post Avatar

Opublikowane 06.01.2020 19:19 przez

Sebastian Warzecha

Był Adam Małysz, był – dwukrotnie – Kamil Stoch. Teraz jest Dawid Kubacki. To on zgarnął dziś złotego orła za triumf w Turnieju Czterech Skoczni. Zresztą w fantastycznym stylu, nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń co do tego, że to jemu najbardziej należy się ta nagroda. Potwierdził tym samym coś, o czym niby wiedzieliśmy od dawna, ale mimo wszystko nieco brakowało nam dowodów – że jest kozakiem.

*****

Widzimy oczyma wyobraźni taką scenkę: rok 2060, zima. Dom gdzieś w okolicach Tatr, przytulony do górskiego zbocza. Na zewnątrz, o dziwo, leży śnieg. W środku za to wesoło w kominku trzaska ogień. Obok stoi włączony telewizor. Tam reklamy, bo trwa właśnie przerwa w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich. W fotelu, ustawionym przed ekranem, siedzi wygodnie ułożony staruszek. Podbiega do niego kilkuletni chłopczyk, cały rozemocjonowany oglądanymi chwilę wcześniej lotami. Woła:

Dziadku! Dziadku! Opowiedz o tym, jak sam skakałeś!

– A o czym chcesz usłyszeć?

– O Turnieju Czterech Skoczni! Jak wygrywałeś w Bischofshofen!

– Ach, Bischofshofen – uśmiecha się pod nosem staruszek. – To było tak. Od początku Turnieju byłem w świetnej formie. Cały czas stałem na podium. Po trzech konkursach prowadziłem w klasyfikacji generalnej, ale żadnego z nich nie wygrałem. Został ostatni. Wiedziałem, że będzie mój. Pierwsza seria. Wystartowałem, zjechałem w dół skoczni wybiłem się i… poleciałem! Ale jak ja leciałem! Daleko, pięknie, fantastycznie, myślałem, że nie wyląduję. Ale w końcu musiałem. 143 metry! Żaden z rywali tam nie doleciał. Najlepsza nota. Co prawda sędziowie mogli dać wyższe oceny za styl, ale to już nieważne. I tak prowadziłem. Wtedy nie miałem już żadnych wątpliwości, że powtórzę sukces Adama i Kamila.

– A druga seria? Jak było w drugiej serii?

– A druga seria… właśnie się zaczyna – odpowiada staruszek, patrząc na włączony telewizor.

******

No dobra, to tylko nasza wyobraźnia, choć cała scenka wydaje się nam bardzo prawdopodobna. Jeśli Dawid Kubacki dochowa się wnuków, to z całą pewnością będzie miał im co opowiadać. Było już przecież Seefeld, były sukcesy drużynowe, teraz doszedł Turniej Czterech Skoczni, a przecież jeszcze znacznie więcej przed nim. Nie mamy co do tego najmniejszych wątpliwości.

Ale zostawmy to, co w przyszłości. Pomówmy o tym, czego świadkami byliśmy przed chwilą. Dawid Kubacki został trzecim Polakiem w historii, który wygrał Turniej Czterech Skoczni. I to jego osiągnięcie wydaje nam się jeszcze cenniejsze niż mistrzostwo świata. Bo i owszem, w zeszłym sezonie był w naprawdę dobrej formie. I wierzyliśmy, że w Seefeld może zdobyć medal. Ale pierwszy skok kompletnie spieprzył, nie bójmy się tego słowa. Wygrał, bo druga seria była żartem. Co prawda takim, który na koniec bawił chyba tylko nas, Polaków, ale jednak żartem.

Tymczasem w Turnieju Czterech Skoczni nie było już ani krzty wątpliwości, że to zasługa warunków. Albo szczęścia. Albo błędu rywali. Kubacki od początku skakał znakomicie i w każdym kolejnym konkursie stał na podium. W Bischofshofen wreszcie wygrał. I to w najlepszym możliwym stylu, dwukrotnie lecąc powyżej 140 metrów – 143 i 140,5. On rywali nie pokonał, on ich zgniótł, zdominował i zostawił daleko za sobą. Tak wygrywali do tej pory najwięksi (i Thomas Diethart, czego do dziś nie ogarniamy). On dziś do tych największych (i Dietharta) doskoczył.

*****

Takie zwycięstwo Dawida to też sukces ciężkiej pracy i prostego, aczkolwiek cennego, stwierdzenia: nigdy nie warto się poddawać. Kilka lat temu Kubacki mocno wyrżnął. Nie o zeskok, a o własne wyniki. Został przesunięty do kadry B. Pewnie gdyby dalej mu nie szło, mógłby skończyć jak wielu jego kolegów po fachu i siedzieć już dziś zamiast na belce, to na emeryturze. Treningi z nim rozpoczął jednak Maciej Maciusiak, szkoleniowiec naszego zaplecza.

I obaj sprawili, że Kubacki wrócił na właściwe tory. Poprawił technikę, zaczął latać nie tylko wysoko, ale i daleko. Wcześniej wybijał się genialnie, ale potem spadał. Można by to pewnie poetycko porównać do nurkującego po zdobycz sokoła. I wszystko by się zgadzało. Tyle że Dawid w takich sytuacjach zwykle wracał z niczym, bo punktów po prostu nie zdobywał.

Pierwsze sygnały, że z Kubackim jest dobrze, przychodziły latem. W Letniej Grand Prix odnosił dobre rezultaty. Wciąż były jednak problemy z przekuciem tego na zimę. Ale Dawid pracował. I pracował. I jeszcze trochę pracował. Aż wreszcie dołączył do ścisłej czołówki, stał się pewniakiem do miejsca w drużynie i zaczął stanowić o sile naszych skoków. Jego wkład w sukcesy były coraz większe, aż doszedł do poziomu, na którym jest dziś

Bo dziś jest liderem kadry. Nie bójmy się tych słów. Jest najrówniejszy, skacze najdalej, odnosi najlepsze rezultaty. Wobec słabszej formy Kamila Stocha i Piotra Żyły, Dawid samodzielnie dba o to, byśmy mieli powody do radości. I robi to znakomicie.

*****

Dobra, a teraz porzućmy ten podniosły ton i napiszmy po prostu to, co chcieliśmy napisać od początku: Dawid, jesteś zajebisty, brawo, człowieku! Bo i naprawdę, wiele mieliśmy wątpliwości przed dzisiejszym konkursem. Nawet nie chodziło tyle o formę Kubackiego, co o dyspozycję jego rywali. Marius Lindvik przecież wczoraj w kwalifikacjach jednym skokiem nadrobił ponad połowę punktów ze straty do Polaka. A tacy Karl Geiger czy Ryoyu Kobayashi zawsze mogą odpalić. Do tego dochodzi kwestia warunków: w tym sezonie już zbyt wiele razy widzieliśmy konkursy, w których wiatr postanowił kogoś przygnieść do zeskoku.

Warunki były jednak bardzo sprawiedliwe. I w tych sprawiedliwych warunkach Kubacki odpalił z progu jak F-16 odrywające się od pasa startowego. Zresztą w locie był na tyle niezachwiany i skoczył na tyle daleko, że bez problemu można go było pomylić z takim samolotem. Jedyna różnica była taka, że wylądował nie na nartach, a kołach. Ale to dobrze. Bo sędziowie chyba nie są jeszcze gotowi na lądowanie z wysuwaniem podwozia i zgłaszaniem się do wieży kontrolnej.

*****

Historycznie nie jest to pewnie najbardziej imponujący z triumfów naszych zawodników. Bo Adam Małysz wygrywał z rekordową przewagą nad drugim zawodnikiem (104,4 punktu), a Kamil Stoch zgarniał cztery zwycięstwa. Ale cztery miejsca na podium to też fantastyczny wynik, którego nie sposób nie docenić. Zwłaszcza, gdy za rywali miało się fenomenalnie dysponowanych Geigera i Kobayashiego oraz Mariusa Lindvika, który niespodziewanie eksplodował swym ogromnym talentem.

W tym wszystkim najlepszy okazał się najstarszy z nich. Ten, który przed Turniejem Czterech Skoczni skakał słabo i szukał formy. Ten, który przez nikogo nie był stawiany w gronie faworytów. Ale równocześnie ten, który miał walczyć o Kryształową Kulę, jak sugerowano przed sezonem. I to zresztą kolejna rzecz, którą warto dodać – jeśli będzie skakać tak dalej, to śmiało, mimo kiepskiego początku, może tę jakże ładną i sympatyczną nagrodę zgarnąć.

Dziś zgarnął inną – złotego orła. I pewnie postawi ją na honorowym miejscu na półce, gdzieś w domu. Tak stawiamy. Choć znając Dawida Kubackiego i jego kompletny luz w podejściu do skoków (ten człowiek podobno kilka dni po ogłoszeniu przez Łukasza Kruczka odejścia z funkcji trenera kadry, potrafił dziwić się, że pojawiła się taka informacja), może po prostu rzucić ją gdzieś do piwnicy i po prostu o niej zapomnieć. A na półkach stać będą modele szybowców, które namiętnie składa.

Zresztą, kompletnie nie obchodzi nas to, co i gdzie stać będzie u niego w domu. Interesuje nas wyłącznie to, by to on stał. Na najwyższym stopniu podium. Jak najczęściej.

Fot. Newspix 

Opublikowane 06.01.2020 19:19 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
27.11.2020

PowerPlay. Osąd bohatera w Gdyni oraz chorwackie wakacje

Not great, not terrible. W ubiegłym tygodniu chwaliliśmy się, że weszło aż pięć z naszych dość wysoko-kursowych typów, tym razem powodów do dumy nieco mniej, bo trafiliśmy trójkę. Nie zniechęcamy się jednak, zwłaszcza, że przed nami szalenie ciekawy weekend, również z uwagi na moment sezonu, w którym niewykluczone stają się roszady trenerskie.   Zapraszamy na nasze […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

„W wyschniętym ogrodzie zaczęło kwitnąć”. Jak Bałtyk uniknął upadku

Nieco ponad rok temu okręt o nazwie Bałtyk Gdynia z ogromną prędkością zmierzał na dno. Kasa klubowa została doszczętnie opróżniona, a degradacja była niemalże przesądzona. Tajemniczy sponsor nie okazał się zbawicielem. Wszyscy – począwszy od działaczy, kończąc na piłkarzach – nabrali się na jego rzekome kontakty i portfel wypchany do granic możliwości. Nie było obiecanych […]
27.11.2020
Kanał Sportowy
27.11.2020

Stanowisko: Diego Armando Maradona

Dzisiejsze „Stanowisko” poświęcone jest Diego Maradonie. Zaprasza Krzysztof Stanowski.   
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Szkockie cierpienie Klimali. Czy powoli przychodzi czas na zmianę?

Kiedy Patryk Klimala wychodził w pierwszym składzie na Old Firm Derby, można było odnieść wrażenie, że jego szkocka przygoda zaczyna zmierzać w dobrą stronę. Przez pierwsze pół roku otrzaskał się ze Szkocją, mając czas na legendarną aklimatyzację, a w nowej kampanii poczynał sobie coraz śmielej. Krótsze i dłuższe epizody, jakieś brameczki, jakieś pochwały. Momenty były. […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Ekstraklasa ruszy już w styczniu. Przerwa zimowa o tydzień krótsza

Na takie wieści liczyliśmy. Zimowa przerwa w Ekstraklasie będzie o tydzień krótsza. Siedem dni mniej na śledzenie jakichś paździerzowatych sparingów w Belek, siedem dni mniej oglądania oklepanych kulisów, siedem dni mniej na pisanie tekstów o Dusanie Dupoviciu, którego polski klub ściągnął do rywalizacji na lewej obronie. Zawsze w tej dyskusji o przesuwaniu meczów przez koronawirusa […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Królestwo za dziewiątkę. Czy Cracovia da sobie radę bez skutecznego napastnika?

Marcos Alvarez? Zaczął imponująco, ale obecnie jest kontuzjowany, w 2020 roku na boisko nie wróci. Rivaldinho? Nie dość, że bardzo marnie dysponowany od początku rozgrywek, to jeszcze ciężko przeszedł COVID-19 i potrzebuje odbudowy. Filip Piszczek – w przeciętnej formie. Podobnie Tomas Vestenicky. Zresztą żaden z nich nie był nigdy typowym łowcą goli. Co tu dużo […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Wolsztyński: – Od dawna jestem gotowy do gry. Pozostaje mi czekać

Łukasz Wolsztyński nie może narzekać na nadmiar szczęścia w 2020 roku. Nie dość że piłkarz Górnika Zabrze w marcu po raz drugi w swojej karierze zerwał więzadła w kolanie, to jeszcze z powodu nawrotu koronawirusowej fali przez większość jesieni tkwił w próżni, bo nie grał ani w rezerwach, ani w pierwszym zespole. Dopiero 19 listopada […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Kłopoty Pogoni ze środkiem obrony. Czy trzeba będzie ratować się Żurawskim?

Od początku sezonu 2019/20, Kosta Runjaić rotuje między czterema stoperami. Najczęściej stawia na duet Benedikt Zech-Konstantinos Triantafyllopoulos, rzadziej na kogoś z dwójki Mariusz Malec-Igor Łasicki. Problem w tym, że praktycznie nigdy nie było tak, żeby jednocześnie miał ich wszystkich do dyspozycji. Zawsze ktoś pauzował, zawsze ktoś się leczył, zawsze kogoś nie było. Inna sprawa, że […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Grabowski: Zarząd powiesił w szatni Resovii kartkę z celem – awans do Ekstraklasy

Szymon Grabowski po raz drugi w ciągu dwóch miesięcy został zwolniony z Resovii. Zarząd klubu ponownie potraktował go niezbyt elegancko, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ. Szkoleniowiec zorganizował spotkanie online z dziennikarzami, na którym opowiedział o kulisach pracy w rzeszowskim klubie i relacjach z zarządem po powrocie na stanowisko. Dlaczego celem dla beniaminka miał być awans […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

PRASA. Mladenović gwiazdą ligi i jej najlepszym zawodnikiem?

Dzisiaj w prasie nadal królują wspominki Diego Maradony. Ponadto echa porażki Lecha w Liege, niedobitki tematów z Ligi Mistrzów, ale przede wszystkim podprowadzenie pod weekend z Ekstraklasą. Analiza – czy Mladenović to najlepszy piłkarz ligi. Ciekawy wywiad z Bartoszem Kielibą. Smaczki z dorastania Daniela Szelągowskiego.  „PRZEGLĄD SPORTOWY” Kolejne części żegnania Maradony, chociaż wczorajszą okładkę trudno […]
27.11.2020
Weszło
27.11.2020

Lucky Loser przez trzy dni w Totolotku! Graj bez ryzyka do 25 PLN

Trzy dni oraz trzy ligi. Takiej odsłony promocji „Lucky Loser” jeszcze nie było! Legalny bukmacher Totolotek serwuje nam ofertę specjalną z okazji „Black Weekend” i rozszerza zakres swojej popularnej promocji. Od piątku do niedzieli czekają na nas zakłady bez ryzyka na rozgrywki ligi włoskiej, francuskiej oraz portugalskiej. Jak skorzystać z promocji? Już wyjaśniamy. Skoro wspomnieliśmy […]
27.11.2020
Blogi i felietony
26.11.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Lech Poznań ostatnich dni umówiłby się na randkę z wymarzoną dziewczyną, a potem pomylił knajpę, na ósmą idąc do Biesiadowa zamiast DeGrasso, nie orientując się nawet w pomyłce, choć ona czekała do dwunastej. Mówi się, że coś jest piękne jak bramka w dziewięćdziesiątej minucie, ale nie mówcie tego przy kibicach Lecha, chyba, że ich bardzo […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Bednarek i Ishak zrobili swoje, reszta zawiodła (noty)

Eh, to nie było dobre spotkanie Kolejorza. Nie zawiedli tylko Filip Bednarek i Mikael Ishak, reszta, choć część miała pojedyncze przebłyski, zawiodła. Pedro Tiba zawalił bramkę. Jakub Moder irytował niedokładnością. Tymoteusz Puchacz potwierdził obawy, co do swojej gry defensywnej. Michał Skóraś zniknął. Jan Sykora przestrzelił setkę. Właściwie każdego można byłoby się o coś przyczepić. Wystawiamy […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Szeroka kadra Lecha? Rząsa w swoim świecie

Ustalmy na wstępie fundamentalną rzecz – LECH POZNAŃ NIE MA SZEROKIEJ ŁAWKI. To jeden z powodów, dla których… przegrał dziś ze Standardem, choć powinien wygrać, dostaje w mazak w lidze, jadąc w niej na oparach. Nie twierdzimy, że w Lechu jest pod tym względem kataklizm. Wiele pozycji wydaje się być solidnie obsadzonych. Ale daleko nam […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Doliczony czas gry – czas obijania Lecha

Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Lecha Poznań, rzucił dziś na antenie TVP Sport, że jego drużyna z tą kadrą radzi sobie z grą na trzech frontach. Jeśli miał na myśli to, że Kolejorz ma tylu zawodników, że nawet w obliczu kłopotów kilku piłkarzy nie musi wystawiać juniorów, można przyznać mu rację. No ale stawiamy, że chodziło […]
26.11.2020
Live
26.11.2020

LIVE: Typowy Lech przegrał w ostatniej akcji

Lech Poznań cieniuje w Ekstraklasie, ale w Lidze Europy może mieć jeszcze nadzieje na wyjście z grupy. Bezwzględnym warunkiem jest ogranie po raz drugi Standardu Liege, inaczej nie będzie tematu. Wierzymy, że właśnie tak się stanie, że Puchacz i reszta będą bardziej skupieni w defensywie, a w ofensywie znów nie zabraknie im rozmachu. Panowie, chłopaki, […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Villas-Boas: – Chciałbym, aby FIFA zastrzegła numer „10” we wszystkich rozgrywkach

Andre Villas-Boas zaapelował wczoraj, by FIFA zastrzegła numer dziesiąty na koszulkach wszystkich drużyn świata. My na ten apel odpowiadamy własnym: panie Boas, uspokój się pan. Kontrowersyjny pomysł Piłkarski świat znalazł się w żałobie po śmierci jednego z najwybitniejszych piłkarzy w dziejach. Zdaniem wielu – po prostu najwybitniejszego. My w naszym rankingu najlepszych zawodników wszech czasów […]
26.11.2020
Weszło
26.11.2020

Piętnaście pustych stadionów i oprawa

Spośród szesnastu rozegranych w ostatnich dwóch dniach meczów Ligi Mistrzów, piętnaście odbyło się bez udziału publiczności. Nawet państwa dość liberalnie podchodzące do obostrzeń koronawirusowych, stadiony pozostawiają puste, niezależnie od tego, jak doniosłą okazją jest mecz europejskich pucharów. Grecja, Francja, Ukraina, oczywiście Niemcy czy Anglia – hymn Ligi Mistrzów niósł się po trybunach echem niezagłuszonym choćby […]
26.11.2020