„I tak cię nie chcieliśmy” – śpiewali mu kibice Manchesteru United.

Carlos Tevez. Niesforny „Apacz”, który podzielił Manchester

„Tevez out” – taki transparent w jego kierunku wywiesili fani Manchesteru City.

Mocne to słowa w kierunku piłkarza, który w gablotach tych dwóch klubów zostawił łącznie dziesięć trofeów, w tym jeden Puchar Mistrzów i trzy za pierwsze miejsce w Premier League. Carlos Tevez był jednak zawsze postacią, która sprawiała, że w żyłach buzuje się krew. Kwestią miejsca i czasu było to, czy buzowała ona z miłości, czy z nienawiści.

***

— Najlepszy napastnik, z jakim grałem? Tevez.
Wayne Rooney

***

Granica między miłością a nienawiścią bywa bardzo krucha. Jeśli Carlos Tevez miał dać z siebie wszystko, musiał się czuć kochany.

Nie jest trudno wskazać najlepszy czas w karierze Argentyńczyka. Pierwsze dwa sezony w Manchesterze City to czas, kiedy „Apacz” miał udział przy 42% bramek zdobytych przez The Citizens. Czas, gdy został – do spółki z Dimitarem Berbatowem – królem strzelców Premier League. Czas zakończenia nieznośnego oczekiwania kibiców City na trofeum.

Czas, w którym Roberto Mancini położył swoją rękę na ramieniu Teveza. A wraz z nią – opaskę kapitańską.

Argentyńczyk nigdy nie nauczył się języka angielskiego w stopniu, który pozwoliłby na swobodne udzielanie wywiadów. Ograniczył się do podstawowych zwrotów, które nieco ułatwiły mu życie na wyspach. Wybór go na kapitana, gdy w zespole Manchesteru City był już choćby późniejszy właściciel opaski, Vincent Kompany, nie było wyborem oczywistym.

Język językiem, również i podejście Teveza do codziennych obowiązków nie stanowiło wzorca zaangażowania godnego umieszczenia w Sevres.

— Mentalność Carlosa Teveza? Od poniedziałku do piątku zrobić wymagane minimum. A w sobotę gnać na złamanie karku — opisywał swojego byłego klubowego kolegę Stephen Ireland. Wtórował mu Brazylijczyk Rafael: — Nigdy nie był zaangażowany w treningi. Nie dawał z siebie stu procent na zajęciach, ale kiedy wychodził na boisko w meczu, zawsze grał na sto procent.

Chcecie zagrać kuponik na derby Manchesteru? W Milenium witają gracza nie chlebem i solą, a całą imprezką z kapelą mariachi w tle. Nowi gracze mogą zyskać ponad 3120 zł bonusu na start wykorzystując kod: WESZLOVIP!

Opaska nie miała być jednak synonimem statusu lidera. Miała symbolizować uczucie, jakim Roberto Mancini darzył wtedy najdroższego i najlepiej zarabiającego piłkarza w Premier League. Według dokumentów ujawnionych przez „Football Leaks” na łamach „Der Spiegel”, Tevez kosztował City 51,25 miliona euro, które Obywatele zapłacili… Harlem Springs, firmie której właścicielem był agent Teveza, Irański biznesmen Kia Joorabchian.

Tevez nie przestawał odpłacać się Manciniemu za to, że uczynił go kluczową postacią swojej drużyny. Transferem-oświadczeniem dla reszty świata, że oto w Manchesterze rośnie druga potęga, miał być Robinho. Nie wypaliło. Okazał się nim być dopiero sprowadzony rok później Argentyńczyk.

***

Nieodłącznym elementem kultury kibicowskiej w Anglii są przygotowywane przez fanów banery. Wiele z nich urasta z czasem do rangi symbolu. Tak właśnie było z „tickerem”. Słynnym aktualizowanym każdego roku, począwszy od 2002, transparentem kibiców Manchesteru United. Za jego pomocą fani Czerwonych Diabłów odmierzali czas od ostatniego trofeum lokalnych rywali, Manchesteru City.

Ostatni raz „ticker” zawisł w 2011 roku, symbolizując 35-letni okres posuchy. Fani City zmierzający na finał FA Cup na Wembley mieli w razie zwycięstwa przygotowaną swoją wersję transparentu. Już bez panoramy Manchesteru, nad którą widnieje czerwone niebo, z wyzerowanym licznikiem.

Nic więc dziwnego, że gdy dla The Citizens pojawiła się okazja, by zagrać na nosie nieustannie umniejszającym im (nie bez powodu) rywalom, złapali ją obiema rękami i wycisnęli jak cytrynę.

Sir Alex Ferguson przez długie lata ignorował poczynania City. Nie poświęcał temu zespołowi zbyt wiele miejsca podczas swoich konferencji prasowych czy wywiadów, nigdy nie traktował jako równorzędnego rywala. A jednak jeszcze w czasach, gdy „ticker” wisiał na Old Trafford, udało się Obywatelom zajść Szkotowi za skórę. Bynajmniej nie boiskowym wyczynem. Jeszcze nie wtedy.

Plakatem.

„Welcome to Manchester”. „Witamy w Manchesterze”. Marketingowy majstersztyk wspominany wśród kibiców po dziś dzień. Klub z Etihad Stadium zapłacił za jego wykonanie i umieszczenie 30 tysięcy funtów i który okazał się być wart każdego wydanego pensa.

Wymowne, że odpowiedzialny za jego wykonanie David Pullan, ówczesny dyrektor marketingu w Manchesterze City, kopię plakatu – oczywiście znacznie mniejszych rozmiarów – otrzymał jakiś czas później w prezencie od dyrektora wykonawczego, Garry’ego Cooka.

Ileż z tym jednym hasłem wiązało się podtekstów. Pisały o nim media na całym świecie. W „The New York Times” można było przeczytać, że jego przesłanie jest następujące: „Carlos Tevez znalazł się w końcu w innym Manchesterze niż ten bezczelny, reprezentowany przez United mające więcej kibiców za granicą niż u siebie”. City nie wywiesiło go też w pierwszym lepszym widocznym miejscu, a naprzeciwko Manchester Arena, skierowany w stronę Salford, skąd pochodzi wielu kibiców United.

Pullan wspominał niedawno na łamach „The Athletic”, że gdy jeździł do pracy, codziennie zatrzymywał się pod billboardem, gdzie każdego ranka znajdował skarpety wypełnione czerwoną farbą. Kibice United próbowali dorzucić nimi do podobizny Teveza, udało się to przez dwa tygodnie – po tym czasie plakat zdjęto – tylko nielicznym.

Przez pierwsze dwa lata po przenosinach za miedzę, Tevez traktował każdy mecz jak spotkanie najważniejsze w życiu. Strzelanie goli i asystowanie kolegom było równie ważne, co zaoranie każdego centymetra kwadratowego boiska. Gra przeciwko Argentyńczykowi to dla obrońcy była nieustanna udręka. Gonił od jednego do drugiego, nie dawał ani chwili wytchnienia. Wykorzystywał każdy cień wątpliwości, każdy moment zawahania. Tak jak mówił cytowany wcześniej Stephen Ireland, gnał na złamanie karku.

Nietrudno wyobrazić sobie więc jego nastawienie, gdy przychodziło grać z United.

Tevez nigdy nie był typem człowieka, który gryzłby się w język i unikał kontrowersji. Raczej mówił wszystko to, co mu ślina na język przyniosła. Oczywiście w mediach hiszpańskojęzycznych, co jednak Anglicy błyskawicznie tłumaczyli i przedrukowywali we wszystkich możliwych redakcjach. Kiedy w pucharze ligi zdobył dwa gole przeciwko United, oba celebrował przed ławką na której zasiadali rezerwowi Czerwonych Diabłów. Pierwszego – przykładając sugestywnie rękę do ucha, drugiego – wykonując obsceniczny gest lizania tyłka, skierowany do Gary’ego Neville’a. Nazwanego swego czasu przez Teveza „dupowłazem”.

Gdy zaś City po 35-letnim oczekiwaniu wreszcie doczekało się trofeum – zwycięstwa w FA Cup – podczas parady, jadąc na dachu otwartego autobusu, dał się obfotografować z napisem „R.I.P. Fergie”. „Spoczywaj w pokoju, Fergie”. Odnosił się on do słów Szkota: — Manchester City zdobędzie trofeum? Po moim trupie.

The Citizens, klub niekoniecznie szukający wtedy zwady, wystosował niedługo później oświadczenie z przeprosinami, które jednak podarł i wyrzucił do kosza Tevez. Mówiąc argentyńskim dziennikarzom: — Ferguson jest jak prezydent Anglii. Kiedy powie coś złego o piłkarzu, nikt nie każe mu przepraszać. Ale gdy ktoś zażartuje z niego, musi przeprosić. Ja nie przepraszam.

Swoją drogą na paradzie miało Teveza nie być. Chciał od razu po zakończeniu sezonu polecieć na wakacje. Gdy jednak władze klubu przekazały mu, ile taka niesubordynacja będzie Argentyńczyka kosztować, pokręcił nosem, ale szybko zmienił zdanie.

Już wcześniej nie dogadywał się zresztą z wieloma wysoko postawionymi ludźmi w City. Jeszcze podczas trwania sezonu 2010/11 złożył wniosek o wystawienie go na listę transferową, co okazało się być niesamowicie kosztowną decyzją. W kontrakcie był bowiem zapis na taką okoliczność. Głosił on, że w razie oficjalnej prośby o transfer Tevez traci prawo do wszystkich zapisanych w umowie premii. Można się tylko domyślać, jak wiele milionów to Argentyńczyka kosztowało. Według dokumentów, które ujrzały światło dzienne za pośrednictwem „Football Leaks”, zapisy umowy gwarnatowały mu bowiem 7,5 miliona funtów za podpisanie kontraktu, drugie tyle w bonusach lojalnościowych, milion euro za awans do Ligi Mistrzów, kolejny milion za zdobycie tytułu króla strzelców ligi angielskiej, a także spore dodatki meczowe.

Najbardziej pamiętny konflikt na linii City-Tevez, to jednak ten rozpoczęty w dniu meczu z Bayernem w Lidze Mistrzów. Ten, który kosztował Teveza – jak donosił „The Telegraph” 792 tysiące funtów kary. Dość powiedzieć, że nigdy wcześniej żaden zawodnik nie został tak surowo potraktowany przez decydentów klubu z Manchesteru.

Są dwie wersje tej historii. Jedna głosi, że Carlos Tevez odmówił Roberto Manciniemu wejścia na boisko, druga – że przekazał mu, że nie ma zamiaru kontynuować rozgrzewki. Niezależnie od tego, co faktycznie się wydarzyło, Włoch był rozsierdzony. Podwójnie, bo mecz z Bayernem jego zespół przegrał bezdyskusyjnie, 0:2.

— Wracaj do Argentyny! W City jesteś skończony — miał rzucić po meczu do Argentyńczyka, który jak łatwo się domyślić przestał być jednocześnie kapitanem Obywateli.

I Tevez wrócił. 7 listopada, bez zgody klubu, wyleciał do ojczyzny i odmawiał powrotu aż do połowy lutego. Klub zdecydował się nałożyc na niego kolejną karę – 1,2 miliona funtów – a także wstrzymał wypłacanie kontraktu Argentyńczyka. Łatwo policzyć, że kosztowało go to czternaście tygodniówek. Jako że „Apacz” zarabiał wtedy w Manchesterze 200 tysięcy funtów tygodniowo, The Citizens zaoszczędzili 2,8 miliona.

Dzień przed tym, jak zdecydował się znów pojawić w Manchesterze, Argentyńczyk udzielił jeszcze wywiadu argentyńskiemu Fox Sports, mówiąc na antenie, że Roberto Mancini potraktował go jak psa. Nazywał też Manchester „małym i deszczowym miastem z dwiema restauracjami”.

Mancini nigdy nie skreślił go jednak z listy zawodników zgłoszonych do rozgrywek, drzwi do powrotu pozostawały więc otwarte.

— Podjechał do ośrodka swoim czarnym Hummerem około 16:45. Kilka minut po godzinnych badaniach zatrzymał się przy bramie, by rozdać kilka autografów. Gdy spytałem go, czy to dobre uczucie wrócić do zespołu, przytaknął kiwnięciem głową i odjechał — relacjonował reporter BBC Radio 5 live, Steve Blears.

Znacznie bardziej wylewny był na boisku. Powrót naznaczył asystą przy zwycięskim golu Samira Nasriego z Chelsea, kilka tygodni później dał koncert godny największych tenorów – ustrzelił hat-tricka w Norwich, celebrując jedną z bramek zamachem golfisty. Zarzucano mu bowiem, że podczas trzech miesięcy z okładem spędzonych w Argentynie bardziej interesowało go, ile wynosi par na kolejnym dołku niż to, jak idzie zespołowi, z którym wciąż jest związany kontraktem.

Mancini nie mógł jednak udawać, że Tevez nie jest jednym z najlepszych piłkarzy, jakich ma do dyspozycji. W ostatnich sześciu kolejkach sezonu – wszystkie te mecze City wygrało – Argentyńczyk wychodził na boisko w pierwszym składzie, choć żadnego nie rozegrał w pełnym wymiarze czasowym.

Stało się coś, co wszyscy uważali za niemożliwe. Tevez nie tylko wrócił do zespołu na końcówkę rozgrywek, ale zdecydował się w nim pozostać także na kolejny sezon, choć na zainteresowanie narzekać nie mógł. Dopiero kiedy zwolniono Roberto Manciniego, i Argentyńczyk zdecydował się odejść do Juventusu. Powiedzieć, że ściągając takiego piłkarza za mniej niż 10 milionów funtów, było świetnym interesem Włochów, to nic nie powiedzieć. Ale ówczesny dyrektor sportowy Juventusu Beppe Marotta był mistrzem przeprowadzania tego typu transakcji. To on ściągał na zasadzie wolnego transferu Andreę Pirlo, Daniego Alvesa, Paula Pogbę, Kingsleya Comana, a za kwoty nieprzekraczające 15 milionów euro – choćby Andreę Barzagliego, Wojciecha Szczęsnego, Blaise’a Matuidiego czy Arturo Vidala.

Tym lepszy był to biznes, że Tevez potrafił przyznać, że w Manchesterze City zachowywał się nieprofesjonalnie. Że żałuje i że postara się, by nic podobnego w Juventusie się nie przytrafiło. Massimiliano Allegri szybko uczynił z niego kluczową postać drużyny, dając Tevezowi podobne uczucie do tego, którym obdarował go Roberto Mancini.

To właśnie brak tejże miłości ze strony sir Alexa Fergusona miał być powodem, dla którego po dwuletnim wypożyczeniu na Old Trafford, Tevez nie został przez Manchester United wykupiony. Mimo że Czerwone Diabły kosztowałoby to znacznie mniej dzięki klauzuli w umowie wypożyczenia wynoszącej około 25,5 miliona funtów.

Ferguson wolał bowiem Dimitara Berbatowa. Tak jak w pierwszym sezonie Teveza w United Argentyńczyk występował w większości spotkań od pierwszej minuty, tak w kolejnym, po sprowadzeniu Bułgara, musiał się pogodzić z ograniczeniem minut na boisku.

„Przyjście Dimitara Berbatowa we wrześniu 2008 było wyzwaniem, do którego Tevez nie dorósł. Balansował między zespołem a ławką, zaczął się czuć niepewnie. Po pierwszym roku, gdy był ciągle głodny, zaczął odpuszczać na treningach. Nieustannie twierdził, że bolały go plecy. Bardzo polubił wizyty u masażystów. Wszyscy w United czuliśmy, że w drugim sezonie nie wkłada w grę dla tego klubu serca. Był zawiedziony transferem Berby, a Carlos jest zawodnikiem, który musi czuć się kochany. Nie potrafi być szczęśliwy, gdy zagra jeden mecz na trzy” – pisał później w autobiografii Gary Neville.

Tevez mimo wszystko chciał pozostać w Manchesterze. Pamiętny obrazek to ten, kiedy po golu przeciwko City podbiega w stronę lóż na Old Trafford i przykłada rękę do ucha patrząc w stronę Davida Gilla, byłego dyrektora wykonawczego Czerwonych Diabłów.

Pozostał on jednak niewzruszony, podobnie jak sir Alex Ferguson, który lata później w książce „Być liderem” zdradził, dlaczego sceptycznie podchodził do tematu pozostania Teveza w United. „Nie tyle miałem problem z Tevezem, co z Kią Joorabchianem. Miałem cały czas wrażenie, że planuje kolejny ruch dla Teveza i przez to nigdy nie miałem poczucia, że Argentyńczyk należał do United. Miałem wrażenie, że wynajmujemy go tak długo, aż Joorabchian znajdzie mu lepszą umowę gdziekolwiek indziej.”

Zmiana barw na te lokalnego rywala sprawiła, że i kibice zmienili śpiewkę i od nawoływania o podpisanie z Tevezem dłuższego kontraktu i gwizdania, gdy Ferguson decydował się w meczu z Arsenalem zdjąć go z boiska, przeszli do „we never wanted you anyway” („tak naprawdę nigdy cię nie chcieliśmy”) i wyzywania swojego byłego napastnika od kurew łasych na pieniądze.

Zmiana barw na te lokalnego rywala sprawiła, że i kibice zmienili śpiewkę i od nawoływania o podpisanie z Tevezem dłuższego kontraktu i gwizdania, gdy Ferguson decydował się w meczu z Arsenalem zdjąć go z boiska, przeszli do „we never wanted you anyway” („tak naprawdę nigdy cię nie chcieliśmy”) i wyzywania swojego byłego napastnika od kurew łasych na pieniądze.

Po dziś dzień  Tevez pozostaje postacią, która ani po jednej, ani po drugiej części Manchesteru nikomu nie pozostaje obojętna. W siedem lat zawiesił na szyi dziesięć złotych medali, miał udział przy grubo ponad setce trafień zespołów z tego miasta, po drodze jednak wielokrotnie wchodząc w konflikt z bezpośrednimi przełożonymi. I prawem, bo był też przecież nie raz łapany na jeździe samochodem bez prawa jazdy, co ostatecznie skończyło się wyrokiem skazującym na 250 godzin prac społecznych.

Manchester City wygra z Manchesterem United na Old Trafford? Kurs: 1.80 w Milenium!

Pytany kiedyś, czy wobec tego, że stać go na najlepszą opiekę lekarską, podda się operacji plastycznej, by usunąć ze swojego ciała rozległe blizny – pamiątkę z dzieciństwa po oparzeniu wrzątkiem – odpowiedział: — Nigdy w życiu. Albo bierzesz mnie takiego, jakim jestem, albo nie.

Spokojnie można tę odpowiedź rozszerzyć daleko poza samą fizjonomię zawodnika. Niesfornego, ale piekielnie dobrego. Niereformowalnego poza boiskiem, na nim zaś przykładnego wojownika dającego swoim kompanom sygnał do zmasowanego ataku. Taki był jego urok.

Albo bierzesz go takiego, jakim jest, albo nie.

***

Liczby Carlosa Teveza w Anglii:

West Ham United (2006-2007): 29 meczów, 7 goli, 5 asyst
Manchester United (2007-2009): 99 meczów, 34 gole, 14 asyst
Manchester City (2009-2013): 148 meczów, 73 gole, 35 asyst

Sukcesy:

– zwycięstwo w Lidze Mistrzów: 2007/08
– zwycięstwo w Premier League: 2007/08, 2008/09, 2011/12
– zwycięstwo w FA Cup: 2010/11
– zwycięstwo w Carling Cup: 2008/09
– Klubowe Mistrzostwo Świata: 2008
– Tarcza Wspólnoty: 2008, 2009, 2013
– król strzelców Premier League: 2010/11
– nominacja do nagrody PFA Player of The Year: 2009/10, 2010/11
– drużyna sezonu PFA: 2010/11

***

SZYMON PODSTUFKA

fot. NewsPix.pl

Uncategorized
18.08.2022

Benfica i Maccabi bliżej awansu. Podsumowanie środowych meczów el. do Ligi Mistrzów

W środę mogliśmy obejrzeć pozostałe trzy mecze eliminacji do Ligi Mistrzów. Pierwsze spotkanie rozpoczęło się już o 18:45. Było to starcie Karabachu Agdam z Viktorią Pilzno. W tym pojedynku padł remis. Owszem, Azerowie mieli przewagę, która miała pokrycie w statystykach. Oddali dwanaście strzałów, w tym siedem celnych. Ponadto częściej niż Czesi utrzymywali się przy piłce. Viktoria natomiast tylko raz zdołała posłać futbolówkę w światło bramki rywala. […]
18.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Oficjalnie: Domenico Berardi przedłużył kontrakt z Sassuolo do 2027 roku

Włoski skrzydłowy złożył dzisiaj podpis pod nową umową ze swoim dotychczasowym pracodawcą. Nowy kontrakt 28-latka ma obowiązywać do 30 czerwca 2027 roku. Dla wielu tym samym Berardi definitywnie zamknął sobie drzwi do tego, aby zaistnieć w świecie wielkiej piłki. Spędził on bowiem całą seniorską karierę w zespole „Neroverdich”, którego jest wychowankiem. Co prawda latem 2013 roku przeszedł za 4,5 miliona euro do Juventusu, aczkolwiek „Stara Dama” postanowiła […]
17.08.2022
Inne sporty
17.08.2022

ME w Monachium. Dwa medale na 400 metrów! Srebrna Ewa Różańska!

Co za dzień Polaków w Monachium! A właściwie to Polek, gdyż dzięki fenomenalnej postawie naszych rodaczek zdobyliśmy dziś aż trzy medale. W biegu na 400 metrów znakomicie spisały się Aniołki Matusińskiego. Natalia Kaczmarek i Anna Kiełbasińska zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce, ulegając jedynie znakomitej Femke Bol. Ale to nie koniec dobrych wieści. Kolejny raz okazało się, że Polska młotem stoi. W finale tej konkurencji kobiet nie zobaczyliśmy ani Anity Włodarczyk ani Malwiny […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

TVP Sport pokaże również rewanżowe mecze Rakowa i Lecha

Już jutro Raków i Lech rozegrają u siebie swoje pierwsze mecze w ramach czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Obydwa spotkania będzie można obejrzeć na antenach oraz w aplikacji TVP Sport. Dziś stacja poinformowała, że będzie transmitować również spotkania rewanżowe naszych drużyn w europejskich pucharach. Wspomniane rewanże odbędą się 25 sierpnia. Raków rozpocznie swoje starcie o 19:00, Lech zaś o 20:30. Jutro częstochowianie rozpoczną spotkanie o 18:00, […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Paco Alcacer zagra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Paco Alcacer opuszcza Europę. Odchodzi do Sharjah FC. W ostatnich miesiącach Hiszpan zaliczył spektakularny zjazd i stał się zbędnym ogniwem w układance Unaia Emery’ego. Na domiar złego jego pensja nie należała do niskich, więc Villarreal postanowił pozbyć się 29-latka. Mówiło się o potencjalnym transferze do Valencii lub Celty Vigo, natomiast na doniesieniach się skończyło. Ostatecznie Paco Alcacer trafił na roczne wypożyczenie do klubu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tej drużynie występuje […]
17.08.2022
Suche Info
17.08.2022

Atletico nie chce sprzedać Joao Felixa do Manchesteru United

Marca informowała, że Czerwone Diabły przymierzają się do pozyskania Joao Felixa. Okazuje się, że Atletico nie jest zainteresowane sprzedażą Portugalczyka. Według Fabrizio Romano angielski klub złożył ofertę kupna Joao Felixa, ale Los Colchoneros ją odrzucili i nie zamierzają tego lata pozbywać się swojej największej gwiazdy. Diego Simeone nie chce stracić 23-latka, widzi w nim lidera Atletico, a jego zdanie podzielają najważniejsze osoby w klubie. Piłkarz ten zaliczył […]
17.08.2022
Premier League
17.08.2022

Nie będzie drugiego PSG? Saudyjska rewolucja w Newcastle

Miał być Neymar, Gareth Bale i Zinedine Zidane, a jest Chris Wood, Sven Botman i Eddie Howe. Saudyjska rewolucja w Newcastle United nie wygląda tak, jak wielu przewidywało, ale wydaje się, że to może wyjść tylko na dobre. Na St. James’s Park panuje wyjątkowy spokój i nikt nawet nie myśli o wykonywaniu pochopnych ruchów. Od strony czysto sportowej wszystko wygląda niezwykle rozsądnie, ale kibiców martwi coś innego – tzw. „saudyfikacja” klubu.  […]
17.08.2022
Premier League
16.08.2022

„Seksualny drapieżnik”. Benjamin Mendy na ławie oskarżonych

– To kolejny rozdział bardzo starej historii o mężczyznach, którzy gwałcą i napadają seksualnie na kobiety, bo uważają, że są potężni, a wszystko ujdzie im na sucho – w ten sposób prokurator Timothy Cray opisał sprawę byłego piłkarza Manchesteru City Benjamina Mendy’ego przed sądem w Chester. Nie było to jednak najgorsze, co usłyszeli i zobaczyli obecni na sali sądowej. Wydarzenia, które miały miejsce w posiadłości mistrza świata w Cheshire mrożą krew w żyłach, ale najgorsze jest to, że to nie pierwszy […]
16.08.2022
Anglia
15.08.2022

Darwin z nagrodą Darwina. Falstart Liverpoolu

Nagrody Darwina są przyznawane za wyjątkową głupotę. Śmiało możemy nominować do tego plebiscytu Darwina Nuneza, któremu przepaliły się styki w głowie i stwierdził, że walnie z dyńki obrońcę Crystal Palace. Liverpool gonił wynik, a Urugwajczyk, który zamiast pomóc drużynie, dodatkowo ją osłabił. Wyjątkowo kretyńskie zachowanie. Za nami 2. kolejki a The Reds mają już cztery punkty straty do Manchesteru City. Najpierw zremisowali 2:2 z Fulham, a w poniedziałkowy wieczór przed własną publicznością podzielili […]
15.08.2022
Anglia
14.08.2022

Conte vs Tuchel. Na boisku 2:2, ale czy w oktagonie też byłby remis?

Thomas Tuchel kontra Antonio Conte na Fame MMA? Halo, Wojtek Gola, jeśli oglądałeś derby Londynu to spróbuj zorganizować taką walkę. Między szkoleniowcami wrzało przez cały mecz. Nie panowali nad swoimi emocjami. Po końcowym gwizdku zamiast sobie podziękować, postanowili raz jeszcze rzucić się na siebie, a w konsekwencji obaj dostali po czerwonej kartce.  Cóż to były za emocjonujące derby Londynu! Wydawało się, że Chelsea na luzie ogra Tottenham, bo długimi fragmentami […]
14.08.2022
Premier League
09.08.2022

Czy Aleksandar Mitrović jest za słaby na Premier League?

45 bramek w 44 ostatnich meczach ligowych – takim dorobkiem może się pochwalić Aleksandar Mitrović. Serb przeżywa obecnie chyba najlepsze chwile w swojej karierze, ale wciąż musi się mierzyć z całą masą niedowiarków, którzy powątpiewają w jego zdolności do pobicia Premier League. Początek nowego sezonu ma niezły, bo o jego wielkości przekonał się sam Liverpool Juergena Kloppa, ale czy to ma szansę potrwać dalej?  Nieszczęśliwy marzyciel Aleksandar Mitrović został […]
09.08.2022
Premier League
08.08.2022

Saliba niczym Ferdinand. Nadchodzi przełom w Arsenalu

– Powiedziałem po meczu, że przypomina mi Rio Ferdinanda – te słowa padły z ust Garry’ego Neville’a po fantastycznym występie Williama Saliby w spotkaniu przeciwko Crystal Palace. Francuz zaliczył wybitny występ, który świadczy tylko o tym, że na Emirates w końcu wszystko wydaje się iść w odpowiednim kierunku. To będzie przełomowy sezon dla Kanonierów a 21-letni stoper, niczym rzeczony Ferdinand w Manchesterze United, będzie kluczową postacią w drużynie Mikela Artety.  Aż 49 podań, ich dokładność […]
08.08.2022
Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
lep na walenie
lep na walenie
2 lat temu

Świetne umiejętności, kiepska głowa. Do tego narcyz. Mógł osiągnąć znacznie więcej.

zuy_pan
zuy_pan
2 lat temu
Reply to  lep na walenie

Niby tak, ale niekoniecznie, bo u niego z tej głowy, która często mu przeszkadzała, wynikały też cechy które powodowały, że bywał tak kurewsko dobry. Szaleństwo, zadziorność, nieustępliwość – bez tego Tevez, któremu chociażby brakowało wzrostu, mógłby być jednym z wielu niezłych technicznie napastników, ale właśnie tą głową nadrabiał. Są różne typy wielkich piłkarzy, z jednej strony mamy Messiego, Ronaldo czy Lewandowskiego, spokojnych w swojej wielkości, wiecznie się rozwijających, turbo-profesjonalistów, z drugiej, dziś rzadszy typ szaleńców, wielkich czubów, których zachowanie trudno przewidzieć i przez to są jeszcze trudniejsi do zatrzymania – Maradonę, Cantonę, Teveza czy Suareza. Jest jeszcze klika typów (takich jak np Ronaldinho), ale mniejsza z tym. Messi czy Ronaldo może i osiągną więcej, dłużej trwają ich kariery na topie, ale w szczycie to Tevez czy Maradona budzili większe emocje i generalnie pamięć o tych piłkarzach będzie podobna. Tevez to nie jest typ Balotelliego, genialnego kretyna który osiadł na laurach po kilku dobrych meczach na Euro 2012, ten mógł osiągnąć więcej, bo nie osiągnął poza tym Euro prawie nic, Tevez był genialnym napastnikiem przez niemal dekadę, zdobył tytuły i trofea, niewiele więcej się dało (no może coś z reprezentacją, ale znamy temat Argentyny nie od dziś).

dario armando
dario armando
2 lat temu

I jak tu nie uwielbiać tych Argentyńczyków

Sztylet
Sztylet
2 lat temu

Bardzo fajny tekst.

Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza
2 lat temu

Jakoś nie imponują mi tzw. niesforni poza boiskiem. Oprócz tej niesfornosci i aparycji pamiętam go także, że zawalił ważny mecz Argentynie w Copa American.

zuy_pan
zuy_pan
2 lat temu

Reprezentacja Argentyny to dziwny temat, bo tam presji nie wytrzymują przecież od lat i to wszyscy, Tevez nie był jedynym i nie jedyny zawalał im mecze, trudno to w ogóle wytłumaczyć, ale jakby to było kryterium to Messiego też należy uznać za słabego.

Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza
2 lat temu

Miała swego czasu Argentyna indywidualności w ataku: Messi, Aguero, Tevez, Higuain, Milito. Problem w tym, że na mundial to oni nigdy nie dojechali z forma. Siła ofensywy w teorii większa od Argentyny 78 a może i 86.