post Jan Mazurek

Opublikowane 27.05.2020 08:06 przez

Jan Mazurek

Świergot ptaków jako odgłos z meczu. Pojedyncze przyśpiewki kibiców szybko pacyfikowane przez sam wzrok i reakcję funkcjonariuszy policji. Małe grupy fanów oglądające spotkanie zza stadionowego ogrodzenia. Pokrzykiwania Vukovicia i Nowaka możliwe do odtworzenia właściwie jeden do jednego. W miarę swobodne zasady zachowania na sektorze przeznaczonym dla prasy. Żarty lokalnych dziennikarzy z tego, że można byłoby teraz skutecznie przywrócić akcję „Znajdź się na stadionie”. Symboliczne kopnięcie Kante. Sędzia Frankowski, który wskazuje, kto pierwszy ma zejść do szatni, a kto jeszcze musi poczekać na murawie. Wielka cisza po kontuzji Santany i jeszcze większa cisza pięć minut po końcu meczu. Zapraszamy na reportaż z Legnicy, gdzie odbył się pierwszy mecz po wznowieniu rozgrywek piłkarskich w Polsce po ponad siedemdziesięciu dniach. 

***

To się kumulowało. Siedziało w człowieku. Niby ważniejsze emocje przeżywa się dzień w dzień, a jednak ta data jakoś utrwaliła się w głowie – 26 maja 2020. Tydzień wcześniej złożony wniosek o akredytację. Przyjęty. Kibice nie wejdą, dziennikarze tak, choć w ograniczonej liczbie do piętnastu przedstawicieli prasy i dziesięciu fotoreporterów. Odliczanie dni w kalendarzu. Miała wrócić polska piłka. Pobudka, podróż Warszawa-Wrocław-Legnica, oczekiwanie na jakiś znak, że to się dzieje, że to jest ten dzień, że faktycznie piłkarskie środowisko kraju znad Wisły pragnęło tego, jak kania dżdżu. I choć miałem świadomość, że to jeszcze nie będzie to, że przy pustych trybunach mecz ogląda się zupełnie inaczej, wszystko zaczyna ograniczać się do samego boiska, to jakoś się łudziłem, że podróż do Legnicy rozbudzi zakurzone piłkarskie emocje.

I może i na to liczyłem, może i sporo osób pragnęło tego powrotu, i może widać było to w mediach społecznościowych, i może widać było to w zaciszach domów, ale… no właśnie, ale co? W podróży proza życia. Młodzi Francuzi na stołecznym dworcu centralnym puszczają muzykę z głośnika, starszy facet ma głośne publiczne pretensje do córki, że nie zapłaciła jakichś faktur i chmurzy się, kiedy ta macha mu na pożegnanie, zostając na peronie i pozwalając mu samemu, we własnej złości, jechać do innego miasta, a starsza kobieta dzieli się szeroko zakrojonymi szczegółami ze swojej codzienności nie tylko z kolejnymi telefonicznymi rozmówcami na głośniku, ale też z całym wagonem.

W międzyczasie czytam:

Czujemy presję społeczną, żeby ten mecz stanowił świetną wizytówkę polskiej piłki. Oczekiwania mamy bardzo duże. Telefon dzwoni mi non stop. Chwilami staje się to już męczące, ale rozumiem okoliczności i wiem, jak ludzie czekają na ten start. Wszyscy jesteśmy głodni futbolu i emocji, których nie da się zastąpić meczami sprzed dziesięciu lat. Live to jest live. 

(Fragment wywiadu z Dominikiem Nowakiem „Czujemy społeczną presję, żeby mecz z Legią był świetnym widowiskiem”)

Wrocław. Policjanci spisują niepełnoletnią dziewczynę za palenie papierosów przed dworcem. Nie wygląda na strapioną. Jakaś inna kobieta przez dłuższy czas siedzi okrakiem na oknie pobliskiej kamieniczki. Zwraca to uwagę policjantki, która pyta o zdanie swojego partnera na służbie – ten początkowo ignoruje ją, ale jej to nie wystarcza, więc na odczepne rzuca: „Jezu, ludzie tak mają”. Nikt nie żyje piłką? Nie jest już tak rano, z Wrocławia do Legnicy rzut beretem, zaraz odjeżdża do niej pociąg.

W międzyczasie czytam:

Czy czuję presję społeczną? Trudno powiedzieć, bo ja funkcjonuję tylko na linii dom-stadion. Myślę, że zainteresowanie w telewizji będzie duże. To jednak ćwierćfinał Pucharu Polski, zespół, z którym gramy, jest najlepszy w Polsce w tej chwili, ale mamy nadzieję, że sprawimy niespodziankę i Legnica będzie świętować.

(Fragment wywiadu z Łukaszem Załuską „Wychodzimy na małą wojnę”)

Ostatnia nadzieja na poczucie klimatu powrotu polskiej piłki przed samą Legnicą, to pociąg linii Wrocław-Legnica. Ktoś wchodzi, pada jakieś zdanie o Lewandowskim, warto się wsłuchać? Nie, dalej już nic, milczenie. Tylko mężczyzna w średnim wieku prosi o pieniądze na bilet w strachu przed mandatem, bo ponoć w biegu rezerwował i wyszła lipa, bo potwierdzenie przyszło na jakiegoś maila, do którego nie ma dostępu.

Stanowczo niepiłkarski klimat.

W międzyczasie czytam:

Do Legnicy pojechaliśmy jednym autokarem. Niby jest to normalne, ale nie do końca. W autokarze musi być zachowany odpowiedni odstęp między pasażerami. Autokar klubowy jest przygotowany na przyjęcie 35 osób i tych kryteriów nie spełnia. Musielibyśmy podróżować dwoma autokarami, co w przypadku drużyny nie jest praktykowane, nie rozbija się zespołu na dwie grupy. Pojechaliśmy więc autokarem piętrowym, który ma 80 miejsc i spełnia wymagania dotyczące bezpieczeństwa.

(Fragment rozmowy z kierownikiem Legii, Konradem Paśniewskim „Do Legnicy pojechaliśmy piętrowym autokarem”)

To trzeba wyjaśnić na początek: Polska dworców, ulic i pociągów nie zajmowała się tym meczem. I nic dziwnego, bo kibiców na stadionie jeszcze być nie może. A to naprawdę, ale to naprawdę wiele zmienia.

***

Legnica przywitała nie najlepiej.

Choć przynajmniej wiadomo, że to Miedź Legnica jest gospodarzem tego ćwierćfinału Pucharu Polski.

I coś nam się wydaje, że kiedy Kazik Staszewski śpiewał w „Polsce”: „Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy, jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy, oczy, oczy”, to mógł nie widzieć dworca w Legnicy tyle, że nie w nocy, a w dzień, do tego przy pięknej wiosennej pogodzie.

To była 18:00. Trochę ponad dwie godziny przed powrotem piłki w Polsce. Klimatu dalej praktycznie żadnego.

***

Taksówka.

Pan z Warszawy przyjechał?

Tak.

Na Legię? Tak? A to wiem, słyszałem, że grają dzisiaj z Miedzią.

Będzie pan oglądał? Wraca piłka…

Ja? Gdzie tam, w dupie to mam. Będę jeździł. Trzeba pracować. Zresztą zobacz pan sam, nie mam już nawet maseczki, z pleksi zrezygnowałem, bo mnie to dusiło, nużyło, odbierało radość, a teraz sobie jeżdżę, jak dawniej.

I na pożegnanie uroczył mnie opowieścią, którą prawdopodobnie można usłyszeć teraz w każdej taksówce, jak kraj długi i szeroki.

To akurat opowieść kolegi, ale fajna, opowiem. Jechał ze starszą panią. Szczyt epidemii. I ona bez maski, niczego, nie boi się wsiąść do taksówki. On zdziwiony pyta: „Pani jest starsza, nie boi się pani tego koronawirusa?”. A co ona to: „Daj pan spokój, wojnę przeżyłam, to i koronawirusa przeżyję!”.

***

Dzwonię do odpowiedzialnego w Miedzi Legnica za współpracę z mediami, Tomasza Brusiło, żeby zadać mu parę pytań. Podobno wszystko już gotowe. Odbiór akredytacji przy bramie wjazdowej od ulicy Jordana, dojście do stadionu bardzo przyjemne przez park, dziennikarze zajmą cały sektor w regulaminowej odległości od siebie, a konferencja prasowa będzie wirtualna. Co znaczy wirtualna? Ano to, że jeśli ktoś będzie chciał zadać trenerom i po jednym piłkarzu z każdej drużyny jakieś pytanie, to ma wysłać je smsem lub mailem do rzecznika, który te pytanie przekaże podczas nagrywanej konferencji, której zapis od razu będzie dostępny dla mediów.

Wyobraźcie sobie, choćby z przymrużeniem oka i dla żartów, wysłać jakieś bardzo niewygodne pytanie…

***

19:00. Blisko, bliżej, coraz bliżej.

A jak wygląda bezpośrednia, serio bezpośrednia, okolica stadionu Miedzi przed wielkim meczem z wicemistrzem Polski?

Błoga sielanka wydanie pierwsze.

Spacerujący ludzie w przeróżnym wieku. Niektórzy polegujący się na trawie albo siedzący na ławkach. Dzieci biegające wesoło od drzewa do drzewa. Proszę państwa, czy tu będzie rozgrywany jakiś mecz?

Już gdzieś w tym momencie normalnie wokół stadionu kręciłoby się sporo fanów, którzy dywagowaliby, często wulgarnie, nad szansami swojej drużyny. I to pewnie z obu stron. A tymczasem mija mnie grupa nastolatków na rowerach:

Dawajcie, zakręcimy się wokół słupa trzy razy – krzyknął jeden młodych chłopaków na rowerze do dwóch kolegów.

Spierdalaj.

***

Stadion Miedzi przywitał się rytmami amerykańskich i polskich kawałków, które skutecznie przesłaniały panującą wszechobecną ciszę. Poza tym obyło się bez żadnych instrukcji. Miejsca dla dziennikarzy zostały wyznaczone czerwono-białą, charakterystyczną dla wszelkiego rodzaju placów budowy, taśmą, która wskazywała przepisową odległość między jednym a drugim pracownikiem mediów. Obowiązkiem były maseczki, a i wszystko wskazuje na to, bo nikt tego oficjalnie głośno nie powiedział, że i dezynfekcja rąk była wskazana.

Czy wszyscy się zastosowali? Nie wiadomo. Tak, jak i z dystansem: im dalej w mecz, tym te zasady może nie były nagminnie łamane, ale przestrzegane na pewno bardzo swobodnie – znający się dziennikarze podchodzili do siebie, gaworzyli, fotoreporterzy robili zdjęcia piłkarzom, stojąc ze sobą ramię w ramię. Nie ma sensu tego potępiać, bo nikt nie robił kompletnie niczego złego, poza tym cały czas ram porządku pilnowali – przynajmniej tak się wydawało – stewardzi, ale w szerszym kontekście warto to odnotować.

Trybuna prasowa wyglądała tak.

A cały obiekt tak.

***

Zabawna obserwacja z rozgrzewek obu drużyn. Najpierw rezerwowi Legii ustawili się w kilkuosobowym kole i zaczęli podawać sobie piłkę tylko górą, co wychodziło im fatalnie, bo futbolówka cały czas lądowała na ziemi, a potem rezerwowi Miedzi postanowili zagrać w dziadka i też próżno było doszukać się więcej niż pięciu celnych podań między partnerami. Kicha.

Wyglądało to tak, jakby piłkarze obu drużyn jeszcze nie czuli klimatu poważniejszej piłki. Jakby byli zardzewiali.

Wrażenie okazało się mylne, bo mecz stał na naprawdę niezłym poziomie, ale to już chyba wszyscy wiedzą.

***

Kiedy rozpoczynał się mecz, na stadionie w Legnicy pięknie zachodziło słońce. Świeciło wprost w twarz dziennikarzom, więc taki przyjazny prezent od klubu sprzyjał pozytywniejszemu spojrzeniu na to widowisko.

Zaczął Kante. Tak wróciła polska piłka. Od jego kopnięcia w tył. To był moment symboliczny. Nie bawmy się w patetyczność: bardziej symboliczny dla tego spotkania niż dla całego futbolu. Wtedy bowiem na dobre ucichła muzyka, spiker powiedział wszystko, co chciał powiedzieć i słychać było tylko boisko. Tylko same boisko, a wokół niego świecące pustką trybuny.

I wtedy po raz pierwszy można było usłyszeć odgłos, który towarzyszył wszystkim na stadionie już do końca meczu: odgłos świergotania ptaków w okolicznym parku. Nie ma to większego znaczenia, nikt nie będzie temu dodawał metafizycznej symboliki, ale to znamienne, że na meczu ćwierćfinału Pucharu Polski równie doskonale, jak boiskowe pokrzykiwania i zaczepki, słychać było śpiew dzikich zwierząt, siedzących sobie tam gdzieś w koronach drzew, na poziomie dachu trybun.

I akompaniamencie tego świergotania padła pierwsza bramka. I druga. I trzecia.

***

0:1. Gwilia.

Stadion w ciszy, a wtedy nagle grupy głos:

Całe, całe życie swe

Oddam za swą drużynę

Nigdy nie opuszczę jej

Kocham tylko Miedź

Ole Miedź, najlepsza jest

Ole Miedź, najlepsza jest

Ole Miedź najlepsza jest

Gdzieś z rogu przeciwległego sektora. Szybko łączę fakty: tam, w środku park, znajduje się miejscówka, gdzie przez kratę stadionową można oglądać mecz z nieco okrojonej perspektywy, ale sam fakt, że w ogóle można, musiał zadziałać na wyobraźnię fanów. Na trybunie prasowej uśmiechy. Ktoś rzuca, że zaraz policja tam przyjedzie i ukróci entuzjazm kibiców.

I faktycznie po chwili głosy stają się bardziej pojedyncze, aż całkowicie milkną.

Ale przyznam szczerze, że kiedy je usłyszałem, to nie dość, że poczułem, że faktycznie, realnie w prawdziwym świecie, to może być ważne wydarzenie, to jeszcze wybiegłem ze stadionu, żeby zobaczyć, jak to wszystko wygląda i przebiega. Zastałem taki oto obrazek:

To już była tylko garstka śpiewających fanów, a z tyłu, tuż za nimi, stał radiowóz policyjny, który pilnował porządku. Zresztą tych radiowozów trochę wokół stadionu było, niedużo, ale ich rola będzie tu jeszcze zaznaczona.

***

Ale żeby nie tylko o tym, co naokoło, to naturalnie dużo było słychać samego boiska. Aleksandar Vuković i Dominik Nowak bardzo aktywnie dopingowali swoje zespoły przy liniach bocznych, choć z zastrzeżeniem małej różnicy – trener Legii przeważnie chwalił, zaś trener Miedzi przeważnie instruował. W konsekwencji wychodziła z tego sympatyczna kakofonia:

Vuko: Brawo!

Nowak: Nie na raz!

Vuko: Brawo! Brawo!

Nowak: Jeden do głowy!

Vuko: Brawo! Brawo! Brawo!

Nowak: Pograj przez środek.

Ale uczciwe oddajemy, że to tylko wrażenie. Vuko też swoje dodawał. Z tym, że Nowak robił to bardziej przejrzyście i klarownie, bo Serb krzyczał w paru językach, żonglując nimi, jak tylko mu się podobało.

***

45. minuta. Sędzia Frankowski gwiżdże i zarządza przerwę. Piłkarze już pochylają głowy, już szykuję się na zejście do szatni, kiedy Frankowski głośno krzyczy:

Czekajcie! Czekajcie wszyscy. Najpierw schodzi Legia, potem Miedzi, ale na razie Miedź czeka.

Taki mamy teraz świat futbolu.

***

Mecz, już to zostało powiedziane, nie nużył, nie nudził, nie odstręczał, a momentami był naprawdę przyzwoity. A wraz z rosnącymi emocjami na murawie, rosły emocje poza stadionem. Tym bardziej, że zrobiło się ciemno i chyba łatwiej było zostać niespostrzeżonym przez rozleniwionych policjantów. Na start bardziej zagorzałego dopingu poszła nieliczna – sądząc po głosach – grupa nastolatek wykrzyczała: „Panowie, jesteśmy z wami”, ale szybko została przywołana do porządku przez funkcjonariuszy policji, co nie było zbyt trudne, bo dziewczyny ostentacyjnie robiły to przed bramą główną i właściwie wystarczyło tylko karcące spojrzenie. Ale kibicowskim daniem głównym było rozdzielenie się fanów na zewnątrz, po trzech różnych rogach sektorów w mniejszych grupach, co pozwalało na nawet przyzwoicie niosący się doping.

I choć początkowo był tylko pozytywny, że tam Miedź, wspaniała Miedź, hej, hej, hej, czy coś w tym stylu, to z czasem zaczął być drapieżniejszy. Więc na przykład, kiedy Artur Jędrzejczyk zaplątał się w niepotrzebny drybling akurat w strefie boiska doskonale widocznej z perspektywy miejsca, w którym za ogrodzeniem stali kibice, to mógł usłyszeć parę nieprzyjemnych określeń z gatunku mocno nieparlamentarnych, a napierający na niego defensorzy Miedzi dostali porządny doping i aprobatę swoich starań.

I tak już było do 90. minuty.

***

Inna sprawa, że opisuję ten doping chyba bardziej z tęsknoty za naszym polskim folklorem kibicowskim niż przez to, że miało to jakieś szczególne znacznie dla losów widowiska. Nie miało. Serio, nie miało żadnego. Dialog między lokalnymi reporterami a fotoreporterką, która długo robiła zdjęcia na dole sektora.

Udały się zdjęcia?

Kiwnięcie głowy.

Pewnie najlepiej wyszły zdjęcia z trybun. Można robić akcję pt. „Znajdź się na stadionie”!

***

Nudne życie stewarda.

Nudne życie ratowników medycznych.

To oczywiście ironia. Każdy z nich miał swoje role. I tak, jak ta stewarda stadionowego jeszcze nie bardzo różniła się od tego, czym zajmuje się zwykle na stadionach, tak ratownicy medyczni długo mieli święty spokój, co – nie da się ukryć – niezmiernie wszystkich cieszyło. Aż w końcu Lewczuk wjechał w nogi Santanie. I to wjechał w sposób okropny.

Wszystko ucichło. Nie słychać było ani przyśpiewek kibiców, ani świergotu ptaków, ani odgłosów stadionu, ani trybuny prasowej. Santana zaczął przeraźliwie jęczeć.

Wściekły Dominik Nowak: To jest skandal! Brutalny faul!

Poirytowany Vuković: I dostał czerwoną kartkę.

(W domyśle o Lewczuku)

Zrezygnowany Nowak: I co z tego? Połamał chłopaka…

W ten sposób powstał najsmutniejszy obrazek z tego wydarzenia.

***

Najbardziej znamiennie było jednak, kiedy mecz się zakończył. Bo on zakończył się w najgłębszym możliwym sensie tego stwierdzenia. Ok, dobra, siedem dodatkowych minut, pogoń Miedzi za wynikiem, śpiewanie kibiców za stadionem, że Miedź jest najlepsza na świecie, choć to Legia wygrała – tak to wszystko było. Ale pięć minut po ostatnim gwizdku nie dość, że było już całkowicie cicho, a na murawie nie było nikogo, to zwyczajnie nie było już nawet śladu po tym, że tu odbywał się jakiś mecz.

Jeśli miałbym definiować uczucie, którego wtedy mógł doznać człowiek, to… zwyczajnie nie dało się tego zdefiniować. Tak piłka na tym poziomie nie wyglądała chyba nigdy. Mecz rozegrany, kram rozłożony i złożony, do widzenia.

Jak to będzie wyglądać za tydzień, za dwa tygodnie, za miesiąc, za dwa miesiące, za rok, za dwa lata?

Nie wiadomo. Na razie futbol wrócił. I jest inny niż był.

JAN MAZUREK

Opublikowane 27.05.2020 08:06 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 16
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ztered
ztered

Jaka grafomania. Tyle słów by opisać zwykłą padlinę i kotlet z psa.

Gall
Gall

Nie pisał o Tobie a o wydarzeniu. Fajnie się czyta.

krzysiek
krzysiek

Sędzia Bartosz Frankowski nie Tomasz 😉

Skid
Skid

Mecz na wsi to i atmosfera wiejska.
Warszawa czy Łódź to będzie co innego. Powróci może namiastka lat 90 czyli gonitwy po mieście za fanami przyjezdnych i spier… przed policją 🙂

Trol
Trol

Wiesniaki przyjechały to taka atmosfera. Jesteście pastuchami i pośmiewiskiem

WieslawWojnar
WieslawWojnar

Acha. Identyczna byłaby w przypadku przyjazdu wczoraj do Miedzi kogokolwiek. To kim oni wtedy są, Jacek?

henk
henk

zdjęcia robione kalkulatorem

T111
T111

Jakie to wszystko jest sztuczne. Każdy przebadany, zdrowy, a jakieś piętrowe autobusy, schodzenie do szatni z podziałem na grupy. Kolejne durne przepisy, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. No i wpuście chociaż te 999 kibiców, bo takie mecze, to można sobie na orlikach grać dla przyjemności.

psitas
psitas

Ostateczny upadek weszłofm udowadnia fakt, że wczoraj nawet nie chciało wam się komentować ćwierćfinału pucharu Polski, pierwszego meczu po dwóch miesiącach przerwy od piłki.

kasztan
kasztan

Przecież Kania komentował, zaraz po klasikerze

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

„– Będzie pan oglądał? Wraca piłka…

– Ja? Gdzie tam, w dupie to mam. Będę jeździł. Trzeba pracować. Zresztą zobacz pan sam, nie mam już nawet maseczki, z pleksi zrezygnowałem, bo mnie to dusiło, nużyło, odbierało radość, a teraz sobie jeżdżę, jak dawniej.”

Tyle w temacie. Jak ktoś się nie jarał piłką przed tym świrusem to teraz tym bardziej będzie miał na taką rozrywkę wywalone, a bardziej będzie patrzył jak związać koniec z końcem dzięki przymusowym 2-3 m-com wakacji zafundowanym przez rządzących.
A dobra piłka sama się obroni. W przypadku tej przeciętnej to niestety prawda jest brutalna – puste trybuny tylko spotęgują smutne wrażenie i to nawet wśród tych mocno zajawionych na powrót piłki (po części również i mnie).
Dobrze że futbol wraca, ale jeśli piłkarze na boisku nie tworzą widowiska dobrej jakości (nie twierdzę że mecz Miedź-Legia taki był, bo nawet nie oglądałem bo nie mam Polsatu), to dodatek pustych trybun sprawia że masz wrażenie że to tylko wersja demo…

Tomasz______
Tomasz______

Gdzie jest mój komentarz, krytyczny do tego durnego testu? Chuj, nie wchodzę już tu więcej.

Fago
Fago

Tylko jedna uwaga, wreszcie tekst napisany w pierwszej osobie. Można, można.! A nie poszliśmy, zobaczyliśmy i tego typu irytujące bzdety..

Staszek Anioł
Staszek Anioł

Ale na to bym nie wpadł, żeby kilometr (!) z dworca na stadion w Legnicy pokonywać taksówką. Chyba że to nie była droga na stadion.

Trol
Trol

Z dworca na stadion jest b blisko przez park, jakieś 10 min. Przyjechał teczowy z azjatyckiej krainy to dziwne zasady.

Povilas Paczulis
Povilas Paczulis

Po prostu chłopakowi brakowało znaków do minimum i wymyślił sobie historyjkę.

Weszło
18.09.2020

Macieju Sadloku, nie, nie potrafisz uderzyć

Stały element każdego meczu Wisły Kraków – Maciej Sadlok próbuje uderzyć z dystansu. Czasem ta pozycja jest lepiej przygotowana, czasem gorzej. Ale uderzenie jest wystarczająco kąśliwe, aby ukuło się mówić klasyczne „SADLOK, POTRAFI UDERZYĆ”. Otóż, nie, nie potrafi. Mieć siłę w nodze, a trafiać z daleka do siatki, to dwie zupełnie inne sprawy. Dzisiaj Sadlok […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wisła Kraków uprawia piłkę nożną tylko teoretycznie

Bez stylu. Jakiejkolwiek płynności w grze. Z klopsami w obronie. Bez większego zagrożenia pod bramką rywali. Biała Gwiazda była dzisiaj całkowicie bezradna, a przecież do Krakowa nie przyjechał Bayern, tylko Wisła Płock. A jednak zdołała w jednym meczu przegrać dwa razy: raz z Nafciarzami, raz ze sobą. To, co pokazała Wisła Kraków w pierwszej połowie, […]
18.09.2020
Niemcy
18.09.2020

Ta maszyna dopiero się rozpędza

Piękna monachijska historia trwa. Nie skończyła się wraz z końcem minionego sezonu, który był w wykonaniu Bayernu wprost perfekcyjny. Na inaugurację sezonu Bundesligi zobaczyliśmy święto bawarskiego futbolu. Piłkarze Hansiego Flicka skonsumowali, przemielili, przetrawili Schalke, nie pozostawiając rywalom nawet cienia szansy na wyjście z tej rywalizacji bez wielobramkowej kompromitacji. To była miazga, to był nokaut.  Śmiech […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Sobota w WeszłoFM: Michał Helik, Stan Futbolu i trzy hitowe mecze

Weekend na antenie radia WeszłoFM rozpoczniemy w sobotę o godzinie ósmej. Monika Wądołowska i Wojciech Piela przywitają Was w poranku, który będzie pełny atrakcji. W programie echa losowania potencjalnych rywali dla polskich zespołów w eliminacjach Ligi Europy, ale także zapowiedź sobotnich emocji w Ekstraklasie. O swoim transferze do Barnsley i pierwszych dniach w nowym klubie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Szok. Ustawienie Polacek-2-3-1 znów nie zdało egzaminu

Lubimy oglądać mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała w Ekstraklasie, ale mamy wrażenie, że jeszcze bardziej lubią grać je rywale Górali. A to już niepokojące, gdy mówimy o chęci zadomowienia się na ligowym poziomie, co potwierdzić mogą i w Sosnowcu, i w Łodzi. Podopieczni Krzysztofa Brede znów odstawili w obronie kabarecik i stracili cztery bramki, przez co ich […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Pojedynek gołej dupy z batem. Arka bije Miedź i tylko patrzy, czy równo puchnie

Słuchajcie, ale akcja. Polsat dzisiaj nieco zamieszał i transmitował mecz profesjonalnych piłkarzy Arki z zawodnikami wymagającymi zajęć wyrównawczych. Jak to się śmiesznie oglądało! Jedni z piłką obchodzili się bardzo sprawnie, drudzy sprawiali wrażenie, jakby pierwszy raz ją widzieli i zastanawiali się, do czego w ogóle ten przedmiot służy. Co? Ta druga drużyna też chce awansować […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Wydawało mi się, że jestem najlepszym trenerem świata

W Wiśle Kraków wydawało mu się, że jest najlepszym trenerem świata. W Legii zresztą też. Pogoń zabrała mu kilka lat życia. Czy szuka pracy na polskim rynku? Dlaczego obserwował w Opalenicy Niko Kovaca? Dlaczego atmosfera w Wiśle Kraków była szczególna? Jaką lekcją była Levadia? Dlaczego po mistrzostwie w Lechu jego zespół był na ostatnim miejscu […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kiedy ekstraklasowi piłkarze nauczą się grać co trzy dni i dlaczego nigdy?

Udało się! Po latach oczekiwań już wiemy, że przynajmniej dwa polskie zespoły nie skompromitują się w tym sezonie europejskich pucharów. Czyhali groźni Łotysze, skradali się podstępni Białorusini, ale nie tym razem, nie z nami te numery. A potem jeszcze udało się ograć i Szwedów, i Austriaków. Rok 2020 rzeczywiście jest niesamowity! W ogóle to dość […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

#GramyDlaBiałorusi – osiem zespołów z całej Europy weźmie udział w esportowym turnieju charytatywnym!

Już w najbliższy poniedziałek, 21 września, w Międzynarodowy Dzień Pokoju na Świecie, odbędzie się turniej w Counter-Strike: Global Offensive, w którym weźmie udział 8 drużyn europejskich. Uczestnicy powalczą o pulę nagród w wysokości 100 000 złotych. Rozgrywkom będzie towarzyszyć zbiórka pieniężna na rzecz Fundacji Białoruski Dom. Partnerem Głównym akcji jest należąca do Totalizatora Sportowego marka LOTTO. […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

9 milionów czekolad dla piłkarzy Lecha i Piasta czy 1/3 Thiago?

Przed tygodniem jeden z Polaków z powiatu pruszkowskiego stanął przed trudnym, ale przyjemnym dylematem: co zrobić z 96 milionami złotych? Tak, tak, drugi raz w historii zdarzyło się, że jeden z naszych rodaków rozbił bank w loterii Eurojackpot organizowanej przez Totalizator Sportowy. Wydatnie pomogliśmy temu szczęśliwcowi, proponując trzy sposoby na wydanie tej sporej kasy. Jeśli […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Kości zostały rzucone. Legia, Piast i Lech ruszają w stronę Ligi Europy

Wszystko już jasne. Legia Warszawa, Piast Gliwice i Lech Poznań poznały swoją drogę w stronę fazy grupowej Ligi Europy. W szwajcarskim Nyonie rozlosowano pary IV rundy kwalifikacji do drugich najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek organizowanych przez UEFA. Jak trafiły polskie kluby? Absolutnie nie najgorzej. W przypadku Legii awans powinien być obowiązkiem, Lech ma na to realną […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Czy Bayern będzie jeszcze mocniejszy?

Najlepszy na świecie Lewandowski. Wybuch gwiazdy Daviesa. Ponowny prime Neuera i Mullera. Przypakowany Groetzka. Mądry Kimmich. Trenerski geniusz Flicka. Rozsądna tożsamość i brak nerwowych zachowań ze strony władz klubu. Serie zwycięstw. Epickie mecze. Mistrzostwo Niemiec. Puchar Niemiec. Liga Mistrzów. Miniony sezon był dla Bayernu Monachium idealny. Czy kolejny może być lepszy, czy coś lepszego niż […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Koszalin, beton, polityka. Czego CBA mogło szukać w PZPN-ie?

W ubiegłym tygodniu Centralne Biuro Antykorupcyjne weszło do siedziby Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz 16 okręgowych związków. Jak tłumaczył Zbigniew Boniek m.in. w programie Liga+ Extra, służby zabezpieczyły mnóstwo dokumentów, ale nie do końca wiadomo, co właściwie było głównym przedmiotem ich zainteresowania. Ze strzępków informacji, które ujawnili m.in. dziennikarze Przeglądu Sportowego i Super Expressu wyłania […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła wreszcie mocniej popłynie?

Już kilka razy podkreślano, jak trudne wejście do Ekstraklasy zaliczają tegoroczni beniaminkowie. Po trzech kolejkach Podbeskidzie, Stal Mielec i Warta Poznań nie mają na koncie ani jednego zwycięstwa, łącznie zdobywając pięć punktów na 27 możliwych. Najbliższa szczęścia była Stal, która tydzień temu dopiero w doliczonym czasie straciła prowadzenie z Cracovią. Warto jednak zauważyć, że równie […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Lewandowski rozpocznie strzelanie, Neuer na zero z tyłu? Schalke leży Bayernowi

Leroy Sane, Robert Lewandowski, Serge Gnabry, Ozan Kabak, Suat Serdar i Amine Harit na jednym boisku? Całkiem przyjemny ten powrót Bundesligi. Fani niemieckiego futbolu nie mogli sobie wyobrazić lepszego spotkania na otwarcie sezonu. Ci, którzy zerkają za zachodnią granicę tylko po to, żeby dowiedzieć się, co słychać u Roberta Lewandowskiego, także. Bo Schalke to jeden […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Górnik Wałbrzych. Martwy oddech wielkiego futbolu

– Wałbrzych był jedynym zespołem, dla którego warto było przejechać trochę kilometrów, zmarznąć lub zmoknąć. Inne drużyny I ligi i reprezentacje na to nie zasłużyły – listopad 1983 roku, śp. Jerzy Zmarzlik. 37 lat. Z perspektywy nowych pokoleń okres raczej niewarty uwagi, bo nieokraszony w bitwy na szable, muszkiety czy bronie maszynowe. Szkoda, bo akurat […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Która Wisła odbije sobie słaby start sezonu? Atrakcyjne Combo Dnia w eWinner!

Derby w Ekstraklasie? No tak, Lech – Warta, Wisła – Cracovia. Ale rzecz jasna są też „derby” z przymrużeniem oka. Np. takie, jak mecz Wisły z Wisłą. Tej z Krakowa z tą płocką. I tak się akurat składa, że będzie to mecz arcyciekawy, bo obydwa zespoły nie są w najlepszej dyspozycji. Po dwa punkty, średnia […]
18.09.2020
Weszło
18.09.2020

Łukasz Sierpina 2020, wersja zaktualizowana i spatchowana

Łukasz Sierpina po 49 meczach w Ekstraklasie miał oszałamiający bilans: zero bramek, zero asyst. Stanowił synonim ligowego wiatraka, który w sumie trochę chaosu potrafi stworzyć, czasem szarpnie, ale nie przekłada się to na żadne liczby, żadne konkrety. W tym sezonie jednak obserwujemy wersję zaktualizowaną, spatchowaną, słowem: Sierpina 2.0. Raptem trzy mecze, cztery asysty. Z króla […]
18.09.2020