post Avatar

Opublikowane 12.12.2019 16:30 przez

Jan Ciosek

Ej, stary, zima przyszła, w Kijowie jutro ma być srogi mróz. Może byśmy tak wyskoczyli na tydzień do Kataru, wygrzejemy się na słonku, pobalujemy trochę, posiedzimy w wypasionym hotelu. Co ty na to?”. „No, pięknie, ale taka zabawa trochę kosztuje, a ja zupełnie nie mam siana”. „Spoko, ogarnę to. Zagram w turnieju tenisowym”. „No jak, Artem, przecież ty w życiu nie trzymałeś rakiety tenisowej w ręku, to jak chcesz zagrać w międzynarodowym turnieju?! To się nigdy nie uda”. „Tak? Potrzymaj mi piwo!”. Bardzo nas ciekawi, czy właśnie tak wyglądała rozmowa dwóch ziomków z Ukrainy, ale faktycznie – finał miała w Katarze. Tak, na turnieju tenisowym. I tak, Artem zarobił w ten sposób na cały wyjazd. Sprawa jednak jest znacznie mniej wesoła niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Kiedyś dobre kryminały zawsze zaczynały się od budowania napięcia, po pewnym czasie pojawiał się trup, a następnie rozpoczynał się mozolny proces poszukiwania sprawcy. Ostatnio coraz częściej mamy do czynienia z zupełnie odwrotnym sposobem konstruowania opowieści. Świetnym przykładem jest bardzo dobry serial „The Sinner”, dostępny na platformie Netflix. Tam w pierwszej scenie widzimy jak na dłoni scenę zabójstwa, nie musimy więc sobie zadawać klasycznego pytania „kto zabił”. Zamiast tego, przez cały sezon, razem z bohaterami produkcji dochodzimy do tego „dlaczego zabił”. Podobnie będzie w tej opowieści, w której od początku jasne jest, kto zagrał w turnieju tenisowym.

Jak zostać zawodowym tenisistą?

Otóż, zagrał pan Artem Bahmet, 22-latek z Ukrainy. Zazwyczaj, gdy piszemy o mało znanym tenisiście, próbujemy przeczesać różnego rodzaju tenisowe fora, sprawdzamy statystyki, pytamy zaprzyjaźnionych trenerów, czy dziennikarzy tenisowych z danego kraju. Praktycznie zawsze udaje się czegoś w ten sposób dowiedzieć, nawet o mocno anonimowych zawodnikach. Nie w tym przypadku. Z banalnego powodu: Artem Bahmet po prostu nie jest profesjonalnym tenisistą. Ba, tenisistą nie jest w ogóle. Doskonale było to widać w transmisji meczu, dzięki któremu nikomu nieznany Ukrainiec nagle zaistniał w sportowych mediach na całym świecie.

A było tak. W katarskiej Dausze odbywa się w tym tygodniu turniej tenisowy. W przeciwieństwie do wielkich imprez, z udziałem Rogera Federera, Novaka Djokovicia, czy choćby naszego Huberta Hurkacza, tym razem jest to malutkie przedsięwzięcie. Ot, turniej w ramach rozgrywek Futures, czyli najniższej rangi zawodowego tenisa. W tego typu zawodach, jak sama nazwa wskazuje, występują głównie młodzi tenisiści, próbujący się przebić do poważniejszego grania. Musicie wiedzieć, że cała zabawa jest zdecydowanie nieopłacalna. W takiej Dausze na przykład pula nagród wynosi 15 tysięcy dolarów. Cała pula nagród. Do podziału na 32 zawodników w turnieju singla i kolejnych 32 w turnieju debla. Wygranie całej imprezy w grze pojedynczej to premia w wysokości 2,160 dolarów, czyli mniej więcej 8 tysięcy złotych. Niby sporo, ale jeśli policzymy ceny biletów lotniczych dla zawodnika i trenera, tydzień noclegów w hotelu i wszelkie dodatkowe koszty, nagle okaże się, że balansujemy na cienkiej linie pomiędzy spięciem budżetu, a prostą drogą do bankructwa. A przecież mówimy o wygranej w turnieju, którą – co oczywiste – cieszyć może się tylko jeden gracz. Finalista z Dauhy wyjedzie z czekiem na 1,272 dolary, półfinaliści zarobią po 753 dolary, a ćwierćfinaliści – po 438. To nie wypłata, to kieszonkowe…

W każdym razie, w Dausze odbywa się właśnie turniej ITF Futures. Grają w nim głównie bardzo młodzi zawodnicy, notowani zdecydowanie z dala od poważnego tenisa. Dość powiedzieć, że aby znaleźć się w gronie ośmiu rozstawionych graczy tej imprezy, wystarczył ranking na poziomie końcówki szóstej setki rankingu ATP. Ba, Gruzin Aleksandre Bakshi, który może się pochwalić 1038. pozycją na liście ATP, mógł zagrać w Dausze bez eliminacji. A to jeszcze nic. Aby wskoczyć do wspomnianych eliminacji, ranking ATP w ogóle nie był potrzebny. Wystarczyło zgłosić się do sekretariatu zawodów, zapłacić wpisowe w wysokości mniej więcej 130 złotych i… szykować się do gry.

Powiecie pewnie w tym miejscu: no, ok, ale to przecież na pewno nie jest takie łatwe, trzeba mieć jakąś kartę zawodnika, jakąś legitymację, papier, cokolwiek. Oczywiście, potrzebna jest legitymacja członkowska ITF (Międzynarodowa Federacja Tenisa), albo IPIN (międzynarodowy numer identyfikacyjny gracza). Rzecz w tym, że wyrobienie takiego numeru na rok kosztuje niespełna 180 złotych, a cała procedura trwa dokładnie tyle, ile zajmuje przesłanie kasy na konto ITF, czyli w dzisiejszych realiach jakieś dwie minuty. Nikt zbędnych pytań nie zadaje.

0 wygranych gemów, 0 wygranych punktów

Pan Artem wyrobił więc sobie IPIN, poleciał do Kataru, zameldował się w drogim hotelu, skąd udał się na korty tenisowe. Tam zgłosił się do sekretariatu turnieju i poprosił o wpisanie go na listę uczestników eliminacji. W wyniku losowania trafił w pierwszej rundzie na Krittina Koaykula, 24-letniego reprezentanta Tajlandii, 1,369 w zestawieniu ATP. I cóż, Koaykul wielkich osiągnięć nie ma, w całym kończącym się sezonie najlepiej spisał się w Kuwejcie, w turnieju ITF o puli nagród 15 tysięcy dolarów, gdzie wygrał dwa mecze w kwalifikacjach, a następnie dwa w turnieju głównym. Od tego tygodnia może się za to pochwalić czymś, co nie udało się większości zawodników, zawodowo grających w tenisa, a mianowicie, tak zwanym „złotym meczem”. W tenisie nazywa się tak spotkanie, w którym ktoś wygra 6:0, 6:0, nie przegrywając ani jednej piłki (48:0). Taj właśnie tak odprawił Artema Bahmeta. Podejrzewamy, że bardziej spocił się w czasie rozgrzewki niż podczas trwającego jakieś pół godziny meczu. Chcielibyśmy napisać, że Ukrainiec robił, co mógł, żeby się przeciwstawić, ale to niestety nieprawda. Zresztą, zobaczcie sami.

Kiedy nagranie z tego meczu trafiło do sieci, Bahmet szybko zyskał przydomek „najgorszy tenisista świata”. Prawda jest jednak taka, że Ukrainiec wcale tenisistą nie jest. Ani najgorszym, ani najlepszym. Po prostu: w ogóle. W czasie meczu z Koaykulem rakietę trzymał w ręku po raz pierwszy w życiu. Po co więc poleciał do Kataru i wziął udział w turnieju? Już wyjaśniamy.

On nawet nie zna zasad gry w tenisa

Na jednym z rosyjskojęzycznych forów internetowych, poświęconych zakładom bukmacherskim, na całą sprawę rzucono nowe światło. Z wpisów tam opublikowanych wynika, że Artem Bahmet jest jednym z administratorów, czy nawet właścicielem forum.

Na tym filmie nasz szef Artem gra w turnieju ITF. Artem dziś ma rakietę tenisową w ręku po raz pierwszy w życiu. To najlepszy mecz w naszym życiu, mój szef gra. Tak przy okazji, Artem nawet nie zna zasad gry w tenisa” – brzmi jeden z wpisów.

Po co więc to wszystko? Happening? Przygoda? Wygłupy? Sposób na zaistnienie na youtube? Cóż, dobrze by było, ale niestety sprawa ma ciemniejszy odcień. Wygląda na to, że był to po prostu bardzo oryginalny sposób na zarobienie pieniędzy. Kolejny wpis ze wspomnianego forum mówi jeszcze więcej:

Zakłady na ten mecz pokryły koszty przelotu do Dauhy dla dwóch osób, tygodnia w doskonałym hotelu i jeszcze niezła kasa została. A to tylko część potencjalnego profitu z tego wyjazdu. Przez cały tydzień Mont i Artem będą na turnieju, robiąc transmisje z kortów, a w przyszłym tygodniu znów zagrają w kwalifikacjach i postawią przeciwko sobie”.

Artema już znacie. Mont to jego ziomek, także specjalista od zakładów bukmacherskich. On w sieci opublikował z kolei screeny z konta na jednej ze stron bukmacherskich. A tam zakłady na łączną kwotę 1,211 euro, wszystkie przeciwko Bahmetowi, w różnych opcjach, jak choćby, że w pierwszym gemie serwisowym Ukraińca zostaną rozegrane tylko 4 punkty (kurs 6,50 do 1), że w pierwszym gemie serwisowym Taja także będą jedynie 4 punkty (4:1), że w danym gemie serwisowym Bahmeta nie będzie równowagi (1,36:1) oraz że przy serwisie Ukraińca w pierwszym gemie wygra Koaykul (1,61:1). Jak wiemy po wyniku, po każdym zakładzie Mont mógł wesoło zakrzyknąć: „weszło!”, po czym bukmacher na jego konto przelał równe 2,203 euro (prawie 9,5 tysiąca złotych). Żeby było śmieszniej, to więcej niż dostanie zwycięzca całego turnieju.

zakłady artem

Co w tym wszystkim jest najciekawsze, to fakt, że prawdopodobnie Ukraińcy zarobili łatwe pieniądze, nie popełniając wcale przestępstwa. Bo złamaniem prawa jest ustawianie wyników meczu, wpływanie na przebieg rywalizacji, czy korumpowanie graczy. W tym przypadku bardzo łatwo będzie udowodnić, że do niczego takiego nie doszło. Mont po prostu dysponował wiedzą o tym, że Bahmet najzwyczajniej w świecie nie potrafi grać w tenisa. Przyznacie – gdybyście wiedzieli, że facet pierwszy raz w życiu trzyma rakietę tenisową w ręku, też byście z dużym prawdopodobieństwem mogli stawiać, że meczu to on raczej nie wygra. Nie, że oszuka, że się podłoży, że celowo zagra w aut. Nie, on zagrał na swoim poziomie, żenującym i kompletnie amatorskim. To zwyczajnie nie jego wina, że ktoś go dopuścił do gry, a ktoś inny pozwolił stawiać pieniądze na jego mecz.

Europol zgarnął 83 osoby

Co na to Międzynarodowa Federacja Tenisowa? Cóż, wygląda na to, że nie może zbyt wiele zrobić, oczywiście, poza ograniczeniem dostępu do gry takim gagatkom, jak Artem Bahmet. Inna sprawa, że na najniższym poziomie rozgrywkowym przecież chodzi właśnie o umożliwienie gry amatorom i graczom mocno początkującym. Turniej w Katarze nie ma problemów z finansowaniem. Ale przecież takich imprez, z pulą po 15 tysięcy dolarów, tylko w tym tygodniu odbywa się na całym świecie siedem, głównie w turystycznych miejscowościach (Santo Domingo, Kair, Heraklion, Monastir, Antalya, Cancun i właśnie Dauha). Dla organizatorów części z nich otworzenie drzwi do kwalifikacji przed amatorami oznacza po prostu dodatkowe dolary, które pomogą spiąć budżet.

Tenis ma duży problem z ustawianiem meczów. W styczniu Europol poinformował na przykład o zatrzymaniu 83 osób, w tym 28 zawodników, zamieszanych w ustawianie wyników meczów. Chociaż tak naprawdę wypadałoby napisać nie „ustawianie wyników”, a raczej „ustawianie przebiegu meczów”. W zakładach bukmacherskich nie obstawia się dziś tylko zdarzeń typu: wygra zawodnik A, albo zawodnik B. Znacznie więcej jest zakładów na poszczególne zdarzenia, tak, jak było w omawianym przypadku z Kataru. Oferta firm bukmacherskich jest bardzo szeroka oraz – co bardzo ważne – dostępna na żywo. Który zawodnik wygra najbliższego gema? Czy w rozpoczynającym się właśnie gemie nastąpi przełamanie? Kto wygra pierwszego seta? A może kiedy gracz A zdecydowanie przegra pierwszą partię, chciałbyś postawić, że jednak wygra cały mecz? Prosimy bardzo. Do wyboru, do koloru.

W praktyce, gdyby ktoś próbował ustawić na przykład wynik meczu piłkarskiego, powinien „zorganizować” co najmniej kilku piłkarzy, a dla bezpieczeństwa – także sędziego. W tenisie jest dużo łatwiej, bo mówimy o sporcie indywidualnym. W dodatku – przykładowy tenisista nawet nie musi się podłożyć i przegrać meczu, wystarczy, że w danym gemie zachowa się „jak należy”, czyli tak, jak obstawiono.

Można też zrobić (i zarobić) inaczej. Na przykład dając nieco pograć słabszemu rywalowi, czy oddając mu pierwszego seta. Młody polski tenisista Arkadiusz Kocyła, nawiasem mówiąc zdyskwalifikowany na kilka lat za udział w ustawionym meczu tenisowym, kiedyś grał z rutynowanym rywalem z Brazylii. Jego ojciec, Krzysztof, opowiadał o tym meczu w „Przeglądzie Sportowym” tak: „Arek wylosował Joao Souzę, Brazylijczyka z pierwszej setki rankingu. Kosa niesamowita, bałem się kompromitacji. Syn był 1400. w rankingu. Ale spojrzałem na kursy u bukmacherów. Na wygranie seta przez syna wynosił 8:1. Normalnie nie było możliwości, by syn wygrał seta, ale Souza odstawił komedię. Udawał kontuzję, wyrzucał piłkę w płot, wzywał lekarza. Syn wygrał seta 6:3. W drugim było 5:5. Ale gdy tylko Souza podkręcał tempo, mój syn nie istniał. Brazylijczyk wygrał 7:5, a trzeciego 6:3. Nie ma opcji, by ktoś nie zarobił. Syn nieświadomy opowiadał w wywiadach, jak był blisko zwycięstwa. A tak naprawdę Souza miał wszystko pod kontrolą. Ten mecz miał ustawiony” – mówił.

Najgorszy mecz tenisa w historii

Rzecz w tym, że czegoś takiego niemal nie da się udowodnić. Oczywiście, o ile nikt się nie wygada, albo ktoś nie przesadzi u bukmachera. Bo naturalnie, kiedy mamy „ustawiony” wynik meczu, czy danego zdarzenia, może się pojawić pokusa, żeby zagrać grubo i wygrać ogromną sumę. Rzecz w tym, że zarówno bukmacherzy, jak i powołana jakiś czas temu Tennis Integrity Unit bardzo uważnie się przyglądają wszelkim podejrzanym ruchom.

Tak zresztą było w przypadku jednej z pierwszych głośnych spraw. Żeby było ciekawiej, wszystko wydarzyło się w… Sopocie. Nad polskim morzem przez wiele lat odbywał się turniej rangi ATP, który do historii przeszedł jako pierwsza zawodowa impreza jaką wygrał młody Rafael Nadal.

W 2007 roku grał tam Nikołaj Dawidienko, wówczas 4. rakieta świata. Rywalem Rosjanina w drugiej rundzie był niemal anonimowy Argentyńczyk Martin Vassallo-Arguello. Murowany faworyt prowadził już 6:2, 3:0, kiedy nagle zaczął popełniać błąd za błędem. W efekcie przegrał drugą partię, a w trzeciej skreczował. Po wszystkim tłumaczył się, że wszystkiemu winne były kłopoty lewą stopą. Oczywiście, takich przypadków w historii tenisa jest mnóstwo, ostatecznie w tym sporcie nie zwycięża ten, kto zdobędzie więcej punktów, ale ten, kto wygra ostatnią piłkę. Trudno jednak nie mieć podejrzeń, skoro nagle, przy stanie 3:0 w drugim secie, tuż przed nagłym zjazdem formy Dawidienki, z wielu różnych kont na stronach z zakładami bukmacherskimi na całym świecie, poszły grube zakłady na zwycięstwo Vassallo-Arguello. Podczas, gdy średnia suma zakładów na mecz tej rangi w tego typu turnieju wynosił wówczas około 350 tysięcy funtów, na wspomniane spotkanie postawiono prawie 4 miliony. Mark Davies, wówczas dyrektor bukmacherskiej firmy Betfair, opowiadał później: „Zadzwonił do mnie dyrektor naszego działu prawnego i powiedział: mamy tu najgorszy mecz tenisowy, jaki kiedykolwiek znajdował się na naszej stronie”.

Ostatecznie Betfair anulowało wszystkie zakłady na wspomniane spotkanie, a ATP rozpoczęło zakrojone na szeroką skalę śledztwo. Nikomu jednak nigdy nic nie udowodniono. W innych przypadkach skuteczność śledczych była dużo większa, w ostatnich latach wydano kilka wyroków wieloletniej, a nawet dożywotniej dyskwalifikacji, także dla znanych i dobrze zarabiających zawodników.

Problem jest o tyle skomplikowany, że przy stosunkowo „typowych” stawkach zakładów trudno kogokolwiek złapać za rękę. Ba, tak naprawdę nie musi nawet dojść do klasycznego „ustawienia” wyniku, zawodnicy mogą się na przykład umówić, że zaczną mecz od dwóch przełamań, a potem będą już grali normalnie. Szybkie zakłady na przełamania w dwóch pierwszych gemach, sensowne stawki i już – wygrane więcej niż można zgarnąć w całym turnieju… Ewentualnie, można zarobić na dobre wakacje w Katarze. Można by tylko zrobić to nieco dyskretniej niż Artem „Najgorszy Tenisista Świata” Bahmet. Inna sprawa, że ma chłopak cojones. Pytanie tylko, czy nie będzie miał także na głowie smutnych panów z Tennis Integrity Unit, którzy nie lubią, kiedy ktoś sobie z nich robi jaja na oczach całego świata…

JAN CIOSEK

Opublikowane 12.12.2019 16:30 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest pięć porażek z rzędu. Pogoń na przełamanie?

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020