Książę Highbury, król Sewilli. Historia Jose Antonio Reyesa

Opublikowane 05.06.2019 07:57 przez

Michał Kołkowski

Na trybunach cała śmietanka najsłynniejszych kibiców Realu Madryt. Jest Rafael Nadal, nerwowo zaciskający kciuki za zwycięstwo Los Blancos. Operator dostrzega też swym czujnym okiem Toma Cruise’a, z niepokojem wiercącego się obok Katie Holmes, swojej ówczesnej żony. Po prawicy kontrowersyjnej pary – Victoria Beckham. Z dzieckiem na ręku i w gigantycznych okularach przeciwsłonecznych na twarzy. Pośród stadionowych kuluarów szwenda się natomiast cała klubowa wierchuszka, przestępując gorączkowo z nogi na nogę. Wychodzi z siebie prezes Ramon Calderon, tak desperacko potrzebujący przecież sukcesu. Na Estadio Santiago Bernabeu wszystko jest już od dawna przygotowane do fetowania trzydziestego mistrzostwa w historii madryckiego klubu. Nie zgadza się tylko jedno – wynik. Nieubłagany stadionowy zegar wyświetla 66 minutę, tymczasem Królewscy przed własną publicznością przegrywają 0:1 z Mallorcą. I wszystko wskazuje na to, że tytuł mistrzowski wymsknie im się z rąk  w ostatniej kolejce ligowych zmagań.

Co napisałyby o tym spotkaniu hiszpańskie gazety, gdyby taki wynik faktycznie utrzymał się do końcowego gwizdka arbitra?

Byłoby pewnie na okładkach coś o hańbie, wstydzie i kompromitacji. Dla żenady też znalazłoby się miejsce. Jeżeli prześledzić przebieg tamtego sezonu, można oczywiście dojść do wniosku, że Real tak naprawdę w ogóle nie miał prawa być w grze o triumf w La Liga aż do 38. kolejki rozgrywek. Stężenie zdumiewających zwrotów akcji i pomyślnych zbiegów okoliczności, które raz po raz pozwalały Królewskim utrzymywać się na powierzchni, byłoby niestrawne nawet dla fana najbardziej naiwnych hollywoodzkich produkcji filmowych. A to nie był film, lecz rzeczywistość.

Jednak przebieg sezonu nie miał już większego znaczenia, gdy przyszło do ostatecznych rozstrzygnięć. Mówimy wszak o Realu Madryt. To przecież klub, który – niezależnie od okoliczności – nie ma prawa wypuścić z rąk mistrzostwa kraju w ostatniej kolejce, grając u siebie z cholerną Mallorcą. 80 tysięcy widzów zgromadzonych na Estadio Santiago Bernabeu nigdy by nie wybaczyło tego upokorzenia ani piłkarzom, ani trenerowi, ani prezesowi. Tym bardziej, że ewentualna klęska Królewskich w zasadzie gwarantowała tytuł Barcelonie.

Fabio Capello czuł pismo nosem. Już w 33 minucie meczu stracił swojego najlepszego napastnika, Ruuda van Nistelrooya i musiał dokonać pierwszej, wymuszonej zmiany, delegując na murawę Gonzalo Higuaina. Lecz Włoch nie miał zamiaru zwlekać z kolejnymi ruchami. W przerwie zadecydował, że drugą połowę rozpocznie błyskotliwy i dysponujący nieszablonowymi pomysłami Jose Maria Guti, a na ławkę powędruje defensywnie usposobiony Emerson. Gdy i to nie pomogło, krewki Capello postawił wszystko na jedną kartę. W 66 minucie gry doświadczony manager Królewskich zadecydował, że nadeszła już pora, by zrezygnować z Davida Beckhama. Choć słynny Anglik prezentował się całkiem nieźle i był jednym z najgroźniejszych zawodników pod bramką strzeżoną przez Miguela Angela Moyę.

Capello czuł jednak, że drużynie potrzeba impulsu wynikającego z zaskakującego dryblingu, z dynamicznej szarży, a nie wyłącznie kolejnych niebezpiecznych zagrań ze stojącej piłki, czy bardziej statycznych akcji. Klamka zatem zapadła.

Na boisku zameldował się Jose Antonio Reyes, piłkarz wypożyczony z Arsenalu. I wygrał Realowi Madryt mistrzostwo Hiszpanii.

zmiana

zmiana

Reyes pojawia się na boisku.
***

Pierwsze pogłoski o przenosinach Reyesa na Estadio Santiago Bernabeu zaczęły się przewijać w hiszpańskich mediach już w okolicach 2003 roku. Nic zresztą dziwnego – 20-letni wówczas skrzydłowy Sevilli zapowiadał się na piłkarza z absolutnie najwyżej półki i w sposób naturalny musiał swoimi boiskowymi wyczynami przykuwać uwagę największych klubów na Starym Kontynencie. Florentino Perez konstruował drużynę Realu przede wszystkim w oparciu o super-gwiazdy europejskiego futbolu, odważnie sięgając po zawodników spoza Hiszpanii. Lecz do słynnych Zidanes trzeba było też dokooptować paru Pavones.

Błyskotliwy, niewiarygodnie dynamiczny i w ogóle piekielne utalentowany Reyes idealnie by pasował jako uzupełnienie galaktycznej układanki Pereza. Nawet biorąc pod uwagę, że młody zawodnik nie miał z Madrytem i tamtejszą La Fabricą wiele wspólnego. Było przecież dość wcześnie, by Reyesa umiejętnie wkomponować w krajobraz stolicy kraju i przefarbować jego duszę na biało. Podobną drogę przeszedł zresztą parę lat później Sergio Ramos. – Wszystko co mogę powiedzieć to to, że Perez nie zadziałał w porę – opowiadał po latach sam zawodnik, cytowany przez portal realmadryt.pl. – Jestem szczęśliwy, że myśli o mnie prezydent takiego klubu jak Real Madryt. W futbolu nigdy nie wiesz co się stanie. Mam jeszcze cztery lata do wygaśnięcia kontraktu w obecnym klubie i nie wiem, czy go przedłużę po jego skończeniu. Trzeba być otwartym na nowe propozycje.

Cóż – nie da się ukryć, że skrzydłowy czuł do Los Blancos miętę. – To wielki klub, w którym chciałby grać praktycznie każdy piłkarz na świecie. Ofert Realu Madryt nie odrzuca się lekkomyślnie.

Jose Antonio Reyes Calderon był Andaluzyjczykiem. Można wręcz powiedzieć, że z krwi i kości. Z rodzinną okolicą mocno się związał, występując nawet swego czasu w reprezentacji regionu, która nie jest rzecz jasna oficjalnie uznawana przez piłkarskie federacje. Na świat przyszedł 1 września 1983 roku w mieście Utrera, położonym nieopodal Sewilli. To bardzo ważny ośrodek historyczny, nie tylko dla Andaluzji, ale i całej Hiszpanii. Właśnie Utrera jest przez wielu historyków wskazywana jako jedna z kolebek flamenco, bardzo charakterystycznej formy artystycznej ekspresji dla andaluzyjskich Romów. Dzisiaj to już element kulturalnego dziedzictwa Hiszpanii.

Sam Reyes także pochodził z cygańskiej rodziny. Nigdy jednak nie przejawiał szczególnego zainteresowania tańcem czy śpiewem – jego ulubioną formą ekspresji był futbol. Pierwsze treningi w szkółce Sevilli zaczął już jako dziesięciolatek. Nadzwyczajną smykałkę do futbolu można było u chłopaka zauważyć z kilometra i to nawet mając kłopoty ze wzrokiem i zaparowane okulary na nosie. To się wręcz czuło.

Juniorska Reyesa kariera przebiegła zatem błyskawicznie – już w 2000 roku Jose zadebiutował w pierwszej drużynie Sevilli. Miał wtedy ledwie szesnaście lat, ale trener Joaquin Caparros uznał, że nie ma na co czekać. Czas oswajać chłopaka z seniorskim futbolem. Zwłaszcza, że w tamtym okresie Los Hispalenses nie należeli jeszcze do ekip z ligowego topu i o takie ruchy było trenerowi łatwiej. Właściwie, to w sezonie 1999/2000 Sevilla zleciała z hukiem do Segunda Division. Reyes swoje występy w pierwszym zespole ograniczył do jednomeczowego epizodu, który plasuje go na siódmym miejscu, jeżeli chodzi o najmłodszych debiutantów w dziejach hiszpańskiej ekstraklasy (wg danych Transfermarkt). Dostał cztery minuty, żeby pokazać się kibicom na Estadio La Romareda, przeciwko Realowi Saragossa. Niby nic, z perspektywy całego sezonu – ledwie mgnienie oka. Z perspektywy wieloletniej kariery – ułamek ułamka sekundy.

A jednak okazało się to potężnym, motywacyjnym kopniakiem dla młodego zawodnika. Reyes zrozumiał, jak blisko jest już wielkiej piłki.

Gdy Sevilla walczyła o powrót do elity, Hiszpan również grał przede wszystkim w klubowych rezerwach i drużynach młodzieżowych. Lecz już w sezonie 2001/2002 wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie i szybko wyrósł na gwiazdę zespołu. 8 goli w 29 meczach, dynamit w nogach i lekkość dryblingu. Nastolatek zaczął wzbudzać nie tyle zainteresowanie, co prawdziwą sensację swoimi popisami. Może nawet do przesady ekscytował swoich kolegów, bo jeden z nich został ukarany za nieobyczajne zachowanie na boisku, gdy w przypływie euforii ugryzł Reyesa w jego… No, tak, właśnie tam.

Screenshot_2019-06-05 Spaniard charged for bizarre goal celebration

Dla zainteresowanych – materiał filmowy.

W 2002 roku Jose został mistrzem świata do lat 19 u boku Fernando Torresa i Andresa Iniesty. – To był chłopak obdarzony wprost nieprawdopodobnym talentem – wspominał Joaquin Caparros w jednym z wywiadów radiowych. – To, co potrafił robić z piłką jako nastolatek widziałem później tylko w wykonaniu Messiego.

debut-jose-antonio-reyes

Reyes debiutujący w pierwszym zespole Sevilli.

Ktoś powie – Caparros przesadza, mówiąc o swoim dawnym pupilku. Może i trochę tak, lecz wystarczy sięgnąć pamięcią do 9 listopada 2003 roku, żeby uświadomić sobie, iż ówczesny trener Sevilli chyba jednak wie, co mówi. Los Rojiblancos podejmowali tamtego dnia na własnym stadionie galaktyczny Real Madryt. W składzie przyjezdnych, uwaga, następujący zawodnicy odpowiadali za kreowanie gry i zdobywanie goli: Ronaldo, Figo, Zidane, Beckham i Guti. Robi wrażenie, czyż nie? Wydawać by się mogło, że taka ofensywa po prostu Sevillę przemieli i wypluje. Ostatecznie Królewscy bronili wówczas mistrzowskiego tytułu.

Po 37 minutach było 4:0 dla Sevilli. W drugiej połowie Ronaldo zmniejszył jeszcze rozmiary porażki honorowym golem, skończyło się na 4:1. Gospodarze po prostu zmietli obrońców tytułu z boiska. Jose Antonio Reyes zanotował dwie asysty i udowodnił, że jest już gotowy, aby rywalizować na najwyższym poziomie.

El Mundo Deportvio napisało potem, że Reyes „udzielił lekcji” faworytom ze stolicy. Koledzy młodego skrzydłowego też nie mogli wyjść z podziwu, recenzując jego występ. – To jakiś absurd. Grał tak, jak gdyby ktoś mu zamontował niewidzialny motorek za plecami – piał z zachwytu Juan Redondo. W znacznie gorszym humorze był natomiast Francisco Pavon, który z konieczności musiał w tamtym spotkaniu pilnować Reyesa, grając na boku defensywy. Zakończyło się to tak gigantyczną katastrofą, że w pewnym momencie obowiązki quasi-bocznego obrońcy przejął nawet na boisku Zinedine Zidane.

Trudno się zatem dziwić, że sezon 2003/04 okazał się dla Reyesa ostatnim w stolicy Andaluzji. Zawodnika zimą 2004 roku ściągnął do Londynu sam Arsene Wenger, czyniąc z młodego skrzydłowego członka słynnej ekipy Invincibles. Sevilla natomiast mogła podreperować klubowe finanse, korzystając na forsie zarobionej na Reyesie. Kibicom pękło serce, lecz ostatecznie tamten zastrzyk gotówki uchronił klub przed zapaścią. Na jednym z największych brytyjskich forów dyskusyjnych poświęconych futbolowi narodził się natomiast wątek: „Kto jest lepszy, Reyes czy Cristiano Ronaldo?”.

Hiszpan miał wielu zwolenników w tamtej dyskusji, którą po latach odgrzały dla hecy liczne angielskie portale.

  • „Reyes zdobył sporo goli w tym sezonie, dołożył też kilka asyst. Jest efektywny. Lepszy niż Ronaldo”.
  • „Z tego co widziałem, Reyes jest lepszym zawodnikiem jeżeli chodzi o całokształt. Obaj są świetnymi dryblerami, ale niestety – zawsze jak oglądam w akcji Cristiano, to on wygląda tak, jakby grał z klapkami na oczach. Fajnie się go ogląda, kibicuję mu, ale nie jest tak inteligentny jak Reyes”.
  • „Reyes jest o wiele bardziej efektywny. Ronaldo ma naturalną przewagę w warunkach fizycznych, ale nie gwarantuje regularności. Niewiele ich dzieli jeżeli chodzi o wiek, tymczasem Reyes wygląda na gracza o wiele, wiele lepszego niż Ronaldo”.

Trudno się dziwić tym entuzjastycznym opiniom – Jose Antonio nie zwlekał zbyt długo, żeby pokazać się bywalcom stadionu Highbury z najlepszej strony. Pierwszy błysk zafundował im już w lutym 2004 roku, dzień po walentynkach. Arsenal długo przegrywał wtedy u siebie z Chelsea w ramach piątej rundy Pucharu Anglii. W spotkaniu nie mógł zagrać kontuzjowany Thierry Henry, co dość mocno podkopało ofensywną moc „Kanonierów”. I w tak trudnym momencie to 20-latek z Sevilli, obecny w klubie ledwie kilkanaście dni, wziął na siebie odpowiedzialność za wynik. Arcy-precyzyjną torpedą z 25 metrów pokonał Carlo Cudiciniego i wyrównał stan rywalizacji. – ZROBIŁ TO! – podpalił się komentujący tamto spotkanie John Motson. – Młody Hiszpan przywitał się z Highbury.

Pięć minut później Reyes podwyższył wynik na 2:1 i wygrał Arsenalowi tamten mecz. – Marzenia Chelsea o awansie znikają. A sen Jose Antonio Reyesa o Arsenalu dopiero się zaczyna – poetycko komentował Motson. – Thierry Henry jest królem Highbury, lecz mamy tu chyba nowego księcia!

***

Sukces Reyesa był ważny dla całej społeczności Romów z Andaluzji. Pisał o tym między innymi Antonio Burgos, hiszpański pisarz. – Cygan podpisał. Co, to nie nowina? Pewnie, że nowina, bo tym razem Cygan nie podpisał zeznań na komisariacie, tylko kontrakt z Arsenalem. Cygan nazywa się Reyes, Jose Antonio Reyes. I za podpisanie kontraktu z tym Cyganem z Utrery, krwią z krwi Perrate, Bambino i Gaspara, Arsenal musiał zapłacić kilkadziesiąt milionów euro. Dlaczego tego nie podkreślać? Zawsze piszemy w tych tłustych, medialnych tytułach: „osobnik cygańskiego pochodzenia śmiertelnie zadźgał innego osobnika”. Prawdziwym rasizmem jest to, że teraz nikt nie przedstawia Reyesa jak „osobnika cygańskiego pochodzenia”, choć Arsenal zapłacił za niego więcej, niż Real Madryt za Davida Beckhama.

Jednak już wkrótce się okazało, że przeprowadzka do Londynu oznacza nie tylko strzelanie bramek w derbach z Chelsea ku chwale Andaluzji, status „księcia Highbury” i wspinaczka na szczyt piłkarskiego Olimpu w barwach jednej z najmocniejszych wówczas drużyn Starego Kontynentu. To przede wszystkim ciężka orka na treningach, rozłąka z rodziną i twarda rywalizacja o pozycję w składzie. Wszystko to, co Reyes w Sevilli miał niejako z urzędu – bliskich pod ręką, bezinteresowną miłość kibiców i trenera, status super-gwiazdy – w Londynie trzeba było sobie wyszarpać.

Prędko wyszło na jaw, że Hiszpan nie jest wielkim specjalistą w dziedzinie „szarpania”. I głowa nie do końca nadąża w jego przypadku za utalentowanymi nogami. Nie chodzi nawet o imprezowy tryb życia, choć chłopak lubił dobrą zabawę. Był po prostu wątły – i fizycznie, i psychicznie.

Łatwo było go skaleczyć.

– Jeżeli jesteś z południa, to nawet gdy klub z północy obiecuje ci czterokrotnie wyższe zarobki, zastanawiasz się nad tym milion razy – wyznał Reyes w sierpniu 2004 roku, udzielając wywiadu brytyjskiemu Guardianowi. – Sześciu albo nawet siedmiu zawodników Arsenalu mówi po hiszpańsku, co bardzo mi pomaga. Lecz nic na to nie poradzę – tęsknię za moją rodziną. Za moim bratem, który dopiero co się ożenił. I za moim dziadkiem… Chciałbym go tu mieć ze sobą, ale ma kłopoty z sercem. Boję się, że jakakolwiek dłuższa podróż mogłaby go zabić. Dlatego podróżują do Sewilli, gdy tylko dostajemy kilka dni wolnego. Takie okazje nie zdarzają się zbyt często. Odwiedzam też wtedy świątynię Matki Boskiej Pocieszycielki. Jestem jej bezgranicznie oddany. Modlę się codziennie, o nic nie prosząc. Dziękuję po prostu za pomoc i wsparcie. Ona jest dla mnie bardzo wspaniałomyślna.

– Cały czas śledzę wyniki Sevilli w Internecie, staram się oglądać wszystkie jej mecze – dodał. – Ten klub dał mi wszystko i muszą wiedzieć, jak sobie radzi. Pomogli mi jako zawodnikowi, ale też jako człowiekowi. Gdyby nie Sevilla, nie byłoby mnie w Arsenalu.

2_GettyImages-2914456

Reyes prezentowany po przenosinach do Londynu.

– Pierwsze miesiące w Londynie były tak naprawdę okropne – wyznał Reyes. – Byłem chory. Ludzie nie mogli zrozumieć, dlaczego opuściłem Sevillę i wciąż mnie straszliwy, jak trudno będzie się zaadaptować. Początkowo im uwierzyłem – doszedłem do wniosku, że nie dam sobie rady. Dzięki Bogu, wszystko się teraz zmieniło. Czuję wsparcie klubu. Odkąd wprowadzili się do mnie rodzice i moja dziewczyna, czuję się znacznie lepiej. Przyzwyczajam się do życia poza Sewillą. Ale mój dom w Londynie urządzimy po andaluzyjsku. (…) Arsene Wenger dużo ze mną nie rozmawia, lecz czuje się jego bliskość. Czasem zwraca się do mnie po angielsku, czasem po hiszpańsku. Wydaje mi polecenia. Wie, na co mnie stać, nie musi mnie uczyć, jak mam grać.

W tym momencie dziennikarz Guardiana przypomniał Reyesowi miejską legendę z Andaluzji – historię zawodnika zwanego Villega, który zaczynał swoją przygodę z futbolem w juniorskich rocznikach Sevilli razem z Jose i ponoć był o stokroć bardziej utalentowany niż nowy nabytek Arsenalu. – Miał dwanaście albo trzynaście lat, gdy wybrano go najlepszy zawodnikiem Europy, czy coś takiego. Był fantastyczny – przyznał Hiszpan. – Jednak robił mnóstwo głupot. Za dużo imprez, za dużo alkoholu. Zboczył na złą ścieżkę i już z niej nie wrócił. Dlatego tak ważne jest, żeby mieć przy sobie rodzinę. I samemu chcieć stać się w życiu kimś.

Kolejny sezon (2004/05) – a zarazem pierwszy rozegrany od deski do deski na angielskich boiskach – udał się Reyesowi zupełnie przyzwoicie, aczkolwiek już wtedy było widać, że romans Hiszpana z Arsenalem to będzie związek burzliwy i bez specjalnej przyszłości. Sfrustrowany brakiem powołania na Euro 2004 skrzydłowy starał się z całych sił, żeby dorosnąć do pokładanych w nim nadziei.

I początkowo szło mu naprawdę nieźle. Nawet sam Brian Clough poświęcił mu kilka zdań w swojej autobiografii: – Ten młody Hiszpan, Reyes. Wyglądał tak, jak gdyby mógł w swojej karierze osiągnąć wszystko. Ekscytuje mnie na równi z Wayne’em Rooneyem.

Zaczął rozgrywki wręcz genialnie, zdobywając po bramce w pięciu kolejnych spotkaniach ligowych. Wyglądało na to, że Kanonierzy są na najlepszej drodze do obrony tytułu mistrzowskiego, gromiąc kolejnych rywali, a Thierry Henry doczeka się wreszcie bramkostrzelnego kompana w linii ataku, który na dystansie całego sezonu odciąży trochę Francuza z obowiązków typowej dziewiątki i pozwoli mu się skoncentrować nieco częściej na kreacji. – Było dla mnie marzeniem, grać u boku takiego zawodnika jak Henry – opowiadał zachwycony Reyes w rozmowie z News of the World. – Obaj lubimy strzelać gole, a o to chodzi w tym sporcie. Zostałem tu ściągnięty po to, by strzelać. Mogę to robić w każdym klubie na świecie. Mogę być partnerem Henry’ego i każdego innego zawodnika. Chcę po prostu udowadniać kibicom moją wartość.

Lecz w dziesiątej kolejce ligowych zmagań sielanka się skończyła. Manchester United pokonał londyńską ekipę 2:0, kończąc jej serię meczów bez porażki na 49 spotkaniach. Reyes pojawił się na boisku w końcówce spotkania i zdążył założyć siatkę Gary’emu Neville’owi. Doświadczony obrońca szybko dał młodu nauczkę. I wyciął go tak, że aż zatrzeszczały kości. Od tego momentu Neville i Paul Scholes nie odpuszczali już Hiszpana ani na sekundę i każdą jego akcję przerywali faulem.

Okazał się to wyjątkowo skuteczny sposób, żeby wybić Reyesowi piłkę z głowy. Sir Alex Ferguson polecił swoim podopiecznym najprostsze metody powstrzymywania błyskotliwego przeciwnika i okazały się one morderczo efektywne. Kolejni rywale Arsenalu podchwytywali ten sposób i poziom gry Jose Antonio w drugiej części sezonu znacznie spadł. Zaczęły się też kłopoty z kontuzjami, mikro-urazami. Frustracja rosła z każdym tygodniem, podobnie jak paląca tęsknota za domem, za rodzinnymi stronami. – Wiedziałem, że muszę go poturbować, żeby stracił pewność siebie – wspominał tamten mecz Neville. – Jeżeli cokolwiek w jego przypadku można było kwestionować, to jego temperament. To była jego słabość. Moim zadaniem było tę słabość wyeksponować na boisku.

Wielu kibiców do dziś wskazuje właśnie tamto spotkanie jako początek końca Reyesa w Arsenalu. Dla całego klubu był to zresztą punkt zwrotny. Philippe Auclair pisał w biografii Thierry’ego Henry’ego: – Arsenal przegrał wtedy coś więcej niż tylko jeden mecz. Na zawsze stracił impet.

– Reyes był zagadką – dowodziła z kolei Amy Lawrence w książce „Niezwyciężeni”. – Jego transfer był o tyle znaczący, że pokazywał jak silny czuł się wtedy Arsenal. Kanonierzy wzmacniali skład z pozycji siły, równocześnie wysyłając innym drużynom komunikat. Z powodzeniem udało im się wyrwać jednego z najbardziej pożądanych młodych piłkarzy w Hiszpanii. Spodziewano się jego transferu do Realu Madryt lub Barcelony, lecz Arsenal u szczytu tamtej epoki był w stanie przyciągnąć najlepszych. David Dein wspomniał, jak kibice Sevilli zablokowani drogę żeby samochód z ich chłopakiem nie mógł odjechać. Był to – w każdym znaczeniu – wielki transfer. Choć kariera Reyesa miała się później załamać i zostać wciągnięta do akt pod hasłem „rozczarowanie”.

Arsene Wenger wciąż zapewniał, że (plus/minus) 17 milionów funtów wydane na Hiszpana to złoty interes, a jego osobistą ambicją jest uczynić z byłego zawodnika Sevilli piłkarza na miarę Złotej Piłki. Jednak on sam także zaczął pomału tracić wiarę w powodzenie projektu pd tytułem „Jose Antonio Reyes”. Początkowo francuski manager był zdania, że na przystosowanie chłopaka do brytyjskich realiów będzie potrzeba sześciu miesięcy, lecz czas rozgrzewki znacznie się wydłużał, a progresu ani widu, ani słychu.

Czarę goryczy przelał… radiowy, jak to się teraz mówi, prank. Dziennikarz rozgłośni Cadena Cope zadzwonił do Reyesa i wkręcił zawodnika, udając głos Emilio Butragueno, który w tamtym czasie był dyrektorem sportowym Realu Madryt. Jose łyknął haczyk.

Piłkarz Arsenalu rozgadał się w tej rozmowie zdecydowanie za mocno. W swojej naiwności wyznał, że pragnie grać dla Królewskich, że jest niezadowolony z sytuacji w Arsenalu, że w londyńskim klubie otaczają go „źli ludzie”. Trudno było odbudować reputację wewnątrz szatni po takiej wpadce. Na domiar wszystkiego bardzo kłopotliwego… komplementu udzielił Reyesowi sam Luis Aragones. Hiszpański selekcjoner stwierdził podczas nagranego z ukrycia treningu reprezentacji Hiszpanii, że Jose może być zdecydowanie lepszym zawodnikiem niż Thierry Henry, tylko musi zapracować sobie na prawdziwą szansę. Aragones ubrał jednak tę myśl – ujmując eufemistycznie – w dość kontrowersyjne słowa.

Ponoć francuski napastnik od tamtego momentu miał podchodzić do Reyesa z pewną rezerwą. Obaj panowie dementowali te plotki, a Hiszpan przyznał nawet, że Vieira i Henry potraktowali go jak syna. Lecz – jak w dowcipie – niesmak pozostał.

Nie chodziło oczywiście o samą pochwałę, ale o jej formę. Aragones chciał zmobilizować Reyesa do wytężonej pracy i krzyknął do niego z furią: – Powiedz do tego czarnego gówna, że jesteś od niego o wiele lepszy. Przekaż mu to ode mnie. Musisz w siebie uwierzyć. Jesteś lepszy, niż to czarne gówno.

Aragones usprawiedliwiał się później z właściwą sobie gracją słonia w składzie porcelany, kompletnie nie kumając, o co chodzi z całą tą awanturą związaną z jego rzekomym rasizmem: – Jedyne co zrobiłem, to zmotywowałem Cygana mówiąc mu, że jest o wiele lepszy niż tamten czarny. Czuję się jak ofiara medialnego linczu. Chciałem zmotywować Reyesa, porównują go z Henrym. Chciałem, żeby dostrzegł, iż jest od niego lepszy. Nie użyłem terminu „czarny” w rasistowskim kontekście.

MEqu8dhwldNlwbFfdWr0a6

Aragones motywuje Reyesa.

Reyes wpadł w spiralę takich niefortunnych zdarzeń, które raz po raz torpedowały jego pozycję w londyńskim klubie. Już się z niej nie wykaraskał.

– Reyes mimo wszystko odegrał bardzo ważną rolę w zespole – pisała Lawrence. – Kiedy inni piłkarze byli psychicznie i fizycznie zmęczeni, on się pojawiał i strzelał kluczowe gole, pozwalając podtrzymać serię spotkań bez porażki. Lauren, podobnie jak Reyes dorastający w Sewilli, próbował być dla młodszego kolegi kimś na kształt mentora. Ale przystosowanie się do nowego otoczenia okazało się dla Andaluzyjczyka na dłuższą metę niemal niemożliwe.

– Pamiętam rozmowę ze skautem Steve’em Rowleyem, zanim kupiliśmy Jose. Powiedziałem mu: „Musicie go ściągnąć samego. Nie sprowadzajcie rodziny” – opowiadał kameruński zawodnik, który zbiegiem okoliczności piłkarską karierę rozkręcał w klubiku z Utrety, a potem w rezerwach Sevilli. – Jeżeli mogę być szczery – w jego przypadku chodziło przede wszystkim o to, że rodzina hamowała jego piłkarski rozwój. To jeden z tych gości, których trzeba zostawić w spokoju, zabrać go spod opiekuńczych skrzydeł bliskich. Zresztą – da się to przenieść także na boisko. To fantastyczny zawodnik, ale nie potrafił osiągnąć równej formy, ponieważ miał nadopiekuńczych rodziców. Rzut oka i było widać, że jest niesamowity. Pojawiał się na murawie i znikał, poruszał się jak zawodnik z najwyższej półki. Mentalnie okazał się jednak za słaby.

Patrick Vieira nie doszukiwał się tak wielkiej filozofii: – Ależ to był piłkarz! Premier League nie była dla niego. Potrzebował słońca. Miejsca, w którym będzie mógł cały rok chodzić w krótkich spodenkach.

***

Saga upragnionych przenosin Hiszpana do Madrytu ciągnęła się prawie tak długo, jak telenowela z powrotem Cesca Fabregasa do Barcelony. Ostatecznie Arsenal dogadał się z Królewskimi na wypożyczenie skrzydłowego (czy też napastnika, Reyesa wykorzystywano w różnych wariantach taktycznych) przed sezonem 2006/07. Co było o tyle zaskakujące, że jeszcze rok wcześniej Jose Antonio podpisał z Kanonierami nowy, sześcioletni (!) kontrakt.

Wiara w jego możliwości kurczyła się w zaskakująco szybkim tempie.

W 2006 roku Reyes nie był już zresztą transferowym celem numer jeden dla Los Blancos. Przyjęto go na Estadio Santiago Bernabeu ciepło, ale bez szczególnego entuzjazmu. Kibice Realu liczyli, że nowy prezes, zgodnie z przedwyborczymi obietnicami, wyłowi grubsze ryby z transferowego stawu. Kaka, Cristiano Ronaldo, Arjen Robben, nawet Cesc Fabregas – to byli piłkarze, których akcje stały w tamtym czasie znacznie wyżej niż akcje Reyesa. Fabio Capello nigdy nie był wielkim admiratorem ofensywnych talentów Jose. Włoski strateg wyżej sobie cenił zawodników nawet nieco mniej błyskotliwych, lecz skorych do ciężkiej harówki na boisku. Reyes był natomiast piłkarzem, który zawsze chciał się koncentrować w stu procentach na atakowaniu bramki przeciwnika. Powroty do obrony zostawiał innym, a to na pewnym poziomie niedopuszczalne. Zwłaszcza u Capello.

Niemniej – Hiszpan był pełen pozytywnej energii. W finale Ligi Mistrzów z 2006 roku Wenger dał mu tylko kilka minut w samej końcówce spotkania. Reyes nie mógł tego przeboleć i marzył o tym, że w Realu uda mu się sięgnąć po najcenniejsze trofeum, pełniąc ważną rolę w drużynie. – Grałem praktycznie we wszystkich meczach przez całą drogę do finału Champions League, żeby na końcu usiąść na ławce. To był potężny cios. Opuściłem jeden z najważniejszych meczów w mojej karierze i trudno mi to zaakceptować – opowiadał Reyes.

– Ogólnie, nie wszystko w Arsenalu dobrze dla mnie zagrało. Ja i moja rodzina nie zaadaptowaliśmy się do życia poza Hiszpanią. Anglia jest trudna. Pogoda, język – nie jest łatwo się dostosować. Moja rodzina jest dla mnie bardzo ważna, a nie była szczęśliwa w Londynie. Wiedziałem, że nie chcą tam mieszkać na stałe. Po powrocie do kraju będą zadowoleni. A ja mam rok, żeby do siebie tu wszystkich przekonać. Nie chcę nawet myśleć o tym, że będę musiał kiedykolwiek wrócić do Londynu. (…) Będę szczęśliwy, gdziekolwiek wystawi mnie trener. Przyjechałem tu, by walczyć o moje miejsce w składzie. Nie interesuje mnie konkurencja. Jeżeli moim rywalem do wyjściowej jedenastki będzie Raul – wchodzę w to – dodał Hiszpan.

Screenshot_2019-06-05 Cup finals and title deciders - the biggest games of Jose Antonio Reyes' career Goal com

Właściwie to wszyscy by już zapewne dawno zapomnieli, że Reyes w Realu kiedykolwiek grał. To przecież piłkarz jednoznacznie kojarzący się z Sevillą, do której wrócił w 2012 roku, sięgając z klubem trzykrotnie po Ligę Europy. Dwa razy zatriumfował też w tych rozgrywkach jako zawodnik Atletico Madryt. A jednak – to pamiętny mecz z Mallorcą, od którego zaczęła się cała opowieść, trzeba chyba wskazać jako opus magnum hiszpańskiego super-talentu, zwanego w swoim czasie La Perla.

Nawet nie z uwagi na jakieś szczególe popisy na boisku, ale ciężar gatunkowy spotkania. Znacznie potężniejszy niż finał LE.

Sezon 2006/2007 w ogóle był dla Królewskich dość niezwykły. Drużyna grała często niezbyt atrakcyjną piłkę, przez co na głowę Capello właściwie przez całą kampanię sypały się gromy. Jednak trzeba przyznać, że madrycka ekipa niedostatek wrażeń – nazwijmy to – artystycznych nadrabiała wyjątkowym ładunkiem emocjonalnym, dokonując w lidze jednej remontady za drugą.

Aż w końcu – korzystając z potknięć Barcelony i Sevilli – udało im się doczłapać do finału rozgrywek na fotelu lidera. Wystarczyło jeszcze tylko ograć Mallorcę i można odpalać fajerwerki. Trzydzieste mistrzostwo Hiszpanii w dziejach klubu było na wyciągnięcie ręki. Lecz przeciwnicy nie mieli zamiaru ułatwiać Realowi zadania. Mallorca słynęła w tamtym czasie jako ekipa, która lubi i potrafi uprzykrzać życie faworytom. A szczególnie uparła się na dokuczanie ekipie Los Blancos. Kiedy po siedemnastu minutach decydującego o losach tytułu meczu Fernando Varela wyprowadził gości na prowadzenie, kibice zgromadzeni na Estadio Santiago Bernabeu już wiedzieli, że szykuje się długi wieczór. Tym bardziej, że równolegle Barcelona za sprawą Messiego i Ronaldinho robiła marmoladę z Gimnasticu Tarragona.

Real dominował, lecz do przerwy utrzymywał się wynik 0:1. Mistrzostwo zaczęło dryfować w stronę Camp Nou, a goście na domiar złego też kreowali sobie dogodne sytuacje i śmierdziało momentami nawet wynikiem 0:2.

Jako się jednak rzekło – w 66 minucie gry Fabio Capello dokonał ostatniej zmiany, a na boisku pojawił się Jose Antonio Reyes. Po dwóch minutach trybuny oszalały, bo wynik na stadionowym zegarze zmienił się na 1:1. Potem Hiszpan ustalił jeszcze rezultat spotkania na 3:1. Przesądził o losach tytułu. Dokonał tego, czego nie potrafili zrobić Raul, Beckham czy Guti. I liczył, że uczucia, jakie żywił od lat względem Realu zostaną wreszcie odwzajemnione. – Mam tylko nadzieję, że to nie są moje ostatnie gole dla Realu Madryt. Może to, co się dzisiaj wydarzyło przekona jednak władze klubu, że warto mnie zatrzymać.

Sentymentów jednak nie było. Real Madryt oferował za wykup Reyesa sześć milionów euro, Arsenal uparł się przy dziesięciu. A jeżeli sprawa transferu na tym poziomie finansowym rozbija się o cztery bańki, to nietrudno się domyślić, iż kupujący nie jest jakoś strasznie mocno chętny na ściągnięcie do siebie danego zawodnika.

Krótko mówiąc – gdyby Real chciał, to by Hiszpana do siebie na dłużej ściągnął. Ale nie chciał. Arsenal też nie chciał już Reyesa i powiedziano mu o tym wprost.

Być może dlatego, że Reyes nigdy tak naprawdę piłkarsko nie dojrzał, tak jak choćby Cristiano Ronaldo, do którego go w końcu przestano porównywać, bo nie miało to już najmniejszego sensu. Hiszpan za długo pozostawał tym samym, naiwnym dzieciakiem, który na boisku chce podejmować ryzyko w każdej akcji. I zawsze widzi szansę, żeby zaangażować się w drybling, nawet jeżeli do ogrania ma nie jednego, nie dwóch, a trzech lub nawet czterech obrońców. Trzymanie tak nieodpowiedzialnego zawodnika w zespole to po prostu spore ryzyko, na które nie każdy trener może sobie pozwolić. Zwłaszcza jeżeli mówimy o zespołach, których ambicją są triumfy na krajowej i europejskiej arenie.

Jose był piłkarzem starej daty. Z dużą dozą podejrzliwości zerkał na super-profesjonalnych partnerów z zespołu. Sam czerpał z życia garściami, tryskał radością i spontanicznie cieszył się codziennością. – Dzisiejsi gracze wiele czasu spędzają na siłowni. Są silniejsi niż niektórzy kulturyści. A ja myślę, że do gry w piłkę trzeba mieć zdrowy rozsądek  i sprawne stopy. Brzuchem nie kopie się futbolówki. Ja czasami przed spotkaniem zjadam pizzę. Mam sporo przesądów, to jeden z nich. Gdy coś dobrze działa, staram się to robić co tydzień.

Reyes po odtrąceniu przez Real ostatecznie pozostał jednak w stolicy Hiszpanii, trafił do Atletico. Jego początki były beznadziejne – nie zdobył żadnego gola w 26 spotkaniach sezonu 2007/08. Wydawało się, że zawodnik w wieku ledwie 25 lat wyleci z europejskiego topu, zamiast walczyć o indywidualne laury i zdobywać piłkarskie szczyty. – Podstawą jest wiara trenera i to, czy on potrafi tę wiarę okazać – żalił się Jose w rozmowie z Evening Standard. – Zawodnicy tacy jak ja wychodzą na boisko i ryzykują naprawdę solidne okopanie. Niektórzy kibice Atletico na początku tego nie doceniali, bo widzieli we mnie tylko byłego piłkarza Realu Madryt. Ale nigdy nie może zapominać o tym, że fundamentem futbolu są zawodnicy. Zawodnicy, którzy wychodzą na boisko, grają, bawią kibiców. Nie tylko ci, którzy starają się zmasakrować rywala, bo on próbuje zrobić coś fajnego z piłką przy nodze.

Pomogło mu wypożyczenie do Benfiki. Tam Reyes odbudował pewność siebie pod czujnym okiem Quique Sancheza Floresa, którą później przełożył następnie na znakomite występy w barwach Atletico (też u Floresa) i w Sevilli. Wraz z wiekiem i kolejnymi kontuzjami zaczął zatracać – od pewnego momentu dość gwałtownie – swoje walory szybkościowe, którymi na starcie XXI wieku podbijał boiska La Liga. Jednak dla odmiany na przestrzeni całej swojej kariery zdołał wreszcie wzmocnić się psychicznie. Wciąż mógł irytować głupimi stratami, ale w stolicy Andaluzji wybaczano mu wszystko.

Betis ma Joaquina, Sevilla miała Reyesa.

Jose stał się zresztą w pewnym sensie specjalistą od wielkich meczów, notując kluczowe asysty i bramki właśnie wtedy, gdy jego drużyna szczególnie tego potrzebowała. Miał do tego smykałkę od zawsze, stąd właściwie w każdym ze swoich klubów zanotował chociaż jedno takie trafienie, o którymi kibice nigdy nie zapomną. – Gdy byłem dzieckiem, marzyłem o tym, żeby zdobyć jakieś trofeum w barwach Sevilli – opowiadał po triumfie w Lidze Europy w 2014 roku. – To najprzyjemniejsze uczucie jakie można sobie wyobrazić – zdobycie tytułu. Czujesz w sercu coś wyjątkowego. Masz świadomość, że wykonałeś swoją pacę jak należy. Widzisz przy okazji radość kibiców. We wszystkich moich klubach radziłem sobie nieźle, w każdym coś wygrywałem. Lecz Sevilla… To jest dla mnie wyjątkowe miejsce.

Joie Jose Antonio REYES - 27.08.2010 - Inter Milan / Atletico Madrid - Supercoupe d'Europe - Monaco Photo : Xavier Grimaldi / Icon Sport/NEWSPIX.PL SUPERPUCHAR EUROPY PUCHAR PILKA NOZNA INTER MEDIOLAN vs ATLETICO MADRYT POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Reyes w barwach Atletico.

Karierę kończył w drugoligowej Extremadurze, wcześniej notując też epizodzik w lidze chińskiej, Espanyolu i Cordobie. Chciał odwiesić buty na kołku w Sevilli, odrzucając po drodze mnóstwo ofert z Turcji, Stanów Zjednoczonych i Rosji. Lecz w 2016 wygasł jego kontrakt z klubem i  zabrakło już dla niego miejsca w zespole, a on wciąż czuł się na siłach, by coś w futbolu zwojować. Nie chciał kończyć kariery. Zaczął więc szukać szczęścia w innych klubach, niezmiennie ciesząc się miłością na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Łącznie dla Los Rojiblancos zagrał (wg licznika Transfermarkt) 242 razy, notując 37 goli. Legendarny niemalże jest jego bilans w Gran Derbi. Przeciwko Betisowi Reyes wystąpił w barwach Sevilli aż trzynaście razy, przegrywając ledwie jeden mecz. Absolutna dominacja, której najsłynniejszym przejawem był triumf 5:1 w listopadzie 2012 roku.

Co ciekawe – Hiszpan prawie w ogóle nie zdobywał bramek głową. Ba, nawet nie składał się do uderzeń z główki. Ponoć kiedyś jeden z partnerów zwrócił mu na to uwagę na treningu, jeszcze za czasów Arsenalu. W szesnastkę trafiło dośrodkowanie, a Reyes – zamiast wyskoczyć do główki – złożył się do zupełnie karkołomnego strzału przewrotką. Cała próbą zakończyła się fiaskiem, a futbolówka wylądowała poza boiskiem.

– Trzeba było uderzać głową – burknął któryś z zawodników Arsenalu.

– Głowa służy do myślenia – pouczył go Jose według relacji przytoczonej w książce „Thierry Henry. The amazing life of the greatest footballer on earth”.

Znaczenie Reyesa dla Sevilli najlepiej podsumował chyba Jesus Navas, który na starszym koledze się wzorował i traktował go od dziecka jako największego idola. – Reyes był po prostu fenomenem. Stał się moim idolem od pierwszego wejrzenia.

Choć pełni swojego potencjału Hiszpan bez wątpienia nie zrealizował – przynajmniej mając w pamięci huczne zapowiedzi jego niezwykłego talentu i błyskotliwe początki w Sevilli – trzeba przyznać, że osiągnął mnóstwo, skompletował gablotę pełną trofeów. Zabrakło mu w zasadzie tylko sukcesu z reprezentacją, bo Aragones nie zabrał go na Euro 2008, które hiszpańska kadra spuentowała złotym medalem.

Screenshot_2019-06-05 José Antonio Reyes - Wikipedia

Poza tym – pełna gablota.
***

Zginął 1 czerwca 2019 roku, w wieku 35 lat. Pogrzeb odbył się w jego rodzinnym mieście, gdzie pożegnano go jak króla.

Jak streszcza Wprost: „Auto prowadzone przez 35-latka wypadło z drogi nieopodal miejscowości Alcala de Guadaira i spłonęło. Wskazówka na liczniku wskazywała ponad 230 km/h, a lokalne media donoszą o wstępnych przyczynach wypadku. Jak podaje „Mundo Deportivo”, w trakcie jazdy pękła opona w należącym do piłkarza Mercedesie Brabusie. Reyes posiadał kilka aut, a wspomniany model nie był jego pierwszym wyborem. Ostatnio miał jeździć nim kilka miesięcy temu, a zanim znowu wsiadł za kierownicą, nie sprawdził jego stanu technicznego. Ciśnienie w oponach było niewystarczające, co prawdopodobnie doprowadziło do pęknięcia. Wówczas samochód uderzył w bariery oddzielające jezdnię od pobocza, dachował oraz stanął w płomieniach”.

Można pokusić się o dość brutalną metaforę – Reyes zginął tak, jak grał. Bardzo szybko i, niestety, cholernie nieodpowiedzialnie. Lekkomyślnie. Wraz z nim życie stracił jego 23-letni kuzyn, natomiast trzeci pasażer, także członek rodziny Reyesa, walczy o życie w szpitalu, dotkliwie poparzony. Podobno próbował ratować swoich przyjaciół. I cała ta niewyobrażalna tragedia dlatego, że kierowca miał zbyt ciężką stopę. Okropne.

Jose osierocił trójkę dzieci. Jednego z jego synów, od niedawna zawodnika Realu Madryt, weźmie pod skrzydła… Florentino Perez. Ten sam, któremu nie udało się ściągnąć skrzydłowego na Estadio Santiago Bernabeu na wczesnym etapie jego kariery. Syn dostanie szansę, by zaistnieć w ekipie Królewskich. – Prezes Realu jest niesamowity, powiedział mi: „o nic się nie martw, zaopiekuję się nim, dopóki nie ukończy 18 lat”. Postanowiłem o tym opowiedzieć, podkreślić ten gest człowieczeństwa ze strony prezesa Realu – wyznał Cristobal Soria, dziennikarz El Chiringuito.

107211304_reyes1

Ceremonia pogrzebowa.

Zawodnika z rozczuleniem wspominają jego byli koledzy. Przede wszystkim Cesc Fabregas, który właśnie pod opiekuńczymi skrzydłami Hiszpana aklimatyzował się w Arsenalu jako nastolatek.

– To był mój pierwszy wielki przyjaciel w profesjonalnej karierze, mój współlokator, który zawsze chciał spać przy włączonej klimatyzacji – nawet przy -10 stopniach – napisał Cesc, a przetłumaczył portal eurosport.tvn24.pl – Również skromny facet, zawsze uśmiechnięty. Świetny piłkarz i człowiek. Nie mogłem obudzić się dzisiaj w gorszy sposób. Nigdy nie zapomnę, gdy Ty i Twoja rodzina przyjęliście mnie podczas moich pierwszych świąt Bożego Narodzenia w Anglii, gdy miałem 16 lat i byłem samotny. Nigdy też nie zapomnę naszych meczów piłką tenisową na siłowni. Nasza współpraca na boisku również była wyjątkowa. Zawsze powtarzałem, że byłeś jednym z największych talentów. Dwa dni temu wspominałem o Tobie w jednym z wywiadów. Może to znak, żeby Cię zapamiętać, mój wielki przyjacielu. Zawsze pozostaniesz w naszych sercach. Spoczywaj w pokoju. Bardzo Cię kocha.

Atmosferę żałoby zakłócił jednak Santiago Canizares, przed laty świetny bramkarz: – Tak wyraźne przekroczenie prędkości jest naganne. W wypadku była też inna ofiara. Reyes nie zasłużył na hołd jak bohater. Oczywiście żałuję tego, co się stało i modlę się za jego duszę.

I – niestety – trudno chyba nie zgodzić się z tym ostatnim. W gruncie rzeczy wspaniała, choć mocno zagmatwana historia kariery i życia Jose Antonio Reyesa zasługiwała na inne zakończenie.

Michał Kołkowski

fot. newspix.pl

Weszło
20.01.2022

Wisła w świecie ofert, które spadają z nieba

Przyszedł pół roku temu, niczego spektakularnego nie zdziałał, nie był szalenie perspektywiczny (25 lat), a odchodzi za lepsze pieniądze niż Joel Valencia (wybrany najlepszym piłkarzem ligi), Karol Świderski (dziś reprezentant), Robert Gumny (jedna z perełek renomowanej akademii Lecha) czy Bartosz Bereszyński (ograny na polskich boiskach). Aschraf el Mahdioui, który przenosi się do Al-Taawon za około […]
20.01.2022
Ekstraklasa
20.01.2022

„W Czechach pisali o mnie: Michal Doleżal. Nie wiedziałem, o co chodzi!”

Zagłębie Lubin zdecydowało, że ich celem transferowym na zimę będzie sprowadzenie napastnika. I tak na Dolny Śląsk trafił Martin Doleżal, jeden z najlepszych strzelców w historii czeskiej ekstraklasy. 31-latek opowiada nam o swoim pierwszym zagranicznym wyjeździe, o reprezentacji kraju, FK Jablonec czy o myleniu go z Michalem Doleżalem, trenerem polskiej kadry skoczków. Jak to jest, […]
20.01.2022
Brama dnia
20.01.2022

Jermain Defoe kontra Dejan Stanković | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejną odsłonę „Bramy dnia”. Dzisiaj cofniemy się do 2002 roku i odwiedzimy angielskie oraz włoskie boiska. JERMAIN DEFOE VS CHELSEA (20.01.2002) Dokładnie dwadzieścia lat temu Chelsea zmiażdżyła 5:1 West Ham w derbach Londynu. Gola na otarcie łez dla „Młotów” zdobył Jermain Defoe i trzeba angielskiemu snajperowi oddać, że efektownie zabawił się z defensorem […]
20.01.2022
Inne sporty
20.01.2022

Świątek w trzeciej rundzie Australian Open. Pozostali Polacy odpadli

Hubert Hurkacz sprawił wczoraj – nam i sobie – niemiłą niespodziankę, ale Iga Świątek nie poszła w jego ślady. Jedno trzeba Polce przyznać – od momentu, gdy wygrała French Open w 2020 roku, trzyma solidny poziom w turniejach wielkoszlemowych. Dzisiaj nie dała szans Rebecce Peterson (6:2, 6:2) i awansowała do 3. rundy Australian Open. Inna […]
20.01.2022
Weszło
20.01.2022

Bartoszek: – Zmiana stylu gry Wisły Płock jest diametralna

Trener Wisły Płock Maciej Bartoszek zdradził ile tak naprawdę razy w tym sezonie czuł, że może zostać zwolniony. Porozmawialiśmy też o postawie większości jego zawodników jesienią. Szkoleniowiec wyjawił również, kto może odejść z klubu. Wyjaśni się także kilka innych kwestii. Czy klub prowadzi rozmowy z Jakubem Rzeźniczakiem na temat nowej umowy? Czy 16-letni Tomasz Walczak […]
20.01.2022
Prasówka
20.01.2022

PRASA. Teraz to Szewczenko jest faworytem Kuleszy

Przedłużający się wybór nowego selekcjonera to główny temat czwartkowej prasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Adam Nawałka odesłany na ławkę rezerwowych. Prezes PZPN walczy o gwiazdę ukraińskiej piłki. We wtorek, z każdą kolejną godziną stawało się coraz bardziej pewne, że 19 stycznia nie przyniesie rozwiązania zagadki, na którą odpowiedź kibice chcą poznać od 29 grudnia. Kiedy Paulo Sousa […]
20.01.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
10.01.2022

Siła Early Payout – właśnie dlatego warto grać w Fuksiarzu

Za nami bardzo fajny weekend w europejskiej piłce. Tak fajny, że nawet tęsknota za ekstraklasową kopaninką aż tak mocno nam nie doskwierała. A już szczególnie udane były to dni dla wielu graczy, którzy korzystają z oferty naszych kumpli z Fuksiarza. Z jednej strony przeżyli sportowe emocje, a z drugiej dzięki promocji Early Payout zazieleniły im […]
10.01.2022
Weszło
01.01.2022

Emocje Premier League z ograniczonym ryzykiem. Wystrzałowa promocja Fuksiarza!

W ostatnich dniach żyjemy serialem, w którym główną rolę odgrywa Paulo Sousa, ale czasami odrywamy się od niego po to, by zobaczyć trochę prawdziwej piłki. W obecnym okresie tradycyjnie zapewniają ją drużyny Premier League, a Fuksiarz postanowił jeszcze mocniej podkręcić temperaturę, która towarzyszy poczynaniom graczy na angielskich boiskach. Nasi kumple przygotowali wyjątkową promocję, dzięki której […]
01.01.2022
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
08.12.2021

Dublet Lewandowskiego i wygrana Atalanty? Prawie pięć stów ze 100 złotych

Dziś poznamy ostatnie rozstrzygnięcia w fazie grupowej Champions League. W niektórych grupach wiele rzeczy jest już jasnych, ale w niektórych los poszczególnych drużyn zostanie przyklepany dopiero wieczorem. A takie mecze to nie tylko okazja, by trochę się rozerwać, obserwując piłkarskie zmagania, ale też szansa, by coś zarobić. Dziś mamy dla was propozycję, dzięki której w […]
08.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
07.12.2021

Liga Mistrzów w Fuksiarzu. Czy ze 100 zrobimy blisko 500?

Ostatnie łowy były naprawdę udane. Sugerowany przez nas kupon był w pełni trafiony i jeśli ktoś nas posłuchał, to pomnożył stówę i zgarnął 356 złotych. Wtedy wszedł nam Raków, Legia i Liverpool, które wygenerowały łączny kurs 4,05. Dziś – jak się przekonacie – idziemy o krok dalej. Wchodzimy bowiem w ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów, a […]
07.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
03.12.2021

Sprawdźmy, postawmy: Lens powalczy z PSG, Haaland zmierzy się z „Lewym”

Jak co piątek zapraszamy was na kolejny odcinek cyklu „Sprawdźmy, postawmy”. Przejrzeliśmy weekendową ofertę naszych kumpli z Fuksiarza i zmontowaliśmy z myślą o was przykładowy kupon. Jest kilka obiecujących okazji. Tradycyjnie unikamy typowania na nos – szukamy raczej pewnych tendencji, serii, prawidłowości i właśnie w nich upatrujemy szans na zarobek. RC LENS – PARIS SAINT-GERMAIN: […]
03.12.2021
Fuksiarz Zakłady bukmacherskie
01.12.2021

Postaw stówkę na Raków, Legię i Liverpool i zgarnij ponad 350 złotych

Mecze w środku tygodnia – zwyczajowo, Liga Mistrzów. Dzisiaj jest jednak inaczej. Dzisiaj gra kilka europejskich lig, dzisiaj mamy Puchar Polski. A to zawsze jest dobra okazja do tego, by ograć bukmachera. My postaramy się wam w tym pomóc – przygotowaliśmy trzy zdarzenia, które wyglądają naprawdę sensownie. Skupiamy się na naszym polskim poletku – Fuksiarz […]
01.12.2021
Weszło
05.01.2022

Top 10 pozytywnych zaskoczeń na półmetku sezonu La Liga

Za nami połowa sezonu La Liga, a więc nastąpił odpowiedni czas na pierwsze podsumowania. Jednym z nich jest wyróżnienie zawodników, którzy z różnych względów w ostatnich miesiącach zaskoczyli nas pozytywnie. W tym rankingu znalazło się miejsce zarówno dla postaci znanych szerszej publiczności, jak i piłkarzy, których tylko hardcorowy fan ligi hiszpańskiej rozpoznałby na ulicy. 10 […]
05.01.2022
Weszło
03.01.2022

Na imię im było 4, czyli o Sevilli, hiszpańskiej wersji Arsenalu

W poprzednim sezonie La Liga Sevilla zrobiła coś fantastycznego. Nie dość, że wykręciła rekordową dla siebie liczbę punktów, to jeszcze w finałowym etapie rozgrywek zabrakło jej tylko dwóch oczek do wskoczenia na pudło. Ba, gdyby nie mała zadyszka na wiosnę, może nawet kwestia wicemistrzostwa byłaby w zasięgu. W każdym razie rozdział, jaki pisze ten klub […]
03.01.2022
Weszło
01.01.2022

Barcelona i Dembele – niepotrzebna zabawa w kotka i myszkę

Od dłuższego czasu nikt w obozie Barcelony nie ukrywał, że przedłużenie kontraktu z Dembele to jeden z priorytetów w kontekście budowania kadry na lata. Nawet mimo faktu, że czas nie grał na korzyść Francuza. Kontuzja goniła kontuzję, liczby nie były przekonujące, ogółem rozwoju brak. Ale Xavi chciał na 24-latka postawić, zrobić z niego najlepszego skrzydłowego […]
01.01.2022
La Liga
31.12.2021

Rozdajemy nagrody za 2021 dla najlepszych w lidze hiszpańskiej

Dziś kończy się intensywny rok na hiszpańskich boiskach, więc pora na podsumowanie i wybór najlepszych z najlepszych w różnych kategoriach. Najgorszych odpuściłem – wystarczy negatywnych komunikatów napływających z każdej strony. Skupmy się na tym, co było dobre. W ostatnich dwunastu miesiącach działo się naprawdę wiele. Zmienił się nieco układ sił, niektóre zespoły niespodziewanie zaczęły zagrażać […]
31.12.2021
Weszło
21.12.2021

W Barcelonie narodził się kolejny „Golden Boy”

Nie tak dawno temu Barcelona zrobiła złoty interes, pozyskując Pedriego z Las Palmas. Od jego debiutu w stolicy Katalonii minął ponad rok. W tym czasie ten nastolatek zrobił furorę i zagrał niebywale długi sezon z wisienką na torcie w postaci nagrody „Golden Boy” za rok 2021. Wcześniej, jeszcze za kadencji Ernesto Valverde, światu objawił się […]
21.12.2021
Hiszpania
10.12.2021

12 rzeczy związanych występami hiszpańskich drużyn w fazie grupowej Ligi Mistrzów 21/22

Streszczenia i inne pigułki wiedzy są dość przystępną formą relacji wydarzeń. Jeśli lubiliście krótsze formy, to w tym podsumowaniu znajdziecie coś dla siebie. Specjalnie dla was przygotowaliśmy listę najciekawszych wydarzeń związanych z występami hiszpańskich drużyn w tej edycji Ligi Mistrzów. Karne przeciwko Sevilli Rzadko się zdarza, że przeciwko jednemu zespołowi w fazie grupowej sędziowie odgwizdują […]
10.12.2021
Weszło
18.01.2022

Czy Courtois to po flamandzku „skała”? Jeśli nie, powinni to zmienić

W ostatnich sezonach hiszpańskiej Primera Division mówiło się przede wszystkim o rywalizacji wielkiej trójki. W drugiej kolejności o piłkarzach zdobywających hurtowo gole, ale o korespondencyjnym pojedynku bramkarzy było dość cicho. Pozycja bramkarza nie grzeje tak kibiców, ale to od nich w dużej mierze zależy wynik spotkania. Ileż to było już spotkań, w których dzięki postawie […]
18.01.2022
La Liga
18.01.2022

Powoli dobiega końca era Luisa Suareza w Atletico

Długość kariery piłkarza zależy od wielu czynników. Kilkutygodniowy dołek nie oznacza, że nie nastąpi nagłe odbicie. W tej kwestii nie ma jednego schematu. Piłkarze podobnie jak maszyny się zużywają. Nie da się przeciągać karier w nieskończoność. Z czasem zawodnik musi zdać sobie sprawę z tego, że powinien już nieco zwolnić, dać ciału odpocząć. Zejść piętro […]
18.01.2022
Weszło
17.01.2022

Uczcie się na cudzych błędach. Joao Felix w pułapce cholismo i zdrowia

Cholo Simeone doświadcza rocznie jakichś czterdziestu milionów euro zmartwień. Weźmy takiego Joao Felix. Transfer portugalskiego Golden Boya z 2019 roku miał sprawić, że Atletico Madryt wejdzie na nowy poziom i pokazać, że jest w stanie podbierać rywalom największe talenty bez względu na cenę. Oczekiwano efektu wow, a można odnieść wrażenie, że trener i piłkarz duszą […]
17.01.2022
La Liga
16.01.2022

Królewscy z pierwszym trofeum w 2022. Modrić i Benzema przesądzili o losach meczu

Finał Superpucharu Hiszpanii był pierwszą okazją dla hiszpańskich drużyn do zdobycia trofeum w 2022 roku. Miniturniej rozgrywany w Arabii Saudyjskiej stał na wysokim poziomie. W finale Athletic podejmował Real Madryt. Królewscy mieli więcej czasu na odpoczynek po półfinałach, ale z drugiej strony piłkarze z Kraju Basków rozegrali w tym sezonie o sześć spotkań mniej. W […]
16.01.2022
Weszło
16.01.2022

Na Zachodzie sobie poradzili? Na pewno nie w Sewilli

We wczorajszych derbach Sewilli zobaczyliśmy bramki pięknej urody, jednak nie to było najważniejsze. Wszelkie dobre wrażenia zostały zepchnięte na drugi plan. Wszystko przez zachowanie jednego z kibiców Realu Betis, który postanowił rzucić rurkę PCV w stronę piłkarza Sevilli. Joan Jordan został trafiony w głowę, poczuł się źle, a mecz został przerwany. Nakreślmy okoliczności. Betis był […]
16.01.2022
La Liga
14.01.2022

Czy Valencię stać na powrót do europejskich pucharów?

Valencia pod wpływem szkodliwej polityki Petera Lima została wpędzona przeciętność. Zmiany trenerów, osłabianie kadry i polityka cięć budżetowych po przehulaniu dużych kwot to tylko kilka aspektów, które przyniosły opłakane skutki. Pat organizacyjny trwa, ale przed sezonem zatrudniono trenera, który miał poskładać wrak i odwrócić uwagę od gabinetów. Josep Bordalas, gdy stał przy oknie, rozmyślał o […]
14.01.2022
Weszło
19.01.2022

Problem goni problem. Kłopoty Thomasa Tuchela

Na Stamford Bridge cykl pracy trenera od wielu lat jest bardzo podobny. Dostaje on posadę, względnie szybko wstawia coś do gabloty, przychodzi kryzys i już gotowy jest jego następca. Thomas Tuchel dwa pierwsze punkty tej wyliczanki ma już za sobą, a obecnie znajduje się w kulminacyjnym momencie tego najmniej przyjemnego fragmentu. Grudzień i styczeń okazały […]
19.01.2022
Premier League
18.01.2022

Przeciętne wyniki, kiepski styl. Magia Rangnicka na razie nie działa

Ralf Rangnick zdążył poprowadzić Manchester United w ośmiu spotkaniach, a wokół jego pracy na Old Trafford już pojawiają się pierwsze znaki zapytania. Wprawdzie „Czerwone Diabły” pod wodzą Niemca przegrały jak dotąd tylko raz, ale zupełnie nie zachwycają stylem gry – dość powiedzieć, że tylko w dwóch meczach udało im się zdobyć więcej niż jednego gola. […]
18.01.2022
Weszło
18.01.2022

Nie tylko PZPN szuka trenera. Kogo weźmie Everton?

Nowego menedżera szuka klub, który jako jeden z zaledwie sześciu nigdy nie spadł z Premier League, a jego poprzednimi szkoleniowcami byli Carlo Ancelotti i Rafael Benitez. Taka wizytówka może jednak powodować uznanie niewspółmierne do panującej w nim sytuacji. Chodzi przecież o Everton, który ostatnie trofeum wygrał w sezonie 1995/96. Nikt nie może jednak odebrać klubowi […]
18.01.2022
Weszło
16.01.2022

West Ham odbiera punkty najlepszym, a potem traci je z Leeds

Do awansu do Ligi Mistrzów nie wystarczą zwycięstwa nad Liverpoolem, Chelsea i Tottenhamem. Za takie zbiera się poklask, ale punkty trzeba gromadzić też na Burnley, Southampton czy Leeds United. West Ham kolejny raz przegapił moment na doskoczenie do Chelsea, przegrywając na swoim boisku z 15. drużyną Premier League.  West Ham – Leeds 2:3. Jack Harrison […]
16.01.2022
Premier League
15.01.2022

Jeden Portugalczyk nie wystarczył United, Coutinho zapewnia punkt w debiucie

Dokładnie na takie emocje liczyliśmy w spotkaniu Manchesteru City z Chelsea. Ostatecznie musieliśmy poczekać kilka godzin i dostaliśmy je dopiero w wieczornym spotkaniu. Jeszcze w 76. minucie Czerwone Diabły prowadziły 2:0, a z Villa Park wyjechały z tylko jednym punktem. Oprócz comebacku podopiecznych Stevena Gerrarda, mieliśmy też jeden indywidualny powrót do Premier League. ASTON VILLA […]
15.01.2022
Premier League
15.01.2022

Złoty dotyk Kevina De Bruyne. City umacnia się na pozycji lidera

Kolejny odcinek sagi pod tytułem „Tuchel vs Guardiola” zakończył się happy endem dla trenera Manchesteru City. I to wyjątkowym, bo trudno o bardziej dobitne klepnięcie dominacji na Wyspach w 2022 roku. To był mecz o sześć punktów, który reszcie stawki, a przede wszystkim Chelsea miał dać nadzieję, że maszynę Guardioli można jeszcze dogonić. Wygląda na […]
15.01.2022
Weszło
20.01.2022

Wisła w świecie ofert, które spadają z nieba

Przyszedł pół roku temu, niczego spektakularnego nie zdziałał, nie był szalenie perspektywiczny (25 lat), a odchodzi za lepsze pieniądze niż Joel Valencia (wybrany najlepszym piłkarzem ligi), Karol Świderski (dziś reprezentant), Robert Gumny (jedna z perełek renomowanej akademii Lecha) czy Bartosz Bereszyński (ograny na polskich boiskach). Aschraf el Mahdioui, który przenosi się do Al-Taawon za około […]
20.01.2022
Ekstraklasa
20.01.2022

„W Czechach pisali o mnie: Michal Doleżal. Nie wiedziałem, o co chodzi!”

Zagłębie Lubin zdecydowało, że ich celem transferowym na zimę będzie sprowadzenie napastnika. I tak na Dolny Śląsk trafił Martin Doleżal, jeden z najlepszych strzelców w historii czeskiej ekstraklasy. 31-latek opowiada nam o swoim pierwszym zagranicznym wyjeździe, o reprezentacji kraju, FK Jablonec czy o myleniu go z Michalem Doleżalem, trenerem polskiej kadry skoczków. Jak to jest, […]
20.01.2022
Brama dnia
20.01.2022

Jermain Defoe kontra Dejan Stanković | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejną odsłonę „Bramy dnia”. Dzisiaj cofniemy się do 2002 roku i odwiedzimy angielskie oraz włoskie boiska. JERMAIN DEFOE VS CHELSEA (20.01.2002) Dokładnie dwadzieścia lat temu Chelsea zmiażdżyła 5:1 West Ham w derbach Londynu. Gola na otarcie łez dla „Młotów” zdobył Jermain Defoe i trzeba angielskiemu snajperowi oddać, że efektownie zabawił się z defensorem […]
20.01.2022
Inne sporty
20.01.2022

Świątek w trzeciej rundzie Australian Open. Pozostali Polacy odpadli

Hubert Hurkacz sprawił wczoraj – nam i sobie – niemiłą niespodziankę, ale Iga Świątek nie poszła w jego ślady. Jedno trzeba Polce przyznać – od momentu, gdy wygrała French Open w 2020 roku, trzyma solidny poziom w turniejach wielkoszlemowych. Dzisiaj nie dała szans Rebecce Peterson (6:2, 6:2) i awansowała do 3. rundy Australian Open. Inna […]
20.01.2022
Weszło
20.01.2022

Bartoszek: – Zmiana stylu gry Wisły Płock jest diametralna

Trener Wisły Płock Maciej Bartoszek zdradził ile tak naprawdę razy w tym sezonie czuł, że może zostać zwolniony. Porozmawialiśmy też o postawie większości jego zawodników jesienią. Szkoleniowiec wyjawił również, kto może odejść z klubu. Wyjaśni się także kilka innych kwestii. Czy klub prowadzi rozmowy z Jakubem Rzeźniczakiem na temat nowej umowy? Czy 16-letni Tomasz Walczak […]
20.01.2022
Prasówka
20.01.2022

PRASA. Teraz to Szewczenko jest faworytem Kuleszy

Przedłużający się wybór nowego selekcjonera to główny temat czwartkowej prasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Adam Nawałka odesłany na ławkę rezerwowych. Prezes PZPN walczy o gwiazdę ukraińskiej piłki. We wtorek, z każdą kolejną godziną stawało się coraz bardziej pewne, że 19 stycznia nie przyniesie rozwiązania zagadki, na którą odpowiedź kibice chcą poznać od 29 grudnia. Kiedy Paulo Sousa […]
20.01.2022
Piłka nożna
14.01.2022

Wielkie doświadczenie i trudny charakter. Dokąd Vahid Halilhodzić zaprowadzi Maroko?

Trenerem jest od trzech dekad, a lista wywalczonych przez niego trofeów niespecjalnie imponuje. Triumf w Afrykańskiej Lidze Mistrzów, mistrzostwo Chorwacji, Puchar Francji… Niewiele, jak na tak potężny staż pracy. Mimo to Vahid Halilhodzić wciąż nie może narzekać na nudę, a na jego usługi nadal jest zapotrzebowanie. Na tegoroczny Puchar Narodów Afryki niespełna 70-letni szkoleniowiec przyjechał […]
14.01.2022
Premier League
05.01.2022

Kolejny zakręt w karierze Lukaku

Jeśli zsumować wszystkie pieniądze, jakie dotychczas na niego wydano, Romelu Lukaku jest najdroższym zawodnikiem w historii futbolu. Trudno podważać jego klasę, to prawdziwa bestia. A mimo to można się zastanawiać, czy kariera Belga jest prowadzono odpowiednio. Napastnik zbliża się już bowiem pomału do trzydziestych urodzin, a udało mu się jak dotąd wywalczyć zaledwie dwa trofea […]
05.01.2022
Piłka nożna
31.12.2021

Czas na TOP10! Ranking najlepszych trenerów w historii futbolu (część 3.)

Czas na ostateczne rozstrzygnięcia. Przedstawiliśmy wam już pierwszą (50. – 26.) i drugą (25. – 11.) część naszego rankingu 50 najwybitniejszych trenerów w historii futbolu. Dzisiaj serwujemy zatem ostatni odcinek – TOP10. Zapraszamy. Jakie kryteria braliśmy pod uwagę przy tworzeniu rankingu? Wyróżniliśmy w naszych wewnętrznych rozważaniach aż osiem kategorii, pod kątem których analizowaliśmy kariery trenerów. […]
31.12.2021
Piłka nożna
29.12.2021

Ancelotti, Klopp, del Bosque… Ranking najlepszych trenerów w historii (część 2.)

W pierwszej odsłonie (miejsca 50. – 26.) naszego rankingu 50 najwybitniejszych trenerów wszech czasów poznaliście pozycje, na jakich umieściliśmy między innymi Diego Simeone, Zinedine’a Zidane’a czy Arsene’a Wengera. Nadszedł zatem czas na drugą, a zarazem przedostatnią część zestawienia, w której pojawią się tacy giganci jak Fabio Capello czy Otto Rehhagel. Przygotowaliśmy kilka – jak nam […]
29.12.2021
Piłka nożna
26.12.2021

Zidane, Heynckes, Scolari… Ranking najlepszych trenerów w historii (część 1.)

Jose Mourinho czy Pep Guardiola? Rinus Michels czy Ernst Happel? Alex Ferguson czy Bill Shankly? Louis van Gaal czy Johan Cruyff? Przygotowaliśmy dla was naprawdę pokaźnych rozmiarów lekturę na czas świątecznej sielanki – wielki ranking 50 najwybitniejszych trenerów w historii futbolu. Jak to zwykle w przypadku naszych rankingów bywa, nie ograniczyliśmy się wyłącznie do wyliczenia […]
26.12.2021
Serie A
22.12.2021

Nie taka kadencja Mourinho w Romie straszna, jak ją malują?

Kiedy w październiku Roma przerżnęła 1:6 z Bodo/Glimt w fazie grupowej Ligi Konferencji, a niedługo potem dorzuciła też zawstydzającą porażkę w lidze z walczącą o utrzymanie Venezią, wydawało się, że rzymski projekt Jose Mourinho legnie w gruzach, zanim zdąży się na dobre rozpocząć. Ale mijają kolejne tygodnie i coraz więcej wskazuje na to, że najgorsze […]
22.12.2021
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Inne sporty
20.01.2022

Mama strzelała gole Hiszpanii, tata zdobywał medale MP, syn gra na ME. Poznajcie historię Pietrasików

Rodzina Pietrasików to prawdziwe sportowe świry. Grzegorz uprawiał handball – przez lata bronił w Anilanie, z którą sięgał po medale mistrzostw Polski. Jego żona Katarzyna grała w piłkarskiej reprezentacji. Ariel wchodzi z przytupem do kadry Patryka Rombla (mecz z Norwegią dziś o 20.30), a nie należy też zapominać o trzy lata młodszej od niego Ewie, […]
20.01.2022
Weszło
20.01.2022

Wisła w świecie ofert, które spadają z nieba

Przyszedł pół roku temu, niczego spektakularnego nie zdziałał, nie był szalenie perspektywiczny (25 lat), a odchodzi za lepsze pieniądze niż Joel Valencia (wybrany najlepszym piłkarzem ligi), Karol Świderski (dziś reprezentant), Robert Gumny (jedna z perełek renomowanej akademii Lecha) czy Bartosz Bereszyński (ograny na polskich boiskach). Aschraf el Mahdioui, który przenosi się do Al-Taawon za około […]
20.01.2022
Suche Info
20.01.2022

Rangnick o ściągnięciu z boiska Ronaldo: – Być może kiedyś sam będzie w takiej w sytuacji

Manchester United poradził sobie wczoraj z Brentford, wygrywając 3-1, ale w mediach po tym zwycięstwie sporo mówi się też o zachowaniu Cristiano Ronaldo, który nie krył irytacji po tym, gdy został ściągnięty z boiska.  Do zmiany doszło w 71. minucie przy stanie 2-0 dla Czerwonych Diabłów. Portugalczyka decyzją Ralfa Rangnicka zastąpił Harry Maguire, a przy […]
20.01.2022
Suche Info
20.01.2022

Kolejny obrońca opuszcza Arsenal. Kierunek? Włochy

Kolejny zawodnik opuszcza szeregi Arsenalu. Niedawno Sead Kolasinac przeniósł się na stałe do Marsylii, a teraz w jego ślady idzie Pablo Mari. Hiszpan trafił do Udinese Calcio.  Na razie na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu. Wcześniej na podobnych warunkach inny zawodnik Kanonierów, Ainsley Maitland-Niles, wzmocnił AS Romę. 28-letni Mari do Arsenalu trafił w lipcu 2020 […]
20.01.2022
Ekstraklasa
20.01.2022

„W Czechach pisali o mnie: Michal Doleżal. Nie wiedziałem, o co chodzi!”

Zagłębie Lubin zdecydowało, że ich celem transferowym na zimę będzie sprowadzenie napastnika. I tak na Dolny Śląsk trafił Martin Doleżal, jeden z najlepszych strzelców w historii czeskiej ekstraklasy. 31-latek opowiada nam o swoim pierwszym zagranicznym wyjeździe, o reprezentacji kraju, FK Jablonec czy o myleniu go z Michalem Doleżalem, trenerem polskiej kadry skoczków. Jak to jest, […]
20.01.2022
Suche Info
20.01.2022

Koniec Dembele w Barcelonie? „Liczymy, że do transferu dojdzie przed końcem stycznia”

Ousmane Dembele nie znalazł się w kadrze FC Barcelony na dzisiejszy mecz Pucharu Króla, w którym rywalem Dumy Katalonii będzie Athletic Bilbao. Wiele wskazuje na to, że Francuza w barwach tego klubu już nie zobaczymy.  To kolejny odcinek sagi, która wiąże się z rozmowami kontraktowymi w sprawie przedłużenia umowy 24-letniego piłkarza. Jego dotychczasowy kontrakt wygasa […]
20.01.2022
Suche Info
20.01.2022

Wisła wypożyczyła obrońcę do Izraela

Pisaliśmy wczoraj o tym, że w zasadzie przesądzony jest los Aschrafa El Mahdiouiego, który odejdzie za dobre pieniądze do Al-Taawon, ale na tym nie koniec zmian personalnych w drużynie Wisły. Kraków opuszcza również Adi Mehremić.  To ogólem już piąty piłkarz, którego wiosną nie zobaczymy przy Reymonta (pozostali to Yeboah, Buchalik i Wachowiak), ale za Bośniakiem […]
20.01.2022
Brama dnia
20.01.2022

Jermain Defoe kontra Dejan Stanković | BRAMA DNIA

Zapraszamy na kolejną odsłonę „Bramy dnia”. Dzisiaj cofniemy się do 2002 roku i odwiedzimy angielskie oraz włoskie boiska. JERMAIN DEFOE VS CHELSEA (20.01.2002) Dokładnie dwadzieścia lat temu Chelsea zmiażdżyła 5:1 West Ham w derbach Londynu. Gola na otarcie łez dla „Młotów” zdobył Jermain Defoe i trzeba angielskiemu snajperowi oddać, że efektownie zabawił się z defensorem […]
20.01.2022
Inne sporty
20.01.2022

Świątek w trzeciej rundzie Australian Open. Pozostali Polacy odpadli

Hubert Hurkacz sprawił wczoraj – nam i sobie – niemiłą niespodziankę, ale Iga Świątek nie poszła w jego ślady. Jedno trzeba Polce przyznać – od momentu, gdy wygrała French Open w 2020 roku, trzyma solidny poziom w turniejach wielkoszlemowych. Dzisiaj nie dała szans Rebecce Peterson (6:2, 6:2) i awansowała do 3. rundy Australian Open. Inna […]
20.01.2022
Weszło
20.01.2022

Bartoszek: – Zmiana stylu gry Wisły Płock jest diametralna

Trener Wisły Płock Maciej Bartoszek zdradził ile tak naprawdę razy w tym sezonie czuł, że może zostać zwolniony. Porozmawialiśmy też o postawie większości jego zawodników jesienią. Szkoleniowiec wyjawił również, kto może odejść z klubu. Wyjaśni się także kilka innych kwestii. Czy klub prowadzi rozmowy z Jakubem Rzeźniczakiem na temat nowej umowy? Czy 16-letni Tomasz Walczak […]
20.01.2022
Suche Info
20.01.2022

Leśnodorski: – Ta liga jest za słaba, by Legia z niej spadła

Bogusław Leśnodorski udzielił „Sportowym Faktom” wywiadu, w którym podsumował jesień w wykonaniu Legii Warszawa. Były prezes stołecznego klubu nie szczędził cierpkich słów, ale przyznał też, że nie wyobraża sobie, by mistrz Polski, który zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, w przyszłym sezonie grał w pierwszej lidze: – Nie, nawet przez chwilę się o to nie martwiłem. Ta […]
20.01.2022
Prasówka
20.01.2022

PRASA. Teraz to Szewczenko jest faworytem Kuleszy

Przedłużający się wybór nowego selekcjonera to główny temat czwartkowej prasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Adam Nawałka odesłany na ławkę rezerwowych. Prezes PZPN walczy o gwiazdę ukraińskiej piłki. We wtorek, z każdą kolejną godziną stawało się coraz bardziej pewne, że 19 stycznia nie przyniesie rozwiązania zagadki, na którą odpowiedź kibice chcą poznać od 29 grudnia. Kiedy Paulo Sousa […]
20.01.2022
Suche Info
20.01.2022

Henry wróci na ławkę trenerską w Ligue 1?

Szykuje się kolejna zmiana trenerska w topowych ligach. Według francuskich mediów policzone są dni Vladimira Petkovicia, który trenuje Girondins Bordeaux, a zastąpić może go Thierry Henry. Mający wewnętrzne problemy Żyrondyści w ostatniej kolejce przegrali z Rennes aż 0-6 i był to trzeci ligowy mecz z rzędu, po którym schodzili z boiska pokonani. W tabeli Ligue […]
20.01.2022
Weszło
20.01.2022

Kluczowy wybór dla reprezentacyjnej kariery Lewandowskiego

Robert Lewandowski rozgaszcza i rozpycha się w złotym wieku swojej kariery. Nigdy nie był bliższy perfekcji, nigdy nie leciał bliżej słońca. Od dwóch lat próżno szukać lepszego od niego. W wielkim futbolu zaznał już wszystkiego, widział już wszystko, ale wciąż na horyzoncie majaczą się nowe cele do zrealizowania, nęcące rekordy do pobicia, trofea do odebrania. […]
20.01.2022
Suche Info
19.01.2022

Sensacja! Atletico odpadło z Pucharu Króla

Za nami pierwsza duża sensacja w Pucharze Króla. Z rozgrywek na etapie 1/8 wypisało się Atletico Madryt. Drużyna Diego Simeone mierzyła się w środę z Realem Sociedad. Przegrała 2:0. Pierwszego gola głową zdobył Januzaj. Drugi był dziełem Alexandra Sorlotha. To nie jest sezon Atletico. Niedawno madrytczycy odpadli w półfinale Superpucharu z Athletic Bilbao. W lidze też […]
19.01.2022
Weszło
19.01.2022

Aschraf odchodzi. Duża kwota odstępnego

Najlepszy piłkarz Wisły w tym sezonie? Prawdopodobnie Aschraf El Mahdioui. Ale „piłkarz Wisły” to już sformułowanie nieaktualne. Holender przenosi się za grube pieniądze do Arabii Saudyjskiej. I pisząc o „grubych pieniądzach”, wcale nie przesadzamy. Wczoraj ujęliśmy to jako „ofertę nie do odrzucenia” i ta faktycznie taka jest. Według naszych informacji Al-Taawon płaci za piłkarza „Białej Gwiazdy” […]
19.01.2022
Suche Info
19.01.2022

Co za końcówka! Tottenham wyszarpuje zwycięstwo w doliczonym czasie!

Ależ zadziało się w meczu Leicester City – Tottenham Hotspur. Gospodarze aż do 94. minuty prowadzili 2:1. A potem do akcji wkroczył Steven Bergwijn. Bohater spotkania wszedł na boisko dopiero w 79. minucie. Doliczony czas gry należał do niego. Holender pierwszy cios wyprowadził w 95. minucie, gdy wykończył akcje Matta Doherty’ego, czyli innego rezerwowego. Drugi – klasa, […]
19.01.2022
Suche Info
19.01.2022

Genoa kupiła trenera KV Oostende

Genoa aktywowała klauzulę wykupu Alexandra Blessina. Niemiec trenował od lipca 2020 roku belgijskie KV Oostende. To szokujący ruch, bo ta kandydatura ani razu nie padła jeszcze w mediach. KV Oostende zajmuje dopiero piętnaste miejsce w lidze belgijskiej, a więc nowy szkoleniowiec klubu z Serie A nie wyróżnił się wynikami. Włochów przekonała wizja niemieckiego szkoleniowca, który […]
19.01.2022