post Avatar

Opublikowane 31.05.2019 09:12 przez

redakcja

W 2011 roku, gdy rozpoczynano przebudowę Estadio Olimpico de la Peineta – dzisiejszego Wanda Matropolitano – Hiszpania miała gościć swój trzeci finał Champions League, ósmy wliczając także spotkania w Pucharze Europy. Plan był taki, by mecz o Puchar Mistrzów odbył się na Nou Mestalla. Cud architektury, nowiutki obiekt Valencia CF.

Mamy rok 2019. Estadio Metropolitano, który do 2013 roku był wciąż stadionem lekkoatletycznym, ugościł już kilkadziesiąt spotkań LaLiga, kilkanaście meczów Ligi Mistrzów, jutro będzie areną finału najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek.

Nou Mestalla? Nadal nie istnieje.

Choć, by być bardziej precyzyjnym, wypadałoby powiedzieć: istnieje, ale tylko częściowo.

W lutym minęło dokładnie dziesięć lat, od kiedy po raz ostatni robotnicy pojawili się na terenie, na którym miał powstać imponujący osiemdziesięciotysięcznik. Trampolina Valencii na najwyższą półkę światowej piłki, brakujący element klubu, który w latach 1999-2004 zachwycił piłkarski Stary Kontynent.

Dwa mistrzostwa Hiszpanii.

Dwa finały Ligi Mistrzów.

Wygrany Puchar UEFA.

Zwycięstwo w Copa del Rey.

Wygrana w meczu o Superpuchar Europy.

IFFHS wyliczył nawet, że w 2004 roku Valencia była najlepszą klubową drużyną na świecie.

Juan Soler, ówczesny prezydent Valencii, zrozumiał jednak, że trudno będzie rywalizować z największymi na dłuższą metę, gdy klub będzie naturalnie ograniczał archaiczny, nie za duży stadion. Tak, Estadio Mestalla to jeden z najbardziej klimatycznych obiektów w Europie, ale jednocześnie stadion nieprzystający do wymogów XXI wieku. A na pewno nie końca drugiej dekady tegoż.

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_1d43

– Mestalla to bardzo stary stadion. Miesiąc temu obchodził swoje 97. urodziny. To obiekt, który nie jest gotów na wymagania stawiane w dzisiejszych czasach. Sygnał sieci telefonicznej, wi-fi, trybuny, schody – na stadionie nie ma ani jednej windy – to wszystko domaga się poprawy. Większość stadionu jest niezadaszona, więc gdy pada robi się problem – opowiada mi o bolączkach wysłużonego obiektu „Nietoperzy” Paco Polit, dziennikarz sportowy z Walencji działający między innymi w gazecie i radiu ESPORTBASE, a także współtworzący podcast LaLiga Lowdown. A przy tym mój (teraz i wasz) przewodnik po historii Nou Mestalla.

Jak to możliwe, że stadion, którego budowę przesądzono w 2006 roku, wciąż nie był areną choćby jednego meczu piłkarskiego?

Nim przejdziemy do prawdziwych powodów, trzeba zacząć od obalenia pewnego mitu, który powielił brytyjski The Telegraph. W artykule porównującym Valencię do Arsenalu (oba kluby postanowiły doskonały okres na przełomie wieków ukoronować nowoczesnym stadionem) jako jeden z powodów zaprzestania prac podano śmiertelny wypadek jednego z robotników.

– Na budowie w wypadku zginęło czterech robotników, a nie jeden. To pierwsze przekłamanie. Drugie jest takie, że między innymi to spowodowało zatrzymanie prac. Wypadek wydarzył się w maju 2008, niemal rok przed wstrzymaniem budowy – tłumaczy Polit. I na potwierdzenie swoich słów pokazuje mi artykuł „El Mundo” z 26 maja 2008.

Zrzut ekranu 2019-05-29 o 15.34.52

Drugim powodem podanym przez Telegraph był ten faktyczny i właściwie wyłączny.

Kasa, misiu, kasa.

Juan Soler miał rację, że Valencia potrzebuje nowego obiektu. Mestalla miała najlepsze lata za sobą, nie przystawała do rozbudzonych ambicji Valencii z początku XXI wieku. Ale trafił z inwestycją w stadion w najgorszy możliwy moment.

Swoją drogą z Solera też był niezły ananas. W 2014 roku został aresztowany za wynajęcie za sumę pomiędzy 50 a 100 tysiącami euro płatnego zabójcy z Europy Wschodniej, który miał porwać jego następcę na fotelu prezydenta Valencii, Vicente Soriano. Ale to temat na inną opowieść, wróćmy do sedna.

Gdy w 2006 roku przedstawiony został projekt architektonicznej perełki, Hiszpania przeżywała boom gospodarczy. Tanie kredyty finansowały zakupy nieruchomości, a ich ceny rosły. Właśnie w 2006 wydano pozwolenia na budowę rekordowej liczby 737 tysięcy mieszkań, cena za metr kwadratowy skoczyła powyżej 2000 euro. Podczas gdy w 2000 roku łączna wartość udzielonych kredytów w Hiszpanii wyniosła „zaledwie” 559 miliardów euro, w 2008 to było już ponad trzy razy więcej.

Aż w 2008 roku załamał się amerykański rynek nieruchomości, a wraz z nimi – rynki w wielu innych krajach. Bańka wybuchła Hiszpanom w twarz. W drugim kwartale 2007 roku w sektorze budowlanym zatrudnionych było 2,78 miliona osób, pięć lat później pracę miało już zaledwie 1,16 miliona.

Jak możecie się domyślić, to nie był najlepszy czas na budowanie stadionu. A już na pewno nie dla klubu, którego prezesem i większościowym udziałowcem jest gość, który dorobił się dzięki deweloperce i inwestycjom na rynku nieruchomości.

DSC_0766

Wybuch rzeczonej bańki piekielnie mocno poturbował Valencię.

– Pomyśl o budowie stadionu jak o wielkim basenie, który musisz wypełnić po brzegi. Valencia wlewała i wlewała, aż w pewnym momencie, gdy basen nie był jeszcze napełniony do końca nastąpiło zakręcenie kurka. Wciąż brakowało około 110-120 milionów. Ale Valencia nie miała takich pieniędzy. Mało tego, klub miał problem z płaceniem zawodnikom ich pensji. Valencii udało się zaciągnąć pożyczkę, dzięki czemu wyzerowano zaległości wobec zawodników, nieco wyjść finansowo na prostą, ale do budowy stadionu od tamtej pory nie wrócono. Na to środki już się nie znalazły – mówi Polit.

I dodaje:

– Zdecydowano, że najrozsądniej będzie skupić się w kolejnych latach na tym, żeby przestać wrzucać pieniądze w projekt stadionu, a zamiast tego spłacić zaciągnięte w bankach pożyczki, wyjść na prostą. Ustabilizować sytuację finansową. Gdyby zamiast tego zdecydowano się „dolać” brakujące miliony, jestem niemal pewny, że Valencia dziś by nie istniała. Myślę, że musiałaby ogłosić bankructwo.

W lutym 2009 roku po raz ostatni do pracy na Nou Mestalla przyszli robotnicy. Od tamtej pory szkielet stadionu jak stał, tak stoi.

I możliwe, że stałby jeszcze długo, a gra na czas trwałaby i trwała, gdyby nie pewna niezwykle znacząca dla całej historii przebudowa, jaka miała miejsce na starym Estadio Mestalla w latach 90.

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_1d29

Jedna z trybun przekroczyła bowiem wtedy maksymalną dopuszczalną wysokość. Ludzie mieszkający przy Avenida d’Aragó złożyli skargę i wygrali proces sądowy. Valencia dostała czas do 2023 roku, by naprawić swój błąd. Czyli zburzyć nadbudowaną trybunę.

Średnio się to opłaca, skoro piętnaście minut jazdy samochodem dalej stoi niedokończony nowiutki stadion wciąż oczekujący na pierwsze kopnięcie piłki przez piłkarzy Los Ches.

Podstawowym problemem, jaki napotkał Juan Soler, był ten związany ze sprzedażą starej Mestalli. W związku z załamaniem rynku nieruchomości, nie był w stanie otrzymać zadowalającej oferty. Czytaj: opiewającej na kwotę pozwalającej dokończyć jego dzieło życia, stadion mający być jednym z najważniejszych symboli miasta słynącego z robiącego ogromne wrażenie Miasteczka Sztuki i Nauki. Obiekt miał być równie futurystyczny, równie imponujący co słynne Ciudad de las Artes y las Ciencias.

ciudad

Wydaje się, że problem zostanie wreszcie rozwiązany. W październiku tego roku.

– Dwa miesiące temu Valencia podpisała umowę ze spółdzielnią. Zamiast robić ze starej Mestalli miejsca na różne biznesy, ma się ona stać budynkiem mieszkalnym. Spółdzielnia chce złożyć ofertę w wysokości 130-140 milionów euro, obecnie ma ona pierwszeństwo przy zakupie gruntów. Ale na razie nic nie zostało podpisane, poza tym, że spółdzielnia ma do kupna starej Mestalli pierwszeństwo. Wszystko ma zostać sformalizowane w październiku tego roku. Gdy to się stanie, Valencia będzie miała środki, by dokończyć budowę Nou Mestalla – mówi Polit.

Znacznie skromniejszego Nou Mestalla niż pierwotnie planowano. Juan Soler marzył o stadionie na 80 tysięcy widzów, ale tamten projekt został już dwukrotnie pomniejszony, obecne założenie to 55-60 tysięcy miejsc. Czyli i tak 10-15 tysięcy więcej niż na starej Mestalli.

Wspomniana spółdzielnia jest dla klubu o tyle korzystniejszym rozwiązaniem, że nie będzie problemu natychmiastowej przeprowadzki i kilkunasto-, może nawet kilkudziesięciomiesięcznej tułaczki. Wstępnie osiągnięto porozumienie, by w przypadku sprzedaży Estadio Mestalla, Valencia mogła występować na swoim dotychczasowym obiekcie tak długo, jak tylko będzie potrzebować.

Oczywiście w granicach rozsądku, które w przypadku projektu pod tytułem „Nou Mestalla” były już rozciągane na absolutnie wszystkie strony. Przecież gdy Peter Lim kupował klub z Lewantu w 2014 roku, jednym z warunków było doprowadzenie, by swoje stulecie Valencia CF świętowała na nowym obiekcie.

Valencia została założona w 1919 roku, nie trzeba mieć doktoratu z habilitacją z matematyki, by policzyć, że coś tu nie zagrało.

DSC_0763

DSC_0764

– Teraz plan jest taki, by obiekt był nieco bardziej skromny, a przez to nieco tańszy. Valencia wierzy, że jest w stanie postawić doskonały stadion bez wydawania wielkich sum. Idealny dla potrzeb kibiców Valencii, bo szczerze mówiąc nie wierzę, by Valencia była w stanie na jakimkolwiek meczu zapełnić 80-tysięczny stadion. Zespół nie wygrywał regularnie, nie był na poziomie przykładowego Atletico z ostatnich lat, by przyciągnąć aż takie tłumy – mówi Polit.

Ostateczna pojemność nie jest bez znaczenia w kontekście już dawno zdezaktualizowanej obietnicy dotyczącej rozegrania finału Champions League 2011 właśnie w Walencji. UEFA od półtora dekady nie zdecydowała się bowiem na organizację takiego spotkania na obiekcie mogącym pomieścić mniej niż 60 tysięcy widzów. „Najskromniejszy” Stadio Olimpico, arena finału 2009, ugościł wtedy 62 467 fanów.

Najbardziej bolesne dla każdego kibica Valencii, który wypatruje z utęsknieniem nowego domu „Nietoperzy” jest porównanie ze wspomnianym na wstępie obiektem, na który zwrócone będą jutro oczy całego piłkarskiego świata. Z Wanda Metropolitano. Atleti przejęło w 2013 roku przebudowywany od 2011 lekkoatletyczny Estadio Olimpico de la Peineta i od tamtej pory:

 zespół Diego Simeone rozegrał na nim ponad pół setki domowych meczów;

był on areną pogromu reprezentacji Argentyny przez Hiszpanię (6:1);

był gospodarzem finału Pucharu Króla;

ustanowiono na nim światowy rekord frekwencji na meczu kobiecej piłki nożnej (60 739 widzów).

Wreszcie w ten weekend staje się areną najważniejszego spotkania roku w europejskim futbolu klubowym. Atletico udało się wykonać ten decydujący krok, przy którym Valencia ponad dekadę temu tak spektakularnie się wyrżnęła, że echo upadku słychać było aż na północy Półwyspu Iberyjskiego.

Madryt ma dziś swój piąty finał rozgrywek o Puchar Mistrzów. Hiszpania – ósmy.

Walencja tego pierwszego, tak dawno obiecanego, wciąż nie może się doczekać.

Z Walencji SZYMON PODSTUFKA

Opublikowane 31.05.2019 09:12 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Czas na błysk wyczekiwanej perełki? Marchwiński dostanie swoje szanse

Wysokie natężenie meczów i nieco zbyt wąska kadra sprawiają, że Lecha Poznań prawdopodobnie czekają kłopoty przy jesiennym łączeniu gry w Ekstraklasie z grą w Lidze Europy. Natomiast dla niektórych piłkarzy terminarz z meczami rozgrywanymi co 3-4 dni będzie błogosławieństwem. Kimś takim może być Filip Marchwiński – jeden z największych talentów Kolejorza, który trochę zniknął w […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Roninowie “Kolejorza”, czyli nowa era klasy średniej

Piłkarska klasa średnia. W przypadku akademii Lecha Poznań niegdyś pojęcie dość problematyczne, ale dziś, o dziwo, śladów poznańskiej akademii jest pełno w całej Polsce. Jasne, że jeszcze całkiem niedawno na naszych oczach wyrastali choćby Jan Bednarek czy Karol Linetty, a obecnie Jakub Moder czy Tymoteusz Puchacz, ale, patrząc szerzej, nie znajdziemy aż tak wielu wychowanków […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Arsenal podtrzyma tradycję ogrywania Leicester?

Arsenal i Leicester sąsiadujące ze sobą w tabeli, ale poza strefą pucharową. Brzmi dziwnie? Trochę tak, jednak taka jest rzeczywistość. „Lisy” po dobrym starcie trochę wyhamowały, więc Arsenal, któremu ostatnio dość brutalnie przerwano passę bez porażki, może zwietrzyć w tym swoją szansę. My natomiast, tradycyjnie, spróbujemy coś na tym ugrać. Obstawiamy ten mecz w Superbet! […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Cel stał się marzeniem. Slavia Praga rok po Lidze Mistrzów

Rok bez jednego dnia – dokładnie tyle czasu minęło od pamiętnego dla naszych południowych sąsiadów meczu Slavia – Barcelona w arcytrudnej grupie Ligi Mistrzów, którą tworzyły też Inter i Borussia Dortmund. Wspomniane spotkanie mistrzowie Czech przegrali 1:2, ale pozostawili po sobie świetne wrażenie i byli dla „Dumy Katalonii” równorzędnym przeciwnikiem. Potwierdzili to w zakończonym bezbramkowym […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Przeskok z pucharów na ligę będzie bolesny dla Lecha? Niekoniecznie

Jak trudno przestawić się z pucharów na ligę? Lech Poznań dziś się o tym przekona, bo kilka dni po meczu z Benfiką musi zmierzyć się z Cracovią. Obydwa zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli, przedziela je tylko Warta. Dla „Kolejorza” porażka będzie jednak dramatem, bo wówczas perspektywa ponownej gry w Europie znów się oddali. Dlatego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Sześć argumentów, dla których Cracovia nie wygra z Lechem

Jeśli widzicie szklankę do połowy pełną, stwierdzicie, że Cracovia przegrała w tym sezonie ligowym tylko jeden mecz. Na siedem prób, a więc bilans na papierze wygląda całkiem korzystnie. Jeżeli jednak wolicie patrzeć na świat przez nieco ciemniejsze okulary, będziecie musieli zauważyć, że „Pasy” spośród tych siedmiu meczów wygrały tylko dwa. Traciły punkty ze Śląskiem (porażka), a także […]
25.10.2020