post Jan Mazurek

Opublikowane 24.12.2019 15:56 przez

Jan Mazurek

Daniel Ściślak zatrzymuje się przy wejściu do Miejskiej Bursy Szkolnej w Zabrzu, uśmiecha się i nieśmiało spogląda w stronę tablicy, na której zawieszone są zdjęcia kilkunastu piłkarzy, będących absolwentami tej placówki. Nazwiska znane i nieprzypadkowe. Jest Rafał Kurzawa, jest Paweł Olkowski, jest Tomasz Bandrowski, jest Przemysław Trytko i jest w końcu Łukasz Piszczek. Ten ostatni zwraca największą uwagę. Gwiazdor pierwszego formatu. Jeszcze rok temu Ściślak codziennie przechodził obok tej listy i marzył, żeby pewnego dnia się na niej znaleźć. I ta sztuka mu się udała. Od kilku miesięcy jego twarz wisi obok tych wszystkich osobistości. Ale on wie, że jeszcze długa droga przed nim. Na razie rozegrał kilkanaście spotkań w Ekstraklasie, zadebiutował w reprezentacji U-21 i rozbudził w sobie apetyt na wiele więcej. 

OBEJRZYJ REPORTAŻ WIDEO O DANIELU ŚCIŚLAKU

– Chciałbym tu wrócić jeszcze chociaż na tydzień – roztkliwia się piłkarz Górnika Zabrze.

To jego miejsce. Spędził tu całe liceum. Mieszkał z trzema innymi kolegami. Opowieść goni opowieść. Widać, że dobrze się tu bawił. Pokazuje swój pokój. Numer 213. Strategiczna pozycja w bliskiej odległości do toalety z oknami na niezagospodarowany teren, który stanowił dla dorastających chłopaków łatwo dostępny śmietnik. Ot, jak mieli coś do wyrzucenia, nie fatygowali się do kosza, tylko otwierali okno, siup, rzut i już nie ma problemu. Taki klimat. Cisza nocna obowiązywała tylko na papierze regulaminu. O 22 zamykali się w pokojach i jeszcze przez dobre kilka godzin potrafili toczyć nocne Polaków rozmowy, oczywiście bez wyskokowych ekscesów, bo etos sportowców i profesjonalistów stał u nich na pierwszym miejscu.

Nie możemy przejść ze Ściślakiem nawet kilku metrów, żeby nie spotkał kogoś znajomego lub nie wróciło mu jakieś intensywne wspomnienie. Nie był specjalnie grzecznym i układnym chłopcem. Sam przyznaje się, że potrafił pokłócić się z pracującymi w bursie paniami o zasady tutaj panujące. No i wiadomo, że zdarzało się zrobić coś głupiego. Przykładowo na początku 2019 roku, może styczeń, może luty, już tak dobrze tego nie pamięta, chłopcy dostali na jakimś spotkaniu długopisy z laserami. Zielonymi, długimi, intensywnymi światłami. Aż prosiły się o użycie w niekoniecznie szczytnym celu. Nie czekali długo, wrócili do pokojów i kiedy się ściemniło natrętnie świecili nimi w okna sąsiedniego bloku mieszkalnego. Lokatorzy byli wściekli, poskarżyli się dyrekcji bursy, która przeprowadziła śledztwo, ale Ściślakowi i jego ekipie się upiekło.

Wszyscy tutaj patrzą na niego z sympatią. Chłopak w lecie tego roku zadebiutował w Ekstraklasie, dobrze się zapowiada, robi karierę i zawisł na wspomnianej tablicy, a to ma swój wymiar. Kolejny materiał do dumy dla Miejskiej Bursy Szkolnej w Zabrzu. Na wyjściu 19-letni pomocnik mówi nam jeszcze, że musi odwiedzić kucharki.

– Pamiętaj, kto cię karmił, jak trafisz do Barcelony – mówią mu, żegnając się z nim serdecznie i każąc mu zostać na obiad.

Od małego najbardziej zachwycał go Iniesta i Xavi, potem doszedł jeszcze Thiago. Techniczni, filigranowi, z oczami dookoła głowy. Chciałby być tacy, jak oni, ale do Katalonii jednak na razie bardzo daleka droga. Na razie nie ma nawet pewnego miejsca w składzie Górnika Zabrze, choć kiedy w lipcu debiutował w Ekstraklasie przeciw Zagłębiu Lubin, pokazując się z naprawdę dobrej strony, można było odnieść wrażenie, że w Zabrzu znaleziono następcę Szymona Żurkowskiego.

80079416_493929771230218_9099650427242151936_n

Tym bardziej, że obu panów sporo łączy.

– Żurkowski stanowi dla mnie wzór. Utrzymujemy kontakt, ostatni raz pisaliśmy ze sobą dwa miesiące temu i chciałbym przejść taką drogę, jak on. Też był w Jastrzębiu, też był w Zabrzu, a teraz próbuje przebić się w Serie A. Idealna ścieżka rozwoju dla każdego młodego chłopaka – opowiada 19 latek urodzony w Jastrzębiu.

Kiedy Ściślak był przedszkolakiem, ktoś z trójki tata-dziadek-wujek (ten ostatni to Marek Bednarek – piłkarz, który grał nawet w Ekstraklasie) zabierał go na treningi jego starszego o trzy lata brata, który trenował w jednym zespole właśnie z Żurkowskim. Chłopaczek plątał się między nogami starszych, biegał wokół stadionu, czekał aż futbolówka wypadnie poza boisko, żeby móc ją podać i w głębi serca wierzył, że może trener pozwoli mu wejść na murawę. Nie pozwalał. Uważał, że jest za młody i jeszcze nie czas.

Kilkanaście lat później inaczej uważał Marcin Brosz, który na początku tego sezonu konsekwentnie postawił na Ściślaka. Kiedy ten wchodził na boisko pełen obaw o to, jak zostanie przyjęty, czy podoła wyzwaniu i czy nie będzie odstawał, szkoleniowiec Górnika powiedział mu, żeby zwyczajnie był sobą i dał ponieść się fantazji. I wyszło bardzo dobrze.

– Sam teraz śmieje się na wspomnienie siebie z początku tego roku. Byłem niecierpliwy, wydawało mi się, że zasługuje na debiut w Ekstraklasie i nie będzie on niczym skomplikowanym, ale kiedy do niego doszło, to nagle zrozumiałem, że wcześniej wcale nie byłem gotowy. Nic a nic. Wprost przeciwnie. Trzeba było swoje przepracować. Jak byłem w juniorach, to nie dostawałem szansy, żeby nawet trenować z pierwszym zespołem, ale to wynikało tylko i wyłącznie z tego, że musiałem więcej z siebie dać. Cieszę się z tego, że mój debiut nastąpił latem 2019 roku, a nie wcześniej, bo byłoby o wiele gorzej – opowiada sam zainteresowany.

Debiut z Zagłębiem uważa za swój najlepszy występ spośród swoich szesnastu w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Potem z niezłej strony pokazał się jeszcze z Wisłą i Rakowem, ale im dalej w las, tym było gorzej. Dlaczego? Ano dlatego, że wraz z wywalczonym miejscem w pierwszym składzie zwiększyły się oczekiwania taktyczne. Już nie mógł pozwolić sobie na tak dużą inwencję, już nie mógł tak dużo kombinować, a za to musiał stać się uważniejsze w defensywie i mniej przebojowy w ofensywie. Nie potrafił do końca tego połączyć, zaliczył kilka obiektywnie słabych występów i na koniec roku wylądował na ławce rezerwowych.

Nie przejmuje się tym. Wie, że jeszcze długa droga przed nim. Najbardziej żałuje, że nie dopisało mu szczęście na początku sezonu, bo przy odpowiednim układzie mógłby mieć już na koncie kilka goli i kilka asyst, a nie jak teraz puste rubryki przy jakichkolwiek zdobyczach statystycznych. Inna sprawa, że to problem wszystkich pomocników Górnika. Najbardziej imponują mu umiejętności Jesusa Jimeneza, który gdyby, jak mówi nam 19 latek, wyrobił sobie chociaż jeden charakterystyczny drybling, zwód albo zagranie, to byłby znacznie wyżej, bo możliwości ma bardzo duże. Wierzymy na słowo.

79413159_516498028989228_6007955851719999488_n

Ściślak został dobrze przyjęty w szatni, zna swoje miejsce w szeregu, po treningach nosi sprzęt, jak na młodego przystało i nie kręci na to nosem. W jego przypadku nie jest to sztucznie wykreowana pokora, zwieszona głowa i wycofanie, a zwyczajna znajomość kolei rzeczy. I to naprawdę może się podobać. Długo wygrywał też rywalizację o miejsce w składzie z Alasaną Mannehem, którego w La Masii szykowano do wielkiego grania, ale coś poszło nie tak i dziś próbuje zbudować swoją markę w Polsce. Dlaczego mu nie wychodzi? Na treningach ponoć potrafi zagrać tak, że aż ręce same składają się do oklasków, ale ma braki w fizyczności.

Urodzony w Jastrzębiu młody piłkarz marzy o tym, żeby znaleźć balans między defensywą a ofensywną i fizycznością a techniką. To najtrudniejsze wyzwanie, ale mocno na tym pracuje i wierzy, że odpowiednie doświadczenie pozwoli mu rozwiązać pierwszy problem, a treningi na siłowni połączone ze zmysłem kombinacyjnym przyczynią się do zbudowania swojego odpowiedniego profilu boiskowego.

***

Zgrupowanie reprezentacji U-21. Kamil Potrykus, asystent Czesława Michniewicza, opowiada jak młodzieżówka rzetelnie siada do analiz na iPadach i jak notuje wskazówki z odpraw. W pewnym momencie, w okolicach 22:00, przez oszklone drzwi puka Daniel Ściślak, otwiera je, wkłada głowę i pyta:

– Trenerze, ma trener jeszcze jakieś tableciki? Pooglądałbym sobie.

Nic dziwnego. Chłopak bardzo wkręcił się w ten sposób spędzania czasu na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Wie, że każda taka nowinka, każde takie zainteresowanie, każda nowa technologia może mu tylko pomóc i że niczego nie powinien lekceważyć. Tym bardziej, że Czesław Michniewicz ma doskonały podgląd w to, czy jego podopieczni naprawdę oglądają podsyłane im analizy…

***

Daniel Ściślak powoływany był do tej pory na dwa zgrupowania kadry U-21. Wrześniowe, październikowe i listopadowe. Pierwsze zapamięta najlepiej, bo dostał szansę debiutu w narodowym barwach w meczu z Estonią (5:0). Pokazał się z dobrej strony, zaliczył asystę, zagrał sześćdziesiąt dziewięć minut i myślał, że to dobre preludium do czegoś większego, ale Michniewicz dosyć konsekwentnie uciął te plany w  kolejnych meczach sadzając go na ławce albo odsyłając do domu z powodu kontuzji.

Co jednak ciekawe, piłkarz Górnika już zdążył zostać zapamiętany na kadrze z niekoniecznie piłkarskiego powodu.

– Jechaliśmy na Łotwę i zanim weszliśmy jeszcze na pokład samolotu, to dostaliśmy torbę z prowiantem, w której zostały mi już tylko resztki i śmieci. I wtedy stało się coś dziwnego, bo sam nie wiem dlaczego, wsadziłem tam swoje dokumenty. Wszystkie. Paszport też. Nie kontrolowałem w ogóle. Szedłem z tą torbą i już siadaliśmy do autobusu, który miał nas zawieźć do hotelu na Łotwie, kiedy stwierdziłem, że nie potrzebuję tej torby, skoro w niej niczego nie ma. Podbiegłem szybko do najbliższego śmietnika, wyrzuciłem ją i pojechaliśmy. Za dwa dni, jak już wracaliśmy, przyjechaliśmy na lotnisko, zacząłem szukać paszportu, ale nie mogłem go znaleźć. Cały zestresowany i blady starałem się go znaleźć, ale po bezskutecznych próbach, przypomniałem sobie, że musiałem wyrzucić go z tą torbą. Znalazłem ten śmietnik, ale nie było szans na powodzenie tej misji. Na szczęście, wróciłem do kraju, ale trener Michniewicz śmieje się ze mnie do dziś – opowiada Ściślak, który paszportu już raczej nigdy nie zapomni.

Historia jest zresztą chyba doskonałą puentą jego dotychczasowej przygody z piłką. Do sukcesu będą mu potrzebne bowiem nie tylko umiejętności piłkarskie, ale też głowa na karku.

TEKST: JAN MAZUREK

WIDEO: MATEUSZ STEALAMATCHSTICK

Fot. Newspix

Opublikowane 24.12.2019 15:56 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.07.2020

ŁKS to nie drużyna. ŁKS to stan umysłu

Nie uwierzycie – ŁKS Łódź wyglądał dziś jak ekstraklasowa drużyna! Nie przez siedemnaście minut, nie po tym, jak mocno przymrużyliśmy oczy. Nic z tych rzeczy. Zupełnie szczerze musimy powiedzieć, że z przyjemnością obserwowaliśmy pierwsze 45 minut w wykonaniu drużyny Wojciecha Stawowego w meczu z Wisłą Kraków. Problem polega na tym, że sędziowie mają w zwyczaju […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stal z walkowerem za mecz z rezerwami Lecha? Wyjaśniamy sprawę

1 lipca. II liga. Rezerwy Lecha Poznań podejmują Stal Stalowa Wola. Na boisku kilka znajomych nazwisk. Ze starszych – chociażby Grzegorz Wojtkowiak, Krzysztof Kiercz czy Michał Fidziukiewicz. Z młodszych – przykładowo Paweł Tomczyk. Ale przy tym, nie oszukujmy się, ten mecz nikogo w kraju nie elektryzował. Dół tabeli trzeciego poziomu rozgrywkowego, środek tygodnia, wielkiego natężenia […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Stanowisko: Ile zarabiają polscy sędziowie?

Ile zarabiają polscy sędziowie? Czy to zarobki adekwatne do wykonywanej pracy i dlaczego niekoniecznie? O tym Krzysztof Stanowski w cotygodniowym „Stanowisku”. Polecamy także nasz duży tekst, który poświęcamy tej sprawie. 
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Inni grają w piłkę, my „wyciągamy wnioski”

Przypomnijcie sobie, jak wiele słyszeliście wywiadów pomeczowych trenerów i piłkarzy, w których ci przekonują, że trzeba wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że setki. „Wyciągamy wnioski” notorycznie, regularnie, jakby były mistrzostwa świata w „wyciąganiu wniosków”, to zajęlibyśmy drugie miejsce, by potem „wyciągać wnioski”, dlaczego nie pierwsze. Potem jak sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście „wyciągnął wnioski”, to raczej nikt. […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy polscy sędziowie zarabiają za mało? „Stawki nie rosną od lat”

W sobotnim „Stanie Futbolu” pół-żartem, pół-serio rzuciliśmy, że niespodziewanym następstwem błędu Piotra Urbana w meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole będzie nasz tekst o podwyżkach, na które zasługują polscy sędziowie. Wtedy mówiliśmy o tym z przymrużeniem oka, ale postanowiliśmy zbadać ten temat, zapytać, jak wyglądają warunki pracy polskich arbitrów i… stwierdziliśmy, że taki tekst faktycznie […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Quiz piłkarski. Kogo jeszcze nie gościliśmy w Ekstraklasie?

Choć niełatwo w to uwierzyć, bo czasami wydaje nam się, że w Ekstraklasie wylądował już każdy możliwy wynalazek – są na mapie świata kraje, z których nasze kluby jeszcze nikogo nie ściągnęły. Nawet całkiem piłkarskie. Ciekawi jesteśmy, czy będziecie potrafili je wskazać. Oczywiście nie wszystkie, a 25 z nich. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego quizu! […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Od obrońcy sezonu do składowej beznadziejnego ŁKS-u

Różnie toczą się kariery piłkarzy po trzydziestce. Jedni starzeją się pięknie – jak Arkadiusz Malarz czy Marcin Robak, którzy dopiero na finiszu swojej kariery naprawdę rozwijają skrzydła. Inni grają bardzo długo, ale gasną powoli i trzymają przyzwoity poziom – do głowy przychodzi nam tu Arkadiusz Głowacki. W przypadku Macieja Dąbrowskiego oglądamy jednak proces nie spadku […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Weszło
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020