Na jednym korcie Serena Williams demolowała Marię Szarapową (6:1, 6:1), na drugim półemeryt, Feliciano Lopez, niespodziewanie ogrywał Taylora Fritza, nadzieję amerykańskiego tenisa, a na trzecim Stan Wawrinka wygrywał swój mecz I rundy. Nas w tym czasie najbardziej interesowały jednak trzy inne spotkania US Open. Złożyło się bowiem tak, że równocześnie mogliśmy w akcji oglądać troje naszych reprezentantów. Niestety, wygrał tylko jeden z nich.

Trzy mecze, jedno zwycięstwo. Majchrzak gra dalej, Hurkacz i Fręch – nie…

Jako pierwszy na kort wyszedł Hubert Hurkacz. No, pierwszy w nocy naszego czasu. Bo wcześniej swój mecz w ekspresowym tempie wygrała Iga Świątek. Hubert z jednej strony uskrzydlony był historycznym zwycięstwem w turnieju w Winston-Salem, z drugiej tamtymi zawodami z pewnością nieco przytłoczony i zmęczony. Bo nagle wszystkie oczy zwróciły się na niego, błyskały flesze, patrzyli dziennikarze, fani i eksperci. Wszyscy liczyli na to, że Polak znów zagra świetny mecz.

Hubert rozpoczął tak, jakby chciał spełnić ich oczekiwania. W pierwszym secie łatwo przełamał doświadczonego Jeremy’ego Chardy’ego z Francji i bez większych trudów wygrał tę partię. Usprawiedliwione było w tym momencie zastanawianie się nad tym, jak szybko Polak odprawi rywala. Gdybyśmy mieli wówczas cokolwiek w tej kwestii obstawiać, powiedzielibyśmy, że zajmie mu to mniej niż dwie godziny. Bo wyglądał świetnie, a Chardy zdawał się bliski poddania meczu.

Tyle tylko, że potem wszystko się zmieniło. Z każdym kolejnym gemem to Francuz grał lepiej, a Hubert miał coraz większe problemy. Wyrzucał proste piłki, nie wykorzystywał szans, nie potrafił też załapać się na grę przy serwisie rywala. A gdy już mu się to udawało, to zwykle kończyło się błędem. Albo winnerem Chardy’ego. Bo ten zaczął grać jak natchniony, a im dalej w mecz, tym bardziej zbliżał się do poziomu Novaka Djokovicia czy Rogera Federera. Serio, kąty jego zagrań, precyzja i siła kompletnie nas zaskakiwały. Huberta też.

Drugiego seta Polak przegrał łatwo. W trzecim – do tej pory nie wiemy jak – zdołał doprowadzić do tie-breaka, a potem rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Liczyliśmy wówczas na to, że to poniesie go to do końcowego zwycięstwa. Tyle tylko, że zamiast dodać mu energii, wygrany set najwidoczniej ją odebrał. Bo w kolejnej partii Huberta równie dobrze mogłoby nie być na korcie. Przegrał ją szybko, ani przez moment nie było mowy o tym, by to on mógł zatriumfować. Pozostało liczyć na to, że wygra na dystansie pięciu setów. A dodajmy, że w głównym cyklu grał tak długi mecz po raz pierwszy. I to akurat wtedy, gdy był zmęczony.

Skończyło się więc tak, jak skończyć się musiało. Choć Hubert walczył do samego końca (obronił nawet piłkę meczową), to ostatecznie jedno przełamanie wystarczyło Chardy’emu do wygrania decydującego seta. Na pocieszenie dla fanów Hurkacza napiszemy jednak istotną rzecz – wygrana w Winston-Salem i porażka w pierwszej rundzie US Open wciąż jest warta więcej punktów rankingowych niż odpuszczenie pierwszego z tych turniejów i dojście do IV rundy (bo tam Polak spotkałby się najprawdopodobniej z Djokoviciem) drugiego z nich. Hubertowi życzymy więc jedynie, żeby z dzisiejszego meczu wyciągnął lekcję, a korzystając z chwili wolnego zdołał sobie solidnie odpocząć. Raz, że na to zasłużył, a dwa, że jeszcze trochę turniejów w tym roku zostało.

Jeszcze w trakcie trwania meczu Hurkacza swoje spotkanie rozpoczęła Magda Fręch. Dla niej sam awans do turnieju głównego był sukcesem. Nigdy wcześniej w Nowym Jorku w nim nie była, a po słabszych występach, jakie w ostatnim czasie notowała, taki wynik trzeba było uznać za rezultat przewyższający wszelkie oczekiwania.

W I rundzie Magda trafiła na Laurę Siegemund, Niemkę, która była już nawet 27. na świecie i wygrywała turnieje rangi WTA. Potrafiła też odprawiać takie zawodniczki jak Simona Halep czy Karolina Pliskova. Gdyby nie kontuzja, której doznała w 2017 roku, być może byłaby dziś zawodniczką z pierwszej dziesiątki rankingu. Do meczu z Fręch przystępowała jednak w pełni zdrowa i wiadomo było, że będzie bardzo trudnym wyzwaniem dla młodej Polki (wie coś o tym Agnieszka Radwańska, której z Niemką zdarzyło się przegrać). Tym bardziej, że Siegemund potrafi grać potężnie, a wobec warunków fizycznych i stylu gry Magdy – cierpliwego, spokojnego przebijania piłki – tak mocne uderzenia to zabójcza broń.

Tyle tylko, że u Niemki początkowo nie funkcjonował serwis. To wykorzystywała, biegająca i uwijająca się przy pracy jak mrówka, Magda Fręch. Serio, Polka była na tym korcie dosłownie wszędzie. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby po odpowiednich obliczeniach okazało się, że przebiegła ze dwa razy większy dystans od rywalki. Nie bała się wchodzić w długie wymiany, często skutecznie odpowiadała, sama potrafiła zaatakować. Przede wszystkim jednak: sprawiała, że Siegemund musiała grać idealnie, by wygrywać wymiany. A tej precyzji Niemce brakowało. Podobnie jak wspomnianego serwisu. W pierwszym secie aż trzykrotnie skorzystała z tego Magda Fręch. Musiała tyle razy, bo dopiero przy trzeciej szansie udało jej się nie dopuścić do przełamania powrotnego. Zamiast tego wygrała swojego gema serwisowego i seta, 7:5.

W kolejnych partiach zmienił się jednak obraz gry. Siegemund dostosowała się do warunków narzuconych jej przez Polkę. I zaczęła przeważać. O ile ona miała plan B, a nawet C, o tyle Magdzie chyba nieco go zabrakło. Wciąż trzymała się swojego stylu, który, owszem, pozwalał jej utrzymać się w meczu i walczyć do ostatniej piłki, ale nie zagwarantował zwycięstwa. Choć co jakiś czas pojawiały się szanse na jej korzyść – w trzecim secie wykorzystała nawet break pointa i zaliczyła przełamanie powrotne – to jednak to Niemka stale wydawała się bliższa triumfu. I ostatecznie po taki sięgnęła, ale za występ na nowojorskich kortach, można Magdzie tylko bić brawo. Bo to obecnie przecież zawodniczka z trzeciej setki rankingu. Nie pierwszy raz udowodniła jednak, że potencjał, jaki w niej drzemie, plasuje się w tym notowaniu o wiele wyżej.

Podobnie jak Hubert Hurkacz, tak i Kamil Majchrzak zaliczył pięciosetowe spotkanie. Tyle tylko, że on robił to po raz drugi w swej wielkoszlemowej karierze. Na Australian Open, kilka miesięcy temu, poważnie zagroził Kei Nishikoriemu, ale ostatecznie nie wytrzymał obciążenia i musiał skreczować. Dziś rywalizował z Nicolasem Jarrym i o brakach kondycyjnych nie było już mowy (niech to świadczy o rozwoju Kamila). Chilijczyk to wnuk jednej z tamtejszych gwiazd tenisa, mierzy niemal 2 metry i potężnie serwuje, ale potrafi też pograć z głębi kortu czy przy siatce. Wygrał w tym sezonie turniej w Bastad, a w rankingu bywał już w najlepszej „40”.

Majchrzak niespecjalnie wiele sobie z tych osiągnięć rywala jednak robił i po prostu grał swoje. Nie miał nic do stracenia, bo wcześniej już… nie było go w turnieju. Przegrał w decydującej rundzie kwalifikacji, w drabince głównej znalazł się tylko dlatego, że wycofali się Kevin Anderson i Milos Raonić. Polak wskoczył na miejsce drugiego z nich i walczył o pierwsze zwycięstwo w imprezie tej rangi. Szansę miał ku temu zdecydowanie większą niż przy dwóch poprzednich okazjach (wspomniany Nishikori w Australii i Fernando Verdasco na Wimbledonie).

Od początku meczu było wiadomo, że wielkie znaczenie będzie miała dyspozycja serwisowa Jarry’ego. I Chilijczyk zagrywał bardzo dobrze. Tyle tylko, że Majchrzak niespecjalnie mu ustępował. Może nie notował tylu asów, ale serwisem potrafił ustawiać całe wymiany, bardzo się zresztą ostatnio w tym elemencie poprawił. Obaj doszli więc do tie-breaka pierwszego seta i to dopiero tam załamał się na krótki moment serwis Polaka. Dwa stracone punkty przy własnym podaniu wystarczyły, Jarry zgarnął pierwszą partię. W drugiej szybko Kamila przełamał, ale ostatecznie sam stracił serwis, ku zaskoczeniu wszystkich obecnych. Znów doszło do tie-breaka, ale tym razem swoje szanse wykorzystał Polak. Zrobiło się 1:1 w setach.

Trzeci set zakończył się… trzecim tie-breakiem. W nim Majchrzak rozpoczął świetnie, od prowadzenia 3:0, ale potem przegrał sześć punktów z rzędu. Jarry nie wykorzystał jednak żadnej z trzech piłek setowych, a po chwili nie obronił też tej, którą miał Polak. Zrobiło się 2:1 i nagle z Majchrzakiem stało się dokładnie to samo, co z Hurkaczem przy takim samym wyniku. Jego gra kompletnie się zacięła, nie wychodziło mu nic. Gdyby był robotem, to w jego oczach widzielibyśmy raport o błędach systemu. Rywal skrzętnie to wykorzystał i szybko wygrał seta.

Druga polska pięciosetówka tego dnia – a trzeci mecz rozstrzygający się w decydującym secie – zakończyła się jednak po naszej myśli. Obaj zawodnicy mieli co prawda swoje szanse, ale tę decydującą wykorzystał Majchrzak w dziewiątym gemie. To wtedy przełamał Chilijczyka, wyszedł na prowadzenie 5:4, a po chwili zamknął mecz. Wybuch jego radości – a na co dzień jest raczej spokojnym gościem – najlepiej pokazuje, jak ważne było to dla niego zwycięstwo.

W środę Kamil Majchrzak zmierzy się z Pablo Cuevasem. Doświadczonym tenisistą, niegdyś 19. w rankingu ATP, który jednak nigdy w Nowym Jorku nie wyszedł poza drugą rundę. A skoro to już tradycja, to warto by ją podtrzymać.

Wyniki:

Hubert Hurkacz 6:3, 3:6, 7:6 (8:6), 1:6, 4:6 Jeremy Chardy

Magda Fręch 7:5, 3:6, 4:6 Laura Siegemund

Kamil Majchrzak 6:7 (2:7), 7:6 (7:5), 7:6 (8:6), 1:6, 6:4 Nicolas Jarry

PS. Jedną rzecz warto tu jeszcze dodać. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy na korcie tak zirytowanego swoimi zagraniami Huberta Hurkacza, który rzadko przecież okazuje w trakcie meczu jakiekolwiek emocje. Dziś było inaczej, co pokazuje, jak wielkim wysiłkiem psychicznym było dla niego to spotkanie. A porażka z pewnością jest sporym rozczarowaniem. Hubert miał więc pełne prawo czuć się zły i smutny. Mimo tego nie poszedł od razu do szatni, a przez jakieś 15 minut po zakończeniu meczu rozdawał kibicom autografy i robił sobie z nimi zdjęcia.

I my to szanujemy.

Fot. Newspix

Suche Info
03.10.2022

Szymczak: – Lech to największy klub w Polsce

20-letni Filip Szymczak coraz śmielej poczyna sobie w drużynie Johna van der Broma, ale brakuje mu tego najważniejszego, czyli bramek. Utalentowany napastnik rozegrał już w tym sezonie 19 spotkań i ani razu nie trafił do siatki. W rozmowie z portalem Meczyki.pl spróbował wytłumaczyć swoją niemoc.  – Zacznę od tego, że Lech Poznań to największy klub w Polsce. Presja i otoczka jest naprawdę bardzo duża. Ja też jestem wychowankiem i całe życie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Rosyjski piłkarz Hapoelu nie wjedzie do Polski na mecz z Lechem

Poważne osłabienie Hapoelu Beer Szewa przed czwartkowym meczem z Lechem Poznań. Z powodu nowych przepisów dotyczących wjazdu Rosjan do Polski na Bułgarskiej nie będzie mógł zagrać Magomed-Szapi Sulejmanow.  W związku z nowymi sankcjami nałożonymi na Rosję po inwazji na Ukrainę zmieniły się zasady wjazdu obywateli tego kraju do Polski. Od 19 września Rosjanie nie mogą przekraczać granic naszego kraju. Wyjątków jest bardzo niewiele i nie dotyczą one zawodowych sportowców. W związku z tym […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Del Piero: – Milik jest fundamentalny dla Juventusu

Arkadiusz Milik się nie zatrzymuje i w niedzielę zdobył kolejną bramkę dla Juventusu. Polak wyrasta na nowego idola kibiców Starej Damy a miał być tylko zmiennikiem Dusana Vlahovicia. Głos na temat obu napastników zabrał legendarny Alessandro Del Piero. – Vlahović się rozwija. Dobrze wyglądał podczas zgrupowania reprezentacji. Gra z Milikiem mu pomaga. Arek to piłkarz, który potrafi zrobić prawie wszystko i jest fundamentalny dla Juventusu – przyznał […]
03.10.2022
Ekstraklasa
03.10.2022

Babol Szromnika, paździerz Śląska

Śląsk z Wartą od dwóch lat lubili sobie wzajemnie postrzelać, w ich meczach do tej pory padały średnio prawie cztery gole. Dziś jednak trudno było ostrzyć sobie zęby na bramkową kanonadę, bo jedni i drudzy od początku sezonu nie imponują skutecznością. No i do miana widowiska to spotkanie miało całkiem daleko. To jak z czekoladą i wyrobem czekoladopodobnym – obok siebie nie stały. Na pewno wiemy, kto przed meczem sobie nie wyostrzył, ale zmysłów. Na początku meczu poważny […]
03.10.2022
Suche Info
03.10.2022

Oficjalnie: Radosław Sobolewski trenerem Wisły Kraków

Potwierdzają się medialne doniesienia z ostatnich godzin. Wisła Kraków poinformowała, że nowym trenerem pierwszej drużyny zostanie Radosław Sobolewski. 45-letni szkoleniowiec zastąpi na tym stanowisku Jerzego Brzęczka.  Seria pięciu ligowych meczów bez wygranej to było zbyt wiele nawet jak na Jerzego Brzęczka. Były selekcjoner reprezentacji Polski miał wrócić z Wisłą do Ekstraklasy, ale coś ewidentnie poszło nie tak. Dlatego w poniedziałek poinformowano, że 51-latek podał się do dymisji. Od razu […]
03.10.2022
Tenis
03.10.2022

Co czeka Igę Świątek do końca sezonu?

Iga Świątek już w środę wróci do gry po przerwie i po raz pierwszy zaprezentuje się na zawodowych kortach jako trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa. Niezmiennie jest też liderką rankingu i z pewnością zostanie nią do końca obecnego sezonu. Ten zbliża się zresztą nieubłaganie – Polce pozostały do rozegrania trzy turnieje. Już wiemy bowiem, że Iga nie wystąpi w finałach Billie Jean King Cup, najważniejszych rozgrywek reprezentacyjnych w kobiecym tenisie. Dwie […]
03.10.2022
Formuła 1
02.10.2022

GP Singapuru. Koronacja Verstappena przełożona co najmniej na następny tydzień

Organizatorzy Grand Prix Singapuru, fani Red Bulla oraz – a może w szczególności – Maxa Verstappena liczyli na to, że Holender już dziś zapewni sobie drugi mistrzowski tytuł Formuły 1. By tego dokonać, musiał przede wszystkim zwyciężyć w dzisiejszym wyścigu, a także liczyć na niepowodzenie Charlesa Leclerca i Sergio Pereza. Ale nic takiego nie miało miejsca. Perez w Singapurze wygrał, a Leclerc był drugi. Maxowi już w kwalifikacjach nie pomógł najpierw […]
02.10.2022
Inne sporty
01.10.2022

Zabrakło niewiele. Polki przegrały po batalii z Turcją

Ten mecz miał swoje momenty. Bywało, że cuda na boisku robiła Olivia Różański, a Magda Stysiak wygrywała w pojedynku siatkarskich „armat” z Ebrar Karakurt. Ale niestety – czasami dobra gra nie wystarcza na odniesienie zwycięstwa. Tak właśnie było dzisiaj. Polki po tie-breaku musiały uznać wyższość faworyzowanych Turczynek. To druga porażka zespołu Stefano Lavariniego na mistrzostwach świata. Turcja już przed siatkarskim mundialem została nakreślona jako najsilniejsza drużyna w polskiej grupie. […]
01.10.2022
Inne sporty
01.10.2022

„Wybierasz ludzi i liczysz, że będą zespołem”. Historia Redeem Teamu zostanie odświeżona

W 2004 roku na igrzyskach w Atenach dotychczasowy porządek świata został zaburzony. Amerykanie nie wygrali turnieju w sporcie, który od zawsze należał do nich. Ich koszykarze zawiedli, a dwa lata później, już na mistrzostwach globu, doznali kolejnej porażki. To doprowadziło do powstania Redeem Teamu. Ekipie, którą tworzyli LeBron James, Dwyane Wade czy Kobe Bryant, postanowił przyjrzeć się Netflix. „The Redeem Team”, nowa produkcja globalnej platformy streamingowej, będzie chciała […]
01.10.2022
Lekkoatletyka
30.09.2022

„Nie jestem jednym z Aniołków Matusińskiego. Zostałam tylko i aż Sofią Ennaoui”

Na 1500 metrów jest trzecią najszybszą biegaczką w Europie, oraz piątą na świecie. Przed sezonem sama nie spodziewała się takich wyników, stąd za wykonaną pracę w skali szkolnej wystawia sobie szóstkę z plusem. Fani uważają ją za bardzo energiczną osobę, jednak kiedy ma wolny czas, lubi spędzić go w samotności, na przykład z dobrą lekturą. Dawniej deklarowała, że chce pobić rekord Polski. Dziś twierdzi, że nie musi mówić o rekordzie – woli skupić się na własnych […]
30.09.2022
Inne sporty
29.09.2022

Schodzimy na ziemię. Polskie siatkarki przegrały z Dominikaną

Kiedy nasze siatkarki zmiażdżyły w inaugurującym secie dzisiejszego meczu Dominikanę, zaczęliśmy wierzyć, że niebo jest dla nich limitem. Ale niestety – rywalki Polek szybko się z tego niepowodzenia otrząsnęły. I w kolejnych trzech partiach prezentowały znacznie lepszą grę od Magdy Stysiak i spółki. W ten sposób ekipa Stefano Lavariniego doznała pierwszej porażki na mistrzostwach świata. Trzy mecze, trzy zwycięstwa. Ten turniej nie mógł się zacząć lepiej […]
29.09.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments