post Avatar

Opublikowane 19.02.2020 18:40 przez

red

Jak co pół roku po krótkiej przerwie wróciła Ekstraklasa i jak co pół roku jesteśmy kompletnie zadziwieni, że ona potrafi być aż tak słaba. Zawsze przygotowujemy się na najgorsze, a i tak okazuje się, że wszystkiego nie byliśmy w stanie przewidzieć (np. pięciu strzałów w aut). Niestety, jak co pół roku uderzenie w policzek od ligowej piłki jest na tyle mocne, że powracają wszystkie tradycyjne dyskusje: tak dłużej być nie może, musimy COŚ zrobić.

I zaczyna się cała litania problemów, które należy natychmiast rozwiązać, by momentalnie poziom uległ poprawie, a ten powrót planowany za pół roku nie był aż tak drastyczny i bolesny dla widza.

Mam wrażenie, że im dłużej trwają te dyskusje, tym bardziej wyraźny staje się obraz ludzi decydujących o rzeczywistości w polskich klubach. Nie używam słowa „prezes”, „właściciel”, „główny akcjonariusz” – generalnie mniej więcej wiadomo, że nazwy stanowisk są sprawą drugorzędną, chodzi wyłącznie o realnych zarządców poszczególnych klubów. Ze wszystkich debat wyłania się przede wszystkim człowiek totalnie wystraszony. Przerażony. Może wręcz sparaliżowany ze strachu.

Słuchamy PZPN-u, który mówi: musieliśmy wprowadzić przepis dotyczący konieczności gry młodzieżowca, bo kluby same z siebie boją się stawiać na młodych.

Przestraszony prezes boi się więc młodzieży.

Słuchamy trenerów, którzy mówią: nie jesteśmy w stanie wykształcić pięknego stylu gry, bo wszędzie punkty są potrzebne na przedwczoraj, wobec czego musimy działać najprostszymi środkami.

Przestraszony prezes boi się więc zaufać trenerowi przekonującemu, że da się grać ładniej, bo to może być przez jakiś czas dość kosztowne zajęcie.

Słuchamy samych dyrektorów i innych działaczy, którzy mówią: przy takim nagromadzeniu meczów o stawkę, gdy o utrzymanie bądź puchary walczy 3/4 ligi, nie da się myśleć długofalowo.

Przestraszony prezes tak bardzo boi się spadku / braku pucharów, że nie jest w stanie pozwolić nikomu w klubie na jakąkolwiek pracę inną, niż przygotowanie do najbliższego meczu.

Naprawdę, zbieram gdzieś te wszystkie tematy do dyskusji, najczęściej wraz z propozycjami fantastycznych rozwiązań i dostrzegam ludzi kompletnie pozbawionych zdolności funkcjonowania w społeczeństwie – wszystko przez ten trudny do powstrzymania, nieokiełznany lęk. Trenerzy oczywiście graliby ofensywniej i śmielej, wystawialiby właściwie samych młodzieżowców oraz unikali zabijania meczów, ale ci wredni pracodawcy żądają wyników na teraz (bo się boją spadku). Dyrektorzy szukaliby wzmocnień na przyszłość, przeczesywali juniorskie zespoły z okolicy i oglądali miesiącami potencjalne wzmocnienia, ale ci wredni pracodawcy żądają piłkarzy na już (bo się boją spadku). Nawet piłkarze zapewne częściej podejmowaliby ryzykowne próby zagrań zamiast bezpiecznej i zawsze uzasadnionej lagi na bałagan, gdyby tylko nie uwierała ich ta chora presja wyniku. Klasyczne: zrobiłbym ruletę i zagrał zewniakiem nad obrońcami, ale trener nakrzyczy, a prezes może nawet zamrozi pensję.

Może nie znam się na życiu, w sumie cały czas czuję się szczylem, ale mam wrażenie, że strach nie jest najlepszym doradcą przy podejmowaniu jakichkolwiek decyzji.

A co do tego strachu naprawdę wszyscy są zgodni. Zastanawiam się: co mnie tak naprawdę wnerwia w lidze na wstępie?

zachowawcza gra oparta na twardej defensywie, mało ryzykownych zagrań w przodzie, wybieranie najbezpieczniejszych rozwiązań – wiadomo, tutaj przeważa strach piłkarzy oraz trenera.
– kontraktowanie „wynalazków” na pół roku, na jedną rundę, byle zrobić ten wymarzony wynik sportowy, często płacąc przy tym pieniądze większe niż aktualne możliwości – jasna sprawa, paniczny strach przed rozczarowaniem sportowym, tutaj w wykonaniu „komitetów transferowych”.
– wpuszczanie młodych zawodników na 3 minuty w doliczonym czasie, po to by ukraść kilkanaście sekund przy schodzeniu z boiska – oczywiście, młody to spartoli, nie ma co ryzykować. Nawet z przepisem o młodzieżowcu, najlepiej poupychać dzieciaków gdzieś na skrzydłach, gdzie „zrobią najmniej szkody”.
– przepłacanie – o rety, jak to mnie denerwuje. Kto przepłaca? Drużyny pod ścianą. Kto jest w Polsce drużyną pod ścianą? Każda od ósmego miejsca w dół, bo przecież walczy nie o utrzymanie, ale o byt.

I tu moim zdaniem jest sedno. Duża część, być może nawet wszystkie problemy polskiej piłki wiążą się z panicznym strachem właścicieli klubów o ich dalsze istnienie. Na palcach jednej ręki (konkretnie na dwóch palcach?) można policzyć kluby zamieszane w walkę o utrzymanie w sezonie 2019/20, dla których spadek nie będzie jednocześnie finansową katastrofą. W normalnym klubie normalnej ligi spadek jest częścią istnienia – jego konsekwencją jest gra w niższej lidze. U nas spadek jest wielokrotnie kropką w historii klubu, forpocztą nadchodzącego „nowego otwarcia” gdzieś w IV lidze czy B-klasie.

Dlatego właśnie duża część propozycji reform ma wyłącznie dwa cele: ograniczyć do minimum liczbę spadających drużyn, ograniczyć do minimum możliwość, by spadał ktoś poza aktualnym beniaminkiem. Ja się temu nie dziwię, to jest wręcz w interesie klubów. Korona Kielce ponoć dość przychylnie patrzyła na pomysł, by spadały trzy kluby – teraz może się okazać, że zleci z 14. miejsca, które jeszcze rok temu dawałoby utrzymanie i podtrzymanie telewizyjnych kroplówek.

Tonący więc brzytwy się chwyta. Nie ma nic bardziej celnego przy recenzowaniu poczynań dolnej połowy tabeli. Skąd te kominy płacowe dla Busuladziców, skąd to wieczne stawianie potrzeb pierwszej drużyny nad potrzebami klubu – działami skautingu, szkolenia młodzieży, prasowym. Trwa walka o byt, nie czas żałować róż, gdy płoną lasy. Kluby gładko i miękko wpadają w spiralę – zadłużają się, żeby utrzymać telewizyjne pieniądze, potem już przyzwyczajają się do życia na kredycie, a kończy się tak, że spadek z ligi jest równoznaczny z bankructwem. Ile lat da się tak bujać nad przepaścią? Co trwałego da się w tym czasie zbudować, jeśli jedynym celem i obsesją jest 13. miejsce w tabeli?

Bardzo długo sądziłem, że w polskiej piłce jest za mało pieniędzy, dlatego nie stać nas na zatrudnianie klasowych zagranicznych zawodników. Bardzo długo sądziłem, że pewną przyczyną problemów może być wyrównany poziom, obecność wielu miast żyjących futbolem, co sprawia, że wszędzie są spore ambicje. Ale dziś widzę to inaczej – największym problemem, pra-przyczyną wszystkich wywrotek jest szalona dysproporcja finansowa między Ekstraklasą a I ligą. Śledzę uważnie ruchy prezesa ŁKS-u, Tomasza Salskiego, ale też śledzę reakcje środowiska. Wielu ludzi, którzy niespecjalnie sympatyzują z moim klubem mówi wprost: gość ogarnia. Nie dyga na robocie, nie boi się. To nie jest kwestia jakichś słów rzucanych na wiatr. Czemu tak długo się targował w kwestii Ramireza? Bo się nie bał, że zostanie z niezadowolonym piłkarzem i bez pieniędzy. Czemu nie zwolnił Moskala mimo serii porażek? Czemu nie zdecydował się na stworzenie kominów płacowych dla Cholewiaka (ŁKS był nim zainteresowany na długo przed transferem do Legii) czy Ramireza? Bo się nie boi spadku. W Wiśle Kraków mówią wprost, spadek to śmierć. W Koronie tak nie mówią, ale nie wierzę, że tego nie czują. W Arce w ogóle nie mówią dużo, ale najmocniej to jednak przemawiają czyny, jak choćby wymiany prezesów ilekroć dochodzi do podliczenia kosztu utrzymania całej drużyny.

Wystarczy przezwyciężyć strach przed spadkiem, by powstrzymać się przed gwiazdorskimi kontraktami. Przed zwalnianiem trenera za kilka porażek z rzędu. Przed zatrudnieniem gromady Hiszpanów z trzeciej ligi. Przed wymuszaniem na trenerze i dyrektorze sportowym najbezpieczniejszych rozwiązań. Zastanawiam się o ile piękniejszy byłby świat, gdyby licytacja Arki Gdynia i Zagłębia Lubin o Marko Vejinovicia zatrzymała się na nieco niższej kwocie, bardziej realnej w stosunku do faktycznego potencjału obu drużyn. Co musiałoby się stać, żeby kluby przestały tak szarżować, co zawsze finalnie kończy się bankructwem?

Naturalne wydają się dwie odpowiedzi – dostarczenie do piłki nożnej ludzi nieco bardziej odważnych, którzy nie będą panikować w przypadku spadku o szczebel niżej, albo wyeliminowanie tego czynnika, który powoduje cały stres – czyli finansowej dysproporcji dwóch najwyższych poziomów w Polsce. Ale by dokonać tego ostatniego, kluby Ekstraklasy musiałyby się chętniej dzielić tortem. O tym, jak im to w praktyce wychodzi, najlepiej widać było podczas debaty na temat podziału pieniędzy z nowego kontraktu telewizyjnego.

Wnioski są smutne. Jesteśmy skazani na przepaść między Ekstraklasą a I ligą, a wobec tego jesteśmy skazani na rozpaczliwe ruchy niemal wszystkich, którym grozi spadek. Jesteśmy więc skazani na to, że jedenasta, dwunasta i trzynasta drużyna ligi będzie płacić tak, jakby właśnie walczyła o podium. Dalej będziemy zagrzebywać się w wyścigu szczurów, w którym tak naprawdę nie ma zwycięzców, są tylko ci najmniej przegrani.

A za pół roku, po wakacyjnej tęsknocie za rodzimym graniem, na powitanie dostaniemy serię strzałów od przegrywających mecz za meczem pucharowiczów.

Opublikowane 19.02.2020 18:40 przez

red

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
09.07.2020

Gdzie diabeł nie może, Bruno z pewnością będzie przydatny

Nawet najbardziej wypasiony rower nie ruszy, dopóki nie zamontuje się w nim łańcucha. Nawet najdoskonalsze danie można schrzanić, jeśli pominie się jeden składnik. Nie wspominając o tym, że najdoskonalszy zespół może stać w miejscu, o ile brakuje w nim lidera. Aż trudno uwierzyć w to, jak nagłą i jak spektakularną odmianę przyniósł Manchesterowi United Bruno […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Hejt Park w dobrym składzie. Dziś z Cezarym Pazurą!

Filmowego tygodnia w Kanale Sportowym ciąg dalszy. We wtorek gościem Tomasz Smokowskiego był Olaf Lubaszenko, dziś do studia wpada Cezary Pazura. Przemagluje go Monika Wądołowska, oczywiście z waszą pomocą, bo taka jest idea Hejt Parku. Start 21, obecność w zasadzie obowiązkowa!  
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Czas na teleturniej! Czy redakcja zna wzór na pole prostokąta?

Takich emocji nie znajdziecie po odpaleniu telewizora. No dobra – znajdziecie. Ale nie na każdym kanale. Tak czy siak zapraszamy na kolejny odcinek naszego teleturnieju, w którym odpowiadamy na pytania luźno związane z Ekstraklasą. Dziś o nagrodę główną, którą było nic, powalczą: Kowal, Roki, Wojtek Piela i Przemek, który wygrał naszą donejtową licytację.  Start 20!
09.07.2020
Włochy
09.07.2020

Żurkowski zaczął łapać minuty. Są powody do optymizmu?

10 minut gry w lidze – tyle czasu otrzymał Szymon Żurkowski od trenera Fiorentiny przed wypożyczeniem do Empoli. Wydawało się, że gorzej być nie może, zwłaszcza po przejściu do klubu występującego w Serie B. A jednak. Przed przerwą w rozgrywkach środkowy pomocnik nie rozegrał w barwach drugoligowca ani jednego ligowego spotkania. Na szczęście ostatnio sytuacja […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Quiz piłkarski. Liga ponad stu reprezentantów. Wymienisz wszystkich?

Jeśli wiesz, który piłkarz Ekstraklasy ponad 20 razy zagrał w reprezentacji Zambii, jeśli kojarzysz biegających po naszych boiskach byłych reprezentantów USA i Portugalii, lub jeśli po prostu od lat śledzisz reprezentację Polski, ten quiz jest dla ciebie. Zdecydowanie! Z tęsknoty za reprezentacyjnym futbolem wynotowaliśmy sobie nazwiska wszystkich piłkarzy Ekstraklasy, którzy mieli okazje zagrać dla narodowych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Trudna walka Sandecji o ligowy byt. „Trenera Kafarskiego wyeksploatowaliśmy maksymalnie”

Nie musimy wam chyba po raz kolejny powtarzać, jak płaska jest tabela pierwszej ligi. Ale jeśli ktoś się w tym nie orientuje, to powiemy, że nawet niemieckie autostrady nie są tak równe, jak środek ligowej stawki na zapleczu Ekstraklasy. Niesie to za sobą pewne konsekwencje. Na przykład takie, że nie wygrywając pięciu kolejnych spotkań, musisz […]
09.07.2020
Anglia
09.07.2020

Filozof może wreszcie wygrać coś poza nagrodą fair-play

Odkąd istnieje taka dziedzina jak filozofia, jej wybrani przedstawiciele są skazani na mieszkanie w beczkach. To drastyczne uproszczenie, ale pełnienie roli filozofa w dowolnej gałęzi życia to bardzo ciężki kawałek chleba. Szykany, wyśmiewanie, zarzucanie naiwności to tylko te najbardziej popularne spośród kłód pod nogami prawdziwego przedstawiciela tej nauki. Nie inaczej jest z bodaj najbardziej bezkompromisowym […]
09.07.2020
Blogi i felietony
09.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

„W Legii nigdy nie jest ani tak dobrze, ani tak źle, jak mówią” – te słowa Aleksandara Vukovicia, rzucone już jakiś czas temu, utwierdziły mnie w przekonaniu, że owszem, można zarzucić „Vuko” to czy owo, ale na pewno nie to, że nie zna DNA prowadzonego przez siebie klubu. Legia w ostatnich czterech meczach zagrała taki […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lech Poznań i Puchar Polski – od pewnego czasu niedobrana para

19 maja 2009 roku Lech Poznań po zwycięskim golu Sławomira Peszki pokonał Ruch Chorzów na Stadionie Śląskim i po raz piąty w swojej historii zatriumfował w Pucharze Polski. Rok później „Kolejorz” – już pod wodzą Jacka Zielińskiego, a nie Franciszka Smudy – dorzucił także do kolekcji tytuł mistrzowski. Mogło się wówczas wydawać, że dokładanie kolejnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia nie ma kasy, ładnego stylu, ale ma charakter

Lechia Gdańsk z pewnością nie jest drużyną pozbawioną wad, ba, pewnie przy mniejszej dawce życzliwości tych wad można by znaleźć więcej niż plusów, bo jak wczoraj dowodziliśmy, drużyna Stokowca na przykład gorzej broni i gorzej atakuje niż jeszcze w zeszłym sezonie. W starciu z Lechem też nie porwał nas futbol, jaki prezentowali gdańszczanie, w pewnych […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Nikt nie ma takiego komfortu w bramce jak Lechia Gdańsk

Masz najlepszego bramkarza w lidze. Bramkarza, który wybronił ci wiosną niejeden mecz. A jednak na półfinał Pucharu Polski – Pucharu Polski, którym możesz uratować sezon – w bramce staje drugi golkiper. I ten drugi zostaje bohaterem meczu dzięki paradom w rzutach karnych. Nikt w Ekstraklasie nie ma takiego komfortu w bramce co Lechia Gdańsk. Z […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile goli strzelą obcokrajowcy?

Zerkamy na klasyfikację najlepszych strzelców w Ekstraklasie, a tam najwyżej sklasyfikowanym Polakiem wciąż jest Jarosław Niezgoda. Ten sam, który zimą wyfrunął do Stanów Zjedoczonych i od pół roku nie biega po boiskach Ekstraklasy. Obcokrajowcy dźwigają na barkach ciężar odpowiedzialności za strzelanie goli. Zatem w najnowszym #AleNumer pytamy was o to – ile goli strzelą w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Lechia, Lech, a może Raków? Kto został królem zimowego polowania

Jak już kilka razy w ostatnich tygodniach wspominaliśmy, całkiem nieźle wyszło ekstraklasowym klubom zimowe okienko transferowe. Oczywiście nie zabrakło zwożenia szrotu (zakaz wjazdu do Hiszpanii dla Krzysztofa Przytuły, natychmiast!), oczywiście to nie tak, że nagle nasze zespoły zbudowały prawdziwe działy skautingu i teraz nadepniemy pedał gazu w pościgu za Europą. Nic z tych rzeczy. Ale […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

PRASA. Kowalczyk: Nie ufam politykom, to oni podzielili Polskę

– Nie idę na drugą turę, bo nie ma mojego kandydata. W takiej sytuacji mogę zacytować powiedzenie, że to jak wybór między dżumą a cholerą. A ja nie chcę chorować, chcę być zdrowy. A nawet gdybym się wybrał, bo tak wypada, bo frekwencja i tak dalej, to przekreślę obu kandydatów – mówi Wojciech Kowalczyk w […]
09.07.2020
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020