post Avatar

Opublikowane 10.10.2019 13:57 przez

Michał Kołkowski

O dwustulitrowej beczce piwa na powitanie z Jagiellonią, fali w piłkarskiej szatni i falach na głowie, najlepszym piłkarzu z jakim grał w jednym klubie, o handlu maszynami do szycia, no i rzecz jasna o Stomilu rozmawiamy z trenerem olsztyńskiego klubu – Piotrem Zajączkowskim.

Totolotek oferuje kod powitalny za rejestrację dla nowych graczy!

***

Szczupły, średniego wzrostu z długimi blond włosami. Jak trenowałeś ŁKS, to ludzie na łódzkich ulicach nie mylili cię z byłym piłkarzem Widzewa i Hansy Rostock, Sławomirem Chałaśkiewiczem?

Absolutnie Przecież on ma zupełnie inne włosy. Przyjrzałem mu się podczas mistrzostw świata do lat 20. Byłem na meczach reprezentacji Polski na Widzewie. Ja miałem bardziej puszyste (śmiech).

Skąd u faceta w średnim wieku pomysł, żeby wyhodować włosy do ramion?

Z lenistwa. Nie chciało mi się obcinać, to sobie rosły i rosły, aż na głowie zrobiły mi się fale Dunaju. Chałaśkiewiczem nikt mnie nie nazywał, ale inne pseudonimy były. Najczęściej koledzy mówili o mnie Mioduski, albo Dieter Bohlen. To ten gość z Modern Talking. Kiedy grałem ze Stomilem na wyjeździe, z trybun leciały docinki, ale jako, że były żartobliwe, to nie reagowałem. Do czasu. W drugiej kolejce tego sezonu graliśmy na Radomiaku. I kibice zaczęli mi jechać: „ty, Mariolka, siadaj na ławce!”. Wkurzyłem się i skróciłem włosy. Ale już znowu szumią, odrastają.

Myślałem, i mówię to całkiem serio, że skoro w Stomilu przed długi czas wam nie płacono, to nie było cię stać na fryzjera.

Bez przesady. Te parę złotych na golarza zawsze by się znalazło. Tak jak mówiłem – raz, że lenistwo, a dwa ,to może była taka nostalgia za latami 80 – tymi, kiedy dłuższe pukle były modne. Może w człowieku obudziła się jakaś tęsknota za młodością, którą przypominała fryzura?

W domu nie było nacisków na zmianę wizerunku?

I to jeszcze jakie! Pamiętam, że największa nagonka pojawiła się przed ślubem córki. Wszyscy: „zetnij, zetnij”! Jak ty będziesz wyglądał?! Dobra, pomyślałem i poszedłem do znajomego fryzjera. To był środek lata. Aż się zapadłem w fotel, kiedy usłyszałem: „Nie obetnę ci włosów, bo twarz masz opaloną, a jak skrócimy, to kark będzie biały jak u młynarza”. Zacząłem się strasznie śmiać i podziękowałem za usługę. Niedawno żenił się syn. Wtedy sam stanąłem przed lustrem i zacząłem się zastanawiać, co z tymi kudłami zrobić. W podjęciu decyzji pomogli mi kibice Radomiaka (śmiech).

Dziś Stomil to stabilna, dobrze zarządzana firma, ale kiedy w październiku 2018 roku do niego przychodziłeś, klub stał nad przepaścią. W każdej chwili  mógł ogłosić upadłość. Świadomie wszedłeś na minę. Po co?

Telefon ze Stomilu zadzwonił, kiedy znosiłem już bagaże do samochodu. Miałem jechać do nowego klubu. Usłyszałem w słuchawce głos prezesa Macieja Radkiewicza. Zapraszał na spotkanie. Starałem się wytłumaczyć, że wyjeżdżam, ale nalegał. Mieszkam w Olsztynie, traktuje to miasto, jak swój dom, grałem w Stomilu w Ekstraklasie. Nie mogłem odmówić. Rozmowa była krótka. Usłyszałem, że sytuacja jest bardzo trudna i czy pomogę. Rok wcześniej bym się nie zgodził. Wtedy jednak, jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, żebym w to wszedł. Powiedziałem „tak”, ale zaznaczyłem, że podejmę pracę, jeśli razem ze mną przyjdą asystenci, legendy Stomilu – Adam Zejer i Sylwester Czereszewski. Prezes się zgodził. Adaś i Sylwek też i zaczęliśmy działać. Kiedy przejmowaliśmy zespół drużyna po 12. kolejkach miała dziesięć punktów i zajmowała ostatnie miejsce w tabeli pierwszej ligi. Piłkarze byli sfrustrowani zaległościami. Nie widzieli pieniędzy od kilku miesięcy. Ale udało nam się to wszystko jakoś poskładać, poszliśmy w górę tabeli.  Na chwilę. Na koniec rundy jesiennej za zaległości finansowe wobec tak zwanych podmiotów zewnętrznych, odebrano nam trzy punkty. I znów pikowaliśmy w dół.

W grudniu pojawiła się informacja, że Stomil ma ogłosić upadłość.

Kiedy te koszmarne wieści dotarły do drużyny, dwunastu czy trzynastu piłkarzy zrezygnowało z gry. Pozostali starsi zawodnicy. Ci najbardziej związani z miastem i klubem oraz juniorzy. Nikt nie wiedział co będzie dalej, na czym stoimy… W klubie kotłowało. O to, by drużyna całkowicie się nie rozpadła dbali liderzy  – Grzesiek Lech, Janusz Bucholc, Piotr Skiba, Michał Leszczyński Łukasz Jedliński czy Piotrek Głowacki. Wspólnie budowaliśmy atmosferę. Trzymaliśmy to wszystko w kupie. Starsi piłkarze, którzy mają na utrzymaniu rodziny, grający bez premii i pensji,  poszli do pracy, a nie zrezygnowali ze Stomilu. Jeden najął się za stróża, inny pomagał w firmie kuzyna, ale mimo dodatkowych obowiązków, solidnie trenowali. To mnie budowało. Dawało nadzieję, że przy takich ludziach, klub po prostu nie może upaść. Na trzy tygodnie przed startem rundy wiosennej, znalazły się pieniądze i pojechaliśmy na obóz do Nieborowa. Razem z nami Sobczak, Niedziela i bracia Gancarczykowie, których przekonałem, że lepiej trenować z drużyną, niż samemu biegać po lasach. Ci chłopcy wiedzieli, że jest krucho z pieniędzmi, ale na to nie patrzyli. Chcieli się odbudować, pokazać, że za wcześnie ich skreślono, że są coś warci. I wiosną stał się cud. Zdobyliśmy, jeśli mnie pamięć nie myli, 22 punkty i się utrzymaliśmy!

Kiedy było tak biednie, z czego żyłeś?

Pracuję już dobrych kilka lat w zawodzie trenera i jakieś zaskórniaki miałem. Z głodu bym nie umarł, choć nie ukrywam, że trzeba było przeliczać, ile i na co można wydać.

KATOWICE 24.04.2019 MECZ 30. KOLEJKA FORTUNA I LIGA SEZON 2018/19 --- POLISH FOOTBALL FIRST LEAGUE MATCH IN KATOWICE: GKS KATOWICE - STOMIL OLSZTYN NZ. SYLWESTER CZERESZEWSKI PIOTR ZAJACZKOWSKI TRENER FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Podobno po uratowaniu pierwszej ligi stałeś się na Warmii i Mazurach równie popularny, co słynny piewca mowy polskiej, poeta Michał Kajka….

Nie przesadzajmy! Gdzie mi tam do naszego mazurskiego wieszcza! Ale rzeczywiście, często spotykam się z dowodami sympatii kibiców. Zdarza się, że w sklepach, czy na ulicy podchodzą, dziękują, życzą powodzenia. To miłe. Właśnie takie przypadkowe spotkania, napędzają mnie do pracy.  Pokazują, że piłka nie musi być brudna, wyrachowana, nastawiona wyłącznie na zysk.

Przed startem obecnego sezonu sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Właścicielem Stomilu został bogaty biznesmen Michał Brański i olsztyński klub stał się ponoć krainą mlekiem i kasą płynącą.

Pan Brański pomagał Stomilowi już wiosną. Przede wszystkim spłacając najpilniejsze zobowiązania, zażegnał niebezpieczeństwo, że Stomil upadnie. Po przejęciu rządów wprowadził normalność. Wszystkie zaległości wobec zawodników zostały uregulowane. Swoje pieniądze otrzymali również ci piłkarze, których już w Olsztynie nie ma. Chłopakom już nie siedzi w głowach pytanie: – Za co przeżyją do pierwszego? Mogą skupić się na pracy.

Tuż po przejęciu klubu przez Brańskiego w olsztyńskiej „Gazecie Wyborczej” pojawiły się informacje, że nowy szef zamierza zmienić trenera. Skoczyło ci wtedy ciśnienie?

Wcale! Z Panem Brańskim, od pierwszego dnia wspólnej pracy, mam dobre relacje. Pozostajemy w stałym kontakcie, wspiera mnie. Poza tym, ja nie należę do trenerów, którzy nawet boso pobiegliby do właściciela klubu, żeby tylko zachować posadę. Jak mi coś nie pasowało, to szedłem do szefa i dziękowałem za współpracę. Ale miałem też to szczęście, że na swojej drodze zawodowej spotkałem takich ludzi, jak Darek Sapiński, właściciel największego w Europie holdingu mleczarskiego Mlekovita. Jako chyba pierwszy trener w historii Ruchu Wysokie Mazowieckie, przepracowałem tam blisko trzy lata. Darek, który wtedy rządził w klubie, chyba tego nie żałuje, bo regularnie biliśmy się o awans do pierwszej ligi.

To teraz wypada ze Stomilem powalczyć o promocję do Ekstraklasy.

Mamy w tej chwili sześć punktów straty do lidera. Ale nie chcę składać żadnych deklaracji, bo ta liga jest niesamowicie nieprzewidywalna. Kto by przypuszczał, że mający taki potencjał finansowy, doświadczonych i znanych zawodników oraz potężne zaplecze kibicowskie –  GKS Katowice spadnie do drugiej ligi? I to po golu strzelonym przez bramkarza rywali w doliczonym czasie gry?! Albo, że pogodzone z degradacją Wigry Suwałki w ostatniej kolejce ograją Raków Częstochowa i cudem się utrzymają?! I jeszcze Bytovia. Po dziesięciu meczach miała 20. punktów na koncie, a skończyła sezon na miejscu spadkowym! W tej lidze naprawdę wszystko może się zdarzyć.

Poradziłbyś sobie w Ekstraklasie?

Nie mam kompleksów. Jeśli masz warsztat, umiesz postępować z piłkarzami i  wkładasz w pracę serce, to i w Ekstraklasie nie zginiesz.

Stomil z przełomu roku był najbiedniejszym klubem, w jakim pracowałeś?

A skąd. Krucho z pieniędzmi było też w Jezioraku Iława, Turze Turek, czy ŁKS-ie, gdzie byłem ostatnim trenerem na szczeblu centralnym, przed relegowaniem drużyny do czwartej ligi.

W czasach, kiedy grałeś piłkę, kluby raczej nie miały problemów z wypłacalnością?

Zdecydowana większość drużyn była na garnuszku zakładów patronackich. Kiedy w końcówce lat 80-tych grałem w drugoligowej wtedy Broni Radom, to sponsorowały nas Zakłady Metalowe im. Generała Waltera. Przy podpisywaniu kontraktu zaproponowano mi mieszkanie i samochód. Auto już miałem, a nocowałem u przyszłej teściowej, dlatego zrezygnowałem. W zamian zażądałem, by równowartość samochodu przekazano mi w… maszynach do szycia produkowanych w „Walterze”. To był wtedy niesamowicie chodliwy towar. Pakowałem je w samochód i woziłem na Mazury. Szły jak świeże bułeczki. Jedna sztuka zjeżdżając z taśmy produkcyjnej była warta dwa tysiące złotych, a ja sprzedawałem ją za pięć tysięcy. Pamiętam, że jak kiedyś graliśmy na wyjeździe z Lechią Gdańsk, to do bagażnika autokaru zapakowałem kilkadziesiąt maszyn. Po meczu odebrał je brat i błyskawicznie przehandlował w naszej  rodzinnej Ornecie. Już następnego dnia dzwonił, żebym przywiózł tych maszyn dwa razy więcej. Taki był popyt! Przez trzy i pół roku pobytu w Radomiu zbijałem na nich fortunę. Mam sentyment do tego miasta. W Radomiu poznałem żonę. Mamy trójkę dzieci.

Ponoć wtedy piłkarze Broni mocno bratali się z bokserami tego klubu?

Broń miała wiele sekcji. Piłka, boks, piłka ręczna, tenis stołowy, kolarstwo, zapasy. Rzeczywiście, najbardziej po drodze było nam z pięściarzami. Jak się z chłopakami poszło do kawiarni, to człowiek czuł się w stu procentach bezpiecznie. Nikt nie szukał awantury…

W Radomiu były maszyny do szycia, a w Jagiellonii, do której trafiłeś z Broni, co? Słynny „Duch puszczy”?

Bimbru nie sprzedawałem (śmiech.) Ale co prawda, to prawda. Mieliśmy świetną drużynę z twardymi charakternymi chłopakami, jak Andrzej Ambrożej, Antoś Cylwik, nie żyjący już bramkarz Mirek Sowiński, czy obecny właściciel białostockiego klubu Czarek Kulesza i wielu innych kapitalnych chłopaków.

To w szatni musiało być wesoło.

To była paka i do piłki i do wszystkiego. Pamiętam, że na wkupne do zespołu musiałem nabyć kilkanaście kilo kiełbasy na ognisko i dwustulitrową beczkę piwa. Starsi testowali młodego, czy się nada do drużyny, każąc mu pić tzw. „hejnałki”. Należało jak najszybciej opróżnić półtoralitrowy kufel piwa. Zdarzało, się, że po dwóch, trzech „hejnałach” niejeden padał jak kłoda. Pamiętam, też że Czarek Kulesza co jakiś czas latał do Ameryki. Z jednego z takich wojaży przywiózł piękny, biały sportowy samochód. Nie pamiętam marki, ale wiem, że wszyscy mu strasznie tego auta zazdrościliśmy.

Dawał wam się przejechać?

Nie pamiętam, chyba za kierownicę nie wpuszczał, ale podwoził chętnie. Strasznie dbał o to cacuszko. Czarek zawsze miał głowę do interesów. I dobrze, przynajmniej się dorobił. Cenię go za to, że nie składował kasy na koncie, tylko zainwestował w Jagiellonię. Uratował ten klub. To dzięki niemu jest nowy stadion, było wicemistrzostwo Polski, Puchar Polski, europejskie puchary.

Pochwal się, jak do pierwszej drużyny Jagiellonii wprowadzałeś późniejsze gwiazdy polskiej piłki.

Byłem kapitanem, więc do moich obowiązków należała też opieka nad młodymi. Wtedy wchodzili do składy tacy gracze jak Marek Citko, Mariusz Piekarski, Bartosz Jurkowski, Tomek Frankowski czy Jacek Chańko. Powiedzmy na dziewięciu nowych, pięciu później etatowo grało w kadrze narodowej. Ewenement na skalę europejską!

Młodzi się słuchali?

To była szkoła trenera Rysia Karalusa. U niego każdy trzymał poziom. Jak trzeba było to za ucho złapał, do fryzjera wysłał albo kopa zasadził. Zimny chów, ale jakie potem tego były efekty!

Grałeś w wielu klubach, żeby wspomnieć choćby Śląsk Wrocław, Jezioraka, Stomil, Świt Nowy Dwór, i Błękitnych Orneta, których jesteś wychowankiem. Wszędzie było tak wesoło, jak w Jadze?

Bywało. Ale to nie ma co grzebać w przeszłości. Liczy się to co przed nami! Mam tylko satysfakcję, że kiedy w Śląsku ogłoszono, że grupa nowych zawodników, którzy przyszli przed sezonem, w tym gronie byłem i ja, po zakończeniu rozgrywek odejdzie z klubu, to na większość chłopaków przestano stawiać. A mnie trener Aleksander Papiewski wysyłał na boisko w każdym meczu. Aż do końca.

CHORZOW 24.09.2019 MECZ 1/32 FINALU TOTOLOTEK PUCHAR POLSKI SEZON 2018/19 --- 1/32 FINAL OF TOTOLOTEK POLISH CUP FOOTBALL MATCH: RUCH CHORZOW - STOMIL OLSZTYN PIOTR ZAJACZKOWSKI FOT. MICHAL CHWIEDUK / 400mm.pl

Słyszałem mnóstwo opowiadań o fali, jaka rządziła w tamtych czasach w piłkarskiej szatni. Zetknąłeś się z tym zjawiskiem?

Fala, tra la la la. Gadanie…  Jak młody zachowywał się w porządku, to nikt do niego nic nie miał. Ja się broniłem grą. Poza tym byłem zawsze uśmiechnięty, lubiłem pożartować. I znałem swoje miejsce w hierarchii. Jak trzeba było,  to myłem piłki po treningu, zdejmowałem siatki z bramek. Normalne. Teraz też, jak się idzie do nowej firmy, to raczej słucha się i podpatruje, a nie pcha do ustawiania starszych po kątach. W moich czasach młodzież była bardziej otwarta. Śmiechy, rozmowy, wspólne posiłki.  To budowało klimat w drużynie. A dziś na stołówce młody jedną ręką miesza zupę, a drugą grzebie w smartfonie. To patologia! Jak taki jeden z drugim nie otworzy głowy, to poza trzecią ligę nie wyjdzie.

Najlepszy zawodnik z jakim grałeś?

W Świcie Nowy Dwór spotkałem kozaka nad kozaki. Nazywał się  Andrzej Sazanowicz. Umiał wszystko. Powinien zrobić międzynarodową karierę i przez lata rządzić w reprezentacji. Cóż, życie potoczyło się inaczej…

Dorobiłeś się na grze w piłkę?

Odcisków. Gdybym pieniądze ze sprzedaży maszyn do szycia zamienił na dolary, to byłbym do dziś  ustawiony. A tak trzymałem je w skarpecie, rozszalała się inflacja i zostałem z nic nie wartymi papierkami w ręku.

Teraz młodzi szybciej dochodzą do dużych pieniędzy.

Zdecydowanie. Przede wszystkim są bardziej świadomi, poza tym łatwiej im wypłynąć, bo wystarczy, że dwa razy prosto kopną piłkę z dużego palca, a od razu menedżer pcha ich za granicę. Od moich czasów jedno się nie zmieniło. Tak wtedy, jak i dziś o wszystkim decyduje głowa. Jak masz tam w środku trociny zamiast mózgu, to choćbyś miał nie wiadomo jaki talent, to przepadniesz.

rozmawiał Piotr Dobrowolski

fot. 400mm.pl

Opublikowane 10.10.2019 13:57 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest pięć porażek z rzędu. Pogoń na przełamanie?

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020