post Avatar

Opublikowane 28.05.2020 16:00 przez

redakcja

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną?

Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet.

Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej niż jakby grać kwadratową piłką. Gorzej niż jakby FIFA przegłosowała, że każda drużyna ma obowiązek na bramce wystawiać psa rasy seter irlandzki, a zamiast VAR-u kontrowersje sędziowskie rozstrzygał będzie wyścig kierowników drużyn z jajkiem na łyżeczce.

Liga się jeszcze nie zaczęła, a czterech piłkarzy zerwało więzadła krzyżowe. Doznali nie stłuczenia opuszka na małym palcu, tylko czegoś, co może się położyć cieniem na całej karierze. Stać się przyczynkiem pod wywiad za dwadzieścia lat o tytule:

„ŻARŁO I ZDECHŁO”.

Trenerzy od przygotowania fizycznego alarmowali, że największym ryzykiem obecnie jest wysyp kontuzji. Przyczyną sam powrót do wyczynowej gry i wzmożonego wysiłku po okresie kwarantanny, a jeszcze dochodzi intensywny terminarz. Dotyczy to tak samo tych piłkarzy, którzy robili co tylko mogli, by podczas kwarantanny zachować formę, nawet sałatkę z jarmużem spożywając na bieżni. Rafał Buryta z Pogoni Szczecin mówił, że nie ma szans odwzorować wszechstronnego wysiłku meczowego w treningu indywidualnym.

Trenerzy, jak Aco Vuković, Dariusz Żuraw, Artur Skowronek, nie mieli z pięcioma zmianami problemu. Oddajmy, że byli i nieprzekonani, ale znajdowali się w mniejszości.

Piłkarze byli za, bo grają swoim zdrowiem.

Pięć zmian sprawdzane jest w Bundeslidze i rozgrywki nie rozsypały się w proch. Pięć zmian oficjalnie przyklepało IFAB i FIFA, podkreślając szczególne okoliczności.

Zbigniew Boniek natomiast jest przeciwny i pięciu zmian w Ekstraklasie nie będzie. Chciałbym postawić pytanie:

Czego tu bronimy?

Co zyskamy tego nie wprowadzając?

I dla kogo?

Skoro sami zainteresowani, wliczając w to również kibiców, w większości nie widzą problemu?

Czy naprawdę kwestia pięciu zmian – i to tylko czasowa, wywołana przez zewnętrzne przyczyny, przez które tąpnęły całe branże, a które to przyczyny już zmusiły futbol do większych niż pięć zmian ustępstw – jest takim bastionem, takim szańcem, którego nie wolno odpuścić, bo wszystko się się rozpadnie? Gdzie jest ona podyktowana zdrowiem zawodników?

Czy jeśli są wątpliwości, do tego jak to ma wyglądać – zmiany w wyznaczonym czasie, nie kiedy się chce – to czy nie można przetestować rozwiązań?

Czy rachunek, w którym prezesowi Bońkowi wyszło, że piłka nożna straci na pięciu zmianach tak wiele, jest poparty jakąś szczegółową analizą merytoryczną?

Chociaż szeregiem opinii ze strony znawców tematu, różnej maści fizjologów, fizjoterapeutów, ekspertów od wydolności w piłce?

Czy tylko tym, że w 1982 tak się grało na mundialu, choć słońce świeciło, a jednak było dobrze?

Choć jest oczywiste, że na mundial jednak był czas się przygotować, a wchodziło się w niego w normalnym trybie, a nie po siedzeniu w domu?

Choć jest oczywiste, że tak jak tamta piłka była piękna – Brazylia z tamtych lat najpiękniejsza – i arcywymagająca, tak fizycznie nie aż tak wymagająca jak obecna?

Gdzie nawet mecz polskiej ligi, pod względem liczby sprintów, jest szybszy niż dawne mecze mistrzowskie? A w Premier League bez postury dwóch trzecich Sławka Toczka nie masz czego szukać?

Wspomniany przez Zbigniewa Bońka rozwój kwestii treningowych („Wychodziliśmy na boisko co trzy dni, w pełnym słońcu i mieliśmy wtedy możliwość przeprowadzenia tylko dwóch zmian. Mówimy o tym, co było 40 lat temu, bez wszystkich współczesnych postępów zakresie treningu”) – nastąpił. Ale był on ODPOWIEDZIĄ na potrzeby, odpowiedzią na wzrost tempa gry. To nie tak, że przez czterdzieści lat zrobiono postępy w podejściu treningowym, fizycznym, a wciąż gramy tym samym tempem – gdyby tak było, istotnie, argument Bońka byłby zasadny. Tak traci wagę.

Wiem dobrze, że 29.5.1985 Zbigniew Boniek zagrał w finale Puchary Mistrzów, a 30.5.1985 zagrał przeciwko Albanii w reprezentacji Polski i jeszcze strzelił zwycięską bramkę. Możemy mówić, że to była determinacja. Ambicja. Pokaz wytrzymałości. Oddania barwom. Nie odbieram.

Ale też nie da się nie zauważyć, że ktoś, po prostu, spieprzył terminarz.

Był on karygodny. Ktoś tam powinien dojść do wniosku, że skoro Boniek musi grać dwa mecze w dwa dni, to nie jest to dowód, że można grać dwa mecze w dwa dni. To dowód, że coś trzeba zmienić.

Adam Musiał zimą sezonu 93/94 zabrał na obóz górski Stali Stalowa Wola maratończyka. Maratończyk tak poprowadził piłkarzy, że Romek Miszczak spadł w rozpadlinę. Musiał go zabrać helikopter. Bogdan Pikuta, który spadł jako drugi, zatrzymał się na krzaku. Po wypadkach obaj grali dalej w piłkę.

To nie jest dowód, że w 93/94 piłkarze to byli, a dzisiaj nie są. To dowód, że coś w zimowych przygotowaniach Stali Stalowa Wola zostało spieprzone.

Kiedyś wszystkim dawano takie same obciążenia, czy to siedemnastolatkowi, który wczoraj grał jeszcze w juniorach, czy Zbigniewowi Wyciszkiewiczowi, który przebiegłby Orlą Perć w śniegu kopnym z niedźwiedziem na plecach. Trenowano na zasadzie czysto fizycznego przesiewu. Co prawda to sprawiało, że wiele talentów, które jednak wytrzymały, jak choćby Mirosław Szymkowiak, musiały skończyć karierę dużo wcześniej, bo byli zajechani w wieku trzydziestu lat. Piotr Matys, który do seniorów wchodził jako piętnastolatek, pracując na tych samych obciążeniach co dorośli, a grając sto meczów rocznie – juniorzy, kadry wojewódzkie, szkolne, reprezentacje Polski, rezerwy Jagi, pierwsza drużyna – kończył karierę w wieku dwudziestu siedmiu lat, gdy groziło mu, że nie będzie chodził.

Coś zostało spieprzone, a nie Matys czy Szymkowiak byli tacy hardzi, a dziś trenerzy cackają się z młodymi.

Emmanuel Olisadebe nigdy by w Polonii nie odpalił, gdyby Engel z Wdowczykiem nie zrobili mi szczegółowych badań, które wskazały, że struktura jego mięśni predestynuje go do kapitalnych sprintów, ale co zostanie zabite jeśli będzie trenował jak wytrzymałościowiec, czyli: trenował jak reszta drużyny. Można się tylko zastanawiać ile talentów zarżnięto, i czy to czasem nie był powód, że w pewnym momencie polska piłka słynęła z hardych fizoli, ale nie miał kto kreatywnie kopnąć piłkę.

Prezes Boniek powiedział „Sportowi”:

– Pięć zmian w meczu? Nie wprowadzimy tego w polskiej lidze. To nie jest futbol. To decyzja bez żadnych podstaw, populistyczna. Podjęli ją ci, którzy nie wiedzą, jak wygląda spotkanie piłki nożnej. Została ona przyjęta jedynie po to, aby zadowolić zewnętrzne naciski.

Zewnętrzne naciski – sam o tym pisałem – faktycznie były uwzględniane przy powrocie piłki. Absurdy oczywiste, jeszcze z pierwszych obostrzeń: piłkarze nie mogą się witać czy nie mogą świętować razem bramki, choć futbol to sport kontaktowy i cały czas dochodzi do zwarć. Ruch czysto pozorny, komiczny.

Ale przy pięciu zmianach jakoś ludzie futbolu dostrzegają korzyści. Chcieliby takiego narzędzia.

Prezes Boniek mówi, że pięć zmian to populizm. Dla mnie populizm to mówienie, że dziś piłkarze za mało pracują, za mało dbają o fizyczność. Są takie pojedyncze przypadki, ale generalnie futbol dziś jest zbyt fizyczny, by ktoś, kto się opieprza, dał sobie radę. Piłka nożna go wypluje. Zweryfikuje.

Prawda jest taka, że zdecydowana większość zawodników dba o siebie i zasuwa. Jak nigdy wcześniej. O lata świetlne bardziej niż w czasach, gdy normą była fajurka w przerwie meczu.

Nawet pod kątem mentalnym zauważyliśmy zmianę. Dzisiaj rozmowy z młodymi piłkarzami kręcą się wokół trenerów motywacyjnych, biografii Michaela Jordana – żartuję, ale miałem taką serię, że w kilku kolejnych wywiadach pojawiało się „Życie” MJ-a – diet i innych podobnych. Co tu kryć: często nuda. Ale budująca. Znam zawodnika grającego na trzecim poziomie rozgrywkowym, który w swoje wyżywienie, tak by optymalizowało jego możliwości, wydaje co miesiąc kwotę liczoną w tysiącach złotych.

Na ten moment mnie to, co robi Boniek, przypomina bronienie się futbolu przed powtórkami telewizyjnymi. VAR można było wprowadzić dekady temu. Nawet bez tysiąca kamer na stadionie, wciąż powtórka mogłaby wyjaśnić to i owo. I niewiele retoryk w historii piłki było tak bzdurnych, jak ta, że „błędy sędziowskie są elementem piłki”, względnie nawet: „dodają uroku”. Nie, nigdy tak nie było. Opór przeciw wprowadzeniu powtórek był bezzasadny. Nie miał żadnej przekonującej argumentacji. Całe pieprzenie, że mecze będą trwać po osiem godzin, padło przy pierwszym wykorzystaniu VAR.

I nie potrafię sobie wyobrazić jak pięć zmian miałoby mi przeszkodzić w odbiorze meczu.

Mogę sobie bez trudu wyobrazić futbol z zachowaniem więcej niż trzech zmian na stałe. Nie zabiłoby to piłki nożnej. Terminarze puchną. Są wykręcone do granic możliwości, szczególnie w piłce na najwyższym poziomie. Może to miałoby sens głębszy? Większy niż kadry po trzydziestu zawodników, gdzie gra finalnie szesnastu? Może mecze byłyby ciekawsze, zasilane wypoczętymi graczami? Może dawałyby ciut większe pole manewru trenerom? Może dawały ogrywać łatwiej młodych? Bez wylewania dziecka z kąpielą – tak, esencją sparingów reprezentacji na bocznym boisku Antalyasporu było jedenaście zmian, które ograbiały sparing reprezentacji z powagi. Ale nie widzę tak drastycznej różnicy między trzy a pięć.

Dziwi mnie to podejście również z tego względu, że Boniek nie ma w nim do wygrania nic. Być może te dwie zmiany więcej nie dałyby różnicy jakościowej. Być może i tak byłby wysyp urazów, bo to za mała dawka, by dać jakościową zmianę zdrowotną. Myślę, że to prawdopodobne. A tak, każda kontuzja będzie bezpośrednio wypominana Bońkowi.

Pięć zmian to cyrk?

Trzeba nie nie wiedzieć jak wygląda polska piłka, by sądzić, że pięć zmian jest jej problemem.

Leszek Milewski

Opublikowane 28.05.2020 16:00 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 23
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zwd
zwd

Super artykuł, nic dodać, nic ująć.

Enzomakaroneli
Enzomakaroneli

Zgadza się ale teraz prośba by wypunktowac tak prezesa w twarz, na żywo ….

Bartoni
Bartoni

Problem w tym, że prezesa nie da się tak wypunktować na żywo. Każda dyskusja z Bońkiem, w której prezentujesz odmienne zdanie od pana prezesa kończy się na ciągłym przerywaniu, gadaniu nie na temat przez kilka minut, zakrzyczeniu oponenta. Dziennikarze mają ten problem, że zazwyczaj są młodzi i dużo mniej doświadczeni życiowo od Zbyszka, więc kulturalnie mu nie przerywają. Ci starsi nie chcą mu się narazić, bo się z nim znają, a po co tracić tak dobrego kumpla. Tym samym Boniek wykrada mnóstwo czasu, w którym prezentuje swoje zdanie, które jest najlepsiejsze, bo on ma rację, bo tyle w piłce przeżył i tyle o niej wie, a czy pan chociaż wie kto trenował MKS Ełk w 3 meczach rundy jesiennej sezonu 1973/74? Nie? To się nie wypowiadaj szczylu, bo nie powinieneś być dziennikarzem sportowym, a co najwyżej rwać truskawki.
Każda dyskusja z prezesem sprowadzi się do tego, że kurrrrrrrrła kiedyś to było, a teraz to nie ma i musi być tak jak było. Szczerze mówiąc zaskakujące jest tak pozytywne podejście do VAR-u Bońka biorąc pod uwagę te czynniki.
Also, ludzie często narzekają na Weszło, że wchodzi się tu w dupę Zbyszkowi, a prawda jest taka, że mimo dość widocznego podejścia pro-bońkowego przynajmniej kilkukrotnie widziałem tu teksty mocno krytykujące prezesa. Tak samo wyglądało to w Stanie Futbolu, jeżeli Boniek gdzieś dostawał trudne pytania, to właśnie tam (+ wydaje mi się, że przynajmniej raz Boniek ścierał się właśnie z redaktorem Milewskim).

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Podejście weszło do Bońska zmieniło się, gdy portal wszedł w kooperatywę z finansowanym z budżetu państwa podmiotem. Można łączyć nitki.

az
az

Mnie denerwuje że takiego gościa uważa się za znawcę a biorąc pod uwagę to jak bardzo zmieniła się piłka to tak jak pytać furmana o transport samochodowy. Przecież mecze z tamtych czasów ogląda się jak ligi regionalne na najniższych szczeblach

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Mysle ze chodzi Ci o otwarta konfrontacje red. Rokuszewskiego z Bońkiem w stanie futbolu. Chlopak pokazal jaja, jako jedyny tam mowil Bonkowi ze po prostu pieprzy. Oczywiscie, Boniek go zaczal niszczyc od razu ze kim on kur*a jest i nawet nie wie jak sie nazywa, a Stanowski oczywiscie morda w kubeł jak osioł w Shreku 2 w miske owsianki i wuj. A obok Bońka red. Włodarczyk posłusznie potakujący co 2 słowo. Tak tak klika działa. Dlatego zawsze Roki masz u mnie respekt od tego czasu, trzymaj sie stary za kratami wyśle ci paczkę xD

11m
11m

Boniek to taki wujas na weselu, co to wszystko wie najlepiej, a jeśli fakty przeczą jego wynurzeniom to tym gorzej dla faktów.

Jan Laguna
Jan Laguna

w punkt

Szymas
Szymas

Pan Boniek jest zazwyczaj przeciwny zmianom których nie jest autorem. Jego mojsza racja musi być najmojsza.
Z puentą zgadzam się w 100%.

Bartek
Bartek

Leszek wróciłeś do formy, nie wiem co stało za naprawdę znaczną jej obniżka, czy problemy w domu czy co, ale teraz znowu (2 tydzień z rzędu) felieton na starym dobrym poziomie, tak trzymaj. Całość totalnie w punkt, w innych sportach jakoś potrafią grać bez ograniczania zmian nawet ze zmianami powrotnymi, IMO nawet to powinno być dostępne taktycznie, znacząco by rozbudowało możliwości trenerom – z naszego podwórka wpuszczenie Grosickiego na 1sza połowę odpoczynek i wpuszczenie znowu od 70 minuty mogłoby dawać niesamowite efekty…

Ale właśnie przez takich leśnych dziadków rządzących piłką jak Boniek, jak wcześniej Blatter , przez co była ciągła walka z VARem nie doczekamy się tego pewnie nigdy. 4-5 zmian od dawna powinny być możliwe przy takiej intensywności gry jaka jest obecnie, Boniek to w ogóle od dawna żyje w swoim świecie i jest w ostatnich latach cholernie wkurzający, bardzo dobrze że jego era się kończy i nie może startować w wyborach, można mu oddać co jego, bo naprawił to co spieprzył najgorszy prezes PZPNu w historii, naprawił i uzdrowił sporo jeśli idzie o związek, ale w ostatnim czasie częściej irytuje, najlepszy jest jak kłóci się sam ze sobą (jak w przypadku kontraktu dla Brzeczka).

Goleadorr
Goleadorr

Boniek nie jest już nawet jak typowy boomer, tylko jak Janusz Nosacz z memów co wspomina jak kiedyś mieli z siedmiorgiem rodzeństwa jedne buty na spółkę i nikt nie narzekał

Łukasz
Łukasz

Ostatnio Leszek w lepszej formie 🙂

Tomek
Tomek

dobry artykuł ale Bońka nic nie przekona – pytanie tylko jak bardzo musiało go boleć wprowadzenie VAR, jakiś głupich podgrzewanych muraw których za jego czasów nie było itp.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Ogólnie nie rozumiem czemu nie ma nieograniczonej ilości zmian a nawet zmian powracających. Jak ma być atrakcyjnie to musi być moc, sprinty itd. Komu kierwa szkodzi, że jak w normalnych sportach piłkarz zejdzie po 15 minutach by wrócić po 5 minutach? Byłoby widowiskowo przez 90 minut a nie przez połowę meczu dreptanie.
Dodatkowo outowanie za faule. 6 fauli i spieprzaj dziadu. Nie ważne jakich (kartki by zostały).
Boniek to beton jak Lato. Tylko bardziej wygadany.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

A co do Bońkowego „za moich czasów…”
Drzewiej nie było czerwonych kartek, męsko można było grać. Nie to co teraz, nażelowane pizdeczki potykające się o źdbło trawy i turkające się na dystans.
A że technika idzie do przodu to w ramach usprawnień można by np. wprowadzić takue specjalnie utwardzane i profilowane korki, co by łatwiej nogi łamać.

Czaras
Czaras

Proponuję trzy rogi i karny.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Leszek w dobrej formie. Wow! Chyba powrót piłki podziałał!
W kontekście ostatnich wydarzeń zwiększenie liczby zmian wydaje mi się na wskroś logiczne, no ale ja nie zdobyłem Pucharu Mistrzów więc mogę się nie znać. Upór Bońka przy tej kwestii jest tak irracjonalny, że zaczynają mi się pojawiać w głowie złośliwości na temat koloru włosów.
Porównanie do uporu niektórych przed wejściem VAR-u akurat do mnie nie trafia, bo byłem jednym z tych opornych. No może nie aż tak, że „starego dobrego sędziowania” bez telewizorów broniłem ogniem i mieczem, niemniej byłem sceptyczny. I tu Leszek Milewski ma rację, że wszelkie argumenty „przeciw” upadły niemal natychmiast, choć zaznaczam, że ja nigdy nie twierdziłem , że błędy są nieodłącznym elementem piłki. Takie podejście mnie mierzi. Miałem inne obawy. Niesłuszne.
I jeszcze na koniec mała refleksja z innej nieco beczki. Mam wrażenie, że jeszcze kilka miesięcy temu taki tekst nie pojawiłby się na łamach portalu. W końcu Zibi był tu traktowany jak bóstwo, a RedNacz nie ukrywał swojego pozytywnego stosunku do niego. Ostatnio kurs się zmienił i Boniek już postacią z brązu nie jest. Nie mówię, że to źle, zauważam fakt. Czyżby w grę weszła polityka? Każdy, kto weszło czyta, ten wie, z kim portal sponsorsko, czy też patronacko się związał. Takie naczynia zwykle są połączone, a w naszej polskiej politycznej rzeczywistości są połączone z pewnością. Czyżby to zmieniło linię redakcji? Wszak Boniek nie raz obecnej władzy ładował szpile i wyraźnie pokazywał, że nie jest mu z nią po drodze…

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Jedna uwaga: w 1982 można było zmienić tylko 2 grajków.

tschyt
tschyt

Mam wrażenie, że Leszek musiał odpocząć z dala od cywilizacji i zlecił napisanie paru artykułów jakiemuś przeciętnemu ghostwriterowi – ale wygląda na to że już wrócił do pracy, bo to kolejny artykuł na poziomie godnym Leszka Milewskiego.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Boniek to jakiś car ?
Dlaczego on jeden podejmuje decyzję ?
Jak on nie może znaleść rozwiązania, lub jest w kropce… to mówi: to nie moja sprawa, to baronowie muszą zdecydować, to regionalne związki, to, to, to…
A tutaj wszyscy są za, a on przeciw, i teraz żeby skały srały, on zdania nie zmieni, na przekór wszystkim. To jest bardzo głupie.
Z drugiej strony nie rozumiem tych kontuzji, zawodnicy cały czas w domowym treningu, wracają i maja miesiąc na przygotowania.
Miesiąc to bardzo dużo czasu, całkiem niedawno przechodzili zimowe przygotowanie do ligi, nie 5 lat temu, nie rok… tylko kilka miesięcy temu, to też u zawodowca zostaje, nie kupuję tego, zawodnicy byli 5 tygodni bez treningu w grupie.
Więc nie panikujmy.
Kontuzje były zawsze, są i będą… popatrzcie się w normalnym sezonie, po ile kontuzji maja niektóre zespoły, dochodzi do kilkunastu na sezon.
Panie Leszku plus za odwagę i racjonalną krytykę Bońka, rozumiem, że nie szybko zobaczymy go znowu w Stanie futbolu.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Generalnie to sobie możemy pogadać i tyle. Zbyt wiele razy już widziałem, że jak Zibi się na coś uprze to tak ma być i koniec kropka. Taki to typ. Dobry piłkarz, nie najgorszy prezes związku, ale bufonowatość, ego i przekonanie o nieomylności w wielu kwestiach – jak stąd na Jowisza.

WhiteStarPower
WhiteStarPower

Leszka żona na kwarantannie wygłodziła, jak nic! A GŁODNY artysta to płodny artysta 🙂
.
Boniek ma taki sam argument jak z idiotycznym limitem obcokrajowców, ktory limitowal tylko kierunek wagonów szrotu. „A bo b ebebee pokaz mi dobrego grajka spoza UE! No pokaz! Nie ma!” Ja prdl gość jest ostatnio tak dramatyczny, że bez flaszki nie ma co włączać marteriału

Fjardabyggd
Fjardabyggd

„Można się tylko zastanawiać ile talentów zarżnięto, i czy to czasem nie był powód, że w pewnym momencie polska piłka słynęła z hardych fizoli, ale nie miał kto kreatywnie kopnąć piłkę.”

– Polska piłka nadal słynie z hardych fizoli, a tacy piłkarze jak Zieliński są mieszani z błotem bo próbują grać w piłkę, a nie ma z kim. Lewandowski nie jest tu wyjątkiem, gdzie by był gdyby nie jego możliwości fizyczne? Może zrobiłby karierę defensywnego napastnika jak Mariusz Ujek.

Włochy
13.07.2020

Nieustępliwy Milan wydarł punkt Napoli

Mogą żałować piłkarze Napoli, że nie udało im się dzisiaj zwyciężyć nad Milanem. Byłaby to bardzo cenna wygrana w kontekście rywalizacji o grę w europejskich pucharach. Przede wszystkim jednak, neapolitańczycy na trzy punkty dzisiaj po prostu zasłużyli. Dominowali nad rywalami, wykreowali sobie więcej bramkowych okazji i rzadko dopuszczali piłkarzy z Mediolanu w okolice własnej bramki. […]
13.07.2020
Weszło
12.07.2020

Mecz jak z orlika. Bramkarze jak z pośredniaka

Lech Poznań wytrzymał mecz grany pod presją uciekającego Piasta i ograł Lechię Gdańsk 3:2. Natomiast sam mecz… Cóż, momentami czuliśmy się jak na orliku. Otwarte granie, wysoki pressing, akcja za akcją, jazda to w jedną, to w drugą stronę. No i bramkarze, którzy wyglądali tak, jakby piłkarze obu ekip umówili się, że kto najbliżej bramki, […]
12.07.2020
WeszłoTV
12.07.2020

LIGA MINUS. Paczul, Rokuszewski, Białek, Kowalczyk

Niedzielny wieczór, zatem czas na Ligę Minus. Tematów do dyskusji jak zwykle sporo. Będzie grillowanie Wojciecha Mycia i Dusana Kuciaka, będzie rozmowa o mistrzostwie Polski dla Legii Warszawa. No i oczywiście omówienie wszystkich spotkań kolejki. W studio Paweł Paczul, Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek i Wojciech Kowalczyk. Odpalajcie tuż po meczu Lech Poznań – Lechia Gdańsk! […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Piątka z plusem dla Karbownika, trója dla Novikovasa. Oceniamy mistrzowską ekipę Legii

Był taki moment sezonu 2019/20, gdy wydawało się, że Legia po prostu pozamiata ligową konkurencję i zdobędzie mistrzowski tytuł w naprawdę spektakularnym stylu. Demolując kolejnych rywali. Ostatecznie nie do końca się to udało, dyspozycja „Wojskowych” po lockdownie pozostawiała sporo do życzenia. Jeśli sobie jednak przypomnimy sytuację, w jakiej znajdował się klub jeszcze na początku rozgrywek, […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

F1. Sezon 2020. Odcinek drugi: Hamilton wraca na tron

Jeśli chcieliście dziś poczuć emocje, nie mogliście skupiać się na walce o zwycięstwo w Grand Prix Styrii. Głównie dlatego, że tej walki… po prostu nie było. Lewis Hamilton wystartował z pole position i od początku aż do końca wyścigu jechał niezagrożony. Sporo działo się za to w środku stawki. I to temu naprawdę warto było […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Jaga nie pomogła Lechowi. Piast coraz bliżej srebra

Jeśli Lech Poznań myśli o wicemistrzostwie ligi, a po porażce w Pucharze Polski myśli zapewne intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej, potrzebuje „sojuszników”. Kolejorzowi nie wystarczy wygranie wszystkiego do końca sezonu, bo jeszcze mający przed tą kolejką tyle samo oczek Piast musi coś stracić. A na to na razie się nie zanosi. Jeśli w stolicy Wielkopolski w […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Status quo w II lidze zachowany. GKS na remis z Widzewem

Remis w przypadku takich meczów określa się zazwyczaj mianem: dwóch rannych zamiast jednego zabitego. To jest po części prawda, bo ani katowiczanie, ani łodzianie, płakać nad jednym punktem raczej nie będą. Zarazem jedni i drudzy mogą sobie pluć w brodę, bo trzy punkty i o wiele mocniejsza sytuacja w tabeli była na wyciągnięcie ręki. Mecz […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk remisuje z Pogonią i najpewniej kończy sezon

O ile co chwile dostajemy jakiś mecz o złote kalesony, o tyle starcie Śląska z Pogonią rzeczywiście miało stawkę inną niż symboliczną. Śląsk, gdyby dzisiaj wygrał, miałby 56 punktów i doskoczyłby do podium, wywarł pewną presję na Piaście i Lechu. A pamiętajmy: w finale Pucharu Polski zmierzą się Lechia z Cracovią, więc czwarte miejsce ze […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Beniaminek w barażach – Radomiak pokazuje, że warto było zreformować I ligę

31. kolejka pierwszej ligi to czas, w którym większość drużyn w ostatnich latach grała już o nic. Najpilniejsze kwestie były już rozstrzygnięte, albo zmierzały do rozstrzygnięcia bardzo pewnym krokiem. A tymczasem dziś, dzięki reformie rozgrywek, taki Radomiak nadal ma o co grać. Nie musi liczyć na cud, kilka potknięć rywali. Beniaminek na zapleczu Ekstraklasy ograł […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Legia najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi

Nie dojdziesz z kibicem Legii do porozumienia – czy ma czternaście mistrzostw czy piętnaście. Ale po przyklepanym wczoraj tytule tak naprawdę nie ma to aż tak wielkiego znaczenia z punktu widzenia historii Ekstraklasy. Legia Warszawa, bez względu na interpretację sezonu 1992/93, została oficjalnie najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi. Zerknijmy na czołówkę klasyfikacji medalowej (za […]
12.07.2020
Live
12.07.2020

LIVE: Lech odegrał się na Lechii

Przed nami ostatni niedzielny maraton w tym sezonie! Za tydzień czeka nas już Multiliga i szalenie emocjonująca końcówka (oczywiście żartujemy), a więc celebrujmy ten moment. Na start Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin. Jakie to będzie meczycho!!! Potem Piast z Jagą. Już nie możemy się doczekać!!! O 17:30 Lech z Lechią. Zacieramy ręce!!! A na deser […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Dla Piasta znów brawa, ale raczej nie za skuteczność transferową

Cokolwiek się stanie na mecie sezonu, Piastowi Gliwice znów należą się brawa. Po sensacyjnym mistrzostwie wielu zakładało, że nastąpi szybki powrót do miejsca w szeregu, tymczasem podopieczni Waldemara Fornalika najdłużej starali się deptać Legii po piętach i od pewnego momentu byli jedynym zespołem, który ewentualnie mógłby jej pomieszać szyki. Nie udało się, ale sezon prawdopodobnie […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Lech Poznań jako klub zasłużył na joby. Drużyna Lecha jeszcze nie

Jako dziennikarze bardzo często pojęcia „klub” i „drużyna” stosujemy zamiennie. Ale między tymi słowami jest istotna różnica. Na przykładzie Lecha Poznań widać to wyraźnie. Lech – jako klub – zasłużył na to, by przez ostatnie lata stać się obiektem drwin. Ale Lech Poznań – jako obecna drużyna – póki co nie nagrzeszył tak, by wrzucać […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Wszystko, co powinieneś wiedzieć przed GKS Katowice – Widzew Łódź

Widzew Łódź i GKS Katowice między siebie mogą podzielić dwadzieścia dwa medale mistrzostw Polski. Dzisiaj jednak zmierzą się w II lidze, przy Bukowej grając kluczowe spotkanie w kontekście awansu na zaplecze Ekstraklasy. Przed tym starciem rozmawiamy z ekspertami, a przy tym kibicami tych klubów. Dlaczego kibice GKS-u z natury są czarnowidzami? Dlaczego sytuacja trenera Góraka […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk walczy o przedłużenie emocji – dla siebie i dla nas

Lech Poznań był rzecz jasna największym przegranym swojego półfinału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk. Zaraz potem jednak na tę listę trzeba wpisać… Śląsk Wrocław. Finał Cracovia – Lechia sprawia, że niemal na pewno czwarte miejsce w Ekstraklasie nie da przepustek do eliminacji Ligi Europy, a to najbardziej uderza właśnie w drużynę Vitezslava Lavicki. Jeżeli myśli […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

UFC 251. W półśredniej bez zmian – Usman zdominował ulicznika

Jorge Masvidal chciał oszukać wszelkie możliwe systemy przygotowywania się do starcia w MMA. Do zestawienia walki wieczoru wskoczył tydzień przed terminem. Musiał błyskawicznie przygotować wagę, zejść o 20 funtów w ciągu sześciu dni. Czekał go lot ze Stanów Zjednoczonych do Abu Dhabi, seria testów na koronawirusa, błyskawiczna seria treningów na otrzaskanie się ze stylem walki […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

Co za gala! KSW pokazało, jak powinno wyglądać MMA

Reborn. Odrodzone. Pod takim hasłem organizowana była dzisiejsza – już 53 – gala KSW. Po przerwie spowodowanej pandemią MMA w najlepszym europejskim wydaniu wróciło. I to jak! Jeszcze dziś w nocy odbędzie się mocno obsadzona gala UFC, ale największa na świecie federacja może mieć spory problem w przebiciu poziomu, jaki zaprezentowano nam dziś w Polsce. […]
12.07.2020
Włochy
12.07.2020

Juventus wymęczył punkcik i wskoczył na autostradę do mistrzostwa

Atalanta ponownie zachwycała, Atalanta prowadziła, Atalanta dominowała. Wszystko wskazywało na to, że rewelacyjna ekipa z Lombardii zatriumfuje dziś na wyjeździe z Juventusem i na finiszu sezonu włączy się jeszcze do walki o mistrzowski tytuł we Włoszech. Goście mieli wszelkie argumenty, by pokonać ospałą, grającą bez polotu „Starą Damę”. Ale kończą z zaledwie jednym punktem i […]
12.07.2020