post Przemysław Michalak

Opublikowane 16.08.2020 09:47 przez

Przemysław Michalak

Daniel Kajzer dotychczas nie zagrał w Polsce na najwyższym szczeblu, a w I lidze zaliczył jedynie epizod. W Bułgarii za to przez dwa sezony pobytu w Botewie Płowdiw wyrobił sobie więcej niż solidną markę. Rok temu liczył na przełom przechodząc do Śląska Wrocław, ale później przyszedł Matus Putnocky i wychowanek Slavii Ruda Śląska przez cały ekstraklasowy sezon nie podniósł się z ławki. Nic dziwnego, że postanowił odejść. Dziś jest głównym pretendentem do miana numeru jeden w Arce Gdynia. Rozmawiamy z nim o rozczarowaniu w Śląsku, przegranej rywalizacji, przecenieniu swojej pozycji na krajowym rynku, odrzuceniu możliwości powrotu do ligi bułgarskiej i nabuzowaniu przed nowym sezonem. Zapraszamy. 

Kiedy nastawiłeś się na zmianę klubu? Dyrektor sportowy Śląska, Dariusz Sztylka na antenie Weszło FM zapowiedział twoje odejście z dużym wyprzedzeniem.

Tak naprawdę już zimą rozmawialiśmy o wypożyczeniu. Wtedy jednak okazało się, że żona jest w ciąży. Z tego względu nie chcieliśmy zmieniać miejsca zamieszkania na wariackich papierach. Uznaliśmy, że dam sobie jeszcze pół roku szansy w Śląsku i wszystko w tym czasie poukładamy. Ostateczna decyzja o odejściu zapadła po wznowieniu treningów przed odmrożeniem ligi. Po jednej z gierek podszedłem do trenera i powiedziałem, że chcę zmienić barwy, bo nie mam większych szans na regularną grę. Potem to samo powiedziałem dyrektorowi sportowemu. Było to załatwiane z dużym wyprzedzeniem, żeby spokojnie przygotować się do przeprowadzki i całej logistyki. Jednocześnie zaznaczyłem trenerowi, że do końca mogą na mnie liczyć, że będę walczyć o swoje. I tak też było.

Miałeś chwile zniechęcenia? Trudno utrzymywać przez cały czas maksymalną motywację, gdy wiesz, że w praktyce twoja jedyna szansa to kontuzja lub zawieszenie konkurenta.

Raczej nie. Najtrudniej było się odnaleźć na początku. Przychodziłem do Śląska po dwóch udanych sezonach w Bułgarii. W obu wybierano mnie do trójki najlepszych bramkarzy, a w tym drugim chyba w ogóle najlepszym. Nie ukrywam, że trudno było się pogodzić, że we Wrocławiu trafiłem na ławkę. Napędzałem się, powtarzałem sobie, że może coś się zmieni, ale im dalej w las… Wiadomo, jak równą i wysoką formę prezentował Matus Putnocky. Nie było pretekstu, żeby trener coś zmieniał, to nie miałoby sensu. Stąd moja decyzja o zmianie klubu.

Przychodziłeś do Śląska w zupełnie innych okolicznościach niż te, które zastały WKS na starcie sezonu. Miałeś konkurować z Jakubem Słowikiem, a on niespodziewanie odszedł do Japonii i w jego miejsce sprowadzono Putnockiego.

Odejście Kuby Słowika nie stanowiło zaskoczenia. Przed podpisaniem kontraktu wiedziałem, że ma tę ofertę i temat jest zaawansowany. Między innymi właśnie dlatego wybraliśmy Śląsk. Wyszło jak wyszło. Nie jestem pępkiem świata, trener Lavicka decydował tak a nie inaczej. Szanuję jego wybory, ale się z nimi nie pogodziłem.

Wiedziałeś, że w razie odejścia Słowika klub zamierza zatrudnić Putnockiego?

Nie wiedziałem. „Puto” był po słabszym sezonie – swoim i całego Lecha Poznań – ale na warunki Ekstraklasy to bardzo dobry bramkarz, z wiekiem jeszcze ustabilizował formę. Z mojego punktu widzenia szkoda, że tak wyszło, bo straciłem rok. Gdybym wtedy wybrał inaczej, może dziś miałbym więcej meczów na koncie. Życie, nikt nie mógł tego przewidzieć.

Chciała cię też Jagiellonia. Tam problem z bramkarzami mieli znacznie większy, mógłbyś się bardziej wykazać.

Gdyby już nikogo innego nie ściągnęli, wyszłoby, że walczyłbym o skład z Damianem Węglarzem. Też nie wiadomo, jak by się ta rywalizacja zakończyła, ale uważam, że dostałbym więcej szans. Nawet gdybym nie zaczął sezonu jako numer jeden, to mógłbym się wykazać później i miejsca już bym nie oddał.

Ale co do samej rywalizacji z Putnockim, nie miałeś poczucia krzywdy? W Śląsku potwierdził, że jest przynajmniej w najlepszej piątce ligowych bramkarzy.

Jak dla mnie, to nawet w najlepszej trójce. Trudno byłoby mi grać zamiast niego, taka jest prawda. „Puto” po dwóch dniach wystąpił w sparingu, wypadł dobrze i tak się spodobał trenerowi, że już chyba wtedy zdecydował o wyborze „jedynki”. Starałem się na każdym treningu, ale nie oszukujmy się: jeżeli podstawowy bramkarz cały czas broni na dobrym poziomie, to trudno mówić o prawdziwej rywalizacji. Na tej pozycji zmiany przeprowadza się tylko z ważnego powodu. Robiłem, co mogłem, a z jakim skutkiem, wszyscy widzimy.

Pytam o te sprawy, bo pamiętam, co mówiłeś nam tuż po transferze: „Śląsk jako jedyny miał na mnie jasny plan”. Później te plany w ciągu kilku tygodni się zmieniły.

Inaczej to miało wyglądać, przynajmniej tak wynikało z moich rozmów z klubem i z tego, co usłyszeli moi agenci. Ale to nie agenci, dyrektor czy prezes decydują o tym, kto gra. Decyduje trener. Vitezslav Lavicka podjął decyzję i dla zespołu była ona dobra. „Puto” wybronił kilka punktów, a Śląsk zajął najwyższe miejsce w tabeli od paru lat. Jakiś wkład też w to miałem, każdy w drużynie jest ważny, ale Matus miał trochę większy (śmiech). Z jednej strony wybrałem źle, z drugiej – kto mógł przewidzieć, że tak będzie? Sądziłem, że po dwóch udanych latach w Bułgarii wracam do Polski mając już jakąś markę. Praktyka pokazała, że nie za bardzo tak jest. Na takie ligi jak bułgarska nie patrzymy zbyt poważnie, ale to już mój problem.

Nie pomogło ci też błyskawiczne odpadnięcie z Pucharu Polski. Od razu wyłożyliście się na Widzewie, gdy zaliczyłeś swój jedyny występ w pierwszym zespole.

Wszyscy pamiętamy, jak ten mecz wyglądał. Wyszliśmy takim a nie innym składem, nie trafiliśmy z formą. Akurat trafiło na nasz zły okres. W lidze mieliśmy serię remisów, a po porażce w Łodzi przegraliśmy też z Koroną w Ekstraklasie.

Jeśli chodzi o swoją postawę, po tym meczu byłeś przynajmniej względnie zadowolony?

Nie. To był dziwny mecz. Długo nie miałem żadnej okazji, żeby się jakoś mocniej wykazać, a w końcówce dostaliśmy dwa gole. Niewiele mogłem zrobić, bo chodziło o rzut karny i strzał po dwóch rykoszetach. Bolała nas ta porażka, wiedzieliśmy, jak ważne to spotkanie było dla kibiców. Nikt nie może nam zarzucić, że zabrakło motywacji, ale na boisku wyszło inaczej niż chcieliśmy. Kto grał w piłkę, na pewno to rozumie.

Do tego omijały cię mecze w rezerwach.

No tak, nawet tam nie za bardzo mogłem pograć, bo siedziałem na ławce w Ekstraklasie, a mecze przeważnie się nakładały. Tak jak mówię, drużynowo był to sezon udany, indywidualnie mam rok w plecy.

Nie będziesz mówił dyplomatycznie, że przynajmniej zobaczyłeś Ekstraklasę od środka i mogłeś się uczyć na treningach od Putnockiego?

Nie róbmy z Ekstraklasy Ligi Mistrzów, bez przesady. Wiadomo, że swoje robi otoczka, ale nie czułem spełnienia z samego faktu, że udało mi się trafić na najwyższy polski poziom. Chciałem się na nim pokazać. W kraju nigdy nie miałem wysokich notowań, z tego względu musiałem wyjechać do Bułgarii i dopiero tam wystrzeliłem. Bardziej mnie doceniają za granicą niż w Polsce. Taka jest prawda. U nas nadal prawie nikt mnie nie zna, bo nie mam ani jednego meczu w Ekstraklasie i nie zaistniałem w I lidze.

Był zresztą teraz temat powrotu do Botewu Płowdiw.

Tak, dostałem ofertę z Botewu i jeszcze jednego bułgarskiego klubu. Serce mocno chciało tam wrócić. Kibice mnie szanowali, Botew zbudował mocną drużynę. No ale żona na dniach będzie rodzić [rozmawialiśmy w poniedziałek, trzy dni później dzielna żona Daniela urodziła córeczkę, PM], do tego dochodzi niepewność spowodowana koronawirusem – nie wiadomo, co może się wydarzyć jesienią. Zależało nam więc, żeby zostać w kraju i zyskać trochę stabilizacji. Teraz najważniejsza jest nasza córeczka. Przychodząc do Arki schodzę szczebel niżej, ale nie obrażam się, nie jestem zniechęcony. Po tym roku chcę znów zacząć regularnie grać. Uważam, że dużo mogę dać Arce będąc w swojej optymalnej formie. Sądzę, że każda strona będzie zadowolona z tego ruchu.

Podejrzewam, że możemy dopisać trzeci powód, czyli właśnie chęć pokazania się jeszcze na polskim podwórku.

No gdybym teraz wyjechał, bardzo możliwe, że zostalibyśmy za granicą już do końca mojej kariery. Może wracając do Bułgarii wybiłbym się jeszcze gdzieś do Turcji – miałem wcześniej takie oferty – ale w Polsce już trudno byłoby zaistnieć. Za dwa lata będę miał trójkę z przodu. 30-latek z ligi bułgarskiej bez doświadczenia w Ekstraklasie – nie brzmiałoby to atrakcyjnie. Powtórzę: nie traktujemy Bułgarii poważnie, choć dziwi mnie to.

Były krajowe alternatywy dla Arki Gdynia?

Coś się pojawiało, ale mało konkretnego. Tutaj chciał mnie trener, wszystko sprawnie się odbyło. Gdybym uparł się na Ekstraklasę, pewnie coś bym znalazł. Znów jednak byłbym „do rywalizacji”, jak to się dziś ładnie mówi. A mi teraz najbardziej zależy na regularnej grze.

Do Arki przychodzisz jako następca Pavelsa Steinborsa, tutaj twoja rola wydaje się bardziej klarowna.

Pavels wykonał kapitalną robotę, został wybrany do jedenastki wszech czasów Arki, ale Steinbors to Steinbors, a Kajzer to Kajzer. Nie zamierzam się z kimś porównywać i nie chcę, żeby inni to robili.

Trener Mamrot mówił w Weszło FM, że brali zawodników charakternych, pasujących do I ligi, czyli musisz się wpisywać w tę charakterystykę.

Myślę, że tak. Jestem sportowo nabuzowany po nieudanym sezonie w Śląsku, mam swoje ambicje. Już widzę po treningach i sparingach, że na szczęście moja forma zbyt mocno nie ucierpiała. Co by nie mówić, trening we Wrocławiu miałem dobry i coś tam od „Puto” też wyciągnąłem. Bardzo dobry bramkarz, więc dlaczego miałem nie skorzystać? Dziś może to zaprocentować.

Niektórzy po twoim transferze pewnie komentowali „oho, kolejny zawodnik od Kołakowskiego”. Przynależność właśnie do jego agencji mogła mieć większe znaczenie?

Nie sądzę. Jak mówiliśmy, trener Mamrot chciał mnie już rok temu w Jagiellonii, nie od dziś jest do mnie przekonany. Niektórzy i tak będą gadali, nie zwracam na to uwagi. Pan Kołakowski jest na tyle inteligentnym człowiekiem i na tyle dobrze zna ten rynek, że celowo nie brudziłby swojego ogródka. Nie po to zaangażował się w Arkę, żeby teraz robić tam popelinę.

Zakomunikowano ci, że jasnym celem Arki jest awans?

Jeszcze takiej rozmowy nie odbyliśmy. Arka to duży klub, z potencjałem, zaczął być rozsądnie budowany. Krzysiek Mączyński w Śląsku powtarzał, że cele nadrzędne zawsze w zespole są, ale nie ma co o nich mówić, by nie pompować balonika. Wszystko trzeba pokazać na boisku, żyć od meczu do meczu, a nie myśleć o tym, co będzie w maju czy czerwcu. I liga też jest wymagająca, kandydatów do awansu nie zabraknie. Już od inauguracji chcemy budować swoją pewność siebie.

Ale Ekstraklasa pozostaje twoim celem w karierze?

Oczywiście. Mam 28 lat, czyli nie tak mało, ale też nie tak dużo. Przy sprzyjających okolicznościach mogę jeszcze grać przez następną dekadę. Liczę, że prędzej czy później zasmakuję Ekstraklasy w barwach Arki. Wiem, co potrafię, a widząc wszystko od środka przez ostatni rok, naprawdę nie czułem, żebym był słabszy. Jeden powie, że miałem pecha, drugi, że to nie ten poziom. Spokojnie, dam sobie radę, I liga nie jest szczytem moich możliwości.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix/Arka Gdynia/Stanisław Wrzosek/Accredito

Opublikowane 16.08.2020 09:47 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Koval90PL
Koval90PL

Gość trafił za rywala Putnockyego w dobrej formie. Dziwne by było jakby Lavicka nagle zdjął Słowaka, skoro ten dobrze wyglądał. To specyficzna pozycja. Jakby był skrzydłowym to mógłby z ławki wchodzić i pokazać swoje, no ale to bramkarz. Sądzę, że w Gdynii pokaże się z dobrej strony, bo te jego sezony na Bułgarii pokazują, że na pewno potencjał ma.

Dcc
Dcc

Koń by się uśmiał, synek myśli że w Bułgarii poza łudogorcem może wyrobić sobie markę.. Xd

Zenon
Zenon

Kto?

Weszło
24.11.2020

Wielki bunt? Piłkarze pytają EA Sports: kto wam pozwolił na nas zarabiać?

Hasło: „Leo, why? For money” znamy chyba wszyscy i nikt specjalnie mu się nie dziwi. Wiadomo, że każdy chciałby zarabiać na wszystkim, co robi. Dlatego fakt, że Zlatan Ibrahimović upomniał się o swoje, także dziwić nie może. O co chodzi? O burzę, którą Szwed wywołał jednym wpisem w social mediach. „Ibra” zapytał EA Sports, jakim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Tworek: – Nie jesteśmy zespołem, który nic nie umie i tylko wolą walki zdobywa punkty

– Musieliśmy się dostosować. Na zapleczu graliśmy wyżej, zamykaliśmy rywali, ale tam nie ma takiej jakości, jeśli chodzi o budowanie akcji przez obrońców. Zakładając pressing, zmuszaliśmy do wybicia i zbieraliśmy te drugie piłki. Byliśmy na połowie przeciwnika i mogliśmy przejść do ataku. W Ekstraklasie obrońcy potrafią grać od tyłu i jeżeli zrobimy coś źle, to […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Podbeskidzie wreszcie ma bramkarza, szanse na utrzymanie rosną

Podbeskidzie na początku sezonu nie gra najbardziej badziewnej piłki w lidze, zdecydowanie nie. Często nawet w przegranych meczach patrzyło się na ten zespół dość przyjemnie. Być może bielski beniaminek dysponuje najsłabszymi obrońcami, choć ci ze Stali Mielec chcieliby w tym temacie podyskutować. Bez wątpienia jednak do niedawna to właśnie „Górale” mieli najgorszych bramkarzy w całej […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Rozmawialiśmy między sobą: kurde, jak to możliwe, że tych punktów nie ma?

– Graliśmy osiem meczów, mieliśmy dwa punkty. Ale czy graliśmy słabo? Nie, mieliśmy dobre spotkania, tylko nie strzelaliśmy bramek. Taka jest piłka. Wczoraj nie zagraliśmy najlepszego meczu w sezonie. To nie był jakiś nasz super mecz. Ale była koncentracja w defensywie, do tego byliśmy skuteczni i jest zwycięstwo. Tak to jest. Możesz grać bardzo, bardzo […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Szymonowicz: – Futbol uratował życie 90% piłkarzy

– Jestem zdania, że futbol uratował życie 90% piłkarzy. On jest przepustką dla znacznej części zawodników do lepszego życia. Ja mam 25 lat i gdybym miał to wszystko stracić, byłby problem, żeby się odnaleźć i musiałbym pokombinować – mówi szczery Dawid Szymonowicz z Cracovii w ankiecie „Weszło z Butami”. Zapraszamy na zapis naszej rozmowy. Zanim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Krzysztof Stanowski – Dziennikarskie Zero #2

Co w drugim odcinku „Dziennikarskiego Zera” Krzysztofa Stanowskiego? – Włodzimierz Szaranowicz i Adam Małysz – Marcin Najman, życie i twórczość – Bayer Full i brudne, chińskie majteczki – Hipokryzja Stanowskiego. Zapraszamy! 
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Boniek: Wybrałem opcję spokojną, czyli Jurek dalej prowadzi kadrę

We wtorkowej prasie Zbigniew Boniek mówi o reprezentacji i selekcjonerze, Gergo Lovrencsics wspomina pobyt w Lechu, Dominik Furman opowiada o pobycie w Turcji, a Ivi Lopez nie ukrywa swoich dużych ambicji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem o Jerzym Brzęczku i ostatnich wydarzeniach wokół reprezentacji Polski. (…) Piłkarze narzekali na kiepski styl już w trakcie […]
24.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

WESZŁOPOLSCY: SZUMSKI, TWOREK, SZYMONOWICZ, MICHALSKI

Weszłopolscy strikes again! Za nami pierwsza kolejka po przerwie reprezentacyjnej, więc wracamy z ulubionym programem wszystkich Polaków. Wydarzenia w Ekstraklasie i na jej zapleczu omówi dziś dla was ekipa w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Kuba Olkiewicz oraz Adam Sławiński. Goście? Jak zwykle, wybitni, czyli  Jakub Szumski, Piotr Tworek, Dawid Szymowicz oraz Seweryn […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

„Skowronek powinien dostać czas do końca roku. A później czas na decyzję”

– Teraz jest czas na weryfikacje. Spodziewam się, że trener Skowronek będzie sprawdzony w tych trudnych meczach. I wtedy na koniec roku można usiąść i ocenić – jak sobie trener w tych warunkach poradził. Wówczas można się zastanowić, czy Skowronek może prowadzić dalej tę drużynę, czy jednak trzeba oddać je w ręce kogoś innego – […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Gdyby Lech nie tracił frajerskich bramek w końcówkach, to byłby na podium

Gdyby nie frajersko tracone bramki w końcówkach przez Lecha Poznań, to Kolejorz miałby tyle samo punktów co Raków i miałby tylko punkt straty do Legii Warszawa. Nie chodzi o to, by pokazać, jak blisko Lech jest czołówki Ekstraklasy w wydumanej tabeli. Raczej chcemy pokazać, że gdyby lechici byli bardziej skoncentrowani w ostatnich minutach, to mogliby […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Pan piłkarz Mladenović. Co za listopad Serba

Nie żeby dobra gra Mladenovicia w Legii była zaskoczeniem. Przychodził jako transfer-pewniak. Jeden z najlepszych lewych obrońców Ekstraklasy ostatnich sezonów. Wystawiany w kadrze Serbii na poważne mecze. Ale takich pewniaków, które miały reputację kozaków w swoich klubach, a w Legii nie dźwigały presji, niebezpiecznie, acz konsekwentnie zmierzając w kierunku ligowego dżemu, też widzieliśmy całkiem sporo. […]
23.11.2020