post Szymon Podstufka

Opublikowane 08.03.2020 12:53 przez

Szymon Podstufka

„I tak cię nie chcieliśmy” – śpiewali mu kibice Manchesteru United.

„Tevez out” – taki transparent w jego kierunku wywiesili fani Manchesteru City.

Mocne to słowa w kierunku piłkarza, który w gablotach tych dwóch klubów zostawił łącznie dziesięć trofeów, w tym jeden Puchar Mistrzów i trzy za pierwsze miejsce w Premier League. Carlos Tevez był jednak zawsze postacią, która sprawiała, że w żyłach buzuje się krew. Kwestią miejsca i czasu było to, czy buzowała ona z miłości, czy z nienawiści.

***

— Najlepszy napastnik, z jakim grałem? Tevez.
Wayne Rooney

***

Granica między miłością a nienawiścią bywa bardzo krucha. Jeśli Carlos Tevez miał dać z siebie wszystko, musiał się czuć kochany.

Nie jest trudno wskazać najlepszy czas w karierze Argentyńczyka. Pierwsze dwa sezony w Manchesterze City to czas, kiedy „Apacz” miał udział przy 42% bramek zdobytych przez The Citizens. Czas, gdy został – do spółki z Dimitarem Berbatowem – królem strzelców Premier League. Czas zakończenia nieznośnego oczekiwania kibiców City na trofeum.

Czas, w którym Roberto Mancini położył swoją rękę na ramieniu Teveza. A wraz z nią – opaskę kapitańską.

Argentyńczyk nigdy nie nauczył się języka angielskiego w stopniu, który pozwoliłby na swobodne udzielanie wywiadów. Ograniczył się do podstawowych zwrotów, które nieco ułatwiły mu życie na wyspach. Wybór go na kapitana, gdy w zespole Manchesteru City był już choćby późniejszy właściciel opaski, Vincent Kompany, nie było wyborem oczywistym.

Język językiem, również i podejście Teveza do codziennych obowiązków nie stanowiło wzorca zaangażowania godnego umieszczenia w Sevres.

— Mentalność Carlosa Teveza? Od poniedziałku do piątku zrobić wymagane minimum. A w sobotę gnać na złamanie karku — opisywał swojego byłego klubowego kolegę Stephen Ireland. Wtórował mu Brazylijczyk Rafael: — Nigdy nie był zaangażowany w treningi. Nie dawał z siebie stu procent na zajęciach, ale kiedy wychodził na boisko w meczu, zawsze grał na sto procent.

Chcecie zagrać kuponik na derby Manchesteru? W Milenium witają gracza nie chlebem i solą, a całą imprezką z kapelą mariachi w tle. Nowi gracze mogą zyskać ponad 3120 zł bonusu na start wykorzystując kod: WESZLOVIP!

Opaska nie miała być jednak synonimem statusu lidera. Miała symbolizować uczucie, jakim Roberto Mancini darzył wtedy najdroższego i najlepiej zarabiającego piłkarza w Premier League. Według dokumentów ujawnionych przez „Football Leaks” na łamach „Der Spiegel”, Tevez kosztował City 51,25 miliona euro, które Obywatele zapłacili… Harlem Springs, firmie której właścicielem był agent Teveza, Irański biznesmen Kia Joorabchian.

Tevez nie przestawał odpłacać się Manciniemu za to, że uczynił go kluczową postacią swojej drużyny. Transferem-oświadczeniem dla reszty świata, że oto w Manchesterze rośnie druga potęga, miał być Robinho. Nie wypaliło. Okazał się nim być dopiero sprowadzony rok później Argentyńczyk.

***

Nieodłącznym elementem kultury kibicowskiej w Anglii są przygotowywane przez fanów banery. Wiele z nich urasta z czasem do rangi symbolu. Tak właśnie było z „tickerem”. Słynnym aktualizowanym każdego roku, począwszy od 2002, transparentem kibiców Manchesteru United. Za jego pomocą fani Czerwonych Diabłów odmierzali czas od ostatniego trofeum lokalnych rywali, Manchesteru City.

Ostatni raz „ticker” zawisł w 2011 roku, symbolizując 35-letni okres posuchy. Fani City zmierzający na finał FA Cup na Wembley mieli w razie zwycięstwa przygotowaną swoją wersję transparentu. Już bez panoramy Manchesteru, nad którą widnieje czerwone niebo, z wyzerowanym licznikiem.

Nic więc dziwnego, że gdy dla The Citizens pojawiła się okazja, by zagrać na nosie nieustannie umniejszającym im (nie bez powodu) rywalom, złapali ją obiema rękami i wycisnęli jak cytrynę.

Sir Alex Ferguson przez długie lata ignorował poczynania City. Nie poświęcał temu zespołowi zbyt wiele miejsca podczas swoich konferencji prasowych czy wywiadów, nigdy nie traktował jako równorzędnego rywala. A jednak jeszcze w czasach, gdy „ticker” wisiał na Old Trafford, udało się Obywatelom zajść Szkotowi za skórę. Bynajmniej nie boiskowym wyczynem. Jeszcze nie wtedy.

Plakatem.

„Welcome to Manchester”. „Witamy w Manchesterze”. Marketingowy majstersztyk wspominany wśród kibiców po dziś dzień. Klub z Etihad Stadium zapłacił za jego wykonanie i umieszczenie 30 tysięcy funtów i który okazał się być wart każdego wydanego pensa.

Wymowne, że odpowiedzialny za jego wykonanie David Pullan, ówczesny dyrektor marketingu w Manchesterze City, kopię plakatu – oczywiście znacznie mniejszych rozmiarów – otrzymał jakiś czas później w prezencie od dyrektora wykonawczego, Garry’ego Cooka.

Ileż z tym jednym hasłem wiązało się podtekstów. Pisały o nim media na całym świecie. W „The New York Times” można było przeczytać, że jego przesłanie jest następujące: „Carlos Tevez znalazł się w końcu w innym Manchesterze niż ten bezczelny, reprezentowany przez United mające więcej kibiców za granicą niż u siebie”. City nie wywiesiło go też w pierwszym lepszym widocznym miejscu, a naprzeciwko Manchester Arena, skierowany w stronę Salford, skąd pochodzi wielu kibiców United.

Pullan wspominał niedawno na łamach „The Athletic”, że gdy jeździł do pracy, codziennie zatrzymywał się pod billboardem, gdzie każdego ranka znajdował skarpety wypełnione czerwoną farbą. Kibice United próbowali dorzucić nimi do podobizny Teveza, udało się to przez dwa tygodnie – po tym czasie plakat zdjęto – tylko nielicznym.

Przez pierwsze dwa lata po przenosinach za miedzę, Tevez traktował każdy mecz jak spotkanie najważniejsze w życiu. Strzelanie goli i asystowanie kolegom było równie ważne, co zaoranie każdego centymetra kwadratowego boiska. Gra przeciwko Argentyńczykowi to dla obrońcy była nieustanna udręka. Gonił od jednego do drugiego, nie dawał ani chwili wytchnienia. Wykorzystywał każdy cień wątpliwości, każdy moment zawahania. Tak jak mówił cytowany wcześniej Stephen Ireland, gnał na złamanie karku.

Nietrudno wyobrazić sobie więc jego nastawienie, gdy przychodziło grać z United.

Tevez nigdy nie był typem człowieka, który gryzłby się w język i unikał kontrowersji. Raczej mówił wszystko to, co mu ślina na język przyniosła. Oczywiście w mediach hiszpańskojęzycznych, co jednak Anglicy błyskawicznie tłumaczyli i przedrukowywali we wszystkich możliwych redakcjach. Kiedy w pucharze ligi zdobył dwa gole przeciwko United, oba celebrował przed ławką na której zasiadali rezerwowi Czerwonych Diabłów. Pierwszego – przykładając sugestywnie rękę do ucha, drugiego – wykonując obsceniczny gest lizania tyłka, skierowany do Gary’ego Neville’a. Nazwanego swego czasu przez Teveza „dupowłazem”.

Gdy zaś City po 35-letnim oczekiwaniu wreszcie doczekało się trofeum – zwycięstwa w FA Cup – podczas parady, jadąc na dachu otwartego autobusu, dał się obfotografować z napisem „R.I.P. Fergie”. „Spoczywaj w pokoju, Fergie”. Odnosił się on do słów Szkota: — Manchester City zdobędzie trofeum? Po moim trupie.

The Citizens, klub niekoniecznie szukający wtedy zwady, wystosował niedługo później oświadczenie z przeprosinami, które jednak podarł i wyrzucił do kosza Tevez. Mówiąc argentyńskim dziennikarzom: — Ferguson jest jak prezydent Anglii. Kiedy powie coś złego o piłkarzu, nikt nie każe mu przepraszać. Ale gdy ktoś zażartuje z niego, musi przeprosić. Ja nie przepraszam.

Swoją drogą na paradzie miało Teveza nie być. Chciał od razu po zakończeniu sezonu polecieć na wakacje. Gdy jednak władze klubu przekazały mu, ile taka niesubordynacja będzie Argentyńczyka kosztować, pokręcił nosem, ale szybko zmienił zdanie.

Już wcześniej nie dogadywał się zresztą z wieloma wysoko postawionymi ludźmi w City. Jeszcze podczas trwania sezonu 2010/11 złożył wniosek o wystawienie go na listę transferową, co okazało się być niesamowicie kosztowną decyzją. W kontrakcie był bowiem zapis na taką okoliczność. Głosił on, że w razie oficjalnej prośby o transfer Tevez traci prawo do wszystkich zapisanych w umowie premii. Można się tylko domyślać, jak wiele milionów to Argentyńczyka kosztowało. Według dokumentów, które ujrzały światło dzienne za pośrednictwem „Football Leaks”, zapisy umowy gwarnatowały mu bowiem 7,5 miliona funtów za podpisanie kontraktu, drugie tyle w bonusach lojalnościowych, milion euro za awans do Ligi Mistrzów, kolejny milion za zdobycie tytułu króla strzelców ligi angielskiej, a także spore dodatki meczowe.

Najbardziej pamiętny konflikt na linii City-Tevez, to jednak ten rozpoczęty w dniu meczu z Bayernem w Lidze Mistrzów. Ten, który kosztował Teveza – jak donosił „The Telegraph” 792 tysiące funtów kary. Dość powiedzieć, że nigdy wcześniej żaden zawodnik nie został tak surowo potraktowany przez decydentów klubu z Manchesteru.

Są dwie wersje tej historii. Jedna głosi, że Carlos Tevez odmówił Roberto Manciniemu wejścia na boisko, druga – że przekazał mu, że nie ma zamiaru kontynuować rozgrzewki. Niezależnie od tego, co faktycznie się wydarzyło, Włoch był rozsierdzony. Podwójnie, bo mecz z Bayernem jego zespół przegrał bezdyskusyjnie, 0:2.

— Wracaj do Argentyny! W City jesteś skończony — miał rzucić po meczu do Argentyńczyka, który jak łatwo się domyślić przestał być jednocześnie kapitanem Obywateli.

I Tevez wrócił. 7 listopada, bez zgody klubu, wyleciał do ojczyzny i odmawiał powrotu aż do połowy lutego. Klub zdecydował się nałożyc na niego kolejną karę – 1,2 miliona funtów – a także wstrzymał wypłacanie kontraktu Argentyńczyka. Łatwo policzyć, że kosztowało go to czternaście tygodniówek. Jako że „Apacz” zarabiał wtedy w Manchesterze 200 tysięcy funtów tygodniowo, The Citizens zaoszczędzili 2,8 miliona.

Dzień przed tym, jak zdecydował się znów pojawić w Manchesterze, Argentyńczyk udzielił jeszcze wywiadu argentyńskiemu Fox Sports, mówiąc na antenie, że Roberto Mancini potraktował go jak psa. Nazywał też Manchester „małym i deszczowym miastem z dwiema restauracjami”.

Mancini nigdy nie skreślił go jednak z listy zawodników zgłoszonych do rozgrywek, drzwi do powrotu pozostawały więc otwarte.

— Podjechał do ośrodka swoim czarnym Hummerem około 16:45. Kilka minut po godzinnych badaniach zatrzymał się przy bramie, by rozdać kilka autografów. Gdy spytałem go, czy to dobre uczucie wrócić do zespołu, przytaknął kiwnięciem głową i odjechał — relacjonował reporter BBC Radio 5 live, Steve Blears.

Znacznie bardziej wylewny był na boisku. Powrót naznaczył asystą przy zwycięskim golu Samira Nasriego z Chelsea, kilka tygodni później dał koncert godny największych tenorów – ustrzelił hat-tricka w Norwich, celebrując jedną z bramek zamachem golfisty. Zarzucano mu bowiem, że podczas trzech miesięcy z okładem spędzonych w Argentynie bardziej interesowało go, ile wynosi par na kolejnym dołku niż to, jak idzie zespołowi, z którym wciąż jest związany kontraktem.

Mancini nie mógł jednak udawać, że Tevez nie jest jednym z najlepszych piłkarzy, jakich ma do dyspozycji. W ostatnich sześciu kolejkach sezonu – wszystkie te mecze City wygrało – Argentyńczyk wychodził na boisko w pierwszym składzie, choć żadnego nie rozegrał w pełnym wymiarze czasowym.

Stało się coś, co wszyscy uważali za niemożliwe. Tevez nie tylko wrócił do zespołu na końcówkę rozgrywek, ale zdecydował się w nim pozostać także na kolejny sezon, choć na zainteresowanie narzekać nie mógł. Dopiero kiedy zwolniono Roberto Manciniego, i Argentyńczyk zdecydował się odejść do Juventusu. Powiedzieć, że ściągając takiego piłkarza za mniej niż 10 milionów funtów, było świetnym interesem Włochów, to nic nie powiedzieć. Ale ówczesny dyrektor sportowy Juventusu Beppe Marotta był mistrzem przeprowadzania tego typu transakcji. To on ściągał na zasadzie wolnego transferu Andreę Pirlo, Daniego Alvesa, Paula Pogbę, Kingsleya Comana, a za kwoty nieprzekraczające 15 milionów euro – choćby Andreę Barzagliego, Wojciecha Szczęsnego, Blaise’a Matuidiego czy Arturo Vidala.

Tym lepszy był to biznes, że Tevez potrafił przyznać, że w Manchesterze City zachowywał się nieprofesjonalnie. Że żałuje i że postara się, by nic podobnego w Juventusie się nie przytrafiło. Massimiliano Allegri szybko uczynił z niego kluczową postać drużyny, dając Tevezowi podobne uczucie do tego, którym obdarował go Roberto Mancini.

To właśnie brak tejże miłości ze strony sir Alexa Fergusona miał być powodem, dla którego po dwuletnim wypożyczeniu na Old Trafford, Tevez nie został przez Manchester United wykupiony. Mimo że Czerwone Diabły kosztowałoby to znacznie mniej dzięki klauzuli w umowie wypożyczenia wynoszącej około 25,5 miliona funtów.

Ferguson wolał bowiem Dimitara Berbatowa. Tak jak w pierwszym sezonie Teveza w United Argentyńczyk występował w większości spotkań od pierwszej minuty, tak w kolejnym, po sprowadzeniu Bułgara, musiał się pogodzić z ograniczeniem minut na boisku.

„Przyjście Dimitara Berbatowa we wrześniu 2008 było wyzwaniem, do którego Tevez nie dorósł. Balansował między zespołem a ławką, zaczął się czuć niepewnie. Po pierwszym roku, gdy był ciągle głodny, zaczął odpuszczać na treningach. Nieustannie twierdził, że bolały go plecy. Bardzo polubił wizyty u masażystów. Wszyscy w United czuliśmy, że w drugim sezonie nie wkłada w grę dla tego klubu serca. Był zawiedziony transferem Berby, a Carlos jest zawodnikiem, który musi czuć się kochany. Nie potrafi być szczęśliwy, gdy zagra jeden mecz na trzy” – pisał później w autobiografii Gary Neville.

Tevez mimo wszystko chciał pozostać w Manchesterze. Pamiętny obrazek to ten, kiedy po golu przeciwko City podbiega w stronę lóż na Old Trafford i przykłada rękę do ucha patrząc w stronę Davida Gilla, byłego dyrektora wykonawczego Czerwonych Diabłów.

Pozostał on jednak niewzruszony, podobnie jak sir Alex Ferguson, który lata później w książce „Być liderem” zdradził, dlaczego sceptycznie podchodził do tematu pozostania Teveza w United. „Nie tyle miałem problem z Tevezem, co z Kią Joorabchianem. Miałem cały czas wrażenie, że planuje kolejny ruch dla Teveza i przez to nigdy nie miałem poczucia, że Argentyńczyk należał do United. Miałem wrażenie, że wynajmujemy go tak długo, aż Joorabchian znajdzie mu lepszą umowę gdziekolwiek indziej.”

Zmiana barw na te lokalnego rywala sprawiła, że i kibice zmienili śpiewkę i od nawoływania o podpisanie z Tevezem dłuższego kontraktu i gwizdania, gdy Ferguson decydował się w meczu z Arsenalem zdjąć go z boiska, przeszli do „we never wanted you anyway” („tak naprawdę nigdy cię nie chcieliśmy”) i wyzywania swojego byłego napastnika od kurew łasych na pieniądze.

Zmiana barw na te lokalnego rywala sprawiła, że i kibice zmienili śpiewkę i od nawoływania o podpisanie z Tevezem dłuższego kontraktu i gwizdania, gdy Ferguson decydował się w meczu z Arsenalem zdjąć go z boiska, przeszli do „we never wanted you anyway” („tak naprawdę nigdy cię nie chcieliśmy”) i wyzywania swojego byłego napastnika od kurew łasych na pieniądze.

Po dziś dzień  Tevez pozostaje postacią, która ani po jednej, ani po drugiej części Manchesteru nikomu nie pozostaje obojętna. W siedem lat zawiesił na szyi dziesięć złotych medali, miał udział przy grubo ponad setce trafień zespołów z tego miasta, po drodze jednak wielokrotnie wchodząc w konflikt z bezpośrednimi przełożonymi. I prawem, bo był też przecież nie raz łapany na jeździe samochodem bez prawa jazdy, co ostatecznie skończyło się wyrokiem skazującym na 250 godzin prac społecznych.

Manchester City wygra z Manchesterem United na Old Trafford? Kurs: 1.80 w Milenium!

Pytany kiedyś, czy wobec tego, że stać go na najlepszą opiekę lekarską, podda się operacji plastycznej, by usunąć ze swojego ciała rozległe blizny – pamiątkę z dzieciństwa po oparzeniu wrzątkiem – odpowiedział: — Nigdy w życiu. Albo bierzesz mnie takiego, jakim jestem, albo nie.

Spokojnie można tę odpowiedź rozszerzyć daleko poza samą fizjonomię zawodnika. Niesfornego, ale piekielnie dobrego. Niereformowalnego poza boiskiem, na nim zaś przykładnego wojownika dającego swoim kompanom sygnał do zmasowanego ataku. Taki był jego urok.

Albo bierzesz go takiego, jakim jest, albo nie.

***

Liczby Carlosa Teveza w Anglii:

West Ham United (2006-2007): 29 meczów, 7 goli, 5 asyst
Manchester United (2007-2009): 99 meczów, 34 gole, 14 asyst
Manchester City (2009-2013): 148 meczów, 73 gole, 35 asyst

Sukcesy:

– zwycięstwo w Lidze Mistrzów: 2007/08
– zwycięstwo w Premier League: 2007/08, 2008/09, 2011/12
– zwycięstwo w FA Cup: 2010/11
– zwycięstwo w Carling Cup: 2008/09
– Klubowe Mistrzostwo Świata: 2008
– Tarcza Wspólnoty: 2008, 2009, 2013
– król strzelców Premier League: 2010/11
– nominacja do nagrody PFA Player of The Year: 2009/10, 2010/11
– drużyna sezonu PFA: 2010/11

***

SZYMON PODSTUFKA

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 08.03.2020 12:53 przez

Szymon Podstufka

Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
lep na walenie
lep na walenie
10 miesięcy temu

Świetne umiejętności, kiepska głowa. Do tego narcyz. Mógł osiągnąć znacznie więcej.

zuy_pan
zuy_pan
9 miesięcy temu
Reply to  lep na walenie

Niby tak, ale niekoniecznie, bo u niego z tej głowy, która często mu przeszkadzała, wynikały też cechy które powodowały, że bywał tak kurewsko dobry. Szaleństwo, zadziorność, nieustępliwość – bez tego Tevez, któremu chociażby brakowało wzrostu, mógłby być jednym z wielu niezłych technicznie napastników, ale właśnie tą głową nadrabiał. Są różne typy wielkich piłkarzy, z jednej strony mamy Messiego, Ronaldo czy Lewandowskiego, spokojnych w swojej wielkości, wiecznie się rozwijających, turbo-profesjonalistów, z drugiej, dziś rzadszy typ szaleńców, wielkich czubów, których zachowanie trudno przewidzieć i przez to są jeszcze trudniejsi do zatrzymania – Maradonę, Cantonę, Teveza czy Suareza. Jest jeszcze klika typów (takich jak np Ronaldinho), ale mniejsza z tym. Messi czy Ronaldo może i osiągną więcej, dłużej trwają ich kariery na topie, ale w szczycie to Tevez czy Maradona budzili większe emocje i generalnie pamięć o tych piłkarzach będzie podobna. Tevez to nie jest typ Balotelliego, genialnego kretyna który osiadł na laurach po kilku dobrych meczach na Euro 2012, ten mógł osiągnąć więcej, bo nie osiągnął poza tym Euro prawie nic, Tevez był genialnym napastnikiem przez niemal dekadę, zdobył tytuły i trofea, niewiele więcej się dało (no może coś z reprezentacją, ale znamy temat Argentyny nie od dziś).

dario armando
dario armando
10 miesięcy temu

I jak tu nie uwielbiać tych Argentyńczyków

Sztylet
Sztylet
10 miesięcy temu

Bardzo fajny tekst.

Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza
10 miesięcy temu

Jakoś nie imponują mi tzw. niesforni poza boiskiem. Oprócz tej niesfornosci i aparycji pamiętam go także, że zawalił ważny mecz Argentynie w Copa American.

zuy_pan
zuy_pan
9 miesięcy temu

Reprezentacja Argentyny to dziwny temat, bo tam presji nie wytrzymują przecież od lat i to wszyscy, Tevez nie był jedynym i nie jedyny zawalał im mecze, trudno to w ogóle wytłumaczyć, ale jakby to było kryterium to Messiego też należy uznać za słabego.

Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza
10 miesięcy temu

Miała swego czasu Argentyna indywidualności w ataku: Messi, Aguero, Tevez, Higuain, Milito. Problem w tym, że na mundial to oni nigdy nie dojechali z forma. Siła ofensywy w teorii większa od Argentyny 78 a może i 86.

Hiszpania
25.01.2021

Atletico spełniło obowiązek lidera. Suarez i spółka nie zwalniają tempa

Wczoraj Real rozszarpał Deportivo Alaves. Z kolei dziś Barcelona spokojnie pokonała Elche. W takim razie, znając pokrętną logikę futbolu, istniało duże prawdopodobieństwo, że Atletico Madryt drugi raz w tym sezonie straci u siebie punkty. Na dodatek podejmowało Valencię, która mimo iż znajduje się w ogromnym kryzysie, potrafi spiąć się na najsilniejszych rywali. Ostatecznie ekipa Diego […]
25.01.2021
Anglia
24.01.2021

Czyli mecze Manchesteru United z Liverpoolem jednak mogą być ciekawe

Ten mecz był niczym film „Źle się dzieje w El Royale”. Nie był filmem Quentina Tarantino, ale stanowił nawiązanie do jego najlepszych czasów. Dzisiaj też po boisku nie biegali Paul Scholes i Steven Gerrard, lecz zdecydowanie nie mamy na co narzekać. Były fajerwerki, były wybuchy, jakbyśmy chcieli jechać do muzeum lotnictwa, to byśmy pewnie pojechali.  […]
24.01.2021
Weszło FM
24.01.2021

Poniedziałek w Weszło FM: Polska vs Niemcy na MŚ szczypiornistów, handballowy Hejt Park

Jutro na antenie radia Weszło FM dominować będzie piłka ręczna, wszak biało-czerwoni zagrają z Niemcami, ale kibice innych sportów nie będą zawiedzeni – bo pojawią się także premierowe wydania „Super Serii”, „Run Forest” czy „Football, Bloody Hell”. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji będziemy chcieli uczcić Dzień Gracza […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

QUIZ LIVE: ŁÓDŹ KONTRA RESZTA ŚWIATA


24.01.2021
Hiszpania
24.01.2021

Elche było bardzo wyrozumiałe dla zmęczonej i osłabionej Barcelony

Dość wymowne było ujęcie kamery, które telewizja pokazała widzom około 50. minuty starcia Elche z Barceloną. Ronald Koeman stał zasępiony przy ławce rezerwowych i ze znużeniem zerkał na swój zegarek. Z jednej strony – nie dziwimy się, że oglądanie tego spotkania wizualnie dyskusyjnego przyprawiało o senność. Ale z drugiej – Holender być może wtedy odliczał […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nuda na robocie – kolejny rekord Lewandowskiego

Być może dla wielu z was będzie to swego rodzaju science-fiction, ale są rekordy – poza tym Gerda Müllera rzecz jasna – których jeszcze nie pobił Robert Lewandowski. To znaczy… jest ich coraz mniej. Dziś złamał kolejną barierę. Został pierwszym piłkarzem w historii Bundesligi, który strzelił gola w ośmiu meczach wyjazdowych z rzędu. Arminia Bielefeld. […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Napoli pomyliło maraton ze sprintem. 10 sekund i po drużynie!

Dokładnie 8 sekund zajęło Napoli zdobycie bramki podczas wyjazdowego meczu z Hellas Verona. Jak obliczy każdy wytrawny matematyk – utrzymując tempo strzelania jednej bramki co 10 sekund, mecz powinien się zakończyć zwycięstwem gości w rozmiarze około 540 do zera. O dziwo – tak się nie stało. Co dziwi jeszcze mocniej – neapolitańczycy tak naprawdę po […]
24.01.2021
Włochy
24.01.2021

Hołd dla polskiej szkoły bramkarzy na włoskiej ziemi

Wojciech Szczęsny plasuje się w ścisłej czołówce bramkarzy świata. Może w trójce, może w piątce, trudno to zmierzyć. Na pewno to top topów i jest to jasne jak słońce na niebie podczas bezchmurnego dnia. I w sumie za rzadko to doceniamy. A wpływ jaki ma na Juventus jest serio olbrzymi. Kilka interwencji w meczu z […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Piątek będzie miał nowego trenera. Dziesiątego od czasu wyjazdu za granicę

Gdy Krzysztof Piątek wyjeżdżał z polskiej ligi, pewnie miał świadomość, że pozna wiele nowych osób. To normalne przy zmianie środowiska, a dla niektórych ludzi pewnie i ekscytujące. Natomiast Piątek chyba wolałby te nowe znajomości… ograniczyć. Niedługo bowiem będzie problem, by jego wszystkich zagranicznych trenerów zmieścić do jednego autobusu. Piszemy o tym, bo Hertha Berlin poinformowała, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nowy selekcjoner kotem w worku? To nie nowość

Dobrzy selekcjonerzy nie zawsze rodzą się z wielkich sukcesów trenerskich. To teza, z którą polecamy oswoić się kibicom z marszu strzelającym do Paulo Sousy. Jasne, kariera Portugalczyka do rewelacyjnych nie należy, ot, mamy do czynienia ze szkoleniowcem, który jednym butem potrafił namalować sukces, by za chwilę drugim zostawić ślad porażki. Mówimy również o człowieku bez […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Harvey Elliott – dzieciak, który może zbawić Liverpool

Od czasów Raheema Sterlinga Liverpool nie wychował piłkarsko żadnego elektryzującego publikę zawodnika. Dojrzewali obrońcy, dojrzewali pomocnicy, ale gracze stricte ofensywni zawsze byli owocami czyjeś pracy. Wydaje się jednak, że niedługo nadejdzie kres tej pięcioletniej posuchy. W 2019 roku na boiskach Premier League zadebiutował Harvey Elliott. Wszedł na dwie minuty w starciu Fulham z Wolverhampton Wanderers, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Lewandowski po rekord, United po awans

Niedziela dla fanów piłki nożnej zapowiada się kapitalnie. Przed nami dwa szlagierowe pojedynki – Schalke kontra Bayern oraz Liverpool kontra Manchester United. Jedni walczą o ligowe punkty, drudzy o awans w Pucharze Anglii. Sprawdziliśmy więc ofertę naszych kumpli, żeby wiedzieć, co warto dziś obstawić i mamy dla was kilka podpowiedzi. Schalke 04 Gelsenkirchen – Bayern […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Nigdy nie trenowałem tak ciężko jak u Hyballi. To zaprocentuje w meczach

– Każdy trener ma swoją taktykę i pomysł na grę. Trener Hyballa ma swój. I w tej taktyce, niestety, trzeba bardzo dużo biegać. Możemy sobie pomóc tym, że będziemy zasuwać na treningach, robić na nich dużo kilometrów i będzie wysoka intensywność. To wszystko, czego trener wymaga od nas, ma swoją przekładnię. Jeśli robimy na treningu […]
24.01.2021
Niemcy
24.01.2021

Pogromy, zwroty akcji, dramaty. 10 najbardziej szalonych starć Schalke z Bayernem

Kiedy na początku bieżącego sezonu ligowego Bayern Monachium powiózł Schalke 04 aż 8:0, pewne wydawały się dwie rzeczy. Po pierwsze, że ekipa z Gelsenkirchen będzie miała duże problemy z utrzymaniem się w Bundeslidze. Po drugie, że monachijczycy nie będą mieli żadnych problemów z obroną mistrzowskiego tytułu. No i jak na razie wszystko przebiega zgodnie z […]
24.01.2021
Anglia
24.01.2021

Derby Anglii dowodem na to, że nic w futbolu nie jest wieczne

Zaledwie tydzień po ostatnim meczu Manchesteru United z Liverpoolem, czeka nas powtórka. Podopieczni Jurgena Kloppa przyjadą na Old Trafford w ramach kolejnej rundy Pucharu Anglii. Nie będzie to jednak zwyczajny mecz, bo pierwszy raz od dawien dawna to nie oni będą faworytami.  Gdy w minioną niedzielę oba kluby wybiegały na murawę podczas meczu Premier League, […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Freebet 25 PLN na wszystkie ligi z TOP 5 w TOTALbet!

W TOTALbet czeka nas kolejny weekend z promocjami w tle! Tym razem ten legalny polski bukmacher ma dla nas darmowe zakłady. Freebety 25 PLN czekają na każdego, kto obstawi mecze czołowych lig w Europie – Premier League, Ligue 1, La Ligi, Bundesligi oraz Serie A. Jak odebrać nagrodę? Sprawdźcie! ZAREJESTRUJ SIĘ Z NASZEGO LINKU I […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Futbol Totalny – 60 PLN bonusu na Serie A!

Darmowe bonusy za sam fakt obstawiania meczów? Brzmi fantastycznie, więc sprawdzamy, o co chodzi. Legalny polski bukmacher eWinner przygotował dla nas kolejną odsłonę promocji „Futbol Totalny”. Promocja, dzięki której możemy zgarnąć atrakcyjne bonus za obstawianie meczów, tym razem ukierunkowana jest na włoską Serie A. W weekend czeka więc na nas 60 PLN bonusu za typowanie […]
24.01.2021
Weszło
24.01.2021

Coraz więcej Polaków w Turcji – obstaw Super Ligę bez ryzyka w Totolotku!

Damian Kądzior i Jakub Szumski powiększyli ostatnio naszą kolonię w lidze tureckiej. Na dziś liczba Polaków grających w Super Lig oraz na jej zapleczu jest już dwucyfrowa. Legalny bukmacher Totolotek postanowił to uczcić, dlatego w weekend spotkania tureckiej ekstraklasy zagramy bez ryzyka! W ramach promocji „Lucky Loser” za nietrafiony kupon zgarniemy bonus. ZGARNIJ BONUS DLA […]
24.01.2021