post Avatar

Opublikowane 29.09.2020 08:41 przez

Szymon Janczyk

Co dziś słychać w prasie? Oprócz rzeczy poligowych, mamy ciekawą rozmowę z Radosławem Majewskim. – Bo ekstraklasa mnie nie chciała. Nie było żadnego zainteresowania. Miałem jedną konkretną i poważną ofertę, ale z klubu pierwszoligowego, liczącego się w tym sezonie w walce o awans. To był przełom czerwca i lipca. Uznałem, że jest jeszcze wcześnie na takie decyzje – mówi w „PS” piłkarz Wieczystej Kraków. Łapcie przegląd wtorkowej prasy!

Sport

Mateusz Mak, czyli były piłkarz Piasta Gliwice, pogrążył go w meczu ze Stalą Mielec. W Gliwicach alarm wyje coraz głośniej, bo drużynie uleciało już mnóstwo punktów.

W gliwickiej szatni musiało być „ostro”, mobilizacja podziałała, bo początek drugiej części był imponujący. Goście tak jednak ponieśli się radości z pierwszych trafień, że… chwilę po golu na 2:1 znów stracili bramkę i remisowali. Wtedy po raz pierwszy na listę strzelców wpisał się Mateusz Mak. „Maczek” to były gracz Piasta, który przy Okrzei zdobywał zarówno srebrny, jak i złoty medal. Po mistrzowskim sezonie został bez żalu pożegnany, gdyż uznano, iż już więcej drużynie nie da. Okazuje się, że jeszcze w ekstraklasie może dać sporo. A Mak jest ostatnio uskrzydlony, bo od niecałego miesiąca jest dumnym ojcem. Stal zagrała bardzo ambitnie i wykazała się wolą walki oraz skutecznością, Akcja na 3:2 była kwintesencją zespołowości. Obecnie zespołu nie przypomina Piast, który po zmianach pomiędzy sezonami i grze w europejskich pucharach jest cieniem drużyny sprzed roku. Kłopoty piętrzą się z każdym meczem, sfera psychiczna nadszarpywana jest kolejnymi niepowodzeniami, a świateł w tunelu aż tak dużo nie ma. Wszyscy przy Okrzei mają o czym myśleć, bo zespół musi się szybko pozbierać, inaczej czeka go powrót do przeszłości, czyli sezonów okupionych walką w dolnych rejonach tabeli…

Bogdan Nather w poligowym felietonie mocno o Pogoni Szczecin. A konkretniej o meczu „Portowców” z Lechem, który mógł pogrzebać starania „Kolejorza” o Ligę Europy.

Każdy kij ma dwa końce. Przekonał sięo tym prezes szczecińskiej Pogoni Jarosław Mroczek, który pomstował, gdy przełożono mecz jego drużyny z Lechem Poznań. „Decyzję Ekstraklasy S.A. pozostaje nam przyjąć, natomiast nie zgadzamy się ze sposobem, procesem i czasem jej podejmowania” – napisał w specjalnym oświadczeniu sternik „portowców”. Nie będę teraz zgadywał, czy był to „protest” na pokaz, ale faktem jest, że już na początku tygodnia u jednego z „jego” piłkarzy stwierdzono zakażenie koronawirusem, a potem u czterech kolejnych. Do końca tygodnia okazało się, że ta przypadłość dosięgła 30 osób związanych z klubem ze Szczecina – 21 piłkarzy, 2 trenerów, 4 przedstawicieli sztabu i 3 pracowników administracyjnych. Załóżmy wariant pesymistyczny – dochodzi do skutku mecz ligowy Pogoni z Lechem, potem „Kolejorz” robi badania przed pucharową potyczką z belgijskim Charleroi i okazuje się, że co najmniej kilku zawodników wicemistrza Polski jest wyautowanych z tej potyczki. Złapaliby „koronę” dzięki – oczywiście nieświadomej – „przysłudze” ligowych konkurentów i „po ptokach”. A może nawet jeszcze gorzej – spotkanie w Lidze Europy nie doszłoby do skutku, a ekipa trenera Dariusza Żurawia odpadła wskutek walkoweru. Ładna perspektywa? Dlatego czasami nie warto rzucać się jak wesz na grzebieniu…

Kontrowersje wokół meczu Cracovii z Rakowem Częstochowa? Ocenia je Sławomir Stempniewski, ekspert Canal+.

Los chciał, że we wszystkie te sytuacje był w jakimś stopniu zamieszany obrońca „Pasów”, Matej Rodin. Zaczęło się w 79 minucie, kiedy Chorwat został zahaczony przez Vladislavsa Gutkovskisa po tym, jak łotewski napastnik na skraju własnej „szesnastki” niezbyt dokładnie przyjął piłkę. Gdy futbolówka mu nieco uciekła i przejął ją Rodin, Gutkovskis – chcąc naprawić pomyłkę – trafi ł w przeciwnika. – To jest jego błąd, bo źle „zgasił” piłkę, uciekła mu. Do futbolówki doszedł przeciwnik i, jak to się mówi, kij w szprychy. Przewrócił go, karny! – stwierdził bez ogródek sędziowski ekspert telewizji Canal+ Sławomir Stempniewski, choć karnego nie podyktowano. Najwięcej zamieszania wokół Rodina było jednak w samej końcówce. Na początku 97 minuty Chorwat interweniował na własnej linii bramkowej po uderzeniu Sebastiana Musiolika. W pewnym stopniu pomagał sobie ręką, co można było uznać za paradę obronną, a ona powinna skutkować podyktowaniem jedenastki. Teoria jest jednak bardziej złożona… – Trudno jednoznacznie stwierdzić. Raczej odbiła mu się od uda i dopiero potem od ręki. Zresztą od ręki, którą ewidentnie próbuje cofnąć i uniknąć tego kontaktu. Na ostatnim szkoleniu mieliśmy tego typu sytuację i jeśli ręka jest ułożona naturalnie, a obrys nie jest zbyt mocno powiększony, to uznajemy, że gramy dalej – wybronił sędziego spokojnie Stempniewski, bo jedenastki nie gwizdnięto.

Kto pierwszy straci pracę na zapleczu Ekstraklasy? Zagłębie Sosnowiec gra dziś o pierwszą wygraną po serii czterech porażek. Serii, którą Krzysztof Dębek powinien jak najszybciej przerwać.

Teraz to Zagłębie jedzie do Łodzi jako zespół , który liczy na przełamanie. Łatwo nie będzie bo rywale po falstarcie i trzech z rzędu porażkach wygrali dwa ostatnie mecze i będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. – Nie ma co mówić, po prostu trzeba grać tak, aby w końcu zapunktować na wyjeździe – podkreśla Małecki. Po czterech ligowych porażkach nad głową trenera Krzysztofa Dębka gromadzą się ciemne chmury. Kibice najchętniej już pożegnaliby szkoleniowca, ale z naszych informacji wynika, że na razie na zmianę trenera w Sosnowcu się nie zanosi. Władze klubu cierpliwie czekają na przełamanie, które podobno musi i ma nadejść niebawem. W Zagłębiu w ostatnich latach trenerów wymieniali jak rękawiczki. Za kadencji prezesa Marcina Jaroszewskiego, który przejął stery wiosną 2013 roku, żaden ze szkoleniowców nie przepracował całego sezonu. Pełną rundę wytrzymał jedynie Artur Derbin, dziś trener GKS-u Tychy. W bieżącym sezonie prezes Jaroszewski nie musi być aż tak niecierpliwy, wyczekując lepszej gry Zagłębia, gdyż ligę opuszcza tylko jeden zespół. Każda cierpliwość ma jednak swoje granice…

O przełamanie walczy także GKS Jastrzębie. Zespół Pawła Ściebury nie zaliczył zwycięstwa już od 15 spotkań. Piłkarze są załamani, kibice także.

Obecne rozgrywki drużyna z Jastrzębia Zdroju rozpoczęła fatalnie. Zero punktów w pięciu spotkaniach i przedostatnia lokata w tabeli, tylko dlatego, że Sandecja ma gorszy bilans bramkowy. – Na pewno nie tak to sobie wyobrażaliśmy przed sezonem, nawet po pierwszych meczach nie spodziewaliśmy się, że przytrafi się taka seria – przyznał szczerze napastnik GKS-u 1962, Daniel Rumin. – Co mogę teraz powiedzieć… Na pewno trzeba podziękować kibicom za wsparcie w meczu z Widzewem, bo naprawdę było ich widać i słychać. I za to należą im się ogromne brawa. Porażka z łodzianami na pewno nie podniosła morale zawodników GKS-u 1962. – Do meczu byliśmy dobrze przygotowani, chociaż warunki atmosferyczne nie sprzyjały dobrej grze – wyjaśnił Rumin. – Ale z drugiej strony oba zespoły miały je takie same. Widzew raczej nas niczym nie zaskoczył. Stworzył kilka sytuacji i niestety znowu straciliśmy bramkę, po której ciężko nam było grać. Uważam jednak, że po straconej bramce zaczęliśmy lepiej wyglądać, ale, niestety, zabrakło tego czegoś… Cały mecz staraliśmy się grać konsekwentnie. Mimo niekorzystnego wyniku nie chcieliśmy się za bardzo otwierać, próbowaliśmy cały czas grać swoje. W II połowie chcieliśmy wyjść trochę wyżej, lecz niestety nie udało się doprowadzić do remisu.

Super Express

Rozmówka z Jarosławem Mroczkiem, który tłumaczy sytuację w Pogoni Szczecin. Chodzi rzecz jasna o zakażenia wirusem oraz mecz z Lechem Poznań.

– W gronie zakażonych jest trzech pracowników administracji. Jak do tego doszło?

– Gdybym ja albo pan znał odpowiedź na to pytanie, pewnie dostalibyśmy Nobla. Z tym COVID-em jest tak, że człowiek, który jest w grupie izolowanej i trafi na zakażonego, siedzi z nim przez dobę, a nawet śpi i nie zachoruje. A ten sam zakażony otrze się albo nawet przechodzi obok zdrowego i ta zdrowa osoba zachoruje.

– W środę naciskaliście na nieprzekładanie meczu z Lechem, o co wystąpił klub z Poznania. Czy wówczas mieliście pewność, że w Pogoni nikt nie jest zakażony wirusem?

– Tylko jedna osoba narzekała na objawy przeziębienia, dopiero następnego dnia inni poczuli się gorzej. I nie naciskaliśmy, tylko powiedzieliśmy, że z powodów, które przedstawił Lech, nie chcemy przekładać meczu. Uważaliśmy, że cztery dni wolnego, które Lech miał po i przed następnym meczem, są wystarczające na regenerację. Argumenty drugiej strony były niezrozumiałe. Jak słyszałem, że próbuje się wejść na nutkę „dziwnego patriotyzmu”, bo to dla dobra polskiej piłki, brzmiało to jak emocjonalny szantaż.

Przegląd Sportowy

Czy Legia ma zbyt wielu piłkarzy drugiej linii w kadrze zespołu? Ośmiu zawodników, a tylko trzy pozycje do obstawienia. Ktoś będzie niezadowolony.

Ośmiu wspaniałych – tak można nazwać zawodników, których sylwetki prezentujemy powyżej. Tyle że wszyscy oni wspaniali mają szansę być głównie w środku pola. Bo gdzie najlepiej czuje się Michał Karbownik? Oczywiście, że na „ósemce”, o czym sam głośno mówi. Na jakiej pozycji widzi Bartosza Kapustkę nowy trener Legii Czesław Michniewicz? Na „dziesiątce”. Czyli w tym samym miejscu, w którym wyśmienicie prezentował się Joel Valencia, kiedy Piast Gliwice zdobył mistrzostwo Polski, a on został wybrany na najlepszego piłkarza ligi. Brazylijczyk Luquinhas od samego początku, niemal w każdej akcji schodzi do środka (i w środku prezentował się najlepiej, gdy niekiedy wystawiał go tam były już szkoleniowiec Aleksandar Vuković), to także strefa dla Waleriana Gwilii. Jeśli do tego dodamy oczywistych centralnych pomocników, czyli Bartosza Slisza, Domagoja Antolicia i Andre Martinsa, to okaże się, że mistrzowie Polski mają aż ośmiu środkowych pomocników, którzy walczą o trzy miejsca w składzie. Lekka przesada?

Jakub Moder mocno się rozwinął pod względem postawy w defensywie. To już czołowy odbierający ligi, a przecież niedawno miał z tym spory problem.

W ostatnich miesiącach Moder rozwija się wyjątkowo, co najlepiej widać po grze w obronie, która była jedną z jego największych (o ile nie największą) wadą w momencie wypożyczenia do Odry Opole w lipcu 2018. „Kuba, żebyś czasem nie wchodził wślizgiem, bo sobie krzywdę zrobisz!” – żartował na początku tamtego sezonu Araszkiewicz. Pięciokrotny mistrz kraju z Lechem śledził postawę pomocnika na zapleczu ekstraklasy, wielokrotnie jeździł na jego mecze, przede wszystkim z teoretycznie silniejszymi przeciwnikami i podkreśla postęp Modera w aspekcie defensywnym. – Pod tym względem bardzo się rozwinął. Odbiera piłkę inteligentnie. Wie, jak się obrócić i gdzie ustawić z przeciwnikiem. Nie musi się kopać i walczyć. Podobnie gra Robert Gumny – mówi nam Araszkiewicz. – Progres jest widoczny – dodaje inny dawny zawodnik Lecha Maciej Murawski, obecnie ekspert Canal+. Potwierdzają to statystyki z pierwszych kolejek. W starciu z Wisłą Płock (2:2) oraz Wartą Poznań (1:0) Moder zanotował najwięcej odbiorów w Lechu (5 i 6), a w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław (3:3) był drugi w zespole (4). Ponadto w rywalizacji z Zielonymi oraz drużyną z Dolnego Śląska (3:3) wygrał najwięcej pojedynków w Kolejorzu (15 i 19), natomiast w potyczce z Nafciarzami znów był drugi w tej klasyfi kacji (15). Liczby nie kłamią, 21-latek znacznie poprawił umiejętności obronne.

Radosław Majewski opowiada o tym, jak to jest grać w lidze okręgowej. Mówi też wprost – Ekstraklasa go nie chciała, więc wyboru nie miał.

JAROSŁAW KOLIŃSKI: Jak się gra w lidze okręgowej?

RADOSŁAW MAJEWSKI: Już się przekonałem, że czasami nie warto robić zwodów. Pamiętam jedną sytuację: biegnę z piłką, mam przed sobą rywala. „Zawinę go na prawo”, pomyślałem. Schodzę do środka, a ten nic! Stanął. W ogóle nie zareagował. Aż mnie wryło. Pytam go potem: „Ty, a ty nie powinieneś w lewo pobiec?”. Nic nie odpowiedział, spojrzał tylko na mnie jak na dziwaka. Tak więc jest wesoło. Dramatycznych doświadczeń – odpukać – na razie nie miałem. Ale również dlatego, że staram się unikać poważniejszych zwarć. Do „stykówek” nie startuję. Niedawno graliśmy w Grębałowie. Leciała do mnie górna piłka i chciałem o nią powalczyć. Ale jak usłyszałem za sobą sapanie takiego dużego gościa, odpuściłem, żeby mnie nie zrównał z ziemią.

„W sytuacji, gdzie sobie myślisz, że jeszcze byś powalczył, pograł w ekstraklasie, gdzieś gdzie się czujesz chciany… Lecz rzeczywistość okazuje się inna” – napisał pan na Facebooku po podpisaniu kontraktu. Wyczuwam żal, że wylądował pan tak nisko.

Post był głównie dla kibiców Pogoni Szczecin. W ostatnich miesiącach dostawałem od nich niesamowite ilości wiadomości, że w Pogoni zawsze jest dla mnie miejsce, że fajnie, gdybym wrócił, że brakuje im takiego gościa jak ja. Było to strasznie miłe, więc należały im się wyjaśnienia, dlaczego nie zagram ani dla nich, ani dla żadnego innego klubu z ekstraklasy.

I dlaczego?

Bo ekstraklasa mnie nie chciała. Nie było żadnego zainteresowania. Miałem jedną konkretną i poważną ofertę, ale z klubu pierwszoligowego, liczącego się w tym sezonie w walce o awans. To był przełom czerwca i lipca. Uznałem, że jest jeszcze wcześnie na takie decyzje. Po pierwsze – kontrakt w Australii miałem wciąż ważny do końca sierpnia, więc musiałem wstrzymać się z wszelkimi negocjacjami. Po drugie – zanim wrócę do gry, chciałem spokojnie przepracować dziewięć miesięcy po operacji kolana, bo po takim czasie ryzyko odnowienia kontuzji spada o pięćdziesiąt procent. I dopiero w połowie sierpnia dostałem od lekarzy zielone światło, że mogę powoli być przygotowywany pod obciążenia meczowe. Po trzecie – nie czułem się gotowy na grę w pierwszej lidze, uważałem, że to nie dla mnie, że stać mnie na więcej. Odpowiedziałem więc, że nie jestem w stanie jeszcze się zdeklarować, przeciągałem sprawę i ten klub pozyskał innych piłkarzy. Ale to mnie nie zmartwiło, ciągle miałem nadzieję – a może wręcz oczekiwałem – że zadzwoni ktoś z ekstraklasy. No i skończył się jeden sezon, zaczął drugi, a ja pozostawałem bez klubu.

Felieton Kamila Kosowskiego. Były reprezentant Polski zastanawia się nad jakością zawodników Lecha Poznań oraz Legii Warszawa.

Zgadzam się z Radkiem Majdanem i Tomkiem Wieszczyckim, że czas aby nasza liga była na odpowiednim miejscu, ale to nie jest kwestia odpoczynku, ale tego, że nie mamy dobrych piłkarzy. Na polską ligę zawodnicy Legii i Lecha są wystarczająco dobrzy, ale niekoniecznie na Europę. Nie przewiduję, by młodzież Lecha grała tam dłużej niż 12 miesięcy, mam tu na myśli Jakuba Modera czy Jakuba Kamińskiego. A Kamila Jóźwiaka i Roberta Gumnego już w Poznaniu nie ma. Mam nadzieję, że Lech dzięki pucharom będzie mógł sprzedać Modera i Kamińskiego o 50 czy nawet 100 procent drożej, podobnie jak Legia Michała Karbownika. To od jakości piłkarzy zależy poziom, a nie od tego, że mieli przerwy. Z tego przekładania meczów wyszła trochę farsa. Chodziło o pokazanie, że Lech jest bardziej zmęczony niż Stal Mielec? Inna sprawa, że spotkanie Kolejorza i tak nie mogłoby się odbyć. Pogoń podnosiła larum po przełożeniu starcia, bo chciała grać, a okazało się, że zespół siedzi na kwarantannie i kolejny jego mecz także został przełożony. Miejmy nadzieję, że u żadnej z zarażonych osób choroba nie pozostawi śladów w płucach i sercu, bo wiemy, co potrafi zrobić ten wirus. Oby wszyscy się wyleczyli i mogli wystąpić w kolejnej serii spotkań. Pytanie, co dalej. Zbawienna może okazać się przerwa na kadrę, bo wyjść z kwarantanny na boisko nie jest łatwo. Piłkarze byliby bardziej narażeni na kontuzje. Zostaje im rower stacjonarny i bieżnia. Trudna to sytuacja dla Pogoni i jej trenera.

Gazeta Wyborcza

Pep Guardiola ma dziwne hobby, wciąż skupuje obrońców. Do Manchesteru City za moment przeniesie się Ruben Dias, jednak istnieją obawy, że i on okaże się niewypałem.

Coraz częściej pada więc pytanie, czy kataloński trener nie ma problemu strukturalnego – organizuje grę obronną w sposób daleki od ideału. Inaczej trzeba by uznać, że każdy z kupionych za fortunę piłkarzy niedomaga, że Man City za każdym razem finansuje grubą transferową pomyłkę. Obrońcy u Guardioli albo się nie rozwijają, albo rozwijają się wolno, co razi szczególnie mocno przy edukacyjnych sukcesach Jürgena Kloppa. Niemiec wylansował w Liverpoolu na gwiazdy i arcydrogiego Virgila van Dijka, i taniutkiego Andy’ego Robertsona, i klubowego wychowanka Trenta Alexandra Arnolda. On rzeźbi na fachurę prawie każdego (wśród specjalistów od destrukcji), jego przeciwnik z City – prawie nikogo. W niedzielę Guardiola zleciał w swój prywatny dołek, bo w żadnym z 686 meczów, w których wziął w życiu udział jako trener, jego zespół nie stracił aż pięciu goli. Statystyka niezbyt zaskakująca, w końcu pracował wyłącznie z gigantami – najpierw po mistrzowsku przemodelował Barcelonę z rozbłyskującym Leo Messim, potem przejął Bayern Monachium, aż wreszcie przyleciał do Manchesteru. Wszędzie zastawał warunki komfortowe, zobowiązujące do kolekcjonowania trofeów. Poprzedni sezon miał krytyczny, jego broniący mistrzostwa kraju piłkarze przegrali w lidze angielskiej aż dziewięć meczów, czyli niemal co czwarty. I wielokrotnie padali wskutek wątłej defensywy. Dlatego szefowie Manchesteru City znów posłusznie spełnią prośbę trenera, wykosztowując się na kolejnego obrońcę. Za Rubéna Diasa zapłacą lizbońskiej Benfice rekordowe w dziejach klubów 70 mln z okładem, sfinalizowanie transferu jest kwestią dni lub wręcz godzin. Ich zsumowane wydatki na piłkarzy z defensywy za kadencji Guardioli dotkną bariery pół miliarda euro. 

Dariusz Wołowski zastanawia się – gdzie jest sufit Ansu Fatiego? Młodziak z Barcelony znów zachwyca.

– Dzieciaku, a ty nie powinieneś być w szkole o tej porze? – żartował Luis Suárez. Dwa razy młodszy piłkarz zajął w Barcelonie miejsce Urugwajczyka. I błyszczy z nowym zespołem. „Jego talent jest w głowie, nie w nogach” – mówi jeden z trenerów barcelońskiej szkółki La Masia. W niedzielę w pierwszym meczu nowego sezonu 17­letni Fati odsunął w cień nawet Leo Messiego. Wbił dwa gole Villarrealowi, a potem wywalczył karnego zamienionego przez Argentyńczyka na trzecią bramkę. Do przerwy drużyna Ronalda Koemana prowadziła 4:0 i można było ogłosić, że z nowym trenerem Barcelona wkracza na drogę ku odrodzeniu. Fati równa do wielkich „Gdzie jest kres twoich możliwości” – wykrzyczał po meczu reporter telewizji do Fatiego. 17­latek nie dał się ponieść fali entuzjazmu, opowiadał o tym, jak krok po kroku urzeczywistnia swój sen, by grać u boku Messiego. – Kiedyś patrzyłem na niego w zachwycie, dziś on mi doradza: tłumaczy, co muszę poprawić, by nie stać w miejscu. Otaczają mnie sami wielcy piłkarze, więc robię wszystko, by im dorównać – mówił. Kilkanaście dni temu syn imigrantów z Gwinei Bissau został najmłodszym strzelcem gola dla reprezentacji Hiszpanii. Już wcześniej pobił rekordy Barcelony: najmłodszy, który w niej zadebiutował i zdobył bramki w La Liga i Lidze Mistrzów. Ogłoszono narodziny fenomenu. Manchester United był gotowy zapłacić za niego 150 mln euro. Barcelona odrzuciła ofertę, chce wokół Fatiego budować przyszłość. Prasa hiszpańska już alarmuje, że kontrakt Ansu z Barceloną kończy się w 2022 roku. Na przedłużenie o kolejne dwa lata musi zgodzić się piłkarz. Fati ma nowego agenta, jednego z najpotężniejszych na rynku – Jorge Mendesa, który pracuje dla Cristiano Ronaldo.

Fot.

Opublikowane 29.09.2020 08:41 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 16
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Estragon
Estragon

Kalesoniarz sie jeszcze dziwi? Przeciez to Hobbyplayer 🙂
Całą karierę sie ślizgał aż wreszcie jest tam gdzie jego miejsce czyli w IV lidze czy gdzieś tam….:-)

Stop obłudzie
Stop obłudzie

Tylko w Lechu grsł słabo, w Pogoni był najlepszym zawodnikiem.
Bo cieszył się po strzelonym golu w mecz z Lechem ?
Dlatego go tak w Poznaniu nie lubicie.

Ssa Pento
Ssa Pento

Jakby tylko w Lechu grał słabo to nie wracał by właśnie z podkulonym ogonem z niezwykle silnej Australii

fiut w marmoladzie
fiut w marmoladzie

będziesz robił za zacier Wieczystej razem z peszko

niskie przełożenie wysokie obroty, częste gole, wysokie spalanie, hip hip hurra
niech nam żyje niejaka maja

Porucznik Qabura
Porucznik Qabura

Pięknie i trzeźwo o „Łysym”. Jak on wk…ł w Bayernie, skupując defensywnych graczy i wymagając grania w poprzek boiska na jedno tempo.
Gość sporo umie, ale poszedłby do Man Utd albo podobnej klasy zespołu to drugiego sezonu by nie dokończył. Przy nim zawodnicy się nie rozwijają tylko częściej zwijają. A jego ocena potencjału umiejętności piłkarskich i przydatności do prefereowanej taktyki jest zaskakująco słaba.

qdlaty81
qdlaty81

„GKS Jastrzębie: „Mimo niekorzystnego wyniku nie chcieliśmy się za bardzo otwierać, próbowaliśmy cały czas grać swoje.”
to dograliście i jest wpierdol
może przestańcie grać swoje…?

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Nic o Wiśle Kraków i celowym wystawieniu w mecz z Górnikiem zawodnika z wirusem !
To powinna być wiadomość numer jeden !

Pewne info
Pewne info

GŁOS WIELKOPOLSKI

„Członek bojówki Lecha Poznań brał udział w zgwałceniu mężczyzny przy użyciu wibratora?Prokurator domaga się dla niego 15tu lata więzienia.
Bartosz N to człowiek związany z bojówką Lecha Poznań „Young Freaks” Nawet po oskarżeniu go o gwałt pojawił się w „kotle” wśród najbardziej zagorzałych kibiców Kolejarza”

Hahahahaha leżę od i zachodnio tęczowe upodobania.:)))

Lech Tęcza Poznań
Lech Tęcza Poznań

Czemu weszło kasuje komentarze o tęczowych chłopcach z Poznania? Lubią sobie powkładać to i tamto, to ich sprawa. Przecież grają w Europie to i otwarci są.

Kibic Warty
Kibic Warty

Oj lubią

D3CEC49A-1796-43FA-9ECC-4F5ECE55F296.jpeg
OG Simpson
OG Simpson

Nic o potencjalnym zagrożeniu meczu Legii w pucharach? Ani na weszło, ani w prasie?

Joopiter
Joopiter

A co się stało, że jest zagrożony?

OG Simpson
OG Simpson
jacenty
jacenty

Ansu Fati ten Chłopak ma dopiero 17 lat a tak świetnie jest zawaansowany technicznie.Rośnie Nowa Gwiazda na firnamecie Futbolu Światowego.Może w przyszłości dorównać Messiemu i Ronaldo

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Kabotyn Mroczek brnie dalej.

tolep
tolep

jeśli ręka jest ułożona naturalnie, a obrys nie jest zbyt mocno powiększony jeśli ręka jest ułożona naturalnie, a obrys nie jest zbyt mocno powiększony jeśli ręka jest ułożona naturalnie, a obrys nie jest zbyt mocno powiększony jeśli ręka jest ułożona naturalnie, a obrys nie jest zbyt mocno powiększony jeśli ręka jest ułożona naturalnie, a obrys nie jest zbyt mocno powiększony

co? ładne jasne kryteria.

Weszło
21.10.2020

Hansi Flick znów odpalił bawarski walec. Atletico bez szans z Bayernem

To, że Atletico specjalizuje się w zakładaniu rywalom kagańca, wie nawet wuja, który na Wigilii mówi, że Nawałka jak był taki był, ale wyniki miał. W tym sezonie Rojiblancos też stracili tylko jedną bramkę. Ale przyjeżdżają na Bayern i wyglądają jak chłopaki z 3A, którym 7B łaskawie pozwoliła ze sobą zagrać, bo młodsi przynieśli piłkę.  […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Mecz, który zdarzył się półtora roku za późno

To nie jest stetryczałe, zdziadziałe, zgorzkniałe gadanie, że kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów. No ale weźmy to na zdrowy rozum. Ten mecz powinien zdarzyć się półtora roku wcześniej. Mieliśmy sezon 2018/19. Ekscytujący, pełen młodocianej fantazji Ajax, jeszcze z De Jongiem, De Ligtem, Zieychem, van de Beekiem, pokonywał kolejne przeszkody w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Czwartek w Weszło.FM!

W czwartek o poranku w „Dwójce bez sternika” przywitają Was Wojciech Piela i Dariusz Urbanowicz. Głównym tematem audycji będzie oczywiście Liga Mistrzów i Liga Europy, a gościem będzie Adam Drygalski, który opowie o poznańskich skarbach miasta. Ponadto usłyszycie rozmowy z Żelisławem Żyżyńskim i Maciejem Szmigielskim. O 10 w audycji „Kierunek Tokio” wywiad ze świeżo upieczonym […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Dzieciarnia z Szachtara już ma miejsce w historii

Jeśli coś z epoki koronawirusowej ma piłce pozostać poza bliznami i wciąż otwartymi ranami, to właśnie wspomnienia z takich spotkań. W „normalnych” okolicznościach Szachtar nigdy by sobie na to nie pozwolił, nigdy nie wyszedłby na terenach Realu Madryt rezerwowym składem, nigdy nie dałby szansy od razu siedmiu młodocianym zawodnikom. Dziś zrobił to z konieczności, w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Śląsku, jak nie chce ci się grać na wyjazdach, to powiedz

Znacie takich ludzi, którzy generalnie są spoko, można się z nimi spotkać, pogadać, ale zawsze nalegają, żeby spotkać się u nich w domu? A jak już mają gdzieś wyjść, ruszyć dupę, to niby się zgadzają, a tak naprawdę są naburmuszeni cały wieczór jakby robili wielką łaskę? Otóż tak jest ze Śląskiem Wrocław. Śląsku, jak ci […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie: gdzie jest dobra forma Arki?

Arkadiusz Kasperkiewicz ma sporo miejsca w środku pola, może zagrać w lewo, w prawo, do tyłu, do przodu, no pełen zestaw, jeśli jesteś poważnym piłkarzem. Kasperkiewicz podaje w aut. Ale nawet nie będziemy go specjalnie cisnąć, bo ta sytuacja jest bardzo przydatna. Pokazuje bowiem, w jakiej dyspozycji była w Arka w tym meczu i w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Jeśli Benfica zagra najsilniejszym składem, to strzeli trzy-cztery gole i wróci do siebie”

– Na miejscu Lecha szukałbym swoich szans przy stałych fragmentach gry. Portugalczycy mają problem z bronieniem się przy rzutach rożnych. W poprzednim sezonie stracili tak bodajże dwanaście bramek. Często słabsze zespoły w lidze nastawiały się właśnie na stałe fragmenty gry i zdarzało się, że Benfica gubiła tak punkty. Były nawet pomysły, by zespół bronił się […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Permanentna rewolucja trwa, a wyników brak. Fatalny początek Zagłębia Sosnowiec

Słowo „stabilizacja” przestało mieć jakikolwiek związek z Zagłębiem Sosnowiec, kiedy klub próbując ratować Ekstraklasę w sezonie 2018/2019, postanowił przejść przez zimowe okienko transferowe w awanturniczy sposób. Zaczęła się wtedy przy Ludowej permanentna rewolucja, której nie powstydziłby się Lew Trocki. Efekty: mizerne. I cóż, Zagłębie również źle weszło w ten sezon. ZNÓW REWOLUCJA Postanowiono na niesprawdzany […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Udany wtorek w bukmacherce – 75% trafionych typów!

Są takie dni, że wszyscy mówią mi, że jestem gościem – rapował kiedyś Eis i my chętnie „Najlepsze dni” sobie dziś odpalimy, bo mamy się czym chwalić. Nasze wtorkowe typy na Ligę Mistrzów co prawda nie sprawiły, że pakujemy manatki na Wyspy Zielonego Przylądka, ale agroturystyka na Mazurach też brzmi nieźle. Mówiąc krótko: 6/8 trafionych […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

MELODROMA: Niebezpieczne związki Jorge Mendesa (część II)

W poniedziałek opublikowaliśmy pierwszą część opowieści, w której główną rolę odgrywa Jorge Mendes, menedżer Cristiano Ronaldo i agent, który trzęsie piłkarskim światem. Pora na jej drugą część, więc jeśli przegapiliście poprzedni odcinek, nadrabiajcie zaległości, a jeśli czekacie na kontynuację, to zapraszamy. Naprawdę warto.  *** Gestao de Carreiras de Profissionais Desportivos, S.A. czyli Gestifute narodziło się […]
21.10.2020
Francja
21.10.2020

Wojna o pieniądze z praw telewizyjnych we Francji. Szykuje się kryzys w Ligue 1?

Trwa naprawdę potężna awantura na szczytach francuskiego futbolu. Chińsko-hiszpańska platforma Mediapro, która wykupiła prawa do transmitowania większości meczów Ligue 1, wstrzymała zapłatę i postawiła kluby pod ścianą, żądając renegocjowania umowy. Na razie liga ratuje się kredytami, lecz długo w taki sposób nie pociągnie, bo i tak ledwie przetrwała przedwczesne zakończenie sezonu 2019/20. Jednak końca sporu […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Trzy osoby, od których może zależeć jesień Legii Warszawa

Czy ta jesień jest jeszcze do uratowania w wykonaniu Legii Warszawa? I tak, i nie. Pewnych rzeczy już naprawić się nie da, zostały utracone bezpowrotnie. To pieniądze z fazy grupowej europejskich pucharów. To jakaś część kwoty za Michała Karbownika, bo nie ma wątpliwości, że można było targować się ostrzej ze świadomością nadchodzących meczów na międzynarodowej […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Kto wskrzesi w sobie większy entuzjazm, czyli Liga Mistrzów dla głodnych sukcesu

Liga Mistrzów to nienażarta bestia. Grzeje zawsze. Niezależnie od okoliczności i codzienności.  Jeszcze w sierpniu kończyła się poprzednia edycja, wczoraj zaczęła się nowa, a teraz już rusza galopem na dobre. I dalej jara tak samo, bo to futbol na elitarnym poziomie, w którym ciągle coś się dzieje. Możemy tylko stawiać pytania: czy Real stać na […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Antonio Conte i Liga Mistrzów – czas na kolejne podejście

Plotki głoszą, że przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów Antonio Conte przez tydzień pił tylko melisę. Wiadomo, że włoski trener ma ogromny problem z tymi rozgrywkami, a ich start będzie dla niego wymagający. Pierwszym rywalem „Nerazzurrich” będzie bowiem Borussia Moenchengladbach. Biorąc pod uwagę, że w grupie B grają także Real oraz Szachtar, każda wpadka może być […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Ajax skorzysta na problemach Liverpoolu?

Ajax Amsterdam kontra Liverpool. Mecz, który po samym przeczytaniu nazw drużyn robi wrażenie. Dziś jednak nie musi to być starcie gigantów. „The Reds” bez Virgila van Dijka, Ajax natomiast nie jest już tak mocny, jak wtedy, gdy dotarł do półfinału Ligi Mistrzów. Mimo wszystko jednak spojrzymy na to spotkanie przychylnym okiem i obstawimy go w […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

„Człowieku, teraz się z koła środkowego nie wychodzi”. Paweł Kryszałowicz wrócił na boisko

Byli piłkarze kopiący amatorsko w niższych ligach nie są niczym zaskakującym, zdarza się to przecież i reprezentantom Polski. Powrotu na boisko 33-krotnego reprezentanta Polski Pawła Kryszałowicza spodziewać się było jednak trudniej. Były napastnik Amiki Wronki ma 46 lat, w piłkę skończył grać przed dekadą, a niedawno zmagał się przecież z ciężką chorobą. Ale wrócił na […]
21.10.2020
Blogi i felietony
21.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie chcę zapeszać, ale wszystko wskazuje na to, że właśnie dołączyłem do grona ozdrowieńców. Jutro kończy się moja kwarantanna związana z koronawirusem, po kaszlu, gorączce, utracie smaku i węchu, pozytywnym teście i znowu kaszlu nie ma już właściwie śladu. Jednocześnie kończy się kwarantanna mojej żony i obu synów, którzy również przeszli przez zakażenie – między […]
21.10.2020
Weszło
21.10.2020

Raków uzgodnił z piłkarzami premie za mistrzostwo Polski

– Kilka dni temu rozmawialiśmy z prezesem Rakowa Wojciechem Cyganem i zapytaliśmy go, czy w regulaminie premii zawodników i trenerów jego klubu jest bonus za zdobycie mistrzostwa Polski. Okazuje się, że taki zapis istnieje.– Mamy coś takiego, ale uspokoję wszystkich – my nie zwariowaliśmy, po prostu przed każdym sezonem określamy regulamin premii tak, żeby być […]
21.10.2020