post Avatar

Opublikowane 31.08.2019 12:53 przez

redakcja

W roczniku 1997 Lecha Poznań były trzy perełki – Dawid Kownacki, Miłosz Kozak i Robert Janicki. Każdy poszedł inną drogą. Kownacki dziś gra w Bundeslidze, Kozak swego czasu czmychnął do Legii i dziś gra w Głogowie. A Janicki? Do rezerw Kolejorza nawet nie trafił. Z juniorów wyjechał do Hoffenheim, gdzie trenował na Footbonaucie, pracował pod okiem Juliana Nagelsmanna, zdobył wicemistrzostwo Niemiec U19. Dziś jest liderem Warty Poznań, jednej z rewelacji początku sezonu w I lidze.

Dlaczego odszedł z Lecha? Czy Hoffenheim można przejechać w trzy minuty rowerem? Komu wygrażał Nagelsmann? Jakimi maszynami rozwija się decyzyjność u młodych piłkarzy w akademii Hoffenheim? Dlaczego w pewnym momencie pił częściej kawę z menadżerami niż trenował? Jak wyglądało robienie z Wartą awansu za półdarmo? Gdzie jest jego sufit?

***

Jak dzisiaj patrzysz na ten wyjazd z Polski do Hoffenheim? Patrzysz na to z takiej perspektywy, że spróbowałeś czegoś innego i zobaczyłeś inny świat? Czy jednak żałujesz, bo może mogłeś iść drogą Kownackiego, Jóźwiaka czy Gumnego?

Wyjechałem i oczy mi się otworzyły. Opuszczałem topową akademię w Polsce, zaplecze szkoleniowe i infrastruktura było już we Wronkach na naprawdę wysokim poziomie. Ale gdy trafiłem do Niemiec, to złapałem się za głowę. Footbonaut, niesamowite zaplecze, poziom gry, podejście do szkolenia… Ośrodek treningowy nie jest w Hoffenheim, bo – tak pół żartem, pół serio – to nie wiem, czy by się w Hoffenheim zmieścił.

Jak tam to wyglądało?

W samym Hoffenheim jest tylko ośrodek dla U17 i U19. Zuzenhausen – tam mieści się cała baza szkoleniowa. Hoffe to malutkie miasteczko, rowerem przejeżdżasz w dwie minuty i na żadnych światłach się nie zatrzymujesz. I tam ta baza wrażenia nie robi. Ale oczy otwierają się szeroko, gdy zajeżdżasz do tego centrum treningowego. I z tego względu uważam, że to była świetna przygoda. Dzisiaj myślę, że to był dobry ruch. Jasne, mam gdzieś z tyłu głowy to, że być może dzisiaj miałbym występy w Ekstraklasie. Ale z drugiej strony – różnie to mogło wyglądać, mogłem się odbić od pierwszej drużyny i zostać na lata w rezerwach. Robię sobie czasami takie podsumowania i nie żałuję. Oczywiście, to nie potoczyło się tak, jak bym chciał. Bo gdybym zrealizował swoje plany i marzenia, to biegałbym dziś za Lewandowskim na dziesiątce. Niemniej dużo się nauczyłem. Trenowałem pod okiem Juliana Nagelsmanna, zagrałem w sparingu pierwszej drużyny z Demirbayem i Vargasem.

Eugen Polanski też wtedy grał?

Nie, Eugen miał wtedy jakiś trening wyrównawczy. Obok niego się przebierałem, ale to był tak właściwie jedyny kontakt z nim. Szybka gadka, „jestem z Polski”, „fajnie, fajnie”. Wcześniej miałem dobry kontakt z Leonem Jankowskim, bramkarzem, który pomagał mi z wieloma rzeczami na miejscu. On odszedł i zostałem sam.

Okej, ale odszedłeś z akademii we Wronkach, bo nie zaufałeś tym wizjom, które rysował przed tobą Lech. Jak wyglądała ta „ścieżka rozwoju”, którą pokazali ci w klubie?

Miałem rozmowę z trenerem Ivanem Djurdjeviciem. Wtedy Patryka Kniata w rezerwach zastępował właśnie Djuka. Spotkaliśmy się z trenerem, moimi rodzicami i moim agentem. To było tak, że Djurdjević mówił – „mam na ciebie plan, zaczniesz w rezerwach, może za rok, może za dwa dostaniesz szansę w pierwszym zespole”. Namawiał mnie, ale dla mnie kluczowe było to, że sezon miałem zacząć z rezerwami. A chciałem zacząć z pierwszym zespołem. Nie mówię pod kątem tego, że chciałem od razu wchodzić za Darko Jevticia na zmianę od pierwszej kolejki. Nie, nie, kompletnie nie o to chodzi. Chciałem pojechać chociażby na obóz z pierwszą drużyną, bo wcześniej trener Maciej Skorża zapraszał mnie na treningi z „jedynką”. Ale skoro perspektywa była taka, że miałbym grać przez rok czy dwa w rezerwach, a pojawiła się opcja wyjazdu do Hoffenheim, to zdecydowałem się na ten zachód.

WARSZAWA 17.06.2015 PIERWSZY FINALOWY MECZ MISTRZOSTW POLSKI CENTRALNA LIGA JUNIOROW CLJ SEZON 2014/15 --- CENTRAL JUNIORS LEAGUE FIRST LEG POLISH CHAMPIONSHIP FINAL MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN RAFAL MAKOWSKI ROBERT JANICKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Czym się różni granie w Polsce i granie w Niemczech?

Szybkością podejmowania decyzji.

W Polsce zdecydowana większość piłkarzy jest technicznie wyszkolona na podobnym poziomie. Tak samo przyjmują piłkę, tak samo potrafią ją kopnąć. Różnicę robią te perełki…

Ramirez, Jevtić, Imaz…

Tak. Ale gdy oglądasz ligi zachodnie, to tam gra toczy się szybciej. Piłkarz potrzebuje mniej czasu na zagranie piłki, na pchnięcie akcji dalej.

Zgadza się. I ktokolwiek mnie pyta o to, czym się różni niemiecka piłka od naszej, to fakt, że tam się wszystko dzieje zdecydowanie szybciej.

Uderzyło cię to na pierwszym treningu?

Pierwszym treningu? Ja przez pierwszy miesiąc chowałem się za kolegami na treningach. Uciekałem od piłki, bo co dostałem podanie, to miałem na plecach dwóch gości. Albo nie miałem, bo leżałem już na ziemi. Wiesz, ja wyjeżdżałem z przeświadczeniem, że potrafię grać w piłkę. Wyróżniałem się w juniorach młodszych i starszych, zajmowaliśmy najwyższe miejsca w Polsce, strzelałem gole i asystowałem w meczach z najlepszymi. W finale CLJ przed wyjazdem zdobyłem dwie bramki. A tu… miesiąc bez piłki. Niby wychodziłem na pozycję, a stałem za chłopem. Za długo trzymałem piłkę. Potrzebowałem czasu, żeby się do tego zaadoptować. I w debiucie strzeliłem trzy gole. Ale dzisiaj jak patrzę sobie na Serie A, Bundesligę czy Premier League, to tam nie ma niepotrzebnych ruchów.

Niemcy po nieudanym mundialu w Rosji zorganizowali konferencję z udziałem Joachima Loewa i Oliviera Bierhoffa. Jako jedną z przyczyn tej klęski wskazywali na to, że właśnie zbyt wolno podejmowali decyzje. Na MŚ 2014 decyzję o podaniu podejmowali w ciągu 1,19 sekundy, w Rosji potrzebowali na to 1,5 sekundy.

No właśnie. W Lechu zwracał mi na to uwagę jeden z analityków. On pokazywał z kolei przykład angielskich akademii i porównywał to z tym, jak graliśmy w Kolejorzu. I też wyszło, że zdecydowanie za dużo czasu potrzebujemy na podjęcie decyzji i wykonanie ruchu. Takie granie, że jeden bierze piłkę i idzie w drybling z dwoma rywalami, to można uskuteczniać na orliku. Jasne, na skrzydle musisz czasami zrobić przewagę, pójść w drybling, wygrać pojedynek. Ale akcje budujesz tym, że grasz jak najdokładniej w możliwie jak najkrótszym czasie. W Hoffenheim w U19 zdobyliśmy wicemistrzostwo, przegraliśmy z Borussią Dortmund, w U23 czwarte czy piąte miejsce. Więc mówimy o topie. Ale jeśli obejrzałbyś te nasze mecze, to zauważyłbyś, że cała przewaga brała się z tego, że graliśmy szybko.

I właśnie tę decyzyjność trenuje się na Footbonaucie?

Tak. Może niektórzy nie wiedzą, ale to taka maszyna, w której zamykają cię w takim dużym kwadracie, z różnych miejsc w ścianie wypada piłka i masz jak najszybciej zagrać ją w określone miejsce. Opcji masz multum, serio, kosmiczna liczba wariantów. Czy ma być sygnał dźwiękowy, jaki kolor podświetleń, na jakieś wysokości bramki, czy ma być dźwięk kibiców lecący z głośników… Ja tam wchodziłem jak do Disneylandu. Kojarzysz te opcje treningowe w FIFIE?

Tak, arena i gry treningowe.

No to tak to wyglądało. Dostajesz do ręki tablet, ustawiasz sobie te wszystkie opcje i trenujesz, ale nie z padem w ręce, tylko na serio. Nawet po naprawdę wymagającym treningu chodziliśmy tam, by śrubować swoje rekordy. Bo po treningu dostajesz wykaz skuteczności, szybkości i kilku innych czynników.

Pilka nozna. Fortuna I liga. Garbarnia Krakow - Warta Poznan. 17.11.2018

W Hoffenheim jest dużo takich ćwiczeń pod percepcje, czas reakcji, decyzyjność?

Tak, kładą na to nacisk normalnie w grach i treningach, ale same te umiejętności możesz szlifować na tych maszynach. Było jeszcze takie urządzenie do trenowania spostrzegawczości i podzielności uwagi. Sadzali cię przed takim dużym zaokrąglonym ekranem, na nim pokazują się piłkarze na czerwono i na żółto. Załóżmy, że jest ich dwunastu. Podświetlają ci dwóch z nich, na początku z numerami, no i masz ich zapamiętać i obserwować. Numery znikają, a oni się przemieszczają po całym ekranie, przesuwają się za przeciwnikami, od lewej do prawej, jak w tej grze, gdzie chowasz kulkę pod kubkiem i masz zapamiętać który to. Nagle wszystko się zatrzymuje i masz wskazać tych, których na początku ci podświetlili. Pamiętam, że na to myślenie byłem dobry. Gorzej, że później mnie na boisko wypuścili. (śmiech)

Coś jeszcze trenowaliście w takich warunkach?

Nie pamiętam dokładnie jak to przebiegało, ale były też takie zajęcia na refleks z ruchomą kropką. Ale to była nauka i praca przez zabawę. Przypominało trochę to Centrum Nauki Kopernika w Warszawie.

A nacisk na indywidualizację w treningów? Bo mówi się, że u nas to kuleje.

Oj, tam jest bardzo wyraźny. Jest nawet osobny trener typowo pod trening indywidualny. Jak potrzebowałeś coś podszlifować, to szedłeś w poniedziałek do trenera i pytałeś kiedy jest wolny Romero. Dostawałeś wolne terminy, wpisywałeś się i miałeś wtedy trening indywidualny. I każdy z chłopaków się zapisywał, więc roboty miał mnóstwo. Z napastnikami pracował nad wykończeniem z pierwszej piłki, z obrońcami katowali przerzuty… Mi na każdej rozgrzewce kazał grać takie cięte podania lewą nogą.

A wyjeżdżałeś jako gość, który gdy miał zagrać lewą, to szukał „krzyżaka” albo zagrania zewniakiem z prawej nogi.

No tak było. Trochę to potrwało, ale dzisiaj mogę zagrać taką piłkę w punkt z lewej nogi. A tak jak mówisz – było z tym słabo. Mieli dużo indywidualizacji czysto piłkarskiej, ale też dzielili nas na grupy cztero-pięcioosobowe przy wyjściach na siłownie. Dzielili nas na grupy pod względem zapotrzebowania, deficytów siłowych, obciążeń.

W Lechu już też tak pracują.

Tak, tak, już za mojego czasu w akademii było coś takiego. Nie chcę też, żeby to zabrzmiało tak, że Janicki wyjechał do Hoffenheim i mówi, że w Polsce to wszystko źle i nikt się nie zna. Nie, zupełnie nie. Wiele się w Lechu nauczyłem. Natomiast nie ma co ukrywać – w Niemczech szkolenie jest na wyższym poziomie i pod wieloma względami oczy mi się otworzyły, gdy zobaczyłem jak trenowaliśmy, jak podchodzi się do rozumienia gry, do świadomości piłkarzy.

A było widać już wtedy, że Julian Naglesmann to taki trenerski kozak, że będzie w stanie odrzucić ofertę Realu Madryt?

Mega kozak. Pod względem charakteru i zaangażowania był niesamowity. Podczas trenowania w U19 potrafił wejść na boisko i grozić sędziemu palcem, bo był tak wkręcony. W szatni miał taki posłuch, że to był jakiś kosmos. Ja na początku wszystko nie rozumiałem, ale jak przemawiał, to była taka pompka dla wszystkich, że graliśmy na 120%. Niesamowita charyzma. Była taka sytuacja, gdy graliśmy w U19 z Mainz. Nagelsmann miał konflikt z trenerem pierwszej drużyny Mainz. I ten szkoleniowiec siedział na trybunach, tam było z 40-50 osób. Julian wiedział, że on tam jest. Mecz na styku, wygraliśmy jedną bramką i strzeliliśmy ją w samej końcówce. Nagelsmann oszalał, wygrażał tam w kierunku tego trenera, prawie jak Diego Simeone po meczu z Juventusem.

Okej, spodobało ci się w Niemczech, trenowałeś u świetnego trenera, ale ostatecznie ci nie wyszło. W U19 grałeś, zdobyliście wicemistrzostwo, a w U23 było już gorzej. Ostatecznie wróciłeś po 1,5 roku.

Z czasem już się źle tam czułem. Początki było świetnie – gole, asysty, czułem się świetnie u Nagelsmanna. Później przyszła zmiana trenera – Julian poszedł do pierwszej drużyny, przejął to drugi trener. Matthias Kaltenbach, teraz jest asystentem w pierwszym zespole Hoffe. I od tego momentu widziałem, że on podchodzi do mnie zgoła inaczej. Rzadziej na mnie stawiał. W końcówce sezonu kilka razy musiałem wyjechać do Polski, bo zdawałem maturę. W Niemczech siedziałem na Skype, uczyłem się indywidualnie. Duży szacunek dla nauczycielek z ZSMS-u z Poznania, bo zdałem bez większych problemów, bardzo mi pomogli. Ale wracając do wątku – w maju tak się to zbiegło, że przyjeżdżałem tu na matury, a w Niemczech gra się jak u nas w CLJ. Czyli półfinały, finały. Kaltenbach uważał, że nie nadaję się do gry przez to, że tu przyjeżdżam do Poznania. Odstawił mnie, to mocno zabolało. W finale usiadłem na trybunach.

I wtedy zdecydowałeś, że wracasz?

Może zbyt pochopnie, bo to był tylko jeden trener, który za mną nie przepadał. Może źle zrobiłem. Ale nie czułem też tego, że mógłbym awansować do pierwszej drużyny. Wiedziałem, że to mogą być za wysokie progi wówczas. Powiedziałem swojemu agentowi, że chciałbym zmienić klub. Czyli w połowie dwuletniego wypożyczenia zdecydowałem, że wracam do Polski. Mój menadżer stwierdził, że mogą być problemy, że raczej nie damy rady. Ja byłem zdesperowany, nie chciałem tam wracać. Pojechałem na wakacje do Grecji, odbieram telefon, a tu trener. „Robert, gdzie jesteś, zaczynamy przygotowania do sezonu?”. A ja na to, że mój agent miał z wami rozmawiać i że zmieniam klub. Już wiedziałem, że będzie słabo. Wróciłem do Niemiec i do dziś nie wiem, czemu nie udało się odejść wtedy z Hoffe. Moi menadżerowie widocznie nie podjęli odpowiednich kroków. Wróciłem spóźniony pięć dni, czułem postawioną na mnie krechę. Pograłem jesienią jeszcze w Hoffenheim, zimą powiedzieli mi wprost – jak chcesz, to możesz wrócić do Polski.

Pilka nozna. Puchar Polski. Swit Nowy Dwor Mazowiecki - Olimpia Grudziadz. 22.07.2017

Myślałeś, żeby wrócić w ogóle do Lecha?

Ze strony Lecha wyglądało to tak, jakbym odszedł na transfer definitywny.

Chwila, chwila. Przecież podpisałeś z Lechem trzyletni kontrakt, a później odszedłeś do Hoffenheim na dwuletnie wypożyczenie. Ostatecznie na półtora roku. Więc w Poznaniu miałeś jeszcze połowę z podpisanego kontraktu.

Zero odzewu. W trakcie wyjazdu do Niemiec też nie dostawałem żadnego kontaktu Lechem. Po bramkach, po asystach – nic, jakby nie było chłopa.

Gdy wracałeś z wypożyczenia to miałeś 20 lat, więc taki stary to też znowu nie byłeś…

Chciałbym ci coś powiedzieć na ten temat, ale nie wiem, jak to wyglądało ze strony Lecha. Gdybym dostał jasną wiadomość – nie chcemy cię, chcemy, wypożyczymy cię gdzieś z znowu, pograsz w rezerwach, to okej, wiedziałbym na czym stoję. A nie miałem żadnych wiadomości z klubu na temat mojej przyszłości. Może też mój agent nie miał na tyle dobrych kontaktów z zarządem. Trudno powiedzieć. Skończyło się źle, bo znalazłem się na pół roku w Siedlcach.

Niezły przeskok. Z Hoffenheim do Siedlec.

W pewnym momencie więcej piłem kaw z agentami, którzy proponowali jakiś klub, niż trenowałem. Poszła w świat informacja, że szukam klubu. Zrobiła się totalna karuzela, ale brakowało konkretów. Wreszcie jeden z nich zaproponował, bym potrenował w Pogoni Siedlce, a on będzie szukał klubu. No i tak wyszło, że pojechałem do Siedlec, zagrał w sparingu, oni na to, że bardzo mnie chcą, agent innego klubu nie szuka. Wyglądało to tak, jakbym od początku miał tam zostać. No i zostałem. Stracone pół roku. Sześć miesięcy później byłem już w Olimpii Grudziądz. Zaczęło się dobrze, świetnie się czułem u trenera Jacka Paszulewicza i – trach – złamałem śródstopie. Gdy wróciłem, to był już inny trener, pan Kubicki. Straciłem miejsce w składzie, nie stawiał na mnie. Byłem podłamany, chciałem odejść.

I trafiła się Warta.

Fajnie, że się trafiła. To znaczy „fajnie”… Z dzisiejszej perspektywy, to wyszło zajebiście. Miałem obawy, bo Warta grała wówczas w II lidze i bałem się trochę, że jak coś nie wyjdzie, to już kompletnie zakopię się w niższych ligach. Że jeśli nie pójdzie mi tu, to zaraz wyląduję w III lidze. Po tym poprzednim roku moja pewność siebie spadła. Ale cieszyłem się na ten powrót. Rodzinne miasto, ponadto miałem tu trenera od przygotowania fizycznego, z którym współpracuję od dawna i z którym mogłem teraz się częściej spotykać na treningi. Ułożyłem sobie w głowie nowy start, zacząłem ten etap  z nową energią.

Niemniej w ciągu roku przeniosłeś się z ultranowoczesnego centrum Hoffenheim do Warty, w której przeciekał sufit w budynku klubowym.

Wiesz, ja nie do końca miałem świadomość tego, co w Warcie się dzieje. Gdy trenowałem w Lechu, to z Wartą mierzyliśmy się tylko na początku, gdy miałem te 13-14 lat. Później w juniorach młodszych czy starszych, to Warty na tym poziomie nie było. Więc faktycznie lekki szok przeżyłem, tutaj Footbonauty raczej nie znajdziesz. (śmiech) Ale architektura nie gra.

Awans do I ligi zrobiliście za półdarmo.

I to pokazuje, że mieliśmy i mamy naprawdę fajną ekipę. Może takie trudne momenty potrafią jednoczyć? Były zaległości finansowe, tego nikt nie kryje. Zresztą siedziałeś tu z nami rok temu, gdy trwały rozmowy między państwem Pyżalskich i panem Farjaszewskim, który ostatecznie przejął klub. Ja nie byłem w dramatycznej sytuacji, bo miałem mniej więcej płacone na czas. Były zaległości, ale nie takie, jak mieli inni chłopacy. No i też nie dziwiłem się chłopakom, którzy byli wtedy strasznie zdenerwowani.

Adrian Lis miał łzy w oczach, gdy weszliście do pokoju, gdzie toczyły się rozmowy o przejęciu klubu.

Tak, ale on chyba z pół roku nie widział wypłaty. Starsi zawodnicy mają na głowie rodziny, dzieci, kredyty, mieszkania. Ja byłem na innym etapie w życiu. Inaczej to przyjmowałem. Ale dobrze, że wszystko tak się potoczyło, że klub staje na nogi, że wyglądamy coraz lepiej.

Latem byłem sceptyczny wobec rozstania się z Petrem Nemcem, bo osiągaliście z nim zakładane cele. Ale zmiana trenera i wymiana części zespołu sprawiła, że te mecze Warty wreszcie da się oglądać.

To masz takie same zdanie jak ja, bo moim zdaniem mamy lepszy zespół i teraz jesteśmy lepszym zespołem. Mamy teraz zawodników z większym doświadczeniem. Pokazujemy, że możemy atakować i grać kreatywnie, a nie, że prowadzimy do przerwy 1:0, to zaciągamy hamulec ręczny i okopujemy się w polu karnym.

Powiedziałbym, że przy 1:0 to był nie tylko hamulec ręczny, ale i hamulec awaryjny jak w pociągach.

Pewnie coś w tym jest. Nie chcę też mówić, że za trenera Nemca wszystko było źle, bo przecież utrzymaliśmy się i to bez większej nerwówki. Ale nie ukrywam, że teraz to wygląda znacznie lepiej i to widać też po wynikach. Ja też się czuję lepiej w takiej grze.

Wreszcie nie czujesz się jak siatka na korcie tenisowym, gdy piłka fruwa ci nad głową w jedną i druga stronę.

Już sam fakt, że zostałem najlepszym strzelcem zespołu z pięcioma golami na koncie, klarownie określał nasz styl gry. Przyniosło to swój efekt, zrealizowaliśmy cel. Ale teraz nie gramy już tylko o utrzymanie, gramy ofensywnie, jest z kim pograć w piłkę. Za plecami mam Łukasza Trałkę i Mateusza Kupczaka. Nie jest tak, że nie musimy harować z tyłu, ale czuć zmianę jakościową.

Spodziewałeś się, że tak potoczą się losy tych trzech perełek Lecha z rocznika 1997? Dawid Kownacki gra w Bundeslidze, Miłosz Kozak odbił się od Legii i teraz trafił do Chrobrego Głogów, a ty grasz w Warcie.

Zawsze rywalizowaliśmy bardzo mocno ze sobą w akademii. Między mną i Kownasiem była duża rywalizacja, wymienialiśmy się tytułami króla strzelców. Ale od zawsze wszyscy wiedzieliśmy, że Dawid zajdzie daleko. On najszybciej trafiał do starszych roczników. Ja to rozumiałem, że muszę poczekać, że później tam trafię. Później dojrzewałem fizycznie, byłem zawsze tym najmniejszym. Gdy Dawid grał w pierwszym zespole, to ja miałem jeden występ w rezerwach. I to w Pucharze Polski. Kownaś zrobił karierę i ja też wierzę, że trafię gdzieś wysoko.

To gdzie jest twój sufit?

Mam swój plan na przyszłość. Staram się sobie układać to wszystko w głowie, planować, realizować cele. I może niektórzy popukają się w czoło, ale w perspektywie czterech-pięciu lat widzę się w Serie A.

DAMIAN SMYK

fot. 400mm.pl

Opublikowane 31.08.2019 12:53 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Czy „żurawball” już został odmrożony?

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020