post Avatar

Opublikowane 27.05.2019 13:00 przez

Kacper Bartosiak

Mierzy zaledwie 165 cm, a przed walkami wnosi na wagę niecałe 54 kg. Mimo to nikt nie ma wątpliwości, że mało który współczesny pięściarz potrafi siać swoimi ciosami takie spustoszenie, jak Naoya Inoue (18-0, 16 KO). Samozwańczy „Potwór” od niedawna wprowadza krwawy terror w trzeciej kategorii wagowej i wszystko wskazuje na to, że wcale nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Na papierze to miał być najpoważniejszy test w jego karierze. Po raz pierwszy spotkał się w końcu w unifikacyjnym pojedynku z innym urzędującym mistrzem świata. W półfinale turnieju World Boxing Super Series rywalem Inoue był niepokonany wówczas Emmanuel Rodriguez (19-0, 12 KO). Przed walką obaj byli uważani za zawodników ze ścisłej czołówki kategorii koguciej. Magazyn „The Ring” wyznaczył ich nawet do walki o swój pas, który ma w środowisku spory prestiż i długą tradycję.

„Oceniam tę walkę jako klasyczne 50/50” – mówił Nonito Donaire (40-5, 26 KO), który w finale rozgrywek czekał na zwycięzcę tego pojedynku. Druga edycja bokserskiego turnieju została zorganizowana w trzech kategoriach wagowej. W wadze koguciej na starcie udało się zebrać czterech posiadaczy mistrzowskich pasów. Dwóch z nich – Ryan Burnett (20-1, 10 KO) i Zolani Tete (28-3, 21 KO) – wypadło ze względu na problemy zdrowotne. Pozostałymi dwoma byli właśnie Rodriguez i Inoue, jednak ich spotkanie w ringu nie miało niestety nic z „klasycznego 50/50”, na które liczył Donaire.

Już w pierwszej rundzie można było dostrzec, że ciosy Japończyka robią na rywalu spore wrażenie. Po minucie drugiej odsłony… było już po wszystkim. Wszystko zaczęło się od firmowego lewego sierpowego, który po trzydziestu sekundach zaskoczył Rodrigueza. Po chwili mistrz leżał po ciosie na korpus. Dzielnie wstawał, ale nie miał nic do zaoferowania i sędzia słusznie nie dopuścił go do dalszej walki.

„Nikt w całym boksie nie demoluje dziś światowej klasy przeciwników w takim stylu jak Naoya Inoue. Co za seria!” – zachwycał się Steve Kim, dziennikarz ESPN. Rzeczywiście – tym, co wyróżnia „Potwora” jest to, że przenosi siłę do kolejnych kategorii wagowych. Pierwszy tytuł zdobył już w szóstym zawodowym występie. Adriana Hernandeza (29-2-1, 18 KO) – mistrza świata federacji WBC w kategorii junior muszej – zatrzymał już w szóstej rundzie.

Tytułu bronił tylko raz. Potem zdecydował się zmienić wagę, ale znowu zaskoczył. Poszedł od razu dwie wagi wyżej, a nie jedną, jak zazwyczaj ma to miejsce. Do tego wybrał pojedynek z Omarem Andresem Narvaezem (43-1-2, 23 KO) – długoletnim mistrzem, który do tej pory przegrał tylko raz, ulegając na punkty… Nonito Donaire’owi. Pojedynek z Japończykiem był dla niego o wiele bardziej bolesny. To była właściwie egzekucja – „Potwór” rzucił go na deski już w pierwszej rundzie, a w drugiej sprawnie dokończył robotę.

Czekając na prawdziwe wyzwanie

Kolejne walki miały podobny scenariusz. Inoue zachwycał, a z każdym kolejnym zwycięstwem rosły jego notowania nie tylko w kraju, ale też na scenie światowej. A w limicie 115 funtów nie brakowało wtedy świetnych nazwisk. Za lidera powszechnie uważano Romana Gonzaleza (47-2, 39 KO), który w 2016 roku przeniósł się do tej kategorii i w pierwszym występie pokonał groźnego Carlosa Cuardrasa. Pochodzący z Nikaragui pięściarz był wtedy niepokonany i powszechnie typowano go na kogoś, kto może wyśrubować rekord Floyda Mayweathera juniora (50-0, 27 KO).

Do superwalki Inoue kontra Gonzalez jednak nigdy nie doszło. Na drodze tego drugiego stanął niedoceniany Srisaket Sor Rungvisai (47-5-1, 41 KO). Najpierw wygrał nieznacznie na punkty, potem ostatecznie rozstrzygnął sprawę przed czasem w rewanżu. Czas mijał, a Japończykowi coraz trudniej było robić wagę. Zaczął myśleć o podbijaniu kolejnej kategorii, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w siedmiu występach w obronie mistrzowskiego pasa nie doczekał prawdziwego wyzwania.

To miało się zmienić już w pierwszym występie w wadze koguciej. „Potwór” nie zdecydował się na testowanie wód – od razu rzucił się na uznanego zawodnika. Jamie McDonnell (29-2-1, 13 KO) był mistrzem od czterech lat, a od ponad dekady nie przegrał żadnej walki. Od Inoue jest wyższy o ponad 10 centymetrów i może się pochwalić większym o 11 centymetrów zasięgiem rąk. To nie koniec przewag Brytyjczyka – w dniu walki był cięższy o ponad 11 kilogramów niż dzień wcześniej na ceremonii ważenia. W praktyce wyglądało na to, że Japończyk bije się z zawodnikiem startującym dwie kategorie wyżej.

W ringu nie miało to jednak żadnego znaczenia. To była ekspresowa robota, która trwała kilkadziesiąt sekund. „Zranił mnie pierwszym celnym ciosem. (…) Siła jego uderzeń jest naprawdę poważna. Kiedy trafia, to słychać ten charakterystyczny głuchy odgłos. A wcale nie miałem wrażenia, by wkładał w te ciosy całą siłę” – wspominał wiele miesięcy później Brytyjczyk.

Ten „głuchy odgłos” pojawił się także w kolejnej walce „Potwora”. Organizatorzy turnieju World Boxing Super Series (WBSS) planując drugą edycję rozgrywek postanowili zrobić porządek także w kategorii koguciej. Obok Inoue na starcie stanęli posiadacze trzech innych tytułów oraz uznani pretendenci i byli mistrzowie. W pierwszej rundzie Japończyk trafił na Juana Carlosa Payano (20-1), który nigdy nie przegrał przed czasem.

„Ćwierćfinał był pierwszym stemplem. Payano nie był przecież zawodnikiem, który „wywrotki” miał we krwi, a Inoue poturbował go w sposób spektakularny. Zawodnik z Azji ma naturalną zdolność nokautowania, czyli coś, co w lżejszych kategoriach wagowych jest zjawiskiem wyjątkowym. Podobną „lekkość” bicia przeciwników ma chyba tylko o wiele bardziej nieokrzesany Deontay Wilder” – tłumaczy Piotr Jagiełło, komentator boksu w TVP Sport.

Śladami Usyka

Magazyn „The Ring” uznał rozstrzygnięcie walki Inoue z Payano za „Nokaut Roku”. Decydujący cios Japończyk zadał wprawdzie prawą ręką, ale to lewa jest powszechnie uważana za jego najmocniejszą broń. Potrafi nią niesamowicie mocno przyłożyć na wątrobę, ale gdy trafia wyżej, to często nie ma co zbierać. To właśnie taki cios rozpoczął w sobotę destrukcję Emmanuela Rodrigueza.

„Z Inoue możesz mieć świetny plan, który i tak legnie w gruzach, gdy po raz pierwszy uderzy cię w twarz lub w korpus. Nie zapominajmy o tym, że świetnie miksuje uderzenia i znajduje wolną przestrzeń do zadania kolejnych ciosów. Nie sposób się przed nim obronić. Pierwszy sezon World Boxing Super Series „stworzył” w powszechnej świadomości Ołeksandra Usyka. Nie mam wątpliwości, że po zakończeniu drugiej edycji Inoue podzieli piękny los Ukraińca” – dodaje Jagiełło.

Paradoks polega na tym, że finał… wcale nie wygląda na najtrudniejsze wyzwanie. Donaire to wielki mistrz sprzed lat, jednak w turnieju pojawił się głównie przez głośne nazwisko i piękną historię. Podjął się właściwie niemożliwego – w wieku 33 lat zszedł dwie kategorie niżej. Miał też sporo szczęścia – w ćwierćfinale po czwartej rundzie Ryan Burnett zrezygnował z walki z powodu kontuzji pleców. W momencie przerwania to Brytyjczyk prowadził na punkty, ale nie miało to większego znaczenia.

W półfinale scenariusz był jeszcze dziwniejszy. Zolani Tete – faworyzowany w tym zestawieniu mistrz świata w kwiecie wieku – kilka dni przed pojedynkiem zgłosił kontuzję. W turnieju WBSS nie praktykuje się przekładania walk – do gry wkraczają wtedy rezerwowi. W wolne miejsce wskoczył przeciętny Stephon Young (18-1-3), którego Donaire efektownie znokautował w szóstej rundzie. Dla porównania – trudniejsza w teorii droga Inoue do finału zajęła mu… niecałe pięć i pół minuty! Czego możemy spodziewać się po finale?

„Nie widzę możliwości, by Donaire zdołał się przeciwstawić tej niszczycielskiej sile. W starciu z Inoue jest skazany na nokaut i taka klauzula powinna widnieć w jego kontrakcie. To powinna być treściwa bitka, w której będziemy oglądali kanonadę lewych sierpowych. Donaire ma już jednak wyraźnie osłabiony refleks i boleśnie odczuje przyłożenia Inoue. Po kolejnym efektownym finiszu resume Japończyka będzie wyglądało imponująco i pozwoli mu wspiąć się na wyżyny rankingu bez podziału na kategorie wagowe” – przewiduje Piotr Jagiełło, komentator stacji TVP Sport, która pokazuje w Polsce drugi sezon turnieju World Boxing Super Series.

„Potwór” jeszcze przed tą walką był zaliczany do TOP 10 najlepszych zawodników w boksie przez zdecydowaną większość dziennikarzy i ekspertów. Jeśli wygra tak mocno obsadzony turniej, to jego notowania jeszcze wzrosną. W mediach pojawiły się spekulacje, że pięściarz już podpisał kontrakt promotorski z grupą Top Rank, która zadba o jego rozwój w kolejnych miesiącach.

Jednego możemy być raczej pewni – żadne pieniądze nie zmienią tego, że w narożniku Inoue stanie ktoś inny niż jego ojciec Shingo. W ojczyźnie bywa nazywany „Doktorem Frankensteinem”, a „Potwór” wcale nie jest jego jedynym udanym projektem. W tej samej kategorii koguciej coraz mocniej rozpycha się łokciami Takuma Inoue (13-0, 3 KO), młodszy brat Naoyi. Synowie robią to, co nigdy nie udało się ojcu, który zwyczajnie nie mógł sobie pozwolić na bokserską karierę.

Rzeczą, której Shingo Inoue obsesyjnie pilnuje, jest kontrola dystansu w ringu. Dzięki temu Naoya zawsze potrafi znaleźć się w pozycji, która umożliwia wyprowadzenie idealnego ciosu. Choć ma dopiero 26 lat, to na jego doświadczenie składa się także ponad 80 amatorskich pojedynków, w których udało mu zanotować aż 48 nokautów.

Po wygranej z Rodriguezem magazyn „The Ring” klasyfikuje Inoue na czwartym miejscu w rankingu najlepszych pięściarzy świata bez podziału na kategorie wagowe. Przed nim są tylko Wasyl Łomaczenko (13-1, 10 KO), Terence Crawford (35-0, 26 KO) i Canelo Alvarez (52-1-2, 35 KO). Za kilka miesięcy może ich jednak przegonić.

„Kiedy zawodnik wygrywa turniej, do którego stają najlepsi w danej kategorii wagowej, to powinien dostawać za to dodatkowe punkty w takich rankingach. Tak było zresztą z Andre Wardem w 2011 roku. Żaden pięściarz z Azji poniżej kategorii piórkowej nigdy nie był numerem jeden w całym światowym boksie. Jeśli „Potwór” wygra turniej, to będzie mógł zgłosić aspiracje do tego miana” – ocenia Stephen Edwards, trener i analityk boksu.

Sam Japończyk pozostaje cichym i spokojnym ringowym zabijaką. Po zdemolowaniu Rodrigueza zapowiedział w kraju, że zamierza walczyć jeszcze przed 10 lat, a jego ostatecznym celem jest wywalczenie mistrzowskich tytułów w pięciu kategoriach wagowych. To by oznaczało, że na razie dopiero minął połowę drogi. Nawet jeśli nie uda mu się zrealizować wszystkich zakładanych planów, to warto śledzić jak próbuje, bo niewielu pięściarzy ogląda się obecnie tak dobrze jak Naoyę Inoue.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 27.05.2019 13:00 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło Extra
19.01.2021

Płatek: Jest bardzo mało jakościowych Polaków

– Mam mnóstwo bardzo dobrych zawodników na liście. Mogę z nimi wypić tylko kawę, albo spotkać się z ich agentami towarzysko i mówić, że „super byłoby, gdyby zagrali w Górniku”. Potem albo nie jesteśmy w stanie zapewnić danemu zawodnikowi pensji, albo nie jesteśmy w stanie go w ogóle pozyskać. Mam wydać zero, wziąć zawodnika z […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Kądzior zaczyna walkę o powrót do kadry. W Turcji wcale nie będzie mu łatwo

Liczyliśmy, że będzie inaczej. Że nie zadziała iberyjska klątwa i Damian Kądzior nie podzieli losów Ebiego Smolarka, Cezarego Wilka, Dariusza Dudki czy Bartłomieja Pawłowskiego. Miał na to papiery. Tak ładny był, amerykański, aż chciałoby się rzucić klasykiem z Samych Swoich, bo faktycznie 28-letni pomocnik, wchodząc do drużyny Eibaru, wcale nie stał na straconej pozycji. Ale […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Lubański: Lewandowski jako kapitan powinien teraz zabrać głos na temat zwolnienia Brzęczka

Włodzimierz Lubański twierdzi, że zwolnienie Brzęczka jest nieeleganckie, ale powinno być konsultowane z piłkarzami i jeśli się tak nie stało, to był błąd. Z kolei Robert Lewandowski powinien obecnie zabrać głos na temat obecnej sytuacji w reprezentacji. Można się z tym zgadzać, można się nie zgadzać, ale byłego wybitnego piłkarza zawsze warto posłuchać. Zapraszamy. Jak […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Rodgers kontra Lampard, ciekawa wojenka w Bundeslidze. Co obstawić we wtorek?

Co słychać w futbolowy wtorek? Dzieje się zaskakująco sporo. Mamy ciekawe mecze Polaków, hit w Anglii i kilka nieobliczalnych starć na niemieckiej ziemi. My skupimy się konkretnie na dwóch wydarzeniach: meczu Leicester z Chelsea i Bayeru Leverkusen z Borussią Dortmund. Oferty są zacne, warto spojrzeć i przemyśleć. Leicester – Chelsea Ostatnie mecze Leicester (liga): ZZRRZ […]
19.01.2021
Blogi i felietony
19.01.2021

Banaszewski: Byłem rozczarowany, że zostałem kozłem ofiarnym w Arce

Choć ma ledwie ćwierć wieku na karku, na koncie ma już blisko 250 występów na szczeblu centralnym w Polsce. Ale Maksymilana Banaszewskiego to nie zadowala, bo jego jedyne dotychczas podejście do Ekstraklasy zakończyło się porażką. Jak trudno odbudować się po czymś, na co pracowało się przez lata, ale nie wyszło? Czy jego kariera wyglądałaby inaczej, […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

QUIZ. Ile wiesz o kadencji Jerzego Brzęczka w reprezentacji Polski?

Wspaniała przygoda Jerzego Brzęczka z reprezentacją Polski dobiegła końca. Łzy smutku zdążyły już wyschnąć po wczorajszych informacjach, czas na odrobinę relaksu. Dlatego proponujemy wam quiz – 25 pytań na temat tej kadencji. Pytamy o konkrety, liczby, ale i rzeczy lekkie, nieco pozapiłkarskie. Pochwalcie się wynikiem w komentarzach. Dla najlepszych mamy nagrody – nic, absolutnie nic […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Od pomocnika kucharza do boiska z Kompanym. Poznajcie Artura Kopyta

– Rok temu o tej porze byłem w Belfaście, trenując na poziomie Grassroots. A teraz jestem na tym samym boisku z Vincentem Kompanym i Craigiem Bellamym – Artur Kopyt po wyjeździe do Irlandii Północnej zaczynał od kasy w sklepie spożywczym i pracy pomocnika kucharza. Dzisiaj jest zawodowcem w sztabie belgijskiego Saint-Gilloise, pewnie zmierzającego do elity […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

STAN KADRY: KONIEC REPEENTACJI. ŻEGNAMY PANA TRENERA-SELEKCJONERA

Była repeentacja, nie ma repeentacji. Pan trener selekcjoner Jurek Brzęczek zostanie dziś pożegnany przez wyjątkowy orszak żałobny. Mateusz Rokuszewski. Wojciech Kowalczyk. Paweł Paczul. Jakub Białek. Będą performersy, będą mocne opinie, będą miażdżące fakty. Zapraszamy od 12.00 na Stan Kadry!
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Favre, Nawałka, De Biasi… Czyje akcje stoją najwyżej?

Ach, giełda nazwisk. To kochamy najbardziej. Za każdym razem, kiedy tylko pojawi się gdzieś wakat, zawsze, gdy zwolni się jakiś stołek, rusza cała karuzela potencjalnych następców. Mniej lub bardziej realnych, czasami wyjętych z kosmosu, ale – jak wiadomo – w każdej plotce jest ziarno prawdy. Dlatego rzuciliśmy okiem, jak szanse na zajęcie miejsca na ławce […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

DZIENNIKARSKIE ZERO: SZERPOWIE, POLSCY HIMALAIŚCI I MIŁOŚĆ

– Zobaczcie, jak ten Covid nam wszystko pozmieniał. Siedzą sobie ci Szerpowie w Himalajach, nie mają za kim tobołów nosić. To stwierdzili: co będziemy tak siedzieć, chodźcie, sami wejdziemy. Weszli. I tak się skończyła historia polskich himalaistów, którzy od lat próbowali to zrobić – mówi Krzysztof Stanowski w kolejnym odcinku „Dziennikarskiego Zera”. Dziś poza Szerpami będzie też […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Od kaprysu do kaprysu

Wczoraj minął równo rok od programu Stan Futbolu, w trakcie którego trochę poróżniłem się ze Zbigniewem Bońkiem. Jeśli nie pamiętacie – ja postawiłem spory znak zapytania przy słuszności wyboru Jerzego Brzęczka na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski, a pan prezes postawił nie mniejszy przy tym, czy w ogóle można mnie nazywać dziennikarzem. Uważam, że to całkiem […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

Arkadiusz Milik, czyli w poszukiwaniu straconego czasu

W Ekstraklasie debiutował jako siedemnastolatek. Pierwszy występ w seniorskiej reprezentacji Polski zaliczył jako osiemnastolatek. Kariera Arkadiusza Milika rozpoczęła się tak szybko i tak efektownie (choć pamiętamy, że początki w Górniku miał trudne), że ona nie mogła potoczyć się źle. Ale dziś 26-letni napastnik patrząc wstecz widzi stracony czas. Trudno znaleźć zawodnika w tym wieku i […]
19.01.2021
Weszło
19.01.2021

„Skoro podjąłem decyzję o zwolnieniu Brzęczka, to jest ona dobra”

Chyba nie zaskoczymy was mówiąc, że tematem numer jeden jest dzisiaj rozstanie z Jerzym Brzęczkiem. Kulisy, opinie, sonda nazwisk, komentarze… Prasa aż się od tego ugina. W „PS” mamy komentarze prezesa oraz piłkarzy. – Skoro podjąłem decyzję o zwolnieniu Jurka, to jest to decyzja dobra i przemyślana – twierdzi Boniek. – Temat zwolnienia w ogóle nie […]
19.01.2021
Weszło
18.01.2021

Piąty dublet Zlatana w sezonie, Milan wciąż liderem Serie A

Bramka w siedmiu kolejnych meczach. Tyle razy Zlatan Ibrahimović trafiał do siatki Cagliari. Zaczynał ponad dekadę temu w Interze Mediolan, dwa lata później strzelał dla Milanu, aż w końcu, gdy wrócił do Lombardii, przypomniał sobie o starym zwyczaju. Dzisiaj zapakował Sardyńczykom dwie sztuki i zapewnił Rossonerim trzy punkty. Sebastian Walukiewicz powinien się cieszyć, że nie było go […]
18.01.2021
Weszło FM
18.01.2021

Wtorek w Weszło FM: kolejny mecz Polaków na MŚ szczypiornistów, poszukiwanie następcy Brzęczka

Nie zdziwicie się pewnie, że we wtorek na naszej antenie wciąż dominować będzie temat selekcjonera piłkarskiej reprezentacji, ale wieczorem będziemy kibicować naszym szczypiornistom na mundialu. Szczegóły poniżej: 07:00 – 10:00 – „Dwójka bez Sternika” – w porannej audycji Moniki Wądołowskiej i Michała Łopacińskiego sporo o zwolnieniu selekcjonera Jerzego Brzęczka i ewentualnym następcy. Czy kierunek włoski […]
18.01.2021
Kanał Sportowy
18.01.2021

Hejt Park (anty)szczepionkowy – dr Michał Sutkowski i Krzysztof Stanowski

W poniedziałkowym Hejt Parku dr Michał Sutkowski (prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych) i Krzysztof Stanowski​ będą odpowiadali na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM! Zapraszamy na szczepionkowe QiA​, poruszymy wszystkie możliwe wątki!  
18.01.2021
Weszło
18.01.2021

Pięciu największych wygranych i przegranych za kadencji Jerzego Brzęczka

„Umarł król, niech żyje król!”. Każdy nowy władca na swoim dworze zaprowadza porządki według własnej wizji. Tak samo jest w przypadku nowych selekcjonerów. Nierzadko na pokaz, czasem chwilowo, jednak generalnie zawsze następują roszady personalne wśród sztabu trenerskiego i piłkarzy. Jerzy Brzęczek nie okazał się rewolucjonistą. Można wręcz powiedzieć, że był kimś w rodzaju namiestnika Adama […]
18.01.2021
Weszło
18.01.2021

Kowal: – Brzęczka trzeba było zwolnić w listopadzie. Najpóźniej

Tak, Jerzy Brzęczek nie nadaje się na selekcjonera reprezentacji Polski. Nie ma doświadczenia. Nie ma odpowiedniego warsztatu. Nie przedstawił żadnego pomysłu na kadrę. Nie trzyma presji. Gada głupoty. Sam napisałem, że bredzi. To wszystko prawda i trudno z tym dyskutować. Ale czy można powiedzieć – tak, to dobry moment na jego zwolnienie? Tu już mam […]
18.01.2021