Wróżymy z fusów – co nas czeka w 2020?

redakcja

Autor:redakcja

01 stycznia 2020, 19:06 • 6 min czytania

Reklama
Wróżymy z fusów – co nas czeka w 2020?

Jak doskonale wiecie – lubimy powróżyć z fusów i snuć scenariusze na podstawie rozmów z wróżbitą Maciejem. Generalnie – próby przewidywania przyszłości to jedno z naszych hobby, od którego często nie możemy się powstrzymać, a które potrafi skończyć się spektakularną wtopą. Ale nie zawsze! A więc podczas takiej okazji jak Nowy Rok nie możemy odpuścić sobie możliwości na przedstawienie kilku wizji przyszłości. 

Reklama

Jak co pierwszego stycznia odpowiadamy zatem na kilka palących pytań dotyczących stanu naszej piłki kopanej w nadchodzacym roku. Czy to wreszcie koniec upokorzeń? Wywróżmy!

Czy dojdzie do kolejnej reformy Ekstraklasy?

Rok bez ligowej reformy rokiem straconym, zatem… tak! Wiadomą sprawą jest, że jeszcze w następnym sezonie nie może dojść do większych roszad w systemie rozgrywek. Ale środowisko coraz głośniej przebąkuje o 18-zespołowej lidze, więc być może to już ten moment, kiedy wszystkim odbierze rozum już na dobre i ta zmiana zostanie klepnięta. 

Nasze zdanie w temacie znacie – wzmacnianie Ekstraklasy drużynami z pierwszej ligi to – użyjmy najdelikatniejszego z możliwych stwierdzeń – nie do końca trafiony pomysł. Tak samo jak baraż, dzięki któremu w przyszłym sezonie może znaleźć się w elicie trójka obecnych pierwszoligowców. I właśnie tutaj upatrujemy największego prawdopodobieństwa reformy – kluby już teraz buntują się przeciwko dopiero co wprowadzonej regule o trzech spadkowiczach i jesteśmy pewni, że będą mocno lobbować za powrotem do starego systemu. Systemu, który wydaje się znacznie rozsądniejszy. 

Reklama

Czy polski klub zagra w fazie grupowej europejskich pucharów?

Bez żartów. W odpowiedź twierdzącą się nie wkopiemy.

Co ugramy na Euro 2020?

Wyjdziemy z grupy. Głównie dlatego, że trzeba się mocno postarać, by z niej nie wyjść. Trzeciego rywala jeszcze nie znamy, ale zakładamy, że będzie on w naszym zasięgu. Szwecja? Trudny przeciwnik, pewnie trochę niedoceniony, ale zdecydowanie jesteśmy w stanie z nim wygrać. Hiszpania? Cóż – akurat w tym przypadku powinniśmy modlić się o najmniejszy wymiar kary.

Reklama

Warunek do osiągnięcia czegoś więcej na Euro jest jeden – nasza kadra musi wreszcie zacząć grać na miarę potencjału i mieć jakikolwiek styl. Bo o to mieliśmy największe zastrzeżenia, gdy oglądaliśmy orły Brzeczka podczas meczów eliminacyjnych. Meczów, które nie dały nam w zasadzie żadnej odpowiedzi na pytanie, ile możemy ugrać na europejskim turnieju. Takie ślizganie się jak w eliminacjach może nie wystarczyć.

Czy Lewy trafi na podium Złotej Piłki?

Jeśli nie trafił na nie w tym roku, to zasadniczo dlaczego mielibyśmy tak sądzić? Znamy tego gościa i wiemy, że niezbyt mądrym pomysłem byłoby zakładanie, że nie jest w stanie przeskoczyć zajebiście wysoko zawieszonej przez siebie poprzeczki z 2019 roku. Pytanie, czy jest w stanie zostać doceniony będąc graczem tylko (i aż) Bayernu. Niby zdajemy sobie sprawę z tego, że to jeden ze światowych gigantów, ale nie zawsze jest on doceniony przez osoby dokonujące wyboru w plebiscycie. Tłumaczyliśmy to już milion razy. No i nie zapominajmy o najważniejszym – do dobrego wyniku Lewego w przyszłorocznym konkursie niezbędny będzie też świetny wynik drużynowy bawarskiej drużyny. Póki co średnio idzie im nawet w lidze, a więc nikt z nas nie pokusi się o stwierdzenie, że z pewnością ugrają coś w tych najbardziej prestiżowych rozgrywkach – Lidze Mistrzów. No i bardzo możliwe, że o trofeum powalczy jeden z najlepszych piłkarzy nadchodzących mistrzostw Europy. A Lewego wcale nie musi ponieść sukces całej reprezentacji.

Czy zostanie pobity polski rekord transferowy Ekstraklasy?

Reklama

Wypadałoby napisać, że już dawno nie było na to takich szans jak teraz, ale… doskonale pamiętamy, że rok temu moglibyśmy napisać coś podobnego. Wtedy mieliśmy na uwadze Roberta Gumnego, perełkę Lecha, która już raz była blisko pobicia rekordu transferowego (przypomnijmy – fiasko rozmów z Borussią Moenchengladbach spowodował uraz). Dziś wydaje nam się, że moment na najbardziej kasowy transfer Gumnego mógł zostać przespany i spoglądamy raczej w kierunku dwóch legionistów – Radosława Majeckiego i Michała Karbownika.

Zwłaszcza ten drugi jest w stanie wykręcić wielką sumę odstępnego. Raz, że jest bardzo młody (rocznik 2001), co zawsze podbija stawkę. Dwa – wszedł w dorosłą piłkę z buta, bez żadnych kompleksów. Trzy – jest niezwykle wszechstronny. Perła czystej wody, którą mają w notesach już skauci z całej Europy. Więc jeśli pytacie nas, czy zostanie pobity polski rekord transferowy z Ekstraklasy, odpowiadamy, że tak.

Czy zostanie pobity polski rekord transferowy w ogóle?

Wydaje nam się, że nie. Nie bardzo widzimy piłkarza, który mógłby przebić transfer Krzysztofa Piątka, za którego AC Milan wyłożył 35 milionów euro. Oczywiście wiele się może zdarzyć, zwłaszcza w roku dużego turnieju reprezentacyjnego, ale tak oczywistego kandydata jak rok temu w każdym razie nie ma.

Reklama

A ci nieoczywiści? Od dłuższego czasu słychać pogłoski o możliwym transferze Arkadiusza Milika. Niewiadomo też, jaka przyszłość czeka jego kolegę z zespołu – Piotra Zielińskiego. Inne ruchy mogą się także zdarzyć, ale na dziś raczej żaden z Polaków spoza wymienionej dwójki nie ma potencjału na rozbicie banku. Chyba że… jakimś cudem ktoś będzie w stanie wyjąć szalejącego Roberta Lewandowskiego.

Czy Legia wróci na ligowy tron?

Tak. Brakowało nam w lidze drużyny, która może być po pierwsze – regularna, po drugie – spektakularna. Legii w końcówce rundy zdarzało się łączyć obie cechy. Choć to nie tak, że to drużyna, której nikt nie jest w stanie podciąć skrzydeł, by wspomnieć choćby mecze w Szczecinie czy Lubinie.

Na tle innych drużyn w lidze jest to jednak zespół, której wpadki zdarzają się najrzadziej. Przypomnijmy, że mówimy o lidze, w której wirtualny lider tabeli – sumując łącznie dwadzieścia meczów drużyn, które akurat siadały na tronie – walczyłby o utrzymanie. Legia jest nadzieją na to, że ten trend się odwróci.

Reklama

Który Polak najbardziej rozwinie skrzydła?

Mamy nadzieję, że kandydatów będzie co najmniej kilku. Ale nam się wydaje, że będzie to Kamil Jóźwiak, czyli na dziś najbardziej oczywisty kandydat do wyjazdu z polskiej ligi, nieszablonowy drybler, gość, który musi na dłuższą metę poradzić sobie na zachodzie.

Inne kandydatury? Liczymy na to, że harmonijnie będzie rozwijał się Sebastian Szymański – zawodnik, który już jest przewidziany do pierwszego składu reprezentacji, a przecież wciąż znajduje się na krzywej wznoszącej. Stawiamy, że na zagraniczny transfer spokojnie może liczyć trójka legionistów (Niezgoda, Karbownik, Majecki) i jeden jagiellończyk (Klimala). No i Michał Nalepa poradzi sobie w Premier League.

Czy Raków Częstochowa wybuduje stadion?

Reklama

Nie. Martwi nas trochę ta sytuacja – teoretycznie ludzie odpowiadający za Ekstraklasę zapowiadali, że nie będzie już w lidze miejsca dla drużyn pokroju Sandecji, które muszą wypatrywać po okolicznych miejscowościach w poszukiwaniu wolnego obiektu. Fakty są takie, że Raków grał całą rundę w Bełchatowie, będzie grał kolejną, a nowego stadionu… ani widu, ani słychu.

I wcale nie musi zdarzyć się tak, że Raków w przypadku sportowego utrzymania i braku obiektu nie dostanie licencji na kolejny sezon. Wręcz przeciwnie – za zapowiedziami nie poszły formalne zaostrzenia procesu licencyjnego, więc Raków zasadniczo nie ma się czego obawiać. Wygląda na to, że optymistycznym scenariuszem jest dostosowanie obecnego obiektu do wymogów licencyjnych. 

Czy KTS Weszło awansuje do okręgówki?

Tak!

Reklama

Czy Marzena Rogalska zje dzbanek?

Prowadząca Ligę Minus Marzena Rogalska zadeklarowała podczas jednego z programów, że zje dzbanek, jeśli tylko Korona Kielce utrzyma się w lidze.

Ale nie obawiamy się szczególnie o zdrowie naszej redakcyjnej koleżanki – niewiele wskazuje na to, że tym razem kielecki klub ucieknie spod topora. Jakąś nadzieją są ostatnie kolejki i mała rewolucja kadrowa (kolejna – szok!), która może się dokonać w zimowym oknie. Ale… generalnie raczej nie powinniśmy być zmuszeni wzywać w maju lekarza.

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama