Glik w kanonie gwiazd Monaco. France Football doceniło Polaka

redakcja

Autor:redakcja

13 stycznia 2020, 09:08 • 3 min czytania

Reklama
Glik w kanonie gwiazd Monaco. France Football doceniło Polaka

Kylian Mbappe w ataku, obok niego Radamel Falcao, w środku James Rodriguez, a na stoperze Kamil Glik. To nie skład fanboja Piasta Gliwice w Football Managerze. To jedenastka dekady Monaco według France Football. Polak znalazł uznanie w oczach dziennikarzy, a przez ostatnie cztery lata nie tylko nie przepadł we Francji, ale i stał się gościem, którego w Księstwie zapamiętają na długo.

Reklama

Nie będziemy was czarować – gdy Glik wyjeżdżał z Gliwic do Włoch, to wielu z nas pukało się w czoło. Pamiętacie sławną Gliki-takę? Gdyby ktoś nam powiedział, że ten solidny, aczkolwiek surowy obrońca będzie kiedyś w jedenastce dekady dobrego zagranicznego klubu, to zapytalibyśmy, o którą wersję FIFY wam chodzi.

Ale przykład Glika pokazuje ile znaczą w karierze piłkarza mądrzy doradcy, mądrzy trenerzy spotkani na swojej drodze, mądra żona, ale i mocny charakter. Może to banał, może to słówko-wytrych przy opisywaniu drogi piłkarza znikąd do piłkarskiej elity, ale akurat w przypadku Kamila trudno nam ten aspekt pominąć. To jest gość, który przy swoich problemach ze zdrowiem (na które często machał ręką i mówił „luzik, zagram”) powinien przeleżeć ostatnie lata na kozetkach u masażystów. Facet ze środowiska, w którym dryg do piłki wielu utopiłoby w półlitrowych butelkach z gorzałą. A on gra, jest opoką kadry i zapisał się na kartach historii Monaco. Poza tym to po prostu równy gość, któremu trudno źle życzyć. A uwierzcie nam – nie każdy piłkarz z PR-em równego gościa w rzeczywistości też taki jest.

Spoglądamy sobie na tę jedenastkę dekady Monaco, a tam Kylian Mbappe, który pewnie przejmie schedę w kolekcjonowaniu Złotych Piłek po erze tych dwóch kosmitów. Dalej – James Rodriguez, gwiazda mundialu 2014, który kosztował bimbaliony euro. Bernardo Silva, który bawi się właśnie u Guardioli w Manchesterze City. Radamel Falcao, Benjamin Mendy, Thomas Lemar… No, to nie są leszcze, Stefan. I na stoperku Kamil Glik.

Z czego wynika tak świetna pozycja Gliksona w głowach francuskich dziennikarzy i kibiców? Jasne, to pokłosie tego fenomenalnego sezonu Monaco w Lidze Mistrzów, po którym zespół został totalnie rozkupiony. I można postawić tu znak zapytania, włożyć kij w szprychy, zapytać – skoro taki z niego kozak, to czemu nie poszedł gdzieś wyżej? Ale tu pozostaje się zastanowić – czy już samo dobicie do sufitu w Monaco nie sprawia, że Glik kończąc karierę będzie mógł się poczuć spełniony?

Reklama

W niedzielę wieczorem Polak zagrał w czerwono-białej koszulce po raz 161. Rywalem było Paris Saint-Germain, więc jeszcze ze dwa lata temu kategoryzowalibyśmy ten mecz jako hit kolejki nie tylko we Francji, ale w ogóle w Europie. Ale późniejsze przygody klubu z Księstwa znacie – ocieranie się o spadek, długie pobyty pod kreską, później ligowa szarzyzna, zwalnianie Jardima, zatrudnianie Jardima, zwalnianie Jardima. Tyle dobrze, że Monaco powoli łapie rytm, a remis 3:3 na boisko paryżan to potwierdza.

Sen o fazie pucharowej Ligi Mistrzów trzeba odstawić na półkę z football fiction, ale na szczęście koszmary o spadku do Ligue 2 są już wspomnieniem poprzedniej nocy. W tym momencie Glik i spółka tracą tylko cztery punkty do podium, a mają jeszcze mecz zaległy.

To też pokazuje, jak długą – choć tylko niespełna czteroletnią – drogę przeszedł z Monaco Glik. Ze składu drużyny, w której debiutował w 2016 roku, w klubie zostali już tylko Subasić i Jemerson.

Reklama

Jedenastka dekady Monaco według France Football: Subasić – Sidibe, Glik, Carvalho, Mendy – Silva, Fabinho, James, Lemar – Mbappe, Falcao.

fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Paweł Paczul
17
Grzelak nie jest magikiem, więc Cracovia dalej gra słabo. Ale Pogoń też!

Ligue 1

Reklama