Reklama

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

redakcja

Autor:redakcja

04 lipca 2020, 20:09 • 3 min czytania 21 komentarzy

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą stronę.

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Jak wiadomo, wypadł Marko Vesović i to nie tak, że na tydzień-dwa, mówi się o ośmiu miesiącach. Na pewno Czarnogórca nie będzie więc w eliminacjach, nawet jeżeli przyspieszy rehabilitację, trudno myśleć o powrocie na rundę jesienną. A facet miał za sobą naprawdę udany czas. Stworzył świetny duet z Pawłem Wszołkiem, który rozmontowywał kolejne obrony – Vesović miał udział przy siedmiu bramkach, Wszołek przy siedemnastu. Panowie dogadywali się więc w ataku, w obronie również wyglądało to solidnie, generalnie: grało i buczało.

Teraz Czarnogórca nie ma i jego miejsce zajął Paweł Stolarski. Piłkarz dawno niewidziany, bo przed kontuzją Vesovicia Stolarski w lidze zagrał po raz ostatni z Lechią. W rundzie jesiennej, 28 września. Szmat czasu i jeśli ktoś zastanawiał się, dlaczego Vuković nie ceni Stolarskiego, teraz dostaje dobitną odpowiedź. Obrońca jest raz, że po prostu dużo słabszym zawodnikiem od Vesovicia, a dwa, od długiego już czasu znajduje się w marnej formie. Ze Śląskiem i Jagiellonią wyglądał przeciętnie, tak, że Vuković wolał przestawić Jędrzejczyka na bok obrony, gdy przyszedł mecz z Piastem.

NIEWYKORZYSTANA OKAZJA STOLARSKIEGO

Stolarski znów dostał szansę, ale tym razem zagrał już po prostu kompromitująco słabo. Lech w postaci Puchacza i Jóźwiaka miał po jego stronie autostradę, dwie pierwsze groźne akcje, kiedy nie trafiali Ramirez oraz Jóźwiak, przechodziły właśnie przez prawą stronę Legii. Szczególnie ta druga sytuacja obnażyła słabość Stolarskiego, kiedy Jóźwiak przyjął piłkę, pokazał mu plecy, wpadł w pole karne i niewiele się pomylił ze strzałem.

Z kolei druga bramka leci w dużej mierze na konto Jędrzejczyka, który czekał, nie wiadomo na co, ale to jednak jest strona Stolarskiego i jakoś nas nie dziwi, że gol padł akurat z lewej flanki Lecha. Zresztą najlepszym podsumowaniem występu piłkarza była reakcja Vukovicia. 52. minuta, zmienia prawego obrońcę, wpuszcza lewego. Policzek.

Reklama

I trzeba sobie uświadomić, że gracze pokroju Puchacza i Jóźwiaka, a pewnie w większości przypadków zdecydowanie lepsi, będą się czaić na Legię w każdym kącie. Dziś trudno sobie wyobrazić, że wychodzi Stolarski i Legia ma z tej strony spokój. Nie, raczej miałaby pożar.

TRZEBA ŁATAĆ DZIURĘ

Jak to załatać? Przy przyjściu Mladenovicia można przesunąć na prawą stronę Karbownika, ale trudno mieć pewność, że młodzieżowiec zostanie w Warszawie. Można też przestawić Jędrzejczyka na bok obrony, ale nie przesadza się starych drzew, też widać, że Jędza lepiej czuje się na środku obrony i tam chce przejechać finisz swojej kariery.

Dlatego nie zdziwilibyśmy się, jeśli transfer prawego obrońcy byłby dla Legii istotnym punktem tego okienka transferowego. Skoro Wojskowi chcą w końcu dojść do fazy grupowej Ligi Europy, potrzebują spokoju i jakości porównywalnej do tej prezentowanej przez Vesovicia. Stolarski to piłkarz będący dwie półki niżej i chyba znajdujący się na zakręcie swojej kariery.

A Legia w Europie też nie chce znów uderzyć w drzewo, tylko w końcu zajechać w sensowne miejsce.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Komentarze

21 komentarzy

Loading...