wiedzielibyśmy, że jedno wyrażenie odpadłoby na samym starcie tych językowych rozważań. Jakie? Ano mianowicie „regularność”. Podopieczni Jarosława Skrobacza są tak nieprzewidywalni i tak nierówni, że robi się to po prostu zabawne.  […]
04.12.2020
Weszło
04.12.2020

Gorsi od Azerów, Bułgarów i Cypryjczyków. Ile polskie kluby osiągnęły w Lidze Europy?

Wielkimi krokami zbliża się rewolucja w europejskich pucharach. Inauguracja UEFA Conference League w sezonie 2021/22 spowoduje, że dla polskich klubów nie tylko droga do Ligi Mistrzów, ale i do Ligi Europy stanie się wyjątkowo kręta, ciasna i wyboista. Tylko mistrz Polski będzie miał szansę, by wystąpić w tych rozgrywkach. Pozostałym ekipom pozostania walka o awans […]
04.12.2020