Reklama

Jeśli Legia sama nie zdobędzie tytułu, to rywale jej pomogą

redakcja

Autor:redakcja

04 marca 2020, 12:06 • 5 min czytania 43 komentarzy

– Ciężko będzie w tym roku ograć Legię i zdobyć mistrzostwo Polski – mówi Sylwester Czereszewski przed starciem Wojskowych z Lechią. Rzeczywiście, gdyby goście dzisiaj wygrali w Gdańsku, przewaga będzie już spora: dziewięć punktów nad drugą drużyną. Dlaczego Legia się tak rozwinęła? Co to znaczy w kontekście pucharów? Czy Mioduski uczy się futbolu? O to pytamy byłego piłkarza stołecznych.

Jeśli Legia sama nie zdobędzie tytułu, to rywale jej pomogą

Legia może już przymierzać mistrzowską koronę?

Wolałbym, żeby emocje były do ostatniej kolejki! Ale tak jak w zeszłym roku Piast złapał gaz i wziął mistrzostwo, tak twierdzę, że w tym roku Legia jest zdecydowanym faworytem i jeśli sama nie zdobędzie mistrzostwa, to drużyny, które ją gonią, jej pomogą. Cały czas się potykają. Wydawało się, że blisko może być Cracovia, ale widzimy, co się dzieje. Podobnie jest z Pogonią, Lechią czy Jagiellonią – ta ostatnia szczególnie zawodzi. Nikt nie powinien więc Legii zagrozić. Wiem, że jest jeszcze runda finałowa, ale widać, że Legia idzie w dobrym kierunku. Porządne transfery, ofensywna gra, nie jest to skumulowane na jednym-dwóch zawodnikach, tylko większa liczba piłkarzy bierze odpowiedzialność za bramki. Tak to powinno wyglądać.

Ten mecz z Cracovią nie wyglądał jak mecz lidera z wiceliderem, tylko – jakbym nie znał tej ligi – powiedziałbym, że mecz lidera z siódmą drużyną.

Oglądałem mecz naszej I ligi, kiedy Warta grała z Radomiakiem, też miał być mecz na szczycie, a się okazało, że granie piłką było tylko momentami. Tutaj patrząc na sam budżet, wydaje się, że trener Probierz i tak wyciąga maksa z Cracovii, dobór zawodników do funduszów jest okej, ale pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć. Legia sprowadza lepszych piłkarzy, bo ma więcej pieniędzy. Ciężko będzie w tym roku ograć Legię i zdobyć mistrzostwo Polski.

Reklama

Nie zapowiadało się to tak dobrze, pamiętamy początki Vukovicia.

Legia nawet jak zdobywała mistrza Polski, to miała słabe początki w rundzie jesiennej. Ale żaden zespół nie będzie grał jak Liverpool i wygrywał wszystko czy to u siebie, czy to na wyjeździe. A nawet Liverpool ostatnio przegrał. Oczywiście, Legii nie przystoi, żeby tak słabo zaczynać rundę, kiedy to się zawsze powtarza. Na szczęścia Legia ma mocniejszą końcówkę, teraz też pokazują, że wystarczy wygrać parę meczów z rzędu i jest się liderem. To nie jest duża przewaga punktowa, ale patrząc na samą grę, ona napawa optymizmem.

W końcu udało się zrobić twierdzę na Łazienkowskiej, co nie było wcześniej regułą.

Wcześniej dość łatwo rywale dochodzili na Łazienkowskiej do sytuacji i strzelali bramki. Teraz jest pewna gra obrońców i bramkarza. Do tego mocna ofensywa – w pierwszym składzie i na ławce. Kante nie jest typową dziewiątką, potrafi wejść z głębi, nie czeka w polu karnym, tacy zawodnicy są w cenie, są groźni. Na dzisiaj wygląda na to, że Legia powinna zdobyć mistrzostwo i piłkarsko na to zasługuje.

Podziela pan pogląd Marcina Mięciela, że Kante to najlepszy napastnik ligi?

Wydaje mi się, że tak. Z powodów wcześniej wspomnianych – atakuje z głębi pola, a wszechstronność jest cenna. On ma duże możliwości. Nie jest typową dziewiątką, która tylko się zastawi, dostawi nogę w polu karnym i tyle. Potrafi asystować, uderzyć z dalszej odległości. To wszystko przychodzi mu z łatwością. Jego bramki nie są przypadkowe. To przemyślane akcje i przemyślane decyzje. Na dzisiaj można tak powiedzieć: jest najlepszym napastnikiem ligi.

Reklama

Gdzie najbardziej widać rękę Vukovicia?

Mnie się podoba to, że Legia nie kalkuluje. Czy gra na wyjeździe, czy u siebie – choć przede wszystkim w tym drugim przypadku – nie waha się, bierze sprawy w swoje ręce i od pierwszej minuty stara się narzucić swój styl gry. Wysoko łapie przeciwnika, nie daje mu rozgrywać i to jest pozytywne. Jeśli zespół jest przygotowany, to w takim dobrym pressingu nie da się może grać 90 minut, ale 60-70 jak najbardziej, co daje efekty w postaci okazji bramkowych.

Na wyjazdach tak różowo nie jest – siedem punktów w pięciu meczach. Poziom Arki Gdynia.

Tak, dobrze, że pan wspomniał. Ostatni przykład to mecz z Rakowem – wydawało się, że trzy punkty będą, ale trafiła kosa na kamień, bo Raków gra dobry futbol i uważam, że remis był sprawiedliwy. Natomiast chodzi o to, żeby tych meczów na wyjazdach nie przegrywać. Jasne, punktowo lepiej raz przegrać i raz wygrać niż dwa razy zremisować, ale okazuje się, że punkt po punkcie na wyjazdach może nie gwarantuje mistrzostwa, jednak jest bardzo przydatny. Trochę brakuje wyrazistości Legii na wyjazdach, prawda, ale nie ma trenera, który sprawiłby, żeby drużyna grała tak samo na wyjazdach, jak u siebie. Chyba że Juergen Klopp. On tak zrobił, jedyny zespół na świecie. Ostatnio mają problemy, ale warto zauważyć, jak późno się one pojawiły.

Mistrzostwo to jedno, ale przyjdą puchary i te mecze wyjazdowe mogą być kluczowe.

No niestety, zanim się wakacje skończą, to nasze zespoły też już mają wakacje. Nie wymagam, żeby zespoły słabsze od Legii grały w fazie grupowej Ligi Europy, ale od Legii trzeba wymagać, bo przez finanse ma najlepszy skład. Mam nadzieję, że tym razem to się uda. Natomiast zawsze wydaje się: jest dobrze, ale potem pojawiają się zespoły, do których nie przywiązujemy wagi i są lepsze od nas. Ze Słowenii, Słowacji, Czech. Wspominałem Liverpool, a po drodze jest kilkadziesiąt czy kilkaset klubów z lepszymi budżetami i zawodnikami.

Czyli nie ma co się podpalać dobrą grą w Ekstraklasie.

Absolutnie.

Mioduski zaczyna się uczyć piłki nożnej?

Jak będą wyniki, to jego niedostatki są tuszowane i się o nich nie mówi.

Pytam w kontekście zimowego okienka, które wyglądało sensownie.

No tak, nie ma się co do czego przyczepić w tym oknie. Wygląda na przemyślane. Wcześniej było dużo ruchów, ale nie było jakości. Może lepiej wydać na jednego piłkarza więcej pieniędzy i żeby był z niego jakikolwiek pożytek, niż opłacać grono piłkarzy, które nie gwarantuje żadnego sukcesu. Pod tym względem jakiś postęp jest.

Legia się powinna obawiać Lechii?

Zakładam, że Legii będzie się dobrze grało – ładny stadion, trochę widzów, atmosfera. W Lechii jest trochę zawirowań, będzie się próbowała postawić, ale jak mówię: Legia takie mecze uwielbia i może nie jest zdecydowanym, ale jednak faworytem tego meczu.

Jaki wynik pan typuje?

3:1 dla Legii.

Fot. Newspix

Najnowsze

Polecane

Pustki na trybunach i zły Grbić, mimo wysokiego prowadzenia. Polscy siatkarze ograli Kanadę

Jakub Radomski
2
Pustki na trybunach i zły Grbić, mimo wysokiego prowadzenia. Polscy siatkarze ograli Kanadę

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Siemieniec: To wielkie święto dla całego miasta. Jestem dumny ze swojego zespołu

Piotr Rzepecki
6
Siemieniec: To wielkie święto dla całego miasta. Jestem dumny ze swojego zespołu

Komentarze

43 komentarzy

Loading...