Różnie się o nich mówi, niektóre określenia to już niemalże kod kulturowy, który narósł wokół Ekstraklasy. „Starzy Słowacy”. „Szrot”. „Brazylijscy plażowicze zgarnięci z Copacabany”. „Szrotovicie”. Szczególnie dziś, gdy kluby zaczynają płacić wysoką cenę za swoją niegospodarność, przypomnienie tej całej kawalkady nazwisk to czynność bardzo bolesna, ale i pouczająca. 

Wstrząsająca kronika niegospodarności – obcokrajowcy bez minuty w lidze

We współpracy z Jarosławem Borowskim z 90minut.pl skonstruowaliśmy chyba najtrudniejszy ze wszystkich dotychczasowych quizów. Niektórych zawodników prawdopodobnie nie pamiętają nawet ci, którzy ich zatrudniali, wielu ludzi z tego grona w Ekstraklasie spędziło może kilka tygodni – zgarniając parę pensji i ruszając w dalszą podróż. Od razu ostrzegamy – nie nastawiajcie się na jakiś szalenie wysoki wynik w quizie, on jest zaledwie punktem wyjścia, pewnym pretekstem do rachunku sumienia. Oczywiście nie omieszkamy posypać tych ran solą i spróbować odpowiedzieć na pytanie: skąd oni przyszli? Po co? Dlaczego? Na co w ogóle liczyli ludzie, którzy składali podpisy na ich kontraktach?

Ale – jak to się ładnie mówi – nie uprzedzajmy faktów. Najpierw quiz.


Okej, to teraz tak: skąd oni się tu wzięli?!

Tysiąc trzysta i umowa o dzieło, bo mam już Ukraińca na twoje miejsce

Polska wczesnych lat dziewięćdziesiątych, dziki kapitalizm, rosną fortuny, przestępczość i bezrobocie. Polskie kluby za to spoglądają w stronę państw, gdzie sytuacja nie jest o wiele lepsza. Do Motoru Lublin trafiają m.in. Siergiej Omieliusik czy Borys Biełoszapka. Ten pierwszy ponoć mieszka w budynku klubowym, żywi się jedynie cebulą, a za jego transfer do Dynama Mińsk prócz pieniędzy Motor płaci kasetami wideo. – Za Bugiem była wtedy taka bieda, że aż piszczało. Długo mu dokuczali za tę cebulę. Czuć było w całym klubie. A jak grał? Nie był to jakiś wirtuoz. Pamiętam, że strzelił bramkę w meczu z GKS Katowice – wspominał na łamach Dziennika Wschodniego trener Waldemar Wiater. Biełoszapka pograł trochę przed awansem, ale w I lidze zadebiutować nie zdołał.

W Warcie Poznań podobny epizod zaliczył Andriej Zabijakin, który w Ekstraklasie nie pojawił się nawet na minutę, za to napisał piękną kartę w niższych ligach, najpierw w Lechii Dzierżonów, a następnie w Bielawiance Bielawa – bramkarz został w Polsce nawet po zakończeniu kariery piłkarskiej, gdy zajął się trenowaniem młodych golkiperów na Dolnym Śląsku. Podobnych zawodników było wielu, choć trzeba przyznać – większość albo po prostu sprawdziła się w Ekstraklasie, by wspomnieć Michalczuka albo Tereszczenkę, albo szybko pomknęła dalej na zachód w poszukiwaniu smaczniejszych wędlin i wyżej wycenianych walut.

Poza tym polscy działacze szybko odnaleźli jeszcze tańszych i jeszcze lepszych pracowników.

Z Czarnego Lądu

Nie każdy Ukrainiec jest Szewczenką, nie każdy Nigeryjczyk to Kenneth Zeigbo. Najbardziej rozpoznawalny nigeryjski piłkarz Legii Warszawa zrobił naprawdę przyzwoitą karierę, w której stołeczny klub był trampoliną do Wenecji, a potem do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdy okazało się, że Serie A to nieco za wysokie progi. Niewielu jednak pamięta, że Zeigbo był zaledwie małą częścią nigeryjskiego zaciągu Legii – wraz z nim do stolicy trafił Patrick Ndah, a za nimi Nwoji czy Eresaba. To chyba pierwszy tak wyraźny przykład zgubnego wpływu „mody” – później przerabialiśmy to z modą na Izrael po Meliksonie chociażby. Co ciekawe – taki Ndah zdobył nawet Superpuchar Polski, podczas którego był testowany w Warszawie. No ale w lidze nie zagrał.

Moda na Nigerię zapoczątkowana przez Zeigbo spowodowała zresztą przepalenie kilku złotych nie tylko w Legii, ale i w Zagłębiu (Ibrahim). Nieco później przyszła druga fala – wraz z nią m.in. Emmanuel Olisadebe, ale również i przybysze z drugiego piłkarskiego bieguna – by wymienić choćby Chuksa Gallardo. Chłopak trafił do ŁKS-u, gdzie dość przyjemnie wspominano Darlingtona czy Hamleta, natomiast poza narodowością niewiele łączyło go z tymi dość przyzwoitymi piłkarzami. W Łodzi zagrał kilkanaście minut w pucharach, po czym powędrował do Radomiaka. Dalsza kariera tego człowieka to jakiś absurd – najpierw zjazd do III ligi, do Gwardii Warszawa, by za moment odnaleźć się w ekstraklasowym Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. Gallardo bez ani minuty na boisku wyjechał do angielskiego Harefield United, ale szybko powrócił do… Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie, do polskiej II ligi. Został już u nas na stałe – na koniec kariery udało mu się nawet wraz z Nadarzynem wywalczyć awans na trzeci poziom rozgrywkowy. Potem trafił na dwa lata do więzienia, jak sam mówił w wywiadzie dla TVP Sport: – Wykorzystano moją naiwność, strach, sytuację w jakiej się znalazłem. Zaznaczam, że nikomu nie zrobiłem krzywdy. 

Modelowy przykład. Odbicie od Ekstraklasy, trochę goli w niższych ligach, kariera kryminalna, potem jeszcze nawrócenie i legalne biznesy.

Swoją drogą, sporo o ówczesnych realiach mówi zestawienie losów Gallardo z innym Nigeryjczykiem, Jamesem Oamenem. Obaj trafili do ŁKS-u. Obaj do Radomiaka. Obaj do Gwardii Warszawa. Pewnie wędrowaliby tak dalej, gdyby tylko menedżerowie wykazali się nieco większą determinacją. Co do duetów – parą przybyli też Nigeryjczycy do Polonii w sezonie 2009/10. Ani Uche, ani Omotayo nie zadebiutowali w stolicy.

Ale żeby nie było tak pesymistycznie – są też przypadki jak Longinus Uwakwe. Na początku odbił się od Widzewa, przez jakiś czas pozostawał bez klubu, ale wziął się w miarę szybko w garść i gra do dzisiaj na przyzwoitym poziomie – bo tak trzeba określić Puszczę Niepołomice i I ligę. 33 lata na karku, w Polsce od 2005 roku, z kariery wyciągnięte coś więcej, niż parę wypłat w Polsce, mimo że w Ekstraklasie licznik minut nie ruszył się z miejsca.

Brazylijski zaciąg Antoniego Ptaka

To temat nie tyle na osobny artykuł, co na książkę. Antoni Ptak, właściciel kolejno ŁKS-u Łódź, Piotrcovii Piotrków Trybunalski oraz Pogoni Szczecin w pewnym momencie zakochał się w brazylijskim futbolu. Możliwe, że miała na to wpływ fascynacja jego syna, Dawida, który pół życia spędził na plażach w ojczyźnie Ronaldinho i oryginalnego Ronaldo. Niezależnie od przyczyn – właściwie od początku przygody rodziny Ptaków z piłką, w drużynach, na które mieli wpływ, roiło się od Brazylijczyków. Niektórzy potrafili grać w piłkę – by wymienić Rodrigo Carbone czy Sergio Batatę, niektórzy jedynie mieli fajne nazwiska (Ederson, Marcelo, ZE ROBERTO!). Wielu z nich łączyła krótka przygoda z boiskami Ekstraklasy, wielu zaś… zero minut w najwyższej lidze, mimo podpisanych kontraktów.

W naszym quizie Ptakowie mają solidną reprezentację: Roberto Cardoso Celio, Genivaldo Souza Baiano, Vian Glauber, Cesar Dinei, Luis Ederson, Gabriel Buiu… Najgorsze w tej kolonii jest jednak coś zupełnie innego. Mimo że można strzelać jak z rękawa Brazylijczykami z ŁKS-u/Piotrcovii/Pogoni, którzy nie powąchali murawy, trzy razy więcej jest tych, którzy w Polsce zadebiutowali, a nawet pograli nieco dłużej. Nie było, nie ma i chyba już nie będzie równie spektakularnego przejarania pieniędzy w piecach jak w tamtym okresie. Przecież Ptak za kasę z samych biletów do Brazylii i z powrotem mógłby zbudować bardzo rozsądną drużynę – zwłaszcza, że właśnie na rynek w jego bezpośrednim sąsiedztwie weszło złote pokolenie łodzian, z Grzelakiem, Madejem, Sierantem, Golańskim, Matusiakiem czy Kaźmierczakiem na czele. Tego ostatniego zresztą Ptak miał w swojej stajni i mamy wrażenie, że zmarnował mu tym brazylijskim towarzystwem kilka istotnych miesięcy kariery.

Swój mały zaciąg z Brazylii miał też Górnik Zabrze – wówczas sześciu Brazylijczyków ściągnął do klubu Marek Koźmiński. Trzech z nich było naprawdę przyzwoitych – mowa tu o Hernanim, Felixie i Heidemanie. Trzech pozostałych… Cóż, Rambo miał problemy ze zdrowiem, a Galdino – według niepotwierdzonych plotek! – z tańcem. Ten drugi nie zagrał ani minuty w Górniku, ani minuty w Ekstraklasie, ale za to zakotwiczył na dobre w niższych ligach, gdzie grał aż do 2015 roku, po drodze wspomagając swoimi umiejętnościami np. bydgoskiego Zawiszę w jego II-ligowych latach. Teixeira, ostatni z zaciągu, też nie zagrał ani minuty i zupełnie przepadł.

Nie sposób nie wspomnieć też o bujnej współpracy Legii Warszawa z Fluminense. Dzięki niej do naszej listy obcokrajowców bez minuty mogliśmy dopisać Ronana, Dyego i Alana.

Warto zresztą jeszcze raz spojrzeć na listę w quizie. Przykuwa uwagę, że najczęściej przybyszów z egzotycznych krain, którzy następnie nie grają ani minuty ściągają kluby albo bardzo bogate, jak Legia, albo bardzo biedne, jak Korona Kielce. Te bogate mogą sobie pozwolić na ściągnięcie siedmiu młodych obcokrajowców, z których sprawdzi się jeden. Te biedne… Cóż, biorą, co jest na rynku. Nie wiemy tylko jak tu zakwalifikować kluby jak Lechia Gdańsk i Zawisza Bydgoszcz – kluby, które też mają sporo interesujących i nieoczywistych strzałów. Czasem udanych, jak Traore czy Goulon, czasem mniej, jak Ciolacu czy Darcimelia. Chyba postawilibyśmy na osoby zarządzające tymi klubami i ich przyzwyczajenia z kariery menedżerskiej.

Na barwne CV

Możesz zmienić w dowolny sposób ramy czasowe, możesz zmienić w dowolny sposób miejsce akcji i ligę, w której ona się rozgrywa – pewnych schematów myślenia pozbyć się nie da. Wśród nich jest to słynne „piłkarskie CV”. Właściwie zaczyna się już od osiedlowych meczów na Orliku, podczas wybierania składów. „Weź Zdziśka, Zdzisiek grał w juniorach Legii”. W niższych ligach jest to samo: „ej, chłopaki, Piotrek do nas przychodzi, był w kadrze Młodej Ekstraklasy Zagłębia Lubin osiem lat temu”. W Ekstraklasie łapią się na różne haczyki – a to występy w Anderlechcie, a to zainteresowanie ze strony Ajaksu, a to dobra opinia od trenerów młodzieżowych Crvenej zvezdy Belgrad. Podejrzewamy, że gdybyśmy poszli trochę wyżej – na przykład do średniaków ligi francuskiej, to i tam znaleźlibyśmy zawodników, którzy łapią kolejnych pracodawców „na barwny życiorys”.

Wśród stranieri bez minuty na boisku ta metoda jest bardzo popularna. Weźmy takiego Gokmena Kore. Fajne, wojownicze imię, nieźle brzmiące nazwisko, do tego Turek – a wszyscy pamiętamy, jak Turcja grała w 2000 roku. No sami powiedzcie, nie wzięlibyście wychowanka Galatasaray po taniości? Pogoń Szczecin wzięła, a de facto – wziął Sabri Bekdas, może również po to, by mieć rodaka pod ręką. Długo jednak Gokmen w Polsce nie zabawił – ruszył na podbój ligi czeskiej po dwóch występach w Pucharze Ligi.

Był najlepszym zagranicznym zawodnikiem ligi peruwiańskiej – zapewniał na łamach sport.pl Hector Peralta, menedżer piłkarza. Ha, o kim tutaj mowa? Jefferson Farfan? Może chociaż Hernan Rengifo? A nie, chodzi o niejakiego Yankubę Ceesaya, Gambijczyka, który w 2008 roku wylądował w ŁKS-ie. Kapitan reprezentacji, gwiazda w Peru, testy w Anglii – generalnie młody Weah. Niestety, kapitalne występy w Peru nie przełożyły się na sukcesy w Polsce, Ceesay nie zagrał ani minuty. Za to później został m.in. mistrzem Estonii. Swoją drogą, ten menedżer, Peralta, to też lepszy as. Śmigał na dwóch nazwiskach – Quinteros i Arboleda. I dzięki tym udanym strzałom poupychał takich Ceesayów w Polsce kilku – by wspomnieć choćby Sancheza i Herrerę w Bełchatowie.

A skoro już przy menedżerach jesteśmy… W ŁKS-ie w tym samym sezonie umieszczono też skromną litewsko-brazylijską kolonię – przywiózł ich wszystkich biznesmen, który obiecywał wejście w klub i uczynienie z niego potęgi na wzór litewskiego FC Vilnius, w którym działał przed podróżą do Łodzi. Skończyło się na tym, że podpromował paru swoich zawodników i zawinął się wraz z nimi wszystkimi w dalszy tour po świecie. O ile taki Santos Muller w ŁKS-ie nie zagrał ani minuty – o tyle o innym członku tej samej bandy mogliście parę razy usłyszeć. Nazywa się Paulinho.

Coś równie mocnego? Może Alen Skoro, który pół kariery woził się na paru występach w barwach Olympique Marsylia? W przerwie zimowej w sezonie 2008/09 podpisał kontrakt z Jagiellonią, ale został rozwiązany już podczas zgrupowania, gdy Michał Probierz zobaczył, w jakim gość jest stanie.

Ze świeższych? Może Julian Ripoli? Francuz z akademii samej Genui, pół roku w Lechii Gdańsk, potem jeszcze testy w Zawiszy, nabrani jacyś biedacy w Rumunii. Koniec kariery we włoskich niższych ligach. Na znaną akademię – wówczas była to szkółka Barcelony – złapał się też Widzew w przypadku Cuquiego. Kompletnie irracjonalnie przebiegła polska część historii Tiago Targino. Portugalczyk zagrał kupę meczów w portugalskiej najwyższej lidze, występował prawie we wszystkich młodzieżowych reprezentacjach, a w Polsce nie zaliczył nawet epizodu. Zresztą, podobnie sprawa ma się z jego rodakiem, Nuno Henrique, który i przed, i po Jadze nieźle sobie radził w ojczyźnie.

Bałkany is new black

Wspominaliśmy o modzie na Nigerię po transferze Zeigbo? Najdłużej na rynku utrzymywała się jednak moda na Bałkany, co ciekawe – zazwyczaj były to fale zwożone do Polski przez obrotnych bałkańskich menedżerów.

Na przykład taka Legia poszła schematem znanym już z przygód nigeryjskich. Kilka osób w zaciągu, wśród nich jeden świetny napadzior – Stanko Svitlica – oraz gromadka ludzi anonimowych – wśród nich Goran Njamculović. Ten ostatni choć nie zagrał ani minuty, stał się bohaterem kilku tekstów. Nie do końca sympatyczny Serb twierdził, że brak gry to efekt odmowy opłacenia łapówki dla trenera Dragomira Okuki, który skuszony pieniędzmi miałby przychylniejszym okiem spojrzeć na jego umiejętności. Historia nie pozostawia wątpliwości – Njamculović najwyraźniej odmawiał płacenia również w kolejnych klubach, bo poza jakimś epizodem na Malcie nie jesteśmy w stanie znaleźć żadnych informacji o jego dalszej karierze piłkarskiej.

Nie ma też większych wątpliwości, że czasami działał podobny schemat, jak w przypadku wspomnianego menedżera Quinterosa – po jednym w miarę udanym strzale, pośrednik dostawał łatkę człowieka z okiem do piłkarzy. Weźmy takiego Karalicia – podobno interesowało się nim pół Polski (czyt. – menedżer woził go po całej Polsce), ostatecznie wylądował w Polonii Bytom. W końcu Bośniak, rodak Stilicia, menedżer szanowany typ – bierzemy! No i jedyne, co Polonia z Karalicia miała, to wyrok FIFA, po tym, jak piłkarz zgłosił się po zaległe pieniądze. Do ŁKS-u swoich ludzi często przywoził Dragan Popović, znów z różnym skutkiem – bywali zawodnicy nieźli, jak Sotirović czy Arifović, ale i tacy jak Radunović, którym w Ekstraklasie nie było dane zagrać choćby minuty (choć trzeba przyznać, Radunović grał przynajmniej w II lidze).

Łódź była jakoś wyjątkowo mało odporna na czary tych bałkańskich magików. Po drugiej stronie miasta bez minuty (za to ze złotówkami w portfelach) skończyli m.in. Czarnogórcy Dikanović i Vujacić czy Rosjanin Bieriezin.

Na rekonwalescenta

Ech, ekstremalna wersja sztuczki „na barwne CV”. Mam świetny życiorys, grałem w topowych klubach, wprawdzie przydarzył mi się uraz, ale jak tylko się poskładam – wciągnę Ekstraklasę nosem. Pierwszy przypadek to chyba Oscar Vera, Argentyńczyk z Widzewa, który nie zagrał ani minuty właśnie przez wzgląd na przeciągające się leczenie urazu. Potem wyjechał, ale nie zapomniał o Polsce – za pośrednictwem FIFA procesował się z łódzkim klubem o zaległe wypłaty.

Najbardziej zapadające w pamięć przypadki dotyczą z kolei najmocniejszych klubów. Elvis Kokalović długo leczył się w Lechu Poznań, ostatecznie odszedł bez debiutu. Właściwie na status swoistej legendy zapracował z kolei Ivan Obradović – do tego stopnia, że niektórzy ludzie na Twitterze podważali jego istnienie. W dyszkę trafiał mem z wyciętą klatką z filmu Kiler, na której uchwycono komisarza Rybę tłumaczącego się przed mediami. Podpis? Nie ma żadnego Obradovicia, Obradovicia wymyśliliście wy, dziennikarze!

Na nazwisko

Wybaczcie, to płytkie, ale Fernando Bonjour na bank tutaj trafił za nazwisko. Podobnie zresztą myśleliśmy o Nikonie Jevticiu, ale przypomniało nam się, że Nikon tutaj trafiał pod nazwiskiem El Maestro! Za imię za to na kontrakt zasłużył Tsubasa Nishi.

Swoją drogą – do tej kategorii można też przyporządkować dwa dość smutne przypadki – Wołodii Papikjana oraz Ivana Markovicia. Obaj byli braćmi bardziej znanych i utalentowanych odpowiednio Agwana i Vanji. Obaj zresztą pewnie spokojnie by jakieś minuty w Ekstraklasie złapali, ale większą część pobytu w kadrach ekstraklasowych klubów zajęły im wizyty w gabinetach lekarskich i u fizjoterapeutów.

Familijnym kluczem trafił też do Polski Lucas Guedes, który nigdy nie nawiązał do poziomu piłkarskiego ojca, oraz Saibaa Keita, ale tu już zupełnie nie mamy pojęcia co się wydarzyło – ani Mohamed nie wyrobił w Polsce temu nazwisku jakiej wyjątkowej marki, ani sam Saibaa nikomu w pamięć nie zapadł.

Suche Info
06.10.2022

Wszystkie wyniki czwartkowych meczów Ligi Konferencji

FC Balkani przeszli do historii swojego kraju. Są pierwszym klubem z Kosowa, który wygrał mecz w fazie grupowej europejskich pucharów. Pokonali na wyjeździe turecki Sivasspor, strzelając gola w doliczonym czasie gry! W „polskiej” grupie Villarreal rozbił Austrię Wiedeń.  Jak wyglądał czwartkowy dzień z Ligą Konferencji? Villarreal nie pozostawił żadnych złudzeń i bezlitośnie skarcił Austrię Wiedeń za fatalne błędy w obronie. Hiszpanie wygrali pewne 5:0, a klasycznym hattrickiem w drugiej połowie […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Wszystkie wyniki czwartkowych spotkań Ligi Europy

Betis Sevilla pokonał na wyjeździe AS Romę, Manchester United nie miał łatwej przeprawy z Omonią Nikozja na wyjeździe. Szymański strzelił gola w starciu z duńskim FC Midtjylland. Jak wyglądał czwartkowy dzień z Ligą Europy? Hitem trzeciej serii gier Ligi Europy było starcie AS Romy z Betisem Sevilla. Podopieczni Jose Mourinho jako pierwsi wyszli na prowadzenie za sprawą Paulo Dybali w 34. minucie po rzucie karnym. Jeszcze przed przerwą wyrównał Guido […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Piast i końcówki meczów – bardzo trudny związek

Piast Gliwice w dzisiejszym meczu z Rakowem Częstochowa musiał sobie radzić zarówno bez Damiana Kądziora, jak i Kamila Wilczka. A że nawet ze swoimi największymi gwiazdami w składzie ekipa Waldemara Fornalika nie grzeszy formą, trudno było dawać jej większe szanse w tej rywalizacji. Może ujmijmy to tak – na papierze można by je porównać do pojedynku siłowego pomiędzy Grzegorzem Tomasiewiczem a Tomasem Petraskiem.  Tymczasem obejrzeliśmy wyrównany mecz. Niestety dość nudny. Tak nudny, że wśród zdarzeń, […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Gol Sebastiana Szymańskiego w Lidze Europy [WIDEO]

Sebastian Szymański z pierwszym golem w tym sezonie Ligi Europy. Jego Feyenoord zremisował na wyjeździe 2:2 z duńskim FC Midtjylland. Reprezentant Polski otworzył wynik tego spotkania w 21. minucie. Sędziowie VAR przez kilkadziesiąt sekund analizowali tego gola, ale ostatecznie uznali, że żaden z zawodników Feyenoordu nie był na spalonym. Sebastian Szymański gives Feyenoord the lead!!!!!🇵🇱🇵🇱🇵🇱pic.twitter.com/Kd42rSw74g — Football Report 🕊☮️🌍🌎🌏 #BerhalterOut (@FootballReprt) October 6, 2022 Szymański trafił do Feyenoordu […]
06.10.2022
Inne sporty
06.10.2022

Fantastyczny handball w Kielcach. Potęga pokonana!

Trafił swój na swego – można było powiedzieć podczas oglądania meczu Łomży Industrii Kielce z THW Kiel. Obie drużyny zaprezentowały dziś w Lidze Mistrzów kapitalną piłkę ręczną. Ale tylko polski zespół miał w swoich szeregach Alexa Dujszebajewa oraz Andreasa Wolffa. Dlatego to on wyszedł z tego starcia zwycięsko. Niemiecki handball odniósł jednak dziś swój mały triumf – bo wcześniej mistrz Bundesligi Magdeburg rozprawił się z Wisłą Orlen […]
06.10.2022
Suche Info
06.10.2022

Jak on tego nie trafił? Fatalne pudło Cristiano Ronaldo [WIDEO]

Manchester United z niemałymi kłopotami pokonał na wyjeździe Omonię Nikozję (3:2). Cristiano Ronaldo ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Co więcej, zmarnował znakomitą sytuację do zdobycia gola. 37-letni napastnik nie przeżywa najlepszego okresu w Manchesterze United. W tym sezonie CR7 stracił miejsce w pierwszym składzie. Erik ten Hag zazwyczaj  wpuszcza go na boisko z ławki rezerwowych. W czwartkowy wieczór rozegrał pełne 90 minut, ale w tej sytuacji się nie popisał. Z kilku metrów […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Piast i końcówki meczów – bardzo trudny związek

Piast Gliwice w dzisiejszym meczu z Rakowem Częstochowa musiał sobie radzić zarówno bez Damiana Kądziora, jak i Kamila Wilczka. A że nawet ze swoimi największymi gwiazdami w składzie ekipa Waldemara Fornalika nie grzeszy formą, trudno było dawać jej większe szanse w tej rywalizacji. Może ujmijmy to tak – na papierze można by je porównać do pojedynku siłowego pomiędzy Grzegorzem Tomasiewiczem a Tomasem Petraskiem.  Tymczasem obejrzeliśmy wyrównany mecz. Niestety dość nudny. Tak nudny, że wśród zdarzeń, […]
06.10.2022
Inne sporty
06.10.2022

Fantastyczny handball w Kielcach. Potęga pokonana!

Trafił swój na swego – można było powiedzieć podczas oglądania meczu Łomży Industrii Kielce z THW Kiel. Obie drużyny zaprezentowały dziś w Lidze Mistrzów kapitalną piłkę ręczną. Ale tylko polski zespół miał w swoich szeregach Alexa Dujszebajewa oraz Andreasa Wolffa. Dlatego to on wyszedł z tego starcia zwycięsko. Niemiecki handball odniósł jednak dziś swój mały triumf – bo wcześniej mistrz Bundesligi Magdeburg rozprawił się z Wisłą Orlen […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Szef Dagerstal, najgorsza wersja Velde [NOTY]

Kapitalni stoperzy. Solidni środkowi pomocnicy. I wyjątkowo słaba ofensywa. Oto oceny piłkarzy Lecha Poznań za bezbramkowy remis z Hapoelem Beer Szewa w 3. kolejce Ligi Konferencji. W skali 1-10.  Oceny Lecha Poznań po meczu z Hapoelem Filip Bednarek – 6 Nie miał wiele roboty, za to miał szczęście, bo dwukrotnie w kluczowych momentach przeciwnicy pękali i w ogóle nie trafiali w bramkę. Spokojny, pewny. Łapał, co miał łapać. Joel Pereira – 6 […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Van den Brom: Wielu zawodników nie grało dzisiaj na swoim normalnym poziomie

– Wielu graczy nie zagrało dzisiaj na swoim normalnym poziomie. W drugiej połowie mieliśmy trochę szczęścia, bo Hapoel miał swoje okazje, więc ostatecznie ten remis jest w porządku – powiedział John van den Brom po meczu Lecha Poznań z Hapoelem Beer Szewa (0:0). O poziomie tego meczu: Wczoraj powiedziałem przed meczem, że to będzie trudne spotkanie i takie było. Także z tego powodu jak rywal zagrał, ale wiele zależało od tego, […]
06.10.2022
Weszło
06.10.2022

Lech szukał otwieracza do Hapoelu. Ale przez 90 minut gry go nie znalazł

Najciekawsze w oglądaniu meczu Lecha Poznań z Hapoelem Beer Szewa było liczenie złych zagrać wszystkich ofensywnych graczy Lecha Poznań. Velde z Marchwińskim narzucili wysokie tempo punktowania w klasyfikacji „ło matko, co on zrobił”, ale rezerwowi Citaiszwili czy Amaral nie zamierzali składać broni. Efekt? Nawet z dość przeciętnym Hapoelem lechici tylko bezbramkowo zremisowali. Momentami mieliśmy wrażenie, że oglądamy nie mecz Lecha z Hapoelem, a wycinki meczów Lecha z Legią i Lecha z Austrią Wiedeń […]
06.10.2022
Piłka nożna
06.10.2022

LIVE: Raków wygrywa w 100. minucie grając w dziesiątkę!

Połączenie europejskich pucharów z Ekstraklasą? Niezwykle rzadka kombinacja, wręcz niespotykana, a dziś właśnie do niej doszło. Najpierw możemy się raczyć spotkaniem Lecha Poznań z Hapoelem Beer Szewa w fazie grupowej Ligi Konferencji, by zaraz potem przełączyć na ligowe starcie Piasta Gliwice z Rakowem Częstochowa. Przepis na wyborny wieczór. Takie wydarzenie pozostawić bez relacji live? Nie ma mowy, będziemy z Wami do samego końca. Zaczynamy! Fot. Newspix
06.10.2022
Liczba komentarzy: 21
Subscribe
Powiadom o
guest
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Rozbawiony
Rozbawiony
2 lat temu

Zapomieliscie o Oreszczuku. A wspomniany Ndah wyjechał wkrótce po superpucharze,więc nie wiem czy powinno się to liczyć.

Michal Sz
Michal Sz
2 lat temu
Reply to  Rozbawiony

Nie zapomnieli – Oreszczuk zagrał w pierwszej lidze 28 minut. Mecz Legii ze Stalą Mielec w 1996 roku.

ecoute
ecoute
2 lat temu
Reply to  Michal Sz

I 8 meczów na jesieni 1996.

Rozbawiony
Rozbawiony
2 lat temu
Reply to  Michal Sz

A to przepraszam. Starzeję się,byłem pewny że nie zagrał ani minuty.

radudzik
radudzik(@radudzik)
2 lat temu

Goulon – o matko jaki to był dobry piłkarz. Szkoda, że tak mało grał w Polsce i nigdzie wyżej niż Zawisza.

Michal Sz
Michal Sz
2 lat temu
Reply to  radudzik

To wychodzi, że nie był taki dobry skoro nie grał wyżej niż Zawisza.

radudzik
radudzik(@radudzik)
2 lat temu
Reply to  Michal Sz

On miał jakieś problemy rodzinne/z głową z tego co pamiętam, dlatego tak się to potoczyło.

Michal Sz
Michal Sz
2 lat temu
Reply to  radudzik

Dziwnie się te losy toczą. Facet do 2012 roku był w Blackburn, wówczas jeszcze grającym w Premier League i nawet kilka razy się tam na boisku pojawił. W 2013 był już w Bydgoszczy. To trochę jak z Januszem Wójcikiem, który opowiadał, że zachwycił arabski świat, a następnym miejscem jego pracy był Nowy Dwór Mazowiecki.

Bystry
Bystry
2 lat temu
Reply to  Michal Sz

Goulon przyszedł do Zawiszy prosto z więzienia z czego pamiętam. Po przygodach wyjechał na Cypr, potem do Rumuni, potem znów na Cypr i tam do niedawna kopał. Gość zagrał 24 mecze w Ekstraklasie i strzelił tylko 2 bramki, a mimo to pamiętam, że był bardziej piłkarzem niż kopaczem.

Bystry
Bystry
2 lat temu
Reply to  Bystry

Sorki jednak dostał tylko karę w zawieszeniu za pobicie swojej dziewczyny

BLODWYN PIG
BLODWYN PIG(@blodwyn-pig)
2 lat temu

Kapustka kosztował Leicester 5,5 mln Euro. Proponuję zliczyć kwotę na tych 114 i zobaczyć kto więcej wydał. 🙂

Zenon
Zenon
2 lat temu
Reply to  BLODWYN PIG

Kapustka jako młody chłopak zagrał na ME a to jest okno wystawowe na cały świat.Co z tego wyszło widzimy teraz,podobnie jest z Kownackim.

Frankline
Frankline
2 lat temu

Błąd. Mudoh to Kamerun a nie Nigeria

Placzul
Placzul
2 lat temu

Zaciąg mocno by się zwiększył jakby doliczyć tych co zagrali pare minut.

Jakub Kibolkiewicz vel Olkenbaum
Jakub Kibolkiewicz vel Olkenbaum
2 lat temu

Ale wam się nudzi na tej kwarantannie

taktak
taktak
2 lat temu

Spalarnia pieniędzy i tyle

KSN1928
KSN1928
2 lat temu

Już to kiedyś pisałem. Tyle transferów to POTĘŻNA kasa z prowizji. A taka kasa to przecież nie idzie tylko do agenta. Przecież on się często dzieli z tymi, którzy taki transfer akceptują. Trener, dyrektor, a może i prezes.

Michal Sz
Michal Sz
2 lat temu
Reply to  KSN1928

Tylko że te transfery były w znacznej części bezgotówkowe, ot po prostu menedżer przywoził gościa i coś tam za to dostawał. Jedni dostali forsę, inni kasety wideo jak Motor. Nie sądzę żeby tu można mówić o jakiejś potężnej kasie.

Drakainen0700
Drakainen0700(@drakainen0700)
2 lat temu

Odgadłem 5 i uważam to za dobry wynik. Zgadzam się z przedmówcą, że zasięg by się niezmiernie zwiększył jakbyście dali tych co zagrali pare minut 😛

Rokokoko
Rokokoko
2 lat temu

Faktycznie jest sens porównywać tego 18 latka z Brazylii w Cracovii który DALEJ JEST W KLUBIE z takim np. Stratonem

Bystry
Bystry
2 lat temu

https://pogonszczecin.pl/newsy/11177/ismael-traore-nie-zagra-w-pogoni
Traore nie został pilkarzem Pogoni Szczecin.