post Szymon Podstufka

Opublikowane 26.01.2020 09:30 przez

Szymon Podstufka

Lawriemu Sanchezowi mogło się wydawać, że ma u stóp cały świat. Że jest futbolowym Midasem. Jego złoty dotyk sprawił przecież, że Irlandia Północna liderowała po sześciu meczach grupie eliminacji do Euro 2008. Grupie śmierci z Hiszpanią, Szwecją i Danią. Z przyszłymi mistrzami Europy jego drużyna wygrała 3:2, ze Szwedami – 2:1. Na Craven Cottage nie uszło to niczyjej uwadze. Cudotwórca z Irlandii Północnej miał swoją magię przenieść do Premier League. Takiemu wyzwaniu trudno się było oprzeć. Sanchez poległ jednak z kretesem. Zostawił Fulham na osiemnastym miejscu w tabeli, wykręcił zawrotną średnią 0,83 punktu na mecz. Wygrał 4 z 24 meczów.

Powiedzieć, że jego następca okazał się nieco bardziej udanym wyborem, to jak nic nie powiedzieć. Zespół, który miał zlecieć z ligi z hukiem, dwa i pół roku później szykował się do pierwszego w swojej historii finału europejskiego pucharu.

Fulham sprawi dziś nie mniejszą sensację niż w 2010 i pokona Manchester City? Kurs to 17,75 w ETOTO! (KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać bonus +200% od pierwszego depozytu)

Roy Hodgson powiedział kiedyś, że daleko mu do marzyciela. Słynie z bogatego słownictwa, nie powtarza wyświechtanych frazesów, ma sporo ciekawego do powiedzenia, ale wszystko to jest raczej wyważone. Szukasz menedżera, którego pewność siebie bije z każdej wypowiedzianej sylaby? Nie ten adres.

Gdy więc Hodgson stwierdził w marcu 2010 roku:

— Byłoby miło, gdyby za jakiś czas ten klub był w stanie przebić to, czego dokonała już ta grupa zawodników, ale ustaliliśmy naszymi występami tak wysoki standard, że będzie o to bardzo trudno w kolejnych latach.

…brytyjscy dziennikarze byli w niemałym szoku. Jason Burt z „The Telegraph” napisał wtedy „To nie w stylu Roya Hodgsona, by walić w bębny przed jakimkolwiek meczem, nieważne jak istotnym, ale menedżer Fulham pozwolił sobie na wielkie oświadczenie w wigilię meczu jego zespołu z Juventusem w Lidze Europy”.

Hodgson wiedział jednak, co mówi. Nawet człowiek taki jak on musiał czuć wagę tego, czego dokonywał z zespołem z Craven Cottage. Przejmował go w opłakanym stanie. W strefie spadkowej, rozbity mentalnie. Jego początki to też nie był ciągnący się w nieskończoność miesiąc miodowy. Gdyby ktoś po siedmiu jego pierwszych meczach bez choćby jednej wygranej stwierdził, że menedżer-obieżyświat poprowadzi The Cottagers w kolejnych 117 spotkaniach o stawkę, zostałby w trybie przyspieszonym odesłany do wariatkowa.

Przeznaczeniem Fulham było zlecieć z hukiem z ligi. Hodgson sam oszacował na dziesięć kolejek przed końcem rozgrywek, że jego zespół musi wygrać równo połowę pozostałych spotkań, by kolejnego sezonu nie zaczynać poziom niżej.

Nie trzeba chyba mówić, ile sensu widziano w obliczeniach szkoleniowca, którego zespół po 28 kolejkach miał na koncie 3 zwycięstwa w Premier League?

Siedem kolejnych starć przyniosło osiem punktów. Dwie z pięciu potrzebnych wygranych. Jak łatwo policzyć, Fulham potrzebowało stuprocentowej skuteczności na finiszu. Każda wpadka oznaczała spadek. Gdy po godzinie gry z Manchesterem City w 36. kolejce było 2:0 dla gospodarzy z niebieskiej części Manchesteru, kwestia przyszłości zespołu Hodgsona zdawała się być rozstrzygnięta.

I wtedy wydarzyło się coś kompletnie niezrozumiałego. Jakby piłkarscy bogowie postanowili szeroko uśmiechnąć się do graczy Fulham. Okoliczności jednego z największych comebacków w historii Premier League były doprawdy kuriozalne. Strzał Diomansy’ego Kamary na 1:2 był z gatunku tych, których klasowy golkiper nie ma prawa przepuścić. A przecież wtedy Joe Hart zaczynał za takiego uchodzić. Gol na 2:2? Danny Murphy miał szansę pokonać Harta z rzutu karnego, a jednak nawalił – szczęśliwie angielski bramkarz odbił piłkę tak, by dać szansę na dobitkę. Nikogo nie powinno więc dziwić, że Kamara trafiając na 3:2 skompletował swój pierwszy dublet w Premier League. W pięćdziesiątym drugim spotkaniu na tym poziomie.

Entuzjazm poniósł Fulham również i w dwóch kolejnych spotkaniach – obu wygranych do zera. Wielka ucieczka stała się faktem.

Powyżej 4,5 gola w starciu City – Fulham? Kurs 2,40 w ETOTO (KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać bonus +200% od pierwszego depozytu)

Kto mógłby wtedy przypuszczać, że niemal dwa lata później drużyna Hodgsona napisze historię ze zwrotami akcji, przy których nawet ten ze spotkania z The Citizens mocno blednie?

— Dwa sezony temu byliśmy tak straceni, jak tylko da się być straconym — wspominał Hodgson na konferencji prasowej przed rewanżowym spotkaniem 1/8 finału Ligi Europy z Juventusem. Odnosząc się tym samym do położenia, w jakim jego zespół znalazł się przed drugim meczem ze Starą Damą. Porażka 1:3 na turyńskim Stadio Olimpico była bardzo ciężkim bagażem. Jasne, to nie był Juventus taki, jaki znamy dziś – ze zdobywcą pięciu Złotych Piłek na czele. Wciąż jednak trener Alberto Zaccheroni miał w kadrze meczowej sześciu mistrzów świata. „The Guardian” napisał wtedy, że ówczesny właściciel Fulham Mohamed al-Fayed raczej nie zabroniłby im pójść na zakupy do Harrodsa – ekskluzywnego centrum handlowego należącego do tegoż egipskiego biznesmena. Odnosząc się do sytuacji sprzed meczu 1/16, gdy al-Fayed kazał ochronie wyprosić stamtąd piłkarzy Szachtara Donieck.

Nie wszyscy kibice zdążyli przejść przez kołowrotki na Craven Cottage, a było już 1:0 dla Juventusu. Druga minuta, morderca marzeń Italii o tytule mistrza Europy w 2000 roku dziesięć lat później – tak się wydawało – zabija nadzieję Fulham na przedarcie się o kolejną rundę dalej. Czternasty mecz w tamtej edycji (Fulham zaczynało od dwóch rund eliminacji) miał być ostatnim.

David Trezeguet

— W tamtym momencie miałem ochotę pójść do domu. 4:1 w dwumeczu? Można się rozejść. To, co wydarzyło się później, zostanie w mojej pamięci do końca życia. Tej nocy wszyscy uwierzyliśmy, że trwa właśnie rok absolutnie wyjątkowy. Ta noc była przełomem w naszej wspólnej podróży — stwierdził kilka tygodni później, szykując się do meczu finałowego, Danny Murphy.

Jak to możliwe, że to właśnie on w połowie maja jako kapitan wyprowadził na murawę stadionu w Hamburgu swój zespół?

Każdy, kto był tamtego dnia na Craven Cottage wspomina, że z każdą minutą czuło się wyjątkowość tej nocy. Jakby przeznaczenie pchało piłkarzy Fulham do chwały. Dmuchało co sił w ich żagle, nie mając litości dla przybyszy z Turynu. Szybka odpowiedź Bobby’ego Zamory na bramkę Davida Trezegueta sprawiła, że z każdą minutą kibice nacierali wraz ze swoim zespołem coraz bardziej. Dziesiątki tysięcy głów całą siłą woli próbowało skierować piłkę do bramki Juventusu. Jeden słupek, drugi. W międzyczasie czerwona kartka dla Fabio Cannavaro – dyskusyjna, bo doprawdy trudno osądzić, czy uciekającego mu za plecy Zoltana Gery nie byłby w stanie dogonić Jonathan Zebina.

— Atmosfera była elektryzująca. Schodząc na przerwę widziałem, że wyglądamy tak dobrze, by to wygrać — mówił po spotkaniu Roy Hodgson.

Obie drużyny strzelą gola w meczu na Etihad? Kurs w ETOTO to 2,00 (KLIKNIJ, aby się zarejestrować i odebrać bonus +200% od pierwszego depozytu)

Droga wciąż była jednak daleka. To były dwa gole dzielące jego piłkarzy od ekstazy. Ale ci wiedzieli, że Włosi są w szoku. Że jeśli naprą z taką intensywnością, jak w końcówce pierwszej połowy, Juventus popełni błąd. W tamtym czasie byli już mistrzami w korzystaniu ze słabości rywali. Hodgson nie zasłynął w klubie szczególnie wyrafinowanymi metodami treningowymi – solidna defensywa i kilka nieszczególnie skomplikowanych schematów, które powtarzane były na zajęciach do upadłego. Ileż to razy pomiędzy cudownym utrzymaniem a tamtym dniem przechylali dzięki temu mecze na swoją stronę?

Błąd numer jeden nadszedł bardzo szybko. Damien Duff trafił piłką w rękę Diego. Gera się nie pomylił, strzelił mocno, pewnie, skutecznie.

I wtedy zespół gości jakby się otrząsnął. Juventus nie wyprowadził żadnego przekonującego ciosu, ale zdołał odpowiedzieć groźnie się zapowiadającymi atakami. Wszystko zmierzało ku dogrywce, gdy Hodgson wpuścił na boisko Clinta Dempseya.

To, co Amerykanin zrobił kilkanaście minut później trudno nazwać inaczej, jak tylko majstersztykiem. Wydawało się, że rywale zamykają wszystkie drogi pomiędzy nim a bramką. Było ciasno, za ciasno by podawać. Dempsey podjął więc szaloną decyzję – lob z linii pola karnego. Nie to, że Antonio Chimenti – w Lidze Europy grał on, nie Buffon – był bardzo źle ustawiony. Ale wysunięty na tyle, by idealna wcinka w okienko była go w stanie zaskoczyć.

I tak, strzał Dempseya to była idealna wcinka w okienko.

Zespół złożony z zawodników ocenionych wcześniej jako niepotrzebni w klubach wielkiej czwórki (jak Danny Murphy czy Damien Duff) i graczy ściągniętych głównie za grosze lub w ogóle za darmo (Gera, Schwarzer, Etuhu, Zamora, Hangeland – żaden nie kosztował więcej niż 4 miliony funtów) wyrzucił za burtę wielki Juventus.

Zrzut ekranu 2020-01-26 o 02.11.57A oto i zespół, który sprawił jedną z największych niespodzianek w historii Ligi Europy (kolejność wg liczby rozegranych w LE minut), źródło: Transfermarkt.pl

Ten zespół śnił dalej. Aż do maja, do którego droga była tak piekielnie wymagająca – poprzedni triumfator Szachtar, Juventus, Wolfsburg, a więc mistrz Niemiec, wreszcie Hamburg – organizator meczu finałowego. Aż do 116. minuty swojego 63. spotkania w sezonie, kiedy po raz drugi tego majowego wieczora Sergio Aguero posłał świetną piłkę do Diego Forlana. Przedstawiając się kibicom Fulham jako ten, który zada im jeszcze wiele cierpienia.

„Kun” później, po transferze do Premier League, pięciokrotnie wychodził w podstawowym składzie Manchesteru City na mecze z The Cottagers. Żadnego nie skończył bez gola lub asysty, uzbierał pięć trafień i trzy otwierające podania.

Sam fakt jednak, że naprzeciw zespołu z Aguero, Forlanem, ale i Davidem de Geą, Simao Sabrosą, Raulem Garcią stanął zespół Fulham, to już jedno z najdonioślejszych pucharowych osiągnięć kopciuszka w XXI wieku. Dało ono Hodgsonowi możliwość poprowadzenia już w kolejnym sezonie Liverpoolu, gdzie jednak nie do końca przyjęło się jego podejście i niezbyt wyrafinowane metody treningowe. Dało też szansę, by później zostać selekcjonerem reprezentacji Anglii.

Jednym z ulubionych powiedzonek Roya Hodgsona jest to, że „żadne drzewo nie rośnie do nieba”. Trzeba bowiem w oparciu o realne możliwości wyznaczać realne cele. A jednak korona tego drzewa, na które wspięli się w sezonie 2009/10 piłkarze Fulham, niemal otarła się o nieboskłon.

SZYMON PODSTUFKA

fot. FotoPyK

Opublikowane 26.01.2020 09:30 przez

Szymon Podstufka

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
02.07.2020

„Wisła Kraków nie może być tylko na Reymonta, dotrzemy ze szkoleniem dalej”

1 lipca akademia piłkarska Wisły Kraków oficjalnie weszła w struktury spółki. Z inicjatywy Jakuba Błaszczykowskiego dyrektorem odpowiedzialnym za ten projekt został Krzysztof Kołaczyk, który w ciągu najbliższych lat ma sprawić, by „Białą Gwiazda” należała do szkoleniowej czołówki w Polsce. Panowie znają się doskonale z czasów Rakowa Częstochowa. O planach, marzeniach i obecnej sytuacji dotyczącej tego […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Cracovio, bądź poważna!

Uwaga, jeśli macie w planach czytać dzisiejszy Przegląd Sportowy w autobusie lub tramwaju, lepiej usiądźcie, żeby się nie przewrócić z wrażenia. U nas taka właśnie reakcja nastąpiła po przeczytaniu doskonałej propozycji Cracovii, którą ujawnił Antoni Bugajski. Klub z Krakowa negocjuje z rzecznikiem dyscyplinarnym PZPN-u, Adamem Gilarskim, wysokość kary za korupcję sprzed kilkunastu lat. Co zaproponowały […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

W przyszłym sezonie – 30 kolejek i ponad 40 milionów mniej dla klubów?

– Najbardziej prawdopodobne jest, że kolejne rozgrywki odbędą się w systemie ESA-30 (bez siedmiu dodatkowych kolejek oraz podziału na grupy mistrzowską i spadkową). Wówczas spokojnie wystarczy terminów, ale będzie mniej meczów, co może oznaczać mniejsze wpływy z tytułu praw telewizyjnych dla całej ligi. Obecny kontrakt zakładający grę w systemie ESA37 gwarantuje klubom w sumie ok. […]
02.07.2020
Inne sporty
02.07.2020

Znamy trasę Tour de Pologne. Krócej, ale intensywnie

Cały peleton czeka na otwarcie kolarskiego sezonu. Czekają też kibice. Ci z Polski mają w tym roku ku temu wyjątkowy powód – pierwszym wyścigiem wieloetapowym w kalendarzu World Touru jest nasza rodzima impreza, co znacznie podnosi jej rangę. Wczoraj wieczorem dowiedzieliśmy się, jaką trasą i na jakich zasadach pojadą kolarze. I choć Tour de Pologne […]
02.07.2020
Weszło
01.07.2020

Z cyklu niebywałe, a jednak: West Ham znów wygrywa z Chelsea!

Jesteś wklejony punktowo w strefę spadkową, przegrywasz właściwie mecz za meczem, twoim trenerem jest David Moyes, raczej niekojarzony w ostatnich latach ze zwycięstwami – a mówiąc uczciwie bardziej mem niż szkoleniowiec. No i jakby tego było mało, przyjeżdża do ciebie Chelsea, chwalona w tym sezonie, walcząca o Ligę Mistrzów, niepokonana od pięciu spotkań. Gdzie szukać […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Grają bez trenera, są w strefie barażowej. Pierwsza liga, styl życia

Osiem meczów – tyle wynosiła jeszcze niedawno passa GKS-u Tychy bez wygranej. Tyszanie byli w rozsypce, od marca prowadził ich dyrektor sportowy, który otwarcie przyznawał, że nie ma na to zajęcie ochoty. Teraz jego rolę przejęli tymczasowi szkoleniowcy, więc na dobrą sprawę GKS od czterech miesięcy nie mają pierwszego trenera. I co? I właśnie dostali […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Mladenović w Legii, czyli kontynuacja rozsądnej polityki transferowej

Stało się to, o czym mówiło się od jakiegoś czasu. Filip Mladenović został piłkarzem Legii Warszawa. Serb nie przedłużył kontraktu z Lechią, bo ta nie była w stanie mu płacić (albo obiecać) tyle, ile chciał piłkarz, a on sam wiedział, że chcieć może dużo. Ma za sobą świetny sezon, jest w trakcie co najmniej dobrego, […]
01.07.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE – GOŚCIEM MACIEJ SAWICKI

01.07.2020
Blogi i felietony
01.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Kluby z niemieckiej Bundesligi. Hiszpańskiej LaLiga. Włoskiej Serie A. Kluby z angielskiej Premier League oraz oczywiście niezawodne kluby węgierskie. Jeśli mielibyśmy w tym gronie wskazać niepasujący element, nie byłoby to szczególnie wielkie wyzwanie. A jednak, mimo tysięcy różnic jest coś, co łączy kluby z lig TOP 4 oraz Węgier. Jest to obecność w europejskich pucharach. […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Styl wciąż nędzny, ale są punkty. Ważne zwycięstwo Miedzi Legnica

Najpierw cenny remis z Wartą Poznań, teraz ważne zwycięstwo z Puszczą Niepołomice. O stylu gry Miedzi Legnica trudno mówić w ciepłych słowach, ale solidne punktowanie po rozstaniu z Dominikiem Nowakiem może oznaczać, że zadziałał osławiony efekt nowej miotły i legniczanie pod wodzą Ireneusza Kościelniaka jednak na finiszu sezonu nie wylecą poza miejsca barażowe, zachowując tym […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Awans? A po co to komu! Olimpia stawia na PJS, trener i piłkarze odchodzą z klubu

Olimpia Elbląg właśnie pokonała Pogoń Siedlce 1:0, umacniając się na miejscach barażowych w drugiej lidze. Pokonała ją składem, w którym znalazło się miejsce dla aż sześciu młodzieżowców, w tym dla jednego 16-latka. O ile w większości przypadków powiedzielibyśmy: „wow, kapitalna sprawa, cóż za odwaga”, tak tu ciężko o taką ocenę. Dlaczego? Dlatego, że elblążanie o […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

„Branie czołowych ekstraklasowców może Legii nie wystarczyć na puchary”

Jerzy Podbrożny nie był zachwycony ruchami Aleksandara Vukovicia na początku sezonu, ale dziś przyznaje, że serbski trener się obronił. Czterokrotny mistrz Polski i dwukrotny król strzelców Ekstraklasy komentuje też sprowadzenie Filipa Mladenovicia (które nie jest jeszcze oficjalne, ale coraz bardziej prawdopodobne) i politykę transferową nastawioną na przejmowanie czołowych ligowców, szykowane odejście Michała Karbownika, szanse Legii […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

To już pewne: Wójcicki zagra w Zagłębiu. Znamy szczegóły transferu

Spekulacje o tym, że Jakub Wójcicki trafi do Zagłębia Lubin, ciągnęły się niczym odwiedziny teściowej. Ale według naszych informacji temat jest już zamknięty. Boczny obrońca faktycznie trafi do „Miedziowych”, którzy wygrali walkę o niego z dwoma – a w zasadzie nawet trzema – ligowymi rywalami. Znamy także szczegóły dotyczące tego transferu, który lubinianie ogłoszą zapewne […]
01.07.2020
Weszło Extra
01.07.2020

Ruud van Nistelrooy. Pazerny na gole aż do przesady

Wybitni piłkarze bardzo często mają ego rozdmuchane do granic możliwości. Jest to zresztą charakterystyczne dla wielu znakomitych sportowców. Kto oglądał serial „Ostatni taniec”, ten na pewno doskonale tę prawidłowość rozumie. Problem pojawia się wtedy, gdy wielkie ego jednego zawodnika zaczyna przytłaczać resztę zespołu. Gdy gwiazdor, zamiast ciągnąć kolegów za sobą do sukcesu, podtapia ich ciężarem […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Vuković 2022. Trener Legii przedłuża kontrakt

Największy wygrany tego sezonu? Bardzo możliwe, że Aleksandar Vuković. Doskonale pamiętamy, jaka atmosfera panowała wokół Serba na początku rozgrywek. Powiedzieć, że lud domagał się jego krwi, to nic nie powiedzieć. Dziś Vuković jest na przeciwległym biegunie. I właśnie przedłużył z Legią kontrakt do czerwca 2022 roku. Nic nie zapowiadało sukcesu Beznadziejny styl w eliminacjach do […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Dlaczego ŁKS nie był w stanie oszukać przeznaczenia?

Bajki w świecie literatury kończą się klasycznym „żyli długo i szczęśliwie”, zamykamy książkę, bierzemy następną. W piłce nożnej oczywiście bajki kończą się zdecydowanie bardziej brutalnie. Za każdym wielkim i niespodziewanym sukcesem Leicester City czy Piasta, idzie wielka wyprzedaż ikon tegoż sukcesu. Za każdą piękną baśnią o niespodziewanym utrzymaniu czy nadprogramowym awansie, idzie zazwyczaj drugi sezon. […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Leroy Sane, czyli kozak mimo łatki lenia. Czy Bayern robi właśnie deal roku?

– Można założyć, że najlepszym słowem opisującym uczucia Leroya Sane w ciągu ostatnich 18 miesięcy jest „zirytowany” – takimi słowami „The Athletic” opatrzył tekst o tym, dlaczego Niemiec zdecydował się na transfer do Bayernu. Transfer, który wisiał w powietrzu już od roku i który dziś niewielu już zaskakuje. A jednak wciąż jest to ruch, który można określić […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Co wspólnego ma Liverpool z KTS-em Weszło?

Kibicom europejskiej piłki New Balance kojarzy się głównie z Liverpoolem, ewentualnie z FC Porto. Firma sponsoruje też jednak „nieco” mniejsze kluby, jak chociażby KTS Weszło. Nasi dzielni zawodnicy dostali od niej nowy sprzęt – buty Furon v6 i Tekela v3 – który postanowili przetestować. Zachwycony był nim jeden z liderów drużyny – Daniel Ciechański, któremu […]
01.07.2020