post Avatar

Opublikowane 05.07.2020 12:13 przez

Szymon Janczyk

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod adresem Jamesa Pallotty i tego, co zrobił z ukochanym klubem stolicy. Podczas gdy Lazio powzięło atak na tron, drugi klub z Wiecznego Miasta traci pozycję, tożsamość i stabilność. Co dzieje się z AS Romą?

Żeby zrozumieć sedno problemów, trzeba byłoby cofnąć się do momentu, w którym rodzina Sensich zrezygnowała z dalszej działalności w klubie. Czyli w zasadzie było tak, jak w przypadku innych wielkich włoskich drużyn. Milan po odejściu Silvio Berlusconiego całkowicie zgubił rytm. Inter bez Massimo Morattiego długo zbierał się, żeby wrócić na szczyt. Roma dopełniła ten tercet, z jedną różnicą. Rzymianom trafił się chyba najgorszy z możliwych właścicieli.

American Dream

James Pallotta, kto to taki? Amerykański miliarder z włoskimi korzeniami. A skoro tak, to wielce prawdopodobne, że gość ma coś wspólnego z Bostonem. Strzał w dziesiątkę – Pallotta nie tylko urodził się w Bostonie, ale przede wszystkim jest jednym z właścicieli Boston Celtics, czołowej marki na koszykarskiej mapie USA. To, w połączeniu z faktem, że korzenie Pallotty sięgają południowo-wschodniej części Italii, nie wróżyło zbyt dobrze Romie. Dlaczego?

  • Jeśli ktoś prowadzi klub NBA, to wydaje mu się, że klub piłkarski też można traktować jak biznes i liczyć dochody
  • Gdy ktoś nie miał nic wspólnego z Rzymem i Romą, kompletnie nie czuje klimatu

I – co za niespodzianka – tak właśnie było. Inna rzecz, że Giallorossi naprawdę Pallotty potrzebowali. To znaczy – potrzebowali kogokolwiek, więc gdy Thomas DiBenedetto wraz z Pallottą zgłosili się do klubu, każdy witał ich z otwartymi rękami. Roma w schyłkowych latach rodziny Sensich wyglądała tak, jak opisał to Francesco Totti w swojej autobiografii. Pewnego razu, po zwolnieniu Luciano Spallettiego, Rosella Sensi zwołała senatorów drużyny, żeby poradzić się ich o wybór nowego trenera. Sensi mieli dwa nazwiska na finalnej liście. Claudio Ranieriego oraz Roberto Manciniego.

Nie ma co się dziwić, że gdy drużyna usłyszała, że ich szkoleniowcem może być Mancini, ten sam Mancini, który chwilę wcześniej zdobywał mistrzowskie tytuły, jednogłośnie poparła jego kandydaturę. Zebranie było krótkie, wszyscy rozeszli się w uśmiechach, a Totti wieczorem włączył telewizor. „AS Roma potwierdziła zatrudnienie Claudio Ranieriego na stanowisko trenera”. Kapitan zdębiał i przekręcił do szefów klubu.

Wy, piłkarze, jesteście szaleni! Nie czytacie gazet? Nie mamy złamanego euro do wydania, a wy wybieracie sławnego trenera, żeby potem domagał się najdroższych piłkarzy… Ranieri nie poprosił nas o nikogo, więc na tę chwilę jest dla nas idealnym rozwiązaniem – usłyszał.

Cóż, jeśli w ten sposób dobiera się trenerów, nie ma co się dziwić, że Roma potrzebowała zmian oraz że przed ich nastaniem wypadła z ligowej czołówki.

Sprzedawać i zarabiać

Nowa jakość nie była widoczna od razu, ale kibice szybko poznali się na tym, jaki plan na Romę ma James Pallotta. Ciężko było się nie poznać, kiedy co okienko dyskutuje się o sprzedaży najlepszych zawodników. Nawet, gdy rzymianom udało się wrócić na szczyt i kiedy to oni byli najgroźniejszym rywalem Juventusu. Lista ubytków jest długa.

  • Marquinhos i Erik Lamela
  • Medhi Benatia
  • Alessio Romagnoli i Andrea Bertolacci
  • Miralem Pjanić

Sezon po sezonie Roma traciła najważniejsze klocki w układance. Jasne, nie oznaczało to, że Giallorossi nikogo w zamian nie ściągali. Inwestycje były, zresztą także takie duże i kosztowne. Ale słowo klucz jest jedno – inwestycje. Gdy ktoś do stolicy Włoch trafiał, można było zakładać, że trafia po to, żeby na nim zarobić. Pallotta i jego podejście do sportu było mocno nasiąknięte koszykówką. Biznesem, w którym liczy się to, ile z niego wyciągniesz. Nie pojmował, że europejska piłka działa trochę inaczej. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że nie pojmował nawet tego, ile dla Rzymu znaczy Franscesco Totti.

Wyrwać chwasta

Tak w skrócie można nazwać podejście do legendy, które władze Romy zastosowały, gdy kariera Tottiego nieuchronnie zbliżała się do końca. Pallotta i tu dał znać wszystkim, że nie ma zielonego pojęcia o calcio. Chciał, żeby pożegnalny sezon legendy wyglądał tak, jak wyglądał ostatni rok Kobego Bryanta. Wymyślił wielką trasę od miasta do miasta z towarzyszącymi jej wydarzeniami. Pomysł, który w zasadzie Tottiemu się nawet spodobał, ale był tak oderwany od włoskich realiów, że nigdy nie został wcielony w życie. Zresztą to już finalny etap pożegnania kapitana Romy. Wcześniej Totti był regularnie upokarzany i gnębiony przez Luciano Spallettiego. Po zawieszeniu butów na kołku, Francesco dowiedział się nawet od władz klubu, że w zasadzie taki był plan.

Trzeba było obrzydzić Tottiemu futbol i odebrać resztki chęci do tego, żeby w ogóle jeszcze wychodził na boisko. Ale nie pomyślano przy tym, że właśnie w ten sposób Rzym dla Pallotty – i Spallettiego – został stracony na zawsze.

Monchi, czyli niszczyciel

Nową rolą Tottiego w ekipie Giallorossich miało być partnerowanie nowemu dyrektorowi sportowemu. Monchi, który zapracował na swoją sławę w Sevilli, był tak pożądany przez Pallottę, że ten zdecydował się wykupić go z Andaluzji. Niespotykana determinacja, to fakt. Ale też kolejny sygnał wysłany do kibiców. Umówmy się, Monchiego nie ściąga się do klubu po to, żeby zbudować potęgę. Ściąga się po to, żeby zarabiać. Roma zdołała już wyprowadzić finanse na prostą i miała do wyboru dwie ścieżki. Pierwsza to wzmacnianie się i dołączenie do czołówki na stałe. Druga to robienie biznesu. Podpowiadając, którą wybrano w Wiecznym Mieście, powiemy, że w pierwszym okienku z Monchim na pokładzie, Roma zarobiła „na czysto” ponad 60 milionów euro.

Problem leżał jednak w tym, jak Monchi wydawał to, co zarobił. Bo jeśli sprzedajesz Emersona, Salaha, Alissona czy Rudigera, to lepiej mieć zastępcę, który zagwarantuje chociaż połowę ich jakości. Tymczasem Hiszpan pokazał, że rynek calcio jest specyficzny i żeby się po nim poruszać, trzeba mieć „to coś”. Krótko mówiąc, chłop palił pieniędzmi w piecu. Zaliczał pudło za pudłem tak efektownie, że Roma w pewnym momencie mogła żałować nawet sprzedaży Łukasza Skorupskiego, bo została bez bramkarza. Kiedy Monchiego w końcu pogoniono ze stolicy Włoch, została po nim prawdziwa armia bękartów.

  • Javier Pastore
  • Rick Karsdorp
  • Davide Santon
  • Bruno Peres

To tylko część nieudanego zaciągu. Był jeszcze Patrik Schick, którego udało się wypożyczyć, ale sprzedać jeszcze nie. Jedynym udanym transferem tego jegomościa okazała się wymiana z Interem, uwzględniająca Nicolę Zaniolo. Rzym nie był tak zrujnowany nawet po najeździe Gotów. Co więcej, w Wiecznym Mieście naprawdę mają pecha do dyrektorów sportowych. Dopiero co zawieszono Gianlukę Petrachiego, który wdał się w ostrą kłótnię z Pallottą i przypłacił to stołkiem. Inna rzecz, że według włoskich mediów Petrachi faktycznie pozwalał sobie na zbyt wiele i nie był to wyskok jednorazowy.

Zanik rzymskości

Ale kibice Romy przeboleliby dyrektorów sportowych, zmiany trenerów, pewnie i biznesową filozofię Pallotty. Tyle że zabrano im to, co zawsze wyróżniało Giallorossich – ich rzymską tożsamość. Pożegnanie Tottiego było nieuniknione. Jednak to, co stało się potem, było gwoździem do trumny. Dla wszystkich w stolicy Italii, a nawet i poza nią, oczywistym było, że następcą Francesco będzie Daniele de Rossi. Druga z ikon Rzymu, legenda, wicekapitan. Tymczasem De Rossiego pogoniono z Romy zupełnie tak, jak Tottiego. – Oni wybrali takie rozwiązanie, ja na to przystałem, bo jestem tylko pracownikiem. To nie jest koniec, o jakim marzyłem, ale mógłbym zrobić nic przeciwko temu klubowi – mówił po odejściu do Boca Juniors mistrz świata z 2006 roku.

De Rossi w styczniu zakończył karierę, jednocześnie zapowiadając, że jeśli wróci do Romy, to tylko wtedy, gdy nie będzie w niej Pallotty i całej jego ekipy. To był kolejny akt wojny. Kolejny, bo wcześniej Rzym definitywnie opuścił także Totti. Jego powtórne odejście wywołało nawet większą burzę niż pierwsze. – Nigdy nie pozwolili mi robić tego, co chciałem. Trzymali mnie z dala od wszystkiego. Miałem nadzieję, że ten dzień nigdy nie nadejdzie. To znacznie gorsze niż zakończenie kariery. Odejście z Romy jest jak śmierć. Wolałbym dziś być martwy – mówił Francesco, gdy żegnał się z klubem.

Dalej było tylko grubiej, bo Totti jechał po obecnych władzach. Zarzucał, że Amerykanie zrobili wszystko, żeby odsunąć takich jak on i De Rossi od klubu. Wytykał, że klub sterowany jest zza Oceanu i Pallotta nie wie nawet, co dzieje się w gabinetach. Na koniec rzucił podobne zdanie, co Daniele. Wrócę, gdy zmieni się władza. Nic więc dziwnego, że Pallotta i jego ludzie stali się w Rzymie wrogiem publicznym numer jeden. Kolejnym gwoździem do trumny okazało się ostatnie okienko transferowe, gdy Roma wypożyczyła Alessandro Florenziego. Niby nic wielkiego, faktycznie Florenzi nie był nigdy ikoną Stadio Olimpico. Ale był rzymianinem i kapitanem. Jedną z ostatnich osób, która stanowiła o tożsamości Giallorossich.

„Nie wyciągnąłem z klubu nawet centa”

Rzym głośno i wyraźnie domagał się oddania im Romy. Kiedy na horyzoncie pojawił się Dan Friedkin, ludzie rzucili mu się do stóp, prosząc, żeby odebrał ich klub z rąk Pallotty. Amerykaninowi nie pomagało nic. Ani obietnice budowy nowego stadionu, który w zasadzie powinien już stać, bo oddanie go do użytku zapowiadano na sezon 2016/2017. Ani próby wygładzania wizerunku wywiadami ani nawet kąpiel w fontannie, po tym, jak Roma wyeliminowała Barcelonę.

Zamiast za swojego, uznano go za pajaca. Jest to jednak o tyle zabawne, że była to jedna z ostatnich, o ile nie ostatnia, wizyta Pallotty w Rzymie. Włoskie media przekonują, że od dwóch lat amerykański biznesmen nawet na chwilę nie pojawił się w stolicy Włoch. Kiedy więc pod koniec 2019 roku pojawiły się wieści, że kwestia sprzedaży klubu jest już właściwie dogadana, szampany strzelały nie tylko z okazji Sylwestra. Ale oferta opiewająca na 575 milionów została odrzucona. Prezydent klubu w wywiadzie dla oficjalnej strony Romy zapewnia jednak, że nie chodzi mu o pieniądze.

 Zainwestowałem w ten klub ponad 400 milionów euro. Nie wziąłem z jego kasy nawet centa. Dokładałem do budżetu nawet w ostatnich tygodniach. Wydałem 70 milionów na sam projekt stadionu. Byliśmy bliscy porozumienia z grupą Friedkina, ale ich ostatnia oferta jest nie do zaakceptowania. Jeśli ich oferta będzie dobra dla Romy, możemy wrócić do rozmów.

Ale media szybko podchwyciły, że „oferta dobra dla Romy” oznacza nie 570, a 750 milionów w kieszeni jej właściciela. Pallotta rzekomo zaczyna tracić grunt pod nogami. Wynik sportowy, który obecnie osiągają rzymianie, nie gwarantuje zysków z Ligi Mistrzów. A nikt we Włoszech nie oszukuje się, że dla Amerykanina ważniejsze od ogrania Barcelony było to, ile Roma na tym zarobi.

Roma będzie trampoliną?

Dziś Giallorossi to trzeci klub w Serie A pod względem wydatków na pensje zawodników. Jeśli mówi się, że przepłacany jest Milan, to jak nazwać Romę? Piąte miejsce w lidze, z perspektywami spadku nawet na siódme, to sytuacja dla rzymian tragiczna. „La Gazzetta dello Sport” przypomina, że gdy zespół prezentował podobną niemoc w ostatnich latach, z posadą żegnali się Claudio Ranieri oraz Eusebio di Francesco. – To był zawstydzający i żenujący mecz – skwitował porażkę z Udinese Pallotta.

To o tyle zabawne – choć nie dla kibiców Romy – że głównym zarzutem wobec drużyny jest fatalne przygotowanie fizyczne. A kto odpowiada za ten element pracy z zespołem? Ed Lippie, człowiek Pallotty, który wtrącił się w pracę sztabu szkoleniowego i – jak twierdzą sami zainteresowani – popsuł ich pracę. Ale koniec końców oceniany jest trener. Dlatego Fonseka, ósmy szkoleniowiec w dziewięcioletniej kadencji Pallotty, siedzi na walizkach. Nie jest on jedyną wątpliwością dotyczącą przyszłości Romy. We Włoszech spekuluje się, że jeśli Amerykanin nie sprzeda Romy, ta przejdzie w tryb funkcjonowania low-cost. Włoskie media spekulują, że rzymska drużyna miałaby być swoistą trampoliną dla talentów, dzięki czemu właściciele nie tylko nie musieliby dokładać, ale mogliby zacząć odrabiać straty z ostatnich lat. To oczywiście wersja, która bardzo podoba się szefom, niekoniecznie zaś kibicom. Bo oczywistym jest fakt, że wówczas Roma mogłaby zapomnieć o tym, że będzie czołową siłą we Włoszech.

 To nie jest klub, który możesz po prostu kontrolować. Musisz połączyć się z ludźmi, dzielić z nimi tę pasję – uderzył w Pallottę Joe Tacopina, były wiceprezydent Romy.

Wygląda jednak na to, że Pallotta mimo dekady na fotelu prezydenta Giallorossich, tej pasji nadal w sobie nie odkrył.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 05.07.2020 12:13 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Foo
Foo

Senatorów drużyny? A czemu nie posłów? Może chodziło o seniorów?

Bezstronny Obserwator
Bezstronny Obserwator

„Pallotta i jego podejście do sportu było mocno nasiąknięte koszykówką. Biznesem, w którym liczy się to, ile z niego wyciągniesz. Nie pojmował, że europejska piłka działa trochę inaczej. ”

No chyba trudno o lepsiejsze podsumowanie tematu. Skoro kluby są wiecznie na minusie znaczy, że srogo przepłacają. Ja wiem, że tutaj chodzi o pranie pieniędzy i mafijne układy, ale piłka nożna też powinna być dochodowa.

Wróżka Weszława
Wróżka Weszława

To samo miałem napisać. Tak jakby autor z góry zakładał, że to, jak obecnie działa europejska piłka, to wzór do naśladowania. Tymczasem amerykańska koszykówka to świetnie sprzedawany produkt, pensje w NBA dorównują najlepszym piłkarzom na świecie, a mówimy o sporcie nieporównywalnie mniej popularnym niż piłka nożna. Zero problemów z kibolami, zero ideologii w kibicowaniu. I o to chodzi!

Przemo
Przemo

Świetny artykuł. Bardzo za niego dziękuję w imieniu Romanistii Dalla Polonia.

Weszło
24.11.2020

Kozacy i badziewiacy. Raz na rok to i kura pierdnie, ale w przypadku Prikryla liczymy na więcej

Jakiś czas nas tu nie było, ale pora wrócić do wybierania kozaków i badziewiaków. Winni jesteśmy wam jeszcze zestawienie z dziewiątej kolejki, ale tu do rozegrania wciąż pozostały dwa mecze, dlatego najpierw lecimy z dziesiątą serią gier, którą wczoraj szczęśliwie udało się domknąć. Dlatego zanim zapytacie, gdzie do jasnej cholery Conrado, pamiętajcie, że w piątek […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Cracovia nie powinna dostać rzutu karnego za rękę Pekharta

Trudno nie pogubić się w interpretacjach zagrań ręką we własnym polu karnym. Poszczególne wytyczne do odgwizdywania rąk nachodzą na siebie, czasami wręcz wzajemnie się wykluczają i trudno czasami załapać, czy ręka na godzinie trzeciej ułożona naturalnie powiększa obrys ciała, czy jednak trzeba zwrócić uwagę na miejsce zagrania piłki. I jak co tydzień w Niewydrukowanej Tabeli […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Bezrobocie, oczekiwanie na telefon i Petr Cech. Przypadki Edouarda Mendy’ego

Złośliwe życzenia powodzenia od menadżera, który obiecywał mu znalezienie klubu w Anglii. Bezrobocie. Zapisanie się do Urzędu Pracy. Myśli o zakończeniu kariery. Tak sześć lat temu wyglądała rzeczywistość Edouarda Mendy’ego. Później też nie było kolorowo. Przegrywał rywalizację w drugiej drużynie Marsylii, przebijając się praktycznie od zera i nie licząc na nic wielkiego. Ale przebił się. […]
24.11.2020
Weszło Extra
24.11.2020

Papierosy, kobiety i szachy. Michaił Tal – pokrętne losy „Czarodzieja z Rygi”

Jeśli szukać piłkarsko-szachowych analogii, Michaił Tal był dla gry królewskiej kimś takim, jak Ronaldinho dla futbolu. Żadnego z nich nie można nazwać najwybitniejszym zawodnikiem w historii dyscypliny. Są w czołówce, jasne, lecz nie na szczycie rankingów wszech czasów. Znajdą się gracze skuteczniejsi od nich, a także bez porównania bardziej utytułowani. Posiadający więcej rekordów w swoim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Wielki bunt? Piłkarze pytają EA Sports: kto wam pozwolił na nas zarabiać?

Hasło: „Leo, why? For money” znamy chyba wszyscy i nikt specjalnie mu się nie dziwi. Wiadomo, że każdy chciałby zarabiać na wszystkim, co robi. Dlatego fakt, że Zlatan Ibrahimović upomniał się o swoje, także dziwić nie może. O co chodzi? O burzę, którą Szwed wywołał jednym wpisem w social mediach. „Ibra” zapytał EA Sports, jakim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Tworek: – Nie jesteśmy zespołem, który nic nie umie i tylko wolą walki zdobywa punkty

– Musieliśmy się dostosować. Na zapleczu graliśmy wyżej, zamykaliśmy rywali, ale tam nie ma takiej jakości, jeśli chodzi o budowanie akcji przez obrońców. Zakładając pressing, zmuszaliśmy do wybicia i zbieraliśmy te drugie piłki. Byliśmy na połowie przeciwnika i mogliśmy przejść do ataku. W Ekstraklasie obrońcy potrafią grać od tyłu i jeżeli zrobimy coś źle, to […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Podbeskidzie wreszcie ma bramkarza, szanse na utrzymanie rosną

Podbeskidzie na początku sezonu nie gra najbardziej badziewnej piłki w lidze, zdecydowanie nie. Często nawet w przegranych meczach patrzyło się na ten zespół dość przyjemnie. Być może bielski beniaminek dysponuje najsłabszymi obrońcami, choć ci ze Stali Mielec chcieliby w tym temacie podyskutować. Bez wątpienia jednak do niedawna to właśnie „Górale” mieli najgorszych bramkarzy w całej […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Rozmawialiśmy między sobą: kurde, jak to możliwe, że tych punktów nie ma?

– Graliśmy osiem meczów, mieliśmy dwa punkty. Ale czy graliśmy słabo? Nie, mieliśmy dobre spotkania, tylko nie strzelaliśmy bramek. Taka jest piłka. Wczoraj nie zagraliśmy najlepszego meczu w sezonie. To nie był jakiś nasz super mecz. Ale była koncentracja w defensywie, do tego byliśmy skuteczni i jest zwycięstwo. Tak to jest. Możesz grać bardzo, bardzo […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Szymonowicz: – Futbol uratował życie 90% piłkarzy

– Jestem zdania, że futbol uratował życie 90% piłkarzy. On jest przepustką dla znacznej części zawodników do lepszego życia. Ja mam 25 lat i gdybym miał to wszystko stracić, byłby problem, żeby się odnaleźć i musiałbym pokombinować – mówi szczery Dawid Szymonowicz z Cracovii w ankiecie „Weszło z Butami”. Zapraszamy na zapis naszej rozmowy. Zanim […]
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Krzysztof Stanowski – Dziennikarskie Zero #2

Co w drugim odcinku „Dziennikarskiego Zera” Krzysztofa Stanowskiego? – Włodzimierz Szaranowicz i Adam Małysz – Marcin Najman, życie i twórczość – Bayer Full i brudne, chińskie majteczki – Hipokryzja Stanowskiego. Zapraszamy! 
24.11.2020
Weszło
24.11.2020

Boniek: Wybrałem opcję spokojną, czyli Jurek dalej prowadzi kadrę

We wtorkowej prasie Zbigniew Boniek mówi o reprezentacji i selekcjonerze, Gergo Lovrencsics wspomina pobyt w Lechu, Dominik Furman opowiada o pobycie w Turcji, a Ivi Lopez nie ukrywa swoich dużych ambicji.  PRZEGLĄD SPORTOWY Rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem o Jerzym Brzęczku i ostatnich wydarzeniach wokół reprezentacji Polski. (…) Piłkarze narzekali na kiepski styl już w trakcie […]
24.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020