Ich Troje – Bale z kolegami, węgierscy znajomi czy słowaccy ekstraklasowicze?

redakcja

Autor:redakcja

19 listopada 2019, 12:48 • 4 min czytania

Reklama
Ich Troje – Bale z kolegami, węgierscy znajomi czy słowaccy ekstraklasowicze?

Klasycznym tekstem z filmowych trailerów jest wrzutka o tym, że „jeszcze nigdy w historii tak wiele zależało od jednego człowieka”. Wykorzystywanie tego chwytliwego hasełka w kontekście meczu Walijczyków z Węgrami może byłoby lekką przesadą, ale stawka tego starcia jest wielka i to dla trzech reprezentacji. W Cardiff rozstrzygnie się, czy wyjazd na drugie Euro w historii przyklepie sobie Gareth Bale i spółka, czy bilety zaklepią sobie nasi przyjaciele z Węgier, czy może dywan na przyszłoroczne mistrzostwa rozwinie się przed naszymi sąsiadami z południa.

Reklama

Piszemy tylko o tym meczu w kontekście dzisiejszej serii grania w kwalifikacjach do Euro, bo w pozostałych grupach niewiele się dzieje. U nas wszystko jasne, w grupie niemiecko-holenderskiej właściwie też, ale w rubryce oznaczonej literą E wciąż mamy jeden znak zapytania. Chorwaci przyklepali sobie awans z pierwszego miejsca, rozegrali komplet meczów i mają już wolne. Ale za ich plecami rozgrywa się batalia o drugą pulę biletów na Euro. Sprawa wygląda tak – Węgrzy mają dwanaście punktów, jeden mniej zdobyli Walijczycy, a jeden mniej od nich Słowacja. Ci ostatni są w najgorszej sytuacji – choć grają z Azerbejdżanem (siedem meczów, jeden punkty, bilans bramek -11), to muszą oglądać się na innych.

Co musi się zdarzyć, by awansowali…

…Węgrzy? Muszą wygrać z Walią lub zremisować i liczyć na stratę punktów przez Słowaków.

…Walijczycy? Muszą wygrać z Węgrami.

Reklama

…Słowacy? Muszą wygrać z Azerbejdżanem i liczyć na remis w Cardiff.

Czyli sprawa jest jasna. Biorąc pod uwagę, że wpadka naszych sąsiadów z grupowym leszczem jest mało prawdopodobna, to rezultat starcia Walii z Węgrami pewnie od razu przedstawi nam kolejnego uczestnika Euro. Jak w rzucie monetą – orzeł, reszka, kant. Zwycięzca tego starcia bierze wszystko, remisem bocznymi drzwiami na mistrzostwa wchodzą Słowacy.

I aż sami nie wiemy, kogo byśmy na tym Euro najchętniej widzieli.

No bo przecież kapitalną historią byłby awans Ryana Giggsa na Euro. Jako piłkarz grał w dziewięciu eliminacjach – do Euro 1992, 1996, 2000, 2004 i 2008 oraz do mundialu w 1994, 1998, 2002 i 2006. Dziewięć razy próbował i ani razu mu nie wyszło. Dopiero bez niego w 2016 roku Walijczycy pojechali na Mistrzostwa Europy we Francji. Dziewięć podejść, ani jednego sukcesu, a tu otwiera się wielka szansa, by w swoich pierwszych eliminacjach w roli trenera od razu osiągnąć jeden z największych sukcesów w historii kadry. – Czego potrzebujemy? Odwagi. Musimy być odważni, musimy grać na maksimum naszych możliwości. Wierzę w ten zespół, wierzę w ich umiejętności. We wtorek trzeba dokończyć to, co zaczęliśmy w tych eliminacjach – mówił na przedmeczowej konferencji. Co ważne – dziś będzie miał do dyspozycji i Garetha Bale’a, i Aarona Ramseya, Wcześniej obaj panowie albo się mijali w gabinetach lekarskich, albo jeden się leczył, a drugi grał – dziś dwie największe gwiazdy Walii są gotowe na starcie z Węgrami.

Reklama

Walia zdecydowanym faworytem bukmacherów. W ETOTO kurs na zwycięstwo ekipy Giggsa wynosi 1,62

Właśnie, Węgrzy. Ich też chętnie byśmy zobaczyli na Euro. Zapamiętaliśmy te ich świetne mecze na Euro 2016, to spektakularne 3:3 z Portugalią, to gładkie 2:0 z Austrią i później równie gładkie 0:4 z Belgią. Pewnie mało kto pamięta, ale to nie wielka Portugalia wyszła z grupy z pierwszego miejsca, a właśnie Madziarzy. Mało tego – Portugalczycy ledwo z tej grupy wyszli w ogóle, z trzeciego miejsca, wykulanym remisem w ostatniej serii gier. Z tamtej kadry ostało się wielu zawodników – wciąż kapitanem jest Dzsudzsak, wciąż za strzelanie goli odpowiedzialny jest Szalai, nadal gra tam znany z Lecha Poznań Gergo Lovrencsics. Do kadry wchodzi jednak młodzież z Dominikiem Szoboszlaiem na czele, a i polskich akcentów nie brakuje. Dominik Nagy z Legii to etatowy reprezentant, Davida Holmana pamiętać możecie z epizodów w Lechu Poznań (kariery nie zrobił, szybko go odpalono, dzisiaj daje radę w Slovanie Bratysława), Gergo Lovrencsics i jego irokez to symbol mocnego Lecha sprzed pięciu-sześciu lat. Do tego zapamiętany z sezonu mistrzowskiego Kolejorza Tamas Kadar, który z Walią nie zagra przez uraz, ale na Euro pewnie by pojechał.

Węgrzy zapewnią sobie awans na wyjeździe? Zwycięstwo Madziarów w ETOTO po kursie 5,90

No i Słowacy, tam to aż się roi od znajomych twarzy. Na skrzydle Lukas Haraslin z Lechii, w środku pola ex-legonista Ondrej Duda, na boku obrony Lubomir Satka z poznańskiego Lecha, a na drugiej stronie Michal Siplak z Cracovii. Selekcjonera też możecie kojarzyć, bo choć minęło już kilka lat, to Pavel Hapal od zwolnienia z Zagłębia w ogóle się nie zmienił. Do tego w kontekście Euro na powołanie być może zasłuży Milan Dimun, może Boris Sekulić. Jeszcze może Marek Penska wróci z emeryturki, a wspierać go będzie Andrej Porazik (pamiętacie takiego ananasa z Dyskobolii?!). Tych nitek między Ekstraklasą a kadrą Słowacji jest tak wiele, że w przypadku gry tej reprezentacji na Euro czulibyśmy się w obowiązku im kibicować.

Reklama

Zwycięstwo Słowaków i remis w Cardiff? Dubelek na te zdarzenia w ETOTO daje kurs 4,90

Ale na nic tu nasze sentymentalne wycieczki i opowieści o intrygujących historiach. Wieczorem w Cardiff zobaczymy kto wytrzyma próbę nerwów. Bo – jak mawiał trener Łazarek – w futbolu, zwłaszcza w takich chwilach, trzeba być basiorem, a nie pipolokiem.

fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
39
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Weszło

Reklama