post Avatar

Opublikowane 01.12.2019 08:47 przez

Jan Ciosek

Najlepsi sportowcy świata koncentrują się przed występami na różne sposoby. Jednym z najpopularniejszych sposobów na odcięcie się od świata zewnętrznego jest założenie dobrych słuchawek i zatopienie się w ulubionej muzyce. Gdyby Robert Kubica miał podobny plan przed kończącym sezon wyścigiem o Grand Prix Abu Zabi, nad wyborem playlisty zastanawiać się nie musi. Polski rodzynek w Formule 1 może zasiąść gdzieś wygodnie i odpalić sobie hicior sprzed ponad 80 lat i nucić razem z Mieczysławem Foggiem: „Jedną mam prośbę, może ostatnią, pierwszą od wielu lat: daj mi tę jedną niedzielę ostatnią, a potem niech wali się świat”.

Zacznijmy od spraw fundamentalnych, może komuś się przyda ta wiedza, gdy dostanie pytanie w „Milionerach” albo będzie chciał błysnąć przy świątecznym stole. Piosenka jest z 1935 roku i wbrew temu, co się wielu wydaje, wcale nie nosi tytułu „Ta ostatnia niedziela”, tylko „TO ostatnia niedziela”. Autorem także bynajmniej nie jest Mieczysław Fogg, tylko Zenon Friedwald. Fogg był po prostu pierwszym i najbardziej znanym wykonawcą piosenki, znanej także jako „tango samobójców”. Co ciekawe, utwór jest również bardzo popularny w Rosji, gdzie bazie polskiego tekstu i melodii Jerzego Petersburskiego powstało kilka piosenek, z których najbardziej znana nosi tytuł „Utamliennoje Solnce”, czyli „umęczone słońce”. Tym jednak ani wam, ani Kubicy głowy nie będziemy zawracać. Chociaż, trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie słowo „umęczony” idealnie opisuje to, co polski kierowca i jego kibice przeżywali przez cały długi sezon.

Teraz nie pora szukać wymówek, fakt, że skończyło się

Kubica, wracając do Formuły 1 po tak długiej przerwie od startów w wyścigach, dokonał czegoś, co na papierze wydawało się absolutnie nieosiągalne. No, bo myśląc na chłodno: skoro w całej historii najwyższej serii wyścigowej udało się tam dostać zaledwie jednemu Polakowi, żaden inny nie był nawet blisko, to na jakiej podstawie można było sądzić, że dokona tego ponownie?

Oczywiście, w beczce miodu i wspaniałej historii o jednym z kilku największych powrotów w historii sportu w ogóle, mamy znacznie więcej niż łyżkę dziegciu. Ba, momentami można było mieć wrażenie, że tego gorzkiego paskudztwa jest tak naprawdę więcej niż miodu. Cały sezon 2019 był dla Kubicy jedną, wielką serią rozczarowań, frustracji i zawodów. Inna sprawa, że… dokładnie wiedział, czego się może spodziewać. Do Williamsa przecież nie przyszedł z ulicy, nie przechodził koło fabryki w Grove z tragarzami. Nie, on z jednym z najbardziej utytułowanych zespołów w historii F1 (tak, wiemy, dawno i zdecydowanie nieprawda) pracował już w poprzednim sezonie, jako kierowca testowy. Jest zbyt doświadczonym zawodnikiem, zbyt świadomym wszystkich skomplikowanych procesów rządzących tym sportem, żeby nie miał pełnej świadomości tego, w co się pakuje. Wszedł do tej rzeki z pełną świadomością, że nie jest to żaden Dunaj, Nil, czy choćby Warta, tylko raczej zamulony potok, którym w dodatku płyną śmieci. Kiedy więc teraz wychodzi na brzeg, rzeczywiście nie powinien szukać wymówek.

Dziś przyszedł drugi, bogatszy i lepszy ode mnie i wraz z tobą skradł szczęście me

Naprawdę, czytając tekst piosenki Fogga, trudno oprzeć się wrażeniu, że pasuje do Kubicy jak ulał. Jego miejsce w zespole Williamsa zajął właśnie Nicholas Latifi, Lepszy od Kubicy? Mocno wątpliwe. Bogatszy? O, to, to! Młodziak ma tę przewagę nad Polakiem, że jego ojcem jest Michael Latifi, jeden z najbogatszych ludzi w Kanadzie, współwłaściciel grupy McLaren. Latifi senior sypnął groszem i tyle. Taka to już zabawa, ta cała Formuła 1, że często wystarczy dorzucić odpowiednią kwotę do budżetu i już można zapewnić komuś miejsce w stawce.

Ba, sam Kubica nie może na ten temat powiedzieć złego słowa, bo ostatecznie w kończącym się właśnie sezonie także dla niego znalazło się miejsce właśnie dzięki pieniądzom od Orlenu.

Dziś Kubica dojechał do ostatniej prostej. Jazda była długa, droga kręta i wyboista. Od początku współpracy z Williamsem było jasne, że zespół faworyzuje George’a Russella, co jednak nie jest ani szokujące, ani zaskakujące, ani nawet w żaden sposób niesprawiedliwe. Zespoły, od kiedy tylko ludzie wymyślili, że można się ścigać samochodami, prowadziły swoją politykę wyścigową, zgodnie z prostą zasadą, że im wyżej, tym bardziej. Fakt, że angielski zespół woli młodego i bardzo szybko rozwijającego się Anglika od poharatanego Polaka po przejściach dziwić może jedynie najbardziej zagorzałych kubicomaniaków.

Warto w tym miejscu bardzo wyraźnie napisać, że mówimy o sporcie, w którym decydującą rolę odgrywa sprzęt. Zdaniem wyścigowych ekspertów, rola bolidu rośnie z sezonu na sezon i dziś odpowiada za wynik w co najmniej 80 procentach. Inaczej mówiąc: zamieńcie bolidami Kubicę z Hamiltonem i zobaczycie kompletnie inne wyniki. Patrząc na samego Polaka, warto bardzo mocno docenić fakt, że absolutnie najgorszym bolidem w stawce, znacznie gorszym nawet od tego, którym dysponuje Russell, był w stanie wywalczyć jedyny punkt dla Williamsa. Jasne, w sprzyjających okolicznościach, przy sporej dawce szczęścia i tak dalej, ale – Russellowi się to nie udało.

To ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy, dzisiaj się rozejdziemy (na wieczny czas)

Na torze Yas Marina Kubicę czeka ostatnia niedziela w Formule 1. To ostatni, 21. wyścig sezonu. Sezonu trudnego, ale okraszonego wspomnianym jednym punkcikiem z GP Niemiec. Przez długi czas Kubica pozostawał także jednym z trzech kierowców, którzy kończyli wszystkie Grand Prix (obok Hamiltona i Vettela, więc w zacnym gronie). Potem jednak zespół w kuriozalnych okolicznościach wycofał go z wyścigu o Grand Prix Rosji i marzenie Polaka o ukończeniu wszystkich wyścigów prysło niczym mydlana bańka.

Dziś Kubica nuci więc „dzisiaj się rozstaniemy, dzisiaj się rozejdziemy”. Ale czy aby na pewno i czy jak śpiewa Fogg „na wieczny czas”? To już takie pewne nie jest. Z coraz bardziej oficjalnych informacji wynika, że co najmniej dwa zespoły toczą zaawansowane rozmowy z Polakiem na temat pracy na stanowisku kierowcy testowego. To efekt kilku zdarzeń. Po pierwsze, Kubica zawsze był uważany za jednego z tych kierowców, którzy potrafią przekazać inżynierom mnóstwo informacji, na bazie których mogą potem rozwijać bolid. Sam zainteresowany nawet wie, dlaczego nie zadziałało to w Williamsie. – Jednym z największych rozczarowań tego roku jest to, że użyliśmy około 10 procent moich odczuć i tego, co uważałem, że możemy zmienić. Gdy więc korzystasz z 10 procent doświadczenia swojego kierowcy, tym bardziej nie powinieneś mieć problemów z debiutantami – powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” komentując fakt, że w nowym sezonie Williams znów postawi na kierowcę bez doświadczenia w F1.

Po drugie, mimo wszystko, Kubica w wielu momentach tego sezonu zrobił świetne wrażenie. Owszem, w kwalifikacjach zawsze było źle, lub bardzo źle, ale to wynikało głównie z koszmarnego samochodu. Kiedy przychodziło do startu wyścigu, Polak, mimo wielu lat przerwy w występach, regularnie zyskiwał kilka pozycji. To nie pozostało niezauważone. Trzeci argument, o którym nie można zapominać, to oczywiście – kasa. Orlen jest bardzo zadowolony z „efektu Kubicy” i tego, jak obecność w Formule 1 wpłynęła na postrzeganie koncernu i jego wyniki finansowe. Władze firmy już zapowiedziały, że bez względu na sytuację Kubicy, chcą pozostać w F1. Oczywiście – najlepiej z polskim kierowcą. Najbardziej prawdopodobne rozwiązanie, to obecność w roli sponsora jednego z mniejszych zespołów, być może nawet sponsora tytularnego. Najczęściej w tym kontekście wymienia się ekipę Haas. Kubica mógłby tam pełnić rolę kierowcy testowego. W bardzo odległych spekulacjach mówi się o tym, że obaj kierowcy amerykańskiej ekipy mają kontrakty tylko do końca sezonu 2020.

Spojrzyj czule dziś na mnie – ostatni raz

Warto zadać w tym miejscu jedno, bardzo ważne pytanie: czy Formuła 1 potrzebuje Roberta Kubicy? Wiadomo, w Polsce mamy pełne przekonanie, że jak najbardziej. Wierzyliśmy w ten powrót, w jego sens, w happy end. Ale może niesłusznie? Może rację mieli ci, którzy twierdzili, że po tylu latach przerwy w Formule 1 zwyczajnie nie ma czego szukać? Być może rzeczywiście kierowców młodych, gniewnych, zdolnych i cieszącym się wsparciem możnych sponsorów jest po prostu zbyt wielu? Być może faktycznie żaden szef zespołu nie odważy się postawić na kierowcę po przejściach, który w sezonie przegrał z kolegą z zespołu wszystkie sesje kwalifikacyjne? Być może wreszcie, świat wyścigów i kibice z całego świata mają tę romantyczną i wzruszającą historię po prostu głęboko w dupie?

Faktem jest, że potencjał „wielkiego powrotu” nie został przez Williamsa wykorzystany nawet w najmniejszym stopniu. Normalny, dobrze funkcjonujący zespół, zrobiłby wokół tego taki szum, takie zamieszanie i taką bombę medialną, że nie byłoby czego zbierać. A Williams? Bla, bla, bla. Nie było w tym seksu, nie było budowania w kibicach na całym świecie przekonania, że oto są świadkami czegoś spektakularnego. Ale z drugiej strony od ekipy, która spóźniła się kilka dni na testy przed sezonem, a potem wycofała kierowcę z wyścigu po to, by chronić zapasowe części, trudno oczekiwać, że będzie potrafiła zadbać o odpowiedni PR…

Daj mi tę jedną niedzielę ostatnią, a potem niech wali się świat…

Faktem jest, że Kubica jednak ma coś do zaoferowania Formule 1. Po pierwsze: ogromne serce do walki. To gość, którego naprawdę nie da się złamać. Przecież on z wypadku w czasie Grand Prix Kanady, w którym powinien tak naprawdę zginąć, wyszedł zaledwie z zadrapaniami. Na rajdzie Ronde di Andora już tak dobrze nie było. Znów – cudem uszedł z życiem, przeszedł dwie dziesiątki operacji, setki godzin rehabilitacji. I kiedy już nikt nie wierzył, że wróci – on jednak wrócił. Myślicie, że rok użerania się z indolencją zespołu Williams może go załamać?

Ma też ogromne doświadczenie, z którego wiele zespołów jeszcze może skorzystać. To ważna karta przetargowa. Ma wsparcie bogatego, sprawdzonego i lojalnego sponsora. Ma wreszcie grono fanatycznych kibiców, którzy wieszają biało-czerwone flagi na wszystkich torach świata i nie mamy wątpliwości, że gdyby ktoś postanowił zorganizować wyścig F1 na księżycu, to tam też by polecieli.

Na koniec – znów wróćmy do przedwojennego szlagieru, który naprawdę wydaje się napisany dokładnie pod Kubicę. Wyobraźcie sobie Roberta, który nuci, zwracając się do samej Formuły 1:

„Będziesz jeszcze dość tych niedziel miała
A co ze mną będzie – któż to wie?
To ostatnia niedziela,
moje sny wymarzone,
Szczęście tak upragnione – skończyło się.
Jedno jest ważne – masz być szczęśliwa,
O mnie już nie troszcz się.
Lecz zanim wszystko się skończy,
Nim los nas rozłączy – tę jedną niedzielę mi daj.
To ostatnia niedziela, więc nie żałuj jej dla mnie,
Spojrzyj czule dziś na mnie – ostatni raz”.

Kubica żegna się z Formułą 1 w Abu Zabi. Żegna się ze smutkiem i z wielkim rozczarowaniem, ale także – z poczuciem ulgi. Towarzyszą mu więc mniej więcej takie same uczucia, jak porzuconemu kochankowi, którego ktoś wymienia na „nowszy model”. Już w Zjednoczonych Emiratach Arabskich został zapytany o najlepsze wspomnienie z tego rocznego związku. – Najlepsze wspomnienie dopiero nadejdzie. To będzie lot powrotny do domu – skomentował. Jednym słowem: daj mi tę jedną niedzielę ostatnią, a potem niech wali się świat!

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 01.12.2019 08:47 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
23.09.2020

Pan piłkarz Pedro Tiba

O, tę migawkę zapamiętamy na długo: Lech sobie prowadzi na TRUDNYM CYPRYJSKIM TERENIE 4:0, a dalej atakuje, w zasadzie w tym ataku się bawiąc, i w końcu Pedro Tiba jeszcze znajduje sposób podniesienia poziomu zabawy, kładąc dwóch rywali w polu karnym i trafiając do pustaka. Upokorzenie rywala. Wtarcie mu soli w rany. Jak dobrze to […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Tak się powinno grać w europejskich pucharach! Tiba i spółka łoją Apollon

TO BYŁ WIELKI MECZ LECHA. WIELKI. Specjalnie piszemy to dużymi literami. Lech cholernie zaimponował. Nie było kalkulowania, nie było patyczkowania, nie było rozmieniania się na drobne. Lech przyjechał na Cypr i bezlitośnie złoił Apollon Limassol. Pedro Tiba zagrał genialny mecz, ale nie tylko on. W ogóle zobaczyliśmy kawał dobrego futbolu w wykonaniu ekipy Dariusza Żurawia. […]
23.09.2020
WeszłoTV
23.09.2020

Quiz: JAKA TO MELODIA? WOKALIZY I AUTOTUNE

PERE PAŃSTWA, DZISIAJ WYJĄTKOWO DURNY ODCINEK QUIZU: Jaka To Melodia? Będa wokalizy. Będzie autotune. Będą odgłosy jak z obory (tak mówił Kowal, skandal). Czy uczestnicy mają dobry słuch? Czy znają polskie przeboje? Przekonamy się o 20:30! – Zapraszają Kowa, Białek, Olki, Jan, PP. 
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Złotej Piłki nie ma, ale wciąż może być przyzwoicie

Dość długo nie mogliśmy się pogodzić z decyzją France Football o anulowaniu tegorocznego plebiscytu Złotej Piłki. Mamy wrażenie, że niektórzy z nas przeżywali to dłużej niż sam Robert Lewandowski. No ale jak tu się nie denerwować, taki sezon, wybitny Polak, historyczna szansa, a ci się motają, że PSG nie miało okazji obić Rennes, więc cały […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Hit w EFL CUP! Arsenal czy Leicester – kto z nich przegra po raz pierwszy?

Angielski futbol w środku tygodnia? Brzmi jak plan. Dziś czekają nas mecze EFL Cup i choć to drugorzędny puchar, to emocje będą spore. Na boisko wyjdą piłkarze Leicester oraz Arsenalu, czyli drużyn, które pozostają niepokonane po dwóch kolejkach Premier League. Kto pierwszy zostanie zmuszony do kapitulacji? Typujemy ten mecz w eWinner! Leicester City – Arsenal […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Kolejna gwiazda wyfruwa z ligi. Damjan Bohar odchodzi z Zagłębia

Można powiedzieć: stało się, bo szoku nikt raczej nie przeżył. Damjan Bohar sam zapowiedział swoje odejście, zagrał pożegnalny mecz i tyle go widzieli. Słoweniec spakował walizki i przeprowadził się do Chorwacji, a konkretniej do Osijeku. Pod skrzydłami Nenada Bjelicy w pucharach jednak nie zagra, bo NK z nich odpadło, ale swoje z pewnością zarobi. I […]
23.09.2020
Blogi i felietony
23.09.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wrzesień 2017 roku to dość symboliczny moment w historii Legii Warszawa. Zakończył się pewien etap i zakończył się od razu na wszystkich poziomach. Dobiegła końca pucharowa przygoda – po czterech sezonach występów w fazach grupowych Ligi Europy i Ligi Mistrzów, tym razem już na etapie eliminacji. Zrezygnowano z usług Jacka Magiery w roli trenera pierwszego […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Sibik: W cypryjskich bankach podchodziłem tylko do stoisk z logiem Apollonu!

– Cypryjczycy to fanatycy piłki nożnej. W każdym mieście są trzy kluby i wszystkie grają na jednym stadionie. Tak jest w Nikozji, tak jest w Limassol, tak jest Larnace.  Każdy klub ma swoje osobne boisko treningowe, ale to szatnia przy szatni, wszyscy obok siebie. Jedną zajmowaliśmy my, drugą Aris, trzecią AEL. Jak mieliśmy derby, to […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Ryszard Rybak: Lech wreszcie wszedł na właściwy tor

Dlaczego nie cenił Gytkjaera, a bardzo ceni Ishaka? Jakie elementy powinien jeszcze poprawić Jakub Moder? Co jest największym wyzwaniem w meczu z Apollonem? Co sądzi o pracy Dariusza Żurawia i dlaczego uważa, że Lech wszedł na właściwy tor? W poranku Weszlo.FM Wojciech Piela i Maja Strzelczyk rozmawiali z Ryszardem Rybakiem, piłkarzem Lecha przełomu lat osiemdziesiątych […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Na Cyprze bramki padną po przerwie? Typujemy mecz Lecha z Apollonem

Lech Poznań pomścił już Cracovię, wygrywając ze szwedzkim Hammarby. Czy tym razem pomści Legię, ogrywają Apollon? Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, bo punkciki do rankingu UEFA trzeba gromadzić wszędzie i zawsze. Natomiast nie ma co ukrywać, że mecz z Cypryjczykami do łatwych należał nie będzie. Jeśli jednak wierzycie w sukces „Kolejorza”, to sprawdźcie, jak można […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

„Prezes Apollonu siedział w kapeluszu, palił cygaro i myślał, że jest kowbojem”

W Apollonie Limassol, z którym dziś zmierzy się Lech Poznań, grało kilku Polaków. Jednym z nich jest Kamil Kosowski, który spędził w tym klubie sezon 2010/11, a potem wrócił do Ekstraklasy. Były reprezentant Polski miał tam sporo przebojów, nie wypełnił dwuletniego kontraktu, ale po dekadzie mówi o wszystkim z dużym dystansem. Dlaczego drużyna zawodziła oczekiwania […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Sosin: Lech jest lepszy w ataku pozycyjnym niż Apollon

– To jest fajne w Lechu, że ofensywa nie jest oparta na indywidualnościach, a na systemie zbudowanym wokół indywidualności. Jest Ishak, jest Ramirez, jest Moder, boczni obrońcy też grają wysoko. Apollon nie będzie mógł być spokojny. Lech atakuje środkiem, atakuje skrzydłami, atakuje z pola karnego, spoza pola karnego. No właśnie, te strzały z dystansu myślę, […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Henning Berg z kolejnym skalpem? Omonia krok od raju

Omonia Nikozja ma spory problem. Dlaczego? Ano dlatego, że dzisiaj w Pireusie dogrywki nie będzie. A Cypryjczycy w tych eliminacjach są prawdziwymi mistrzami gry po 120 minut. Dwugodzinne starcia zaliczyli już trzykrotnie, czyli w trzech rundach zagrali na dobrą sprawę cztery mecze. Jak świadomość o tym, że dziś wystarczy zagrać 90 minut, wpłynie na postawę […]
23.09.2020
Bukmacherka
23.09.2020

Najwyższe kursy na polskie kluby w pucharach w TOTALbet!

Całkiem przyjemne to pucharowe lato w wykonaniu polskich drużyn w pucharach, prawda? To znaczy już bardziej jesień. W każdym razie my możemy jeszcze bardziej umilić wam tę nienaturalnie długą przygodę z udziałem naszych eksportowych drużyn. Jak? Wystarczy zajrzeć do TOTALbet, który gwarantuje najwyższe kursy na mecze polskich zespołów. To nie żart, nawet jeśli znajdziecie korzystniejszą […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Lech pod rankingową ścianą, Polska walczy o 28. miejsce. Co słychać w rankingu UEFA?

Czy po ostatnich wygranych Lecha i Piasta nasza sytuacja w rankingu UEFA się zmieniła? Które kraje możemy wyprzedzić i co jest do tego potrzebne? Jak istotne jest wskoczenie na 28 miejsce w kontekście startującego od przyszłego roku Europa Conference League? Dlaczego to kluczowy sezon pucharowy dla Kolejorza, któremu rankingowo od przyszłego sezonu przestanie liczyć się […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Wysoki pressing, wsparcie Zahaviego i polskie ślady. Co wiemy o Apollonie?

Wylosowanie Apollonu Limassol w Poznaniu przyjęto z umiarkowanym optymizmem. Lech oczywiście nie jest murowanym faworytem dzisiejszego starcia z Cypryjczykami, nie przesadzajmy, ale nie stoi też na straconej pozycji. A to już coś, jeżeli chodzi o występy polskich klubów w eliminacjach do europejskich pucharów. Przyjrzeliśmy się bliżej Apollonowi. Zapraszamy do lektury naszej analizy – prześwietliliśmy wszystko, […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Przełamaliście serię ze Szwedami, zróbcie to samo z Cyprem!

Nie jest z nami tragicznie w tej edycji pucharów. Przeszliśmy Łotyszy, co niby powinno być normą, ale zeszły sezon pokazał, że absolutnie, przeszliśmy Austriaków i Szwedów, co brzmi wręcz surrealistycznie, a jednak się stało. Natomiast na tym etapie nie ma co szukać zadowolenia, odpadnięcie w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy to naprawdę nie jest wyczyn, […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Nie było innego wyjścia z Vukoviciem

W środowej prasie m.in. kilka tekstów przed meczem Lecha z Apollonem, analiza przyczyn zwolnienia Aleksandara Vukovicia z Legii, rozmowa z wracającym do zdrowia Krystianem Bielikiem i materiał o dwóch polskich zawodnikach, którzy z niższych lig trafili do czeskiej ekstraklasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY W 30-stopniowym upale Lech Poznań powalczy o pierwszy od 2009 roku awans z III […]
23.09.2020