post Avatar

Opublikowane 07.03.2020 17:00 przez

Kacper Bartosiak

Po raz pierwszy ich ścieżki przecięły się 15 lipca 2017 roku. Adam Kownacki (20-0, 15 KO) był wówczas na początku drogi, z kolei Artur Szpilka (23-4, 16 KO) przystępował do pojedynku jako niedawny pretendent do mistrzowskiego tytułu i zdecydowany faworyt. W nowojorskim ringu doszło do trzęsienia ziemi, które trwale zmieniło polski boks, a wstrząsy wtórne są odczuwane do dziś. W sobotę 7 marca obaj pięściarze wyjdą do ringu po dwóch stronach oceanu, walcząc już w różnych kategoriach wagowych o kompletnie inne cele.

„To moje miasto!” – odgrażał się w 2017 roku przed walką pewny siebie Kownacki. W Nowym Jorku stoczył wprawdzie większość zawodowych pojedynków, ale to dopiero wygrana z rodakiem przyniosła w jego karierze prawdziwy przełom. Po raz pierwszy pokazał się na antenie dużej amerykańskiej telewizji, ale chyba jeszcze więcej udowodnił w ojczyźnie. Do tej pory nie traktowano go do końca poważnie – głównie za sprawą niezbyt sportowej sylwetki i braku znaczących nazwisk w bokserskim rozkładzie.

Zdecydowanym faworytem bukmacherów był Szpilka, który po ciężkim nokaucie w mistrzowskiej walce z Deontayem Wilderem (42-1-1, 41 KO) pauzował ponad rok. Mało kto pamięta, ale Kownacki wcale nie był rywalem pierwszego wyboru na powrót. „Szpila” był poważnie przymierzany do pojedynku z Dominikiem Breazealem (20-2, 18 KO) – wysoko notowanym pretendentem, którego nazwisko znaczyło wtedy dużo więcej. Pojedynek z Amerykaninem dostał jednak Izu Ugonoh (18-2, 15 KO), a po jego porażce poważnie rozważany był plan zemsty.

„To będzie duża walka. Będziecie zadowoleni, bo będzie to dużo lepszy rywal niż Adam Kownacki” – podkręcał atmosferę Szpilka. Ostatecznie skończyło się spotkaniem z rodakiem, który w dzieciństwie wyemigrował z rodziną do USA i nie był wówczas dobrze znany polskim kibicom. Wydawał się co najwyżej egzotyczną ciekawostką. Kilka miesięcy wcześniej pojawił się pomysł, by zaprosić zawodnika do ojczyzny i pokazać kibicom na jednej z dużych gal, ale pojawił się „problem”.

„Jeśli miałbym namawiać go do Polsat Boxing Night, to musielibyśmy troszkę o sylwetce pogadać, żeby tak zbliżył się do pana Izu jeśli chodzi o rzeźbę. To jednak jest show biznes i musimy dbać o wszystko, o estetykę” – tak komentował sprawę Marian Kmita, szef sportu w Polsacie. Temat upadł, a Kownacki szedł swoją ścieżką, niespecjalnie przejmując się uwagami dotyczącymi muskulatury.

Walka ze Szpilką spektakularnie pokazała, że pozory mylą. Dziś wiemy jednak, że forma Kownackiego z tamtego pojedynku pod pewnymi względami była… najlepsza w całej jego karierze. Do ringu wyszedł po profesjonalnym obozie przygotowawczym pod okiem doktora Jakuba Chyckiego i sparingach w Polsce z Tomaszem Adamkiem (53-6, 31 KO) i Michałem Cieślakiem (19-1, 13 KO). Ważył najmniej od początku kariery.

Jeden w górę, drugi w dół…

Z czasem stało się to widoczne wręcz jaskrawo, bo w kolejnych występach „Babyface” regularnie wnosił do ringu po kilka kilogramów więcej. Nie przeszkodziło mu to w notowaniu kolejnych zwycięstw, ale można było też odnieść wrażenie, że w niektórych walkach negatywnie odbijało się na dynamice. Sam zainteresowany długo starał się bagatelizować ten problem.

Po wygranej ze Szpilką konsekwentnie podnosił poprzeczkę. W kolejnych latach odprawił między innymi byłego mistrza świata Charlesa Martina (28-2-1, 25 KO) i dwóch niedawnych pretendentów do tytułu – Geralda Washingtona (20-4-1, 13 KO) i Chrisa Arreolę (38-6-1, 33 KO). Walka z tym ostatnim pobiła długoletni rekord liczby wyprowadzonych ciosów w wadze ciężkiej. To było dwanaście rund ostrej bijatyki, w której nikt nie chciał paść na deski.

Porażka z rodakiem na długo wykoleiła pewnego siebie Szpilkę. Po niej z hukiem zakończył amerykański etap kariery – do momentu przegranej przez ponad dwa lata trenował na miejscu pod okiem Ronniego Shieldsa. Na początku odważnie zapowiadał, że zamierza powalczyć o rewanż, ale ten temat nigdy nie nabrał rozpędu. „Artur musi teraz zasłużyć na walkę ze mną” – tłumaczył nam w 2018 roku Adam Kownacki.

Okazało się jednak, że przyszłość Szpilki wcale nie jest związana z wagą ciężką. Po porażce w Nowym Jorku nawiązał współpracę z Andrzejem Gmitrukiem. W debiucie wypunktowali na Stadionie Narodowym Dominika Guinna (38-13-1, 26 KO), jednak ich drugi wspólny pojedynek z Mariuszem Wachem (35-6, 19 KO) był prawdziwą drogą przez mękę. Ostatecznie „Szpila” wygrał niejednogłośną decyzją sędziów, ale w ostatniej rundzie wylądował na deskach i był na skraju kolejnej porażki przed czasem. 

Trener Gmitruk po walce przekonywał, że doskonale wie co poszło nie tak podczas przygotowań. Kilka dni po walce zmarł w tragicznych okolicznościach i nie zdążył wcielić planu w życie, a jego podopieczny znów znalazł się na rozdrożu. Nie chciał znów wyjeżdżać, a w Polsce na horyzoncie nie było widać dla niego odpowiedniego trenera. W ostatniej dekadzie tylko Fiodor Łapin mógł się pochwalić doprowadzaniem podopiecznych na mistrzowski poziom, ale współpraca z nim z wielu względów nie była możliwa. 

Obu łączy długa i skomplikowana historia, ale utrzymują dobre relacje. To właśnie trener Łapin podrzucił nazwisko Romana Anuczina – rosyjskiego szkoleniowca pracującego ostatnio w Hiszpanii. Zaiskrzyło – Szpilka znów uwierzył w siebie i zapowiedział kolejny atak na szczyt wagi ciężkiej. Oczywiście w swoim stylu i na własnych warunkach, czyli bez żadnej miękkiej gry. Walka na przetarcie się z niżej notowanym przeciwnikiem nie wchodziła w grę – to znów musiało być coś naprawdę dużego.

Tak się złożyło, że w 2019 roku partnera do tańca poszukiwał akurat Dereck Chisora (32-9, 23 KO). Brytyjski weteran po ciężkim nokaucie z rąk Dilliana Whyte’a (27-1, 18 KO) nie zakończył kariery, ale nawet najwięksi fani jego talentu raczej zdawali sobie sprawę, że będzie mu ciężko dogonić elitę. Pod wieloma względami było to więc ciekawe zestawienie dwóch pięściarzy po przejściach – zwycięzca mógł liczyć na kolejną szansę, przegrany odpadał z wielkiej gry.

Walka skończyła się szybko i brutalnie – Szpilka padł na deski po serii mocnych ciosów już w drugiej rundzie. Czwarta porażka w karierze (wszystkie przed czasem) dała pięściarzowi do myślenia. Postanowił wrócić w nowej odsłonie, schodząc do kategorii junior ciężkiej (limit – 90,7 kg). Mało kto pamięta, ale to właśnie w tej wadze sprawdzał się w 2011 roku zanim trafił do więzienia. To właśnie pobyt za kratami sprawił, że przybrał kilkanaście kilogramów i zapragnął bić się z olbrzymami.

Niemożliwe stało się realne?

Temat powrotu do dawnej kategorii powracał już wcześniej, ale długo nastroje tonował przede wszystkim sam Szpilka. Dla nikogo nie było tajemnicą, że to pięściarz, który między walkami lubi zjeść i nie przejmuje się kilogramami w jedną czy drugą stronę. W 2019 roku nawiązał kontakt z dietetykiem Jackiem Feldmanem i postanowił spróbować. Pierwszy raz zrobił wagę „na próbę” podczas obozu, kończąc zbijanie kilogramów sparingiem z Kamilem Bodziochem (6-0, 2 KO). Wszystko wyglądało optymalnie, więc kolejnym krokiem jest już zawodowa walka.

„Próbowałem Artura mocno motywować do wagi cruiser… Ale on naprawdę lubi i potrafi zjeść. To był największy błąd Fiodora Łapina i mój, że po Artura wakacjach nie schodziliśmy w dół. Może konto byłoby mniejsze, a tytuł mistrza świata byłby jego” – zastanawiał się w mediach społecznościowych Andrzej Wasilewski, długoletni promotor pięściarza. „Wakacje” to oczywiście pobyt w więzieniu. W 2009 roku Szpilka był pięściarzem wagi junior ciężkiej, jednak dwa lata później wracał na ring wnosząc 20 kilogramów obywatela więcej.

W sobotę na drodze „Szpili” stanie doskonale znany polskim kibicom Serhij Radczenko (7-5, 2 KO). Patrząc na bilans tego pięściarza można ulec złudzeniu, że zanosi się na łatwą robotę. Nic bardziej mylnego – Ukrainiec miał na deskach Krzysztofa Głowackiego (31-2, 19 KO), a Adam Balski (13-0, 8 KO) w ostatniej rundzie walczył o życie. Ostatecznie Polacy wygrywali nieznacznie na punkty.

W pozostałych przegranych walkach Radczenko również pokazywał serce do walki i twardą szczękę. Jeśli padał na deski, to błyskawicznie z nich wstawał. Pewnie pokonał go tylko Cieślak, a w ostatnich miesiącach pokazał się z dobrej strony w starciach z marzącymi o wielkich celach Rosjanami. Jako pierwszy poważny test dla „pięściarza po przejściach” wydaje się być optymalnym wyborem. Transmisja walki Szpilka – Radczenko około 23 w TVP Sport i TVP 1.

Kilka godzin po powrocie Szpilki do nowej-starej kategorii wagowej, w słynnej nowojorskiej hali Barcleys Center wyjdzie Adam Kownacki. Tym razem w walce wieczoru i to do pojedynku z Robertem Heleniusem (29-3, 18 KO), w którym będzie zdecydowanym faworytem. Kilka lat temu 36-latek z Finlandii był zawodnikiem z czołówki, ale dziś wygląda na pięściarza już nieco rozbitego. Wystarczy powiedzieć, że niedawno znokautował go Washington – ten sam, którego „Babyface” skończył w dwie rundy. Transmisja walki Kownacki – Helenius około 4 nad ranem w Polsacie Sport.

Fina podczas wspólnych sparingów dobrze poznał przed rokiem… Artur Szpilka. A relacje między zwaśnionymi niegdyś stronami dziś wyglądają zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. „Wiem, kto wygra w sobotę. Ja też trzymam za Arturem kciuki. Powodzenia w nowej starej wadze!” – napisał w mediach społecznościowych Kownacki. „Wiem, że go zmieciesz. Baw się dobrze!” – odpowiedział niedawnemu pogromy „Szpila”. Może to na pierwszy rzut oka nic specjalnego, ale w polskim boksie takich zachowań nie mamy jednak zbyt wiele.

Na co obaj pięściarze mogą liczyć w dłuższej perspektywie? Wygrana pozwoli Szpilce z miejsca trafić do czołówki rankingu kategorii junior ciężkiej w statystycznym portalu Boxrec. Tradycyjnie jednak największą przeszkodą może być dla siebie sam zainteresowany. Jeśli pozwoli promotorom wykonywać swoją robotę i nie zacznie się wyrywać do kolejnej walki o wszystko, to w nowej kategorii może celować wysoko. O ile oczywiście kolejne nokauty nie odbiły się na jego zdrowiu, ale odporność na ciosy powinien przetestować właśnie Radczenko.

Przypadek Kownackiego jest bardziej skomplikowany. Mimo pięknego rekordu i podręcznikowo prowadzonej kariery wszystkie plany zrujnowała niedawna porażka Wildera. Polak był szykowany jako kolejny rywal mistrza – obaj byli w końcu częścią tego samego projektu, Premier Boxing Champions. Amerykanin w lutym stracił tytuł z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO), co kompletnie zmieniło układ sił na pięściarskiej planszy.

W lipcu obaj zmierzą się po raz kolejny i wyraźnym faworytem będzie Brytyjczyk. Jeśli wygra, to skieruje uwagę w stronę Anthony’ego Joshuy (23-1, 21 KO) i historycznej walki, która może wyłonić pierwszego od ponad dwóch dekad niekwestionowanego mistrza wagi ciężkiej. Kownacki będzie mógł czekać i… podejmować się kolejnych wyzwań. Już teraz mówi się o tym, że w drugiej połowie 2020 roku jego rywalem może zostać Andy Ruiz (33-2, 22 KO), a wtedy rekord liczby ciosów poprawiony niedawno przez Polaka i Arreolę będzie poważnie zagrożony.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 07.03.2020 17:00 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
skandaloza
skandaloza

Ajtut Szpilka to pajac. Patus któremu nikt nie kibicuje. Niech wraca do pierdla tak gdzie jego życiowe i mentalne miejsce. Wśród gitów.

Jan
Jan

Ale mistrzami w czym? xD Jeden nie podchodzi poważnie do boksu (patrz tusza), a drugi jest już tak wyboksowany, że czołówka cruiser w Polsce robi z niego marmoladę.

Fan kibolkiewicza
Fan kibolkiewicza

Może Szpila zaśpiewa American Pie.

Ju gołin dałn
Ju gołin dałn

Niezłe jajca w tej Łomży, Szpilka dostał sygnał że już do końca życia musi walczyć w polskich pipidówach, wtedy nawet gdyby dostawał wpierdol życia to sędziowie najpierw go uratują od nokautu, a potem wypunktują mu wygraną. Ciekawe ile kasy Wasilewskiego poszło na ten werdykt.

Erni
Erni

Jakoś po 7 czy 8 rundzie był moment kiedy promotor podbiegł do narożnika i coś krzyczał do Szpilki. Pomyślałem wtedy, że krzyczy „musisz go znokautować bo przegrasz”, a to najwidoczniej było „ustój na nogach to wygrasz”.

Erni
Erni

Szpilka „wygra”! To są jakieś jaja. Tak wydrukowanej walki jeszcze nie widziałem. Cała walkę był okładany, dwa razy zaliczył deski. Sędzia wstrzymywał walkę by ocalić go przed KO… nawet moja partnerka, która pierwszy raz oglądała boks była zbulwersowana. Co to ma być?!

Weszło
21.10.2020

Arka przełamie się na Górniku? Środowy hit 1. ligi

Nic nie może przecież wiecznie trwać. Te słowa można odnieść zarówno do Górnika Łęczna, jak i Arki Gdynia. Ci pierwsi w końcu przerwą swoją passę sukcesów po awansie na zaplecze Ekstraklasy. Ci drudzy w końcu się odkują po serii słabszych występów. Dlaczego więc nie upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu? Stawiamy na wygraną Arki na […]
21.10.2020
Weszło
20.10.2020

Legia ma patent na Śląsk. Nie dość, że wygrywa, to jeszcze z czystym kontem

Czas się zabrać za nadrabianie ligowych zaległości. Złośliwi powiedzą, że Legia Warszawa nie o takiej grze w środku tygodnia marzyła. Ale jak się nie ma co się lubi… Przed ekipą Czesława Michniewicza trudne zadanie. Śląsk po dobrym starcie co prawda trochę wyhamował, ale to wciąż ekipa mocna kadrowo. Z drugiej strony Legia właśnie pokonała u […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Ma, co pewnie chciał. Immobile prowadzi Lazio do zwycięstwa nad Borussią

Wszyscy pamiętamy, jaka była przygoda Immobile w Borussii Dortmund. Niezbyt przekonująca to chyba za mało powiedziane – 24 spotkania w Bundeslidze, ledwie trzy bramki i szybki wyjazd z klubu. W sumie cała kariera Włocha była wówczas na zakręcie, bo potem nie podbił Sevilli, ale wszystko, co złe, zaczęło się w Dortmundzie. I przyszedł czas rewanżu, […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Gierkę treningową wygrywa Barca. Kto by się spodziewał?

Fortuny pieniężnej na tym meczu trudno było się dorobić. Barcelona wyszła na wtorkową gierkę, strzeliła kilka bramek i wraca do domu. Messi potrenował trochę drybling wśród pachołków, a inni? Pique jak Pique – musiał dodać kolorytu. Reszta? Bez głębszej historii, zresztą jak cały mecz, z którego daleko idących wniosków wysuwać nie można. No, może jeden. […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Rashford ma patent na PSG. Solskjaer rozgryzł dziś Tuchela

Alex Telles na skrzydle. Axel Tuanzebe w środku defensywy. Duet Fred – Scott McTominay w środku pola. Sporo decyzji personalnych Ole Gunnara Solskjaera przed meczem z Paris Saint-Germain wzbudziło znaczne kontrowersje wśród sympatyków Manchesteru United. Manager „Czerwonych Diabłów” miał naprawdę olbrzymie kłopoty ze złożeniem linii obrony, co nie zwiastowało niczego dobrego, biorąc pod uwagę ofensywną […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Środa w Weszlo.FM! Liga Mistrzów i programy ligowe

Liga Mistrzów w pełni więc trudno się dziwić się, że to właśnie jej temat pojawi się na antenie radia Weszło FM już od samego rana! Rozpocznij dzień „Dwójką bez sternika”, w której przywitają Was Kamil Gapiński i Monika Wądołowska. W programie choćby rozmowy z Mateuszem Janiakiem z Przeglądu Sportowego czy ekspertem futbolu ukraińskiego Kamilem Rogólskim. […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Spokojna wygrana Juve, solidny debiut Kędziory w Lidze Mistrzów

Jeżeli mecz Dynama Kijów z Juventusem miał być rozgrzewką przed wieczornymi emocjami w nowym sezonie Ligi Mistrzów, no to nadal jest nam dość chłodno. Panowie piłkarze nas nie porwali, przez większość czasu emocje były jak na grzybach w styczniu, gdy nie ma grzybów. Na szczęście mieliśmy dwa polskie wątki, więc jakaś dodatkowa nutka ciekawości ciągle […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Podolski znów mówi o Górniku. Jeszcze tylko drużyny krykieta, baseballu i unihokeja, ale potem przyjdzie!

Wyprawa Frodo z pierścieniem to był pikuś, przy wyprawie Łukasza Podolskiego w kierunku Górnika Zabrze. No bo niby okej, Frodo spotykał orków, pająki, tego upierdliwego gościa, co ciągle go chciał zabić, droga była wyboista, a Hobbit nie miał nawet butów, natomiast w końcu doszedł. Czyli: można było. A Podolski idzie do Górnika – plus minus […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Niemczycki rozwiązał problem Cracovii. A nawet dwa

Młodzieżowiec między słupkami jako rozwiązanie zagwozdki z przepisem? Nie udało się w Płocku, gdzie Wisła szybko wycofała się z pomysłu stawiania na Żynela. Więcej szans dostał w Koronie Sokół, ale cierpliwość w stosunku do niego też musiała się skończyć. Udało się Legii, ale tam Majecki był jedynką jeszcze przed wprowadzeniem regulacji. Tak wyglądał poprzedni sezon […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Zabieramy Cracovii zwycięstwo – karnego być nie powinno

Wreszcie udało nam się rozegrać komplet meczów w kolejce Ekstraklasy. Spodziewaliśmy się, że przez to będziemy mieli też wysyp kontrowersji. Ale w kwestiach sędziowskich działo się nadspodziewanie mało. Skandali nie uświadczyliśmy. Mało tego – ani razu nie usłyszeliśmy skandowania przyśpiewek obrażających arbitrów. Bo wiecie – nie było kibiców. Heh. Ale zupełnie poważnie – to była […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Lazio – BVB, czyli zemsta Ciro? Borussia faworytem meczu w Rzymie

Kibice Lazio Rzym musieli trochę poczekać na powrót do Ligi Mistrzów, jednak nie mamy dla nich dobrych wiadomości. Na start zmierzą się z Borussią Dortmund i nie zapowiada się, żeby było to starcie dla nich przyjemne. Niemcy są faworytem do zwycięstwa, więc Włosi muszą liczyć na niespodziankę. Typujemy to spotkanie w Totolotku! Lazio Rzym – […]
20.10.2020
Anglia
20.10.2020

Frank, rozbroisz w końcu tę bombę?

W życiu pewne są tylko śmierć, podatki i frajersko tracone bramki, a przynajmniej tak mogliby powiedzieć fani Chelsea w tym sezonie. Tygodnie mijają, a poprawy na horyzoncie jak nie było, tak nie ma. Cyrkowa karawana wciąż jeździ po Anglii i raz zabawia golem, raz babolem.  Sęk w tym, że „The Blues” właśnie wyruszają na bój […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Kozacy i badziewiacy. Prawe skrzydło Wisły? Już chyba nie dla Kuby

Niedawno skończyło się zgrupowanie reprezentacji Polski, więc za nami burzliwa dyskusja dotycząca tego, kto w kadrze znaleźć się powinien, a kto niekoniecznie. Najgorętszym tematem był rzecz jasna środek pola, ale o skrzydłowych też mówiło się sporo. Są pewniacy jak Grosicki czy Jóźwiak, są piłkarze blisko miejsca w kadrze jak Szymański czy Kądzior, jest też grupa […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Chelsea kontra Sevilla, mecz jak finał Ligi Europy

Ujmiemy to tak – Chelsea nie ma wymarzonego startu w lidze, mimo milionowych inwestycji. Dlatego dobrze byłoby nieco lepiej zacząć przygodę z tegoroczną Ligą Mistrzów. Zwłaszcza że na start „The Blues” spotkają się z potencjalnie najgroźniejszym rywalem do wygrania grupy – Sevillą. Kto z dwójki zwycięzców Ligi Europy z ostatnich lat okaże się lepszy? Typujemy […]
20.10.2020
Weszło Extra
20.10.2020

Zaczęło się w Koninie, a gdzie się skończy? Początki Krystiana Bielika

Krystian Bielik ma tylko 22 lata na karku, a już sporo się w jego karierze zdarzyło. Zdążył wywołać spore zamieszanie jako nastolatek, zahaczając się o dwa wielkie, zwaśnione polskie kluby – Lecha Poznań i Legię Warszawa. Spędził trochę czasu w londyńskim Arsenalu. Zabłysnął na młodzieżowych mistrzostwach Europy, zadebiutował w seniorskiej kadrze, zapracował na transfer do […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Wyłom w twierdzy Anfield. Virgil van Dijk wypada z gry na pół roku

Krak des Chevaliers, Spiski Hrad, Caernarfon, czy wreszcie Predjamski Grad. To średniowieczne fortyfikacje niemalże nie do zdobycia, potrafiące bronić się przed najazdami przez długie tygodnie. I chociaż czas wojen rycerzy już minął, to nadal możemy znaleźć nowe twierdze: jedną z nich stanowi Anfield. Czy raczej stanowiło, bo w momencie kontuzji Virgila van Dijka, otworzyły się […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Kędziora kontra Juventus, czyli wymarzony debiut w Lidze Mistrzów

Niestety, Tomasz Kędziora nie powtórzy sukcesu Grzegorza Bronowickiego i nie zatrzyma Cristiano Ronaldo, bo ten opuści start Ligi Mistrzów z powodu koronawirusa. Ale w Kijowie pewnie z tego powodu nie rozpaczają, bo to otwiera przed nimi szansę na jakąkolwiek zdobycz punktową. W końcu bez CR7 Juventus nie jest już taki mocny na europejskiej arenie. Co […]
20.10.2020
Weszło
20.10.2020

Ferencvaros ma być potęgą Europy Wschodniej

Dziś węgierski Ferencvaros jedzie na Camp Nou grać w Lidze Mistrzów. Dlaczego w sile węgierskiego zespołu nie ma żadnego przypadku? Po co rządowi Viktora Orbana uczynienie Ferencvarosu potęgi na całą Europę Wschodnią? Czy można się spodziewać, że za chwilę Ferencvaros zaszaleje również na rynku transferowym, będąc w stanie wydać nawet kilka milionów euro? Skąd tak […]
20.10.2020