post
Avatar

Opublikowane 15.11.2019 14:56 przez

Jan Ciosek

Podczas gdy w Wielkiej Brytanii gale bokserskie potrafią zapełnić Wembley, u nas hale nierzadko świecą pustkami. Mateusz Borek przeniósł właśnie swoją imprezę MB Boxing Night 6 do mniejszej hali w Radomiu. W programie „Ciosek na wątrobę” w Weszło FM opowiadał o trudach pracy promotora bokserskiego, o słabościach polskiego boksu, o roszczeniowej postawie zawodników i ich kompletnym niezrozumieniu kwestii marketingu i mediów społecznościowych. „Być może przeszacowałem i będę musiał zwinąć biznes” – mówi w rozmowie, w której nie brakuje trudnych tematów i smutnych wniosków.

Chciałem zacząć nie od boksu, tylko od mediów. Wydawnictwo Marquard Media właśnie ogłosiło, że wycofuje Playboya z Polski. Dla większości załogi oznacza to konieczność szukania nowej pracy, a dla polskiego rynku medialnego koniec pewnej epoki. Smutno?

Ja mam kilka smutnych konstatacji. Zaczynałem pracę w mediach na początkach lat dziewięćdziesiątych i pamiętam, jak z duszą na ramieniu biegłem do kiosku. Byłem wtedy na praktykach w „Kurierze Polskim” i dostałem szansę napisania pierwszego tekstu, nie o piłce nożnej, nie o sportach walki, tylko o… siatkówce. Byłem biednym człowiekiem po studiach, jechałem z czterema przesiadkami na Bemowo, żeby obejrzeć mecz Legii w siatkówce. Następnego dnia ukazała się notka, może na 150 znaków, podpisana MB, a ja byłem przeszczęśliwy. Człowiek miał radość z tego, że starszemu dziennikarzowi zaparzył herbatę, kawę, przygotował jakiś research…

Piwko przyniósł…

Przyniósł piwko, tak. I wydawało mu się, że dostał się do jakiegoś ekskluzywnego świata. Nie chcę generalizować, bo jest bardzo dużo utalentowanej, fajnej, inteligentnej i ciekawej świata młodzieży. Ale dziś przychodzą bardzo często młodzi ludzie, którzy na pytanie „co byś chciał robić”, odpowiadają: pracować w telewizji. Dla nich wyznacznikiem popularności jest liczba followersów na Instagramie, rozpoznawalność w kiosku z warzywami i szereg takich codziennych spraw, które dla mnie nigdy nie miały znaczenia.

Żadnego znaczenia?

Tak. Przez te wszystkie lata pracy, gdy gościłem na antenie otwartej, kodowanej i w pay-per-view, popularność nigdy nie była moim celem. Szczerze mówiąc, najlepiej czułem się w tej zamkniętej przestrzeni, bo to się przekładało na brak reklam. Dzięki temu można się było rozwinąć, zbudować pewną temperaturę transmisji. Jak uczyła nas polonistka: w prawidłowej rozprawce mamy wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Antena kodowana, zwłaszcza PPV, daje właśnie takie możliwości. Ale każdemu w życiu i w pracy w mediach chodzi o co innego.

Decydując się na pracę w papierze mieliśmy świadomość, że jesteśmy kronikarzami upadku prasy drukowanej. Dziennikarstwo się zmienia bardzo szybko, jest mocno niestabilną branżą. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak to będzie wyglądało za pięć lat. W każdym razie, „Playboya” szkoda, bo choć przecież najpierw wszyscy kupowaliśmy go z innych względów, to im człowiek robił się starszy, tym bardziej doceniał dobre teksty i rewelacyjne wywiady…

Panowie, ja jestem z tego pokolenia, które kupowało „Razem” dla ostatniej strony. Albo „Żołnierza Polskiego”, czy „Nową Wieś”. Kiedy pojawiły się takie magazyny, jak „Playboy”, czy „CKM”, to był dopiero raj dla tych, którzy lubili… czytać wywiady. Ja żałuję, że dzisiaj bardziej od dobrych dziennikarzy ceni się tych, którzy potrafią błyskawicznie zdefiniować chwytliwy, klikalny tytuł. Kiedy przychodziłem do mediów, nigdy nie oczekiwałem, że będę przedstawiany jako komentator. Dla mnie zawsze największą przyjemnością i zaszczytem było, kiedy usłyszałem o sobie, że jestem dziennikarzem, albo reporterem z krwi i kości. Zawsze było dla mnie przyjemnością wsiąść do autobusu, albo do pociągu…

Mateusz, przestań, kiedy ty jeździłeś autobusem, albo pociągiem!

Myślę, że najpóźniej z nas wszystkich miałem prawo jazdy i pierwszy samochód, chyba dopiero w wieku 25 lat. Ja akurat pochodzę z rodziny, w której kupowało się książki, płyty, dobrze się jadło i chodziło się nieźle ubranym. Ale mieszkaliśmy wszyscy na 48 metrach i nigdy nie było w domu samochodu. Tata nawet nie miał prawa jazdy, mama miała prawo jazdy, ale nie miała samochodu. Liczyły się inne rzeczy, raczej bogactwo duchowe i intelektualne, a niekoniecznie materialne. Bardzo lubiłem jeździć pociągami, bo wtedy człowiek miał okazję coś poczytać, albo spotkać się z prawdziwymi ludźmi, złapać jakiś kontakt w normalnej rozmowie. To był pewien sposób na życie: wsiadasz do pociągu, jedziesz do innego miasta, trafiasz w jakąś grupę, zwykle wieczór kończy się półformalnie. Dzięki temu wyrabiasz sobie na lata kontakty, poznajesz ludzi, ktoś nabiera do ciebie zaufania. Dlaczego ktoś potem przez te wszystkie lata dzwoni do mnie i przekazuje mi jakąś informację, ekskluzywną treść? Dlatego, że spędziliśmy razem czas. Dziś bardzo często robi się dziennikarstwo zza biurka. Przychodzą młodzi ludzie i ich działalność ogranicza się do tego, że chodzą po stronach internetowych i wykorzystują znajomość języków obcych. Ja oczywiście sobie bardzo cenię znajomość języków obcych, ale to nie ma nic wspólnego z byciem rasowym reporterem z powołania.

Przykre. Skoro wspominamy, jak było kiedyś: pamiętasz jeszcze miesięcznik “Bokser”?

Oczywiście, wydawnictwo Lucjana Olszewskiego. Sporo o boksie pisało się też w „Sportowcu”, którego ja regularnie czytałem i prenumerowałem. Pamiętam, jak o godzinie 7 rano biegłem w swojej rodzinnej Dębicy do kiosku. Na każdy kiosk przypadały dwa, albo trzy egzemplarze „Tempa”. Jeszcze nie myjąc zębów i nie jedząc śniadania, na pełnym gazie wypadałem z klatki, żeby szybko kupić „Tempo”, bo zaraz by mnie ktoś uprzedził. Potem wyciągałem z tornistra w szkole, siadałem w ostatniej ławce i czytałem.

To se ne vrati?

Ja jednak wierzę, że przyjdzie taki dzień i jednak wróci. Włosi do dziś przecież brudzą sobie opuszki palców różowym kolorem “La Gazzetta dello Sport”. Myślę, że doczekamy się powrotu do takich czasów, że będzie się siadać przy kawce z gazetą, żeby po prostu poczytać.

Tylko taka gazeta musi dać czytelnikowi coś więcej niż suchy wynik i opis meczu dzień po…

To jest związane z jakością dziennikarzy. Ale zastanówmy się, w jaki sposób dziś się wychowuje młodych dziennikarzy, czego oczekują szefowie, co tak naprawdę się liczy. Zobacz, ile gazet jest w stanie wysłać swoich dziennikarzy na wydarzenie sportowe. Kiedyś dziennikarz miał szansę pojechać 4-5 dni przed meczem, nakarmić się atmosferą danego miejsca, porozmawiać z dziesiątkiem ludzi i napisać dwa dobre teksty. Dziś są oszczędności: po co jechać, skoro można „napisać mecz sprzed telewizora”?

A może takie duże, ambitne teksty wcale nie są potrzebne?

Większość ludzi rzeczywiście czyta mocno pobieżnie. Na przeczytanie tekstu schodzi kilkanaście, czy kilkadziesiąt sekund, mamy już tak wybiórczy wzrok, że błyskawicznie łapiemy lead, a potem zjadamy tekst, skanujemy go.

Przejdźmy do boksu. Za nieco ponad tydzień gala MB Boxing Night w Radomiu. Pierwsze pytanie jest oczywiste: dlaczego w Radomiu? W ubiegłym roku miała się tam odbyć twoja gala, ale były jakieś cyrki z nieukończoną halą. Teraz szykowałeś imprezę na Śląsku, ale później zdecydowałeś o zmianie lokalizacji.

Galę w Radomiu w nowej hali miałem zrobić w listopadzie 2018. Z tego co wiem, tam się teraz toczy jakieś postępowanie, trwają procedury, przetargi. Rok temu zapewniano mnie, że potrzebują 3-4 tygodni, żeby skończyć halę, tymczasem minęło 12 miesięcy i końca nie widać. Dlaczego więc Radom? Zawsze miałem wrażenie, że to miasto, które lubi i rozumie sport walki. Poza tym, zakładałem, że na tej gali wystąpi Damian Jonak, które ma dobre układy na Śląsku i w Zagłębiu. Szukałem hali na 3-4 tysiące widzów, bo uważam, że po skończeniu kariery przez Tomasza Adamka trudno nam znaleźć nazwiska, które zapełnią halę 6-7-tysięczną. Tak realnie mówiąc. Paru chłopców bije się o duże trofea, bo są prowadzeni bardzo umiejętnie przez promotora do dużej walki. Ja mogę mieć swoje zdanie, czy mnie się taki sposób prowadzenia podoba, czy nie. Ale w polskich realiach, przy pieniądzach, jakie są na polskim rynku, prawdopodobnie będziemy skazani na to, żeby na bardzo przeciętnych zawodnikach nabijać rekordy, piąć się w rankingach i czekać na swoją szansę i dużą wypłatę.

Od lat działa to w ten sposób.

Fakt. Ja miałem trochę inną filozofię, być może będę ją musiał przedefiniować, albo kompletnie zwinąć ten biznes. Być może polski rynek tego nie potrzebuje, może się przyzwyczailiśmy do tego, co jest. Być może pojawiłem się na rok, czy dwa i to się przejadło i ludzie tego nie potrzebują. Wracając do lokalizacji. Mariusz Grabowski robił niedawno galę w Częstochowie, więc jasne było, że ja tam nie mogę zorganizować swojej. W niedużej odległości od Częstochowy, z której jest Robert Parzęczewski, tak naprawdę miałem Jastrzębie, duży katowicki Spodek i Dąbrowę Górniczą, na którą postawiłem. Potem okazało się jednak, że Damian Jonak ma jakieś problemy ze zdrowiem i musiał się wycofać. Następnie dowiedziałem się także o problemach zdrowotnych Parzęczewskiego. Rokowania nie były najlepsze. Kiedy okazało się, że Robert jednak nie będzie mógł wystąpić, nie było sensu robić gali w Dąbrowie, w hali z 4 tysiącami miejsc. Nie wstydzę się tego powiedzieć, ale byłyby puchy. To nie jest moja wina. Dzisiaj wielu zawodników powinno odpowiedzieć na pytanie: panowie, dla kogo wy boksujecie? Dla mnie? Ja zawsze uważałem, że sportowiec robi to dla ludzi. Ja mam 12 Polaków na karcie MB Boxing Night 6. Oczywiście, nie ma tam żadnej top walki, pojedynku, który rozpala namiętność i ogniskuje uwagę kibiców. Ale mam 12 Polaków w ciekawych walkach. 3-4 pojedynki w polskich realiach finansowych mogłyby być main eventami mniejszych gal. Łaszczyk – Jegorow, Szymański – Welikowski, Winters – Werwejko, a nawet Sęk – Ślusarczyk. Naprawdę widziałem znacznie gorsze walki, które były main eventami na polskich galach.

Ale się nie sprzedaje…

Powiem tak: mam 12 Polaków. Gdyby każdy z nich sprzedałby tylko 70-100 biletów… Ja nie mówię 300, nie mówię, że każdy ma być Parzęczewskim, za którym zawsze jedzie 700-1000 kibiców. Jeśli ty masz rekord 20-0, czy 20-2 i nie jesteś w stanie sprzedać 100 biletów, jeśli nie masz 100 swoich kibiców, którzy przyjadą na twoją walkę, to o co chodzi w tej zabawie? Dla kogo ty boksujesz?

Mówili o tym szefowie KSW, Maciej Kawulski i Martin Lewandowski, że oni swoim zawodnikom tłuką do głów, że walczy się dla kibiców i trzeba umieć sprzedać bilety.

Zobaczcie, jak gigantyczną pracę wykonało KSW, jak dziś wyglądają ich media społecznościowe, jak ci zawodnicy potrafią się poruszać na Twitterze, Facebooku, Instagramie. I jak od KSW nauczyli się tego zawodnicy innych organizacji, jak choćby FEN, ACA. Obserwuję na przykład Piotrka Strusa. Przecież on wie, że za swoją walkę tak, czy inaczej zarobi, i to dobrze. Ale w jego dyscyplinie sprzedażowo-marketingowej nie ma miejsca na odpuszczenie ani jednego dnia. On codziennie coś pisze: tu kupujcie, tu jestem, pokazuje trening, fragment życia prywatnego. Dziś musisz się z ludźmi tym podzielić. Ja sobie właśnie przejrzałem konta instagramowe zawodników, którzy boksują na mojej gali. Oni razem wzięci nie mają tylu followersów co ja.

Ba, pewnie nie mają nawet tylu, co Cycu i Pumba, czyli psy Artura Szpilki…

Oczywiście, to nie jest też tak, że liczba followersów przekłada się na sprzedaż biletów. Bo Artur Szpilka w polskich realiach ma gigantyczne zasięgi, ale dziś już nie ma pewnie takiej sportowej wiary w niego. Na niedawnej gali w Sosnowcu, to było chyba 650, czy 700 sprzedanych biletw. Ale też trzeba pamiętać z kim Artur tam walczył oraz co wydarzyło się wcześniej z jego karierą. To miało bezpośrednie przełożenie na gorszą sprzedaż. Ale może Andrzej Wasilewski, z którym bardzo często się nie zgadzam, kłócę, z którym nie szczędzimy sobie wpisów, nawet na żenującym poziomie – może to on ma rację? Może dziś po prostu tak wygląda polski boks i popularność polskiego boksu. Może dziś wolimy oglądać starcie Mini Majka z Lordem Kruszwilem, a nie ludzi, którzy przez wiele lat musieli wylewać pot na sali i są przedstawicielami, jak mówił klasyk, szlachetnej szermierki na pięści.

Mnie się wydaje, że prawda jest gdzieś pośrodku. Wystarczy zobaczyć, jak robią to Anglicy…

To jest zupełnie inna koniunktura, zupełnie inny poziom boksu olimpijskiego, inna rozpoznawalność zawodników. Tam bardzo ważna jest też identyfikacja zawodnika z klubem piłkarskim. Jeden kibicuje City, drugi United, trzeci Liverpoolowi, czy Newcastle. Za tym idą fani. Bokserzy dbają o tych kibiców, za każdym razem podkreślają, której drużynie kibicują. Ludzie w Anglii są szaleni, zwariowani na punkcie boksu. Ale to też jest skala podaży. Dziś w polskim boksie jest 10 zawodników, którzy potrafią wyprowadzić lewy prosty. Bardzo często ich postawa jest roszczeniowa, wydaje im się, że im się należy, że komuś robią łaskę, że ktoś coś musi. Nie! Nikt niczego nie musi. Ja uważam, że dzisiaj w Polsce biletów nie będzie sprzedawał ani Głowacki, ani Sulęcki. To, że ktoś umie boksować, nie znaczy, że potrafi także sprzedawać bilety. To już pokazało kilka imprez. Ja miałem mapę sprzedaży gali na której u mnie boksowali ci zawodnicy i powiem: nie. Fakt, że ktoś umie boksować nieźle, bardzo dobrze, albo nawet na poziomie mistrzowskim, wcale nie gwarantuje, że będzie dobrym sprzedawcą. Musi się zgodzić wiele aspektów, żeby ktoś był i świetnym zawodnikiem, i kimś budzącym w ludziach emocje. Mam wrażenie, że bardzo często zawodnicy są dla publiczności albo nierozpoznawalni, albo nudni czy nijacy. Albo wręcz denerwują fanów swoją arogancją.

Ale akurat denerwowanie kibiców nie musi być takie złe. Zobacz na fenomen Marcina Najmana. Przecież to nie jest tak, że on ma kibiców, którzy go kochają i wierzą, że w końcu osiągnie sukces.

Ja uważam, że większość ludzi kupuje bilet, albo pay-per-view z nadzieją, że zobaczy, jak Marcin dostaje w łeb. Ale umówmy się, że normalnemu sportowcowi nie jest obojętne, czy przegrywa 5 czy 10 walk z rzędu, a potem snuje dalsze plany na kolejne pojedynki. Marcin Najman to jest fenomen. Gość ma absolutny brak poczucia wstydu, ale z drugiej strony – może to poczucie wcale nie jest potrzebne? On tak to sobie wymyślił, to jest jego pomysł na życie i zarabianie pieniędzy.

Wróćmy do Radomia. Z rozpiski wypadł Robert Parzęczewski. Czy to prawda, że z powodu problemów z anemią?

Tak, miał bardzo złe wyniki krwi, za niski poziom żelaza. Nie czuł się dobrze od kilku tygodni, przerwał sparingi, odesłał sparingpartnerów. Próbowaliśmy go naprawić. Robert, oglądając Forda, zdał sobie sprawę, że to nie będzie spacerek, jak z zawodnikiem, który przyjedzie jak kotlet do obicia, tylko ten facet jest twardy, nie przewraca się i przyjedzie po swoją szansę. Nie chciał wychodzić i ja to rozumiem. Zadzwonił do mnie, powiedział: słuchaj, nie czuję się, jestem słaby. Ja muszę to zrozumieć, choć to oczywiście to jest biznes. Ta sytuacja dotknęła i Roberta, i mnie. Jestem w stałym kontakcie z Ryanem Fordem, polubiłem go, bo to charakterny gość.

I robił świetną robotę przy promocji gali.

Właśnie! Zmierzam do tego, że podpisując kontrakt z Fordem w zasadzie byłem zobligowany zapłacić mu określoną gażę, bez względu na to, czy on coś wrzuci na media społecznościowe, czy nie. A myślę, że on dla promocji imprezy zrobił tyle, co wszyscy polscy zawodnicy razem wzięci. Codziennie na Instastories miał 10 kolejnych sekwencji reklamowych, każdego dnia wrzucał po 2-3 posty.

Czy nasi bokserzy tego nie rozumieją? Czy ty, jako promotor, rozmawiasz z nimi o konieczności działań promocyjnych? Czy to jest jak rzucanie grochem o ścianę?

Czasami naprawdę, jak grochem o ścianę. Ja na przykład zakładam grupę z zawodnikami i wysyłam jakiś komunikat. W ciągu dwóch dni odpowiada mi zawsze 3-4 tych samych, reszta w ogóle. Albo potem muszę dzwonić do kolejnych zawodników i prosić, żeby wstawili odpowiednie hashtagi do wpisów, żeby oznaczyli poszczególne podmioty. Jest taki poziom nieświadomości biznesowej, marketingowej i sprzedażowej, że musiałbym nic innego nie robić, tylko dzwonić do tych 12 czy 15 zawodników i im tłumaczyć, co należy zrobić. Taką świadomość marketingowo-biznesową ma może 20 procent z nich.

I jest sens w to się dalej bawić?

Jak to było w pewnym polskim filmie: sam chciałbym to wiedzieć, Stefan. Do tej pory mi się wydawało, że siłą mojego brandu były równe zestawienia i wojny ringowe, bitki. Bo uważam, że dla wąskiego grona kibiców bokserskich, takich ludzi, którzy żyją boksem od rana do nocy, to rozpiska gali w Radomiu, mimo że wypadł Parzęczewski, ciągle jest ciekawa. Jest kilka znaków zapytania. My chętnie zobaczymy walki Łaszczyk – Jegorow, Szymański – Welikowski, czy Ślusarczyk – Sęk, albo powrót Zimnocha, wokół którego narosło trochę kontrowersji. Bo nas to ciekawi. Ale czy to ciekawi normalnego kibica? Myślę, że przeciętny kibic, zapytany na ulicy, to wie cały czas kto to jest Gołota, Adamek, paru zna Diablo i koniec. Na tym dla nich się zamyka polski boks.

Andrzej Kostyra zawsze mówił, żeby robić „test pętli”. Pod redakcją „Super Expressu” jest pętla autobusowa. Kiedy pojawiała się wątpliwość, czy ludzie kojarzą jakieś nazwisko, mówił: idź na pętlę i spytaj 10 osób…

Dlatego ja mam na przykład wielki szacunek do Roberta Parzęczewskiego. Kiedy boksował 4-5 lat temu, to ja się dziwiłem, że jego pokazuje telewizja. Chłopak ma jednak taki upór, taką determinację i jest tak świadomy tego, co robi, że w ciągu tych kilku lat wykonał tytaniczną pracę i dokonał niesamowitego postępu. On poszedł takim modelem angielskim, czy amerykańskim. Najpierw stoczył jakieś walki u Najmana i Wernera, za które musiał sam płacić. Wiedział, że musi sprzedać ileś biletów, znaleźć sponsora, który pokryje koszty rywala i przygotowań i dopiero – jeśli coś zostanie – to zarobi. W innym razie – dostanie za darmo parę razy po głowie. To go nauczyło dbania o partnerów biznesowych, rozszerzania kontaktów. On się nie wstydzi pukać do jednych, drugich, trzecich drzwi. I nie ma roszczeniowej postawy wobec promotorów.

Takie roszczeniowe podejście w Polsce wzięło się chyba z modelu Andrzeja Wasilewskiego, który podpisywał zawodowe kontrakty z chłopakami, zapewniał im mieszkanie i trenera oraz płacił stałą pensję.

Ok, ktoś może płacić stypendium, ja wolę więcej zapłacić za walkę i nie mieć tego na głowie. Pamiętam rozmowy z trenerem Fiodorem Łapinem, z którym kiedyś miałem dobry kontakt, wiele rozmawialiśmy o boksie i nawet bywaliśmy u siebie na urodzinach i imieninach. Nigdy nie zgadzałem się z filozofią Fiodora, który powtarzał, że zawodnik nie jest od sprzedawania biletów i od marketingu, tylko od boksowania. Ale skąd u niego takie myślenie? Fiodor był zawodnikiem w czasach komuny. Czy w ZSRR, czy w Polsce, przychodził zawodnik, podpisywał kontrakt z klubem, dostawał etat i mieszkanie od kopalni czy innego zakładu pracy. Zakłady zwoływały ludzi do hal, oni przychodzili, kibicowali. Zawodnik niczym się nie musiał przejmować. Ale czasy się zmieniły, wszystko poszło w inną stronę. Ja pamiętam Andrzeja Fonfarę, który na gali Tomka Adamka boksował za dolara, bo chciał się pokazać. Pamiętam Adama Kownackiego, który zastanawiał się, czy nie dać sobie spokoju z boksem. Budował tę karierę powoli. 50, 100 sprzedanych biletów, 150, 200, 300. Dzisiaj Adam Kownacki oczywiście nie żyje ze sprzedaży biletów, choć oczywiście od DiBelli czy innych promotorów dostaje swoje 20, czy 30 procent z biletów. Ale przede wszystkim, ta rzesza kibiców, którą sobie zbudował, popchnęła promotorów i telewizje do tego, by w niego inwestować i dać mu szansę. Bo gdyby to był ciągle Adam Kownacki, boksujący dokładnie tak samo, ale mający 50 kibiców, to wcale nie byłoby takie oczywiste, żeby ktoś chciał na niego postawić w Barklays czy Madison Square Garden w walce wieczoru.

Dopóki nasi bokserzy tego nie zrozumieją, nie zrobimy kroku naprzód. Nie sądzisz, że metodą mogłoby być płacenie części wynagrodzenia w biletach, jak robią promotorzy na mniejszych galach w Anglii?

Przy rozpasaniu polskiego rynku to jest niemożliwe. Powiedz któremuś z tych 10, co potrafią wyprowadzić lewy prosty, że boksuje za sprzedane bilety. Nikt nie będzie chciał wyjść do ringu. Ja bym był zadowolony, gdyby zawodnik biletami odrobił 50-70 procent swojej gaży, nie licząc kosztów pobytu, organizacji gali i przeciwnika. I już by było fajnie. Aby bawić się w promotorkę musisz mieć kilku partnerów biznesowych, bogatych sponsorów i dobry kontrakt z telewizją. Wtedy możesz coś zrobić. W innym razie musisz się koncentrować na jednej fajnej sportowo walce, a kartę uzupełniać debiutantami, amatorami, albo ludźmi, którzy płacą za to, żeby się znaleźć na karcie telewizyjnej. Albo na obijaniu zawodników bardzo średniej i taniej jakości. Tak wygląda polski rynek.

Są perspektywy?

Pojawił się Eddie Hearn, którego uważam za najlepszego promotora na świecie. Gość zrobił rewolucję, zrobił show, czasem bywa kontrowersyjny, ale jest kozaczkiem. Teraz Hearn otwiera Matchroom Boxing Italy, Matchroom Boxing Spain. Do czego to zmierza? Za chwilę zawodnicy z tych rynków będą dla nas absolutnie nieosiągalni do zakontraktowania. Bo gdy Eddie Hearn ściąga rywala dla swojego boksera, to musi mu zapłacić tyle samo, ile my w Polsce. A u nas najtańszy bilet kosztuje 39 złotych, a u niego w Anglii 25 funtów. Ty dostajesz z telewizji w Polsce pieniądze, które odzwierciedlają to, ile jest warty polski rynek reklamowy. On w tym samym czasie dostaje kilkanaście, czy kilkadziesiąt razy więcej. Uwierzcie mi, on nie musi codziennie prowadzić kampanii sprzedażowej w mediach społecznościowych, żeby sprzedać 5, 10, 15, czy 50 biletów. Nie mówię nawet o gali Joshua – Ruiz. Eddie Hearn ogłasza galę Davies – Ritson, jako main event i wyprzedaje się komplet 10, czy 12 tysięcy miejsc. A przecież my w Polsce mieliśmy walki na lepszym sportowo poziomie i ciężko było sprzedać tysiąc wejściówek.

Wróćmy do Radomia. Zobaczymy Krzysztofa Zimnocha, który wraca na ring po mocno szalonym okresie w życiu, między innymi długiej głodówce, którą próbował wymusić walkę z Arturem Szpilką. Teraz trenuje w Anglii, zszedł do wagi junior ciężkiej.

Rozmawiałem z nim od dłuższego czasu. Krzysiek był podstawowym sparingpartnerem Łukasza Różańskiego przed walką z Izu Ugonohem. Od samego początku był zainteresowany walką w wadze junior ciężkiej, bo nie przekracza tych 91 kilogramów. Jeśli chodzi o stan jego zdrowia, to powiem tak: przy dość dużym zamieszaniu na rynku i przy dużej ostrożności wszystkich po tych pięciu śmierciach bokserów w tym roku, uwierzcie mi, czy to jest polska komisja, austriacka, czy gambijska, nikt by nie wydał Krzysztofowi Zimnochowi licencji, gdyby się nie zgadzały badania lekarskie. Ktoś się przecież pod nimi podpisuje, stawia pieczątkę, bierze odpowiedzialność. Ja nie wiem, jak on będzie boksował, nie umiem sobie tego wyobrazić. Ale też trzeba zrozumieć, że łatwo jest kogoś ocenić na Twitterze, w internecie. Popatrzmy na to tak: ten chłopak stał u bram wielkiej wypłaty za walkę z Davide’em Haye’em, kiedy brutalnie sprowadził go na ziemię Joey Abell. W międzyczasie wybudował dom, ma rodzinę na utrzymaniu, potrzebuje na nią zarabiać. My czasem dorabiamy różne filozofie, ale może trzeba popatrzeć tak, że na ten moment to jest pomysł na życie, w którym czuje się najlepiej. Jemu się wydaje, że jeszcze coś może. Czy może? Nie wiem ani ja, ani wy, jestem bardzo ciekaw. Nawet jeśli Krzysiek będzie daleki od tego zawodnika sprzed nokautu, to Krzysztof Twardowski nie będzie specjalnym zagrożeniem dla jego zdrowia. A może się okazać, że on nas jeszcze zaskoczy i kilka lat będzie chciał spędzić w ringu. Rozmawialiśmy kilka razy, powiedziałem mu: Krzysiu, w pierwszej kolejności – badania, licencja, potem możemy spróbować coś zrobić.

Widzisz gdzieś na horyzoncie walkę Zimnocha ze Szpilką? O tym pojedynku mówi się od lat, teraz obaj zeszli do wagi junior ciężkiej, więc w teorii nic nie stoi na przeszkodzie.

Nie wiem, czy się dogadam z jego promotorem (śmiech). Automatycznie zostanę menedżerem Krzysztofa Zimnocha i mogą być trudne negocjacje. Ja myślę, że Artur nie ma czasu na takie walki. Najpierw mówił, że Diablo, potem, że jednak Diablo go nie interesuje. Jego plan to teraz dwa starcia, a potem pojedynek o mistrzostwo świata. Ja mu życzę, żeby do tej walki doszedł, chociaż chyba nigdy w historii się nie zdarzyło, żeby po tylu latach w wyższej wadze ktoś zszedł niżej i zrobił tam furorę. Czas na zrzucanie wagi był chyba po sanatorium, a nie po 10 latach w wadze ciężkiej i kilku nokautach. Umówmy się, w wadze cruiser też zawodnicy na co dzień ważą ponad stówkę, też biją mocno, niektórzy dynamicznie. Szansą Artura na pewno będzie przedefiniowanie kategorii junior ciężkiej, odejście kilku topowych zawodników, jak Usyk, Gassijew, za chwilę Dorticos, karierę pewnie skończy Briedis. Być może dzięki temu Artur szybciej doczłapie się do walki o coś. Wydaje się, że zagrał va banque, ale bardzo rozsądnie marketingowo, bo ludzie już by mu w nic nie uwierzyli w wadze ciężkiej. A ten komunikat o zejściu do niższej kategorii być może u niektórych spowodował zapalenie się tego promyczka nadziei.

Ja uwierzyłem. W ciężkiej od pewnego momentu wiedzieliśmy, że sukcesy są niemożliwe.

Nie wiem, na ile Artur poprawi nogi, na ile uszczelni obronę i będzie się umiał bronić przed ciosami. W wadze junior ciężkiej one spadają na głowę szybciej niż w ciężkiej. Podstawowe pytanie jest takie, czy Szpilka będzie potrafił przyjąć mocny cios w kategorii cruiser.

Szpilka zbija wagę do tej kategorii, z kolei Zimnoch mówi, że on naturalnie waży 91 kilogramów. Mówi, że aby dobić do stu kilku kilo w walce z Abellem musiał się paść i źle się z tym czuł.

To jest częsty błąd szkoleniowy. Pamiętam, że Andrzej Gmitruk chciał na przykład Adamka tuczyć na siłę. Mówił mu po walce z Gołotą, że powinien ważyć 105-107 kilogramów. Uważam, że gdyby Tomek doszedł do takiej wagi, to efekty byłby dla niego dużo gorszy niż wtedy, gdy ważył 101. Z większą wagą utraciłby swoje atuty, a i tak nigdy by nie złapał takiej siły ciosu, jak naturalni ciężcy. Być może w sztabie Zimnocha ktoś popełnił ten sam błąd, co się przełożyło na słabsze nogi i mniejszą mobilność, a wcale nie na mocniejszy cios.

W Radomiu stoczy sześć rund, które mogą nam dać trochę odpowiedzi. Przecież po ewentualnej wygranej nie musimy go od razu zestawiać ze Szpilką.

Ostatnio wyliczyliśmy, że moglibyśmy spokojnie zrobić polskie World Boxing Super Series w wadze junior ciężkiej. Głowacki, Włodarczyk, Masternak, Cieślak, Balski, Szpilka, Jeżewski, Zimnoch, albo Olaś. Można losować i robić taki turniej. Ale wracając do Radomia, ciekaw jestem Ślusarczyka, który błysnął walką z Gromadzkim, pojawiło się coś świeżego na polskim rynku.

Właśnie, przyjechał chłopak totalnie nieznany i zrobił furorę. Ale kiedy usłyszałem, że ma walczyć z Sękiem, pomyślałem, że fajnie, ale to za rok, półtora…

Ja mu proponowałem Czyżyka, uważałem, że to może być fajna bitka. On na to: „panie Mateuszu, nie, na to mi szkoda czasu, pan mi daje Sęka”. Zadzwoniłem do Darka Sęka, który dał się namówić, stwierdził, że ten chłopiec nie wie, co robi, bo on zdążył mniej zapomnieć niż Ślusarczyk się zdążył nauczyć. Czekam też z zainteresowaniem na powrót Kamila Łaszczyka, który zmierzy się z Jegorowem. Ukrainiec w ostatniej walce przegrał na pełnym dystansie walkę o mistrzostwo Europy. To pierwszy od 4 lat rywal Kamila, który odpowie nam na pytanie, czy on jeszcze coś może. Pamiętam jego zwycięstwo z Tevinem Farmerem, który przystępując do walki z Łaszczykiem miał rekord 4 zwycięstwa, 2 porażki i 1 remis. Po porażce to było już 4-3-1. Od tego momentu ma 28 zwycięstw i jest mistrzem świata IBF. Jeśli Kamil Łaszczyk ma swoje plany, musi wyjść z tym Ukraińcem, który niedawno walczył o mistrzostwo Europy i pokazać: ja jestem Kamil Łaszczyk i wracam na salony.

Zaboksuje także Patryk Szymański.

Chciałem rewanżu z Talarkiem, ale on miał inne plany. Przedstawiłem Patrykowi zawodnika pewnie 150. na boxrecu, potem 99. i 86., ale później zadzwoniłem, że jest Welikowski, notowany na 51. pozycji, bez porażki od kilku lat. Szymański na to powiedział: „no, ja nie będę czekał”. Ja mu na to: Patryk, tylko ty już mi nie mów o zakończeniu kariery, jak się nie uda, bo sam wybierasz sobie takich rywali, szukasz wyzwań. On ciągle ma przekonanie, że może, że jest zawodnikiem młodym, rozwojowym. Ale uważam, że faworytem nie jest.

Widziałem dwie walki Welikowskiego. To jest facet, który ma właściwie wszystko, by z Szymańskim wygrać: będzie większy w ringu, potrafi mocno uderzyć i ma instynkt zabójcy. Ostatnie miesiące w życiu Patryka to jakieś szaleństwo: walka o wszystko z Talarkiem, zakończenie kariery, potem powrót, wygrana i teraz znów skok na głębszą wodę.

Z tym kończeniem kariery to już rano po walce mówił, że jednak się pospieszył. Mamy w polskim boksie zawodników, którzy są ciężko nokautowani, a żaden z nich nie mówi o wieszaniu rękawic na kołku. Tu mamy chłopaka 25-letniego, który sam sobie szuka wyzwań, być może nawet za trudnych, napiera i się upiera. Mówienie o końcu kariery po walce z Talarkiem to jest absurd. Gdybyśmy tam mieli sędziego mniej cierpliwego od Roberta Gortata, to przecież on by to wygrał przed czasem i wszystko by wyglądało inaczej. Patryk ma swoje słabości, ale ma też atuty, fajnie się go ogląda.

A przecież o to powinno chodzić w tej całej zabawie.

Ja naprawdę się wahałem, czy tej gali nie odwołać. Z drugiej strony, jestem trochę jak ojciec, który bierze odpowiedzialność za zawodników. Mam świadomość, że każdy z tych chłopców wydał trochę pieniędzy na przygotowania, wierzy, czeka, chce zarobić na święta. Jest szereg ludzkich aspektów, które trzeba brać pod uwagę, nawet, kiedy ten biznes się nie składa. Ja nie będę czarował, być może przeszacowałem, myślałem, że sposób konstruowania karty na moich galach sam w sobie będzie gwarancją tysiąca, dwóch tysięcy biletów sprzedanych na galę. Wierzyłem, że ludzie chcą emocji, chcą oglądać taki boks. A może jest nas mniej niż ja sądziłem?

Właśnie. My trochę żyjemy w takiej twitterowej bańce, w której wszyscy się interesują podobnymi tematami.

A może jest jeszcze inaczej. Ja jestem dziwnie spokojny o wyniki oglądalności tej gali. Jak ktoś lubi bitki i lubi oglądać boks, to obejrzy galę z Radomia. Ale to nie zawsze przekłada się na sprzedaż.

Jak wyglądają twoje relacje z Andrzejem Wasilewskim?

Zupełnie uczciwie: znamy się długo, kiedyś łączyły nas bardzo koleżeńskie relacje. Ja się przy nim nauczyłem dyplomacji bokserskiej, on prawdopodobnie dzięki mnie złapał trochę takiego show, blichtru, które powinny być przy boksie. Myślę, że dziś, dzięki obecności mojej grupy, inaczej zaczęły wyglądać jego media społecznościowe, czy plakaty, inaczej zaczął sprzedawać swoje imprezy w mediach. Co do naszej filozofii budowania biznesu, to wygląda to inaczej. Andrzej robi biznes podporządkowany pod doprowadzenie zawodnika do szansy mistrzowskiej i do zarobku. Ja bardziej formatuję swoje gale okiem kibica-dziennikarza, który po prostu ma licencję promotora. Ja bardzo często, jako promotor, robię walki, które chcę zobaczyć, jako kibic i dziennikarz. Nie zawsze robię coś po kolei, żeby zawodnika jak najmniejszym nakładem i przy minimalizacji ryzyka doprowadzić do jednej wielkiej wypłaty. Uważam, że możemy się z Andrzejem różnić w wielu aspektach, akceptuję jego krytykę, dopóki jest konstruktywna, a nie chamska i personalnie złośliwa. Ale Andrzej chyba niepotrzebnie ze dwa razy dotknął mojego życia prywatnego. Nie ma co ukrywać, znaliśmy się dobrze, znały się nasze żony, bywaliśmy u siebie na imieninach, urodzinach, spędzaliśmy razem Sylwestra. Nie z punktu widzenia rywalizacji promotorów, tylko po ludzku, uważam, że jak się dwóch facetów zna, to są pewne zasady nietykalności życia prywatnego. Ja jestem gruboskórny, wiele rzeczy jestem w stanie zaakceptować. Naprawdę, on mnie nie dotknie jednym, czy drugim wpisem. Ale może dotknąć moich bliskich. Ja bym nigdy nie poszedł w tę retorykę, choć czasem jestem mocno zdenerwowany. W tej chwili po prostu przestałem go obserwować.

A myślisz, że w jakiejś perspektywie jest możliwa jakaś wasza współpraca sportowa?

Przede wszystkim jest konflikt telewizyjny. Ani Polsat nie zaakceptuje zawodników boksujących w TVP, ani na odwrót. Ale gdyby Andrzej Wasilewski wrócił do Polsatu, albo grupa Tymex Boxing Promotions, z którą ja współpracuję poszła do TVP, to niewykluczone, że nawet mimo braku relacji osobistych, byłaby szansa składać jakiś biznes.

Właśnie, bo przecież koniec końców to jest biznes.

Dla mnie to nie jest biznes. Gdybym zarobił, to bym ci powiedział…

Dokładasz do interesu?

Radom jest drugą galą, do której dołożę. Ale nie będę się negatywnie nakręcał. Uważam, że jak się do czegoś zabierasz i chcesz realizować kolejne z marzeń, to nie możesz mieć potem pretensji do całego świata, że to nie jest rentowne. To jest kaprys. Każdy z nas je ma.

Jaki masz kaprys promotorski? Co byś naprawdę chciał osiągnąć tym zawodzie?

Chciałbym doprowadzić zawodnika do walki o mistrzostwo świata, ale z realnymi szansami na zdobycie tego pasa. Dwa razy już mieliśmy propozycję od Eddiego Hearna dla Roberta Parzęczewskiego. W obu przypadkach rywalem miał być Callum Smith. W moim przekonaniu Robert, który nie miał kariery amatorskiej, nie jest jeszcze gotowy na takie walki. Ja nie chcę go prowadzić na zasadzie: parter, pierwsze piętro, a potem od razu 11. i dach. Oczywiście, jest ryzyko, że się wcześniej skaleczy, taki to już sport. Na przykład taki Kamil Szeremeta był prowadzony bardzo bezpiecznie. On nie dotknął nawet tego poziomu bardzo dobrego europejskiego, czy dobrego światowego, ale za sprawą bokserskiej dyplomacji Andrzeja Wasilewskiego doszedł do walki z Gołowkinem.

Ile procent szans mu dajesz?

Lubię chłopaka, ale niewiele.

Ale niewiele to jest trzydzieści, czy pięć?

No, niewiele to jest pięć… Może dziesięć. Gołowkin się trochę zestarzał, ale to jest wciąż Gołowkin, który potrafi błyskawicznie skracać ring, ma ciężkie łapy i będzie bardzo trudny dla Szeremety. Wracając do poprzedniego pytania: chciałbym, żeby mój zawodnik pojechał na walkę o mistrzostwo świata i miał realne szanse na zwycięstwo. Ja rozumiem, że dochodzimy do szansy mistrzowskiej, chłopak może zarobić, ustawić się w życiu, przy okazji zarobi też promotor. Ale my cały czas dyskutujemy o walkach, w których Polak nie jest faworytem. Maciek Sulęcki mówił o tym, że da sobie radę i będzie mistrzem, była pompka. Ale ktoś, kto zna styl Andrade wiedział, że Maciek na pewno faworytem nie jest. Tak samo, jak dziś Kamil Szeremeta. Ja bym chciał, żeby polski kibic, widząc polskiego boksera jadącego walczyć o pas, wiedział, że to jest 30-40 procent szans, że jak to będzie jego noc, to zostanie mistrzem. Uważam, że w przypadku Roberta Parzęczewskiego to nie powinien być Callum Smith: za duży, mocno bijący.

A co Robert na to?

Zgodził się z moim zdaniem. On dziś nie jest pazerny, bo nie musi. Boksuje main eventy w Polsce, ma solidną gażę, potrafi dorobić sobie sprzedażowo i marketingowo, bo jest tego bardzo świadomy. Wie, że potrzebuje jeszcze roku-dwóch, żeby przygotować się do dużej walki o dobre pieniądze. Jeśli dziś Eddie Hearn proponuje za walkę z Callumem Smithem najpierw pieniądze dobre, a potem bardzo dobre, to przecież jeśli Robert będzie się konsekwentnie rozwijał, budował swoją markę i przez najbliższe półtora roku się przypadkowo nie skaleczy, to wtedy przecież te pieniądze nie będą mniejsze. A nie wydaje mi się, żeby w ciągu dwóch lat Eddie Hearn miał się zwinąć z rynku.

Ba, nawet mówi się o tym, że platforma DAZN sonduje wejście na polski rynek. Mówi się o roku 2021, co jest o tyle ciekawe, że umowa KnockOut Promotions z TVP także jest ważna do 2021. A może będziemy tu mieli za chwilę Matchroom Poland z Andrzejem Wasilewskim na czele?

Z tego, co się orientuję, to kontrakt Andrzeja Wasilewskiego jest tak skonstruowany, że zostanie przedłużony o 24 miesiące. To nie jest tak, że ktoś promuje twoich zawodników przez dwa lata, a kiedy są już wypromowani na antenie otwartej, oddaje ich do innej telewizji. Projekt DAZN jest bardzo ciekawy. Skoro może działać we Włoszech, to może też u nas, nie mamy przecież gorszych zawodników, ani mniejszej koniunktury na boks niż Włosi. Przecież ich gal często naprawdę nie da się oglądać, ani pod względem poziomu sportowego, ani opakowania. Nowy gracz na rynku zawsze go ożywia, konkurencja jeszcze nikomu źle nie zrobiła. Obecność DAZN w Polsce byłaby szansą na inne budżety telewizyjne, bo tam się pieniądze liczy trochę inaczej.

ROZMAWIALI JAN CIOSEK I KACPER BARTOSIAK

foto: newspix.pl

Jan Ciosek

Opublikowane 15.11.2019 14:56 przez

Jan Ciosek

Inne sporty
10.04.2021

Mateusz Gamrot zatriumfował w UFC!

Wielu kibiców i ekspertów uważało, że Mateusz Gamrot zasługiwał na zwycięstwo w swoim pierwszym pojedynku w UFC. Uważał tak nawet gość, z którym… wtedy walczył – Guram Kutateladze. Sędziowie orzekli jednak nieprzychylny – z naszej perspektywy – werdykt. Dzisiaj, podczas gali w Las Vegas, Polak miał okazję odegrać się za ubiegłoroczną porażkę. I faktycznie to […]
10.04.2021
Inne sporty
28.03.2021

Formuła 1: Verstappen gonił Hamiltona, ale ten pokazał klasę

Wiadomo, bywa, że jesteśmy znudzeni dominacją Lewisa Hamiltona. Tego, co dziś wyczarował reprezentant Mercedesa nie sposób jednak nie docenić. Na zajechanych oponach, z Maxem Verstappenem na plecach, utrzymał prowadzenie do końca, inaugurującego sezon Formuły 1, wyścigu w Bahrajnie. To był prawdziwy popis siedmiokrotnego mistrza świata.  Na dobrą sprawę pytania przed tegorocznym sezonem Formuły 1 stawialiśmy […]
28.03.2021
Inne sporty
28.03.2021

Jak przekuć ból w sukces. Historia Pierre’a Gasly’ego

– Nie było kibiców, słynnych włoskich tifosich, ale to prezentacja zwycięzców na podium i tak była niesamowita. W końcu o to w tym wszystkim chodzi, żeby stanąć na najwyższym stopniu. Kiedy usłyszałem francuski hymn, chłonąłem wszystko jak gąbka. Wiedziałem, że pierwsza wygrana zdarza się tylko raz – tak Pierre Gasly wspomina swoją wygraną na torze […]
28.03.2021
Inne sporty
28.03.2021

Miocic zdetronizowany! Ngannou nowym mistrzem wagi ciężkiej UFC

Stipe Miocic został zdetronizowany. Nowym mistrzem wagi ciężkiej UFC został Francis Ngannou. Trzy lata czekał Kameruńczyk na ten rewanż. Po drodze demolował swoich rywali tak, że cały świat MMA był zszokowany. A gdy dziś dostał drugą szansę w walce o pas, to wykorzystał ją bezlitośnie. Waga ciężka ma nowego, przerażającego króla. Miocic w 2018 roku […]
28.03.2021
Inne sporty
26.03.2021

Nowa rola Justyny Kowalczyk-Tekieli. Pomoże… polskiemu biathlonowi

Jeszcze niedawno mało kto by się tego spodziewał, ale Justyna Kowalczyk-Tekieli rozstaje się z biegami narciarskimi. Mistrzyni olimpijska rozpoczęła pracę w Polskim Związku Biathlonu, w którym będzie pełnić funkcję dyrektora sportowego. Co to oznacza? Jak zapewnia nas prezes PZBiath Zbigniew Waśkiewicz – wcale nie zostanie “przykuta” do biurka. Wciąż będzie blisko sportu, blisko zawodników. Tylko […]
26.03.2021
Inne sporty
25.03.2021

Skoki narciarskie. Fatalne skoki Stocha i Kubackiego, świetny Ryoyu i groźny upadek Tandego

Ostrzyliśmy sobie zęby na dzisiejsze zawody, rozgrywane na słoweńskiej Letalnicy. Wszak to Planica, królowa wszystkich skoczni, obiekt dalekich lotów. W ostatnim akcie tegorocznego Pucharu Świata liczyliśmy też na niezłe skoki Polaków. We wczorajszych kwalifikacjach Andrzej Stękała i Dawid Kubacki dali nam nadzieję na dobry wynik. Nie przekreślaliśmy też szans Piotrka Żyły, który w ostatnich dwóch […]
25.03.2021
Inne sporty
13.03.2020

Panowie, wyłączcie wasze silniki. I to raczej na dłuższy czas… Motorsport także odwołany

Dla kibiców sportów motorowych połowa marca to tradycyjnie czas, kiedy kończy się sen zimowy, a zaczyna wielkie ściganie. W tym roku miało być tak samo, najlepsi kierowcy świata już byli w Australii, gotowi do rozpoczęcia sezonu Formuły 1. A jednak, silniki nie zostaną odpalone, żadnego ścigania nie będzie. Królowa sportu motorowego zapada w ponowny sen […]
13.03.2020
Inne sporty
12.03.2020

Formuła 1? Nie, Formuła Covid-19! Jak się ścigać z koronawirusem

Turnieje tenisowe – odwołane. Gale sportów walki – odwołane. Mecze piłkarskie – jedne odwołane, inne – póki co – rozgrywane bez udziału publiczności. Wszystko oczywiście przez epidemię koronawirusa, która uderzyła w świat sportu z ogromną siłą. Tymczasem Formuła 1 właśnie szykuje się do rozpoczęcia sezonu, jak gdyby nigdy nic. No, dobra, jak gdyby nigdy nic […]
12.03.2020
Inne sporty
08.03.2020

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą. Z tym, że chyba nie bardzo…

Czy są jakieś granice żenady? Cóż, patrząc na to, co wydarzyło się na ringu w Łomży – chyba nie w świecie boksu. Oto Artur Szpilka stoczył pierwszą walkę po powrocie do kategorii junior ciężkiej. Walkę słabą, żeby nie powiedzieć – żenującą. Ale jego kiepska postawa była niczym w porównaniu do tego, co pokazali austriaccy sędziowie. […]
08.03.2020
Inne sporty
07.03.2020

Jędrzejczyk przed walką o pas: Kocham rywalizację. Nawet gdy gram ze szwagrem w chińczyka, mocno walczę

W życiu Joanny Jędrzejczyk nie ma miejsca na nudę. Polska wojowniczka dziś w nocy stanie przed wielką szansą na odzyskanie mistrzowskiego pasa federacji UFC. W międzyczasie Joanna Jędrzejczyk jest po prostu Joanną Jędrzejczyk: pewną siebie, wyszczekaną, zdecydowaną i świadomą swoich możliwości wojowniczką. Po tym, jak mistrzyni UFC Weili Zhang pokazała polskim kibicom środkowy palec, JJ […]
07.03.2020
Inne sporty
24.02.2020

W skokach narciarskich się udało. Teraz szukamy następców Kubicy

Ulica Bielańska w Warszawie to tak naprawdę ledwie uliczka, jakiej przebiegnięcie zajęłoby dobremu sprinterowi może 15 sekund. Stoi tu kilka bloków, apteka, najmniejsza pętla autobusowa w mieście (dla jednego autobusu), osiedlowa siłownia, popularna klubokawiarnia i salon pielęgnacji psów, podobno najlepszy w kraju. Aha, i jeszcze siedziba PKN Orlen, największej polskiej firmy. Kimi Raikkonen, mistrz Formuły […]
24.02.2020
Inne sporty
23.02.2020

Król Cyganów królem świata! Tyson Fury zdemolował Wildera

Takie walki kochamy, dla takich walk zarywamy noce. Dziś nawet nie trzeba było rezygnować ze snu, a jedynie ustawić budzik na świt polskiego czasu. Choć wstawanie w niedzielę około piątej rano to czyste barbarzyństwo, to jednak żadnego fana boksu specjalnie namawiać nie trzeba było. W Las Vegas toczyła się walka, na którą świat czekał od […]
23.02.2020
Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
koyahiqe
koyahiqe
11 miesięcy temu
iyeyoheke
iyeyoheke
11 miesięcy temu
ukolugage
ukolugage
11 miesięcy temu
Liga Europy
15.04.2021

Stary lis wypełnił zadanie. Ajax za burtą, Roma zagra o finał z United

Włosi twierdzili dziś, że Roma gra dla całej Italii. Fakt, Giallorossi to ostatni przedstawiciel Półwyspu Apenińskiego w Europie. I to się nie zmieni, bo Rzymianie awansowali do półfinału Ligi Europy. Ale czy Italia po tym spotkaniu pęka z dumy? No, niekoniecznie. Przy takiej bryndzy Włosi pewnie jednak to przeboleją. W takich chwilach cel uświęca środki, więc nie […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Manchester United przyklepał awans

Manchester United w pierwszym meczu pokonał 2-0 Granadę i był pewny swego przed spotkaniem rewanżowym o półfinał Ligi Europy. Ole Gunnar Solskjaer wymienił połowę składu w porównaniu do ligowej potyczki z Tottenhamem Hotspur, ale Czerwone Diabły nie zlekceważyły rywala z Hiszpanii.  Udało się im się powtórzyć rezultat z pierwszego meczu. Wynik spotkania już w szóstej […]
15.04.2021
Liga Europy
15.04.2021

Koniec pięknej przygody. Arsenal wypunktował Slavię

Slavia Praga to jedna z niewątpliwych rewelacji sezonu 2020/21 w Lidze Europy. Zresztą czeska ekipa nie pierwszy raz pokazała, że potrafi napsuć krwi faworytom. No ale tak to z rewelacjami bywa, że prędzej czy później trafia kosa na kamień. Ich piękna przygoda się kończy, niekiedy dość boleśnie. Dzisiaj przyszła kryska na prażan. Arsenal wyjaśnił ich […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Gerard Moreno się nie zatrzymuje

Kapitalny czas w swojej karierze przeżywa właśnie Gerard Moreno. Hiszpański napastnik strzela bramki jak na zawołanie i właśnie poprowadził Villarreal do półfinału Ligi Europy.  Hiszpanie mierzyli się dziś z Dinamem Zagrzeb. Do meczu przystępowali z zaliczką 1-0, ale lekceważenie Chorwatów byłoby złym pomysłem. Wszak mówimy o ekipie, która w poprzedniej rundzie w rewanżu odrobiła dwie […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Marco Paixao w drodze po kolejną koronę

Flavio Paixao został jakiś czas temu najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii Ekstraklasy, ale jego brak Marco również nie może narzekać na nudę. Wiele wskazuje na to, że niedługo zgarnie koronę króla strzelców zaplecza tureckiej ekstraklasy. Po raz trzeci z rzędu.  W dzisiejszym meczu jego Altay zremisował 2-2 Ankarasporem i zajmuje czwarte, dające grę w barażach miejsce w […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Kolejny klops Grabary w półfinale Pucharu Danii

W Danii doszło do rewanżowych starć w krajowym pucharze. Ekipa Sonderjyske wygrała 3-1 z Midtjylland i awansowała do finału, choć przegrała pierwsze spotkanie (0-1). Taka sztuka nie udała się z kolei Aarhus GF, czyli drużynie, w której między słupkami stoi Kamil Grabara.  Zespół Polaka w pierwszym meczu przegrał z Randers FC 0-2. Grabara był zresztą […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Raków z Lechem bez Tijanicia. Przyczyną koronawirus

Raków Częstochowa wyeliminował wczoraj Cracovię w półfinale Pucharu Polski, ale przed ekipą Marka Papszuna lada moment kolejne wyzwania. Pierwszym z nich będzie ligowa potyczka z Lechem Poznań. Jak informuje portal TVP Sport, trzecia drużyna ligi przystąpi do niej osłabiona przez brak Davida Tijanicia.  Słoweniec był jednym z bohaterów ligowego meczu z Wisłą Kraków w ostatniej […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Pogba bohaterem serialu. “Jest ikoną pokolenia”

Paul Pogba podpisał nowy kontrakt. Tym razem umowa nie dotyczy jednak gry w piłkę. Platforma Amazon Prime wyprodukuje serial dokumentalny o życiu francuskiego pomocnika.  Tytuł? “Pogmentary”. Rok premiery? 2022. Serial ma pokazywać unikatowe sceny z życia prywatnego piłkarza oraz zahaczać o boisko. Amazon coraz częściej w swoich produkcjach porusza tematy futbolowe. Swoich seriali doczekały się […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Przyszłość Suareza? Atletico, klub Beckhama lub… powrót do Anglii

Luis Suarez może zostać mistrzem Hiszpanii wraz z Atletico Madryt, ale hiszpańskie media już zastanawiają się nad tym, jaka będzie jego przyszłość. Kontrakt Urugwajczyka z Los Colchoneros obowiązuje do końca przyszłego sezonu, ale zdaniem Deportes Cuatro mógłby on bez większych przeszkód opuścić stolicę Hiszpanii również w najbliższym okienku transferowym.  34-latek strzelił dla Atletico 19 bramek […]
15.04.2021
Uncategorized
15.04.2021

Piątek w Weszło FM: Kozak, który przebiegł ponad 100 maratonów + ekstraklasa

Piątkowe mecze ekstraklasy. Wizyta w słonecznej Portugalii. Gość, który przebiegł ponad 100 maratonów. Wioślarka, która została biegaczką. Jutro na naszej antenie nie zabraknie ciekawych programów, szczegóły:  7-10, Dwójka bez sternika. Gościem Moniki Wądołowskiej i Kamila Gapińskiego będzie Marcin Soszka, który przebiegł… ponad 100 maratonów. Ukończył też projekt 61 maratonów w 61 stolicach europejskich państw. 10-11, […]
15.04.2021
Felietony i blogi
15.04.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Ktoś to musi powiedzieć, niech będzie, że ja. Naszykujmy szklanki z wodą i miejmy to z głowy: Maciej Skorża wraca do Ekstraklasy. Liga będzie ciekawsza. Wraca trener nietuzinkowy, wraca trener utytułowany, wraca trener, który kształtował ligowy krajobraz przez ponad dekadę. Trener, który w różnych miejscach kojarzy się dobrze – jest Spartak, jest Barcelona, jest mistrz […]
15.04.2021
Weszło
15.04.2021

Puchar Fuksiarza – pierwsze typy, odkrywamy karty!

To już jutro. Wielki dzień, w którym zaczyna się Puchar Fuksiarza. Zaczęliśmy od losowania, poznaliśmy grupy, teraz czas na rywalizację. A kochamy rywalizować. Kiedyś Olkiewicz ze Smykiem założyli się, kto szybciej dobiegnie do redakcji ze stacji metra – wygrał Olkiewicz, a Smyk dalej biegnie. W każdym razie: jutro zaczynamy pierwszą kolejkę. A dziś odkrywamy karty, […]
15.04.2021
WeszłoTV
15.04.2021

Quiz: WOJCIECH HADAJ – REDEMPTION

15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Myć w Krakowie, Sylwestrzak w stolicy (obsada sędziowska)

Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, jak będzie wyglądała obsada sędziowska 25. kolejki Ekstraklasy. Przed ciekawym testem stanie Damian Sylwetrzak. 29-latek, który zadebiutował w Ekstraklasie w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, zbiera dobre recenzje, więc Kolegium Sędziów coraz śmielej korzysta z jego usług. W tej kolejce arbiter z Wrocławia poprowadzi mecz pomiędzy Legią Warszawa a Cracovią.  Kolejną […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Torreira znów nalega na transfer do Argentyny

– Nie chcę już grać w Europie. Chcę grać dla Boca Juniors. To nie żadna gwałtowna decyzja – mówił kilkanaście dni temu Lucas Torreira, którego matka zmarła na koronawirusa. To właśnie to traumatyczne wydarzenie sprawiło, że Urugwajczyk chce kontynuować karierę bliżej rodzinnych stron. Jeśli komuś wydawało się, że z czasem zmieni swą decyzję, to wiele […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Nowy trener w sztabie Lecha

W sobotę oficjalnie ogłoszono, że nowym trenerem Lecha Poznań zostanie Maciej Skorża. Nie należało jednak traktować tej informacji jako ostatniej w kontekście sztabu Kolejorza. Kilka dni później poznaliśmy nazwisko asystenta szkoleniowca. Został nim Rafał Janas.  Nie jest to żadna niespodzianka. Mówimy o trenerze, który Skorży pomagał również w Wiśle Kraków, Legii Warszawa, Al-Ettifaq, Pogoni Szczecin i […]
15.04.2021
Suche Info
15.04.2021

Rafael van der Vaart przejechał się po Timo Wernerze

Bez wątpienia nie jest to udany sezon pod względem statystyk strzeleckich dla niemieckiego piłkarza. Ba, jego postawa w premierowym sezonie gry dla Chelsea Londyn jest rozczarowująca. Cały czas znajduje się pod ostrzałem mediów. Słów krytyki w jego stronę nie szczędził były zawodnik Realu Madryt czy HSV Hamburg. Przyznał, że dla niego Werner jest jak “ślepy […]
15.04.2021
Weszło
15.04.2021

Bruk-Bet przez wirusa nie gra od miesiąca. “Nikomu nie życzę takiej sytuacji”

Bruk-Bet Termalica Nieciecza od blisko miesiąca nie wychodzi na boisko. I na wyjście na nie jeszcze chwilę poczeka. Departament rozgrywek krajowych PZPN poinformował o przełożeniu kolejnego spotkania “Słoników”, co oznacza, że lider 1. ligi będzie miał cztery mecze na koncie mniej względem terminarza. Sytuacja robi się nieciekawa, bo nawet jeśli Bruk-Bet wróci do gry w […]
15.04.2021