post Avatar

Opublikowane 18.12.2019 10:22 przez

redakcja

Zbliżamy się do końca roku, atmosfera sprzyja podsumowaniom, wielu ludzi, wiele instytucji i organizacji musi sobie odpowiedzieć na pytanie: czy to było udane 12 miesięcy? W teorii wszystko powinno być w miarę proste: patrzysz, gdzie znajdowałeś się 31 grudnia 2018 roku i gdzie jesteś dziś. Porównanie twardych danych determinuje odpowiedź. Ważyłem 78 kilogramów, ważę 76 – to był fantastyczny, spędzony na sportowo rok. 

Ale są też takie firmy jak Łódzki Klub Sportowy (uwaga, felieton będzie o ŁKS-ie, były prośby, bym każdorazowo ostrzegał, więc to czynię na wstępie).

Gdyby przejść się podczas jutrzejszego meczu z Wisłą Kraków po wszystkich sektorach na trybunie przy al. Unii 2, pewnie odpowiedzi byłyby jasne. Fatalny. Tragiczny. Beznadziejny rok. Zaraz wtopimy z sąsiadem w tabeli, okopując się na ostatnim miejscu, wiele wskazuje na to, że kluczowe ogniwa tej drużyny nie zostaną z nami na kolejny sezon, zresztą po co miałyby zostawać, jeśli bardzo prawdopodobny jest krok w tył w postaci spadku do I ligi. Ci, w których pokładaliśmy największe nadzieje, regularnie rozczarowują na boisku. Styl gry, który miał być powiewem świeżości coraz częściej staje się przekleństwem. Mecze Ekstraklasy, które miały być dla nas wielkim świętem, coraz częściej przypominają stypę.

Niestety, to wszystko prawda. Można w różny sposób usprawiedliwiać ŁKS, a to budżetem, a to błyskawicznym przejściem do Ekstraklasy z mroków III ligi, ale fakty są takie, że przegrał 13 z 19 meczów w Ekstraklasie, a ponadto stracił 33 gole, razem z Wisłą Kraków, bezustannie walczącą o byt – najwięcej w lidze.

Krytycy spoglądają na mecze łodzian i punktują bez litości. Taki styl gry nie pasuje do tych wykonawców, przestraszonych, pozbawionych pewności siebie, gubiących piłki, notujących straty i podania do rywala. Stawianie na wychowanków odbija się czkawką, bo zamieszany w kilka goli jest Jan Sobociński, jeden z największych ełkaesiackich talentów ostatnich parunastu lat. Oszczędna polityka fajnie wygląda na papierze, ale w praktyce grę Arce najczęściej robi solidnie opłacany Vejinović, a i reszta rywali w walce o utrzymanie niespecjalnie przejmuje się ewentualnym zadłużeniem. W końcu w grze jest spora stawka – utrzymanie telewizyjnej kroplówki na kolejne 12 miesięcy.

Aż chce się zapytać: czy naprawdę potrzebny był postawiony wyłącznie z pieniędzy właściciela balon, kryjący boisko dla młodzieży z Akademii ŁKS-u? Czy nie rozsądniej było, zamiast ładować pieniądze w bursę i sztaby drużyn młodzieżowych, ściągnąć jakiegoś napastnika? Czy nie lepiej było dać sobie spokój z próbami gry piłką po ósmej „pięknej” porażce z rzędu?

I tu właśnie pojawia się lekcja pokory, którą przynajmniej dla mnie było ostatnich 12 miesięcy w wykonaniu ŁKS-u.

Z perspektywy ciepłego fotela dziennikarza piszącego o piłce, wszystko jest dość proste. Naturalne jest, że inwestycje w infrastrukturę są ważniejsze, niż doczesne potrzeby pierwszego zespołu, zwłaszcza, jeśli właściciel nie jest Józefem Wojciechowskim. Oczywiste, że lepsze od 32-letniego Słowaka jest granie młodym człowiekiem z klubu, szczególnie, gdy ten młody człowiek jest reprezentantem U-21, a jego potencjał dostrzegają nie tylko dwaj kolejni selekcjonerzy (Jacek Magiera i Czesław Michniewicz), ale też szereg zagranicznych skautów, regularnie monitorujących jego występy. Wydaje się zupełnie jasne, że lepiej uparcie trzymać się założonej wizji gry, niż dostosowywać do ekstraklasowej lagi na Dawidka – bo bardzo prawdopodobny jest scenariusz legnicki, czyli zmiana stylu gry na bardziej toporny, który utrzymania ostatecznie i tak nie przyniósł.

Gorzej, gdy stajesz w miejscu, gdzie się wychowałeś, a na murawę wybiegają ludzie z herbem, który masz wytatuowany na plecach i na sercu. Z tej perspektywy nie widzisz murawy pod balonem oddalonej o jakieś półtora kilometra od boiska, ale wielką dziurę w obronie. Z tej perspektywy nie widzisz trenera, który pół roku temu prowadził jeden z najpiękniej grających zespołów w Polsce, ale gościa, który uparcie stawia na strategię przynoszącą niemal wyłącznie kolejne porażki.

Jako kibic zazwyczaj pamiętam ostatnie dwa mecze, może maksymalnie miesiąc. Jako dziennikarz pamiętam, że ŁKS w 2019 rok wkraczał jako drużyna zestawiana z Odrą Opole, która również jako beniaminek I ligi nieźle wypadła w sezonie 2017/18. Jako kibic dostrzegam głównie błędy, bo każdy z nich przybliża mnie do zawału serca. Jako dziennikarz widzę, że ŁKS jest jednym z pierwszych klubów, który przestał ciągle gadać o cierpliwości, konsekwencji i potrzebie spokojnego realizowania planu – a po prostu zaczął prezentować cierpliwość, konsekwencję i spokojne realizowanie planu.

Prezes Tomasz Salski na klubowej wigilii wyliczał: to ważny rok. Powróciliśmy do Ekstraklasy po 7 latach niebytu w niższych ligach. To właśnie w 2019 roku powstało pierwsze w Łodzi boisko pod balonem, coś na co nie było stać żadnej miejskiej akademii przez długie lata, nawet te piłkarsko i finansowo lepsze od obecnych. To właśnie w 2019 roku na obiekt wjechały koparki, które jasno pokazują: za dwa lata przy al. Unii 2 stanie pełnoprawny stadion piłkarski. To są efekty wielomiesięcznych starań, właściwie wieloletnich targów, upartego realizowania pewnych koncepcji, które tak łatwo byłoby odpuścić w imię „wyższych potrzeb”.

Przecież można było założyć: dobra, balon za rok, teraz utrzymanie za wszelką cenę. Budżet? Zaryzykujmy, najwyżej w I lidze będzie trzeba być oszczędniejszym. Transfery? Może i młodzi pograją mniej, ale doświadczeni piłkarze mogą tu wybiegać kilkanaście baniek, bo tyle pewnie jest cenne pozostanie w najwyższej lidze.

I tu właśnie pojawiają się te wątpliwości, których szczerze nie zazdroszczę prezesowi. Przecież w grze jest kupa kasy. Pokusa, by zagrać all-in, by wziąć kredyt na dwa miliony, by potem wyjąć dwanaście jest prawdopodobnie trudna do przezwyciężenia. Utrzymanie na stanowisku trenera, gdy cały dół już wymienił szefa i korzysta z efektu nowej miotły, utwierdzanie wszystkich w klubie, że droga, którą podążamy, także w kwestii strategii akademii, jest słuszna – to są wszystko potężne wyzwania.

[etoto league=”pol”]

Wiem po sobie, gdy jako dziennikarz doceniający to, co dzieje się w ŁKS-ie jestem zmuszony uspokajać swojego wewnętrznego kibica, który już by osiem razy zwolnił Moskala, wymienił pół kadry, a balon oddał do lombardu, by za zdobyty hajs nakupować Bośniaków.

Co mają powiedzieć ludzie, którzy fizycznie zarządzają tym całym majątkiem. Do których należy ostateczna decyzja: czarne, czerwone? A może w ogóle zabrać żetony ze stołu i wydać je poza kasynem?

Czy to było udane dwanaście miesięcy dla ŁKS-u?

Napiszę więcej: wydaje mi się, że najlepsze od czasu tytułu mistrzowskiego w 1998 roku.

Na ŁKS-ie obecnie dzieją się rzeczy, które wyznaczają rytm życia klubu na następnych kilkanaście lat – bo takim czymś jest stadion, struktura akademii, przyjęta i realizowana od trzech lat wizja. Być może to wszystko zostało źle zaplanowane. Być może lepiej żyć z sezonu na sezon, z rundy na rundę. Być może lepiej byłoby postawić na tu i teraz, zamiast jakiejś mglistej przyszłości, która przecież wcale nie musi być dla ŁKS-u różowa. Być może lepiej byłoby w szkoleniu postawić na wychowanie szybkich skrzydłowych, niż to, co wkłada się do głowy ełkaesiackiej młodzieży.

Tak, ten plan może się okazać zły, nieskuteczny, może się okazać drogą do pozostania średniakiem I ligi. Nie da się jednak zaprzeczyć, że ŁKS-owi nie brakuje determinacji w realizowaniu tegoż planu, nawet jeśli koszty są ogromne – bo tak trzeba nazwać narażenie tysięcy kibiców na problemy kardiologiczne.

Grali jak nigdy, przegrali jak zawsze – swego czasu pisało się o reprezentacji Hiszpanii, której finezja wielokrotnie przegrywała z pragmatyzmem drużyn przełomu wieków. Ale przecież trzeba pamiętać, że zanim ŁKS doczłapał do rekordowej liczby „pięknych klęsk”, to po prostu „grał jak zawsze, przegrywał jak zawsze”. Pamiętam ostatni spadek do I ligi, który okazał się przedostatnim krokiem do bankructwa. Pamiętam piękne limuzyny Audi, których nie było za co zalać. Dziś wreszcie ważniejsze od marki auta było zabezpieczenie gotówki na wizyty na stacjach benzynowych.

Być może za 3 lata, prowadząc synów na mecz o mistrzostwo III ligi łódzko-mazowieckiej pomyślę: „w dupę se wsadźta ten balon”. Na razie uważam, że za ŁKS-em naprawdę piękny rok. Oby kolejne były równie udane.

Zwłaszcza, że przecież przy całej piłkarskiej radości, największą euforię dało nam mistrzostwo siatkarek i zwycięstwa w Lidze Mistrzyń.

Opublikowane 18.12.2019 10:22 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Kanał Sportowy
07.07.2020

Hejt Park w Dobrym Składzie live od 22:00 – Olaf Lubaszenko i Tomasz Smokowski

Hejt Park w Dobrym Składzie – Olaf Lubaszenko i Tomasz Smokowski odpowiadają na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim.
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kto w Ekstraklasie odchodzi od archaicznej „szóstki”?

Na całym świecie od kilku dobrych lat trwa zwrot w budowaniu środka pola. Coraz mocniej odchodzi się od gry z klasycznym defensywnym pomocnikiem. Pod tym pojęciem rozumiemy typowego walczaka – ma doskoczyć do rywala, odebrać piłkę, oddać ją do najbliższego. I najlepiej, gdyby nie zapędzał się do przodu. Jak to wygląda w Ekstraklasie? Zasadniczo w […]
07.07.2020
Inne sporty
07.07.2020

Pół miliarda dla Pata. Fenomen gwiazdy NFL

Wyobraź sobie, że masz 24 lata na karku, niedawno opuściłeś uczelnię, a już jesteś ustawiony na całe życie. To może powiedzieć o sobie Patrick Mahomes, choć „ustawiony” nie oddaje w pełni fortuny, jaka wpadnie w jego ręce. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ten chłopak może zarobić… ponad pół miliarda dolarów. Serio. I co najlepsze, w […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Trzy (!) weryfikacje wyników. Pokrzywdzeni piłkarze Legii, Jagiellonii i Śląska

O panie, takiej kolejki nie mieliśmy już dawno. Przez błędy sędziów musimy zweryfikować wyniki aż trzech meczów. I to nie starć o pietruszkę, a o puchary czy medale. W miniony weekend arbitrzy skrzywdzili piłkarzy Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław. Do tego jeszcze pod górkę miała Cracovia, ale mimo pomyłki sędziego i tak ograła […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

„Pitbull” na Camp Nou. Jak Edgar Davids podźwignął Barcelonę z kolan

Charakterystyczne okulary, ekscentryczne stroje, nietypowa fryzura. Edgar Davids na przełomie wieków był jednym z najbardziej rozchwytywanych piłkarzy wśród wszelkiej maści marketingowców. Przede wszystkim jednak cieszył się reputacją doskonałego środkowego pomocnika. Louis van Gaal nazywał go „Pitbullem”, z kolei Marcello Lippi określił go „jednoosobowym silnikiem drużyny”. Davids faktycznie zasłynął przede wszystkim jako zawodnik Ajaksu oraz Juventusu. […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To wy, Polacy, robicie tu gnój!”. Jak zarządzana jest Olimpia Grudziądz?

23 czerwca. Krzysztof Stanowski podaje informację, że Jacek Trzeciak nie jest już trenerem Olimpii Grudziądz. Olimpia szybciutko zaprzecza i prosi o niepowielanie nieprawdziwych informacji. Zapewnia, że Trzeciak nigdzie się nie wybiera. 29 czerwca. Olimpia przekazuje informację, że kontrakt z trenerem został rozwiązany za porozumieniem stron. Czyżby kolejny przykład, że gdy klub zapewnia o zaufaniu do […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Arka mówi „do widzenia”, ale nie mówi „żegnajcie”

Jeszcze dwa miesiące temu nie byliśmy pewni, czy Arka Gdynia w ogóle będzie miała kim grać we wznowionych, post-pandemicznych rozgrywkach. 6 maja Michał Nalepa podzielił się z nami swoimi obawami dotyczącymi dalszego istnienia klubu. Pensji nie ma. Właściciele wycofani. Miasto wstrzymało środki. Kibice ruszyli na wojnę z zarządem. Wydawało się, że pod znakiem zapytania stoi […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Kozacy i badziewiacy. Boguski szuka gola. Od dwudziestu miesięcy…

Wisła Kraków zastanawia się nad przedłużeniem o kolejny rok kontraktu z Rafałem Boguskim (przynajmniej według TVP Sport). Z jednej strony trochę tego nie rozumiemy, bo naszym zdaniem 36-latek daje coś tej drużynie już naprawdę od wielkiego dzwonu – przykładem mecz z Górnikiem w przedostatniej kolejce, ale no właśnie, ostatni raz na podobnym poziomie chłop zagrał […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Dariusz Sztylka: Namawiam Waldka Sobotę na powrót do Śląska

Prawdopodobne odejście Przemysława Płachety, transfery Mateusza Praszelika i Rafała Makowskiego, zainteresowanie Waldemarem Sobotą, ocena Erika Exposito, trener Lavicka, budowanie zespołu, a nie zbioru indywidualności. Mniej więcej te tematy poruszyliśmy w rozmowie z Dariuszem Sztylką, dyrektorem sportowym Śląska Wrocław we wczorajszych Weszłopolskich. Zachęcamy do wysłuchania całej audycji i przeczytania zapisu rozmowy z człowiekiem, który odpowiada za […]
07.07.2020
Weszło Extra
07.07.2020

Mój wąs to panegiryk dla dziadka i lat siedemdziesiątych

Chińskie bajki. Muzeum Albertina w Wiedniu. Dziennikarstwo w erze Tony’ego Blaire’a. Podcast o Złotej Piłce w odniesieniu do Oscarów. Śpiew mew. Mickiewicz. Noszenie lamp na planie filmowym. Wyobrażenie Lubina po grze w Gorky 17. Wąs jako panegiryk. Numerologia. Efekt motyla. Sztuka. Poezja. Dziennikarstwo. Muzyka. Film. Jewgienij Baszkirow zdecydowanie nie jest banalnym rozmówcą. Prawdopodobnie żaden piłkarz […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Jóźwiak znów zrobił różnicę. Sobociński też, ale w drugą stronę

Runda wiosenna w Ekstraklasie miała należeć do Kamila Jóźwiaka. Żadną tajemnicą było to, że dla skrzydłowego Lecha będą to ostatnie miesiące w naszej lidze, więc pozostawało mu potwierdzić, że na wyjazd jego gotowy i oczywiście przekonać do swoich umiejętności jak najlepszy klub. Czy to się udało? Okoliczności rozgrywania tej rundy są tak wyjątkowe, że odpowiedź […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

Czy Legii odbije się czkawką wystawienie podstawowego składu na Lecha?

Trzeba przyznać, że Aleksandar Vuković zaskoczył nas przy okazji starcia z Lechem, bo właściwie w ogóle nie rotował składem i kogo miał najlepszego pod ręką, rzucił do walki. I teraz, skoro wiemy, że poniósł porażkę, mecz z Cracovią w półfinale Pucharu Polski ma jeszcze większą wagę. Jeśli bowiem Legia nie wejdzie do finału, będzie się […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„Można wziąć dobrych zawodników, z których nie złoży się dobrej drużyny”

Raków Częstochowa wzmacniał się w kończącym się sezonie mądrze. Byli gracze tacy jak Tudor, którzy z miejsca stawali się czołowymi postaciami ligi, było zaufanie do młodych graczy, jak Piątkowskiego czy Mikołajewskiego. Paweł Tomczyk w grudniu minionego roku objął stanowisko szefa skautów Rakowa, a przed nim pierwsze „autorskie” okienko. Jakie wyzwania stawia praca skauta? Na czym […]
07.07.2020
Weszło
07.07.2020

„To były trudne tygodnie. Ale nie pękałem”

– To były trudne tygodnie. Wiedziałem, że może być ciężko o miejsce w składzie, ale nie wyobrażałem sobie, żebym się nie załapał do dwudziestki. Jednak trener Slaven Bilić w obu przypadkach, gdy nie zabrał mnie na mecz, rozmawiał ze mną i powiedział, że ma ciężki wybór i za jego decyzjami nie kryje się nic innego, […]
07.07.2020
Niemcy
06.07.2020

Walczysz cały sezon, a w kluczowym momencie obrońca wykonuje samobójczy strzał życia

Heidenheim to klub bez większych tradycji czy aspiracji. Ot, gra sobie w tej 2. Bundeslidze, pewnego poziomu raczej nie przeskakuje, ma stałą grupę lokalnych fanów, nie pcha się na afisz. Dlatego też ich awans byłby taką wielką historią, zwłaszcza, że odbyłby się kosztem HSV. Pierwsza część tej historii była kapitalna – wyprzedzenie na ostatniej prostej […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła Płock pieczętuje spadek Arki, Górnik zbytnio nie protestował

W ciągu jednej doby dobitnie przekonaliśmy się, że mecze zakończone wynikiem 1:0 można odbierać w skrajnie różny sposób. W niedzielę Piast stworzył świetne widowisko ze Śląskiem i choć padła tylko jedna bramka, ani przez moment nie mogliśmy narzekać na poziom i emocje. Niestety dzień później w Płocku mogliśmy już narzekać na wszystko. Nagrodą za te […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

A dlaczego nie na podium Złotej Piłki?

Choć wiele lig jeszcze gra, choć nie znamy jeszcze ostatecznych rozstrzygnięć choćby w Hiszpanii czy we Włoszech, trzeba pamiętać – weszliśmy tydzień temu w drugie półrocze, a więc za nami półmetek rywalizacji w wyścigu po Złotą Piłkę. Tak, przez dwa miesiące cały światowy futbol stanął w miejscu. Tak, powrót do występów reprezentacyjnych to na razie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Od obsikania radiowozu do 648 meczów w Serie A. Buffon bije kolejny rekord

– 648 to nie tylko numer. To całe życie – napisał Gianluigi Buffon po meczu z Torino. Meczu wyjątkowym, bo golkiper Juventusu został dzięki niemu zawodnikiem z największą liczbą występów w Serie A. Paolo Maldiniego wyprzedził o „oczko”. Jedni powiedzą, że na siłę, bo przecież Gigi miał już w Juventusie nie zagrać, jednak wrócił właśnie po to, […]
06.07.2020