post Jakub Olkiewicz

Opublikowane 05.06.2020 12:37 przez

Jakub Olkiewicz

W Niemczech protestowali na ulicach i w internecie, w Czechach kilkudziesięcioosobowe grupy kibiców zbierały się pod stadionami wznowionej ligi. Jeszcze przed zawieszeniem rozgrywek, wielotysięczne grupy fanatyków ustawiły się pod zamkniętymi obiektami choćby w Walencji czy Paryżu. W niektórych państwach kibice głośno sprzeciwiają się grze przy pustych trybunach. W innych zwyczajnie próbują się dostać na miejsca z widokiem na boisko niezależnie od panujących nakazów i zakazów. Tymczasem w Polsce mamy za sobą chyba jeden z najgorętszych możliwych meczów, derby Trójmiasta i… nic się nie wydarzyło. 

Cisza. Spokój. Żadnych prób wjechania na stadion z bramą, żadnych prób dopingowania z pobliskiego parkingu, żadnych zorganizowanych akcji, które miałyby na celu udowodnić, że polscy kibice nie wyrażają zgody na rozgrywanie spotkań bez ich udziału. Jeśli rozejrzymy się nieco dalej niż po Trójmieście – zobaczymy bardzo zbliżony krajobraz. Pokaz fajerwerków Legii Warszawa w Poznaniu? Racowisko na treningu Resovii? Ten dość symboliczny doping kilkudziesięciu mielczan podczas meczu Pucharu Polski? Okej, zgromadzenie kibiców pod hotelem piłkarzy Lechii Gdańsk nie zachowało należytego dystansu. Ale to jeden z zaledwie kilku drobiazgów, które nie przesłaniają ogólnego wrażenia: jest nad wyraz spokojnie. Gra już cała Ekstraklasa i I liga, za sobą mamy prawdziwe szlagiery, które w normalnych okolicznościach stanowiłyby kibicowskie hity kolejki. A jednak kibice karnie siedzą w domach.

Dlaczego właściwie tak się dzieje? Dlaczego fanatycy, którzy na co dzień są w stanie złamać każdy zakaz, byle udowodnić, że nie obowiązują ich żadne reguły, tym razem są tak wyjątkowo odpowiedzialni? Postanowiliśmy przyjrzeć się tej tematyce wraz z tymi, którzy środowisko kibicowskie śledzą od lat.

PANDEMICZNE DERBY

Czy byłem zaskoczony, że pod stadionem Lechii Gdańsk nie zebrali się kibice? Nie, nie byłem zaskoczony – zaczyna dr hab. Radosław Kossakowski z Uniwersytetu Gdańskiego. – Przede wszystkim fani w Trójmieście są świadomi, w jakiej sytuacji znalazły się ich kluby. Zdają sobie sprawę, że bardzo łatwo mogli swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem przyczynić się do pogłębienia ewentualnych problemów organizacyjnych w Lechii i Arce. Kluby przeżywają bardzo trudny okres pod względem finansowym, nie mogą sprzedawać biletów, nie zarabiają na dniu meczowym, więc dokładanie im ewentualnych kar – a przecież takie nie byłyby wykluczone w przypadku niesubordynacji kibiców – byłoby strzałem w stopę. A wiadomo – anarchii nie ma, bo w tym środowisku ona generalnie zdarza się rzadko. 

To lokalna przyczyna, ale nasi rozmówcy są zgodni – jest też druga, być może ważniejsza, która rozciąga się na całą Polskę.

Charakter Polaków, o ile można użyć takiego sformułowania. My po prostu jesteśmy dość zdyscyplinowani w sytuacjach zagrożenia – dodaje Kossakowski. – Do tego dochodzi fakt, że to był pierwszy mecz po długiej przerwie, w sytuacji pewnego wyczekiwania, co wydarzy się dalej. Podam przykład, który mnie dotyczy. Otworzone zostały przedszkola, doświadczam tej sytuacji jako rodzic. Pierwsze dwa dni to poziom paniki u całego personelu na poziomie Mount Everest. Ale z każdym dniem wszyscy nabieraliśmy doświadczenia. Aha, wykonujemy takie czynności, nic się nie dzieje, możemy kontynuować. Podejrzewam, że z kibicami i ogólnie nawet najbardziej krnąbrnymi środowiskami jest podobnie. Na razie zostajemy w domach, ale skoro nic się nie dzieje, to może odwiedźmy trening. Może zbierzmy się pod hotelem piłkarzy, co stało się zresztą po derbach Trójmiasta. Wszyscy jesteśmy teraz w fazie zdejmowania obostrzeń, nie tylko tych formalnych, ale też rozluźniania nawyków, których zdążyliśmy nabrać w czasie pandemii.

Fot. Newspix

Niektórzy mimo zniesienia obowiązku noszenia maseczek, nadal ich używają. Niektórzy, choć formalnie mogą już bez przeszkód posłać dziecko do przedszkola, wolą zostać z nim w domu. Z drugiej strony mamy jednak przykłady nawet ze środowiska piłkarskiego – jeszcze zanim rząd pozwolił na otwarcie boisk, prawie cała Ekstraklasa normalnie trenowała.

 Bazujmy jednak przede wszystkim na danych ekspertów, a one dość jednoznacznie wskazują, że jako społeczeństwo działaliśmy w sposób w miarę zdyscyplinowany – zaznacza dr Seweryn Dmowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dyscyplinę trzymaliśmy wszyscy, natomiast w środowisku piłkarskim na pewno działały na wyobraźnię informacje docierające do nas z państw, które przyjęły uderzenie pandemii jako pierwsze – mam tu na myśli chociażby ten pamiętny mecz Liverpoolu z Atletico, gdy Jurgen Klopp zrugał kibiców próbujących zbić z nim piątkę czy powiązanie meczu Atalanty Bergamo w Mediolanie z późniejszą eksplozją epidemii w Lombardii. Kibice zbierali się pod stadionami w Paryżu czy w niektórych hiszpańskich miastach, po czym właśnie tam dynamicznie przybywało zachorowań. To działało na wyobraźnię. Z drugiej strony – ultrasi Legii wykorzystali aktualną sytuację, by zagrać na nosie poznaniakom, którzy zastosowali się do zaleceń i pozostali w domach. Pokaz pirotechniczny pod stadionem Lecha, do tego gromadzenie się kibiców w Płocku, świętowanie pod hotelem Lechii – poza tym jednak faktycznie fani poważnie potraktowali ostrzeżenia.  – dodaje.

ŻADNE PRAWA I USTAWY

Ostrzeżenia, które zresztą zawierały dość konkretne kary. Sytuacja była tak dynamiczna, że momentami nie było jasne ani co grozi kibicom, którzy zdecydują się na gromadzenie pod stadionami, ani drużynom, które np. zechciałyby rozegrać mecz sparingowy.

Z prawnego punktu widzenia generalnie obowiązuje nadal zakaz zgromadzeń, oprócz tych, które można formalnie zgłosić – wówczas limit wynosi 150 osób. Ustawodawca dopuścił również możliwość organizowania spotkań nieformalnych do 150 osób, ale tutaj nie ma jednoznacznej interpretacji – czy 150 kibiców pod stadionem to spotkanie, czy jednak zgromadzenie? – zastanawia się dr Mateusz Dróżdż, ekspert w dziedzinie prawa sportowego.

 Zazwyczaj tego typu manifestacje były po prostu zgłaszane przez stowarzyszenia kibiców do odpowiednich organów na mocy prawa do zgromadzeń. Z tego co wiem, w niektórych miastach doszło do mniejszych czy większych zgromadzeń, ale jednocześnie nie dotarły do mnie jakiekolwiek sprawy karne z tego tytułu, wyłącznie mandaty w Łodzi oraz w Płocku. Ale trzeba jednocześnie pamiętać, że te spotkania do 150 osób można organizować dopiero od 29 maja, czyli tak naprawdę dopiero kilka dni. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało dalej, chociaż na razie rzeczywiście trzeba przyznać – nastąpiła pewna konsolidacja środowiska, dzięki której nie słychać za wiele o naruszeniach reguł związanych z pandemią – mówi.

Bez wątpienia sporą robotę wykonał w kwestii powstrzymania kibiców od łamania zasad… sam Polski Związek Piłki Nożnej. Przede wszystkim – od początku lobbował nie tylko za szybkim powrotem do gry w piłkę nożną, ale również za wpuszczaniem kibiców na stadiony, przynajmniej na poziomie centralnym. W przeciwieństwie do wspomnianych wcześniej lig, choćby niemieckiej czy hiszpańskiej, u nas od początku dało się wyczuć – chcemy, by fanatycy jak najszybciej zasiedli na trybunach. Można się spierać, czy zdecydowały kwestie finansowe, czy jakieś wyższe wartości kręcące się wokół hasła „piłka nożna dla kibiców”. Fakty są jednak takie, że i rząd, i PZPN parły, by jeszcze w czerwcu stadiony mogły zostać częściowo otwarte.

 

Fot.Newspix

 To o tyle ważne, że przy ewentualnym rozluźnieniu w środowisku kibiców już nie będzie okazji, by jakoś złamać ustalone zasady. Gdyby ten okres był dłuższy, być może mielibyśmy gremialne odwiedziny na treningu. Potem zebranie pod stadionem, potem może nawet jakąś próbę wejścia na obiekt. Ale teraz, gdy mamy już konkretną i niespecjalnie odległą datę powrotu na trybuny, chyba po prostu nie będzie okazji do takich działań – zauważa Kossakowski. Seweryn Dmowski zresztą widzi to bardzo podobnie. – Poczucie tymczasowości obecnych rozwiązań. W większości tych mocniejszych lig pierwsze przekazy były bardzo pesymistyczne: nie rozmawiajmy o powrocie kibiców, bo to bardzo odległa wizja. U nas od początku bardzo mocno pracowano, by sektory znów zapełniać. Mogła się wśród kibiców pojawić świadomość stanu przejściowego. „Jeśli teraz zachowamy się w porządku, pewnie uda się nam szybciej wrócić legalnie na stadiony”. 

Dmowski dodaje też, że ogółem w ostatnich tygodniach sporo było „mrugnięć okiem”. – Oczywiście, mamy maseczki, trzymamy reżim, ale przepychamy się normalnie w polu karnym. Jest izolacja, piłkarze mają nie wychodzić z domu. Ale jeśli to zrobią, nikt ich w żaden sposób nie ukarze. Określiłbym to trochę jak chocholi taniec, który musimy odtańczyć, zanim wrócimy do pełnej normalności. I podobnie z kibicami: „słuchajcie, na razie was nie ma, ale to kwestia 2-3 tygodni”. 

OD KIBICÓW DLA MEDYKÓW

Kolejny aspekt, być może niedoceniany w kontekście obecnego zachowania kibiców, to ich zaangażowanie w walkę z pandemią. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, fanatycy od samego początku kryzysu byli ogromnym wsparciem dla służby zdrowia. Właściwie każda z największych ekip zbierała pieniądze na zakup najpotrzebniejszego sprzętu dla lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych. Zasady wszędzie były te same: pospolite ruszenie wśród fanów, zrzutka do kapelusza, często dojeżdżająca do kilkudziesięciu czy nawet kilkuset tysięcy złotych. Potem samodzielne polowanie na sprzęt i podrzucenie go do lokalnego szpitala. Nie inaczej było w przypadku Gdańska.

My akurat skupiliśmy się na ratownikach medycznych, bo mieliśmy informacje z pierwszej ręki, że to tam sytuacja jest najbardziej skomplikowana. Pacjenci, mimo wielu próśb o odpowiedzialność, przemilczali swoje kontakty z osobami z zagranicy. Czy nawet obecność w państwach, w których był już obecny koronawirus. Zasady postępowania były wtedy jasne – ekipa ratownicza, która miała styczność z takim pacjentem, od razu wypadała na kwarantannę – opisuje Michał Nowosad, kibic Lechii oraz koordynator tamtejszego ośrodka Kibice Razem. – Postanowiliśmy pomóc tym ludziom przede wszystkim sprzętem specjalistycznym. Zebraliśmy ponad 33 tysiące złotych, samodzielnie zakupiliśmy atestowane kombinezony, choćby był to towar absolutnie deficytowy. 

Kto w ogóle mógł przewidzieć, że kibice staną się ekspertami w dziedzinie handlu towarem medycznym? A tak się działo, nie tylko w Gdańsku – sprawdzanie certyfikatów, porównywanie cen, znajomość atestów. W tym wypadku szybkość i skuteczność w działaniu fanatyków okazała się zbawienna.

 Po zakupie kombinezonów zaczęliśmy działać również w temacie maseczek ochronnych, poza tym akcje na własną rękę organizowały fan cluby Lechii Gdańsk. Ostatnią partię zakupów ufundowaliśmy z zysków ze sprzedaży koszulek-cegiełek wydanych przez Oficjalny Sklep Kibiców Lechii Gdańsk. To tak naprawdę już inwestycje na jesień, gdy może wystąpić ewentualna druga fala zachorowań – tłumaczy Nowosad.

Obraz może zawierać: 3 osoby, na zewnątrz

Fot. Lwy Północy

Co to ma wspólnego z zachowaniem karności pod stadionami? Cóż, jeśli przez dwa miesiące kibice stale współpracowali ze środowiskiem medycznym, byłoby sporym nietaktem, a może wręcz brakiem lojalności, teraz postąpić wbrew ich zaleceniom.

W ogóle specyfika kibicowania w Polsce to jest grupa negatywnych zdarzeń, ale też mnóstwo pozytywnych akcji, o których zapewne mówi się nieco rzadziej. W tych najtrudniejszych chwilach środowisko potrafi się jednoczyć i pomagać, udowadniają to choćby masowe i regularne akcje pomocy podopiecznym w Domach Dziecka, jak i bardziej spontaniczne akcje – pomoc kibiców Górnika poszkodowanym w wypadku jednego z pociągów czy wsparcie dla służb przy walce ze skutkami nawałnicy w Rytlu – dodaje Mateusz Dróżdż, który sam zanim został prezesem Zagłębia Lubin regularnie zasiadał na trybunie za bramką.

KUPUJEMY MASECZKI, NIE PYTAMY, CZEMU ICH BRAKUJE

Trzeba jednak przyznać, że i tutaj medal ma dwie strony, co zauważa choćby dr Kossakowski. O ile bowiem faktycznie polscy kibice rzucili się do pomocy szpitalom czy ratownikom, o tyle nie zabierali głosu w kwestii choćby niedofinansowania ochrony zdrowia. Ten kontrast widać zwłaszcza w starciu z Anglią, gdzie fani Liverpoolu głośno zaprotestowali przeciw przerzucaniu kosztów utrzymania pracowników na brytyjski odpowiednik ZUS-u. Argumenty były jasne – kraj ledwo nadąża z zakupami dla medyków, a gigantyczna, globalna firma, próbuje jeszcze przerzucić w sektor publiczny własne wydatki na zatrudnienie. W Polsce nie tylko nikt nie zająknął się na temat tego typu działań, ale jeszcze bez słowa protestu zaakceptowano projekt wsparcia klubów sportowych z tytułu rządowej tarczy antykryzysowej.

By jakoś to uplastycznić – sama Korona Kielce otrzymała z Polskiej Fundacji Rozwoju ponad 1,5 miliona złotych, prawdopodobnie więcej, niż zebrali na potrzeby medyków wszyscy kibice w całym kraju. Ale idźmy dalej – Lech Poznań dostał 3,5 miliona złotych, czyli tyle, ile zebrało całe środowisko hip-hopowej w głośnej akcji „Hot16Challenge”.

 To jest moim zdaniem pewien defekt ruchu kibicowskiego, który nie jest zainteresowany rzeczami wykraczającymi poza dość wąskie własne zainteresowania. Kupowanie sprzętu medycznego miało miejsce w każdym mieście, ale nikt nie zadał pytania na przykład dlaczego nie mamy pieniędzy na maseczki dla pielęgniarek, a mamy na rozbudowę stadionów czy fundowanie miejskich stypendiów piłkarzom – punktuje Kossakowski. – To poziom dyskusji, na którym kibice nie są obecni, co chyba wykazuje słabość ruchu w kontekście budowania bardziej obywatelskich podstaw. Z drugiej strony, to może być też zaleta, pewna deklaracja, że nie jesteśmy ruchem politycznym, pomagamy, gdy jest taka potrzeba, ale nie czujemy się na siłach, by zajmować jakieś twarde stanowisko polityczne. Być może po prostu ruch kibicowski jest trochę zbyt młody, by stać się takim pełnoprawnym ruchem obywatelskim, który nie tylko kupi maseczki, ale też zapyta, czemu tych maseczek  w ogóle brakowało. 

TEKTUROWE TRYBUNY

O sile samego ruchu warto dyskutować, zwłaszcza teraz, gdy część osób kreuje dość pesymistyczne wizje przyszłości, w której kibiców na stadionach zastępują ich tekturowe hologramy, a tradycyjny doping podmienia dokładana przez realizatora imitacja. Czy grozi nam utrwalenie tego typu zjawisk?

 Nawet komentatorzy w Canal+ przy okazji derbów wspominali, że dopiero dzisiaj widzimy, jak bezsensowne są mecze bez udziału kibiców. To, co się obecnie dzieje, jest pewnym zagrożeniem, ale klubom nadal bardzo zależy na przychodach z dnia meczowego. To mniejsza skala niż w Bundeslidze, ale jednak nadal znaczące pieniądze. Być może w klubach z fanami na całym globie te nowinki technologiczne wprowadzą nas w nową erę, ale to chyba nie będzie dotyczyć Polski – przewiduje Radosław Kossakowski. – Ruch kibicowski oczywiście ma swoje problemy, zwłaszcza z przyciąganiem młodych ludzi na trybuny, ale jeśli miałbym wskazać problemy na przyszłość, to raczej będą nimi puste krzesełka, niż krzesełka zajęte przez hologramy.

 Przy okazji pandemii miałem przyjemność wystąpić w debacie studenckiej z udziałem prof. Rafała Chwedoruka i on pozostawał bardzo pesymistyczny, wieszczył wręcz koniec futbolu, jaki znamy – relacjonuje Seweryn Dmowski. – Według niego teraz już będzie z górki, pięć zmian, potem osiem, ekrany ledowe, kibice z tektury i szeroko rozumiany „modern football” zagarniający coraz więcej z tej tradycyjnej piłki nożnej. Ja też widzę pewne zagrożenia, natomiast w twórczości badaczy futbolu istnieje koncepcja „karnawaliczności”. Trybuny sprawiają, że zachowujemy się trochę jak podczas karnawału – możemy sobie pozwolić na czyny, zachowania i gesty, na które nie pozwolilibyśmy sobie na co dzień. Padać w objęcia obcych ludzi, skakać z radości, czasem nawet zachowywać się obrazoburczo. Trzeba się zastanowić, w jaki sposób ta „karnawaliczność” się zmieni, zwłaszcza gdy idziemy w kierunku dalszej komercjalizacji sportu. 

POWRÓT DO NORMALNOŚCI

O tym, że w Polsce hologramy zamiast kibiców nam na razie nie grożą, świadczy wspomniane już wcześniej parcie PZPN-u, rządu i Ekstraklasy SA do powrotu kibiców na trybuny.

 Jeśli nic wielkiego się nie wydarzy, myślę że te 25% pojemności od 19 czerwca jest bardzo realne. Nie jest to zadanie proste, ale jest to zadanie możliwe do zrealizowania. Po pierwsze będzie trzeba w jakiś sposób uregulować odstępy, po drugie wypracować systemowe rozwiązania co do procedury wejścia na stadion, bo to właśnie tam jest największy tłok – ocenia mecenas Dróżdż.

 Do tego w zasadzie już teraz powinno się składać wnioski o pozwolenie na organizację imprezy masowej. Po raz pierwszy będzie powszechnie w użyciu artykuł, który pozwala na skrócony, 14-dniowy termin zdobycia tego pozwolenia i to też będzie dla nas ciekawe od strony prawniczej. Decyzja będzie leżeć w gestii samorządu, wójta, burmistrza czy prezydenta. Pracując nad swoją habilitacją analizowałem niemieckie przepisy dotyczące imprez masowych i tam każdy land ma właściwie inny zestaw regulacji, poza dwoma, które przepisów nie mają wcale. Przekładając to na nasze podwórko, to tak, jakby każde województwo inaczej podchodziło do organizacji imprez. Jeden z profesorów Uniwersytetu w Bonn wykazywał, że poprzez pandemię zwiększyła się rola samorządów w tego typu kwestiach, powiększył się zakres ich kompetencji. Niewykluczone, że u nas będzie podobnie – dodaje.

Były dyrektor ds. PR w Legii Warszawa, Seweryn Dmowski, podkreśla, że odmrożenie trybun w wielu miejscach w ogóle nie będzie uciążliwe.

 Ile klubów ucierpi frekwencyjnie na tym ograniczeniu do 25% pojemności? Zwłaszcza na tych dużych stadionach, 40-tysięcznikach, 25-procentowe zapełnienie to już niezła frekwencja. Jeśli wcześniej rozmawialiśmy o odpowiedzialności kibiców i ich świadomości, że każde wykroczenie może opóźnić nie tylko powrót na trybuny, ale może nawet start ligi, to tutaj trzeba dołożyć kolejny czynnik sprzyjający zachowaniu się zgodnie z zasadami. Uciążliwość tych obostrzeń jest niewielka. 

ŚWIADOMOŚĆ, STRACH, ROZWAGA

Jeśli chodzi o Gdańsk, dochodzi jeszcze ta najprostsza z przyczyn. Stadion ma taką konstrukcję, że doping z parkingu pewnie nawet nie dotarłby do uszu piłkarzy. Co innego stadion na Traugutta – tam zresztą kibice Lechii pojawili się przed derbami i – z zachowaniem odstępów, serio! – odpalili pirotechnikę.

 Nie można pominąć jeszcze jednego czynnika. Wszyscy mówimy dzisiaj o odmrażaniu, ale pamiętajmy, jak to wyglądało wcześniej. Rząd komunikował zagrożenia – mimo obostrzeń, dużo osób je lekceważy, więc jesteśmy zmuszeni pójść kolejny krok dalej. W konsekwencji okresowo zamknięto nawet lasy. Działano i kijem, i marchewką, miało to miejsce zarówno przy próbach przekonania społeczeństwa do zachowania zgodnie z regułami, jak i przy dyscyplinowaniu środowiska piłkarskiego. Poza tym przecież widzieliśmy, że w Holandii i we Francji rozgrywki zakończono. Być może dlatego mieliśmy świadomość, że wszyscy razem jesteśmy odpowiedzialni za naszą piłkę – dodaje Dmowski.

Na tej długiej liście przyczyn nie może zabraknąć też po prostu strachu. Chyba każdy, kto załapał się na mecze od 6 do 9 marca, w ostatnie dni przed lockdownem, przez pierwsze dwa tygodnie zastanawiał się – a jeśli obok mnie na trybunie stał ktoś zarażony?

Deklaratywnie wolność miłujemy ponad wszystko, ale mam wrażenie, że szczególne znaczenie ma dla Polaków bezpieczeństwo najbliższych, dlatego w ten sposób myślimy i działamy. Pójdę pod zamknięty stadion, policja mnie przegoni, dostanę mandat i okej. Ale mogę się też zarazić, potem zarazić rodzinę i przez mój brak odpowiedzialności będziemy cierpieć wszyscy – opisuje wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

Niezależnie od przyczyn, niezależnie od drobnych uchybień – zdaje się, że środowisko piłkarskie pandemiczny test przeszło bardzo przyzwoicie. Choć jednocześnie trzeba pamiętać – jesteśmy pewnie w połowie drogi do normalności. Zachowanie na odmrożonych stadionach może być jednym z ważnych zakrętów na tej trasie.

Fot.Newspix

Opublikowane 05.06.2020 12:37 przez

Jakub Olkiewicz

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Hirek
Hirek

Kiedyś chodziło się pod stadion, jak był zamykany przez idiotyczne zakazy. W tym momencie nikt się nie odważy prowadzić dopingu pod stadionem, nie przez to że się boi, tylko nikt nie chce narażać innych i nikt nie chce brać odpowiedzialności. Idąc pod pusty stadion wspierać drużynę lub omijać wszelkie kruczki, idzie się walczyć z chorym systemem. Teraz sytuacja jest inna. Każdy pamięta mecz Atalanty z Valencią. Wtedy było niby wszystko w porządku i co się wydarzyło po meczu? Najwięcej zachorowań Bergamo i wzrost zachorowań gdzie? Walencja. Pozdrawiam. Kibice się nie boją, tylko są w tym momencie bardzo odpowiedzialni i trzeba to docenić.

Bartoni
Bartoni

Świetny tekst, dużo pracy autora włożonej w próbę zrozumienia problemu. Szanuję bardzo.

gsaxzxcxzzx
gsaxzxcxzzx

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – ZNOWU Trafili! kupon z kursem 125 i zdjęcie jego juz na blogu!
już kupon na dzis dostępny! Sam zarobilem juz z nimi ponad 15 tys.

marky
marky
Grendel
Grendel

No dobra, ja autorowi wytłumaczę. Wymienione drużyny grają taką padakę w tym sezonie, że dla zdrowia psychicznego kibice nie lgną na mecze. Zapewne gdyby kibice spodziewali sie meczu z 7 bramkami, a nie 0:0, to by tłumnie przyszli, ale nic na to nie wskazywało. Dziękuję, że mogłem pomóc.

Grendel
Grendel

A w tą całą pandemię, to wierzy i przejętych jest tulu Polaków ilu kibiców ma ŁKS ;)…

Foo
Foo

Każda większa grupa zostałaby potraktowana jako nielegalne zgromadzenie, a po tym co pokazała milicja na proteście przedsiębiorców wiadomo, że nie zamierzają się z takowymi patyczkować.

Astrid Jensen
Astrid Jensen

Doczekaliśmy się artykułu „Dlaczego kibice przestrzegają prawa i nie łamią obowiązujących się obostrzeń”. Ten świat schodzi na psy. Mam nadzieję, że kibice w Krakowie uratują honor

Jarek Mergner
Jarek Mergner

Paczul – popisuj się.

Weszło
18.09.2020

Macieju Sadloku, nie, nie potrafisz uderzyć

Stały element każdego meczu Wisły Kraków – Maciej Sadlok próbuje uderzyć z dystansu. Czasem ta pozycja jest lepiej przygotowana, czasem gorzej. Ale uderzenie jest wystarczająco kąśliwe, aby ukuło się mówić klasyczne „SADLOK, POTRAFI UDERZYĆ”. Otóż, nie, nie potrafi. Mieć siłę w nodze, a trafiać z daleka do siatki, to dwie zupełnie inne sprawy. Dzisiaj Sadlok […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wisła Kraków uprawia piłkę nożną tylko teoretycznie

Bez stylu. Jakiejkolwiek płynności w grze. Z klopsami w obronie. Bez większego zagrożenia pod bramką rywali. Biała Gwiazda była dzisiaj całkowicie bezradna, a przecież do Krakowa nie przyjechał Bayern, tylko Wisła Płock. A jednak zdołała w jednym meczu przegrać dwa razy: raz z Nafciarzami, raz ze sobą. To, co pokazała Wisła Kraków w pierwszej połowie, […]
18.09.2020
Niemcy
18.09.2020

Ta maszyna dopiero się rozpędza

Piękna monachijska historia trwa. Nie skończyła się wraz z końcem minionego sezonu, który był w wykonaniu Bayernu wprost perfekcyjny. Na inaugurację sezonu Bundesligi zobaczyliśmy święto bawarskiego futbolu. Piłkarze Hansiego Flicka skonsumowali, przemielili, przetrawili Schalke, nie pozostawiając rywalom nawet cienia szansy na wyjście z tej rywalizacji bez wielobramkowej kompromitacji. To była miazga, to był nokaut.  Śmiech […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Sobota w WeszłoFM: Michał Helik, Stan Futbolu i trzy hitowe mecze

Weekend na antenie radia WeszłoFM rozpoczniemy w sobotę o godzinie ósmej. Monika Wądołowska i Wojciech Piela przywitają Was w poranku, który będzie pełny atrakcji. W programie echa losowania potencjalnych rywali dla polskich zespołów w eliminacjach Ligi Europy, ale także zapowiedź sobotnich emocji w Ekstraklasie. O swoim transferze do Barnsley i pierwszych dniach w nowym klubie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Szok. Ustawienie Polacek-2-3-1 znów nie zdało egzaminu

Lubimy oglądać mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała w Ekstraklasie, ale mamy wrażenie, że jeszcze bardziej lubią grać je rywale Górali. A to już niepokojące, gdy mówimy o chęci zadomowienia się na ligowym poziomie, co potwierdzić mogą i w Sosnowcu, i w Łodzi. Podopieczni Krzysztofa Brede znów odstawili w obronie kabarecik i stracili cztery bramki, przez co ich […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Pojedynek gołej dupy z batem. Arka bije Miedź i tylko patrzy, czy równo puchnie

Słuchajcie, ale akcja. Polsat dzisiaj nieco zamieszał i transmitował mecz profesjonalnych piłkarzy Arki z zawodnikami wymagającymi zajęć wyrównawczych. Jak to się śmiesznie oglądało! Jedni z piłką obchodzili się bardzo sprawnie, drudzy sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz ją widzieli i zastanawiali się, do czego w ogóle ten przedmiot służy. Co? Ta druga drużyna też chce awansować […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wydawało mi się, że jestem najlepszym trenerem świata

W Wiśle Kraków wydawało mu się, że jest najlepszym trenerem świata. W Legii zresztą też. Pogoń zabrała mu kilka lat życia. Czy szuka pracy na polskim rynku? Dlaczego obserwował w Opalenicy Niko Kovaca? Dlaczego atmosfera w Wiśle Kraków była szczególna? Jaką lekcją była Levadia? Dlaczego po mistrzostwie w Lechu jego zespół był na ostatnim miejscu […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kiedy ekstraklasowi piłkarze nauczą się grać co trzy dni i dlaczego nigdy?

Udało się! Po latach oczekiwań już wiemy, że przynajmniej dwa polskie zespoły nie skompromitują się w tym sezonie europejskich pucharów. Czyhali groźni Łotysze, skradali się podstępni Białorusini, ale nie tym razem, nie z nami te numery. A potem jeszcze udało się ograć i Szwedów, i Austriaków. Rok 2020 rzeczywiście jest niesamowity! W ogóle to dość […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

#GramyDlaBiałorusi – osiem zespołów z całej Europy weźmie udział w esportowym turnieju charytatywnym!

Już w najbliższy poniedziałek, 21 września, w Międzynarodowy Dzień Pokoju na Świecie, odbędzie się turniej w Counter-Strike: Global Offensive, w którym weźmie udział 8 drużyn europejskich. Uczestnicy powalczą o pulę nagród w wysokości 100 000 złotych. Rozgrywkom będzie towarzyszyć zbiórka pieniężna na rzecz Fundacji Białoruski Dom. Partnerem Głównym akcji jest należąca do Totalizatora Sportowego marka LOTTO. […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

9 milionów czekolad dla piłkarzy Lecha i Piasta czy 1/3 Thiago?

Przed tygodniem jeden z Polaków z powiatu pruszkowskiego stanął przed trudnym, ale przyjemnym dylematem: co zrobić z 96 milionami złotych? Tak, tak, drugi raz w historii zdarzyło się, że jeden z naszych rodaków rozbił bank w loterii Eurojackpot organizowanej przez Totalizator Sportowy. Wydatnie pomogliśmy temu szczęśliwcowi, proponując trzy sposoby na wydanie tej sporej kasy. Jeśli […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kości zostały rzucone. Legia, Piast i Lech ruszają w stronę Ligi Europy

Wszystko już jasne. Legia Warszawa, Piast Gliwice i Lech Poznań poznały swoją drogę w stronę fazy grupowej Ligi Europy. W szwajcarskim Nyonie rozlosowano pary IV rundy kwalifikacji do drugich najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek organizowanych przez UEFA. Jak trafiły polskie kluby? Absolutnie nie najgorzej. W przypadku Legii awans powinien być obowiązkiem, Lech ma na to realną […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Czy Bayern będzie jeszcze mocniejszy?

Najlepszy na świecie Lewandowski. Wybuch gwiazdy Daviesa. Ponowny prime Neuera i Mullera. Przypakowany Groetzka. Mądry Kimmich. Trenerski geniusz Flicka. Rozsądna tożsamość i brak nerwowych zachowań ze strony władz klubu. Serie zwycięstw. Epickie mecze. Mistrzostwo Niemiec. Puchar Niemiec. Liga Mistrzów. Miniony sezon był dla Bayernu Monachium idealny. Czy kolejny może być lepszy, czy coś lepszego niż […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Koszalin, beton, polityka. Czego CBA mogło szukać w PZPN-ie?

W ubiegłym tygodniu Centralne Biuro Antykorupcyjne weszło do siedziby Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz 16 okręgowych związków. Jak tłumaczył Zbigniew Boniek m.in. w programie Liga+ Extra, służby zabezpieczyły mnóstwo dokumentów, ale nie do końca wiadomo, co właściwie było głównym przedmiotem ich zainteresowania. Ze strzępków informacji, które ujawnili m.in. dziennikarze Przeglądu Sportowego i Super Expressu wyłania […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła wreszcie mocniej popłynie?

Już kilka razy podkreślano, jak trudne wejście do Ekstraklasy zaliczają tegoroczni beniaminkowie. Po trzech kolejkach Podbeskidzie, Stal Mielec i Warta Poznań nie mają na koncie ani jednego zwycięstwa, łącznie zdobywając pięć punktów na 27 możliwych. Najbliższa szczęścia była Stal, która tydzień temu dopiero w doliczonym czasie straciła prowadzenie z Cracovią. Warto jednak zauważyć, że równie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Lewandowski rozpocznie strzelanie, Neuer na zero z tyłu? Schalke leży Bayernowi

Leroy Sane, Robert Lewandowski, Serge Gnabry, Ozan Kabak, Suat Serdar i Amine Harit na jednym boisku? Całkiem przyjemny ten powrót Bundesligi. Fani niemieckiego futbolu nie mogli sobie wyobrazić lepszego spotkania na otwarcie sezonu. Ci, którzy zerkają za zachodnią granicę tylko po to, żeby dowiedzieć się, co słychać u Roberta Lewandowskiego, także. Bo Schalke to jeden […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Górnik Wałbrzych. Martwy oddech wielkiego futbolu

– Wałbrzych był jedynym zespołem, dla którego warto było przejechać trochę kilometrów, zmarznąć lub zmoknąć. Inne drużyny I ligi i reprezentacje na to nie zasłużyły – listopad 1983 roku, śp. Jerzy Zmarzlik. 37 lat. Z perspektywy nowych pokoleń okres raczej niewarty uwagi, bo nieokraszony w bitwy na szable, muszkiety czy bronie maszynowe. Szkoda, bo akurat […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła odbije sobie słaby start sezonu? Atrakcyjne Combo Dnia w eWinner!

Derby w Ekstraklasie? No tak, Lech – Warta, Wisła – Cracovia. Ale rzecz jasna są też „derby” z przymrużeniem oka. Np. takie, jak mecz Wisły z Wisłą. Tej z Krakowa z tą płocką. I tak się akurat składa, że będzie to mecz arcyciekawy, bo obydwa zespoły nie są w najlepszej dyspozycji. Po dwa punkty, średnia […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Łukasz Sierpina 2020, wersja zaktualizowana i spatchowana

Łukasz Sierpina po 49 meczach w Ekstraklasie miał oszałamiający bilans: zero bramek, zero asyst. Stanowił synonim ligowego wiatraka, który w sumie trochę chaosu potrafi stworzyć, czasem szarpnie, ale nie przekłada się to na żadne liczby, żadne konkrety. W tym sezonie jednak obserwujemy wersję zaktualizowaną, spatchowaną, słowem: Sierpina 2.0. Raptem trzy mecze, cztery asysty. Z króla […]
18.09.2020