post Przemysław Michalak

Opublikowane 26.05.2020 08:55 przez

Przemysław Michalak

Doczekaliśmy się! Po ponad dwóch miesiącach piłkarska Polska wraca do życia ćwierćfinałem Pucharu Polski, w którym Miedź Legnica zagra z Legią Warszawa. Z tej okazji porozmawialiśmy z trenerem pierwszoligowca Dominikiem Nowakiem. Jakie są największe nadzieje i obawy? Czy w drużynie czują dodatkową presję jako inaugurujący powrót piłki w naszym kraju? Czy grał już o stawkę przy pustych trybunach? Co sądzi o braku pięciu zmian? Czy jego zespół jeszcze powalczy o bezpośredni awans do Ekstraklasy? Jak reaguje na plotki łączące innych trenerów z Miedzią i czemu wbija tu szpilkę Łukaszowi Gikiewiczowi? Zapraszamy.

Jako pierwsi w Polsce wracacie na boisko. Dominuje radość, ekscytacja czy niepewność jak to będzie?

Zdecydowanie radość, bo kończy się najtrudniejszy okres dla nas wszystkich. Nasz zawód jest specyficzny, opiera się na przeżywaniu emocji, podniesionej adrenalinie i brak tych doznań na pewno każdemu doskwierał. Cieszę się więc, że wracamy do rywalizacji – bez względu na okoliczności, czyli puste trybuny. Nie rozumiałem słów ludzi, którzy pracując w sporcie mówili, żeby nie wracać do gry. Wiadomo, mamy trudny czas, ale badania piłkarzy, trenerów i osób związanych z organizacją meczów pokazują, że ryzyko zakażenia w naszej grupie jest naprawdę znikome. I tym bardziej dobrze, że odmrażamy futbol.

To jak pan sobie radził z brakiem adrenaliny, skoro bieganie też odpadało?

No w pewnym momencie nie można było nawet pobiegać po lesie i zrobił się problem (śmiech). Starałem się wykorzystać ten czas na analizę swojego zespołu i doskonalenie warsztatu trenerskiego. Oprócz tego poświęcałem rodzinie więcej uwagi niż zazwyczaj, ale w pewnej chwili wszystko zaczęło się dłużyć, nic nie mogło zrekompensować braku piłki. Powrót do treningów był wspaniałym przeżyciem. Pamiętam pierwsze zajęcia, człowiek niemalże fruwał, zresztą podobnie reagowali zawodnicy i członkowie sztabu.

Był moment, w którym zaczął się pan nastawiać, że nie dogramy tego sezonu?

Nie dopuszczałem takiej myśli. Zawsze wierzyłem, że uda się finiszować, nawet w formie mocno przedłużonej, gdzieś do sierpnia. Widzimy już po niższych ligach, ile powstało zamieszania przy interpretowaniu końcowych rozstrzygnięć w tabeli. To bardzo trudne sytuacje. W Ekstraklasie i I lidze na pewno byłoby tak samo. Nie rozumiałem metodyki, że skoro nie było kompletu meczów, to jedni awansują, a inni nie spadają. Kłóciło mi się to z duchem sportu. Zawsze będę zwolennikiem rozstrzygania wszystkiego na boisku, nigdy poza nim. Oczywiście ktoś dziś powie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, natomiast można to zakreślić: zawsze będę optował za sportową rywalizacją.

Fakt, iż razem z Legią zaczynacie granie w kraju po koronawirusie jest dla was dodatkowym prestiżem czy presją? Cała piłkarska Polska będzie na was patrzyła. Ten mecz niejako nastawi nas w którąś stronę na kolejne dni.

Czujemy presję społeczną, żeby ten mecz stanowił świetną wizytówkę polskiej piłki. Oczekiwania mamy bardzo duże. Telefon dzwoni mi non stop. Chwilami staje się to już męczące, ale rozumiem okoliczności i wiem, jak ludzie czekają na ten start. Wszyscy jesteśmy głodni futbolu i emocji, których nie da się zastąpić meczami sprzed dziesięciu lat. Live to jest live.

No właśnie, był pan w stanie oglądać archiwalne transmisje i retro magazyny?

Naprawdę rzadko się decydowałem, bardziej mnie to dobijało. Bardzo nie lubię wracać do przeszłości, nawet jeśli chodzi o moje najlepsze mecze w roli trenera. Nie oglądam, nie wracam do nich, patrzę w przyszłość. Kręci mnie to, co jest tu i teraz. Mecz, który się skończył na chwilę będzie przedmiotem do analizy i wyciągnięcia wniosków, a później przestaje nas interesować. Z sukcesu człowiek cieszy się kilka godzin i tyle. Nie można go rozpamiętywać, bo wtedy łatwo o stan samozadowolenia, który hamuje dalszy rozwój.

Mówiliśmy o radości i ekscytacji, a co wzbudza największą niepewność: forma piłkarzy, ryzyko licznych kontuzji czy coś jeszcze innego?

Na przykładzie Bundesligi widzimy, że problemy zdrowotne piłkarzy mogą się nasilić. Trudno się dziwić, skoro gra się co trzy dni, a czasu na ponowne przygotowania było bardzo mało. Piłka nie polega tylko na bieganiu po prostej w jednym tempie. To starty, hamowania, przyspieszenia, zmiany kierunku biegu, co zwiększa ryzyko kontuzji. Staraliśmy się teraz jak najlepiej przygotować zawodników pod względem ruchowym, żeby przynajmniej w tym aspekcie wrócili do dyspozycji sprzed pandemii. Znaków zapytania nie brakuje, każdy zespół będzie musiał się z nimi zmierzyć. Trzeba szybko wejść na wysokie obroty i nastawić się, że gramy jakby poprzedni mecz był tydzień temu. Forma chłopaków? Wyjdzie w praniu. To wielka niewiadoma, zwłaszcza że nie rozgrywaliśmy sparingów. We wtorek koło 22:00, lub trochę później w razie dogrywki lub karnych, dostaniemy pierwsze odpowiedzi.

Patrząc na to, jak w tym sezonie wyglądają wasze mecze w Pucharze Polski, co najmniej dogrywka jest pewna.

Każdy tak mówi, więc kto wie. Podkreślę raz jeszcze: oby to było dobre widowisko, z szybką grą, fajną dla oka, żeby zadowoliło widzów. Presja społeczna co do oczekiwań związanych z naszym meczem jest naprawdę duża. Chcemy im sprostać, choć to będzie wyzwanie. Nawet oglądając Bundesligę widzimy, że nie zawsze tempo gry stoi na spodziewanym poziomie.

Jakie miał pan odczucia patrząc na swoich piłkarzy podczas pierwszych treningów?

Jeżeli chodzi o przygotowanie motoryczne, byłem bardzo zadowolony. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że wyniki badań w tym aspekcie były lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. Indywidualną pracę domową piłkarze świetnie odrobili. Widziałem jednak kolosalną różnicę jeśli chodzi o operowanie piłką, radzenia sobie w gierkach. Dwa miesiące bez normalnego treningu dały o sobie znać. Z czasem wszystko szło do przodu i myślę, że dziś znajduje się już na odpowiednim poziomie.

W pełnych grupach trenowaliście nieco krócej niż Legia. To będzie problem?

Tak naprawdę chodzi o góra dwa dni różnicy, to nie jest znacząca przewaga. Co innego, gdybyśmy mówili o dwóch tygodniach. Ekstraklasowcy przechodzili badania bodajże dzień wcześniej od nas. Na początku pojawiły się nieścisłości związane z tym, czy pierwszoligowcy mogą pracować tak samo jak kluby Ekstraklasy. Ustawa ministerialna niestety wprowadzała w błąd, nasz minister chyba nie rozpoznał, że I i II liga też są zawodowe. Na szczęście te formalne niedopowiedzenia szybko zostały wyjaśnione, także dzięki sprawnej reakcji PZPN-u.

To nie wasz problem, ale pewnie nasłuchujecie wieści z obozu rywala, a tam okazuje się, że Majecki i Cierzniak nie zagrają. Między słupki wskoczy bramkarz numer trzy.

Wiadomo, że nie zasmucają nas te doniesienia, co nie zmienia faktu, że Legia ma bardzo dobrych piłkarzy i szeroką, wyrównaną kadrę. Nikt za ładne oczy do niej nie trafił. Ale wolę się skupiać na swoim zespole. Musimy się mentalnie i taktycznie przygotować do walki z drużyną, która jest głównym kandydatem do mistrzostwa i numerem jeden w polskim futbolu. Legia to naturalny faworyt, ale też mamy swoje aspiracje.

Wy z rezerw włączyliście do kadry Marcina Garucha i Wojciecha Łobodzińskiego. Rozumiem, że oni nie są głównie po to, żeby zgadzała się liczba zawodników na treningu?

Od razu rozmawiając z nimi zaznaczyłem, że nie mogą się nastawiać, że są tylko jakimś zabezpieczeniem na wypadek wielkiego pożaru kadrowego. Pełnoprawnie walczą o pierwszy skład. Teraz pracowali z nami od początku i biorę ich pod uwagę w kontekście meczu z Legią.

Grał pan już o stawkę przy pustych trybunach?

Dawno temu, gdy prowadziłem Górnika Polkowice w II lidze. Pojechaliśmy do Sosnowca na Zagłębie i akurat kibice nie mogli wejść. Szkoda, że takie są okoliczności, zawsze dużo lepiej gra się przy pełnych trybunach, nawet jeśli sympatyzują one z przeciwnikiem. Czekają nas nowe doświadczenia, również w kontekście komunikacji w zespole. Zawodnicy inaczej się komunikują w sparingach, inaczej przy ogłuszającym dopingu, a teraz trzeba będzie wypracować jakiś schemat w wariancie dotychczas nieprzerabianym. Teoretycznie chłopaki mogą sobie więcej przekazywać i podpowiadać, ale na boisku natłok informacji może przeszkadzać, więc musimy znaleźć jakiś balans.

W Bundeslidze próbuje się tuszować brak kibiców. Podkłada się dźwięk z dopingu i reakcji trybun, stawia makiety na krzesełkach. Przekonują pana takie rozwiązania?

Dla mnie to już trochę sztuka dla sztuki. Można tu przesadzić i popaść w śmieszność, choć te tekturowe wizerunki konkretnych kibiców są jeszcze całkiem fajne. One pokazują ich więź z klubem. Różne chwyty są stosowane, ale nigdy nie zastąpią żywego widza, który reaguje po swojemu na każde boiskowe zdarzenie. To jest w piłce najpiękniejsze. Skoro jednak nie było innego wyjścia, cieszmy się, że w ogóle wracamy do gry. Najważniejsze będzie teraz zdrowie piłkarzy. Oby kontuzji było mniej niż w Bundeslidze, tam pierwsze mecze zebrały spore żniwo.

W Niemczech zdecydowano się na wprowadzenie pięciu zmian, u nas nie. Słusznie?

Bardzo trudno jednoznacznie się określić. Chciałoby się powiedzieć, że to 50 na 50. Z jednej strony zawsze były trzy zmiany w meczu, z drugiej, potrzeba chwili może wymagać ich rozszerzenia. Zawsze jednak wychodziłem z założenia, że jeśli wprowadzamy jakieś nowości, to przed sezonem, a nie w trakcie. Gdybym więc musiał coś wybrać, pozostałbym przy trzech zmianach i zakończył temat. Nie ma co dywagować, czy to lepiej lub gorzej wpłynie na zdrowie zawodników. Wpływ mamy przede wszystkim my, trenerzy.

Puchar Polski swoją drogą, ale za chwilę znów walczycie o awans do Ekstraklasy. Nie pytam, czy jesteście rozczarowani szóstym miejscem. Zapytam, czy bezpośredni awans traktujecie jako realny cel przy dziewięciu punktach straty?

Wiadomo, że najlepiej byłoby zająć pierwszą lub drugą lokatę, ale trzecia też jest bardzo istotna, bo stawia nas w nieco lepszym położeniu przed barażami. Straty są dość duże, możemy jednak je niwelować. Nadal walczymy o bezpośredni awans, choć nie wszystko zależy od nas. Jeśli się nie uda, chcemy być w możliwie najkorzystniejszym położeniu w barażach. Liczymy, że szeroka, wyrównana kadra będzie naszym sprzymierzeńcem.

Terminarz na papierze lekko was premiuje – siedem meczów domowych, pięć wyjazdowych.

Zgadza się. Wcześniej mieliśmy dużo wyjazdów, chwilami nam to doskwierało, ale teraz wszystko się wyrówna. Jesienią zespół był dopiero na początku budowy. Tak naprawdę dopiero dziś pod względem potencjału przybrał on oczekiwany kształt. Dobra forma plus trochę szczęścia i kto wie. Jeśli nie ma formy, wtedy szczęścia też nie.

Czuje się pan szczęściarzem? Kilka zawirowań już w Miedzi zaliczył i mimo to dalej w niej pracuje. W większości klubów nadal nie do pomyślenia.

Kilka lat temu na pewno już dawno zostałbym zwolniony. Kto wie, czy dotrwałbym w ogóle do chwili awansu do Ekstraklasy, bo już wtedy różnie się działo po drodze. Dla mnie taki właściciel jak Andrzej Dadełło to jedna z podstaw pracy trenera. Regularnie rozmawiamy i wymieniamy uwagi – nie zawsze nasze dyskusje są spokojne, ale to normalne w piłce. Najważniejsze, że ciągle mi ufa i czuję jego wsparcie. Nigdy nie postawił mi ultimatum, nie stawiał pod ścianą. Gdy znajdowaliśmy się w kryzysie, liczyło się to, czy jestem w stanie zespół podźwignąć, czy mam na to pomysł. Właściciel zawsze akceptował mój plan. Widział, że nie chodziło o trwanie na stanowisku za wszelką cenę, tylko naprawdę wierzyłem w powrót na właściwe tory i potrafiłem to przekonanie uargumentować.

Czyli kiedy w sieci zaczynają hulać newsy typu „Ireneusz Mamrot może poprowadzić Miedź”, pan zachowuje pełen spokój?

Tak, zachowuję. Wiem, jak funkcjonuje klub. Gdyby cokolwiek miało się wydarzyć, dowiedziałbym się o tym pierwszy. Inna sprawa, to sposób powstawania takich newsów. Niektórzy kochają media, w tym przypadku Łukasz Gikiewicz, który wypuścił tę plotkę na Twitterze. Jest niezadowolony, bo nie trafił do Miedzi. Rozumiem to, ale puszczanie rewelacji znikąd nie jest najlepszym rozwiązaniem. Chyba nie na tym powinien się koncentrować. Tak nie buduje się wiarygodności. Muszę jednak podkreślić, że trener Mamrot zachował się z klasą. Sam zadzwonił, zapewnił, że tematu nie ma i nie będzie, pośmialiśmy się. Zawsze mieliśmy bardzo dobry kontakt. Na jego miejscu zachowałbym się tak samo, bo wiem, co drugi trener może w takiej sytuacji czuć, mogą się pojawić różne myśli i skojarzenia. Uważam, że tak to powinno wyglądać w relacjach między kolegami po fachu: transparentność i wzajemny szacunek.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. FotoPyK

Opublikowane 26.05.2020 08:55 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tss
tss

„piłkarska Polska wraca do życia ćwierćfinałem Pucharu Polski” – TOTOLOTEK PUCHARU POLSKI, oj nie będzie premii dla pana Przemysława w tym miesiącu.

Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stan Futbolu. Madej, Wąsowski, Kowalczyk, Rokuszewski

A już o 11:15 zapraszamy was na „Stan Futbolu”. Goście: Łukasz Madej, były piłkarz między innymi ŁKS-u Łódź. Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Wojciech Kowalczyk, legenda. Mateusz Rokuszewski, naczelny Weszlo.com, stały ekspert „Ligi Minus” i „Weszłopolskich”. Prowadzi Krzysztof Stanowski.
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

eWinner partnerem cyklu SEC 2020! Obstawiaj żużel, zgarnij freebet do 25 PLN!

Kolejny weekend żużlowych emocji to także kolejny weekend promocji „Postaw na żużel” w eWinner! To jednak nie koniec dobrych wieści od tego legalnego bukmachera. eWinner został bowiem oficjalnym bukmacherem cyklu Speedway Euro Championship 2020. Co to oznacza? Ten legalny bukmacher został partnerem pięciu żużlowych zawodów, które odbędą się w lipcu w Polsce. Żużlowcy odwiedzą następujące […]
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

Lucky Loser w Totolotku! Obstaw hity Ekstraklasy bez ryzyka!

Przed nami weekend pod znakiem hitów Ekstraklasy! Lech gra z Legią, a Piast ze Śląskiem, czyli naprzeciw siebie stanie cała czołowa czwórka. Nie ma co ukrywać – te spotkania mogą przesądzić o kolejności miejsc na podium. Dlatego też legalny polski bukmacher Totolotek oferuje nam świetną promocję! W ramach „Lucky Loser” mecze najwyższej ligi w kraju […]
04.07.2020