post Avatar

Opublikowane 05.07.2020 12:13 przez

Szymon Janczyk

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod adresem Jamesa Pallotty i tego, co zrobił z ukochanym klubem stolicy. Podczas gdy Lazio powzięło atak na tron, drugi klub z Wiecznego Miasta traci pozycję, tożsamość i stabilność. Co dzieje się z AS Romą?

Żeby zrozumieć sedno problemów, trzeba byłoby cofnąć się do momentu, w którym rodzina Sensich zrezygnowała z dalszej działalności w klubie. Czyli w zasadzie było tak, jak w przypadku innych wielkich włoskich drużyn. Milan po odejściu Silvio Berlusconiego całkowicie zgubił rytm. Inter bez Massimo Morattiego długo zbierał się, żeby wrócić na szczyt. Roma dopełniła ten tercet, z jedną różnicą. Rzymianom trafił się chyba najgorszy z możliwych właścicieli.

American Dream

James Pallotta, kto to taki? Amerykański miliarder z włoskimi korzeniami. A skoro tak, to wielce prawdopodobne, że gość ma coś wspólnego z Bostonem. Strzał w dziesiątkę – Pallotta nie tylko urodził się w Bostonie, ale przede wszystkim jest jednym z właścicieli Boston Celtics, czołowej marki na koszykarskiej mapie USA. To, w połączeniu z faktem, że korzenie Pallotty sięgają południowo-wschodniej części Italii, nie wróżyło zbyt dobrze Romie. Dlaczego?

  • Jeśli ktoś prowadzi klub NBA, to wydaje mu się, że klub piłkarski też można traktować jak biznes i liczyć dochody
  • Gdy ktoś nie miał nic wspólnego z Rzymem i Romą, kompletnie nie czuje klimatu

I – co za niespodzianka – tak właśnie było. Inna rzecz, że Giallorossi naprawdę Pallotty potrzebowali. To znaczy – potrzebowali kogokolwiek, więc gdy Thomas DiBenedetto wraz z Pallottą zgłosili się do klubu, każdy witał ich z otwartymi rękami. Roma w schyłkowych latach rodziny Sensich wyglądała tak, jak opisał to Francesco Totti w swojej autobiografii. Pewnego razu, po zwolnieniu Luciano Spallettiego, Rosella Sensi zwołała senatorów drużyny, żeby poradzić się ich o wybór nowego trenera. Sensi mieli dwa nazwiska na finalnej liście. Claudio Ranieriego oraz Roberto Manciniego.

Nie ma co się dziwić, że gdy drużyna usłyszała, że ich szkoleniowcem może być Mancini, ten sam Mancini, który chwilę wcześniej zdobywał mistrzowskie tytuły, jednogłośnie poparła jego kandydaturę. Zebranie było krótkie, wszyscy rozeszli się w uśmiechach, a Totti wieczorem włączył telewizor. „AS Roma potwierdziła zatrudnienie Claudio Ranieriego na stanowisko trenera”. Kapitan zdębiał i przekręcił do szefów klubu.

Wy, piłkarze, jesteście szaleni! Nie czytacie gazet? Nie mamy złamanego euro do wydania, a wy wybieracie sławnego trenera, żeby potem domagał się najdroższych piłkarzy… Ranieri nie poprosił nas o nikogo, więc na tę chwilę jest dla nas idealnym rozwiązaniem – usłyszał.

Cóż, jeśli w ten sposób dobiera się trenerów, nie ma co się dziwić, że Roma potrzebowała zmian oraz że przed ich nastaniem wypadła z ligowej czołówki.

Sprzedawać i zarabiać

Nowa jakość nie była widoczna od razu, ale kibice szybko poznali się na tym, jaki plan na Romę ma James Pallotta. Ciężko było się nie poznać, kiedy co okienko dyskutuje się o sprzedaży najlepszych zawodników. Nawet, gdy rzymianom udało się wrócić na szczyt i kiedy to oni byli najgroźniejszym rywalem Juventusu. Lista ubytków jest długa.

  • Marquinhos i Erik Lamela
  • Medhi Benatia
  • Alessio Romagnoli i Andrea Bertolacci
  • Miralem Pjanić

Sezon po sezonie Roma traciła najważniejsze klocki w układance. Jasne, nie oznaczało to, że Giallorossi nikogo w zamian nie ściągali. Inwestycje były, zresztą także takie duże i kosztowne. Ale słowo klucz jest jedno – inwestycje. Gdy ktoś do stolicy Włoch trafiał, można było zakładać, że trafia po to, żeby na nim zarobić. Pallotta i jego podejście do sportu było mocno nasiąknięte koszykówką. Biznesem, w którym liczy się to, ile z niego wyciągniesz. Nie pojmował, że europejska piłka działa trochę inaczej. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że nie pojmował nawet tego, ile dla Rzymu znaczy Franscesco Totti.

Wyrwać chwasta

Tak w skrócie można nazwać podejście do legendy, które władze Romy zastosowały, gdy kariera Tottiego nieuchronnie zbliżała się do końca. Pallotta i tu dał znać wszystkim, że nie ma zielonego pojęcia o calcio. Chciał, żeby pożegnalny sezon legendy wyglądał tak, jak wyglądał ostatni rok Kobego Bryanta. Wymyślił wielką trasę od miasta do miasta z towarzyszącymi jej wydarzeniami. Pomysł, który w zasadzie Tottiemu się nawet spodobał, ale był tak oderwany od włoskich realiów, że nigdy nie został wcielony w życie. Zresztą to już finalny etap pożegnania kapitana Romy. Wcześniej Totti był regularnie upokarzany i gnębiony przez Luciano Spallettiego. Po zawieszeniu butów na kołku, Francesco dowiedział się nawet od władz klubu, że w zasadzie taki był plan.

Trzeba było obrzydzić Tottiemu futbol i odebrać resztki chęci do tego, żeby w ogóle jeszcze wychodził na boisko. Ale nie pomyślano przy tym, że właśnie w ten sposób Rzym dla Pallotty – i Spallettiego – został stracony na zawsze.

Monchi, czyli niszczyciel

Nową rolą Tottiego w ekipie Giallorossich miało być partnerowanie nowemu dyrektorowi sportowemu. Monchi, który zapracował na swoją sławę w Sevilli, był tak pożądany przez Pallottę, że ten zdecydował się wykupić go z Andaluzji. Niespotykana determinacja, to fakt. Ale też kolejny sygnał wysłany do kibiców. Umówmy się, Monchiego nie ściąga się do klubu po to, żeby zbudować potęgę. Ściąga się po to, żeby zarabiać. Roma zdołała już wyprowadzić finanse na prostą i miała do wyboru dwie ścieżki. Pierwsza to wzmacnianie się i dołączenie do czołówki na stałe. Druga to robienie biznesu. Podpowiadając, którą wybrano w Wiecznym Mieście, powiemy, że w pierwszym okienku z Monchim na pokładzie, Roma zarobiła „na czysto” ponad 60 milionów euro.

Problem leżał jednak w tym, jak Monchi wydawał to, co zarobił. Bo jeśli sprzedajesz Emersona, Salaha, Alissona czy Rudigera, to lepiej mieć zastępcę, który zagwarantuje chociaż połowę ich jakości. Tymczasem Hiszpan pokazał, że rynek calcio jest specyficzny i żeby się po nim poruszać, trzeba mieć „to coś”. Krótko mówiąc, chłop palił pieniędzmi w piecu. Zaliczał pudło za pudłem tak efektownie, że Roma w pewnym momencie mogła żałować nawet sprzedaży Łukasza Skorupskiego, bo została bez bramkarza. Kiedy Monchiego w końcu pogoniono ze stolicy Włoch, została po nim prawdziwa armia bękartów.

  • Javier Pastore
  • Rick Karsdorp
  • Davide Santon
  • Bruno Peres

To tylko część nieudanego zaciągu. Był jeszcze Patrik Schick, którego udało się wypożyczyć, ale sprzedać jeszcze nie. Jedynym udanym transferem tego jegomościa okazała się wymiana z Interem, uwzględniająca Nicolę Zaniolo. Rzym nie był tak zrujnowany nawet po najeździe Gotów. Co więcej, w Wiecznym Mieście naprawdę mają pecha do dyrektorów sportowych. Dopiero co zawieszono Gianlukę Petrachiego, który wdał się w ostrą kłótnię z Pallottą i przypłacił to stołkiem. Inna rzecz, że według włoskich mediów Petrachi faktycznie pozwalał sobie na zbyt wiele i nie był to wyskok jednorazowy.

Zanik rzymskości

Ale kibice Romy przeboleliby dyrektorów sportowych, zmiany trenerów, pewnie i biznesową filozofię Pallotty. Tyle że zabrano im to, co zawsze wyróżniało Giallorossich – ich rzymską tożsamość. Pożegnanie Tottiego było nieuniknione. Jednak to, co stało się potem, było gwoździem do trumny. Dla wszystkich w stolicy Italii, a nawet i poza nią, oczywistym było, że następcą Francesco będzie Daniele de Rossi. Druga z ikon Rzymu, legenda, wicekapitan. Tymczasem De Rossiego pogoniono z Romy zupełnie tak, jak Tottiego. – Oni wybrali takie rozwiązanie, ja na to przystałem, bo jestem tylko pracownikiem. To nie jest koniec, o jakim marzyłem, ale mógłbym zrobić nic przeciwko temu klubowi – mówił po odejściu do Boca Juniors mistrz świata z 2006 roku.

De Rossi w styczniu zakończył karierę, jednocześnie zapowiadając, że jeśli wróci do Romy, to tylko wtedy, gdy nie będzie w niej Pallotty i całej jego ekipy. To był kolejny akt wojny. Kolejny, bo wcześniej Rzym definitywnie opuścił także Totti. Jego powtórne odejście wywołało nawet większą burzę niż pierwsze. – Nigdy nie pozwolili mi robić tego, co chciałem. Trzymali mnie z dala od wszystkiego. Miałem nadzieję, że ten dzień nigdy nie nadejdzie. To znacznie gorsze niż zakończenie kariery. Odejście z Romy jest jak śmierć. Wolałbym dziś być martwy – mówił Francesco, gdy żegnał się z klubem.

Dalej było tylko grubiej, bo Totti jechał po obecnych władzach. Zarzucał, że Amerykanie zrobili wszystko, żeby odsunąć takich jak on i De Rossi od klubu. Wytykał, że klub sterowany jest zza Oceanu i Pallotta nie wie nawet, co dzieje się w gabinetach. Na koniec rzucił podobne zdanie, co Daniele. Wrócę, gdy zmieni się władza. Nic więc dziwnego, że Pallotta i jego ludzie stali się w Rzymie wrogiem publicznym numer jeden. Kolejnym gwoździem do trumny okazało się ostatnie okienko transferowe, gdy Roma wypożyczyła Alessandro Florenziego. Niby nic wielkiego, faktycznie Florenzi nie był nigdy ikoną Stadio Olimpico. Ale był rzymianinem i kapitanem. Jedną z ostatnich osób, która stanowiła o tożsamości Giallorossich.

„Nie wyciągnąłem z klubu nawet centa”

Rzym głośno i wyraźnie domagał się oddania im Romy. Kiedy na horyzoncie pojawił się Dan Friedkin, ludzie rzucili mu się do stóp, prosząc, żeby odebrał ich klub z rąk Pallotty. Amerykaninowi nie pomagało nic. Ani obietnice budowy nowego stadionu, który w zasadzie powinien już stać, bo oddanie go do użytku zapowiadano na sezon 2016/2017. Ani próby wygładzania wizerunku wywiadami ani nawet kąpiel w fontannie, po tym, jak Roma wyeliminowała Barcelonę.

Zamiast za swojego, uznano go za pajaca. Jest to jednak o tyle zabawne, że była to jedna z ostatnich, o ile nie ostatnia, wizyta Pallotty w Rzymie. Włoskie media przekonują, że od dwóch lat amerykański biznesmen nawet na chwilę nie pojawił się w stolicy Włoch. Kiedy więc pod koniec 2019 roku pojawiły się wieści, że kwestia sprzedaży klubu jest już właściwie dogadana, szampany strzelały nie tylko z okazji Sylwestra. Ale oferta opiewająca na 575 milionów została odrzucona. Prezydent klubu w wywiadzie dla oficjalnej strony Romy zapewnia jednak, że nie chodzi mu o pieniądze.

 Zainwestowałem w ten klub ponad 400 milionów euro. Nie wziąłem z jego kasy nawet centa. Dokładałem do budżetu nawet w ostatnich tygodniach. Wydałem 70 milionów na sam projekt stadionu. Byliśmy bliscy porozumienia z grupą Friedkina, ale ich ostatnia oferta jest nie do zaakceptowania. Jeśli ich oferta będzie dobra dla Romy, możemy wrócić do rozmów.

Ale media szybko podchwyciły, że „oferta dobra dla Romy” oznacza nie 570, a 750 milionów w kieszeni jej właściciela. Pallotta rzekomo zaczyna tracić grunt pod nogami. Wynik sportowy, który obecnie osiągają rzymianie, nie gwarantuje zysków z Ligi Mistrzów. A nikt we Włoszech nie oszukuje się, że dla Amerykanina ważniejsze od ogrania Barcelony było to, ile Roma na tym zarobi.

Roma będzie trampoliną?

Dziś Giallorossi to trzeci klub w Serie A pod względem wydatków na pensje zawodników. Jeśli mówi się, że przepłacany jest Milan, to jak nazwać Romę? Piąte miejsce w lidze, z perspektywami spadku nawet na siódme, to sytuacja dla rzymian tragiczna. „La Gazzetta dello Sport” przypomina, że gdy zespół prezentował podobną niemoc w ostatnich latach, z posadą żegnali się Claudio Ranieri oraz Eusebio di Francesco. – To był zawstydzający i żenujący mecz – skwitował porażkę z Udinese Pallotta.

To o tyle zabawne – choć nie dla kibiców Romy – że głównym zarzutem wobec drużyny jest fatalne przygotowanie fizyczne. A kto odpowiada za ten element pracy z zespołem? Ed Lippie, człowiek Pallotty, który wtrącił się w pracę sztabu szkoleniowego i – jak twierdzą sami zainteresowani – popsuł ich pracę. Ale koniec końców oceniany jest trener. Dlatego Fonseka, ósmy szkoleniowiec w dziewięcioletniej kadencji Pallotty, siedzi na walizkach. Nie jest on jedyną wątpliwością dotyczącą przyszłości Romy. We Włoszech spekuluje się, że jeśli Amerykanin nie sprzeda Romy, ta przejdzie w tryb funkcjonowania low-cost. Włoskie media spekulują, że rzymska drużyna miałaby być swoistą trampoliną dla talentów, dzięki czemu właściciele nie tylko nie musieliby dokładać, ale mogliby zacząć odrabiać straty z ostatnich lat. To oczywiście wersja, która bardzo podoba się szefom, niekoniecznie zaś kibicom. Bo oczywistym jest fakt, że wówczas Roma mogłaby zapomnieć o tym, że będzie czołową siłą we Włoszech.

 To nie jest klub, który możesz po prostu kontrolować. Musisz połączyć się z ludźmi, dzielić z nimi tę pasję – uderzył w Pallottę Joe Tacopina, były wiceprezydent Romy.

Wygląda jednak na to, że Pallotta mimo dekady na fotelu prezydenta Giallorossich, tej pasji nadal w sobie nie odkrył.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 05.07.2020 12:13 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Foo
Foo

Senatorów drużyny? A czemu nie posłów? Może chodziło o seniorów?

Bezstronny Obserwator
Bezstronny Obserwator

„Pallotta i jego podejście do sportu było mocno nasiąknięte koszykówką. Biznesem, w którym liczy się to, ile z niego wyciągniesz. Nie pojmował, że europejska piłka działa trochę inaczej. ”

No chyba trudno o lepsiejsze podsumowanie tematu. Skoro kluby są wiecznie na minusie znaczy, że srogo przepłacają. Ja wiem, że tutaj chodzi o pranie pieniędzy i mafijne układy, ale piłka nożna też powinna być dochodowa.

Wróżka Weszława
Wróżka Weszława

To samo miałem napisać. Tak jakby autor z góry zakładał, że to, jak obecnie działa europejska piłka, to wzór do naśladowania. Tymczasem amerykańska koszykówka to świetnie sprzedawany produkt, pensje w NBA dorównują najlepszym piłkarzom na świecie, a mówimy o sporcie nieporównywalnie mniej popularnym niż piłka nożna. Zero problemów z kibolami, zero ideologii w kibicowaniu. I o to chodzi!

Przemo
Przemo

Świetny artykuł. Bardzo za niego dziękuję w imieniu Romanistii Dalla Polonia.

Niemcy
05.12.2020

Mecz sezonu w Bundeslidze, lepszego nie będzie. Zaufajcie nam

Mecz na szczycie. Rywalizacja najlepszej ofensywy z najlepszą defensywą. Bayern w prawie najsilniejszym zestawieniu personalnym. RB Lipsk pragnący zepchnąć Bawarczyków z pierwszego miejsca w tabeli. Czyli znając pokrętną logikę futbolu, a raczej jej brak, zapowiadało się przeciętne spotkanie. Ile razy było tak, że umówiliście się na jakiś szlagier. Zorganizowaliście męski wieczór. Piweczko, pizza i meczycho. […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Nowi w składzie pomogli Śląskowi, Szumski nie pomógł Rakowowi

Raków wielokrotnie w tym sezonie zyskiwał uznanie w naszych oczach, ale tym razem – podobnie jak przed tygodniem z Wartą Poznań – trochę nas rozczarował. W poprzedniej kolejce jeszcze udało się szczęśliwie wygrać dzięki zaćmieniu umysłu Mateusza Spychały, dziś już Śląsk Wrocław zgarnął pełną pulę. Na dodatek to gospodarze mogą mówić, że na brak szczęścia […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Torino znów oddaje punkty. Tym razem tak prestiżowe, bo w derbach

Derby Turynu nie należą do najbardziej wyrównanych starć tego typu w piłce nożnej. Żeby znaleźć ostatnie zwycięstwo Torino, trzeba się cofnąć do 2015 roku. Żeby odszukać wygraną Byków na wyjeździe, lecimy jeszcze 20 lat wcześniej – sezon 94/95. No i dzisiaj, mimo że Juventus nie jest w wybitnej formie, delikatnie mówiąc – dopiero co męczył […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Cracovia wkracza do gry o oświadczenie roku. Jest pięknie, jest lider!

Na Twitterze mignęło nam oświadczenie Cracovii. Rzuciliśmy okiem, pośmialiśmy się, ale stwierdziliśmy: nie no, to musi być fejk. Ktoś sobie robi jaja, przecież poważny klub piłkarski, a za taki chce uchodzić Cracovia, nie wypuściłby podobnego pierda. Ale coś nas tknęło. Trzeba sprawdzić na oficjalnej stronie i – rany boskie… – jest! Żaden fejk. Pasy prowadzą […]
05.12.2020
Hiszpania
05.12.2020

Real dostał prezent i z niego skorzystał. Zidane kupił sobie chwilę spokoju

Seria niepowodzeń spowodowała, że w hiszpańskich mediach sportowych jednym z najgorętszych tematów stała się przyszłość Zinedine’a Zidane’a na stanowisku trenera Realu Madryt. Stawką dzisiejszego starcia „Królewskich” z Sevillą raczej nie była posada Francuza, ale tak czy owak udało mu się nieco ostudzić rozgrzany do czerwoności stołek. Real zwyciężył skromnie, ledwie 1:0. I na nic więcej […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodzianka jesieni? W Jadze strzela zagraniczny napastnik

Dobrze wiemy, że związki Podlasia z disco polo są niezwykle mocne. Dlatego nie zdziwimy się, jeśli dziś ktoś w Białymstoku zaśpiewa: rzeki przepłynąłem, góry pokonałem, wielkim lasem szedłem, nocy nie przespałem… Z jakiej to okazji? Ano z takiej, że Jadze w małym kącie świata w końcu udało się znaleźć skutecznego, zagranicznego napastnika. Powtarzamy raz jeszcze, […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Jaga – Warta. Ale to było zajebiste!

Jagiellonia – Warta w sobotę o 15. No, sami wiecie, jak to brzmi. Odpalasz, nastawiając się na kolejne zmarnowane sobotnie popołudnie, masz przed oczami te wszystkie rzeczy, które mógłbyś robić, ale ich nie robisz. Po chwili przecierasz oczy ze zdumienia. Nagle czujesz się, jakby nieznany ci dotąd wujek z Ameryki wysłał ci na urodziny dwieście […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Kolejny słoniowy krok w kierunku Ekstraklasy

12 zwycięstw w 15 meczach, 6 punktów przewagi nad wiceliderem, 10 nad trzecim miejscem. Bruk-Bet Termalica Nieciecza po prostu rozjeżdża I ligę i zimę spędzi w fotelu mistrza jesieni. Dominacja „Słoników” na zapleczu jest bezdyskusyjna – ostatni klub, który mógł im zagrozić jesienią, dzisiaj przegrał w bezpośrednim starciu. Niecieczanie ograli u siebie ŁKS Łódź 2:0 […]
05.12.2020
Live
05.12.2020

LIVE: Legia na chłodno wypunktowała Lechię i jest liderem

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

I liga dwóch prędkości. Bruk-Bet i ŁKS nie mają konkurencji

Przed startem rozgrywek 1. ligi wydawało nam się, że czeka nas sezon, jakiego dawno nie było. Arka, Bruk-Bet, ŁKS, Miedź, Widzew – grono klubów, które miały chrapkę na awans było spore, nawet bez doliczania do niego czarnych koni pokroju GKS-u Tychy. Tymczasem boisko te oczekiwania zweryfikowało. I to całkiem brutalnie, bo na zapleczu Ekstraklasy oglądamy […]
05.12.2020