Spory problem Barcelony – jak zastąpić Luisa Suareza?

redakcja

Autor:redakcja

13 stycznia 2020, 11:33 • 3 min czytania

Reklama
Spory problem Barcelony – jak zastąpić Luisa Suareza?

Kłopoty, kłopoty Barcelony, chciałoby się powiedzieć, patrząc na to, co dzieje się w stolicy Katalonii. Mistrzowie Hiszpanii w środku zamieszania związanego z próbą zastąpienia Ernesto Valverde, mają na głowie kolejny, równie poważny problem. Luis Suarez wypada z gry na cztery miesiące, co oznacza, że w najważniejszej części sezonu Blaugarana zostaje bez napastnika. Powodem absencji jest operacja kolana, którą przeszedł w niedzielę.

Urugwajczyk strzelił w tym sezonie już 14 bramek, do których dorzucił 11 asyst we wszystkich rozgrywkach. Ostatnie pięć gier w lidze? Cztery gole i sześć ostatnich podań. Kosmos, nie dopisał liczb na koncie tylko za El Clasico, które zakończyło się bezbramkowym remisem. Do spółki z Messim jest najlepszym piłkarzem Barcy w ofensywie. Grający na skrzydle Griezmann jest sporo w tyle, ale na dziś jest też jedyną dostępną opcją do zastąpienia Suareza na szpicy.

Tyle że Francuz w roli napastnika nie spisuje się zbyt dobrze. W tym sezonie zdarzyło mu się grać na dziewiątce i efekt był mierny. Dwa gole, dwie asysty, wszystko w wysoko wygranych przez Barcelonę spotkaniach. W pozostałych trzech meczach zaliczył pusty przebieg.

Reklama

Dla porównania – łącznie w tym sezonie Urugwajczyk nie zanotował liczb w siedmiu meczach (na 23). W czterech z nich oznaczało to również zero po stronie zdobyczy Barcelony. Wszystkie trzy ligowe porażki Blaugrany to spotkania, w których Suarezowi nie udało się ani trafić do siatki, ani wypracować gola kolegom. Jakaś zależność, jak widać, jest. I choćby Griezmann wmawiał sobie, że jest Urusem i przychodził z błękitno-białą flagą na treningi – Luisem z miejsca nie zostanie.

Ale zaraz, zaraz. Przecież trwa okienko transferowe, więc jeśli Francuz lepiej wygląda na skrzydle, to nowego napastnika można zwyczajnie kupić. Można i nie można, bo rozglądając się za dostępnymi na chwilę obecną snajperami, dostrzeżemy sklepowe półki puste jak za PRL-u. W Katalonii marzą zapewne o Lautaro Martinezie, o którym co chwilę przebąkuje się jako potencjalnej nowej gwieździe Barcelony, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Za Lautaro po pierwsze trzeba zapłacić 110 milionów euro, po drugie trzeba go wyrwać z walczącego o Scudetto Interu. Conte rozszarpałby każdego działacza Nerazzurrich, który byłby w to zamieszany, choćby poprzez otwarcie drzwi przed delegacją z Barcelony.

Jest jednak jeden napastnik na rynku, który szuka klubu. Ba, nawet się go trochę z obecnego zespołu wypycha. W tle jakiś Tottenham, Aston Villa… Tak, spodziewamy się, że za moment ktoś we Włoszech, albo Hiszpanii połączy kropki i zaleje nas fala breaking newsów o Piątku i Messim w jednej drużynie. Czy to możliwe? Raczej nie, choć jeśli Barcelona będzie naprawdę zdesperowana…

Reklama

W każdym razie szefom Barcy nie zazdrościmy położenia. Być może jednak rozwiązanie problemu przywiezie w teczce nowy trener? Dni Valverde są już ponoć policzone. Wygląda na to, że przed nami kilka ciekawych tygodni, w których trzeba wypatrywać ciekawych ruchów ze strony katalońskiego klubu.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

La Liga

Remontady nie było. Barcelona nie dogoniła Atletico 

Jan Broda
12
Remontady nie było. Barcelona nie dogoniła Atletico 

Weszło