post Avatar

Opublikowane 28.03.2020 17:32 przez

redakcja

Piątek był dość szalonym dniem w polskim futbolu. Najpierw zapowiedź pakietu pomocowego dla klubów ze strony PZPN-u – wśród propozycji między innymi 30 milionów złotych żywej gotówki do podzielenia pomiędzy kluby Ekstraklasy w sezonie 2020/21. Parę godzin później komunikat Ekstraklasy SA zachęcający (obligujący? usprawiedliwiający?) do obniżek kontraktów piłkarzy o 50%. Wieczorem gwóźdź jeszcze od I ligi – właściwie przepisanie zaleceń ESA z różnicą w „pensji minimalnej”. 

Organizacje futbolowe niemal w komplecie zabrały głos w kwestii trwającego kryzysu i zdaje się, że to dosyć odpowiedzialne ruchy z ich strony. Nadrzędna wartość na każdej wojnie: przeżyć. Przetrwać. Doczekać momentu, gdy będzie można opuścić okop i wtedy bezpiecznie omówić szczegóły ekonomiczne na czas powojenny. Teraz jednak piłka jest po stronie samych zawodników i wcale nie ma pewności… No właśnie. Nie ma pewności co do tego, co piłkarze zrobią, ale tak naprawdę trudno też z pełnym przekonaniem osądzić już teraz, co właściwie jest dla nich najlepsze.

Na ten moment widzimy trzy ścieżki dla zawodnika klubu ze szczebla centralnego w Polsce. Pierwsza: po prostu zgodzić się na to, co zaproponowała Ekstraklasa SA, a w ślad za nią również I liga. Druga: stwierdzić, że kryzys kryzysem, ale najważniejsze są własne interesy – i pójść na wojnę totalną, choćby i z donosem do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportów Sportowych w Lozannie. Trzecia? Jak to z trzecią drogą bywa: coś pomiędzy, choć jednocześnie zaznaczmy: to będzie od wielu podmiotów wymagało schowania dumy do kieszeni.

ŚCIEŻKA I – ULEGŁOŚĆ

Tutaj sytuacja jest prosta. Mamy sobotę, dzisiaj trwają narady na grupach zawodniczych. Jutro decyzja z grup zawodniczych przenosi się na forum rodzinne – żony są informowane, że idą ciężkie czasy, z kontraktu na jakiś czas, prawdopodobnie około 3-4 miesięcy, ucieka połowa zysków. W poniedziałek piłkarze dzwonią do prezesów i oświadczają: panowie, jesteśmy gotowi. Tnijcie, skoro nie ma innej drogi.

Pewne skutki będą odczuwalne natychmiast. Ten negatywny – piłkarzom po prostu zrobi się luźniej na kontach. Ten pozytywny – będą mogli przez kilka tygodni spokojnie grzać się w blasku własnej szlachetności, jako ratownicy, którzy ruszyli na pomoc bankrutującym klubom. Nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądał świat po pandemii, nie możemy przewidzieć nawet, ile ona właściwie potrwa. Możemy jednak założyć, że zyski marketingowe będą trwałe – ludzie jeszcze przy podpisywaniu kolejnych dwóch kontraktów będą pamiętać – o, to ci, którzy odjęli sobie od ust, by nasze ukochane kluby przeżyły.

Wbrew pozorom – wcale tutaj nie szydzimy, wręcz przeciwnie – rozumiemy w pełni, że te 50% to są potężne kwoty. Rozumiemy, że to nie jest łatwy gest i rozumiemy, że będzie to wymagać drastycznej zmiany w planach życiowych na najbliższą przyszłość. Pamiętajmy jednak, że samym kontraktem nie da się wykarmić rodziny – jedzenie można kupić dopiero po przelewie kwoty zapisanej na tymże kontrakcie. Plusem dla zawodników przy tej ścieżce może być po prostu utrzymanie źródła przychodu. Niewykluczone przecież, zwłaszcza w chwiejących się klubach, że to wcale nie jest wybór pomiędzy pełną a połowiczną pensją, tylko między jakimikolwiek pieniędzmi, a sądzeniem się z bankrutem, którym wkrótce może stać się klub.

Spytajcie się chłopaków z przeszłością w ŁKS-ie, Widzewie czy Polonii Warszawa, czy udało im się odzyskać 100% z podpisanych z tymi klubami kontraktów, czy też po bankructwie okazało się, że pewne długi pozostaną już nigdy niespłacone. Poza tym pamiętajmy – PZPN wydłużył okres, podczas którego klub może nie płacić zawodnikowi właściwie bezkarnie do 4 miesięcy. Niewykluczone, że nawet w tych lepiej zorganizowanych klubach lepiej dziś zgodzić się na 50% i dostawać pensje co miesiąc, niż uparcie walczyć o 100% i najbliższe pieniądze obejrzeć w lipcu.

Nieoczekiwana korzyść dla całego świata futbolu? Unikalny gest solidarności, który przynajmniej w teorii powinien zjednoczyć ludzi wokół klubu. Wiecie, coś na zasadzie domina – skoro oni mogą się zrzec, to my, kibice, wpłaćmy cegiełkę na klub. My, sponsorzy, nie obniżajmy świadczeń. My, telewizje, zapłaćmy możliwie jak największą część kontraktu. W końcu wszyscy jedziemy na jednym wózku. A raczej stoimy, czekając aż ruszy. Jak wygląda kwestia długofalowo? Hm, zdaje się, że w tym układzie niewiele się zmieni w czasie „postapokaliptycznym”. Po czterech, pięciu, może sześciu miesiącach pensje wrócą do dawnej wysokości, kluby do dawnej kondycji. Może na przyszłość będą oferować nieco mniej, ale szczerze… Nie sądzimy. Być może piłkarze zaczną jedynie odrobinę lepiej planować własne budżety domowe.

Plusy dla zawodników: szacunek ludzi ulicy, większe prawdopodobieństwo otrzymywania pensji w terminie, większe prawdopodobieństwo utrzymania pracodawcy przy życiu

Minusy dla zawodników: mniej kasy

Nieoczekiwana korzyść dla świata futbolu: możliwe poruszenie domina futbolowej solidarności

Długofalowe konsekwencje: niewielkie, być może poprawa jakości planowania budżetów domowych wśród piłkarzy

ŚCIEŻKA II – REBELIA

Ach, ten scenariusz najbardziej rozpala wyobraźnię. Mamy sobotę, grzeją się linie, piłkarze namawiają się wzajemnie: nie będą nam pluli w twarz! Walczymy! Odrzucamy wszystkie te bzdurne propozycje. Obcokrajowcy szczerze mówią: przyjechałem tu zarabiać, a nie podziwiać lokalne muzea. Krajowi zawodnicy wzruszają ramionami: nie po to zgodziłem się zostać u was jeszcze rok przed wyjazdem zagranicznym, żeby teraz głodować. W poniedziałek kluby poznają decyzje swoich asów: nie zgadzamy się na żadne wycinki.

Dalszy ciąg byłby już zapewne mocno zróżnicowany – część klubów wbiłaby zęby w ścianę, ale zdołała jakoś opłacać kontrakty według stawek sprzed pandemii. Ale część klubów mogłaby przyjąć wyzwanie.

Po wczorajszym dniu wszystko jest mniej więcej wyjaśnione – papiery licencyjne można złożyć później, zaległości licencyjne też się przesuwają, a co więcej – zawodnik nie może już rozwiązać kontraktu z winy klubu przy 2-miesięcznych zaległościach, ten czas został podwojony. Może się okazać, że piłkarzom, którzy odmówili obniżki po prostu się nie płaci – a konsekwencje spadają na klub tak naprawdę najwcześniej w lipcu czy sierpniu. Ale to przecież nie koniec! Może się okazać, że kluby po tych 4 miesiącach bez płacenia, opłacą 50% pensji, zgodnie z rozporządzeniem Ekstraklasy SA. Piłkarze oczywiście mogą wówczas ruszyć do sądów, ale… No właśnie. Czy mają tutaj stuprocentową pewność zwycięstwa? A przede wszystkim – tego, kiedy ono nastąpi?

Gospodarka się wali na naszych oczach – cała, nie ta piłkarska, nie ta rozrywkowa. Sądy zostaną za moment zawalone wnioskami o upadłość oraz całą stertą pozwów wynikających z niedotrzymywania najróżniejszych umów. Teraz lecimy jeszcze na ogólnej solidarności, ale zaraz to się skończy. Zostaną pracownicy walczący o zaległości ze swoimi byłymi pracodawcami, pracodawcy, walczący o pieniądze z kontrahentami, podwykonawcy z wykonawcami, wykonawcy ze zleceniodawcami. Ujmijmy to tak: piłkarze nie będą tutaj traktowani jako grupa uprzywilejowana. Bez trudu wyobrażamy sobie sytuację, w której najpierw przez 4 miesiące klub bezkarnie nie płaci, potem płaci 50%, a trwającą w międzyczasie sprawa w sądzie ciągnie się latami.

Dochodzi tu też aspekt pewnej presji społecznej. Piłkarze, którzy pójdą na wojnę będą postrzegani jako bogaci skąpcy, lenie oraz ludzie nieczuli na krzywdę klubów. Nawet jeśli to spojrzenie skrajnie nie fair, zwłaszcza wobec młodych zawodników – futboliści będą się z tym musieli mierzyć, na przykład stając w kolejce po ryż (chyba wtedy już wrócą kolejki, może też wróci ryż).

Plusy? Cóż, kasa. Zagranie na nosach prezesom, którzy do tej pory uwielbiali się spóźniać z wypłatami bez żadnych specjalnych uprzedzeń w stosunku do zawodników. Ale kto wie, być może najważniejsza korzyść z takiego zagrania piłkarzy płynęłaby dla szeroko pojętego świata futbolu. Co bowiem stałoby się, gdyby faktycznie piłkarze chcieli się rozliczać co do złotówki, a sądy przyznały im rację? Jeśli wrócilibyśmy do gry w sierpniu czy wrześniu, najmocniejsze kluby wyszłyby poobijane, ale żywe. Na przyszłość oferowałyby niższe kontrakty, chętniej spoglądały w stronę klubowej młodzieży – taniej i łatwej do ewentualnego opędzlowania. Kluby, które już przed pandemią się chwiały, po prostu by zawinęły mandżur. Uwolnilibyśmy się od informacji o „zaległościach w Gdańsku”, o „nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w celu uratowania klubu” etc. Przetrwaliby ci najbardziej oszczędni, ci, którzy w lepszych czasach zarządzali mądrze i odpowiedzialnie.

Ale co więcej – byłyby też długofalowe konsekwencje. Wyobraźmy sobie, że nagle bankrutują 3-4 kluby Ekstraklasy. Na rynek wraca z miejsca około 70 zawodników, którzy gdzieś muszą zarabiać. W ligach zagranicznych? Tam pewnie też będą cięcia, tam też będą bankructwa, tam też zaroi się od wolnych agentów. Może się okazać, że ci, którzy przetrwali, teraz faktycznie mogą oferować 50% pensji – a zawodnicy będą się zgadzać, bo innego miejsca pracy nie znajdą. Długofalowe konsekwencje takiej rebelii piłkarzy mogą się okazać bardziej pozytywne dla „organizmu” futbolowego, niż zgoda na obniżkę pensji. Pytanie tylko, czy również dla samych zawodników…

Plusy dla zawodników: kasa, hajsiwo, flota, szmal i pieniążki

Minusy dla zawodników: nienawiść ludzi ulicy, możliwe batalie sądowe oraz utrata miejsca pracy

Nieoczekiwana korzyść dla świata futbolu: zdjęcie z planszy klubów-kukułek, które wywrócą się przy pierwszy podmuchu wiatru historii

Długofalowe konsekwencje: urealnienie stosunku wysokości płac do jakości piłkarzy w Ekstraklasie, koniec z zaległościami, rynek pracodawcy w elicie

ŚCIEŻKA III – NEGOCJACJE

Trzecia droga to negocjacje i tutaj zapewne jest największe pole do przesuwania wskaźników pomiędzy „dobrze tak, piłkarzykom pieprzonym” oraz „niech płacą, prezesiki śmieszne, co oferują więcej niż mogą zarobić z biletów”. W tym scenariuszu rozporządzenie Ekstraklasy SA jest traktowane jako pewien drogowskaz, ale zapewne z gwiazdką dla tych prezesów, którzy niespecjalnie chcą iść na wojnę z piłkarzami i tych piłkarzy, którzy chcieliby pomóc, ale może niekoniecznie aż połową pensji.

Przy negocjacjach trudno prognozować dalszy ciąg, ale założymy na chwilę nasze różowe okulary i napiszemy, jak to powinno wyglądać naszym skromnym zdaniem.

Są w Ekstraklasie kluby mądrze zarządzane, które płacą co do dnia, oferują pensje w miarę przystosowane do własnych możliwości finansowych. W tych miejscach piłkarze powinni być wyrozumiali i zaakceptować obniżki – bo mają pewność, że jeśli prezes powie, że płaci 50%, to płaci 50%, a nie zwleka trzy miesiące po czym rzuca jakąś „zaliczkę”. Tu zresztą układ jest jasny – zgadzam się na cięcia, bo liczę i wierzę, że wszystko wróci do normy za te parę miesięcy. Piłkarze i prezesi, jak to ujął dzisiaj Michał Świerczewski z Rakowa, przybijają sobie piątkę, po czym rozchodzą się do domów.

Ale są też w Ekstraklasie kluby zarządzane nieco gorzej. I tutaj jesteśmy po stronie piłkarzy, nawet jeśli stwierdzą, że jedynym wyjściem jest wojna. Dzisiaj Jakub Wawrzyniak z Kanału Sportowego poinformował, że w Lechii zaległości sięgają grudnia, nie wspominając o zaległych premiach z ostatnich 2 lat. Na pytanie prezesa Adama Mandziary o możliwość obcięcia zarobków o 50%, piłkarze powinni odpowiedzieć: chodzi o zarobki z grudnia, stycznia, lutego, marca, czy te, które dopiero wyrobimy w przyszłości? Kompletnie się nie zdziwimy, ba, będziemy nawet kibicować piłkarzom, którzy powiedzą: obniżki bez problemu, ale najpierw spłaćcie długi za naszą pracę w okresie przed epidemią.

Tam, gdzie relacje między władzami a zespołem były zdrowe, tam sytuacja dalej by taką pozostała. Tam, gdzie już wcześniej były cyrki… Cóż, doszłoby do nowego otwarcia, katharsis, wyczyszczenia złej krwi. Co ciekawe – w tych klubach, gdzie kondycja finansowa jest najbardziej krytyczna, rozporządzenie Ekstraklasy właściwie nic nie zmienia – bo przecież nie chodzi o obecne pensje, ale te choćby ze stycznia czy lutego. Trudno też oczekiwać, by PZPN patrzył łaskawym okiem, gdy do wniosku licencyjnego będzie brakować rozliczeń nie z czasów walki z pandemią, ale z czasu okienka transferowego.

Jak to wszystko poukładałoby się długofalowo, trudno dzisiaj prognozować, ale jest szansa na uporządkowanie raz na zawsze świata polskiego futbolu. Urealnienie stawek. Wyeliminowanie cwaniaków i tych, którzy żyją grubo ponad stan. Premiowanie mądrych i tych po prostu normalnych, którzy potrafią się dogadać w imię wyższych wartości.

Może nawet kiedyś byśmy w tym nowym świecie przeszli jakąś drużynę w europejskich pucharach.

Fot.Newspix

Opublikowane 28.03.2020 17:32 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
N.
N.

Tylko piłkarze mieli płacone kontrakty za usługi, których w tej chwili nie wykonują – dostają pieniądze za siedzenie w domach. Zwykły pracownik – albo urlop, albo tzw. postojowe. Pomijam fakt, że często ci piłkarze w miesiąc zarabiają tyle, co przeciętny kibic ze stadionu/przed TV w rok.
Nie chce by zabrzmiało to jak zwykły populizm, ale domaganie się wypłaty za pracę, której się nie wykonuje (a przed rządowym rozporządzeniem odmawiało się z powodu „obaw” ) jest …bezczelne?
Jest masa ludzi, którzy dzień w dzień pracują – oni też maja zdrowie, rodziny…
Tu mamy grupę zawodową ( zgoda, teraz nie mogą z racji rozporządzenia, ale jeszcze 2 tyg. temu nie chcieli) nie wykonującą kontraktowych zobowiązań, a wymagająca wynagrodzeń…

Damiano_L
Damiano_L

Po pierwsze – a czym postojowe różni się od siedzenia w domu? Toż to to samo. I wiele osób właśnie w tej chwili jest na postojowym – nic nie robi, a dostaje za to pieniądze.
Po drugie – nikogo nie można winić za to, że dostaje pieniądze za nic nie robienie, jeśli nie była to jego decyzja. Piłkarze, owszem, dostają teraz wypłatę za nic, ale część z nich na pewno wolałaby trenować, wychodzić na boisko i zgarniać meczówki czy inne premie. Teraz im tę szansę odebrano.
I po trzecie – to, że ktoś nie wykonuje codziennych obowiązków, nie znaczy, że dostaje pieniądze za zupełnie nic. Taki piłkarz dalej ma obowiązki, jest do dyspozycji klubu, jest związany kontraktem i nie ma pełnej samowolki, ma być w gotowości do wznowienia treningów jeśli sytuacja się zmieni. Nie wspominając, że każdy obywatel jest w tej chwili ograniczony warunkami stanu epidemii.

Piłkarze są w takiej samej sytuacji, jak reszta ludzi, tylko mają więcej zer w przychodach.

Zatem jeśli nie chciałeś zabrzmieć jak prawiący zwykły populizm to ci się nie udało. Atakowanie kogoś za rzekome korzystanie z obecnej sytuacji tylko dlatego, że zarabia lepiej niż inni, to najczystszy populizm.

Criticball
Criticball

Wydaje mi się Damiano_L, że nie do końca rozumiesz tego, co się wokół dzieje. Ten kryzys skończy się bankructwem tysięcy małych i średnich firm, ogromnym bezrobociem, być może (oby nie) samobójstwami z rozpaczy, że ciężka praca przez lata poszła się pieprzyć… Ludzie stracą źródła dochodu, ponieważ nawet postojowego nie będzie im miał kto zapłacić.

I na tym tle masz piłkarzy, którym proponuje się obniżkę dochodów do 10 tys. zł. Wprawdzie byli tacy politycy, którzy twierdzili, że z przychodu w wysokości 13 tys. miesięcznie, normalnie nie da się wyżyć, ale ja ( i odnoszę wrażenie, że N. również) uważam, że się da. To nie jest populizm, zazdrość, czy kanapowa hejterka. Po prostu wszyscy w tych trudnych czasach powinni okazywać przyzwoitość: i pracodawcy w stosunku do pracowników i pracownicy w stosunku do pracodawców. Za chwilę nie będzie pracowników, nie będzie pracodawców, będą jedynie bezrobotni.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Ten kryzys dobitnie pokaże jak nam panowie piłkarze odlecieli w kosmos z dobrobytem i ogólnym podejściem do otaczającego świata, pokaże ile warci są dla nich kibice (a przepraszam, „kanapowi janusze” jak to któryś ligowy drewniak ostatnio powiedział), a także ile warta jest koszulka klubu który na co dzień ubierają, pokaże jak na co dzień śmieją się wszystkim „biedakom” w twarz wykorzystując że koniunktura ostatnich lat napędziła machinę futbolową do nieprawdopodobnych rozmiarów. Ale ten balon właśnie się rozpierdziela na naszych oczach. Na naszych oczach następuje przewartościowanie pracy piłkarzy i wszystkich sowicie opłacanych ludzi związanych z futbolem. I to się odbije czkawką praktycznie u wszystkich po kolei. Cóż, to jest akurat wielki plus sytuacji która nastąpiła, bo jeśli rozgrywki w końcu od nowa ruszą na dobre, to już na pewno będą na zdrowszych zasadach, a jeżeli nie to przynajmniej do świadomości wielu kibiców, nawet tych najbardziej zapalonych i tych co mają mózg jak kanarek, że dotychczasowa sytuacja nie była w porządku. A narzekaniem i brakiem chęci ustępstw, piłkarze tylko jeszcze bardziej wrzucą kij w mrowisko.
Dla mnie osobiście nie ma innej opcji jak ustępstwa. Brawa dla piłkarzy Polonii Bytom, Śląska, Wisły KRAKÓW (!), Górnika Łęczna, a z za granicy dla Lewandowskiego, Kimmicha, Goretzki, piłkarzy Borussi M’gladbach i wszystkich których pominąłem, ale którzy pokazali że od tych niewiarygodnych pieniędzy jeszcze im się nie poprzestawiało w główkach i potrafią zachować się ludzko w kryzysowych sytuacjach.
A na tych szmaciarzy zapierających się i narzekających (nie będę wymieniał z nazwiska bo to nieładnie) to po prostu pluję. Ale zobaczycie jeszcze – środowisko Was jeszcze doceni w przyszłości odpowiednio.

Tralalala
Tralalala

Jest też ścieżka IV. Otóż niezadowoleni z życia i obrażeni na rzeczywistość kopacze mogą zakończyć swoje przygody z futbolem i zarejestrować się w najbliższym Urzędzie Pracy. A potem można już przebierać w ofertach – szparagi, McDonalds, kopanie (ale rowów), itp. Zgodnie z wykształceniem.

pejsbuk
pejsbuk

pzpn i zlodzieje z fifa za normalnych czasow i kontrakty / pieniadze to inna historia a w czasach kryzysowych/ parawojennych to inna historia..
kto tu czegos nie lapie? chyba w jakichs przyzwyczajonych do lepszego traktowania kastach rozumuja inaczej?

Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Od Nowaka do Lewandowskiego. Najlepsi Polacy w Bundeslidze

Władze klubów Serie A praktycznie co okienko wpadają do Ekstraklasy i zachowują się tak, jak emerytki na promocji karpia w markecie, ale jeszcze sporo milionów euro musi przepłynąć z Italii do naszego kraju, byśmy uznali tamtejszą ligę za najbardziej „polską” spośród tych najsilniejszych. Ten tytuł należy do Bundesligi. Z jednej strony nie jest to ostatnio […]
24.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

Kubica w dobrej formie, ale to simracerzy triumfowali w Orlen Stay&Play

Było szybko, wściekle i emocjonująco. Za nami finał turnieju w Assetto Corsa, w ramach projektu Orlen Stay&Play. Profesjonalni sportowcy stanęli w szranki z zawodnikami, którzy wcześniej przeszli przez otwarte kwalifikacje. Nie było jednak mowy o żadnych nowicjuszach. Na linii startu na Roberta Kubicę czy Jakuba Przygońskiego czekali bowiem esportowcy, specjalizujący się w symulatorach wyścigowych. Szans […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Robert Gumny: Prawie rok grałem z bólem. Pokazywałem 50 procent możliwości

Obrońca Lecha Poznań, Robert Gumny był gościem Łukasza Trałki, Michała Żewłakowa i Jakuba Wawrzyniaka w programie „Liga PL” emitowanym w Kanale Sportowym. Zawodnik „Kolejorza” opowiedział o spodziewanym powrocie do gry po kontuzji, silnej psychice, potrzebie rywalizacji i najsilniejszym punkcie poznaniaków przed meczem z Legią. Poniżej zapis tekstowy rozmowy.  Jak się czujesz? Dziękuję, bardzo dobrze. Od […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Polski Real i potęgi na kolanach. Finał rankingu polskich drużyn wszech czasów!

Milion dolarów oferowane przez Real za Włodzimierza Lubańskiego. Widzew Łódź w kilkanaście lat przechodzący od czwartej ligi do pokonania Liverpoolu, jednej z najlepszych drużyn w historii futbolu. Deyna z Gadochą siejący postrach na murawach Europy. Ernest Wilimowski jako kandydat do najlepszego piłkarza świata swoich czasów. Wyrabiający 577% normy przodownik pracy Wiktor Markiefka decydujący o losach […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Astiz: „Prawdopodobnie po sezonie zostanę w Legii. Albo jako piłkarz, albo w innej roli”

Iñaki Astiz był – obok Roberta Gumnego – telefonicznym gościem najnowszej „Ligi PL”. W ostatnim odcinku przed wznowieniem rozgrywek stoper warszawskiej Legii zdał raport ze stanu przygotowań wicemistrzów Polski i liderów PKO Bank Polski Ekstraklasy do ponownego startu ligi. Zdradził też co nieco na temat swojej przyszłości. Poniżej zapis rozmowy. Łukasz Trałka: – Jak przygotowania […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Przez lojalność nie mogłam iść do Lyonu. To jak transfer z Lecha do Legii

– Przez siedem lat w Paryżu zyskałam taki szacunek ludzi, że nie mogłam przejść do Lyonu. Dla mnie relacje z kibicami są cenniejsze od złota. Nie mogłabym później spojrzeć w twarz ludziom, którzy dopingowali mnie przez te lata w Paryżu. To po pierwsze. A po drugie – przez te lata nakręcałam się tą rywalizacją, miałam […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Grosicki: – Chcę, żeby za kilkanaście lat moje nazwisko było wspominane

– Mam jeszcze dwie imprezy przed sobą. W 2021 i 2022 roku. Jest jeszcze szansa i czas. Jak są marzenia do zrealizowania, to trzeba je zrealizować. Marzymy, żeby zaistnieć na takich imprezach i mam nadzieję, że to się uda. Trzeba wierzyć. Zmienić słowa w czyny. Pokazać to na boisku. Tamten mundial był bardzo słaby, ale […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Niedziela z Bundesligą. Czy RB Lipsk powróci na zwycięską ścieżkę?

Dwa remisy przed pandemią, jeden po wznowieniu rozgrywek. Nie da się ukryć, że kiepska passa RB Lipsk na przestrzeni trzech ostatnich kolejek Bundesligi mocno nadszarpnęła szanse tej ekipy na sięgnięcie po mistrzowską paterę. Obecnie podopieczni Juliana Nagelsmanna mają aż dziesięć punktów straty do liderującego Bayernu. Jeżeli nie zwyciężą dzisiejszego spotkania w Moguncji, pozostanie im już […]
24.05.2020

Robert Gumny i Inaki Astiz gośćmi Ligi PL!

Jest niedziela, jest Liga PL. Dzisiaj w studiu Michał Żewłakow, Łukasz Trałka i Jakub Wawrzyniak, a gośćmi tego tercetu solidnych ligowców będą Robert Gumny z Lecha Poznań oraz Inaki Astiz z Legii Warszawa. Tematy? Łatwe do przewidzenia – rusza liga, rusza Puchar Polski, rusza to wszystko, za czym tak bardzo tęskniliśmy. Zapraszamy na Kanał Sportowy! […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Zauważalnie inni. Z wizytą w akademii FC Köln

Mistrz świata Ron-Robert Zieler, zdobywca Pucharu Konfederacji Jonas Hector, wicemistrz olimpijski Timo Horn, mistrzowie Europy U-21 Yannick Gerhardt i Mitchell Weiser. Co oni wszyscy mają ze sobą wspólnego? Każdy z nich przeszedł przez kilka – albo i wszystkie – szczeble juniorskiej i młodzieżowej kariery w Kolonii. W akademii FC Köln, jednej z najbardziej niedocenianych w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

QUIZ: Czy wiesz kto grał w Bundeslidze?

Generalnie, choć liga niemiecka może cieszyć się w Polsce mniejszym zainteresowaniem niż angielska, hiszpańska, a może nawet włoska, tak nazwy tutejszych klubów są dość znane. Nie tylko te czołowe, ale również średniaki i garść słabeuszy, a wszystko dlatego, że Bundesliga chętnie stawiała na Polaków. Zadanie stojące przed wami jest więc umiarkowanie trudne, ale są i […]
24.05.2020
Bukmacherka
23.05.2020

Czy Schalke w końcu się przełamie? Postaw na to w BETFAN!

To nie są łatwe miesiące dla kibiców Schalke 04 Gelsenkirchen. Żeby nie wyrazić się zbyt dosadnie – lanie goni lanie. 0:4 w derbach, 0:5 z Lipskiem, 0:5 z Bayernem… Fani ekipy z Zagłębia Ruhry mogli już zapomnieć, jak smakuje ligowe zwycięstwo. Na ich szczęście podobne rozterki mają kibice Augsburga, więc w najbliższej kolejce można pokusić […]
23.05.2020
Bukmacherka
23.05.2020

Gol Wernera, demolka Mainz? Postaw na RB Lipsk w Totolotku!

RB Lipsk – podobno na dźwięk tych słów na rynku w Mainz płoszą się nie tylko gołębie. Nic dziwnego, bo koncernowy klub jest autorem jednego z największych upokorzeń w historii Mainz. Porażka 0:8 zawsze boli, a rany są przecież świeże. Ósemka zapakowana do siatki rywala miała miejsce 2 listopada. Symbolicznie można więc było zapalić znicz […]
23.05.2020