post
Przemysław Michalak

Opublikowane 28.09.2020 16:08 przez

Przemysław Michalak

Większość zawodników kończy kariery w sposób mniej więcej kontrolowany. Grają do określonego momentu i wreszcie mówią “dość”, bo już brakuje sił, odzywają się stare kontuzje, zwyczajnie zaczyna im brakować motywacji albo zapalili się do czegoś nowego. Czasami są pechowcy, którzy schodzą z boiska przedwcześnie ze względu na poważne problemy zdrowotne. Wtedy więcej od nich do powiedzenia mają lekarze. W przypadkach najrzadziej spotykanych zawodnik jest zdrowy, otarł się już o poważny poziom i mimo to mając raptem dwadzieścia kilka lat uznaje, że pora pójść w inną stronę. I właśnie na takich historiach chcemy się skupić. 

Wbrew pozorom, wcale nie jest ich tak mało. Przykład pierwszy z brzegu – Maciej Sawicki, sekretarz generalny PZPN. Był w Legii Warszawa, był w Stomilu Olsztyn, łącznie rozegrał 46 meczów w Ekstraklasie i strzelił 7 goli. Wielu chętnie by się z nim zamieniło, a on szybko uznał, że czas na zmiany. – Zaczynałem w Legii, grałem w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Później przeszedłem do biznesu. Piłkarzem byłem przeciętnym. Nie widziałem szansy na to, by moja kariera była taka, jakiej oczekiwałem. Nie rokowałem na tyle dobrze, by grać w dorosłej reprezentacji albo być wyróżniającym się zawodnikiem pierwszoligowych klubów, a tak naprawdę tylko to mnie interesowało. W końcu uznałem, że jeśli mam robić coś w życiu przeciętnie i być w kolejnych klubach tylko uzupełnieniem składu, zapchajdziurą, to wolę w porę zakończyć ten etap i coś zmienić, znaleźć nową ścieżkę. Właśnie dlatego mając 24 lata postanowiłem, że przestaję zawodowo grać w piłkę – tłumaczył nam w 2012 roku, gdy zaczynał pracę w związku. Z perspektywy czasu na pewno nie żałuje.

STOMIL OLSZTYN W TOP 6 PIERWSZEJ LIGI? KURS 20.00 W EWINNER!

Marcin Rosłoń jeszcze jako piłkarz Legii zaczął pracę w Canal+ i komentował tam mecze. Poważne granie skończyło się dla niego w sezonie 2005/06. Wówczas dostał najpoważniejszą szansę, zaliczając 12 ekstraklasowych występów dla stołecznego klubu i sięgając po mistrzostwo kraju. W takich okolicznościach dużo łatwiej było przejść na drugą stronę.

PIŁKA JUŻ TYLKO ZABAWĄ

Mateusz Łuczak byłby dziś jeszcze w wieku młodzieżowca, kiedy rozegrał trzy mecze w Ekstraklasie dla Lechii Gdańsk i pięć dla Korony Kielce. Mimo to mając zaledwie 23 lata ogłosił zawieszenie butów na kołku i skupienie się na pracy w wojsku Jak sam potem przyznawał, trochę pochopnie puścił w świat przekaz o całkowitym rozbracie z boiskiem, bo z kopania piłki nigdy w pełni nie zrezygnował. Cały czas dla przyjemności występuje w III lub IV lidze, jego zawodowa przyszłość nie jest jednak związana z futbolem.

Na początku tej dekady głośno było o Pawle Leśniaku. Jako obrońca pierwszoligowej Sandecji Nowy Sącz napisał powieść “Równowaga”, która nieźle się przyjęła. Później wydał jeszcze dwie książki. Na dobre porzucił piłkę w wieku 26 lat. Aktualnie prowadzi w Warszawie studio produkujące gry komputerowe. – To była chłodna analiza: „mam 25 lat, w pierwszej lidze nie gram od roku, Lewandowskim już raczej nie zostanę”. Gdy jeszcze grałem w piłkę, przygotowywałem się do tego, by spróbować swoich sił w branży gier. Poświęciłem na to rok. Znałem kilka osób z Krakowa, które zajmowały się robieniem gier – takich mniejszych, bardziej na telefony, ale dzięki nim złapałem kontakt do ludzi, którzy robili już duże gry. Dopiero gdy uznałem, że jestem gotowy, postanowiłem rzucić piłkętłumaczył w rozmowie z Mateuszem Rokuszewskim.

Dobrym przykładem świadomego zakończenia grania na wyczynowym poziomie są także zawodnicy znani z KTS-u Weszło.

Wojciech Małecki nie mając ukończonych 28. lat zawitał do drużyny rywalizującej jeszcze w B-klasie prosto z pierwszoligowej Olimpii Grudziądz, w której pełnił rolę numeru jeden. Wcześniej pobronił trochę w Ekstraklasie, w Koronie Kielce i Górniku Łęczna uzbierał 23 spotkania. Małecki postanowił skupić się na dalszym rozkręcaniu firmy produkującej rękawice bramkarskie. W ten projekt zaangażował się znacznie wcześniej. – Wiedziałem, że jak dojdę do jakiegoś pułapu, odejdę z piłki. W pewnym momencie biznes przeważył piłkę i kariera musiała spaść z wagi. Mogłem grać dla pasji, ale dla pasji mogę siedzieć w Warszawie i grać w KTS-ie – tak nam to tłumaczył.

Będący do teraz czołową postacią KTS-u Daniel Ciechański długo znajdował się w kadrze Piasta Gliwice. W jego barwach doczekał jednak tylko występu w Pucharze Polski (i od razu strzelił gola), w którym zmienił Kamila Wilczka. Więcej pograł w I, II i III lidze, ale to ciągle nie było to. Na zmiany w życiu zdecydował się jako 24-latek po sezonie w drugoligowej Elanie Toruń. Dziś możecie oglądać jego gole w A-klasie i słuchać na antenie Weszlo.fm, a oprócz tego Daniel pracuje jako trener personalny. – Mógłbym jeszcze rok grać w Elanie, miałem kontrakt, a to klub pod każdym względem bardzo fajnie poukładany. Miałem też szereg ofert z trzeciej ligi. Ale podjąłem decyzję, że kończę z tym. Nie chcę po trzydziestce, gdzie będę miał zapewne rodzinę, zaczynać od zera. Teraz, gdy mieszkam jeszcze z rodzicami, gdzie odchodzą pewne koszty, mogę budować przyszłość z większym spokojem – opowiadał.

Poznajcie historię dwóch bramkarzy, których życie ułożyło się podobnie.

Oskar Rybicki w reprezentacjach młodzieżowych grał m.in. z Arkadiuszem Milikiem, Piotrem Zielińskim, Karolem Linettym czy Tomaszem Kędziorą. Jako nastolatek przeszedł z Arki Gdynia do niemieckiego HSV. Po dwóch latach wrócił do Polski. Pobronił w II lidze dla Legionovii Legionowo i ROW-u Rybnik, by w wieku zaledwie 21 lat skończyć z wyczynowym graniem. – Zająłem się biznesem, wypaliło. Perspektywa zarabiania w niższych ligach dużo mniejszych pieniędzy niż w firmie nie była dla mnie wystarczająco motywująca, żeby mieszkać gdzieś w wiosce i próbować tam sił – rozpoczyna swoją opowieść.

DRUGOLIGOWE ROZCZAROWANIA

Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień. Rybicki podkreśla, że chyba w żadnym tego typu przypadku nie decyduje wyłącznie jeden czynnik.

On wymienia ich kilka. – Już wcześniej doszedłem do wniosku, że jednak trochę talentu mi brakowało, żeby przeskoczyć pewien poziom. Byłem w HSV, według ludzi mnie obserwujących zapowiadałem się na coś więcej. Zderzyłem się z rzeczywistością. Na pewno byłem też trochę leniwy. Myślałem, że skoro jestem w Hamburgu, to już mi się krzywda nie stanie i będę sobie spokojnie grał. Kolejnym powodem była tęsknota za domem, za Gdynią. Mieszkałem w wielu miejscach i jednak tu czuję się najlepiej.

Zakończenie kariery tłumaczyłem sobie również zbyt niskim wzrostem. Często trenerzy w różnych klubach akcentowali ten temat. Nie tylko w Polsce, bo byłem na testach w Bochum i tam też słyszałem “generalnie okej, ale jesteś trochę niski”. Mam 184 cm wzrostu, nawet niżsi bramkarze bronią na wysokim poziomie, jednak czułem, że to mnie ogranicza. Uważam, że gdybym miał 10 cm więcej, mógłbym zajść naprawdę daleko i moja kariera by trwała. Nieskromnie mówiąc, technicznie jestem bardzo dobrze przygotowany, od małego miałem treningi bramkarskie. Z jakiegoś powodu Niemcy mnie wzięli, piłkę łapać umiem.

Z kolei 28-letni dziś Dawid Mieczkowski w sezonie 2012/13 był podstawowym bramkarzem pierwszoligowego Okocimskiego Brzesko.

Drużyna ta nie zdołała się utrzymać, ale po Mieczkowskiego sięgnął Stomil Olsztyn, co oznaczało dla niego powrót w rodzinne strony. Tutaj jego kariera wyhamowała. W ciągu dwóch następnych sezonów rozegrał tylko 10 meczów na zapleczu Ekstraklasy.

W tamtym czasie nie przelewało się w Stomilu. Nie pochodzę z zamożnej rodziny. Stawiałem sobie za cel, żeby grając w piłkę nie tylko utrzymywać siebie, ale też wspomagać mamę. Gdy więc klub nie płacił nie przez miesiąc, a przez kilka miesięcy, a ja nie miałem nie wiadomo jak wysokiego kontraktu, nie mogłem tego celu realizować. A byłem przecież zawodnikiem pierwszoligowym. Sportowo też nie układało się najlepiej. Piotrek Skiba miał niepodważalną pozycję w bramce, wskakiwałem do składu tylko w razie jego niedyspozycji. Nawet, gdy wyraźnie znajdował się w dołku, grał nadal. W żadnym wypadku nie mam o to pretensji.  Wiadomo, bramkarz musi czuć zaufanie, nie można go odstawiać po jednym czy dwóch błędach. Z czasem zacząłem jednak mieć poczucie, że stoję w miejscu, że się nie rozwijam – tłumaczy Mieczkowski.

U niego czarę goryczy przelało niepowodzenie w II lidze. – Zimą 2016 poszedłem na wypożyczenie do Nadwiślana Góra. Klub walczył o utrzymanie. Nie udało się, a z moim graniem też nie wyszło. Byłem przewidziany do składu, w sparingach okazało się jednak, że będzie inaczej. Trochę w tym mojej winy, trochę może zbyt pochopnej decyzji trenera. Złość narastała. Nic mi się nie zgadzało: ciągłe zaległości w wypłatach, siedzenie na ławce w Stomilu i utonięcie przy chwytaniu ostatniej deski ratunku, jaką było to wypożyczenie. Należę do dość wrażliwych osób, które mocno kalkulują w takich sytuacjach, patrzą zdroworozsądkowo. Nie wybiegałem dzień do przodu, tylko znacznie dalej. Zdawałem sobie sprawę, że drugim Fabiańskim czy Szczęsnym nie zostanę. Zacząłem się zastanawiać, czy nie warto pójść w innym kierunku, który w dłuższej perspektywie pozwoli odetchnąć psychicznie i zapewni godne życie. Tak zrobiłem i po czasie mogę z satysfakcją powiedzieć, że się udało – nie ukrywa.

BIZNES 20-LATKA

W przypadku Rybickiego problemy zaczęły się po zakończeniu niemieckiej przygody. – Po odejściu z HSV nie mogłem sobie znaleźć klubu w Niemczech. Trzeba było za mnie zapłacić jakiś chory ekwiwalent, bodajże 300 tys. euro. Byłem juniorem, bez doświadczenia w dorosłej piłce, mógłbym najpierw iść co najwyżej do rezerw. Nikt by tyle nie zapłacił. Czas się skończył, do tego zbliżała się matura. Uznaliśmy z ojcem, że wrócę do Polski na rok, przygotuję się do matury i zacznę zbierać seniorskie szlify. Przeprowadziłem się do Warszawy i poszedłem do drugoligowej Legionovii. Uczyłem się zaocznie i jakoś tę maturę zdałem. Rodzice pilnowali mojej edukacji, dziś jestem im za to wdzięczny.

Właśnie podczas pobytu w stolicy, mając raptem 20 lat, Oskar Rybicki zaczął próbować swoich sił w biznesie.

Był to sklep internetowy z przedmiotami do Counter Strike’a. Wcześniej czegoś takiego w Polsce nie było. Znałem profesjonalnych graczy, miałem dojścia do tych przedmiotów w bardzo przystępnych cenach i tak to się rozkręciło. Następnie z tym samym programistą stworzyliśmy serwis, który pośredniczy w płatnościach SMS, potem wdrożyliśmy przelewy. Tę firmę ostatnio sprzedałem. Nie wypalił mi projekt z kosmetykami, teraz z kolei powstał portfel do kryptowalut. Wszystko jakoś się kręci – mówi z zadowoleniem.

Żyłkę do interesów dostał w genach. – Mój ojciec jest przedsiębiorczym człowiekiem i może to po nim odziedziczyłem. Już w szkole potrafiłem wywęszyć dobrą okazję do zarobku. Były jakieś karty do kolekcjonowania, kupiłem gdzieś taniej, potem drożej sprzedałem. W biznesie potrzeba trochę szczęścia, ja na jego brak nie mogę narzekać. Działałem bez presji, zwłaszcza na początku. Zawsze mogłem liczyć na wsparcie rodziny i wiedziałem, że w razie czego mam gdzie wrócić. To pozwalało zaryzykować, pójść na maksa i udało się. Znam wielu, którzy się boją i mają słuszne obawy. 2-3 miesiące i mówią, że to pieprzą i idą na etat, bo dalej nie dadzą rady. W Polsce bardzo trudno zrobić coś samemu od zera i odnieść sukces – przyznaje.

Rybicki zapewnia, że szybka rezygnacja wcale nie wzięła się z tego, że piłka nie była dla niego jedyną drogą ku godnemu życiu. – Jeszcze mając 18-19 lat, byłem przekonany, że ona jest moją przyszłością, od małego się na niej skupiałem. Rodzina mnie wspierała, tata załatwiał treningi, wszędzie woził. Alternatywę poczułem dopiero wtedy, gdy zacząłem zarabiać w inny sposób. W Legionowii nie traktowałem jeszcze tych projektów jako sposób na życie. Przełomem w tym względzie była II liga w Rybniku – wspomina.

Czyli podobnie jak u Mieczkowskiego, decydujące okazało się rozczarowanie na trzecim poziomie.

Rybicki precyzuje, na czym polegało: – Praktycznie przez cały sezon znajdowaliśmy się z ROW-em w czubie tabeli. Przed ostatnią kolejką do awansu wystarczał nam remis z ostatnią w tabeli Limanovią, która już spadła. Graliśmy u siebie i… w przedziwnych okolicznościach przegraliśmy 0:2. Poczułem się, jakby piorun we mnie uderzył. W razie awansu do I ligi automatycznie dostałbym kontrakt na kolejny rok. Byłem pewny, że w Rybniku zostanę, miałem już nawet przedłużony wynajem mieszkania. Wróciłem do Gdyni, ale nie byłem przygotowany na zmiany, nowego klubu musisz szukać sobie wcześniej niż po ostatniej kolejce. Drużyny wstępnie miały poplanowane kadry. Stwierdziłem, że poczekam do września, może ktoś awaryjnie będzie potrzebował bramkarza. Nic takiego się nie stało. Były jakieś wstępne tematy, ale bez konkretów. Poszedłem więc do zaprzyjaźnionego Jaguara Gdańsk i broniłem w IV lidze, skupiając się na rozwoju interesu. Sam widzisz, ile rzeczy się złożyło się na to, że tak się moje losy potoczyły.

OD PISANIA DO MASOWANIA

Dawid Mieczkowski zawczasu zaczął wcielać w życie plan B. Początkowo… wiązał się on z dziennikarstwem. Czynny pierwszoligowiec regularnie publikował swoje teksty w tygodniku “Piłka Nożna”! – Musiałem odbyć obowiązkowe praktyki, a nie chciałem ich tylko odbębnić dla papierka. Miałem dobry kontakt z Leszkiem Bartnickim, piszącym wtedy felietony do “Piłki Nożnej” i zapytałem go, czy mógłby mnie tam zaproponować. Udało się, raz w tygodniu pojawiał się dość duży tekst mojego autorstwa. Po zakończeniu praktyk Adam Godlewski wyrażał chęć dalszej współpracy, proponował dołączenie do redakcji. Uznałem jednak, że wejście w dziennikarstwo na stałe przy jednoczesnej grze na wyższym szczeblu to już byłaby przesada. A dlaczego w ogóle wybrałem taki kierunek studiów? Liczyłem na to, że w zawodowej piłce będę gościł dłużej i gdy już zawieszę buty na kołku, to posiadanie wykształcenia w tym fachu plus jakieś doświadczenie z “PN”, pomogą mi się zaczepić w mediach sportowych. Życie zweryfikowało plany – podsumowuje ten wątek.

Dawid Mieczkowski próbuje obronić strzał Michała Żyry w meczu Pucharu Polski Okocimski – Legia.

Mieczkowski pozostał przy sporcie, ale w innym kontekście.

Jeszcze mając kontrakt ze Stomilem, uczęszczałem na kilkumiesięczny kurs trenera personalnego. To nadal modny kierunek. Odbiera się go jako dość łatwy sposób zarobkowania, z czym po fakcie nie do końca się zgodzę. Trener Wyłupski próbował mnie namawiać, żebym został i ostatni raz powalczył, natomiast ja przestałem widzieć odcienie szarości. Było albo białe, albo czarne. Podjąłem decyzję: nie i koniec. Umowę rozwiązałem dopiero we wrześniu, gdy pracowałem już w dziale marketingu R-GOL.com i kończyłem wspomniany kurs, po którym zacząłem działać jako trener personalny. Od początku byłem tzw. wolnym strzelcem, pracowałem w ramach własnej działalności i na brak klientów nie narzekałem – mówi.

To był dopiero początek zmian. – Przez dwa lata funkcjonowałem w ten sposób. W końcu jednak uznałem, że nie da się pracować do 16:00 w biurze, a od 16:30 do nawet 22:00 z klientami i jednocześnie dbać o swoje zdrowie. To się wykluczało. Pracowałem nad formą innych, zaniedbując własną. Regeneracja nie istniała. Coraz mocniej czułem również, że chciałbym robić coś więcej niż tylko poprawiać sylwetki osób próbujących zbudować formę. Poszedłem w stronę terapii ruchowej, żeby pomagać ludziom w dolegliwościach bólowych, powrocie do sportu po kontuzjach czy po prostu do zwykłej sprawności, która wcześniej była nie do osiągnięcia – tłumaczy.

REMIS STOMILU OLSZTYN W NOWYM SĄCZU? KURS 3.35 W TOTALBET!

I dodaje: – Skłoniło mnie do tego kilka czynników. Po pierwsze – była to jakaś nisza do zagospodarowania. Nie spotkałem w wywiadzie osoby, która nigdy nie zgłosiła jakiejś dolegliwości bólowej. Statystyki mówią, że 80 procent ludzi przynajmniej raz w życiu zmagało się z bólem dolnego odcinka pleców. Po drugie – większą satysfakcję odczuwam, gdy ktoś mi powie, że przestało go boleć, mam namacalny efekt mojej pracy. W treningu personalnym częstotliwość zajęć zwykle jest za mała, żebym miał realny wpływ na ich zmiany. Znacznie więcej zależy od tego, co dzieje się poza salą treningową, a tu bywa różnie. Umówmy się – kilka kilogramów nadwagi to często nie jest wystarczający powód, żeby odmówić sobie pizzy czy wieczornej butelki wina z najbliższymi. Za to gdy cię naprawdę boli, nie masz wyjścia i robisz co trzeba na sto procent. Wtedy o rezultat nie trzeba się martwić.

Intrygująco brzmi wątek o niszy, która panowała na rynku.

Mieczkowski precyzuje: – Dostrzegłem, że przeważnie funkcjonował sztywny podział na fizjoterapeutów i trenerów personalnych. Brakowało czegoś pomiędzy, kogoś, kto posiada wiedzę zbliżoną do fizjoterapeuty, nie pracuje manualnie, ale w kontekście ruchu niezbędnego do przywrócenia pełni funkcjonalności potrafi znacznie więcej niż klasyczny trener personalny. Postanowiłem to połączyć. Na rynku pojawiło się roczne szkolenie Blackroll Therapy. Blackroll to przede wszystkim marka sprzedająca produkty do rolowania, natomiast polska filia poszła krok dalej, mocno rozwijając gałąź edukacyjną. Zapisałem się na pierwszą edycję szkolenia, po którym uzyskałem uprawnienia terapeuty ruchowego. Mogłem być pomostem między klasyczną fizjoterapią a treningiem.

Obecnie jego sytuacja zawodowa jest już w pełni ustabilizowana. – W trakcie szkolenia zrezygnowałem z pracy w R-GOL.com. Nie mogłem narzekać, ale wolałem robić coś, co przynosi mi więcej radochy, a przy okazji nie blokowałem sobie możliwości zarobkowania jako trener. Zdarzało się, że musiałem komuś odmawiać z braku czasu. Dziś pracuję w Fizjo4Life w Warszawie jako terapeuta ruchowy oraz w Blackroll jako szkoleniowiec. Dostrzeżono, że najwyraźniej umiem też wiedzę przekazywać – nie kryje satysfakcji.

TĘSKNOTA SIĘ ODZYWA

O ile Oskar Rybicki z dochodami względem piłki wychodził na plus jeszcze w trakcie grania, o tyle Dawid Mieczkowski musiał trochę poczekać na efekty w tym kontekście. – Początkowo finansowo nie zyskiwałem. Pracując na dwa fronty w najlepszym razie miałem porównywalne dochody jak w Stomilu. Nie ukrywajmy, poziom życia piłkarza pierwszoligowego nawet w takim klubie jak Stomil był całkiem wysoki – o ile klub płacił. Dziś zarabiam więcej niż jako zawodnik, ale dużo też w siebie inwestuję. Ciągle muszę się uczyć, być na bieżąco, czytać literaturę fachową, 1-2 razy w roku przejść jakieś szkolenie. To wszystko kosztuje, podobnie jak prowadzenie swojej firmy. Byłbym jednak głupi, gdybym narzekał – podsumowuje.

Mimo satysfakcji zawodowej, zew piłki chwilami dawał o sobie znać, pojawiały się drobne rozterki.

Oskar Rybicki: – Gdybym się uparł, mógłbym się sprężyć i jeszcze raz spróbować, iść gdzieś do II ligi. W Arce numerem jeden jest Daniel Kajzer, z którym wygrywałem rywalizację w Rybniku. Jestem jednak pod wrażeniem, jak fajnie kariera Daniela się rozwinęła, pięknie się wybił. Czasem pojawiają się myśli, że może jeszcze warto było próbować. Po roku zresztą poczułem przypływ motywacji i chciałem dać sobie ostatnią szansę. Znajomy agent załatwił mi testy na Gibraltarze, czołowa drużyna tamtejszej ekstraklasy. Pokazałem się, miałem kontrakt na stole, ale wtedy uświadomiłem sobie, że jednak nie chcę zaprzepaścić tego, co dotychczas stworzyłem w biznesie. Na dwóch frontach nie można działać na sto procent. Zrezygnowałem. 

Dawid Mieczkowski: – Pewnie, że było mi trudno przyznać, że już nic z tego nie będzie. Poświęciłem piłce całe dotychczasowe życie, wyjechałem z domu jako 17-latek, rzadko widywałem się z rodziną. Coś tam mi się udało. Pograłem trochę w I lidze, zdarzały się zapytania z Ekstraklasy i wyjazdy na testy. Pojawiło się nawet powołanie na mecze towarzyskie reprezentacji U-20 prowadzonej wtedy przez trenera Żmudę. Mimo to realnie spojrzałem na rzeczywistość. Jasne, z drugiej strony można w tym upatrywać trochę słabej woli i braku walki o siebie, ale na dziś nie mogę żałować. Losy drugich bramkarzy Stomilu w kolejnych sezonach pokazują, że najpewniej niewiele by się w mojej sytuacji mogło poprawić.

STRACH PRZED ZMIANĄ

Tego typu dylematy doskonale rozumie Michał Jonczyk, choć on akurat kończył granie przymusowo. W Górniku Zabrze Adama Nawałki był jedną z potencjalnych perełek, zdążył strzelić dwa gole w Ekstraklasie, ale zdrowie nie pozostawiało mu wyboru. W wieku 22 lat zakończył karierę po czwartym zerwaniu więzadeł w kolanie. – O jaką branżę by nie chodziło, zawsze trudno po kilkunastu latach się przestawić. Dla piłkarzy, nawet tych wcześnie kończących, wyzwaniem jest utrzymanie standardu życia. No i, nie czarujmy się, zwiększony czas pracy również. Zawodnik przeważnie jest w klubie od czterech do sześciu godzin dziennie. Jasne, sportowcem jest się całą dobę. Musisz dbać o regenerację, często masz też jakieś zajęcia indywidualne, ale to jednak coś innego niż siedzenie w pracy 8-10 godzin. Jeśli masz swoją działalność gospodarczą, musisz jeszcze ogarniać księgowość czy marketing. Chyba każdy przedsiębiorca powie, że na ośmiu godzinach praca się nie kończy. Być może tego zawodnicy na starcie boją się najbardziej – analizuje Jonczyk, który od sześciu lat z powodzeniem prowadzi ze wspólnikami firmę doradczą dla sportowców EduSport.

Michał Jonczyk w barwach Górnika Zabrze.

Podaje on kolejne przykłady piłkarzy, którzy bardzo wcześnie w płynny sposób przeszli na drugą stronę z własnego wyboru. Jednym z nich jest Michał Płotka. W CV ma on 58 meczów w Ekstraklasie dla Arki Gdynia i Widzewa Łódź. Jesienią 2013 zaliczył jeszcze występ dla łódzkiego klubu, a rok później zawiesił buty na kołku po rundzie w drugoligowym Zniczu Pruszków.

  Trzymaliśmy się już wcześniej, pojechałem się z nim zobaczyć. Siedzimy przy obiedzie i nagle mówi, że daje sobie jeszcze pół roku w Pruszkowie, a potem kończy z graniem. Z jednej strony, byłem zaskoczony. Z drugiej, bardzo mi zaimponował trzeźwym spojrzeniem i odwagą. Tłumaczył, że jest 500 kilometrów od domu, narzeczoną i całą rodzinę miał w Gdyni. Nie łudził się, że wróci do Ekstraklasy albo zarobi tyle, żeby móc coś więcej odłożyć. Zarabiał na spokojne życie i niewiele więcej, a zegar tykał. Każdy kolejny rok oznaczał dla niego mniej czasu na złapanie doświadczenia życiowego poza boiskiem. I faktycznie, minęło pół roku, wrócił do Gdyni i już od paru lat jest trenerem w grupach młodzieżowych Arki. Fajny przykład, bo równie dobrze do dziś mógłby krążyć gdzieś po II lidze – mówi Jonczyk.

WIDZEW ŁÓDŹ OGRA ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC? KURS 1.77 W EWINNER!

I przytacza następne nazwiska: – Kamil Sylwestrzak jeszcze grając wysoko zaczął się mocniej angażować w rynek nieruchomości. Razem z żoną prowadzą też restaurację. Modelowym przykładem szybkiego odnalezienia się poza boiskiem jest także Jakub Kawa. Kiedyś grał w Lechii Gdańsk, zadebiutował w Ekstraklasie i strzelił gola, a dziś  jest współwłaścicielem dużej agencji nieruchomości w Trójmieście. Cenionymi trenerami motorycznymi są Marcin Zontek i Michał Nowak. Marcin grał w I lidze dla Puszczy Niepołomice, z Michałem jeździłem na zgrupowania młodzieżowych reprezentacji. Dziś pomaga zawodnikom Śląska Wrocław, przyjeżdżają też do niego chłopaki z całej Polski.

– Krystian Pieczara, grający jeszcze w Stali Rzeszów, ma już papiery trenera motorycznego, zamierza pójść w tym kierunku. Fajnie widzieć, że ludzie, których znałem z murawy, zostają fachowcami w innych dziedzinach. Większość z ponad dwudziestu współpracowników w EduSport to byli sportowcy. Często tłumaczę podczas różnych wystąpień, że w piłce jest dużo miejsca i jeśli wiesz, że nowym Lewandowskim już nie zostaniesz, a masz chęci, inteligencję i samozaparcie, to możesz przy niej pozostać w innej roli i być specjalistą. 

MYŚLENIE DO PRZODU

Michał Jonczyk przyznaje, że jako doradca odbył niejedną trudną rozmowę dotyczącą potrzeby radykalnych zmian w czyimś życiu zawodowym. – Zdarzało mi się sugerować komuś wprost, że w pierwszej kolejności powinien już skupić się na czymś innym niż piłka. Nie są to przyjemne rozmowy. Ściągasz zawodnika na ziemię, odzierasz go ze złudzeń. To boli, ale w dłuższej perspektywie mu pomagasz. Mnie kontuzje już w wieku dwudziestu dwóch lat zmusiły do przedefiniowania życia. Dziś sobie myślę, że dobrze, iż stało się to w tak młodym wieku. Miałem czas, żeby ułożyć sobie wszystko na nowo. U wielu jednak z każdym rokiem jest coraz gorzej, trudniej o radykalne zmiany. Takie rozmowy dotyczyły chłopaków z niższych lig, natomiast kogoś z Ekstraklasy czy I ligi prędzej będzie stać na to, żeby w wolnej chwili edukować się na innych frontach. Podobał mi się niedawno wywiad z Adamem Buksą, w którym przyznał, że po treningach odbywa szkolenia biznesowe. Już myśli o tym, co będzie kiedyś i w rozmowach z piłkarzami grającymi wyżej kładę akcent na to, by już pomału budować dwutorowo swoją karierę. Uważam, że jeśli zawodnik chce, to bez problemu znajdzie czas.

Jonczyk podkreśla, że bardzo ważne jest, aby nie czekać ze wszystkimi zmianami do zakończenia kariery, bo można przeżyć szok.

Zdarzało się przecież, że piłkarze, których dotychczas we wszystkim wyręczano, początkowo nie potrafili nawet założyć konta w banku. – Dziś wielu piłkarzy prowadzi działalność gospodarczą, bo klubom najwygodniej się tak rozliczać. Niektórzy jednak stykają się z tym dopiero po karierze i wtedy na początku mogą mieć problemy z rozróżnianiem przychodu od dochodu, podatkiem VAT i tym podobne. To jednak całkiem normalne obawy. Gdy sześć lat temu otwierałem działalność, księgowa prowadziła mnie za rączkę. Po kilku miesiącach oswoiłem się z tą tematyką i byłem zorientowany. Prędzej czy później każdy zawodnik musi się z czymś takim zmierzyć. Im wcześniej, tym lepiej. Jeśli zacznie mając 28 lat – zamiast 35, kiedy schodzi z boiska – to jest tych siedem lat do przodu – argumentuje.

Do tej tezy przychyla się Oskar Rybicki. – Widzę, jak wielu moich kolegów tuła się po niższych ligach, ciągle gdzieś próbuje. Ja tego nie chciałem. Nie mówię, że robią źle, szanuję ambitnych ludzi, ale czasami trzeba umieć obiektywnie spojrzeć i mierzyć siły na zamiary. Statystyki nie kłamią: jeśli z danego rocznika w klubie jeden zawodnik się przebija, to już jest dobrze. W Arce wszyscy się super zapowiadali, a dziś na wysokim poziomie gra jedynie Michał Marcjanik. No, chyba że chodzi o takie HSV, tam już była naprawdę wyselekcjonowana grupa. Grałem na przykład z Jonathanem Tahem czy Levinem Oztunalim, którzy są dziś w Bundeslidze. Wielu to jednak ciągnie, bo brakuje im alternatywy, często zaniedbywali szkołę, a jakoś wyżyć z piłki da się nawet na niższych szczeblach. 

MIŁOŚĆ POZOSTAŁA

Rybicki pogodził oba kierunki w swoim życiu. Biznesowo się spełnia, a z zieloną murawą do końca nie zerwał. – Piłkę nadal kocham, ale gram już zupełnie bez presji. Przez chwilę broniłem w IV lidze w kilku klubach, później w Sopocie stworzyliśmy swój zespół, który wspiera nasz przyjaciel, zamożny człowiek. Startowaliśmy od A-klasy, teraz chłopaki są już w okręgówce. Rozegrałem rok w lidze halowej, ostatnio zdobyłem Puchar Polski w beach soccerze. Radość z piłki mam taką samą jak kiedyś, tylko nie jest to już mój zawód. 

Dawid Mieczkowski w amatorskie granie bawił się bardzo krótko. – Pisa Barczewo już to była rekreacja i chęć pomocy klubowi. Przez rok nie miałem żadnej styczności z boiskiem, ale Pisie pod koniec sezonu, w którym ostatecznie wywalczyła awans do IV ligi, nagle wypadło dwóch bramkarzy. Błyskawicznie mnie zarejestrowali i praktycznie bez treningu wyszedłem na mecz. Zanim zacząłem się na dobre rozgrzewać, wymieniłem kilka podań z kolegą i od razu poczułem, że pachwinka nie domaga. Miałem problem z wybijaniem z piątki. Skończyło się jednak dobrze, wygraliśmy 3:1, przy golu niewiele mogłem zrobić. Po awansie ustaliliśmy, że będę nadal grał, ale obowiązki zawodowe na dłuższą metę nie pozwoliły mi tego godzić. Mój ostatni kontakt z piłką to ubiegłoroczny memoriał im. Andrzeja Biedrzyckiego.

W przyszłości z futbolem chętnie związałby się w inny sposób. – Widziałbym siebie w sztabie medycznym jakiegoś klubu. Pytanie, czy kluby są gotowe na rozszerzanie tych struktur o osoby z takimi kompetencjami jak moje – kończy.

PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK/Newspix

Przemysław Michalak

Piłka nożna bez polskich akcentów rzadko mnie już ekscytuje. Miałem szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był mój dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na Pilka.pl, Sportowych Faktach, Futbolnet.pl i Futbol.pl - założyłem portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął mnie Krzysztof Stanowski. I oto jestem.

Opublikowane 28.09.2020 16:08 przez

Przemysław Michalak

#WeszłoFuksem
16.06.2021

Finlandia za dziewięć tysięcy, efektowna tasiemka i sukcesy na Euro

Weszło Fuksem, czyli najlepsze kupony poprzedniego tygodnia. No nie będziemy ukrywać – lubimy robić te zestawienia, bo po każdym z tych kuponów robimy coś w stylu “o kurde, serio mu to weszło?”. Co mamy dla was tym razem? Mamy singla trafionego za tysiaka. Efektowną tasiemkę puszczoną z samego rana. No i graczy obłowionych na Euro […]
16.06.2021
#WeszłoFuksem
02.06.2021

Spec od tenisa, mocny gracz siatkówki i top kupony na Polskę

Imponująca tasiemka, solo grane za sporą stawkę czy wróżenie z fusów, ekhm, to znaczy meczów towarzyskich. W ostatnim tygodniu działo się wiele nie tylko w piłce nożnej, dlatego wśród dzisiejszych przykładów szczęśliwych kuponów w Fuksiarzu znajdzie się nie tylko nasz ulubiony sport. Jak co tydzień prezentujemy wam w naszym cyklu #WeszłoFuksem najciekawsze kupony graczy Fuksiarza. […]
02.06.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
28.05.2021

Manchester City vs Chelsea – kursy na finał Ligi Mistrzów

W przeciągu dwóch dekad po raz trzeci w finale Ligi Mistrzów zobaczymy dwa angielskie zespoły. Kursy bukmacherskie na mecz Manchester City vs Chelsea uderzająco przypominają te sprzed dwóch lat, kiedy to o puchar Ligi Mistrzów walczył Tottenham z Liverpoolem. Kibice na pewno życzą sobie, by scenariusz zbliżającego się spotkania był na wskroś inny i bardziej […]
28.05.2021
#WeszłoFuksem
27.05.2021

Napoli, Napoli, kupon ci spartoli

Tasiemki z pewniakami, triple grane na sporą stawkę czy idealny przykład na early payout – to dzisiejsze przykłady szczęśliwych kuponów w Fuksiarzu. Jak co tydzień prezentujemy wam w naszym cyklu #WeszłoFuksem najciekawsze kupony graczy Fuksiarza. Komu poszczęściło się tym razem? A kto miał potężnego pecha? Kto z was nie lubi pewniaczków? Pan lubi, pani lubi, […]
27.05.2021
Fuksiarz.pl - Zakłady bukmacherskie
18.05.2021

2 tysiaki, kupon solo, Wisła Kraków poza kontrolą!

Ileż to razy puszczaliście efektowną taśmę, by na koniec weekendu wykrzyczeć “matko z córką, jeden nie wszedł!”. Przypuszczamy, że niejednokrotnie. I szczerze wam współczujemy, też byliśmy często po tej stronie kuponu. Natomiast jak co tydzień w naszym #WeszłoFuksem przyglądamy się efektownym kuponom, które weszły. Komu poszczęściło się w Fuksiarzu tym razem? Stary, dobry system “graj […]
18.05.2021
Weszło
16.05.2021

Wielki finał Pucharu Fuksiarza! Glazurek czy Smyk, Smyk czy Glazurek?

Wszystko co dobre – szybko się kończy. Niestety, dzisiaj dobiega końca sezon w najlepszej lidze świata – czyli w Ekstraklasie, ale i dzisiaj poznamy ostateczne rozstrzygnięcia w najbardziej prestiżowym konkursie typerskim na wschód od Chociebuża. Puchar Fuksiarza, Fuks-Cup, Copa de Fuksiarzores – wieczorem dowiemy się, kto podniesie go do góry, przejeżdżając odkrytym autokarem po Warszawie.  […]
16.05.2021
Weszło Extra
15.06.2021

Miły, milutki. Bajka o N’Golo Kante

N’Golo Kante pokazuje wszystkie zęby. To jego charakterystyczny urzekający uśmiech. Kupuje nim wszystkich. Wtedy jeszcze tylko w nadsekwańskim Suresnes, ale minie kilka lat i w jego bezpretensjonalności zakocha się cały piłkarski świat. Ubrany jest w niebieski t-shirt z nadrukiem. Stoi w drugim rzędzie. Z przodu, przed nim, sytuuje się dwóch chłopców. Ksywki – Gerrard i […]
15.06.2021
Weszło Extra
14.06.2021

Podejście zmienił o 180 stopni, charakter nie. Historia Jakuba Świerczoka

Jakub Świerczok jest dziś naszą główną nadzieją na wsparcie Roberta Lewandowskiego w ataku. W reprezentacji Polski to nadal totalny żółtodziób, choć w przyszłym roku dobije do trzydziestki, a już dziewięć lat temu grał na poziomie Bundesligi. Nim jednak znalazł się w tym miejscu, w którym jest obecnie, musiał przejść długą, pełną wybojów drogę. Z pewnością […]
14.06.2021
Weszło Extra
13.06.2021

Pracowity leniuch. Tajniki sukcesu Kamila Piątkowskiego

Autokar Rakowa Częstochowa wyrusza z hotelowego parkingu w stronę boiska treningowego. Droga potrwa dziesięć minut, atmosfera luźna, drużyna w rozbawieniu. Jarosław Jach zwołuje grupę pokerową i zarządza grę w karty. Kilku chłopaków siada tyłem do kierunku jazdy, Kamil Piątkowski jako jedyny przodem. Padnie ofiarą misternie przygotowanego żartu. Rozdanie. Piona patrzy, patrzy, a karty układają się […]
13.06.2021
Weszło Extra
11.06.2021

Białek z Rosji: To Euro, a nie podróż służbowa!

Trzy lata temu zacząłem z grubej rury. Nie wpuszczono mnie na pokład samolotu do Moskwy, moja wiza miała zacząć obowiązywać 50 minut po przylocie. Musiałem w kilka godzin ogarnąć alternatywny transport do Rosji i znaleźć sposób na przejazd przez Białoruś, do czego normalnie potrzebna jest wiza, na którą czeka się dwa tygodnie. I choć z […]
11.06.2021
Weszło Extra
10.05.2021

Adam Topolski: Dla atmosfery można było wyolbrzymiać opowieści

Adam Topolski to jedna z najbarwniejszych postaci polskiego futbolu na samym początku XXI wieku. Jego opowieści i anegdotki są wręcz legendarne. Piłkarze mówią o nim: potrafiłby sprzedać piasek na pustyni. Podkreślają to, że potrafi zbudować atmosferę w szatni, jadąc na picu. Niespełna 70-letni szkoleniowiec niedawno podjął się ostatniego wyzwania w swojej długiej przygodzie z ławką […]
10.05.2021
Weszło
08.05.2021

“Nie znam zapachu skarpet w szatni, ale nie czuję się przez to mniej kompetentny”

Jest skautem Arsenalu. Pracował w West Bromwich czy Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej. Jako jeden z nielicznych Polaków ukończył studia FIFA Master. Tomasz Pasieczny opowiada o tym, dlaczego Arsenal go nie zwolnił przy masowych cięciach. Ale głównie rozmawiamy o tym, jak wyglądałby pion sportowy zarządzany przez niego. Bo Pasieczny nie ukrywa, że chciałby zostać dyrektorem sportowym w […]
08.05.2021
Weszło
18.06.2021

Już jest mi żal tej Holandii (8)

Wdzięczna Lubelszczyzna, konkretnie stadion w Łęcznej. Luty 2016. Godzina 15.30. Na boisko Górnika wybiegli lokalni piłkarze oraz ich goście z Korony Kielce. To nie jest miejsce na robienie wielkich rzeczy, to nie jest ani termin, ani okazja, by spodziewać się fajerwerków. A jednak, to jest mecz, który pamiętam do dzisiaj, choć odbył się już ponad […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Człowiek w ogniu. Dumfries podbija Euro

Salka konferencyjna amatorskiego holenderskiego klubu VV Smitshoek. Trwa spotkanie zawodników z trenerami. Ni to odprawa, ni to pogadanka, ni to zgromadzenie. Ktoś się śmieje, ktoś opowiada kawał, komuś w plecaku brzęczy piwko. To nie wielki świat futbolu. Młodsi mają szkołę, starsi mają pracę, piłka nożna to dla nich hobby. Ale to jedna z tych rozmów […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Tydzień turnieju, a my już w domu. Prawie jak kadra! Tetrycy od 12

W euroodcinku “Dwóch zgryźliwych tetryków” Jakub Olkiewicz i Leszek Milewski rozmawiają o tym, że Lukaku wszystko potrafi zrobić lepiej, że Dania mogłaby się nauczyć strzelać, a Holandia jest całkiem spoko. Nie braknie też polskich wątków, w tym drobiazgowej analizy, z której wynika, że mamy małe szanse na mistrzostwo Europy. Spis treści: 0:00 DZIEŃ DOBRY ANEGDOTO […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

O Lukaku, okazjach Danii i Lidze Narodów D (8)

Proszę państwa, wysoki sądzie, to jest najlepszy piłkarz turnieju, Romelu Lukaku. Ja zdaję sobie sprawę, że niektórych widzieliśmy tylko w jednym meczu, a Lukaku już w dwóch. Może za chwilę bębenek podbije Pogba, Mbappe, może Ronaldo, może jeszcze ktoś zrobi coś niebywałego, co przyćmi Lukaku. Ale turniej jest szybki. Nie masz czasu czekać. I na […]
18.06.2021
Brama dnia
18.06.2021

Ibrahimović czy Balotelli? Pojedynek akrobatów w “Bramie dnia”

Rivaldo – zgodnie z waszymi głosami to właśnie jego trafienie w starciu z Belgią na mistrzostwach świata w 2002 roku zostało wczoraj obwołane “Bramą dnia”. Dzisiaj mamy dla was propozycje nietypowe – dwa uderzenia sytuacyjne po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. Sytuacyjne, a jednak efektowne i rzadko spotykane. Do wspólnej zabawy zapraszamy wraz z Gatigo. […]
18.06.2021
Prasówka
18.06.2021

“Mamy mądrego trenera, ale brakuje mu trochę szczęścia”

Piątkowa prasa – co za zaskoczenie – w dużej mierze o mistrzostwach Europy. Mamy najświeższe wieści z polskiego obozu i rozmowy z eskpertami. W nich rzecz jasna pomysły na to, co można zmienić oraz krytyka Paulo Sousy i Zbigniewa Bońka. Tymczasem ten drugi w wywiadzie broni tego pierwszego. – Ja nie zwolnię Sousy z funkcji […]
18.06.2021
Weszło Extra
14.06.2021

Podejście zmienił o 180 stopni, charakter nie. Historia Jakuba Świerczoka

Jakub Świerczok jest dziś naszą główną nadzieją na wsparcie Roberta Lewandowskiego w ataku. W reprezentacji Polski to nadal totalny żółtodziób, choć w przyszłym roku dobije do trzydziestki, a już dziewięć lat temu grał na poziomie Bundesligi. Nim jednak znalazł się w tym miejscu, w którym jest obecnie, musiał przejść długą, pełną wybojów drogę. Z pewnością […]
14.06.2021
Weszło Extra
22.04.2021

Damian Szymański: Najpierw pełny sezon w AEK Ateny, potem reprezentacja

Damian Szymański, już jako czterokrotny reprezentant Polski, zimą 2019 roku zamienił Wisłę Płock na Achmat Grozny. Pobyt za wschodnią granicą okazał się jednak dla niego niezbyt udany – i sportowo, i życiowo. Polski pomocnik odżył po przenosinach do AEK-u Ateny. Na początku tego roku był wręcz w wybornej formie. Szymański w pełni odbudował się po […]
22.04.2021
Weszło Extra
12.03.2021

Ile w piłce znaczy CV? “Liczą się ostatnie dwa lata, reszta to anegdota”

Transfery to jeden z najbardziej ekscytujących elementów piłki. Ba, są tacy, którzy wręcz twierdzą, że są najciekawsze i potrafią dostarczać więcej emocji niż same mecze. Nie przez przypadek teksty dotyczące spekulacji transferowych, choćby bardzo krótkie, ciągle potrafią bić rekordy wyświetleń na portalach internetowych. Ten trend od lat się nie zmienia. Jest coś elektryzującego w tym, […]
12.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

Pasjonaci-hobbyści coraz bardziej widoczni w mediach. Niektórzy nawet komentują mecze

Nie zawsze to na co dzień dostrzegamy, ale świat ciągle zmienia się w wielu aspektach. Czasami to dobrze, czasami źle, nie każda nowość jest pozytywnym zjawiskiem. Bez wątpienia jednak za takie należy uznać ewolucję, jaką w ostatnich latach pod pewnymi względami przeszły media sportowe. Rozwój portali społecznościowych, a zwłaszcza Twittera, sprawił, że od pewnego czasu […]
05.03.2021
Weszło Extra
20.01.2021

Trenerzy a życie rodzinne. Czy to już zawód tylko dla piłkarskich nerdów?

Pracoholik. Skrajny perfekcjonista. Fanatyk. Obsesjonat. Jeżeli ktoś jest opisywany w ten sposób, budzi raczej negatywne skojarzenia, ale akurat nie dotyczy to trenerów piłkarskich. Chwilami można odnieść wrażenie, że niektórzy wręcz oczekują od nich, że będą żyli futbolem 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku i nic innego w ich egzystencji liczyć się nie […]
20.01.2021
Weszło Extra
21.12.2020

Łukasz Surma: Trzy lata w trenerce nauczyły mnie pragmatyzmu

Łukasz Surma ponad trzy lata temu zakończył poważne granie w piłkę, choć wcale nie był to obrót wydarzeń w pełni przemyślany i kontrolowany. Ostatni mecz w Ekstraklasie zaliczył 27 maja 2017 roku, czyli miesiąc przed czterdziestymi urodzinami. Odszedł jako zdecydowany rekordzista w liczbie spotkań na najwyższym polskim szczeblu – uzbierał ich aż 559. Po zejściu […]
21.12.2020
Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
TOMASZ
TOMASZ
8 miesięcy temu

Bardzo fajny artykuł. Może wiecie co słychać u Krzysztofa Sokalskiego czym się teraz zajmuje?

galoty taty
galoty taty
8 miesięcy temu

A co u Kowalczyka?Taki alkoholik z bródna?Żyje to jeszcze?

Paweł
Paweł
8 miesięcy temu
Reply to  galoty taty

Mówisz on tym następcy Spoconego Janka? A żyje sobie coś tam opowiada a pismienny redaktor przelewa to na papier. Pije chyba mniej niż kiedyś chyba że do lusterka bo na Bródnie narobił długów i zawezil mu się bardzo krąg towarzyski.

Aaa
Aaa
8 miesięcy temu

Szkoda że przy Rybickim nie napisaliście że skiny pozyskiwał też kradnąc. Na reddicie można znaleźć jego łzawe przeprosiny po tym jak został złapany na kradzieży przedmiotu warto kilka tysięcy złotych. Taki z niego biznesmen

Zert
Zert
8 miesięcy temu
Reply to  Aaa

Już po jego wypowiedziach od razu widać, że koleś w typie “zarobić hajs niezależnie od wszystkiego”. Obstawiam otoczenie rodzinne w typie Januszy biznesu.

Marcin
Marcin
8 miesięcy temu

Fajny jest też przykład Przemysława Wróbla, bramkarz który stosunkowo niedawno został pilotem samolotów

Saner
Saner
8 miesięcy temu

Interesujący artykuł. Niestety główną tezą jest to, że ci byli piłkarze zajmują się w większości rzeczami kompletnie nieużytecznymi społecznie, a tak naprawdę i w życiu piłkarskim i ich późniejszym chodziło i chodzi wyłącznie o hajs. Z takim podejściem ciężko o sukces zarówno w sporcie, jak i poza sportem.

Suche Info
18.06.2021

Ultrasi Parmy do Buffona: Jesteś najemnikiem, nie bohaterem

Dopiero co Parma ogłosiła, że Gianluigi Buffon wrócił do Parmy, z której wyszedł na wielki piłkarski świat. To wiązało się z wieloma pozytywnymi głosami, to był moment ikoniczny. Ale, jak się okazuje, nie wszyscy są z powrotu włoskiego bramkarza zadowoleni. Ultrasi klubu dali znać, że “Gigi” nie jest mile widziany. Continued.. ”20 years ago you […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Lewandowski: – Brakuje nam iskry, żeby przełożyć naszą jakość na mecze

Robert Lewandowski wypowiedział się na temat meczu ze Słowacją. Nie ukrywamy, że czekaliśmy na głos naszego kapitana. Nic specjalnie odkrywczego nie powiedział, choć zastanawia stwierdzenie, że reprezentacji brakuje pewnego rodzaju iskry. Detalu, dzięki któremu jakość z treningu uda się przełożyć na mecze. Robert twierdzi, że to w końcu się zmieni. – Mieliśmy kontrolę nad meczem, […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Peszko: – Powiedziałem “Lewemu”, że zagrał słabo. Był rozczarowany

Jak wiadomo, Sławomir Peszko zna się z Robertem Lewandowskim całkiem dobrze. Piłkarz Wieczystej to wykorzystał, mówiąc “Lewemu”, że zagrał słabo w meczu ze Słowacją. Były reprezentant Polski zdradził też, że po rozmowie z naszym kapitanem ma nadzieje przed jutrem. – Nie wiem, czy ktoś ma odwagę zwrócić uwagę Lewandowskiemu. Ja z nim rozmawiałem i powiedziałem […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Już jest mi żal tej Holandii (8)

Wdzięczna Lubelszczyzna, konkretnie stadion w Łęcznej. Luty 2016. Godzina 15.30. Na boisko Górnika wybiegli lokalni piłkarze oraz ich goście z Korony Kielce. To nie jest miejsce na robienie wielkich rzeczy, to nie jest ani termin, ani okazja, by spodziewać się fajerwerków. A jednak, to jest mecz, który pamiętam do dzisiaj, choć odbył się już ponad […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Wychowanek Lecha nowym piłkarzem Warty Poznań

Jak się dowiedzieliśmy, Wiktor Pleśnierowicz (20 l.) zostanie nowym zawodnikiem Warty Poznań. To transfer gotówkowy z Miedzi Legnica. Wiktor nie pasował do modelu gry trenera Łobodzińskiego, a w Warcie pilnie potrzebowali młodzieżowca. Jak słyszymy, to rozwiązanie jest bardzo dobre dla każdej ze stron. Miedź dostaje naprawdę dobre pieniądze, niemałe jak na standardy Warty, a sam […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Człowiek w ogniu. Dumfries podbija Euro

Salka konferencyjna amatorskiego holenderskiego klubu VV Smitshoek. Trwa spotkanie zawodników z trenerami. Ni to odprawa, ni to pogadanka, ni to zgromadzenie. Ktoś się śmieje, ktoś opowiada kawał, komuś w plecaku brzęczy piwko. To nie wielki świat futbolu. Młodsi mają szkołę, starsi mają pracę, piłka nożna to dla nich hobby. Ale to jedna z tych rozmów […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Josue Pesqueira trafi do Legii Warszawa. Na papierze – świetny transfer

Legia Warszawa pozyska ofensywnego pomocnika Hapoelu Beer-Szewa, Josue Pesqueirę. Ma on 30 lat, w ostatnim sezonie zagrał w 34 meczach. Strzelił 13 goli i 6 asyst, grał w Lidze Europy. Informację o dopiętym transferze podał sam klub poprzez media społecznościowe. Gdy spojrzymy w CV tego zawodnika, od razu da się zauważyć, że to nie jest […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Kwaśniewski: – Nasza polska drużyna nie istnieje

Przy okazji meczów reprezentacji Polski głos zabiera wielu ludzi związanych ze sportem. Mniej lub bardziej, tutaj akurat mniej. Proszę państwa, przemówił były prezydent Polski, Aleksander Kwaśniewski. Rzecz jasna, grę naszej kadry skrytykował, ale też wykazał się optymizmem. – Naprawdę boję się tego meczu. Nasi grają jak grają, a Hiszpanie zawsze grali w taki sposób, którego […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

“Hazard to niesamowity piłkarz, który fatalnie trenuje”

Jose Mourinho opowiedział trochę o współpracy z Edenem Hazardem na łamach TalkSport. Portugalski szkoleniowiec nie ukrywa, że Belg mógłby osiągnąć w swojej karierze zdecydowanie więcej, gdyby nie podejście do piłki. – Prawda o Hazardzie jest taka, że to niesamowity piłkarz, który fatalnie trenuje. Można sobie tylko wyobrazić, jaki mógłby być dobry, gdyby jego podejście było […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

Tydzień turnieju, a my już w domu. Prawie jak kadra! Tetrycy od 12

W euroodcinku “Dwóch zgryźliwych tetryków” Jakub Olkiewicz i Leszek Milewski rozmawiają o tym, że Lukaku wszystko potrafi zrobić lepiej, że Dania mogłaby się nauczyć strzelać, a Holandia jest całkiem spoko. Nie braknie też polskich wątków, w tym drobiazgowej analizy, z której wynika, że mamy małe szanse na mistrzostwo Europy. Spis treści: 0:00 DZIEŃ DOBRY ANEGDOTO […]
18.06.2021
Weszło
18.06.2021

O Lukaku, okazjach Danii i Lidze Narodów D (8)

Proszę państwa, wysoki sądzie, to jest najlepszy piłkarz turnieju, Romelu Lukaku. Ja zdaję sobie sprawę, że niektórych widzieliśmy tylko w jednym meczu, a Lukaku już w dwóch. Może za chwilę bębenek podbije Pogba, Mbappe, może Ronaldo, może jeszcze ktoś zrobi coś niebywałego, co przyćmi Lukaku. Ale turniej jest szybki. Nie masz czasu czekać. I na […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Sergio Busquets wraca do reprezentacji Hiszpanii

Sergio Busquets miał negatywny wynik testu na obecność koronawirusa i dołączy do reprezentacji Hiszpanii w Sewilli. Mundo Deportivo podaje jednak, że pomocnik Barcelony nie zagra w meczu z Polską. Celem będzie powrót pomocnika na spotkanie ze Słowacją. Oczywiście istnieje cień szansy, że Busquets pojawi się jutro na boisku. Nie w pierwszym składzie, ale po wejściu […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Hajto: – Pokazywanie odprawy Sousy jest dla mnie żenujące

Tomasz Hajto krytykuje reprezentację Polski. To stały punkt programu, proszę państwa. Nikt się tego nie spodziewał. O co chodzi mu tym razem? Ano choćby o to, że pokazywanie odprawy Paulo Sousy w filmie na kanale “Łączy nas piłka” jest według niego nie na miejscu. – Takie rzeczy załatwia się w drużynie. Tego się nie puszcza […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Kolejny zwrot akcji. Tottenham zerwał rozmowy z Gattuso

Tottenham szuka nowego trenera od kwietnia, kiedy postanowił rozstać się z Jose Mourinho. Do końca sezonu drużynę w roli tymczasowego trenera prowadził Ryan Mason, ale było wiadomo, że po Euro 2020 zespół przejmie ktoś inny, już na stałe. Wydawało się, że nowym trenerem Tottenhamu ostatecznie zostanie Paulo Fonseca. Portugalczyk ustalił nawet warunki umowy, wszystko było […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Bąk: – Brzęczka “Lewy” już zwolnił. Teraz chce zwolnić Sousę?

Kolejny były reprezentant Polski strzela w Roberta Lewandowskiego. Jacek Bąk twierdzi, że brak w tym piłkarzu genu lidera. Ba, uważa wręcz, że jego zachowania mogą mieć negatywny wpływ na zespół. – Fajnie, że jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, ale machaniem rękami nie stworzy nic pozytywnego. Trzeba podejść, skrzyknąć się, pogadać. Jego koledzy chcą […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Bereszyński – Nigdy nie czułem tak dobrych relacji w kadrze

Bartosz Bereszyński po Wojciechu Szczęsnym jest kolejnym piłkarzem, który chwali atmosferę panującą na zgrupowaniu reprezentacji Polski podczas Euro 2020. Piłkarz Sampdorii nie ukrywa też, że nie ma ludzi ważnych i ważniejszych, każdy jest równy.  – Nigdy nie czułem takiej relacji między nami na boisku i poza nim. To się przejawia tym, że na każdym treningu […]
18.06.2021
Brama dnia
18.06.2021

Ibrahimović czy Balotelli? Pojedynek akrobatów w “Bramie dnia”

Rivaldo – zgodnie z waszymi głosami to właśnie jego trafienie w starciu z Belgią na mistrzostwach świata w 2002 roku zostało wczoraj obwołane “Bramą dnia”. Dzisiaj mamy dla was propozycje nietypowe – dwa uderzenia sytuacyjne po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. Sytuacyjne, a jednak efektowne i rzadko spotykane. Do wspólnej zabawy zapraszamy wraz z Gatigo. […]
18.06.2021
Suche Info
18.06.2021

Dudek: – Nasza reprezentacja została zagłaskana

Jerzy Dudek po meczu z Polaków ze Słowacją dołożył swoje trzy grosze. Były reprezentant Polski stwierdził, że nasi reprezentanci zostali trochę zagłaskani i że błędem było przywitanie ich brawami na stadionie w Gdańsku.  – Chłopcy dostali zimny prysznic, a potem kibice przywitali ich w Gdańsku brawami. Myślę, że bardziej pomogłyby gwizdy, wtedy dodatkowo by się […]
18.06.2021