post Avatar

Opublikowane 24.03.2020 02:24 przez

redakcja

29 lutego 2020 roku. Na Estadio Antonio Vespucio Liberti, czyli słynny El Monumental w Buenos Aires przyjeżdża drużyna Defensa y Justicia. Jej trener, legendarny Hernan Crespo, jest witany z honorami – w końcu stadion River Plate to też jego dom. Lider tabeli i gospodarz meczu potyka się na zespole prowadzonym przez klubową legendę – mecz kończy się remisem 1:1. 

8 marca 2020 roku. Na Estadio Alberto J. Armando, czyli słynną La Bombonerę w Buenos Aires przyjeżdża drużyna Gimnasii La Plata. Jej trener, legendarny Diego Maradona, jest witany z honorami – w końcu stadion Boca Juniors to też jego dom. Gospodarz meczu wygrywa 1:0 po golu Carlosa Teveza i na ostatniej prostej mija lokalnego rywala.

Boca Juniors Buenos Aires świętują mistrzostwo.

Nieprawdopodobnie filmowo układają się losy największych argentyńskich drużyn. River Plate i Boca Juniors są trochę jak w tych wszystkich mitycznych historiach o yin i yang, albo Arymanie i Ahura Mazdzie. Ogień i woda. O, albo rynkowo: podaż i popyt!

Przecież jeszcze tak niedawno kibice z tatuażami Maradony na plecach wyszydzali sąsiadów. „Spadkowicze”, „powiedzcie nam, bo nie wiemy, jak to jest ligę niżej”. No i ta najmocniejsza: „podpaliliście sobie stadion, biliście piłkarzy”, zakończona wyzwiskami. Tak Boca Juniors upamiętniali wokalnie spadek rywala z argentyńskiej elity, bezprecedensową sytuację, która do dzisiaj stanowi jedną z nielicznych różnic w „życiorysie” obu klubów. Obie gabloty puchną od krajowych i międzynarodowych trofeów, obie szatnie roją się od fotografii z wizerunkami symboli światowego futbolu. Ale tylko jeden z klubów gra w najwyższej klasie rozgrywkowej nieprzerwanie, bez haniebnego epizodu w Primera B. Tylko fanatycy River Plate próbowali ataków bombowych na własnych działaczy, tylko oni puścili z dymem kilka ulic, wszystko oczywiście w ramach odreagowywania spadku.

Fanatycy Boca Juniors przeżywali wówczas karnawał, dlatego tak ochoczo przypominają ten epizod rywalom. Na trybunach trumny przygotowane dla umierającego przeciwnika, ludzie przebrani za duchy z wymalowaną literką B – to te duchy niższej ligi, które nawiedzały sąsiadów w sennych koszmarach.

Potem karta się odwróciła. River Plate wróciło do najwyższej ligi w wielkim stylu, w 2014 roku wygrało „sezon zamknięcia” oraz „superfinał”. W dodatku odnosiło sukcesy na polu… Hm. Wizerunkowo-kibicowskim? Podczas gdy Milionerzy świetnie się bawili po powrocie do elity, Boca Juniors zaliczali wtopę za wtopą – wśród nich między innymi atak gazem pieprzowym na piłkarzy sąsiada. I znów te przyśpiewki – gdy spotykaliśmy się na plaży, uciekliście, czyżby brakło gazu? Jeśli nie poszarpaliśmy za bardzo w tłumaczeniu tych melodyjnych zaśpiewów – mniej więcej tak brzmiały szyderstwa odbijające lata upokorzeń po spadku.

Boca Juniors odpowiedzieli serią mistrzostw. River Plate – triumfem w Copa Libertadores, najpierw w 2015 roku, a następnie podczas najdłuższego dwumeczu świata.

To był kawał dobrej historii, prawda? Najpierw długie przepychanki – jak ustalić terminy obu spotkań? Listopad? Grudzień? Nie nałoży się na święta? Będzie możliwe do logistycznego ogarnięcia? Co z bezpieczeństwem, jak sobie poradzić z faktem, że Copa Libertadores to i inny poziom emocji, i zupełnie inny poziom międzynarodowego zainteresowania? Z dzisiejszej perspektywy możemy już wyrokować – za mało, zdecydowanie za mało wykonano, by zabezpieczyć rewanż na El Monumental. Wszyscy pamiętamy te obrazki, te wypowiedzi. Superclasico jest rozgrywane bez kibiców gości od lat, ale trzeba przecież jakoś dojechać na mecz. Autokar Boca Juniors został zaatakowany przez kibiców z drugiej strony miasta.

Pisaliśmy wówczas:

– Rozbite szkło poleciało na moją twarz. Straciłem panowanie nad autokarem, przestałem widzieć. Z siedzenia zrzucił mnie wiceprezydent Boca, który przejął kierownicę i zawiózł nas na stadion – wspominał kierowca autokaru, a wtórowali mu piłkarze. Pablo Perez wymagał hospitalizacji, kawałek szkła utkwił mu w okolicach oka, kilku innych zawodników fatalnie zniosło gaz pieprzowy, obficie rozpylany wokół autokaru, by odgonić od niego napastników. Carlos Tevez stał się wówczas adwokatem całej szatni. – Jesteśmy rozbici, mamy porozcinane ręce, część z nas wymiotuje. Nie jesteśmy w stanie grać!

Już na zawsze haniebnym symbolem współczesnego futbolu w najgorszym wydaniu będą ówczesne naciski, by jednak spotkanie rozegrać. Bo telewizje. Bo działacze z całego świata. Bo sponsorzy. Perez z opatrunkiem na oku, 3/4 składu przyduszone gazem, a gdzieś nad głowami działacze z pełnym zrozumienia: „no szkoda, szkoda, ale wyjdźcie już na murawę, bo kibice czekają”. Na szczęście do meczu nie doszło, to byłby skandal. Niestety – wiązało się to z nadchodzącym mrocznym chichotem historii. Finał Pucharu Wyzwolicieli (spod hiszpańskiego jarzma) trzeba było rozegrać w stolicy Hiszpanii. Już mecze w Mendozie, 1000 kilometrów od Buenos Aires, które były rozgrywane w ramach Superpucharu Argentyny były dla stołecznych kibiców jak wygnanie. A co dopiero Madryt?

– Do tego Alejandro Domingueza mam jedno pytanie: co muszę zrobić, jeśli moja rodzina chce zobaczyć River – Boca? Wszyscy mamy lecieć do Madrytu? Wiesz ile to kosztuje? Weź, kurwa, synku, stwórz plan bezpieczeństwa i pozwól grze się odbyć, choćby i na stadionie Velez. To wy jesteście problemem futbolu, nie mogę znieść waszej pracy, to jest szaleństwo – grzmiał w radiu Diego Maradona. – Zabrali nam naszą imprezę. Zabrali nam nasz finał. To będzie najdroższy mecz towarzyski w historii i to naprawdę smutne – wtórował Juan Roman Riquelme.

Jaki był finał – każdy, kto śledzi futbol mniej więcej wie. Po kapitalnym meczu i dwóch golach w dogrywce River Plate pokonało Boca Juniors. Tradycyjna wymiana yin z yangiem się dokonała – świętujący mistrzostwo Boca Juniors teraz musieli przełykać ślinę, gdy Milionerzy dopytywali ich, kiedy ostatnio byli najlepsi na kontynencie. Co więcej – w kolejnej edycji Pucharu Wyzwolicieli obie ekipy spotkały się w półfinale. River Plate wygrało dwumecz i drugi raz z rzędu zagrało na nosach rywali. Ariel Ortega, legenda River Plate, dość oryginalnie komentował wagę tych spotkań jeszcze przed pierwszym gwizdkiem – jego wypowiedzi radiowe cytowała Bola.

Jak przejdziecie dalej, jak znów ich wyeliminujecie, to tym samym zabijecie kibiców Boca Juniors. Oni umrą po czymś takim. Rozmawiałem z dzieciakami, fanatykami, oni nie będą już chcieli grać w piłkę, wy ich pogrzebiecie.

Wahadło jednak bije bez przerwy – i właśnie wychyliło się w tę drugą stronę. Boca Juniors nie zostało pogrzebane, wręcz przeciwnie – odwinęło się w wyjątkowo stylowy sposób.

Sytuacja była tak jasna, że część Buenos Aires zapewne miała już w lodówkach przygotowane zapasy szampana, a znając zamiłowanie do wybuchowego świętowania – również trochę wyrobów pirotechnicznych w spiżarniach. River Plate jest liderem ligi po 21. kolejce. 45 punktów na koncie, wicelider i derbowy rywal ma trzy oczka mniej. Wystarczy wygrać jeden z dwóch ostatnich meczów, drugi zremisować. W najgorszym wypadku, przy równej liczbie punktów, trzeba będzie udowodnić wyższość w barażu. Dla Marcelo Gallardo i jego podopiecznych finisz ligi wydawał się formalnością. Napoleon nieco buńczucznie mówił, że wyniki mówią same za siebie.

I faktycznie, River Plate 2020 rok rozpoczęło od serii sześciu zwycięstw, w golach 10:2. Zostały dwa kroki: pozostające w środku stawki i grające już tylko o radość kibiców Atletico Tucuman oraz Defensa y Justicia, drużyna prowadzona przez Hernana Crespo, w dodatku w przededniu meczu w Copa Libertadores przeciw Santosowi. Wydawało się, że na El Monumental zacznie się nieśmiała fiesta – Crespo, oddany kibic River Plate, oszczędzi gwiazdy na mecz z Santosem, a tydzień później uśmiechnie się w duchu obserwując fetę w stolicy.

 Powracam na stadion River Plate, na mecz River Plate z fanami River Plate na trybunach, po 24 latach. Bywałem tu z reprezentacją, widywałem inne mecze. Ale teraz stadion będzie wypakowany, a ja będę w tym aktywnie uczestniczył. To będzie coś naprawdę pięknego, fantastyczne uczucie – zachwycał się Crespo na łamach Pagina 12, co zacytował portal goal.com. Kibice zresztą też czekali na to spotkanie – Crespo to ich legenda, już jako nastolatek przyłożył nogę do dwóch mistrzostw oraz triumfu w Copa Libertadores. Ale przecież „sentymenty tylko na trybunach”.

Defensa y Justicia już przed przerwą strzeliła gola i choć w drugiej połowie nie oddała celnego strzału – punkt dla gospodarzy uratował rzut karny. River Plate już wiedziało, że o tytule rozstrzygnie ostatnia kolejka.

 Musimy jeździć na tyłkach do samego końca – zaapelował w swojskim stylu Carlos Tevez jeszcze przed meczem River Plate przeciw ferajnie Crespo. Wydawało się, że jeśli ktoś ma wierzyć – to właśnie chłopak z dzielnicy Apaczów. Życie nauczyło go milion razy, że jeśli jest wąziutkie okienko przez które da się przecisnąć, że jeśli pozostaje choćby cień nadziei – trzeba wierzyć. Blizny po oparzeniu na szyi? Przypominają, że niewiele brakło, by świat nigdy nie usłyszał o Tevezie, mały Carlos kilka miesięcy spędził w szpitalach. Trudne osiedle? Nauczyło lojalności i ułożenia spraw – rodzina na szczycie, na pierwszym miejscu. Ale wszystko to, czego dostąpił ten niepokorny Argentyńczyk w swoim piłkarskim życiu, musiało przede wszystkim wyrobić unikalną wręcz wiarę w siebie.

– Gdyby nie piłka nożna skończyłbym jak wielu chłopaków z sąsiedztwa. Albo byłbym martwy, albo siedziałbym w więzieniu. Ewentualnie wylegiwałbym się w rowie, albo jakiejś melinie, rzecz jasna kompletnie naćpany. Nikt nie rodzi się złodziejem, ale nierówność w społeczeństwie sprawia, że to najprostsza droga. Najszybszy sposób na zdobycie pieniędzy – wspominał w jednym z wywiadów telewizyjnych. Po chwili się rozkleił. Jego przyjaciele bez pracy i perspektyw nie pozwalają mu płacić za siebie w knajpach. Oczywiście, można mu zarzucać wiele – wrócił do Boca Juniors, by pokazać, że pieniądze się nie liczą, po czym… pojechał do Chin, właśnie po to, by zarabiać pieniądze. Tak, Tevez po powrocie potrafił usiąść z kumplami na dzielni, by po prostu pograć trochę w karty.

Nie zapomniał jednak, że lepiej gra się w karty z 40 bańkami na koncie niż bez tych 40 baniek. Choć on sam twierdził, że jego zarobki w Chinach są zawyżane, media nie miały wątpliwości – to ścisły top najlepiej zarabiających piłkarzy na ziemi. Jeśli jednak ktoś chciałby zarzucić mu hipokryzję w temacie „wierności” wobec Boca Juniors, powinien wziąć pod uwagę stopień zaangażowania. Carlos przed wyjazdem do Azji? Gole w Superclasico, asysty, ciągnięcie za uszy całego zespołu a nawet czerwona kartka i zawieszenie za zbyt emocjonalne reakcje. Carlos po powrocie z Azji? Właściwie z miejsca opaska kapitańska, z miejsca gole, z miejsca asysty i prowadzenie Boca Juniors do zwycięstw, zwłaszcza w Copa Libertadores. Emocjonalne wypowiedzi, reakcje, tradycyjna bujanka z wytatuowanymi fanami.

A Carlos w Azji? – To były wakacje – komentował z rozbrajającą szczerością. Wiecznie kontuzjowany. Nabzdyczony. Borykający się z deficytem motywacji przy jednoczesnym nadmiarze kilogramów. Chińczycy byli wściekli, ale fani Boca Juniors utwierdzili się w przekonaniu towarzyszącym im od lat – grać może wszędzie, ale umierać będzie tylko za nas.

Tevez udowodnił to zwłaszcza w ostatnich trzech miesiącach. Do pościgu za River Plate sąsiedzi przystępowali z trzeciego miejsca. Potem wygrali pięć kolejnych meczów przy 5 trafieniach i 2 asystach swojego kapitana. Bez niego feta River Plate zaczęłaby się pewnie jeszcze w lutym. Dzięki golom Teveza, decydowała ostatnia kolejka. Milionerzy muszą się pogubić z Tucuman. Boca Juniors ogolić Gimnasię La Platę. Drużynę Diego Armando Maradony.

 Wycałuję go, dam mu koszulkę, opaskę kapitana, co tylko będzie chciał – zapowiedział na konferencji przedmeczowej Carlos Tevez, który wychował się na występach Maradony w ich ukochanym klubie. – Tak go wycałuję, że zostanie połamany – zripostował Maradona. Love is in the air.

Tak to wyglądało przed meczem.

 Wiedziałem, że muszę poszukać szczęścia. On jest jednym z wybrańców – komentował potem buziaka sam Tevez. Potem strzelił jedynego gola w tym spotkaniu. Gola na wagę mistrzostwa, bo River Plate skompromitowało się z Atletico Tucuman. Milionerzy oddali JEDEN celny strzał na bramkę. Absolutnie sprawiedliwy remis, 1:1. Przyroda więc wróciła do równowagi – po okresie, gdy kibice w bieli i czerwieni szydzili z niebiesko-złotych, nastąpiła tradycyjna zamiana ról. Co cieszy? Nie było żadnego odpuszczania, i gdy Crespo zawitał na Monumental, i gdy to Maradona mógł przeszkodzić w doścignięciu River Plate przez swój ukochany klub. Gol na wagę tytułu padł na kwadrans przed końcem, gospodarzy jeszcze na początku drugiej połowy musiał ratować bramkarz Esteban Andrada.

Najbardziej rozczulający obrazek? Chyba ten poniższy. Carlos Tevez na przestrzeni lat. Od wielkiego fanatyka Boca Juniors, który spełnił marzenie o golach dla ukochanego klubu, aż do… wielkiego fanatyka Boca Juniors, który to młodzieńcze marzenie realizuje aż do dziś. To już ponad 15 lat wieszania się na siatce oddzielającej piłkarzy od kibiców zgromadzonych na Bombonerze. No, z małymi przerwami na zarabianie w Europie i Chinach.

Co dalej z wahadłem? Cóż… River Plate w Copa Libertadores po przegraniu mistrzostwa rozpoczęło od oklepania Peruwiańczyków z Binacional aż 8:0. Ktoś powie – grupowy słabiak, pewnie wszyscy ich ograją? W pierwszej kolejce wtopiło z nimi Sao Paulo, i to pomimo bramki Alexandre’a Pato.

Kolejne derby Buenos Aires w końcowych fazach kontynentalnych klubowych mistrzostw?

Oby. Nie tylko dlatego, że czekamy na kolejny udany rewanż River Plate. Także dlatego, że po prostu tęskno nam do jakichkolwiek meczów.

Fot.Newspix

Opublikowane 24.03.2020 02:24 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tytus_Sz
Tytus_Sz

wincyj kurwa takich tekstów, wincyj o latynoskiej piłce, mniej pierdolenia i wywiadów o wirusach

Weszło
27.11.2020

PowerPlay. Osąd bohatera w Gdyni oraz chorwackie wakacje

Not great, not terrible. W ubiegłym tygodniu chwaliliśmy się, że weszło aż pięć z naszych dość wysoko-kursowych typów, tym razem powodów do dumy nieco mniej, bo trafiliśmy trójkę. Nie zniechęcamy się jednak, zwłaszcza, że przed nami szalenie ciekawy weekend, również z uwagi na moment sezonu, w którym niewykluczone stają się roszady trenerskie.   Zapraszamy na nasze […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

„W wyschniętym ogrodzie zaczęło kwitnąć”. Jak Bałtyk uniknął upadku

Nieco ponad rok temu okręt o nazwie Bałtyk Gdynia z ogromną prędkością zmierzał na dno. Kasa klubowa została doszczętnie opróżniona, a degradacja była niemalże przesądzona. Tajemniczy sponsor nie okazał się zbawicielem. Wszyscy – począwszy od działaczy, kończąc na piłkarzach – nabrali się na jego rzekome kontakty i portfel wypchany do granic możliwości. Nie było obiecanych […]
27.11.2020
Kanał Sportowy
27.11.2020

Stanowisko: Diego Armando Maradona

Dzisiejsze „Stanowisko” poświęcone jest Diego Maradonie. Zaprasza Krzysztof Stanowski.   
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Szkockie cierpienie Klimali. Czy powoli przychodzi czas na zmianę?

Kiedy Patryk Klimala wychodził w pierwszym składzie na Old Firm Derby, można było odnieść wrażenie, że jego szkocka przygoda zaczyna zmierzać w dobrą stronę. Przez pierwsze pół roku otrzaskał się ze Szkocją, mając czas na legendarną aklimatyzację, a w nowej kampanii poczynał sobie coraz śmielej. Krótsze i dłuższe epizody, jakieś brameczki, jakieś pochwały. Momenty były. […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Ekstraklasa ruszy już w styczniu. Przerwa zimowa o tydzień krótsza

Na takie wieści liczyliśmy. Zimowa przerwa w Ekstraklasie będzie o tydzień krótsza. Siedem dni mniej na śledzenie jakichś paździerzowatych sparingów w Belek, siedem dni mniej oglądania oklepanych kulisów, siedem dni mniej na pisanie tekstów o Dusanie Dupoviciu, którego polski klub ściągnął do rywalizacji na lewej obronie. Zawsze w tej dyskusji o przesuwaniu meczów przez koronawirusa […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Królestwo za dziewiątkę. Czy Cracovia da sobie radę bez skutecznego napastnika?

Marcos Alvarez? Zaczął imponująco, ale obecnie jest kontuzjowany, w 2020 roku na boisko nie wróci. Rivaldinho? Nie dość, że bardzo marnie dysponowany od początku rozgrywek, to jeszcze ciężko przeszedł COVID-19 i potrzebuje odbudowy. Filip Piszczek – w przeciętnej formie. Podobnie Tomas Vestenicky. Zresztą żaden z nich nie był nigdy typowym łowcą goli. Co tu dużo […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Wolsztyński: – Od dawna jestem gotowy do gry. Pozostaje mi czekać

Łukasz Wolsztyński nie może narzekać na nadmiar szczęścia w 2020 roku. Nie dość że piłkarz Górnika Zabrze w marcu po raz drugi w swojej karierze zerwał więzadła w kolanie, to jeszcze z powodu nawrotu koronawirusowej fali przez większość jesieni tkwił w próżni, bo nie grał ani w rezerwach, ani w pierwszym zespole. Dopiero 19 listopada […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Kłopoty Pogoni ze środkiem obrony. Czy trzeba będzie ratować się Żurawskim?

Od początku sezonu 2019/20, Kosta Runjaić rotuje między czterema stoperami. Najczęściej stawia na duet Benedikt Zech-Konstantinos Triantafyllopoulos, rzadziej na kogoś z dwójki Mariusz Malec-Igor Łasicki. Problem w tym, że praktycznie nigdy nie było tak, żeby jednocześnie miał ich wszystkich do dyspozycji. Zawsze ktoś pauzował, zawsze ktoś się leczył, zawsze kogoś nie było. Inna sprawa, że […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Grabowski: Zarząd powiesił w szatni Resovii kartkę z celem – awans do Ekstraklasy

Szymon Grabowski po raz drugi w ciągu dwóch miesięcy został zwolniony z Resovii. Zarząd klubu ponownie potraktował go niezbyt elegancko, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. Szkoleniowiec zorganizował spotkanie online z dziennikarzami, na którym opowiedział o kulisach pracy w rzeszowskim klubie i relacjach z zarządem po powrocie na stanowisko. Dlaczego celem dla beniaminka miał być awans […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

PRASA. Mladenović gwiazdą ligi i jej najlepszym zawodnikiem?

Dzisiaj w prasie nadal królują wspominki Diego Maradony. Ponadto echa porażki Lecha w Liege, niedobitki tematów z Ligi Mistrzów, ale przede wszystkim podprowadzenie pod weekend z Ekstraklasą. Analiza – czy Mladenović to najlepszy piłkarz ligi. Ciekawy wywiad z Bartoszem Kielibą. Smaczki z dorastania Daniela Szelągowskiego.  „PRZEGLĄD SPORTOWY” Kolejne części żegnania Maradony, chociaż wczorajszą okładkę trudno […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Lucky Loser przez trzy dni w Totolotku! Graj bez ryzyka do 25 PLN

Trzy dni oraz trzy ligi. Takiej odsłony promocji „Lucky Loser” jeszcze nie było! Legalny bukmacher Totolotek serwuje nam ofertę specjalną z okazji „Black Weekend” i rozszerza zakres swojej popularnej promocji. Od piątku do niedzieli czekają na nas zakłady bez ryzyka na rozgrywki ligi włoskiej, francuskiej oraz portugalskiej. Jak skorzystać z promocji? Już wyjaśniamy. Skoro wspomnieliśmy […]
27.11.2020
Blogi i felietony
26.11.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Lech Poznań ostatnich dni umówiłby się na randkę z wymarzoną dziewczyną, a potem pomylił knajpę, na ósmą idąc do Biesiadowa zamiast DeGrasso, nie orientując się nawet w pomyłce, choć ona czekała do dwunastej. Mówi się, że coś jest piękne jak bramka w dziewięćdziesiątej minucie, ale nie mówcie tego przy kibicach Lecha, chyba, że ich bardzo […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Bednarek i Ishak zrobili swoje, reszta zawiodła (noty)

Eh, to nie było dobre spotkanie Kolejorza. Nie zawiedli tylko Filip Bednarek i Mikael Ishak, reszta, choć część miała pojedyncze przebłyski, zawiodła. Pedro Tiba zawalił bramkę. Jakub Moder irytował niedokładnością. Tymoteusz Puchacz potwierdził obawy, co do swojej gry defensywnej. Michał Skóraś zniknął. Jan Sykora przestrzelił setkę. Właściwie każdego można byłoby się o coś przyczepić. Wystawiamy […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Szeroka kadra Lecha? Rząsa w swoim świecie

Ustalmy na wstępie fundamentalną rzecz – LECH POZNAŃ NIE MA SZEROKIEJ ŁAWKI. To jeden z powodów, dla których… przegrał dziś ze Standardem, choć powinien wygrać, dostaje w mazak w lidze, jadąc w niej na oparach. Nie twierdzimy, że w Lechu jest pod tym względem kataklizm. Wiele pozycji wydaje się być solidnie obsadzonych. Ale daleko nam […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Doliczony czas gry – czas obijania Lecha

Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Lecha Poznań, rzucił dziś na antenie TVP Sport, że jego drużyna z tą kadrą radzi sobie z grą na trzech frontach. Jeśli miał na myśli to, że Kolejorz ma tylu zawodników, że nawet w obliczu kłopotów kilku piłkarzy nie musi wystawiać juniorów, można przyznać mu rację. No ale stawiamy, że chodziło […]
26.11.2020
Live
26.11.2020

LIVE: Typowy Lech przegrał w ostatniej akcji

Lech Poznań cieniuje w Ekstraklasie, ale w Lidze Europy może mieć jeszcze nadzieje na wyjście z grupy. Bezwzględnym warunkiem jest ogranie po raz drugi Standardu Liege, inaczej nie będzie tematu. Wierzymy, że właśnie tak się stanie, że Puchacz i reszta będą bardziej skupieni w defensywie, a w ofensywie znów nie zabraknie im rozmachu. Panowie, chłopaki, […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Villas-Boas: – Chciałbym, aby FIFA zastrzegła numer „10” we wszystkich rozgrywkach

Andre Villas-Boas zaapelował wczoraj, by FIFA zastrzegła numer dziesiąty na koszulkach wszystkich drużyn świata. My na ten apel odpowiadamy własnym: panie Boas, uspokój się pan. Kontrowersyjny pomysł Piłkarski świat znalazł się w żałobie po śmierci jednego z najwybitniejszych piłkarzy w dziejach. Zdaniem wielu – po prostu najwybitniejszego. My w naszym rankingu najlepszych zawodników wszech czasów […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Piętnaście pustych stadionów i oprawa

Spośród szesnastu rozegranych w ostatnich dwóch dniach meczów Ligi Mistrzów, piętnaście odbyło się bez udziału publiczności. Nawet państwa dość liberalnie podchodzące do obostrzeń koronawirusowych, stadiony pozostawiają puste, niezależnie od tego, jak doniosłą okazją jest mecz europejskich pucharów. Grecja, Francja, Ukraina, oczywiście Niemcy czy Anglia – hymn Ligi Mistrzów niósł się po trybunach echem niezagłuszonym choćby […]
26.11.2020