post Jan Mazurek

Opublikowane 23.06.2020 16:35 przez

Jan Mazurek

Czy czuje się rozczarowany zwolnieniem z Miedzi Legnica? Odchodzi jako wygrany czy jako przegrany? Jakie były jego relacje z Andrzejem Dadełło? Czy miał wrażenie, że jego pozycja w Legnicy jest podkopywana? Jak reagował na spekulacje o jego zwolnieniu i zatrudnienie na jego miejsce Ireneusza Mamrota? Czy Miedź była zakładnikiem swojego ofensywnego stylu? Dlaczego zesłał do rezerw Dawida Korta i czy była to decyzja czysto sportowa? W jakim języku prowadził odprawy i co zmieniłby w kwestii komunikacji wewnątrz drużyny? Czy boi się bezrobocia i dlaczego nie podejmie pracy, w której nie będzie koncepcji i długofalowego projektu? Na te i na inne pytania odpowiada Dominik Nowak w pierwszym wywiadzie po zwolnieniu z Miedzi Legnica. Zapraszamy. 

***

Czuje się pan rozczarowany?

Nie, absolutnie. Zdobyłem olbrzymi bagaż doświadczeń w prowadzeniu drużyny, w zarządzaniu szatnią, w kwestiach merytorycznych. Daleko mi do jakiegokolwiek rozczarowania czy rozgoryczenia. Mieliśmy świetną współpracę na linii ja-Andrzej Dadełło. Nie ma do czego wracać.

To może pokusi się pan o ocenę swojej pracy w Miedzi w skali szkolnej?

Nie lubię siebie oceniać. Są od tego ludzie bardziej kompetentni, którzy widzieli moją pracę, znali od początku cele zespołu i potrafią to wszystko obiektywniej ująć. Siebie będę oceniał sam dla siebie. Zrobię sobie bilans tego czasu, żeby wyciągnąć wnioski przed podjęciem kolejnej pracy. Teraz jest jeszcze na to za wcześnie. Przyjdzie czas na wnioski, szukanie plusów, odnajdywanie minusów. To normalne w pracy trenera.

Rozstaliście się w zgodzie?

Nie było żadnych nieporozumień. Muszę to podkreślić. Rozstaliśmy się w zgodzie. Jestem w stałym kontakcie z właścicielem i naprawdę nie doszukiwałbym się tutaj drugiego dna. Nasza współpraca przebiegała wzorcowo. I to od początku do samego końca.

Ale od tego roku pana pozycja nie była już taka stabilna, jak wcześniej, nawet wprost przeciwnie – cały czas mówiło się o możliwych zastępstwach.

Taki to jest zawód. Każdy trener pracuje z tygodnia na tydzień. Tylko wyniki są w stanie ugruntować pozycję. Nie zaprzątałem sobie głowy spekulacjami o moim zwolnieniu, zatrudnieniu kogoś innego czy czymkolwiek w tej narracji. Szkoleniowiec musi mieć świadomość krytyki i pewnego rodzaju niestabilności. Skupiałem się na swojej robocie i do końca wierzyłem, że uda nam się zrealizować cel, jakim był awans do Ekstraklasy.

W listopadzie 2019 roku, po przegranym meczu z Odrą Opole, Andrzej Dadełło stwierdził, że gdyby był wtedy z drużyną, to straciłby pan posadę. 

Trzeba było poznać kontekst tych słów. Wyjaśniłem to z właścicielem. Nie było żadnej nieufności, żadnych nieprzyjemności, wszystko zostaje wewnątrz. Czy mnie te słowa zabolały? Niczym nigdy nie czuję się urażony.

Nie czuł się pan urażony, ale mógł pan mieć wrażenie, że pana pozycja w szatni jest podkopywana.

Nie poczułem się. Wszystko było między nami klarowne.

Od wiosny tego roku pojawiały się kolejne nazwiska pana potencjalnych zastępców. A to Ireneusz Mamrot, a to Leszek Ojrzyński, nawet sam dementował pan, że ten pierwszy miałby podjąć pracę w Miedzi. Denerwowało to pana? 

Znam świat trenerów i świat piłki. Jak na to popatrzymy z boku, to nic nie może człowieka denerwować. Albo jesteś w tym zawodzie rekinem i przyjmujesz, to co jest albo trzeba zmienić profesję. Na to wszystko trzeba być przygotowanym. I to też jest doświadczenie, które musisz przyjąć – normalnie reagować w szatni, normalnie komunikować się zawodnikami, a nie tracić czas i energię na rozważania, kto może Cię zastąpić.

Zastanówmy się, co poszło nie tak w tym sezonie pana pracy w Legnicy. Miedź miała bardzo mocny skład, jak na I ligę i aż dziw, że nie udało się zdominować tych rozgrywek. 

Miedź ma kadrę, która upoważnia ją, żeby grać o awans. To na pewno. Nie zapominajmy przy tym, że zostawiam ją na szóstym miejscu w tabeli. I żeby była jasność: nie satysfakcjonuje mnie ta pozycja, bo chciałem grać o pierwszą dwójkę. Zresztą chyba nie muszę tego tłumaczyć, bo zawsze jako trener gram o pełną pulę. Wystarczy prześledzić moją karierę trenerską. Tak samo było w Miedzi, jak przychodziłem i tak samo było w Miedzi, jak z niej odszedłem. Wierzyłem, że uda się i ten sezon zakończyć z happy endem, ale zabrakło czasu.

Niby szóste miejsce, ale zaledwie trzy punkty przewagi nad dwunastym miejscem. Osiem punktów nad strefą spadkową. Trzynaście punktów do drugiego miejsca. Szału nie ma. 

Mecz zawsze weryfikuje przewagę. Mogła być większa, mogła być mniejsza, teraz to już gdybanie i więcej w tym filozofii niż realnej oceny. Ocena realna jest wtedy, kiedy trener prowadzi zespół, a teraz wiadomo, jak jest. Nie będę się więc posuwał dalej w tych rozważaniach. Oczywiście, i wyraźnie to zaznaczę, nie byłem zadowolony z tegorocznych wyników. W grze zespołu dostrzegałem plusy, widziałem perspektywy i pomysł, nie traciłem energii, nie byłem zmęczony drużyną, chciałem realizować cel.

Był pan zadowolony ze stylu gry Miedzi? Bywało, że ta ofensywna, wesoła piłka przynosiła przyjemne dla oka mecze, ale już nie przynosiła punktów. Niech koronnym przykładem będzie tutaj mecz z Zagłębiem Sosnowiec. Napieraliście, atakowaliście, próbowaliście, dominowaliście, ale strzelało Zagłębie. Skończyło się 0:2. Ten styl nie zawsze działał. Co więcej, coraz częściej nie działał. 

Wygralibyśmy dziewięć na dziesięć takich meczów. Należał nam się rzut karny. Zmieniłby obraz gry. Dominowaliśmy. Zabrakło nam skuteczności. Przegraliśmy po rzucie wolnym, gdzie źle zachowali się zawodnicy w murze, co analizowaliśmy potem po meczu. Ten styl mi odpowiadał. Naprawdę. To było nasze dobre spotkanie, zresztą jeszcze przed pandemią. Wiadomo, nie ma co się tłumaczyć, ale to była nieszczęśliwa porażka. Kontynuowaliśmy nasz styl, nie poddawaliśmy się – z Chojniczanką pięć bramek, skuteczność na wyższym poziomie i od razu efekt lepszy.

Chciałbym zniwelować pojęcie gry hiszpańskiej, które pojawiało się często w kontekście Miedzi. Niezależnie od tego, kto byłby wykonawcą, czy Hiszpanie, czy Polacy, my po prostu chcieliśmy prezentować taki styl. Tak to widziałem. Agresywny odbiór, kompaktowość. To nie był tylko ten romantyzm, o którym często się mówiło. Dużo uwagi poświęcaliśmy organizacji gry. Szczególnie w fazach przejścia, kiedy traciliśmy piłkę. Jeśli zespół chce grać ofensywnie, a tak chcieliśmy grać i tak graliśmy, to drużyna musiała być przygotowana na stratę piłki. W mojej pracy w Miedzi dostrzegam bardzo dużo plusów.

Gdzie widział pan rezerwy? W którejś formacji brakowało panu zawodników pod swoją koncepcję? Jak patrzy się na skład Miedzi, to wyglądało to co najmniej dobrze – doświadczony bramkarz, przyzwoita defensywa, napakowana pomoc i atak, w którym nie sprawdził się, przychodzący jako król strzelców I ligi, Valerijs Sabala. A już chyba najbardziej znamienne było to, że nikt w Legnicy nie płakał, kiedy klub opuszczał Petteri Forsell, bo było go kim zastąpić. 

Sabala nie spełnił oczekiwań. Nie tylko bramkowych. Czego zabrakło w Miedzi? Równowagi fizycznej. Kreatywność to jedno, ale pojawiał się kłopot, kiedy nie przeradzała się ona w siłę fizyczną. Dlatego też ściągając takiego Roko Mislova chciałem sprowadzić kogoś o charakterystyce Rafała Augustyniaka. I wiemy, że wtedy to doskonale w Miedzi funkcjonowało, a teraz kogoś takiego brakowało. I ten brak równowagi między fizyką a kreatywnością doprowadzał do sytuacji, że kluczowe momenty w meczach, kluczowe piłki przegrywaliśmy, bo nie mieliśmy kontroli. Destabilizowało to płynną grę.

Spodziewał się pan więcej po Josipie Soljiciu?

Spełniał moje oczekiwania. Ściągałem go, jestem za niego odpowiedzialny. Ma bardzo wiele zalet, choć oczywiście też swoje wady, jak każdy piłkarz, to nic dziwnego. Staraliśmy się te wady niwelować, ale oczywiście, przyznam: nie każdy jego występ był taki, jak wszyscy chcielibyśmy, żeby był i tutaj jesteśmy zgodni. To też mały minus, ale kibicuję mu. Wiem, że jak ustabilizuje emocje na boisku i częściej będzie podejmował słuszne decyzje, to wiem, że będzie bardzo, ale to bardzo przydatny na boisku.

Sprawa Dawida Korta. Byliście skłóceni?

Nie byliśmy. Prowadziłem z Dawidem dużo rozmów. Tłumaczyłem mu, czego oczekuję od piłkarza i w pewnym momencie podjąłem decyzję o zesłaniu go do rezerw. Przy tym nie mam wrażenia, że w którymkolwiek momencie byliśmy skonfliktowani.

Mógł sobie pan pozwolić na to, żeby zawodnika z ekstraklasowym doświadczeniem zesłać do rezerw?

Taka była moja decyzja. Trener to też generał i musi za swoje decyzje odpowiadać. Dawidowi Kortowi kibicuję. Jeśli ustabilizuje przeciwwagę udzielania się w ofensywie i defensywie, i będzie w stu procentach realizował koncepcje swojego trenera, to jest to zawodnik o bardzo dużym potencjale umiejętności. Jasno to zaznaczę. Swoją decyzję oparłem na tym, co widziałem i będę jej bronił.

Czyli sprawa czysto wyłącznie sportowa? Nie ma między wami prywatnych niesnasek?

Nie ma. Absolutnie. W danym momencie oczekiwałem od jego gry więcej, jeśli chodzi o pewne elementy taktyczne i swoją decyzję podejmowałem kierując się tylko aspektami sportowymi.

W ogóle brakowało w Miedzi balansu między ofensywą a defensywą. 

Taką koncepcję gry przyjąłem. Przede wszystkim przeszkadzała nam dysproporcja fizyczna. I dzisiaj jestem o wiele mądrzejszy w kwestii budowania zespołu.

Interesuje mnie jeszcze kwestia Sabali. Czuł się pan bardzo ograniczony brakiem jakiegokolwiek skutecznego napastnika na przestrzeni całego sezonu?

Trochę tak. Ściągając Sabalę oczekiwałem więcej, jeśli chodzi o aktywność, zdobywanie pozycji, kreowania sytuacji, wykorzystywania ich. Ale nie będę mówił, że tylko tego nam brakowało. Miedź Dominika Nowaka opierała się nie tylko na ofensywie, ale też na skutecznej grze w defensywie. Ale oczywiście, w pierwszym okresie sezonu bardzo brakowało mi skutecznego napastnika. Pamięta pan na pewno doskonale sezon, w którym awansowaliśmy do Ekstraklasy – zimą ściągnęliśmy Mateusza Piątkowskiego i on wszystkie moje uwarunkowania spełniał. To był kluczowy transfer, który pozwolił nam awansować. Działały wszystkie tryby. I tak to już jest, że jak coś nie do końca działa, to wszystkie inne tryby w zespole też nie funkcjonują idealnie.

Wydawało się, że Kacper Kostorz może parę ważnych bramek strzelić. 

Kacper Kostorz ma bardzo wiele zalet, choć oczywiście musi jeszcze dużo pracować. Jednym z największych plusów tego zawodnika jest szybkość. Musi pracować nad skutecznością, bo to jego pięta achillesowa, to na razie szwankuje. Ale to ambitny chłopak. Jak zdobędzie doświadczenie boiskowe, poprzez ciągłość w graniu, to będzie napastnikiem, który w polskiej piłce może namieszać.

Kilku zawodników posługujących się językiem hiszpańskim, kilku zawodników z Bałkanów, kilku z jeszcze innych rejonów świata. Poza tym oczywiście Polacy, ale nie dało się nie zauważyć, że miał pan międzynarodową szatnię. Tygiel kulturowy w szatni może sprawiać kłopoty?

To nie jest problem. Ale na pewno uważam, że trzeba prowadzić taki zespół w jednym języku. Nie rozmieniać się na drobne.

Po polsku?

Po polsku. Oczywiście. Takie jest moje osobiste odczucie, że mogłem w tej kwestii wymusić i wymagać więcej. Aczkolwiek chcę zaznaczyć, że Marquitos czy Omar Santana dobrze władają polskim. Inna sprawa, że trzeba wymagać tego od wszystkich, bo to pomaga w komunikowaniu na boisku. Ale to też nie jest warunek. Komunikacją nie jest krzyk, tylko gra zespołu, poruszanie się po boisku, rozumienie zależności. I w zupełności mi to nie przeszkadzało.

Marquitosa i Santanę stać na Ekstraklasę?

Stać ich. Jak są w formie, to jak najbardziej, nie mam żadnych wątpliwości. Pamiętamy nasze występy w Ekstraklasie: jeśli byli w formie, byli zdrowi, to dużo wnosili. Było widać, że utrzymują poziom ekstraklasowy.

W jakim języku prowadził pan odprawy?

Przede wszystkim w polskim, ale mieliśmy też asystenta, który na bieżąco wszystko tłumaczył, jeśli tylko była taka potrzeba. Wszystko było przejrzyste. Mam przy tym jedną filozofię prowadzenia zespołu: odprawy to w pierwszej kolejności trening. Jeśli na zajęciach tłumaczyłem zagadnienia i pomysły taktyczne, to ta odprawa ostateczna, w szatni, to już było tylko przypomnienie. W sytuacji, kiedy wszystkie mechanizmy mamy przećwiczone na treningach, nie ma już sensu dokładać za dużo informacji na odprawie. Oczywiście, można powiedzieć o zaletach i wadach przeciwnika, ale to już marginalne informacje. Dlatego też zajęcia w mikrocyklach mieliśmy ukierunkowane na danego rywala, na konkretny cel w danym spotkaniu.

Przegraliście większość spotkań z bezpośrednimi rywalami o baraże. Znamienne. 

Bolało to. Każda porażka boli, ale rozbieraliśmy każdy ten mecz na czynniki pierwsze. Wyciągaliśmy wnioski. Niekiedy brakowało niewiele. Weźmy taki mecz ze Stalą Mielec. Gdyby nie słabe wejście w spotkanie, gdyby nie słaba pierwsza połowa, kiedy byliśmy za delikatni, za mało konkurencyjni dla pełnej energii Stali. W drugiej części spotkania był już inny obraz meczu, ale musi być pewna powtarzalność. Nie można 45 minut grać niedobrze, a drugie 45 minut grać dobrze i liczyć na pozytywny wynik. Po to też analizowaliśmy te wszystkie porażki, żeby w kluczowych momentach sezonu wyciągnąć wnioski i zacząć wygrać najważniejsze mecze.

Czyli miał pan pomysł, jak zwrócić Miedź na ekstraklasową ścieżkę?

Miałem pomysł. Bez dwóch zdań. Właściciel też o tym wie. Jestem wojownikiem. Nie poddaję się. Gdybym stracił energię i byłbym zmęczony tym wszystkim, to sam bym zrezygnował. Proszę mi wierzyć. Miałem pomysł, ale to nie ma w tym momencie żadnego znaczenia. Rozmawialiśmy z właścicielem – zawsze to były zresztą owocne i fajne konwersacje – i w pełni rozumiem jego decyzję.

Też można argumentować, że jeśli znał pan ten klub od podszewki, że jeśli miał pan mnóstwo czasu, żeby wdrożyć swoje koncepcje, awansował pan już raz, spadł pan już raz, to jeśli teraz Miedź nie zajmowała oczekiwanego miejsca i nie zanosiło się na rewolucyjną poprawę, to trochę formuła Dominika Nowaka zaczęła się wyczerpywać. 

Zgodzimy się. Odniesieniem zawsze jest wynik sportowy. Jeśli zespół gra słabo, a jest na czołowych miejscach, bo wygrywa, to można na to machnąć ręką: okej, słabsze wyniki, ale cele są spełniane. Kiedy jest styl, a nie ma wyników, to w pewnym momencie może pojawić się inna refleksja. Że nie jest dobrze, że cele nie są spełniane. Rezultat jest wyznacznikiem pracy szkoleniowca. Miałem pomysł na Miedź i na końcówkę sezonu. Zostało nam jeszcze trochę meczów, dużo punktów do zdobycia, dodatkowo te dwa spotkania barażowe, bo nawet nie dopuszczałem myśli, że nie awansowalibyśmy do baraży. Szykowaliśmy formę na finisz. Pandemię też wykorzystywaliśmy w tym kontekście. Inna sprawa, że widzimy sami, że po tej przerwie wiele zespołów gra w kratkę.

Tak samo, jak i Miedź. Zna pan Ireneusza Kościelniaka, który zastępuje pana na stanowisku pierwszego szkoleniowca Miedzi?

Nie, nie znam. Od razu odpowiem kategorycznie. Będę mu bardzo kibicował.

Szykuje się jakiś porządny urlop?

Zobaczymy. W pracy trenerskiej nie można niczego zakładać. Taki to zawód. Na razie jest urlop. Trochę odpocznę, trochę odsapnę, po czym siądę do raportu z mojej trzyletniej pracy w Legnicy, żeby wyciągnąć wnioski i w przyszłości nie popełniać błędów, które popełniłem w tym czasie. Jeżeli dostanę propozycję z klubu, w którym będzie rysował się ciekawy projekt, czy to w Ekstraklasie, czy w I lidze, to będę gotowy, żeby taką pracę podjąć. Zawsze muszą być dwie strony. W Miedzi tak było. Nigdy nie możesz jednak iść do pracy gdzieś, gdzie nie czujesz, że tu jest pomysł, tu coś się rodzi, bo w tym momencie nie przyniesie to zamierzonego celu, który sobie postawisz.

Chyba za długo pracował pan w Miedzi, żeby móc jednoznacznie określić, czy to całkowity sukces, czy całkowita porażka. 

Czegoś zabrakło. Nie powiem: przegrałem. Nie powiem: wygrałem. Postrzegam tę pracę przyszłościowo. Dużo się nauczyłem. Nasz sukces w Legnicy to nie była tylko moja zasługa, ale też praca sztabu, zarządzania ludźmi, całego klubu. To nie tylko Dominik Nowak. Natomiast, jeśli były momenty słabsze, czułem się za nie odpowiedzialny. Może trochę w tym wszystkim zabrakło kropki nad „i”. Ale teraz jestem lepszym trenerem niż byłem trzy lata temu. I to jest ważne.

Nie się pan bezrobocia? Nie będzie tak, że zaraz okaże się, iż rzuca się pan na ratowanie pierwszej lepszej drużyny bez długofalowej koncepcji i te wszystkie pana słowa okażą się mrzonką?

Zawsze musi być projekt. Powtarzam to. Chcę zobaczyć, że ktoś patrzy koncepcyjnie. W oparciu o realia, o możliwości, o ambicję. Jeżeli taki projekt się pojawi, to chętnie podejmę rozmowy. Nie boję się bezrobocia. Na pewno nie będzie tak, że porwę się na każdy klub. Ta praca musi przynosić radość i satysfakcję. Nie mogę się w pracy męczyć. I w Miedzi tak było od początku do końca. Realizowałem się tam jako człowiek i trener. Raz lepiej, raz gorzej, ale tak było i to się liczy.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK

Fot. Newspix/400mm.pl

Opublikowane 23.06.2020 16:35 przez

Jan Mazurek

Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
True Man
True Man
8 miesięcy temu

Nowak wracaj do Polkowic uczyć wfu

korniszon
korniszon
8 miesięcy temu

Nowak może w Lechii spróbujesz? Razem z Ziają i Lodmorem w 2021 roku?
(ma być jeszcze GWO i Amber browar)

Tofel
Tofel
8 miesięcy temu

Dziękujemy trenerze za historyczny awans zapisał się Pan na stałe w historii naszego klubu HEJ MIEDŹ

ex-Pert
ex-Pert
8 miesięcy temu

Życzę Panu powrotu do Ekstraklasy, ale niech Pan nie bierze się za ratowanie zagrożonego spadkiem klubu tylko bierze jakiś ze środkowej części tabeli z potencjałem, może Wisła Płock, Cracovia itp.

Pietrucha
Pietrucha
8 miesięcy temu
Reply to  ex-Pert

Do Widzewa niech idzie jak awansują, tam jest projekt długofalowy.

Andrzej
Andrzej
8 miesięcy temu

Myślę,że każdy kto chodził na mecze Miedzi w Ekstraklasie i w I lidze po przeczytaniu tego wywiadu się uśmiechnie. Dyrdymały jakich mało, typowy Dominik Nowak. Za każdym razem po meczu słyszeliśmy frazesy brzmiące w wersji liderskiej. Ale Pan Nowak to żaden lider czy rekin – bardziej przypomina człowieka bez charakteru, nie umie krzyknąć,zareagować i podejmować decyzji.Nie liczy na długofalowe projekty,tylko na ciepłe posadki,gdzie właściciel da mu 3 albo 5 lat i nie wykupie na zbity p**k po 2 czy 3 porażce. Analizując na zimno – bądźmy szczerzy – Miedź ma 10 mln zł budżetu,reprezentantów kilku państw,uznane nazwiska i powinna rozszarpać I ligę. Za nowaka 8 czy 10 zespoł potrafił nas pyknąć na gładko na naszym stadionie. Nowak decydował o zawodnikach zawsze, masa totalnych niewypałów – Sojlić jest jednym z nich. Gościu nie wie co się wokół niego dzieje.Przez 5 lat nie ściągnął do Legnicy napastnika,w ESA musieliśmy kompromitować się „strzelającym pomocnikiem” – finał wszyscy znacie. Jak Forsell nie strzelił gola,ewentualnie Marqiutos z karnego,to nie wygrywaliśmy. Bramkarz z Ligii Mistrzów – dramat. Oglądanie w bramce Kanibolockiego to była palpitacja serca przy każdej inwerwencji. Dobrze działali Hiszpanie – Macos, Santana i tak też zostało. Obrona po ESA w całości została zdemontowana. Najgorsze jest to,że w I lidze,gdie większość drużyn gra własnymi młodymi, Nowak nie wdrażał nikogo. Jedyny młodzieżowiec – Makuch – ciągnął ogony.Nie ma z kim iść w górę. Bilans jest taki,że po 5 latach Nowak kończy swoją misję zostawiając po sobie spalone pole.

Miedziak
Miedziak
7 miesięcy temu

Co za bajkopisarz, jaki on styl wprowadził, nawet nie chce mi wie punktować jego błędów popełnianych co chwila… oddawanie zawodników za nic którzy potem stawali się gwiazdami ! Ligi (Nowak, DeAmo, Piasecki), a za nich sprowadzał sam szrot nie umiejąc ocenia potencjału! Gdzie on do ekstraklasy? Pseudotrener, bez koncepcji, bez zmysłu taktycznego, bez poważania w szatni…

Powodzenia w nowym klubie jestem ciekaw kto się połasi na tą mamałygę.

Weszło
27.02.2021

West Ham pokazał pazur, ale na środkowych obrońców City nie było mocnych

Jeśli jakimś przypadkiem przegapiliście ten mecz, żałujecie, że nie śledziliście dzisiejszych podbojów Manchesteru City w drodze do mistrzostwa – uspokajamy. Nie trudźcie się oglądaniem z odtworzenia, dajcie sobie spokój. Ciekawych rzeczy było tyle, co kot napłakał. West Ham znalazł sposób na minimalizowanie atutów „Obywateli”, potrafił dobrać się im do skóry, ale ogółem wiało nudą. Na […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

ŁKS wreszcie wygrywa, ale znów pokazuje dwie twarze

Łódzki Klub Sportowy na początku sezonu wygrywał mecz za meczem, grał ofensywnie, z polotem i fantazją. Potem nagle się zaciął, a wiosnę w lidze zaczął od kompromitującego występu z GKS-em Tychy. Porażka 0:3 wywołała dyskusję: czego jeszcze potrzebuje Wojciech Stawowy, by wygrać mecz? W drużynie pozostali najważniejsi zawodnicy, do tego doszły świetne jak na ten […]
27.02.2021
Live
27.02.2021

LIVE: Lechia pójdzie za ciosem w Mielcu?

Jak na ostatnie dni, dziś zimno i gdzieniegdzie mokro, ale liczymy, że w Ekstraklasie będziemy mieli tyle emocji, że i tak trzeba będzie się przewietrzyć z wrażenia. Na dobry początek Stal Mielec poszuka pierwszego zwycięstwa w tym roku kosztem wychodzącej z kryzysu Lechii Gdańsk. Później zdziesiątkowana przez koronawirusa Jagiellonia podejmie Piasta Gliwice, a na deser […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Górnik do Legii? Kozacy. Po Legii – ligowe dno

Jesienny mecz z Legią ma dla Górnika symboliczny wymiar. Po ostatnim gwizdku starcia przy Łazienkowskiej skończyło się wszystko, czym zabrzanie zachwycili nas w pierwszych czterech kolejkach, w których uzbierali 44% swojego dorobku w tym sezonie. Imponowali rozmachem, odprawiali rywali z kwitkiem, dodawali lidze kolorytu. Dziś grają nieefektownie, słabo punktują i swoje miejsce w tabeli zawdzięczają […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Jagiellonia ma dziś dwóch rywali – Piasta Gliwice i koronawirusa

Jagiellonia nadal może w tym sezonie powalczyć o czołowe lokaty, ale na ten moment będzie o to trudno. Dlaczego? Po pierwsze – zespół Bogdana Zająca ciągle nie potrafi ustabilizować formy na dobrym poziomie. W tym sezonie raz zdarzyło mu się wygrać dwa mecze z rzędu, a tak poza tym funduje swoim kibicom nieustanną huśtawkę nastrojów. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Norwegowie chcą bojkotu mistrzostw świata 2022. 6500 robotników zginęło Katarze

Brytyjski „Guardian” od lat niestrudzenie obnaża wszelkie nieprawidłowości, jeżeli chodzi o organizację mistrzostw świata w Katarze. Kilka dni temu na jego łamach ukazał się kolejny wstrząsający reportaż na ten temat. Według ustaleń dziennikarzy przeszło 6500 pracowników straciło życie przy budowie najbardziej absurdalnej bazy stadionowej w dziejach futbolu. Masowo giną robotnicy z Indii, Nepalu, Pakistanu, Bangladeszu […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

„Figiel w Katowicach? Nie zdecydowały finanse. Piłkarze z Ekstraklasy są poza naszym zasięgiem”

 – Nie wygląda to tak, że tylko chodzę i wydaję polecenia. Raczej współtworzę projekt i jestem gotowy ponosić konsekwencje wyników boiskowych – Robert Góralczyk w rozmowie z nami powiedział, że praca dyrektora sportowego potrafi być stresująca. Twierdzi, że nie ma podstaw do tego, by obawiać się braku awansu jego drużyny. Opowiedział nam także o tym, […]
27.02.2021
Bukmacherka
27.02.2021

Niespodzianki w Anglii, Hiszpanii i Polsce? Szukamy okazji u bukmacherów!

Weekend – rzecz święta wiadomo. A już taki weekend, w którym nas rozpieszczą mecze, to coś absolutnie wspaniałego. Trzeba przyznać, że ta sobota będzie się prawdopodobnie zaliczała do tej kategorii. Fajne granie szykuje się w większości lig, a co więcej, można na nie znaleźć ciekawe oferty u naszych bukmacherskich partnerów.  Jasne, w niektórych spotkaniach ciężko […]
27.02.2021
WeszłoTV
27.02.2021

STAN FUTBOLU: Liga Mistrzów i Ekstraklasa, czy Pogoń stać na mistrzostwo?

Sobotni poranek, godz. 10.30 – czas na kolejny „Stan Futbolu”! Tradycyjnie zapraszamy was do TVP Sport i na WeszłoTV, gdzie będziemy dyskutować o Lidze Mistrzów oraz Ekstraklasie. Dzisiejszy program poprowadzi Adam Kotleszka, a jego gośćmi będą: Daniel Trzepacz z PogonSportNet.pl i Kamil Kania z Weszło.FM oraz nasi stali eksperci – Wojciech Kowalczyk i Mateusz Rokuszewski. […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Ciśnienie w Stali Mielec rośnie. „Nie są tacy źli” nie wystarczy

Jedna z czterech drużyn, która nie wygrała wiosną. Jedna z czterech drużyn, która wiosną strzeliła tylko jednego gola. Oczywiście Stali Mielec przepadł przełożony mecz z Wisłą Płock, w tej niechlubnej bandzie czworga mają więc usprawiedliwienie, jakiego nie posiadają Zagłębie, Cracovia, Śląsk. W tym gronie Stal straciła też najmniej bramek, bo tylko dwie. Inni mają gorzej. […]
27.02.2021
Weszło Extra
27.02.2021

„To mit, że Ekstraklasa jest niemożliwa do wytypowania”

Jak ograć bukmachera? To pytanie, na które każdy czytelnik Weszło chciałby znać odpowiedź. Żeby pomóc wam w „rozpracowywaniu rywala”, serwujemy wywiad z bukmacherem, który przybliża, jak od kulis wygląda praca analityka – człowieka, od którego zależy wysokość kursów. Arkadiusz Ciołek to kierownik działu bukmacherskiego TOTALbet, naszego partnera. Po lekturze tej rozmowy dowiecie się, dlaczego do […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Daleko od chwały. Thierry Henry nie jest wielkim trenerem

– Thierry Henry ma w sobie element niesamowitości, który jest niezbędny, żeby zostać świetnym szkoleniowcem. Ba, jestem przekonany, że szybko stanie się wyróżniającą postacią w świecie trenerów – piał z zachwytu Roberto Martinez. Były legendarny francuski piłkarz był wówczas jego asystentem w reprezentacji Belgii, zbierał liczne pochwały i coraz śmielej rozglądał się za pierwszą samodzielną […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Gołębiewski: Chcę, żeby moja drużyna była jakaś. Wolę zginąć za filozofię niż jej nie mieć

Marek Gołębiewski w sezonie 2020/2021 przedstawia się piłkarskiej Polsce jako trener Skry Częstochowa. Na drugoligowych boiskach wyróżnia go filozofia i chęć gry w piłkę, dzięki której po rundzie jesiennej Skra plasuje się na piątym miejscu w lidze. W wywiadzie z nami opowiada: czego nauczył go Wojciech Stawowy i Escola Varsovia? Czy nie boi się zostać […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

PRASA. Wspomnienie Kazimierza Górskiego. Miał argumenty i szczęście

Sobotnia prasa klasycznie napakowana. Co w niej ciekawego? Choćby długi tekst o Kazimierzu Górskim, który 2 marca obchodziłby 100. urodziny. – Kiedy jego koncepcje i decyzje zaczęły przynosić efekty, szybko stał się przywódcą z autorytetem. Nie podnosił głosu, nie walił pięścią w stół. Miał siłę argumentów. Towarzyszyło mu też szczęście. Nawet porażka z Bułgarią w […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Piotr Wlazło: Mam jeszcze sporo do udowodnienia w Ekstraklasie

Bruk-Bet Termalica Nieciecza, którego Piotr Wlazło jest kapitanem, przystępuje do wiosny w I lidze jako murowany kandydat do awansu. Jeżeli masz 10 punktów przewagi nad resztą stawki, nie może być inaczej, każde miejsce poniżej drugiego będzie porażką. Z 31-letnim pomocnikiem – a w zasadzie od niedawna środkowym obrońcą – rozmawiamy o przemianie zespołu „Słoników” po […]
27.02.2021
Weszło
26.02.2021

Tiba zdjął Lecha ze stryczka

Kilka sekund brakowało, by Warta dowiozła remis w meczu derbowym. Jednej skutecznej interwencji na linii bramkowej zabrakło, by Lech znów miał niedosyt. Ale Poznań nadal jest niebiesko-biały. Kolejorza uratował Pedro Tiba, który zaliczył asystę i strzelił gola – tego na wagę zwycięstwa, zdobytego w ostatniej sekundzie meczu.  Wiecie co jest najgorszym poczuciem w grze z […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Szaleniec wraca do Europy. Jorge Sampaoli poprowadzi Arkadiusza Milika

Argentyńska myśl szkoleniowa z pewnością może uchodzić za jedną z najbardziej wyjątkowych na całym świecie. Marcelo Bielsa – indywiduum. Mauricio Pochettino – indywiduum. Diego Simeone – indywiduum. A to przecież tylko najbardziej jaskrawe przykłady. Nic więc dziwnego, że to właśnie z tego kraju pochodzi kolejny trenerski ananas – Jorge Sampaoli. Ananas, który wraca do Europy. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Raków sprawdza, jak mocne plecy ma Ivi Lopez

Pamiętacie jeszcze przebieg pierwszego meczu pomiędzy Rakowem Częstochowa a Podbeskidziem Bielsko-Biała? Górale wyszli na prowadzenie po kapitalnym strzale Tomasza Nowaka, ale ekipa Marka Papszuna zdążyła do przerwy wklepać im aż cztery gole. Trzy z nich padły po rzutach karnych. To właśnie takim popisami bielszczanie pracowali na miano najgorszej defensywy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ale jeśli chcemy […]
26.02.2021