post Avatar

Opublikowane 01.02.2020 16:24 przez

Sebastian Warzecha

Sześć dni temu media obiegła wieść o śmierci Kobego Bryanta. Od tego czasu hołd jednemu z najwybitniejszych koszykarzy w historii oddał cały sportowy świat. W NBA kolejne kluby oddawały mu cześć – przemówieniami, minutami ciszy, a nawet przeciąganiem pierwszych akcji meczu ponad przepisowe 24 sekundy, nawiązując do numeru, który nosił Bryant. Dopiero dziś mogli to zrobić koszykarze Los Angeles Lakers, klubu, któremu Kobe poświęcił całą, wielką karierę.

Zazwyczaj mecze Lakersów to wspaniałe święto koszykówki. Znakomici zawodnicy, grający na wypełnionej po brzegi hali. Niesamowita oprawa, potęgowana przyciemnionym światłem. Mnóstwo gwiazd na trybunach, mieszkających na co dzień w Kalifornii i chcących obejrzeć najlepszą koszykówkę w USA. Oraz najlepszych zawodników – z LeBronem Jamesem na czele. W tym sezonie to wszystko się sprawdzało. Bo i Lakersi wskoczyli na poziom, którego tamtejsi fani oczekują od nich niemal zawsze. Grają wspaniale i, ze zdecydowanie najlepszym bilansem, przewodzą tabeli swej konferencji.

Dziś było jednak inaczej. Dziś chodziło o pamięć. Pamięć dotyczącą osoby Kobego Bryanta. Dotyczącą jego córki, Gianny. Ale i pamięć o pozostałych ofiarach katastrofy, którymi byli: Ara Zobayan, John Altobelli, Keri Altobelli, Alyssa Altobelli, Christina Mauser, Sarah Chester i Payton Chester. To całej tej dziewiątce poświęcono spotkanie Los Angeles Lakers z Portland Trail Blazers.

*****

Zaczęło się już kilka godzin przed spotkaniem. Choć właściwie moglibyśmy napisać – kilka dni. Na zewnątrz hali powstały prowizoryczne miejsca pamięci, gdzie fani przychodzili, by złożyć hołd swemu idolowi. Składali kwiaty, koszulki, transparenty, znicze, fotografie, ręcznie pisane wiadomości (wiele z nich na chodniku). Robili to dla Kobego, ale i dla siebie. Przed spotkaniem Lakersów z Blazers zjawiły się ich tam tysiące. Na tyle dużo, że powoli zaczynało brakować miejsca na ustawianie kolejnych przynoszonych przez nich rzeczy.

Fanów było tylu, że policja – z obawy o bezpieczeństwo – musiała informować ich, by nie zbliżali się do wejść, jeśli nie mają biletów. A władze Los Angeles Lakers zdecydowały, że nie wyświetlą na zewnętrznych telebimach ceremonii upamiętniającej Bryanta, w obawie, że zjawi się wówczas jeszcze więcej osób i nad tłumem po prostu nie da się zapanować.

Kobe Memorial outside Staples Center

Właściwie śmierć Bryanta przeżyło całe miasto. Z relacji jego mieszkańców mogliśmy się dowiedzieć, że w ostatnich dniach wszyscy byli smutni, przybici, wyciszeni. Wspominali Kobego, jego grę i osiągnięcia. To te wspomnienia przyciągnęły ich przed Staples Center. Nawet jeśli nie mieli biletów, chcieli się tam znaleźć. A wielu z nich nie miało. – Dorastałem z Kobem. Nie jestem bardzo emocjonalną osobą, ale płakałem cały tydzień. Nie mogę uwierzyć w ten wylew uczuć i to, ile osób go kochało – mówił dziennikarzom Daniel Torres, jeden z tych, który postanowił się tam zjawić, mimo że wejść na halę nie miał jak.

W ten sam sposób myślały tysiące osób.

*****

W środku Staples Center, w szatni gospodarzy, powieszona została koszulka z numerem 24 i nazwiskiem Bryanta. Tuż obok znajdowała się szafka Kobego. Ta, z której korzystał przez dwadzieścia lat swojej obecności w klubie. Dziś swoje rzeczy trzyma w niej inny wielki, LeBron James. – LeBron był dla nas wszystkich opoką. Podążamy za jego przywództwem. Wiemy, że będzie to bardzo trudna noc. Ale to nasze zadanie, by poradzić sobie z emocjami i uhonorować Kobego, Giannę i pozostałe ofiary we właściwy sposób – mówił Frank Vogel, trener Los Angeles Lakers.

W szatni zespołu nikt się nie odzywał. Na trybunach też nie było typowego, przedmeczowego zgiełku. I to mimo tego, że publika – która zwykle w Los Angeles potrafi się spóźniać – w większości przybyła na miejsce kilka godzin wcześniej. Na tych, którzy tej nocy zjawili się w Staples Center czekały koszulki Kobego rozłożone na krzesełkach. Po jednej stronie z numerem 24, po drugiej – 8, z którym też występował w barwach Lakers. Specjalne były jednak dwa miejsca, na których również ułożono koszulki. Na jednym tę Kobego, dobrze wszystkim znaną, na drugim jego córki, Gianny, którą nosiła w barwach swojego zespołu. To na tych krzesełkach siedziała właśnie ta dwójka, kiedy ostatni raz zawitała na mecz Lakers. Teraz ich tam zabrakło. Pozostały koszulki i kwiaty.

Lakers Host the Trailblazers

Jeszcze przed meczem na telebimach wyświetlano dwa specjalne wideo poświęcone Bryantowi. Do jednego z nich akompaniował Ben Hong, wiolonczelista tamtejszej filharmonii. Fani obejrzeli na ekranie najlepsze momenty z kariery Kobego, ale i te najtrudniejsze. Mistrzostwa, ale też kontuzje i proces rehabilitacji. Zobaczyli Bryanta z rodziną. Bryanta udzielającego wywiadów. Czy wreszcie Bryanta odbierającego Oscara za najlepszą krótkometrażową animację – jego ostatni wielki sukces, odniesiony już poza boiskiem.

Pamięć Kobego upamiętnił też Usher, który w Staples Center wykonał „Amazing Grace”. Wtedy również na telebimach wyświetlono wideo, a wszyscy fani wstali z miejsc, oddając hołd swemu bohaterowi. Gdy Usher skończył śpiewać, całą halę zapełniły okrzyki „Kobe! Kobe!” i „Gigi! Gigi!”, które zresztą pojawiały się regularnie aż do samego końca meczu. Wszyscy chcieli w jakiś sposób upamiętnić Kobego. Zawodnicy mieli na koszulkach naszywki z literami „KB”, wielu z nich nosiło buty Bryanta. LeBron James zrobił sobie nawet nowy tatuaż, poświęcony Kobemu. On i Anthony Davis założyli też opaski na ręce, dokładnie takie, jakie nosił Bryant. LeBron miał na swojej wydrukowany numer 24, Davis – 8.

Lakers Host the Trailblazers

Były też 24,2 sekundy ciszy. Od numerów Kobego i jego córki. Był, tradycyjnie, hymn USA. Były plakaty i transparenty, które Bryantowi poświęcali fani. Były wzajemne opowieści, podtrzymywanie na duchu, uściski. Był Rob Pelinka, były agent Kobego, jego wielki przyjaciel i ojciec chrzestny Gianny, który z trudem hamował łzy. Ale nie on jeden – niemal każdy na  hali choć przez moment miał je w oczach.

W ekipie Los Angeles Lakers tego dnia występował wyłącznie… Kobe Bryant. Na rozgrzewkę wszyscy zawodnicy wyszli w jego koszulkach i każdy z nich został przedstawiony przez spikera właśnie jako Kobe. I była przemowa. Przemowa, która pozwoliła ludziom wreszcie się uśmiechnąć. Bo wyrażała dokładnie to, co sami chcieli wyrazić.

*****

Zaczął od odczytania nazwisk. Stał na środku hali, przypominał wszystkim, że nie chodzi tu tylko o Kobego. Oczywistym było, że jeśli ktoś ma wygłosić przemówienie – to właśnie on. LeBron James trzymał w ręce kartkę papieru, a fani czekali, co powie.

Mam coś zapisane na kartce, poprosili mnie, czy mógłbym tak zrobić, żeby nie zboczyć z kursu, czy o cokolwiek im tam chodzi. Ale nie byłbym wobec was w porządku, gdybym przeczytał to gówno. Więc powiem teraz wszystko prosto z serca.

– Wiem, że kiedyś stanie tu pomnik Kobego. Ale patrzę teraz na tę celebrację. To celebracja dwudziestu lat wylewania krwi, potu, łez, łamania ciała, podnoszenia się, siadania, wszystkiego. Niezliczonych godzin, determinacji, żeby być tak wielkim, jakim tylko mógł być. Dziś celebrujemy tego dzieciaka, który przyszedł tu, gdy miał 18 lat, odszedł na emeryturę w wieku 38 i w ciągu ostatnich trzech lat został prawdopodobnie najlepszym tatą, jakiego widzieliśmy. 

Lakers Host the Trailblazers

– Pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, to rodzina. Kiedy rozglądam się po hali, widzę, że wszyscy jesteśmy w żałobie. Wszyscy jesteśmy zranieni. Wszystkim nam pękły serca. Ale kiedy przechodzimy przez chwile takie jak te, najlepszą rzeczą, którą możemy zrobić, to oprzeć się na naszej rodzinie. Wiele słyszałem o całej społeczności Lakersów, zanim trafiłem tu w zeszłym roku, o tym, jak bardzo jest ona rodziną. I właśnie to widziałem przez cały miniony tydzień.

– Fakt, że teraz tu jestem, znaczy dla mnie naprawdę wiele. Chcę, wraz z kolegami z drużyny, kontynuować dziedzictwo Kobego. Nie tylko w tym roku, ale tak długo, jak tylko będziemy mogli grać w koszykówkę, w tę grę, którą kochamy. Bo to jest to, czego chciałby Kobe Bryant.

– Zanim zaczniemy grać: kocham was wszystkich. Kobe jest dla mnie bratem. Od czasu, gdy byłem w liceum i oglądałem go z daleka, po moment, kiedy dołączyłem do ligi i miałem okazję oglądać go z bliska. Wszystkie bitwy, które stoczyliśmy w trakcie mojej kariery… Rzeczą, którą zawsze dzieliliśmy, była determinacja do wygrywania i bycia wielkim.

– Więc, jakby to ujął Kobe: Mamba out. Ale my ujmiemy to tak: nigdy go nie zapomnimy.

*****

Lakers przegrali. Nie udało im się zwycięstwem upamiętnić Kobego, jego kariery i dziedzictwa. Nikt jednak nie miał i nie będzie mieć o to żalu do żadnego z zawodników. Nie w takim momencie. Zresztą w tym meczu wystąpili wszyscy, cała trzynastka. Trener Vogel mówił potem, że chciał, by każdy z nich mógł wziąć w tym udział, bo każdy czuł ten ból i smutek.

A mecz był ich katharsis. Podobnie jak dla trenera. Podobnie jak dla innych członków sztabu. Pracowników klubu. Fanów. Móc znów emocjonować się koszykówką – nawet jeśli wynik schodził na drugi plan – znaczyło tu wszystko. Znaczyło, że mimo śmierci Kobego, sport trwa dalej. I to z pamięcią o jednym ze swych najwybitniejszych przedstawicieli. Fani płakali, jeden mówił, że to pierwszy raz w życiu, gdy jego syn widział go we łzach. Inni przez cały mecz krzyczeli imię i nazwisko Bryanta. – Przez cały tydzień wciąż płakałem. Prawdopodobnie płakałem tyle, że teraz nie zostało mi już zbyt wiele łez – mówił Kyle Kuzma, zawodnik Lakersów.

Wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Oczywiście, nie chcieliśmy przegrać, ale w tym tygodniu liczyło się znacznie więcej niż tylko koszykówka, zwycięstwa czy porażki. Musimy dalej skupić się na pracy. To nasza terapia – twierdził Frank Vogel. A Jared Dudley, weteran w drużynie z Los Angeles, dodawał, że ta terapia potrwa. Może tydzień, może miesiąc, a może i rok. Bo inaczej się nie da. W podobnym tonie wypowiadał się też bohater spotkania, Damian Lillard, który znakomitym występem zapewnił zwycięstwo ekipie Blazers. – Dziś nikt nie wygrał. Kobego już z nami nie ma, jego rodzina nigdy go nie odzyska. A to? To tylko koszykówka.

NBA 2020: Kobe Tribute During Lakers Blazers Game

Myślę, że każdy był dziś pełen emocji. Wszyscy mamy swoje powody, dla których te emocje nas uderzyły – mówił, już po meczu, LeBron. To widać było choćby po Quinnie Cooku, zawodniku gospodarzy, którego idolem był Bryant, a który w trakcie całej ceremonii był widocznie poruszony. Nie mogliśmy tego zobaczyć, ale wszyscy wiedzieli, że cierpiał też Carmelo Anthony, który do Los Angeles nawet nie przyjechał „z powodów osobistych”. Kobe był jego bliskim przyjacielem, rozmawiali kilka dni przed jego śmiercią. Bryant mówił mu, że wybiera się na ten mecz. Ostatecznie nie pojawił się na nim żaden z nich.

Gdy zabrzmiała końcowa syrena, nie zakończył się hołd. Fani nadal skandowali. Nadal aplauzem upamiętniali Bryanta. Nadal czuć było emocje. I nadal wszyscy mają poczucie, że czegoś nagle zabrakło. Poczucie, które jeszcze długo z nimi pozostanie. Doskonale wie o tym trener Vogel, który na pytanie: „czego będzie trzeba drużynie, by udało jej się przez to przebrnąć?”, odpowiedział wprost.

Czasu.

SEBASTIAN WARZECHA

Fotografie: Newspix

Opublikowane 01.02.2020 16:24 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
27.05.2020

Proszę państwa, wysoki sądzie – to jest profesor-drybler Kamil Jóźwiak

Może i nie oglądaliśmy meczów przez ponad dwa miesiące, natomiast pewne rzeczy pozostały niezmienne. Na Lecha w ofensywie aż przyjemnie popatrzeć, Karlo Muhar nadal wygląda, jakby wygrał miejsce w składzie Kolejorza w festynowej loterii, a Kamil Jóźwiak przerasta już ligowy futbol. Nie zmienia się też to, że jeśli Lech w tym sezonie jedzie na Podkarpacie, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Apel do Lecha i całej Ekstraklasy: więcej Jóźwiaków, mniej Muharów

Polskie szkolenie w ostatnich kilku (kilkunastu?) latach nie rozpieszczało nas w kwestii skrzydłowych, bo raczej skupiano się na promowaniu szybkich graczy, potem tych z najlepszą wydolnością, a o graniu w piłkę zapominano. Byle dobiec do linii końcowej i wrzucić, a że 95 na 100 dośrodkowań kończy się na pierwszym obrońcy? Oj tam, oj tam, przecież […]
27.05.2020
Niemcy
27.05.2020

Dali sobie po dwa razy i wystarczyło. Piątek przełamuje się z karnego

Wyobraźcie sobie, że dwóch mocnych chłopaków na osiedlu wychodzi na ustawkę dla sportu – klasyczne jeden na jednego. Nie ma publiczności. Nie mają nic do siebie. Są dobrze przygotowani, dopiero co pokonali słabszych przeciwników w podobnych warunkach i teraz chcą udowodnić swoją wyższość. Przebieg starcia? Jeden huknął, drugi oddał. Jeden huknął, drugi oddał. Poza tym […]
27.05.2020
Inne sporty
27.05.2020

Bjoergen znów pobiegnie – śladami Kowalczyk

Jeśli chodzi o sporty zimowe, jest jedną z największych postaci w historii. Na podium olimpijskim stała 15 razy. Ośmiokrotnie jako mistrzyni. Medali z mistrzostw świata ma za to 26. Do tego cztery Kryształowe Kule za zwycięstwo w Pucharze Świata. Nic dziwnego, że wiadomość o powrocie Marit Bjoergen do sportu zelektryzowała świat biegów. Norweżka nie wróci […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie – live od 22:00 – Probierz i Stanowski

Odliczanie do startu PKO Bank Polski Ekstraklasy z Hejt Parkami trwa! Dziś w Kanale Sportowym i Weszło FM gościmy Michała Probierza, trenera i wiceprezesa Cracovii. Zasady są takie same jak zawsze – dzwońcie, piszcie, pytajcie i… hejtujcie! Numer telefonu do studia: (22) 219 50 31. Zaczynamy o godz. 22!
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wirtualne bilety – kibice pomagają polskim klubom

Czy zjadłbyś kiełbasę, której nie da się dotknąć? Wypiłbyś piwo, które nie istnieje? Czy kupiłbyś bilet na mecz, na który nie da się wejść? Czy zamiast siebie wysłałbyś na trybuny swoją tekturową podobiznę? Oczywiście, że tak – choć na pozór brzmi to jak czarny koszmar każdego kibica – jeśli chcesz wesprzeć klub, który wpadł na […]
27.05.2020
Blogi i felietony
27.05.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Miejsce na ledowym ekranie, jakieś dwa metry na dwa metry, żeby można było rozpoznać swoją twarz podczas transmisji telewizyjnej. W tym kwadraciku powiększony obraz ze Skype’a czy innego Zooma, na nim kibic w szaliku, który głośno krzyczy do swojej domowej kamery. W pojedynkę nie robi wrażenia, ale ledowy ekran rozciąga się przez całą szerokość boiska. […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Hi, I’m Mazowiecki ZPN, welcome to Jackass!

Kto czyta komunikaty na stronie Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, ten się w cyrku nie śmieje. Jak wiecie, uważaliśmy za totalnie bzdurne decyzje, by kończyć definitywnie sezon, choć niemal równolegle rząd zapewniał, że w czerwcu odmrożenie sportu pozwoli na dość swobodną grę nawet amatorom. Oczywiście intuicja nas nie zawiodła, obecnie można już zupełnie legalnie grać po […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Kibice znów na stadionach? Premier Morawiecki zapowiada dobre wiadomości

Dopiero co cieszyliśmy się, że piłkę będziemy mogli w ogóle oglądać na żywo. W telewizji, bo w telewizji, ale zawsze coś. Tymczasem w ostatnim czasie sprawy toczą się zaskakująco szybko. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, wystosował apel do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawił plan powrotu kibiców na stadiony. Teraz natomiast premier między słowami potwierdza, że […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

QUIZ. Kto był na ostatniej prostej przed finałem Pucharu Polski?

Znamy już trzech z czterech półfinalistów tegorocznej edycji Pucharu Polski, a dziś dowiemy się, kto z dwójki Stal-Lech uzupełni to grono. Już samo dojście do tego poziomu w przypadku wielu klubów musi uchodzić za sukces, czasami nawet jest to wydarzenie wspominane latami, więc postanowiliśmy sprawdzić, czy pamiętacie, komu się udało. Skupiliśmy się na XXI wieku, […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Paluchowski: Puchar Polski? Jak gram, to strzelam. Z Lechem też tak będzie!

Adrian Paluchowski to weteran polskich boisk, zwłaszcza pierwszoligowych. 33-latek w obecnym sezonie strzelał bramkę w każdym meczu Totolotek Pucharu Polski. Nam zapowiada, że jeśli zagra z Lechem, znów wpisze się na listę strzelców. Napastnik zdradza też, co było powodem spadku Pogoni Siedlce z pierwszej ligi, kto jest najlepszym piłkarzem na zapleczu Ekstraklasy, które kluby interesowały […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Krótko-długa kołdra Lecha. Czym martwić się będzie Żuraw?

Przerwa w rozgrywkach dla niektórych klubów była kupionym czasem na wykurowanie się kontuzjowanych piłkarzy. Dla innych – hamulcem wciśniętym głęboko w podłogę, bo przed pandemią były w gazie. Lech Poznań znajduje się jedną nogą w obu tych kręgach. Kolejorza rozpatrujemy nadal jako jednego z głównych kandydatów do gry w pucharach, być może przy sprzyjających okolicznościach […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Przestraszyliśmy się, graliśmy zbyt bojaźliwie. Legia zasłużyła na awans

– Legia zasłużyła, by przejść dalej, nie ma się co czarować. Nie powiem, że brakło nam umiejętności, ale przestraszyliśmy się. Nie graliśmy tego, na co się umówiliśmy. Wiadomo, też Legia nam nie pozwalała grać w piłkę i utrzymywać się przy niej, lecz podeszliśmy do tematu zbyt bojaźliwie i ze zbyt dużym respektem – mówi Paweł […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Bartosz Nowak: Zimą mogłem odejść do Ekstraklasy. Stal przekonała mnie, żebym został

Bartosz Nowak to lider Stali Mielec, która zagra dziś z Lechem Poznań w ćwierćfinale Pucharu Polski i jeden z najlepszych piłkarzy pierwszej ligi. Od dłuższego czasu, więc siłą rzeczy co chwilę przymierzany jest do klubów Ekstraklasy. Dlaczego wciąż w żadnym z nich nie wylądował? Między innymi na to pytanie odpowiadamy w dłuższym wywiadzie. Ale rzecz […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Czy Piątek w końcu dostanie szansę? Lipsk – Hertha w BETFAN!

Chcielibyśmy napisać, że będzie to pojedynek Krzysztofa Piątka z Timo Wernerem, ale… Wiadomo, jaka jest sytuacja Polaka w Berlinie. Niemniej myślimy, że Vedadowi Ibisevicowi zaczęło strzykać tu i tam, co skończy się konieczną rotacją. A stąd już tylko trzy kroki do zatrzymania RB Lipsk… W każdym razie, tak czy siak mecz Herthy z RB zapowiada […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

„Dzisiaj to Lech musi wygrać, my chcemy się sprawdzić”

– Mecz z Lechem nam się przyda, pomoże nam. Posłuży jako przetarcie przed kolejnym spotkaniem ligowym, bo przed nami bardzo ważne starcie z Miedzią w Legnicy. Dzisiaj to Lech musi wygrać, my tylko możemy. Chcemy się sprawdzić. Oczywiście nie mówię, że traktujemy mecz z Lechem jak sparing. Chcemy awansować do następnej rundy i to jest […]
27.05.2020
Weszło
27.05.2020

Wytrzymają najsilniejsi. Trzecia poważna kontuzja po trzech tygodniach…

Odmrażanie sportu oficjalnie rozpoczęło się dopiero po majówce, jako pierwsze wystartowały kluby z dwóch najwyższych szczebli, które w specjalnym reżimie i niewielkich grupach zajęciowych ruszyły do przygotowań ligowych. Przedwczoraj minęły równe 3 tygodnie od wznowienia jakichkolwiek treningów, bo oczywiście zakładamy, że przed 4 maja nikt żadnych potajemnych zajęć nie prowadził, tylko Arka wpadła na delikatnym […]
27.05.2020
Bukmacherka
27.05.2020

Kto uzupełni grono półfinalistów Totolotek Pucharu Polski?

Trzech pierwszoligowców w ćwierćfinałach Totolotek Pucharu Polski miało być jak trzech muszkieterów. Cóż, ten plan nie do końca wypalił. GKS Tychy odpadł, co prawda po dogrywce, ale jednak. Miedź Legnica odpadła, co prawda po nerwowej końcówce, ale jednak. Na placu boju została więc Stal Mielec, która zmierzy się z Lechem Poznań. Co warto obstawić w […]
27.05.2020