post Avatar

Opublikowane 14.01.2020 11:30 przez

redakcja

– Lech? Za bardzo szanuję ten klub, by źle się o nim wypowiadać. Dlatego nie widzę sensu, by rozdrapywać tamte rany. Cieszy mnie, gdy dzisiaj widzę przy Bułgarskiej chłopaków, z którymi pracowałem i którzy są dzisiaj lepszymi piłkarzami. A to, czy Lech zrobił słusznie zwalniając mnie, czy powinien mieć więcej cierpliwości… Nie wiem co miałyby dać takie rozważania mi, jako człowiekowi. Zmienię przeszłość? Nie. Więc po co? – mówi Ivan Djurdjević, trener Chrobrego Głogów. Rozmawiamy o trudnym momentach w Głogowie, zaufaniu ze strony władz, zwolnieniu z Lecha Poznań, zmianie spojrzenia na futbol po tej nieudanej przygodzie w Poznaniu, krytyce ze strony Matusa Putnockiego i presji wyniku.

***

Pomyślałeś sobie po pierwszych sześciu meczach w Chrobrym, że powtórzy się historia z Lecha? Nie wygraliście żadnego meczu, szorowaliście po dnie tabeli i już pojawiały się głosy, że zaraz zostaniesz zwolniony.

Nie, zupełnie nie myślałem o tym. Czułem duże wsparcie ze strony władz klubu. Pamiętam, że gdy zaczynałem pracę w Lechu, to na początku były świetne wyniki, a później wpadliśmy w dołek. W Chrobrym było na odwrót – zaczęliśmy bardzo słabo, a z czasem zaczęliśmy punktować. W klubie zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że początek może być kiepski, bo drużyna przeszła dużą przebudowę. To było ryzykowne podejście z radykalnymi zmianami w zespole, ale on tego potrzebował, bo już w poprzednim sezonie Chrobry do samego końca walczył o utrzymanie. Ale tak jak powiedziałem – ani prezes, ani dyrektor sportowy, ani zawodnicy, ani sztab nie panikował.

Nie czułeś nerwówki, że kolejna porażka może cię przekreślić?

Nie. Każdy trening i każdy mecz pokazywał, że powoli idziemy w lepszą stronę. Potrzebowaliśmy tylko upewnienia się lepszym wynikiem, że idziemy w dobrym kierunku. I wreszcie ten wynik przyszedł, bo nie przegraliśmy sześciu spotkań z rzędu.

Było widać po zawodnikach, że poczuli się dużo pewniej.

Bo wynik to składowa wielu rzeczy. Ja bardzo dużą wagę przykładam do tego, jak zespół się cementuje. Oczywiście, że początek był trudny, nie będę czarował rzeczywistości. Ale mam przekonanie, że dobre rzeczy potrzebują czasu. Życie nas często sprawdza. Dostajesz cios, który mówi ci, że musisz dawać z siebie jeszcze więcej. Plan minimum spełniliśmy, bo jesteśmy nad kreską. Dostaliśmy dobry sygnał na zimę.

Ale podobnie jak w Lechu zacząłeś sezon z trójką w tyłach, a później zmieniłeś system gry na czterech obrońców. Dlaczego?

To była wspólna decyzja. Dzisiaj piłka wygląda tak, że zespół i trener wspólnie decydują o pewnych kwestiach. Po rozmowach z zespołem doszliśmy do wniosku, że lepszym pomysłem na grę będzie czwórka obrońców. Byliśmy początkowo bardzo zadowoleni z ustawieniem z trójką w okresie przygotowawczym, zawodnicy też czuli się w nim dobrze. Ale później przyszła gra o stawkę, presja i wyglądało to już znacznie gorzej. Nie twierdzę, że przegrywaliśmy przez taki system gry, bo tak nie było. Przegrywaliśmy przez błędy. W pewnym momencie usiedliśmy razem, przegadaliśmy tę sprawę i doszliśmy do wniosku, że piłkarze będą się pewniej czuć w innym ustawieniu. I wyszliśmy na prostą.

Mocno pokrzyżowała wam szyki kontuzja Mateusza Machaja?

Bardzo. Bo Mateusz to nie tylko dobry piłkarz, ale też człowiek, który doskonale zna Chrobry. Brakowało nam Mateusza w takich stykowych meczach, gdzie szukaliśmy piłkarza, który jednym zagraniem może przeważyć szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Wróci do nas pewnie dopiero po obozie przygotowawczym.

Przypuszczam, że jednak wiedziałeś do jakiego klubu trafiasz. Do klubu z jednym z najmniejszych budżetów w lidze, który od pewnego czas tylko walczył o utrzymanie.

Tak, ale też nie chcemy, by Chrobry już zawsze drżał do ostatniej kolejki o swój byt w I lidze. Dlatego zmieniamy ten klub, stąd sporo tych ruchów transferowych latem, stąd też sukcesywne wprowadzanie młodzieży. Ale nie chcę mówić wyłącznie o przyszłości, bo teraźniejszość jest kluczowa. Mamy dobrych zawodników z przeszłością ekstraklasową lub z dużym ograniem na poziomie I ligi – Drewniaka, Lebedyńskiego, Iłków-Gołąba, Stolca, ogranego Prazanovskiego, dwóch bardzo dobrych bramkarzy, natomiast to wciąż młody zespół. Chcielibyśmy utrzymać kręgosłup zespołu, do tego już zimą postaramy się o solidne wzmocnienia. Wszystko po to, by powalczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie w lidze. Nie mówimy o awansie, ale dlaczego nie mamy być zespołem ze środka stawki?

Co ty właściwie robiłeś od czasu zwolnienia z Lecha do podpisania umowy z Chrobrym? Gdy rozmawialiśmy zimą, to mówiłeś, że wreszcie masz chwilę wolnego.

Tak, bo ja właściwie od wyjazdu z rodzinnego domu jako nastolatek, aż do zwolnienia z Kolejorza nie miałem takiego momentu, gdy głowa mogła odpocząć. Grałem w piłkę, gdzie właściwie żyjesz od sezonu do sezonu, zaraz po karierze zacząłem pracę jako trener, w akademii Lecha też pracuje się bez wytchnienia, później praca z seniorami… Jestem takim człowiekiem, który nie lubi się nudzić, więc za długo nie odpoczywałem. Zaliczyłem kilka staży, zdobyłem licencję UEFA Pro. Ten kurs jest dość intensywny, więc mocno angażował mnie do początku kwietnia. Miałem czas na refleksję. Życie w takich kluczowych momentach zwalnia i zmusza do myślenia. Ja mocno przeanalizowałem i zmieniłem swoje podejście do zawodu trenera. Zwolnienie z Lecha było dla mnie takim bardzo mocnym ciosem, który sprawił, że pewne rzeczy musiałem sobie przemyśleć.

A konkretnie?

Jeśli trener żyje wyłącznie wynikiem i na nim w pełni się skupia, to jest bliski śmierci. Tej prywatnej i zawodowej. Trzeba do tego wszystkie podchodzić z większym rozsądkiem. Dzisiaj twierdzę, że w tej pracy kluczowy jest rozwój ludzi i zawodników. Wynik krótkoterminowo nie jest wypadkową tego, jak pracujesz. Wiesz jaki jest futbol, oglądasz setki meczów i wiesz, że czasami o rezultacie decyduje coś, na co trener nie ma wpływu. Stworzysz sobie dziesięć sytuacji strzeleckich, napastnik się poślizgnie, bramkarz ma swój najlepszy dzień w życiu i przegrasz lub zremisujesz. Czy to oznacza, że zespół do niczego się nie nadaje, trener jest do zwolnienia, a zawodników trzeba odesłać do innej pracy? No nie. Chodzi o zostawianie swojego śladu w zawodnikach. Jeśli jako trener jesteś w stanie ich rozwijać, to jesteś dobrym szkoleniowcem. Mauricio Pochettino nic nie wygrał, a czy jest dobry trenerem? Moim zdaniem jest świetnym, bo wystarczy popatrzeć na to, jaki kolosalny progres zrobili zawodnicy na jego treningach.

Podobnie Bielsa.

I dla mnie istotne jest rozwijanie piłkarzy. A wynik przyjdzie z czasem. Trzeba dać drużynie przestrzeń, czas na rozwój, a efekty będą. Dlatego cieszę się też, że Dariusz Żuraw dostaje czas w Lechu. Drużyna przeszła duże zmiany, w zespole ma wielu młodych zawodników, ale widać progres po wynikach i widać też postęp tych piłkarzy. Nie wiem, czy to przyniesie dobry wynik w lidze, czy po tym sezonie pojawi się coś w gablocie. Ale myślę, że Lech jako drużyna idzie w dobrym kierunku.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Wisla Plock - Lech Poznan. 22.07.2018

Do ciebie tyle zaufania klub nie miał. Masz żal?

Nie wracam do tego. Nie zaprzątam sobie tym głowy.

Nie chcesz sobie palić mostów w Lechu krytyką tamtego zwolnienia?

Nie w tym rzecz. Po prostu za bardzo szanuję ten klub, by źle się o nim wypowiadać. Dlatego nie widzę sensu, by rozdrapywać tamte rany. Cieszy mnie, gdy dzisiaj widzę przy Bułgarskiej chłopaków, z którymi pracowałem i którzy są dzisiaj lepszymi piłkarzami. A to, czy Lech zrobił słusznie zwalniając mnie, czy powinien mieć więcej cierpliwości… Nie wiem co miałyby dać takie rozważania mi, jako człowiekowi. Zmienię przeszłość? Nie. Więc po co? Zebrałem doświadczenie, każda taka cegiełka cię w jakiś sposób buduję na przyszłość. Było mi bardzo smutno po rozstaniu z Kolejorzem, ale życie toczy się dalej. To nie jest tak, że mówię sobie „Ivan, tylko nic nie nagadaj na tego Lecha, bo już cię nigdy nie zatrudnią”. Chodzi o to, że ja spędziłem tu dwanaście pięknych lat i trudno mi to wykreślać z głowy.

A jak zareagowałeś na wypowiedź Matusa Putnockiego, który w wywiadzie u nas mówił U trenera Djurdjevicia przeszkadzało mi najbardziej co innego. Że była bardzo zła komunikacja z zawodnikami. Było nam ciężko. Jednemu trener mówił, że będzie grał i w meczu nie grał. Drugiemu powiedział: przygotuj się na mecz. Przychodzi spotkanie – nie gra. Pracy z trenerem Djurdjeviciem nie wspominam więc szczególnie dobrze.”?

Zdziwiło mnie to, znając go jako człowieka. Nie wydaje mi się, żeby komunikacja była wówczas jakimś problemem. Starałem się mówić o wszystkim otwarcie. Musimy pamiętać też o tym, że zawodnicy mają duże ego i czasami źle znoszą zmianę decyzji trenera. Jeśli powiedziałem zawodnikowi, że zagra, a później zmieniałem decyzję, to mógł zareagować frustracją. I dobrze, piłkarza takie rzeczy też powinny motywować. Natomiast na koniec miesiąca dostaje też wypłatę za to, że akceptuje wybory trenera. Szkoda, że powiedział to w wywiadzie, a nie mi wprost, ale trudno. Miałem taką sytuację w Głogowie, gdy zawodnik powiedział mi wprost, że nie zgadza się z pewną decyzją. I spodobało mi się to, bo świadczyło to o zaufaniu i więzi – jeśli możesz powiedzieć coś trenerowi szczerze, to znaczy, że darzycie się wzajemnym szacunkiem.

O czym pisałeś pracę na UEFA Pro?

Piszesz o klubie, w którym aktualnie pracujesz, więc siłą rzeczy dla mnie to był Lech.

Ale już w Lechu cię wtedy nie było.

I to jest sytuacja idealna. (śmiech) Ten kurs jest dość pracochłonny i czasochłonny. Ja byłem wtedy świeżo po zwolnieniu z Lecha, ale miałem dużo czasu, by napisać pracę, przygotować się do niej, przygotować się do egzaminów. Byliśmy na kursie w Nyonie i rozmawialiśmy też z kursantami z innych krajów, to na przykład w Niemczech jest tak, że w trakcie kursu na UEFA Pro nie możesz pracować. Z jednej strony to dobrze – możesz się skupić tylko na tym egzaminie. Ale z drugiej tracisz duże zaplecze praktyczne.

To na czym polega ta praca?

Skupiasz się na ulubionym systemie gry i opisujesz też swój sposób pracy. Ja dużo miejsca poświęciłem na aspekt budowania drużyny. Opisywałem istotę samego zjawiska, perspektywę Polaków i obcokrajowców, różnicę w etapach budowy, indywidualne podejście do zawodnika.

Swoją drogą – mieliście dość mocną ekipę na tym kursie. Vuković, Sobolewski, ty, Cretti…

Bardzo fajna grupa. Cieszę się, że akurat do takiej trafiłem. To ludzie, którzy sporo w życiu przeżyli. Ale mi w pamięci zapadło to, co powiedział nam trener Pasieka – że na takim kursie wielu rzeczy możemy się nauczyć, ale budowania więzi w zespole, czyli po prostu budowania drużyny, będziemy się uczyli na własnych doświadczeniach. Jako trenerzy jesteśmy nakręceni na punkcie taktyki, mikrocyklów. To oczywiście bardzo ważne. Ale dzisiaj piłka na wysokim poziomie jest bardzo zależna od psychologii. Wiesz, ja nie potrzebuje liderów w szatni, gdy jest dobrze. Wtedy wszystko kręci się samo. Zespół i siłę liderów poznajesz wtedy, gdy trafia się trudny moment. Dlatego jestem zadowolony z tego, że jestem dzisiaj w Głogowie, bo gdy nam nie szło, to nie widziałem w szatni spojrzeń piłkarzy typu „e, trener do dupy, z nim nic nie zrobimy”. I ja też – co jasne – nie patrzyłem na zawodników wzrokiem na zasadzie „z tymi ludźmi nic nie osiągniemy”. Jedziemy na tym samym wózku i widzieliśmy progres. Grahem Souness, były trener Liverpoolu mówił – „dowiesz się kim są ci, których uważasz za zwycięzców, dopiero wtedy, gdy nie wygrywasz”. Dowiesz się wtedy – kto pracuje ciężej? Kto zwiększa determinację? Kto pozostaje niezachwiany wobec treningu lub otoczenia? I z drugiej strony – kto zaczyna obwiniać wszystkich dookoła i okazywać nielojalność sprawie?

Zgadzasz się, że dzisiaj trener musi mieć inspirującą osobowość? Rozstawienia pachołków czy budowania mikrocyklów nauczysz się na kursie czy z książek, ale pociągnięcia zespołu za własną myślą już nie.

Cały czas to powtarzam. To nie jest tak, że jak ci nie wyjdzie w jednym klubie, to jesteś już stracony i nie możesz tytułować się trenerem. Ten okres w pierwszej drużynie Lecha traktuje jak dziurę w drodze – czasami tak jest, że jedziesz autem, coś ci się zwali na drogę, musisz to usunąć. Albo wpadasz w jakiś dołek. Ale jedziesz dalej, droga się nie kończy. Ludzie czasami mówią „zwolnili, to gość odpada”.

I bywa, że tak jest – trenerzy wypadają z karuzeli na długo.

Ale myślę, że jeśli wykonałeś dobrą robotę, zostawiłeś po sobie jakiś ślad, to prędzej czy później ktoś zadzwoni z propozycją pracy. A już od ciebie zależy czy będziesz wybredny i będziesz czekał na bezrobociu na telefon z Bayernu, czy weźmiesz się do roboty i spróbujesz coś zrobić.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Gornik Zabrze - Lech Poznan. 05.10.2018

Nie ma co się czarować – wynik wasz fach mocno weryfikuje. Patrzę na Mariusza Rumaka, który zszedł do I ligi po pracy w Ekstraklasie, tam nie udało mi się nic ugrać i nie wiem, czy nie będzie czasami musiał zejść jeszcze niżej, by pokazać się prezesom z wyższych lig.

Oczywiście, znam tę branżę, nie jestem totalnym idealistą. Ale myślę, że porażki też czegoś uczą i zmieniają twój tryb pracy. Nie udało się w jednym klubie, to do drugiego idziesz w nowymi metodami pracy. Nie chciałbym oceniać tego, jak pracował Mariusz, bo po prostu nie byłem w jego butach i nie wiem jak pracował.

Trenerzy mówią, że dzisiaj musisz podejść do piłkarza indywidualnie. Musisz wiedzieć czyja żona zaraz rodzin, kto ma chorą matkę, kto dobrze reaguje na kij, a kto na marchewkę. Czasy Janusza Wójcika, który wszedł do szatni, ryknął „parówy w górę, jedziemy z frajerami” już się skończyły.

Ja do szatni przed meczem w ogóle nie wchodzę. W przerwie – tak. Ale przed meczem – po co? Sześć dni pracowałem z nimi, przygotowywałem ich do tego meczu, robiłem odprawy. W dzień meczowy nic już nie zmienię. Nie pamiętam z mojej kariery zawodniczej, żeby ktoś zmotywował mnie odprawą motywacyjną do tego stopnia, że pomyślałem sobie „o, to dzisiaj zagram najlepiej jak umiem”. Albo jedziesz już na mecz z takim przekonaniem, albo jakieś krzyki w szatni na pięć minut przed pierwszym gwizdkiem tego nie zmienią.

Co do tego podejścia indywidualnego – jeśli dzisiaj tego nie robisz, to znaczy, że zostałeś gdzieś daleko za trendami. Jedna rzecz to kwestia mentalna i dostosowanie sposobów pracy do zawodnika. Każdy jest inny, każdy ma inne potrzeby – ja wypije espresso, ty duże latte i okej, obaj jesteśmy nakręceni na resztę dnia. Ale druga rzecz to indywidualizacja treningu. Nie wyobrażam sobie stosowania tych samych środków do całej grupy. Przecież to jasne, że musisz u niektórych zniwelować pewne deficyty, dostosować akcenty w treningu do formacji.

Marco Giampaolo robi treningi formacyjne – obrońcy z napastnikami czasami nie widzą się pół tygodnia.

Mieliśmy to w planach w Lechu, ale z różnych względów nie wyszło. Trochę fiksacja na wyniku sprawiła, że musieliśmy pracować bardziej tymczasowo. Ale patrzę chociażby na Pogoń trenera Runjaica czy Cracovię trenera Probierza – dostali tyle czasu, że mogli wypracować w dłuższym okresie pewne schematy, sposób pracy, model grania. Jeśli dostajesz pół roku, to wiesz, że bardzo trudno będzie ci budować projekt złożony, bo po prostu zabraknie ci czasu. Myślę, że sposób zarządzania klubem bardzo mocno determinuje to, jak pracuje trener. Skoro zwalnia się trenera po trzech-czterech miesiącach, to jakie on wnioski ma po sobie zostawić? Dla siebie – żadnych, nie zobaczył nawet efektów swojej pracy. Dla klubu, z którego go zwalniają – żadnych, nawet nie zdążyli zobaczyć, czy jego metody mają sens. Trener idzie do następnej drużyny i nie jest bogatszy o żadne doświadczenie. Nie wie czy pracował dobrze, czy źle. Tak samo jest z piłkarzami – jeśli nie dasz mu czasu, żeby on upadł, żeby wstał, to przegapimy tysiące talentów. Mamy dużą tolerancję do błędów popełnianych przez obcokrajowców, a jeśli młodych chłopak coś schrzani na boisku, to wytykamy go paluchem i mówimy „eeee, łamaga, nic z niego nie będzie, nie nadaje się”.

Przykład – Tomasz Dejewski, który musiał iść do Warty Poznań, żeby w Lechu go doceniono.

I bardzo dobrze, że go doceniono. W pewnym momencie mu podziękowano za grę, bo uznano, że obcokrajowcy są lepsi. Ale dzisiaj Tomek wraca i nie odstaje poziomem od piłkarzy, którzy są już w tej drużynie. Pracowaliśmy razem dwa lub trzy lata. „Deja” to inteligentny chłopak, który ogarnia każdy element gry w obronie.

A gdy patrzysz na to, jak w Polsce prezentują się Tiba, Martins czy Amaral, to twierdzisz, że w Portugalii takich zawodników jest wiele? Znasz dość dobrze ten rynek.

Trudno mi powiedzieć. Najlepiej rozmawiać na przykładach – Pedro znałem właściwie z każdej strony i wiedziałem, że sobie poradzi. To facet z osobowością lidera, ale przede wszystkim z umiejętnościami, które robią z ciebie lidera. Zwróć uwagę, że on absolutnie zawsze bierze grę na siebie. Nigdy nie ucieka od piłki, zawsze ją chce, zawsze chce kreować. Żałuję jedynie, że nie dałem opaski kapitana mu wcześniej.

rozmawiał DAMIAN SMYK

fot. 400mm.pl

Opublikowane 14.01.2020 11:30 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020