post Avatar

Opublikowane 19.12.2019 09:21 przez

Michał Kołkowski

Gdyby zsumować dorobek punktowy ŁKS-u Łódź i Wisły Kraków, nie wyszłaby z takiej hybrydy nawet drużyna zajmująca miejsce w górnej ósemce. To wiele nam mówi o tym, jaką jesień mają za sobą te dwie ekipy, które na razie wycierają dno tabeli, a jak tak dalej pójdzie, to niebawem mogą nawet zacząć pukać w nie od spodu. Stawka w ekstraklasie generalnie jest niezwykle wypłaszczona, drużyn prezentujących dziadowski poziom zdecydowanie nie brakuje, może jest ich aż nadmiar, a jednak nawet w tak marnym towarzystwie zawodnicy ŁKS-u i Wisły zdołali jesienią wyróżnić się in minus. I w sumie trudno powiedzieć, który z tych zespołów należy ostrzej zbesztać za pierwszą część sezonu. Tym bardziej, że po dziewiętnastu kolejkach ligowych zmagań podopieczni Kazimierza Moskala i Artura Skowronka przystępują do bezpośredniego starcia z… identycznym bilansem punktów i bramek.

ŁKS Łódź. 19 meczów – 14 punktów (4 zwycięstwa; 2 remisy; 13 porażek) – bilans bramek: 18 – 33
Wisła Kraków. 19 meczów – 14 punktów (4 zwycięstwa; 2 remisy; 13 porażek) – bilans bramek: 18 – 33

Zmówili się, czy jak? Można tylko wkleić tego mema z dwoma Spider-Manami.

Dzisiaj w Łodzi obie ekipy poszukają zatem za wszelką cenę zwycięstwa, które naturalnie nie zagwarantuje ani utrzymania, ani nawet spokojnej zimy, ale będzie jednak swego rodzaju miłym akcentem, który pozwoli na przerwę świąteczną udać się w nastroju nieco lepszym niż podły. Słodka wisienka na zakalcowatym torcie – niby całości nie ratuje, ale zawsze lepsze to niż nic. Żaden trener ani zawodnik nie lubi przecież spędzać przerwy w rozgrywkach ze świadomością, że jego zespół znajduje się na samym dnie ligowej tabeli. Że pod nim jest już tylko ten podpis wyjaśniający, ile klubów leci na pysk do I ligi, a ile wchodzi do pucharów.

Zwycięzca dzisiejszego starcia zdoła tak przykrego widoku uniknąć. Przedostatnie miejsce w ekstraklasie też chluby nikomu nie przynosi, no ale jednak gwarantuje tę rozkoszną świadomość, że jest w lidze chociaż jedna jeszcze bardziej ogórkowa ekipa od nas. Można wskazać palcem i powiedzieć: „Nas się czepiacie? To spójrzcie na tych frajerów!”.

ekstraklasa-2019-12-19-04-12-34

Dobra, ale identyczny bilans identycznym bilansem, a jakoś trzeba przecież zmierzyć szanse Wisły i ŁKS-u na zwycięstwo w bezpośrednim starciu, które – jak już ustaliliśmy – z punktu widzenia psychologicznego ma naprawdę niebagatelne znaczenie. Niby można po prostu wspomnieć pierwszy mecz tych drużyn, zakończony triumfem Wisły 4:0. To jednak były jeszcze wakacje, wiele się zdążyło od tamtego czasu w obu klubach pozmieniać. Poszukaliśmy zatem innej metody weryfikującej poziom analizowanych ekip.

Na bazie pieczołowicie dobranych kryteriów ustaliliśmy, której z nich jest – mimo wszystko – bliżej do statusu największych patałachów w lidze, zanim sprawa na dobre wyjaśni się na boisku, po czym wszyscy udadzą się na mniej lub bardziej zasłużony wywczas.

Kategoria pierwsza – piłkarze złapani na dopingu

Wyraźny sukces ŁKS-u na starcie tego mini-plebiscytu. Prowadzenie zapewnia łodzianom Michał Kołba – 27-letni golkiper, który na początku rozgrywek był numerem jeden w układance Kazimierza Moskala, zakładając też kapitańską opaskę na ramieniu. Jeden z bohaterów poprzedniego, zakończonego awansem sezonu. Ekstraklasowa przygoda Kołby zakończyła się jednak gwałtownie po siódmej kolejce, ponieważ w jego organizmie wykryto jakieś zakazane cholerstwo. Bramkarz na łamach „Przeglądu Sportowego” wyznał, że zabronionych substancji nałykał się w grudniu poprzedniego roku, oczywiście nieświadomie. Ale spożywane przez niego środki trzymają strasznie długo. I widać to było na boisku, gdzie ŁKS – z nabuzowanym Kołbą między słupkami – wszedł w sezon jak dzik w żołędzie, notując spektakularną serię dwóch meczów bez porażki z rzędu.

Wisła również ma się kim pochwalić w tej kategorii – nie dalej jak kilka dni temu Artur Balicki, 20-letni napastnik „Białej Gwiazdy”, także dostał od Polskiej Agencji Antydopingowej karę dyskwalifikacji. Jednak Balicki przepisy złamał przebywając na wypożyczeniu w drugoligowej Pogoni Siedlce. Bez podjazdu do Kołby. Dosłownie i w przenośni – nie ta liga, choć oczywiście oddajemy szacunek za walkę o cenny punkt.

WISŁA KRAKÓW 0:1 ŁKS ŁÓDŹ

Kategoria druga – wsparcie dla emerytów i rencistów

Wchodzimy właśnie w okres świąteczny – chyba najpiękniejszy, najbardziej sielski czas w roku. Już za pięć dni zasiądziemy przy wigilijnej wieczerzy, żeby wraz z całą rodziną odśpiewać kolędy, podzielić się opłatkiem i tak napełnić bandzioch, że pasek od spodni trzeba będzie poluzować o dwie dziurki. Dla części z nas będzie to również jedna z niewielu okazji w ciągu roku, by naprawdę sporo czasu spędzić w towarzystwie dziadków. Często w codziennym zabieganiu poświęcamy seniorom zbyt mało uwagi. Tym bardziej warto okazać szacunek klubom, które dbają o piłkarzy będących w podeszłym wieku.

Wisła w tym aspekcie pokazuje wielką klasę. Wystarczy zrobić szybki przegląd jej kadry. 39-letni Marcin Wasilewski, 36-letni Paweł Brożek, 35-letni Rafał Boguski, 34-letni Jakub Błaszczykowski, na dokładkę jeszcze paru trzydziestolatków, którzy na tle wyżej wymienionych prezentują się niemalże jak młodzieniaszkowie. Wszyscy znaleźli w Krakowie bezpieczną przystań, tworząc w ramach Wisły prawdziwy klub seniora. Panowie się nie nudzą, mają z kim pograć w szachy albo uprawiać nordic walking, a wieczorami mogą snuć bez końca kombatanckie opowieści i zastanawiać się co by było, gdyby ten cholerny Zieńczuk nie spieprzył tylu setek z Panathinaikosem. ŁKS na tym tle prezentuje się po prostu biednie i sytuacji nie ratuje nawet spóźnione, choć godne pochwały, zatrudnienie 40-letniego Arkadiusza Malarza.

No dobra, jest jeszcze 34-letni Łukasz Piątek, znajdzie się też paru innych zawodników o sporym doświadczeniu, ale to wciąż za mało, żeby równać się z „Białą Gwiazdą”. Tam piłkarscy weterani mają jak u pana Boga za piecem, chyba tylko na planie „Irlandczyka” mogliby czuć się jeszcze lepiej.

WISŁA KRAKÓW 1:1 ŁKS ŁÓDŹ

Kategoria trzecia – liczba piłkarzy ze Słowacji

Każdy szanujący się klub z ekstraklasy powinien mieć w swoim składzie jakiegoś Słowaka. Najlepiej żeby było to tak zwany „stary Słowak”, ale z braku laku może być i młody. Niestety – w tej kategorii oba kluby straszliwie zawodzą. Ani Wisła, ani ŁKS nie mają w tej chwili na usługach żadnego zawodnika ze Słowacji. Ani jednego Słowaka w pierwszym zespole! W czym zresztą należy widzieć jeden z powodów ich katastrofalnej postawy w rundzie jesiennej. Przypomnijmy, że ekipie „Białej Gwiazdy” już w zeszłym sezonie wróżono poważne kłopoty w walce o utrzymanie, ale zespół dowodzony przez Macieja Stolarczyka był jedną z rewelacji rundy jesiennej i ostatecznie pozostał w najwyższej klasie rozgrywkowej, w sumie to nawet bez przesadnej nerwówki, pomimo organizacyjnego armagedonu.

Wtedy rewelacja, teraz czerwona latarnia. Jak wytłumaczyć ten fenomen? Krótko. Martin Kostal, mówi coś państwu to nazwisko? Był Słowak, chociaż przez jedną rundę, to i wyniki się zgadzały.

Podobna historia z łodzianami. W poprzednich rozgrywkach absolutna rewelacja sezonu I ligi, niespodziewany awans. Widowiskowy, a zarazem skuteczny futbol. A teraz jedna sromotna porażka za drugą. Tłumaczyć to mamy gigantycznym przeskokiem między ekstraklasą a jej zapleczem? To tylko oficjalna wersja wypadków. Może prawda leży gdzieś indziej? Może po prostu ŁKS zagubił swój talizman w osobie Lukasa Bielaka? Pochodzący z Rużomberku 33-latek obecnie pyka sobie jak gdyby nigdy nic w Stali Mielec i pruje po kolejny awans do najwyższej klasy rozgrywkowej jak Ondrej Nepela po lodowisku.

W tej kategorii punktu przyznać nie możemy. Wciąż remisowo.

WISŁA KRAKÓW 1:1 ŁKS ŁÓDŹ

Kategoria czwarta – najdłuższa passa bez zwycięstwa w lidze

Trzeba zawodnikom ŁKS-u przyznać, że naprawdę powalczyli o punkt w tej kategorii. Ich seria ośmiu spotkań bez wygranej musi robić wrażenie, to jest naprawdę porządnie wyśrubowany wynik. Przypomnijmy, że seria oklepów zaczęła się w trzeciej kolejce, gdy łodzianie przed własną publicznością ulegli Lechowi Poznań 1:2. Potem było już tylko ciekawiej – 0:1 z Piastem, 0:4 z Wisłą, 2:3 z Legią, 0:1 z Pogonią, 1:4 z Arką i 1:3 z Lubinem. Naprawdę imponująca seria. Podopiecznych Kazimierza Moskala warto również docenić za zachowanie pewnego suspensu, jakże istotnego i trudnego do zbudowania w takich okolicznościach. Kiedy już się wydawało, że ŁKS podejmuje walkę z jakimś poważnym przeciwnikiem i lada moment wyjdzie na prostą, to zaraz przychodził tęgi wpierdziel z rąk jakiejś ekipy z dolnych rejonów tabeli.

Ale Wisła to jest jednak Wisła. Marka, z którą trudno się mierzyć. Jedenaście meczów bez zwycięstwa z rzędu, w tym dziesięć porażek poniesionych jedna po drugiej. Po drodze takie rarytasy jak 0:7 z Legią czy 0:4 z Lechem. „Biała Gwiazda” pozostawała bez trzypunktowej zdobyczy od 31 sierpnia aż do 13 grudnia, gdy udało się przełamać w starciu z ówczesnym liderem ekstraklasy, Pogonią Szczecin. Już choćby za samą tę puentę wiślakom należy się kolejny punkt.

[etoto league=”pol”]

WISŁA KRAKÓW 2:1 ŁKS ŁÓDŹ

Kategoria piąta – minuty bez gola w ekstraklasie

Robi się gorąco w Łodzi, bo mamy kolejną kategorię, gdzie z przytupem punktuje Wisła Kraków.

Jeżeli chodzi o najdłuższą passę bez gola w ekstraklasie, bezkonkurencyjny w skali całej ligi jest Maciej Sadlok, który nie strzelił bramki od 110 meczów, a dokładniej licząc: od 9859 minut. Trzeba by było poprosić o pomoc jakiegoś wytrawnego matematyka, który przy pomocy twierdzenia Pitagorasa, wzoru na deltę i kątomierza wyliczyłby, jakie jest prawdopodobieństwo, żeby ani razu nie wpakować piłki do sporawego przecież pudła, przebywając w jego okolicy przez prawie dziesięć tysięcy minut. Coś nam się wydaje, że Sadlok nieźle tutaj oszukuje przeznaczenie.

Piętnastokrotny reprezentant Polski ostatni raz drogę do sieci znalazł w październiku 2015 roku. To było tak dawno, że w zespole „Białej Gwiazdy” grali jeszcze Boguski i Brożek Głowacki i Uryga.

Sadloka twardo ściga jego kolega z formacji defensywnej, Rafał Janicki, pozostający bez gola w ekstraklasie od 7024 minut. Jeżeli chodzi o ŁKS, najgorzej prezentuje się bilans Łukasza Piątka – ani jednej bramki od 2476 minut. Piłkarza łódzkiej drużyny wypada ocenić trochę bardziej surowo niż wyżej wymienionych, w końcu to nie jest obrońca, lecz pomocnik, no ale jego wynik do osiągnięcia Sadloka się zdecydowanie nie umywa.

WISŁA KRAKÓW 3:1 ŁKS ŁÓDŹ

Kategoria szósta – liczba trybun

ŁKS zaczyna odrabianie strat w wielkim stylu – stadion z jedną trybuną to rezultat naprawdę trudny do przebicia w dobie surowych wymogów licencyjnych. Wisła Kraków tutaj jest absolutnie bez szans. Jakkolwiek tego nie liczyć, obiekt przy Reymonta, który przysparza władzom klubu tyle zgryzot, ma aż cztery trybuny i nie chce być ich mniej.

WISŁA KRAKÓW 3:2 ŁKS ŁÓDŹ

screencapture-207-154-235-120-admin-2019-12-19-08_28_44

Kategoria siódma – kontuzje

Zacięta była rywalizacja w tej ostatniej kategorii. Wszystko wskazuje bowiem na to, że po stronie ŁKS-u w pełni sił nie znajduje się dzisiaj wyłącznie Wojciech Łuczak. Do zdrowia, a może nawet wyjściowego składu powraca natomiast Artur Bogusz – piłkarz stanowiący wyjątkowo niebezpieczną mieszankę niewielkich umiejętności i niewyobrażalnego pecha. Jeżeli chodzi o Wisłę Kraków – oficjalna strona klubu potwierdza absencję trzech zawodników. Nie wystąpią z pewnością Kamil Wojtkowski, Krzysztofa Drzazgi i Emmanuela Kumaha. Ponadto, wciąż wątpliwa jest kondycja Davida Niepsuja i Vukana Savicevicia.

Nie no, w sumie to sprawa jest chyba jasna. Skowronek już przed meczem ma z głowy co najmniej kilka tykających bomb, które już parę razy w tym sezonie wysadziły Wisłę Kraków w powietrze. Rzut oka na nasze noty mówi wszystko. Drzazga: 3,00, Wojtkowski: 3,85, Niepsuj: 4,08, Savicević: 4,00. Wszyscy grubo, albo nawet bardzo grubo poniżej oceny wyjściowej.

Tymczasem wielce prawdopodobne, że Moskal taki ładunek wybuchowy w osobie Bogusza (średnia not: 3,14) zamiast na trybunach, umieści na lewej obronie swojego zespołu. Punkt może pójść tylko w jedną stronę.

WISŁA KRAKÓW 3:3 ŁKS ŁÓDŹ

Jasny gwint, no i znowu remis!

Cóż, w pierwszym starciu obu ekip do podziału punktów było bardzo daleko. Oby tym razem bramek też nie zabrakło, choć nie obrazimy się na bardziej wyrównane widowisko. Można być w sumie dobrej myśli – po takiej analizie słynna „klątwa Weszło” powinna skutecznie ożywić paru zawodników, zanim zapadną w zimowy sen, podobnie jak cała liga.

Opublikowane 19.12.2019 09:21 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Blogi i felietony
22.10.2020

Valmiera? Benfica? Bez różnicy. Lech ma jaja

Lech przegrał z Benficą. No i co z tego? Czy ktoś powinien mieć do niego jakiekolwiek pretensje? Nie, bo pokazał, że ma jaja i nie boi się grania tego, co chce. Przed meczem mówiłem sobie, że wynik mnie nie interesuje. Szanse na to, by Lech pokonał Benficę – faworyta nie tylko naszej grupy, ale i […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Sporo pozytywów oraz duet stoperów i Kaczarawa. Noty Lecha za Benfikę

Mimo że Lech Poznań przegrał z Benfiką, nie mamy pretensji do jego zawodników. Podjęli walkę, zagrali w swoim stylu, nie było wątpliwości, że obie drużyny uprawiają tę samą dyscyplinę sportu. Większość ocen jest więc co najmniej przyzwoita, choć są wyjątki. Skala not tradycyjnie 1-10, wyjściowa 5.  Filip Bednarek (5) Dwie dobre interwencje w końcówce, szczególnie […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Gol sezonu Rangersów. Szkoci zaczynają od zwycięstwa w lechowej grupie

Mogliśmy się zastanawiać nad tym, który z pozostałych zespołów w grupie Lecha Poznań w Lidze Europy jest silniejszy. Rangersi czy jednak Standard Liege? Bo co do tego, że Benfica przerasta resztę stawki, nie było wątpliwości. No i na „dzień dobry” Szkoci ograli Belgów 2:0. Natomiast pewnie nie wynik, a gola z 92. minuty zapamiętamy na […]
22.10.2020
Blogi i felietony
22.10.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Gdy Lech strzelał pierwszą bramkę, na powtórce każdy Polak mógł wyczytać z ust Puchacza soczyste „MOŻNA KURWA”. Gdy Crnomarković naciśnięty pressingiem oddał piłkę za darmo w aut, zebrał opieprz za minimalizm. Za brak podjęcia nie walki jako takiej, a walki o grę w piłkę. Jakub Kamiński przy drugim golu w zasadzie był kryty przez dwóch […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Zawiodło to, czego się obawialiśmy. Gra w obronie

Wiadomo, że podobał się nam ten mecz w wykonaniu Lecha. Zobaczyliśmy to, co w gruncie rzeczy chcieliśmy, czyli drużynę walczącą jak równy z równym z bardzo mocną Benfiką. Co więcej, zobaczyliśmy Kolejorza, który się nie bał, nie pałował wszystkich piłek, pokazał wiele więcej niż tylko mityczne już cechy wolicjonalne. Zresztą po raz kolejny. Oczywiście na […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Lech Poznań? Tak przecież nie grają polskie drużyny! Porażka, ale bez wstydu

Lech Poznań przegrał mecz. To fakt. Ale przypuszczamy, że gdybyśmy zrobili dziś wieczorem spacer po Poznaniu i gdybyśmy pytali poznańskich kibiców „czy jesteś dumny z Kolejorza”, to dostalibyśmy same odpowiedzi twierdzące. Poznaniacy przegrali. Ale postawili Benficę trudne warunki, długimi minutami byli stroną przeważającą, dwukrotnie odrabiali straty. Z taką grą lechici nie mają się czego bać […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

HEJT PARK PO MECZU LECHA | TRAŁKA, WAWRZYNIAK, STANOWSKI

Wow, Lech zrobił nam dziś wieczór. Ale na 90 minutach show w Poznaniu emocje się nie kończą. O godz. 21 startujemy z „Hejt Parkiem w Dobrym Składzie” w Weszło.FM oraz w Kanale Sportowym! Prowadzenie: Krzysztof Stanowski. Goście: Łukasz Trałka i Jakub Wawrzyniak. Temat? Chyba oczywisty. Czekamy na wasze telefony: 22 219 94 42! Sponsorem programu […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

„Nie wyobrażam sobie, żeby Lublin nie miał Ekstraklasy do 2025 roku”

Iście mocarne plany ma Motor Lublin. Nie dość, że w czerwcu właścicielem klubu z Lubelszczyzny został miliarder Zbigniew Jakubas, to teraz ogłoszone zostało, że jednym z jego doradców będzie Bogusław Leśnodorski. Postać absolutnie nieprzypadkowa i mająca know-how, jak w polskiej piłce zrobić sukces, w który wszyscy w Lublinie celują. – Nie wyobrażam sobie, żeby Motoru […]
22.10.2020
Live
22.10.2020

LIVE: Panowie… To wasz czas!

Oj, wyczekał się Lech Poznań na ten wieczór. Lata niepowodzeń, lata rozczarowań, ale jak wreszcie zaskoczyło.. Ofensywna, atrakcyjna, widowiskowa gra. Mnóstwo wychowanków w składzie, większość z nich jasno deklarujących, że gra dla Kolejorza to dla nich coś więcej niż praca. Parę autentycznych gwiazd ligi, bo tak trzeba określić Tibę czy Ishaka. Efekt? Dziś ich wieczór. […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Real w pułapce – jak wiele zaufania może otrzymać legenda?

Futbol nie jest, nie był i nigdy nie będzie bajkowym światem. Nigdy nie ma tutaj kropki na końcu zdania „i żyli długo i szczęśliwie”. Każdy dobry moment to tak naprawdę wyczekiwanie, aż wszystko się rozsypie. Długo rzeczywistość oszukiwał Zinedine Zidane. Trzy razy feta po zwycięstwie w Lidze Mistrzów. Opuszczenie statku jeszcze przed kryzysem, właściwie na […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Trudne zadanie przed Lechem. Polskie kluby nie potrafią łączyć ligi i pucharów

Występy polskich klubów w europejskich pucharach są zbawieniem i męką. Zbawieniem – bo kibice wreszcie mają okazję się uradować, bo UEFA wysyła pieniądze, a i jakoś tak zawsze można ponapinać się przed resztą Ekstraklasy. Ale wejście do fazy grupowej Ligi Europy (czy rzadziej – Ligi Mistrzów) wiąże się też po prostu z grą. Częstą, intensywną […]
22.10.2020
Inne sporty
22.10.2020

Gamrot: Kiedy usłyszałem werdykt, poczułem się, jakbym dostał bejsbolem

Od debiutu Mateusza Gamrota w UFC minęło już parę dni, ale emocje wciąż wiszą w powietrzu. Polski zawodnik MMA wspominał swoją walkę z Guramem Kutateladze w programie Oktagon Live na Kanale Sportowym, którego był gościem wraz z Marcinem Tyburą. Spisaliśmy dla was najciekawsze wątki z jego rozmowy z Maciejem Turskim. Różnice między KSW a UFC: […]
22.10.2020
Uncategorized
22.10.2020

Superliga powraca, odcinek 2841. Co wielkie kluby wykombinowały tym razem?

Są pewne rzeczy, wydarzenia, czynności, które wydają się nam ciągnąć w nieskończoność. Nawet, gdy myślimy, że już nadszedł ich kres, powracają i próbują skupić swoją uwagę. Wczoraj znowu można było pomyśleć: “jest, wylazł”, bo Liverpool i Manchester United przypomniały, że oni to by w sumie chcieli tę Superligę. Znowu. Nie jest to pomysł nowy, wszak […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Może Świderski, może Klimala, a może Bale? Kto błyśnie w Lidze Europy?

W tym roku na Ligę Europy patrzymy z większym zaciekawieniem, niż miało to miejsce przez ostatnie kilka lat, kiedy siłą rzeczy traktowaliśmy ją nieco po macoszemu. Lech świetnie zagrał w eliminacjach, awansował do fazy grupowej, więc naturalnie czwartkowe wieczory na europejskich boiskach, przynajmniej te jesienne, będą nieco gorętsze. Tylko, czy sprawiedliwym jest sprowadzania tych rozgrywek […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Finansowy raport za 2019 rok. Lech z najwyższymi spadkami, Wisła Płock oszalała

Firma Deloitte opublikowała swój coroczny raport finansowy dotyczący Ekstraklasy. Jak zwykle dostaliśmy sporo ciekawych danych podanych w przystępnej formie. Jednak mamy gdzieś z tyłu głowy to, że ta analiza dotyczy 2019 roku. Czyli roku, w którym nie było pandemii, nie było zawieszenia rozgrywek, pustych stadionów, pobicia rekordu transferowego Ekstraklasy, fazy grupowej Lecha Poznań… Niemniej kilka […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Jak katowiccy bombardierzy nastraszyli Benficę

Gdy w 1993 roku GKS Katowice pojawił się w Lizbonie na meczu Pucharu Zdobywców Pucharów, otrzymał od portugalskiej prasy przydomek „bombardeiros”. Aż tak nas doceniali? Zachwycała ich gra głową Mariana Janoszki, a także nieustępliwość Kazka Węgrzyna? Otóż nie: dziennikarze określili polskich przybyszów bombardierami, ponieważ katowiczanie przylecieli rozklekotanym, postsowieckim IŁ-em. Lata dziewięćdziesiąte? Kasety VHS, trzepak, Super […]
22.10.2020
Weszło Extra
22.10.2020

„Wygralibyśmy z Lechem 99 meczów na 100”. Pucharowe boje Kolejorza w sezonie 2010/11

Dwanaście spotkań zdążył rozegrać Lech Poznań w sezonie 2010/11 przed meczem otwarcia fazy grupowej Ligi Europy, w którym „Kolejorz” miał się zmierzyć z Juventusem. Ówcześni mistrzowie Polski tylko w jednym z tych dwunastu starć zdobyli więcej niż dwa gole. W siedmiu w ogóle nie znaleźli drogi do siatki rywali. Powodów do optymizmu przed występem podopiecznych […]
22.10.2020
Weszło
22.10.2020

Niedawno juniorzy Benfiki, dziś III liga. „Za dużo imprez, odbiła mi sodówka”

Przemysław Macierzyński mając 16 lat i 116 dni zadebiutował w Ekstraklasie jako zawodnik Lechii Gdańsk. Stał się pierwszym chłopakiem z rocznika 1999, który zagrał w polskiej elicie. Ciągu dalszego jednak nie było, a jego kariery wcale nie przyspieszyło pójście do juniorów Benfiki Lizbona. Dziś wciąż dość młody napastnik (21 lat) próbuje się odbić w III […]
22.10.2020