post Avatar

Opublikowane 10.06.2020 11:20 przez

Kamil Gapinski

Bardziej niż tenisistą był wtedy w Paryżu… opiekunem do dziecka. Prawie dwumetrowej niańce mało kto dawał szansę na wygraną i trudno się temu dziwić. Był trzydziestolatkiem, który w 26 poprzednich turniejach wielkoszlemowych nie przekroczył granicy ćwierćfinału. Był gościem, który rok wcześniej, po zaskakującej porażce w drugiej rundzie Rolanda Garrosa, złapał takiego doła, że zastanawiał się nad zakończeniem kariery. Był facetem, który wiosną musiał zrzucić 5 kilogramów, żeby osiągnąć niezłą formę. 10 czerwca 1990 roku wszystkie powyższe fakty przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Andrés Gómez w jedno popołudnie stał się dożywotnim bohaterem Ekwadoru. W finale na francuskiej mączce ograł młodego Andre Agassiego, który zmagał się nie tylko z rywalem, ale i z… rozpadającym się tupecikiem.

***

W tamtych czasach Ivan Lendl na pewno nie wygrałby nagrody dla najsympatyczniejszego zawodnika touru. Czech nigdy nie odpuszczał rywalom na korcie, nawet wtedy, gdy miał już „wygrany” mecz. Słynął z bezwzględności, dlatego koledzy zaczęli go nazywać „Terminatorem”. Ksywka na czasie, bo przecież film z Arnoldem podbił światowe kino w 1984 roku.

Ofiarą tego tenisowego robota w Paryżu bardzo często bywał właśnie Gómez. Za każdym razem, gdy Andrés był bliski osiągnięcia życiowego wyniku, przegrywał z Lendlem w ćwierćfinale. Ivan ograł go na tym poziomie aż trzykrotnie. Wyobraźcie sobie, jaką ulgę musiał poczuć Ekwadorczyk, gdy usłyszał, że w 1990 roku Czech odpuści Rolanda Garrosa. „Terminator” uznał, że odpocznie, aby odpowiednio przygotować się do demolowania rywali na wimbledońskiej trawie.

Jeden przeciwnik z głowy, ale co z następnymi? Andrés mógł bać się przede wszystkim młodych-zdolnych, czyli między innymi liderów rankingu ATP, Borisa Beckera i Stefana Edberga. Cóż, nawet jeśli rzeczywiście czuł do nich strach, to szybko mu minął. Niemiec i Szwed przeszli bowiem do historii Wielkiego Szlema w sposób o jakim na pewno nie marzyli. Obaj odpadli w… pierwszej rundzie imprezy, zresztą tego samego dnia, 29 maja. Coś takiego na tym poziomie nigdy wcześniej nie miało miejsca. 

***

W 1990 rok Andrés wszedł całkiem dobrze. W Australian Open, a więc imprezie, w której nie zwykł startować, doszedł aż do czwartej rundy. Potem miał problemy z wagą, w wywiadach przyznawał, że było go o 5 kilogramów za dużo. Gdy się z nimi uporał, forma zaczęła rosnąć. Gómez wygrał dwa cenione turnieje na mączce – w Madrycie i Barcelonie. Po tych sukcesach na horyzoncie pojawił się Paryż. Dla niego miasto przeklęte, które szczególnie źle musiało się kojarzyć Ekwadorczykowi w ostatnich dwóch latach. Odpadał wtedy w drugiej rundzie. W 1989, po porażce z Jacobem Hlaskiem, wpadł w jeden z największych kryzysów w karierze.

– Nie grałem dobrze, zbliżałem się do trzydziestki, zacząłem więc kwestionować pewne rzeczy – mówił potem. Jakie? Na przykład, czy warto dalej się męczyć, skoro wyniki nie są satysfakcjonujące. Na szczęście mimo dołka Ekwadorczyk odpowiedział sobie na to pytanie „tak”.

***

Podczas wiosennego tournee po Europie państwo Gómezowie mieli problemy ze znalezieniem opiekunki do dziecka. Juanem Andrésem opiekowali się więc we dwójkę, co w połączeniu z graniem Ekwadorczyka na wysokim poziomie i ciągłym przemieszczaniem się nie było łatwe. Szczególnie, że w każde miejsce, w które lecieli, musieli ze sobą taszczyć trzy spore walizki oraz trójkołowy rowerek dla malucha i furę jego zabawek. Działały na dzieciaka wyjątkowo dobrze, więc rodzice nie mieli serca, żeby „przypadkowo” zostawić je w którymś z hoteli.

***

Rutyna. To słowo-klucz do sukcesu Andrésa w Paryżu. Gómez wspomina, że nic nie uspokajało go tak bardzo, jak poukładany plan dnia. Dlatego we Francji żył ustalonym wcześniej schematem. Śniadania jadał w hotelowej restauracji na Place de la Concorde, skąd mógł podziwiać Wieżę Eiffla. Dziś przeglądałby pewnie w trakcie tego posiłku internet, wtedy czytał gazety. A w nich informacje o zbliżających się piłkarskich mistrzostwach świata we Włoszech i relacje z play-offów NBA. Potem bawił się z synkiem. Jego żona Anna María uznała, że na czas Rolanda Garrosa to tenisista będzie pełnił rolę głównego opiekuna dziecka. Ktoś powie, że niepotrzebnie dodała mu roboty, ale to nieprawda. Ta rola rozluźniała bowiem Gómeza, pozwalała mu zapomnieć o toczącym się nieopodal turnieju.

W dniu meczowym Andrés pojawiał się na kortach cztery godziny wcześniej. Nie siedział w tym czasie na trybunach i nie oglądał innych spotkań, zamiast tego skupiał się na doskonale znanych sobie, uspokajających go czynnościach: pracował nad odpowiednim naciągiem rakiet, bandażował kostki, aby nie odnowiła się dawna kontuzja, okładał ramię lodem, jadł lunch i przygotowywał się ze swoim trenerem „Pato” Rodríguezem do kolejnego starcia. Po spotkaniach rodzina świętowała jego sukcesy w hotelowej restauracji lub odkrytej nieopodal wietnamskiej knajpce, w której Gómezowie zawsze siadali przy tym samym szczęśliwym stoliku.

W dniu, w którym nie występował na korcie, spacerował z rodziną po Polach Elizejskich, ucinał sobie popołudniowe drzemki i…grał w gry. W 1989 roku wyprodukowano słynnego Game Boy’a, ośmiobitową przenośną konsolę. Andrés spędzał godziny rżnąc w golfa, uwielbiał też kultowego „Mario Brosa” na Nintendo. Nie mamy pojęcia, jakie wyniki osiągał w wirtualnym świecie, natomiast na korcie szło mu jak po maśle.

  • I runda: Fernando Luna 7:6, 6:1, 7:6
  • II runda: Marcelo Filippini 7:6, 6:2, 6:1
  • III runda: Alekander Wołkow 6:2, 7:5, 4:6, 6:3.
  • 1/8 finału: wolny los, kontuzja Magnusa Gustafssona
  • ćwierćfinał: Terry Champion 6:3, 6:3, 6:4

W pierwszym w życiu wielkoszlemowym półfinale przyszło mu walczyć z Thomasem Musterem. Kilka tygodni wcześniej, na tym samym etapie turnieju, także na mączce, Austriak pokonał Andrésa w Rzymie 5:7, 6:4, 7:6. Tym razem nie miał z siedem lat starszym rywalem większych szans. Wynik? 7:5, 6:1 7:5. Czas na najważniejszy mecz, czyli starcie ze złotym dzieckiem amerykańskiego tenisa. A właściwie różowym, bo w takich spodenkach grał we Francji Andre Agassi. Choć sam określał je innym kolorem – uwaga, uwaga – „gorąca lawa”!

***

„(…) Mój pierwszy finał w szlemie. Mam grać z Gomezem z Ekwadoru, którego pokonałem kilka tygodni wcześniej. Ma trzydzieści lat i jest tuż przed emeryturą – właściwie myślałem, że już skończył karierę. (…) I nagle – katastrofa. Wieczorem przed finałem biorę prysznic i czuję, że tupecik nagle dezintegruje się pod palcami. Pewnie nałożyłem złą odżywkę. Zaczyna się pruć – cholerstwo rozpada się w rękach. Czując gwałtowny przypływ paniki, wzywam Philla do mojego pokoju. (…) Przeczesuje cały Paryż w poszukiwaniu wsuwek do włosów. (…) W końcu odnajduje przyjaciółkę naszej siostry Rity, która ma ich całą torbę. Pomaga mi poskładać jakoś to cholerstwo i umieścić na głowie (..). Będzie się trzymać?, pytam. Jasne, że będzie. Tylko za bardzo się nie ruszaj (…) ”

To fragment książki „Open”, kultowej autobiografii Agassiego, bez wątpienia jednej z najlepszych sportowych pozycji w historii. Amerykanin opowiada w niej, że cała ta absurdalna sytuacja absolutnie wyprowadziła go z równowagi, więc w finale bardziej niż o Andrésie myślał o tym, żeby tupecik na oczach całego świata nie spadł mu z głowy. Wydaje się jednak, że sprowadzenie jego porażki tylko do tego tematu byłoby niedocenieniem kunsztu Gómeza, który w najważniejszym spotkaniu w życiu zaprezentował się po prostu znakomicie.

– Zdecydowanie jest to najlepszy tenis, jaki kiedykolwiek grałem, poszedłem o krok dalej w mojej karierze. Przyjeżdżam tu od 12 lat i zawsze marzyłem o tym momencie, to wszystko zajęło mi zbyt długo – stwierdził po wygranej  6:3, 2:6, 6:4, 6:4.

Ekwadorczyk został najstarszym triumfatorem w Paryżu od 1972 roku i pierwszym tenisistą z Ameryki Południowej od 13 lat, który wygrał Rolanda Garrosa. Przy okazji udowodnił, że pogłoski o słabej psychice, która nie pozwala mu rozstrzygać na swoją korzyć naprawdę ważnych singlowych spotkań, są mocno przesadzone.

Co ciekawe, nie był to dla niego pierwszy francuski skalp – w 1988 roku wygrał ten turniej, ale w grze podwójnej, podobnie jak w 1986 roku US Open. Obu tych sukcesów nie można jednak porównywać z niesamowitym wyczynem sprzed 30 lat. Wyczynem, którego żaden rodak Andrésa nigdy potem nie powtórzył (choć Nicolás Lapentti, czyli… siostrzeniec Gómeza, dotarł do półfinału Australian Open). Wyczynem, który zapewnił Andrésowi wieczną chwałę w kraju pełnym ludzi nawykłych do porażek, jak często mawiają o sobie Ekwadorczycy.

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 10.06.2020 11:20 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Robert
Robert

dobry artykuł, nie znałem tej histori

Weszło
18.09.2020

Macieju Sadloku, nie, nie potrafisz uderzyć

Stały element każdego meczu Wisły Kraków – Maciej Sadlok próbuje uderzyć z dystansu. Czasem ta pozycja jest lepiej przygotowana, czasem gorzej. Ale uderzenie jest wystarczająco kąśliwe, aby ukuło się mówić klasyczne „SADLOK, POTRAFI UDERZYĆ”. Otóż, nie, nie potrafi. Mieć siłę w nodze, a trafiać z daleka do siatki, to dwie zupełnie inne sprawy. Dzisiaj Sadlok […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wisła Kraków uprawia piłkę nożną tylko teoretycznie

Bez stylu. Jakiejkolwiek płynności w grze. Z klopsami w obronie. Bez większego zagrożenia pod bramką rywali. Biała Gwiazda była dzisiaj całkowicie bezradna, a przecież do Krakowa nie przyjechał Bayern, tylko Wisła Płock. A jednak zdołała w jednym meczu przegrać dwa razy: raz z Nafciarzami, raz ze sobą. To, co pokazała Wisła Kraków w pierwszej połowie, […]
18.09.2020
Niemcy
18.09.2020

Ta maszyna dopiero się rozpędza

Piękna monachijska historia trwa. Nie skończyła się wraz z końcem minionego sezonu, który był w wykonaniu Bayernu wprost perfekcyjny. Na inaugurację sezonu Bundesligi zobaczyliśmy święto bawarskiego futbolu. Piłkarze Hansiego Flicka skonsumowali, przemielili, przetrawili Schalke, nie pozostawiając rywalom nawet cienia szansy na wyjście z tej rywalizacji bez wielobramkowej kompromitacji. To była miazga, to był nokaut.  Śmiech […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Sobota w WeszłoFM: Michał Helik, Stan Futbolu i trzy hitowe mecze

Weekend na antenie radia WeszłoFM rozpoczniemy w sobotę o godzinie ósmej. Monika Wądołowska i Wojciech Piela przywitają Was w poranku, który będzie pełny atrakcji. W programie echa losowania potencjalnych rywali dla polskich zespołów w eliminacjach Ligi Europy, ale także zapowiedź sobotnich emocji w Ekstraklasie. O swoim transferze do Barnsley i pierwszych dniach w nowym klubie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Szok. Ustawienie Polacek-2-3-1 znów nie zdało egzaminu

Lubimy oglądać mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała w Ekstraklasie, ale mamy wrażenie, że jeszcze bardziej lubią grać je rywale Górali. A to już niepokojące, gdy mówimy o chęci zadomowienia się na ligowym poziomie, co potwierdzić mogą i w Sosnowcu, i w Łodzi. Podopieczni Krzysztofa Brede znów odstawili w obronie kabarecik i stracili cztery bramki, przez co ich […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Pojedynek gołej dupy z batem. Arka bije Miedź i tylko patrzy, czy równo puchnie

Słuchajcie, ale akcja. Polsat dzisiaj nieco zamieszał i transmitował mecz profesjonalnych piłkarzy Arki z zawodnikami wymagającymi zajęć wyrównawczych. Jak to się śmiesznie oglądało! Jedni z piłką obchodzili się bardzo sprawnie, drudzy sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz ją widzieli i zastanawiali się, do czego w ogóle ten przedmiot służy. Co? Ta druga drużyna też chce awansować […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wydawało mi się, że jestem najlepszym trenerem świata

W Wiśle Kraków wydawało mu się, że jest najlepszym trenerem świata. W Legii zresztą też. Pogoń zabrała mu kilka lat życia. Czy szuka pracy na polskim rynku? Dlaczego obserwował w Opalenicy Niko Kovaca? Dlaczego atmosfera w Wiśle Kraków była szczególna? Jaką lekcją była Levadia? Dlaczego po mistrzostwie w Lechu jego zespół był na ostatnim miejscu […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kiedy ekstraklasowi piłkarze nauczą się grać co trzy dni i dlaczego nigdy?

Udało się! Po latach oczekiwań już wiemy, że przynajmniej dwa polskie zespoły nie skompromitują się w tym sezonie europejskich pucharów. Czyhali groźni Łotysze, skradali się podstępni Białorusini, ale nie tym razem, nie z nami te numery. A potem jeszcze udało się ograć i Szwedów, i Austriaków. Rok 2020 rzeczywiście jest niesamowity! W ogóle to dość […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

#GramyDlaBiałorusi – osiem zespołów z całej Europy weźmie udział w esportowym turnieju charytatywnym!

Już w najbliższy poniedziałek, 21 września, w Międzynarodowy Dzień Pokoju na Świecie, odbędzie się turniej w Counter-Strike: Global Offensive, w którym weźmie udział 8 drużyn europejskich. Uczestnicy powalczą o pulę nagród w wysokości 100 000 złotych. Rozgrywkom będzie towarzyszyć zbiórka pieniężna na rzecz Fundacji Białoruski Dom. Partnerem Głównym akcji jest należąca do Totalizatora Sportowego marka LOTTO. […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

9 milionów czekolad dla piłkarzy Lecha i Piasta czy 1/3 Thiago?

Przed tygodniem jeden z Polaków z powiatu pruszkowskiego stanął przed trudnym, ale przyjemnym dylematem: co zrobić z 96 milionami złotych? Tak, tak, drugi raz w historii zdarzyło się, że jeden z naszych rodaków rozbił bank w loterii Eurojackpot organizowanej przez Totalizator Sportowy. Wydatnie pomogliśmy temu szczęśliwcowi, proponując trzy sposoby na wydanie tej sporej kasy. Jeśli […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kości zostały rzucone. Legia, Piast i Lech ruszają w stronę Ligi Europy

Wszystko już jasne. Legia Warszawa, Piast Gliwice i Lech Poznań poznały swoją drogę w stronę fazy grupowej Ligi Europy. W szwajcarskim Nyonie rozlosowano pary IV rundy kwalifikacji do drugich najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek organizowanych przez UEFA. Jak trafiły polskie kluby? Absolutnie nie najgorzej. W przypadku Legii awans powinien być obowiązkiem, Lech ma na to realną […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Czy Bayern będzie jeszcze mocniejszy?

Najlepszy na świecie Lewandowski. Wybuch gwiazdy Daviesa. Ponowny prime Neuera i Mullera. Przypakowany Groetzka. Mądry Kimmich. Trenerski geniusz Flicka. Rozsądna tożsamość i brak nerwowych zachowań ze strony władz klubu. Serie zwycięstw. Epickie mecze. Mistrzostwo Niemiec. Puchar Niemiec. Liga Mistrzów. Miniony sezon był dla Bayernu Monachium idealny. Czy kolejny może być lepszy, czy coś lepszego niż […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Koszalin, beton, polityka. Czego CBA mogło szukać w PZPN-ie?

W ubiegłym tygodniu Centralne Biuro Antykorupcyjne weszło do siedziby Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz 16 okręgowych związków. Jak tłumaczył Zbigniew Boniek m.in. w programie Liga+ Extra, służby zabezpieczyły mnóstwo dokumentów, ale nie do końca wiadomo, co właściwie było głównym przedmiotem ich zainteresowania. Ze strzępków informacji, które ujawnili m.in. dziennikarze Przeglądu Sportowego i Super Expressu wyłania […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła wreszcie mocniej popłynie?

Już kilka razy podkreślano, jak trudne wejście do Ekstraklasy zaliczają tegoroczni beniaminkowie. Po trzech kolejkach Podbeskidzie, Stal Mielec i Warta Poznań nie mają na koncie ani jednego zwycięstwa, łącznie zdobywając pięć punktów na 27 możliwych. Najbliższa szczęścia była Stal, która tydzień temu dopiero w doliczonym czasie straciła prowadzenie z Cracovią. Warto jednak zauważyć, że równie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Lewandowski rozpocznie strzelanie, Neuer na zero z tyłu? Schalke leży Bayernowi

Leroy Sane, Robert Lewandowski, Serge Gnabry, Ozan Kabak, Suat Serdar i Amine Harit na jednym boisku? Całkiem przyjemny ten powrót Bundesligi. Fani niemieckiego futbolu nie mogli sobie wyobrazić lepszego spotkania na otwarcie sezonu. Ci, którzy zerkają za zachodnią granicę tylko po to, żeby dowiedzieć się, co słychać u Roberta Lewandowskiego, także. Bo Schalke to jeden […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Górnik Wałbrzych. Martwy oddech wielkiego futbolu

– Wałbrzych był jedynym zespołem, dla którego warto było przejechać trochę kilometrów, zmarznąć lub zmoknąć. Inne drużyny I ligi i reprezentacje na to nie zasłużyły – listopad 1983 roku, śp. Jerzy Zmarzlik. 37 lat. Z perspektywy nowych pokoleń okres raczej niewarty uwagi, bo nieokraszony w bitwy na szable, muszkiety czy bronie maszynowe. Szkoda, bo akurat […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła odbije sobie słaby start sezonu? Atrakcyjne Combo Dnia w eWinner!

Derby w Ekstraklasie? No tak, Lech – Warta, Wisła – Cracovia. Ale rzecz jasna są też „derby” z przymrużeniem oka. Np. takie, jak mecz Wisły z Wisłą. Tej z Krakowa z tą płocką. I tak się akurat składa, że będzie to mecz arcyciekawy, bo obydwa zespoły nie są w najlepszej dyspozycji. Po dwa punkty, średnia […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Łukasz Sierpina 2020, wersja zaktualizowana i spatchowana

Łukasz Sierpina po 49 meczach w Ekstraklasie miał oszałamiający bilans: zero bramek, zero asyst. Stanowił synonim ligowego wiatraka, który w sumie trochę chaosu potrafi stworzyć, czasem szarpnie, ale nie przekłada się to na żadne liczby, żadne konkrety. W tym sezonie jednak obserwujemy wersję zaktualizowaną, spatchowaną, słowem: Sierpina 2.0. Raptem trzy mecze, cztery asysty. Z króla […]
18.09.2020