post Avatar

Opublikowane 02.05.2019 15:35 przez

redakcja

Wychowanie chociaż jednego reprezentanta Polski to dla każdego klubu powód do dumy. A gdy chodzi o klub bardzo mały w skali krajowej – tym większy. A gdy na dodatek mowa o dwóch reprezentantach i to na przestrzeni raptem kilku lat, można już zacząć doszukiwać się pewnego fenomenu. 

Tarnovia Tarnów wysłała w szeroki świat Mateusza Klicha i Bartosza Kapustkę. Obaj mają lub mieli gorsze momenty na swojej piłkarskiej drodze, ale tak czy siak mogą mówić, że robią kariery. Sprawdzamy więc w naszym czwartoligowym cyklu, jak ten klub funkcjonuje na co dzień. 

Tarnovia jak na 110 lat istnienia w mieście liczącym obecnie około 110 tys. mieszkańców – czyli nie będącym wielką prowincją – nie ma imponującej historii. Dotychczas w Ekstraklasie grała tylko przez rok, w sezonie 1948. Zajęła jedenaste miejsce w 14-zespołowej stawce, co oznaczało spadek, bo ligę zmniejszano do dwunastu drużyn i aż cztery miały zlecieć szczebel niżej. W połowie lat 50. udało się jeszcze dojść do 1/8 finału Pucharu  Polski i to w zasadzie tyle.

#POWIATBET STWORZYLIŚMY WSPÓLNIE Z ETOTO, BUKMACHEREM, KTÓRY MA SZEROKĄ OFERTĘ ZAKŁADÓW NA TĘ KLASĘ ROZGRYWEK

W sezonie ekstraklasowym koszulkę tarnowian zakładał m.in. Antoni Barwiński, który w tamtym czasie występował też w reprezentacji Polski (17 meczów). Aż do debiutu Mateusza Klicha w koszulce z orzełkiem na piersi, pozostawał jedynym kadrowiczem, który wywodził się z Tarnovii. W klubie z dumą pokazują dziś odnalezioną kiedyś przy porządkach na strychu skrzynię z 1948 roku. Są w niej umieszczone piłka i korki z tamtego okresu. Unikat, super sprawa.

smartcapture

Na skrzyni umieszczono ówczesny klubowy herb. Nadal trochę go widać.

mde

Skrzynia przechowywana jest w pomieszczeniu nazwanym Salą Pamięci. Znajdziemy w nim wiele bardzo ciekawych eksponatów. Mnóstwo pucharów, fanty od Klicha i Kapustki, pamiątki po znanych postaciach wywodzących się z klubu. Jeszcze nie tak dawno Tarnovia miała również sekcję siatkarską i to właśnie tutaj karierę zaczynała śp. Agata Mróz-Olszewska. Dwukrotna złota medalistka mistrzostw Europy zmarła 4 czerwca 2008 roku w wyniku posocznicy i związanego z nią wstrząsu septycznego po przeszczepie szpiku kostnego. Dwa miesiące wcześniej urodziła córeczkę Lilianę. W Sali Pamięci wywieszona jest tablica jej poświęcona. Na niej widoczna jest na przykład jedna z pierwszych legitymacji słynnej siatkarki.

mdedav

Obecnie poza piłką w klubie funkcjonuje już tylko sekcja wspinaczkowa i tenisa stołowego, którego trenerką wciąż jest Bronisława Stroisz. Zaczyna już ona dziewiątą dekadę swojego życia, ale nadal kipi energią! Akurat przyszła do klubu, gdy skończyłem rozmawiać z prezesem Waldemarem Urbanem, mogliśmy się poznać.

rbt

 – W 2015 roku pani Bronia świętowała 50-lecie pracy w naszym klubie. Napisaliśmy wniosek do marszałka i została odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę Srebrnym Krzyżem Zasługi. Była w Tarnovii zawodniczką, teraz jest trenerem, a w tenisa stołowego grają też jej dzieci i wnuki. Pani Bronia uczy gry kolejne pokolenie, cieszy się tym. To dla niej cel, że ma przyjść poprowadzić zajęcia, że w sobotę czy niedzielę ma mecz. Dzięki temu cały czas znajduje się w dobrej formie – mówi Urban.

1516

Prezesem jest od 2007 roku, a teraz również jedynym członkiem zarządu. – Do niedawna tworzyłem go razem z Wojciechem Młyńskim, który odszedł na zasłużoną emeryturę, odciął się od wszystkiego i odpoczywa. Przesadą byłoby stwierdzenie, że zastałem Tarnovię drewnianą, a dziś mam murowaną, ale naprawdę mocno poszliśmy do przodu. Podstawową zasadą jest to, że działamy w klubie społecznie. Nigdy nie pobrałem wynagrodzenia za pracę w Tarnovii. Trenerzy pracują na umowę zlecenie, etat mają tylko pani w biurze, gospodarz obiektu i trener Krzysztof Świerzb – wychowawca Klicha i Kapustki. Hołubimy go, jest z nami od lat i nie wyobrażamy sobie, by mógł być gdzie indziej. Może być jednak pewien problem. Nie ma on papierów trenerskich, jest tylko instruktorem sportu. To będzie wystarczało do końca tego roku. Później nie będzie mógł samodzielnie prowadzić żadnej drużyny. Napomknąłem, żeby zaczął robić UEFA C czy B, ale odpowiadał: „Prezesie, ja mam już 60 lat, no rany boskie”. W takiej czy innej formie będzie jednak u nas w klubie zawsze – śmieje się Waldemar Urban.

DWADZIEŚCIA ZŁOTYCH FREEBETU ZA SAMĄ REJESTRACJĘ – NAJNOWSZA OFERTA ETOTO DLA NOWYCH GRACZY

W Tarnovii się nie przelewa i to delikatnie mówiąc. Wsparcie miasta jest niewielkie. W 2019 roku to 50 tys. zł na szkolenie dzieci i młodzieży, płatne w dwóch transzach. Tyle wynoszą… miesięczne koszty funkcjonowania klubu. Zdecydowaną większość środków trzeba zatem pozyskać na własną rękę. – Jest kilku sponsorów, no i mamy jeszcze trochę pieniędzy z transferu Bartosza Kapustki do Leicester. Znaczną ich część wydaliśmy na gruntowny remont hali. Całość kosztowała 1,2 mln zł. Z dotacji unijnej przyznano nam 460 tys. zł, ale nadal czekamy na zwrot tych pieniędzy, choć wszystkie formalności załatwiliśmy już ponad pół roku temu. Chcemy je wydać na dalszy rozwój, na zatrudnienie kolejnych trenerów, wyremontowanie trybuny i tym podobne. W klubie każdą złotówkę przed wydaniem oglądamy po kilka razy. A gdyby żona wiedziała, ile czasu i pieniędzy kosztowała mnie działalność dla klubu, to już dawno zostałbym wyrzucony z domu. Nieraz słyszałem „prezesie, tu brakuje, trzeba coś dać”, no i człowiek wyciągał z własnej kieszeni. Mam za co żyć, jestem administratorem pobliskiego centrum handlowego, więc jak trzeba pomóc, pomogę. Najważniejsza jest pasja. Wolnego weekendu nie miałem od… nie wiem, ilu lat. Gdyby ktoś szukał tu głównie własnych korzyści, bardzo szybko dałby sobie spokój – tłumaczy prezes.

Siłą rzeczy działając w takich realiach przychodzą momenty zwątpienia. – Myśli o rezygnacji mam regularnie (śmiech). Chodzi o ból związany z własną niemocą. Chciałoby się jeszcze coś zrobić, a wszystko układa się przeciwko klubowi i nie wychodzi. Ale jak człowiek ochłonie, uświadamia sobie, że tyle już zrobiono, że nie można tego tak po prostu rzucić. Mam nadzieję, że kiedyś przekażę klub w godne ręce – mówi Urban.

I dodaje: – Nie możemy powiedzieć, że miasto nas nie lubi, ale prawda jest taka, że nie robi nic ponad minimum przyzwoitości. Dla urzędników liczy się papier. Odbyło się, coś przyznane i odebrane, dziękujemy. Miasto nie czuje tego sportu. Jak jest sukces, zadzwonią z gratulacjami nawet o 21:00, ale na co dzień wsparcie jest niewielkie. Zdecydowana większość środków idzie na żużel, to sport nr 1 w Tarnowie. Kilka lat temu walcząc o klasy sportowe w szkołach, usłyszałem w urzędzie miasta „po co wam one, po co one w ogóle potrzebne?”. Trochę się wtedy zjeżyłem. Jasne, nam do niczego nie są potrzebne, można nie robić niczego. Ale widzę po latach, że dzieci, które u nas trenowały, wyrastają na ludzi dobrze wychowanych, ułożonych, wiedzących, czego chcą w życiu. Nabyli pewne wartości przez sport i to jest cel najważniejszy.

dav

Prezes Waldemar Urban

Gdy jesienią ubiegłego roku zakończył się remont hali przy klubowym boisku, prezes Urban mówił w „Gazecie Krakowskiej”, że w klubie znajduje się 16 grup, w których trenuje łącznie ponad 400 zawodników. – Dziś może być jeszcze więcej. Poszliśmy mocniej w piłkę kobiecą. Do tej pory upatrywaliśmy jakąś szansę dla nas w tym kontekście, ale widzimy, że plany PZPN-u mogą nam pokrzyżować szyki. Podobno za jakiś czas sekcję kobiecą mają mieć wszystkie kluby Ekstraklasy, co zamknie nam tu drogę rozwoju. Obecnie nasze panie rywalizują w grupie południowej I ligi, rezerwy są w IV lidze. Zajmujemy miejsce w środku 12-zespołowej stawki. Nie jest źle, a tu również chodzi głównie o dziewczyny wychowane przez Tarnovię. Dawniej trenowały one razem z chłopcami, ale potem od pewnego momentu nie miały się gdzie podziać, PZPN zabronił składów mieszanych w ligach juniorskich. Mogliśmy im powiedzieć, że koniec zabawy lub stworzyć drużynę dziewczęcą. Zaczynaliśmy od szczebla juniorskiego, potem awansowaliśmy do III ligi i powoli się wspinaliśmy, dziś jesteśmy na drugim szczeblu. Fajna sprawa, gdy pamięta się jakąś zawodniczkę, gdy była jeszcze małym bąblem, a teraz jako dorosła kobieta z powodzeniem gra na wysokim poziomie. Jeśli chodzi o otoczkę, zainteresowanie piłką kobiecą za bardzo nie rośnie, ale chętnych do gry jest coraz więcej. W tym roku znów mamy swoją drużynę dziewczynek na finałach turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” – chwali się prezes Urban.

Co do seniorów, rozgrywają oni trzeci sezon po awansie do IV ligi z okręgówki. Tarnovia po spadku z najwyższego szczebla w 1948 roku, przez kilka lat zajmowała czołowe lokaty w ówczesnej II lidze, ale w 1955 zleciała na trzeci poziom rozgrywkowy i do dziś ponad niego nie wyszła. Ba, w III lidze po raz ostatni rywalizowała w sezonie 1997/98. XXI wiek to mozolne podnoszenie się z kolan. Po sezonie 2005/06 w wyniku reorganizacji rozgrywek czwartoligowych, klub wylądował w okręgówce, w której spędził dziesięć lat i dopiero latem 2016 wywalczył awans.

Od początku 2016 roku Tarnovię prowadzi jej wychowanek Wojciech Gucwa, który sam również jeszcze wychodzi na boisko. – Nadal jestem grającym trenerem, ale po zabiegu w styczniu na razie nie pcham się na murawę. Jeśli zdrowie pozwoli, to od nowego sezonu jeszcze raz spróbuję z IV ligą. Jak się nie uda, pewnie pokopię w niższej lidze, jeszcze chcę trochę za piłką pobiegać – tłumaczy.

rbt

Jak trener Gucwa scharakteryzowałby zawodnika Gucwę? – Ogromne serce do gry, trochę charyzmy, wydolność. Na tym zawsze bazowałem, byłem dobrze przygotowany motorycznie. Przeważnie ustawiano mnie jako najbardziej defensywnego pomocnika w środku pola. Teraz z racji wieku nie wykluczam także gry jako stoper. W juniorach zdarzało się występować na prawym skrzydle lub jako ofensywny pomocnik. Nigdy nie wyszedłem poza IV ligę. Jako 20-latek miałem propozycje z lepszych klubów, ale tuż przed wyjazdem na testy zerwałem ścięgno Achillesa. Leczenie się przedłużało, przez półtora roku chodziłem o kulach i do tamtego poziomu już nie wróciłem. Tarnovia najpierw wypożyczyła mnie do okręgówki, dopiero potem znów grałem dla niej. Nie tracę nadziei, że może kiedyś jeszcze awansujemy z chłopakami i wtedy zadebiutuję w III lidze – przyznaje. I dodaje: – To bardziej marzenie niż cel, ale trzeba mierzyć wysoko. W okręgówce nikt nie dawał nam szans na pierwsze miejsce, wszyscy mówili, że spokojnie awansują rezerwy Termaliki. Robiliśmy swoje, Termalikę pokonaliśmy w obu meczach, a cały sezon wygraliśmy z 9-punktową przewagą. Dlatego teraz również nie zamierzamy stać w miejscu. Nie będzie to cel dziś, za rok podobnie, ale jak okrzepniemy, to może za 2-3 lata uda się powalczyć. Wielu naszych juniorów z powodzeniem wchodzi do piłki seniorskiej, a jak się jeszcze wzmocnią fizycznie i ograją, to przy odpowiednim prowadzeniu można z nimi grać o coś więcej niż środek tabeli. Chłopcy mają świadomość na przykładzie Klicha i Kapustki, że mogą pójść stąd dalej, co też stanowi bodziec do pracy.

DARMOWY ZAKŁAD 20 ZŁOTYCH BEZ DEPOZYTU – ETOTO SPECJALNIE DLA CZYTELNIKÓW WESZŁO

I trener, i prezes zdają sobie jednak sprawę, że bez większego budżetu nie ma mowy o kroku do przodu. – Awans w dużej mierze wiąże się z finansami. Poza premiami za wygrane i remisy, chłopaki musieliby już mieć coś więcej z grania, jakieś stypendia. To już nawet w IV lidze nie jest niczym wyjątkowym, ale mamy takie a nie inne możliwości, każdy wie, jakie są realia. Konieczne byłoby też bardziej profesjonalne podejście – chociażby większa liczba treningów. Obecnie mamy trzy treningi w tygodniu plus mecz. Jeżeli ktoś chce być brany pod uwagę na najbliższy mecz, musi być przynajmniej na dwóch treningach. W okresie przygotowawczym mieliśmy cztery jednostki tygodniowo – mówi Gucwa, który na życie zarabia w dwóch szkołach jako nauczyciel wychowania fizycznego.

Waldemar Urban: – Naszym najważniejszym założeniem było, jest i będzie szkolenie młodzieży. Większość zawodników z obecnej kadry to nasi wychowankowie, przeważnie młodzi chłopcy stawiający pierwsze kroki w seniorskiej piłce. Od tego nie chcemy odchodzić, a jeśli przy okazji uda się iść do góry sportowo, to oczywiście dobrze. Nic jednak za wszelką cenę. Na razie ambicji trzecioligowych nie mamy. Raz, że awans wiązałby się ze znacznie większymi kosztami funkcjonowania. Dwa, że nie spełnialibyśmy wymogów infrastrukturalnych. Dawniej tuż obok działały zakłady przemysłu spożywczego, od strony parku mieliśmy ścianę budynków, byliśmy osłonięci. Dziś są tam hałdy gruzu. Brakuje środków, żeby stworzyć potrzebne zabezpieczenia, poza tym nadal nie wiadomo, co dalej będzie z naszym stadionem. Miasto i inni mają jakieś plany związane z tym terenem, ale nie są one skonkretyzowane, tkwimy w niepewności. W ubiegłym roku na połowie boiska bocznego – ta część terenu należy do nas – chcieliśmy wybudować boisko ze sztuczną nawierzchnią i nie dostaliśmy zgody od miasta, bo ciągle w planach są budowy dróg. Boisko główne jest niezagrożone, nie wiemy jednak, co z terenami przyległymi.

dav

Tarnovia na razie chce okrzepnąć w IV lidze i wygląda na to, że się udało. – Przez pierwsze dwa lata po awansie do ostatniej kolejki walczyliśmy o utrzymanie. W ostatnim sezonie utrzymaliśmy się z jednym punktem przewagi nad strefą spadkową. Teraz zapowiadało się, że będzie podobnie. Jesień nam nie wyszła, zdobyliśmy tylko 16 punktów. Wiosną jednak nastąpiła znacząca poprawa, uzbieraliśmy już 14 „oczek” i przesunęliśmy się do środka tabeli, choć do pełnego komfortu daleko. Chcemy jak najszybciej mieć spokój, żeby w końcówce więcej pograli młodsi zawodnicy, którzy na razie dostają mniej szans – mówi trener Gucwa.

Skąd taka zwyżka formy? – Mieliśmy krótką przerwę letnią, za to wiele zmian w składzie. Na papierze kadra wyglądała dobrze, piłkarze indywidualnie mieli umiejętności na IV ligę, ale nie funkcjonowali jako zespół. Zabrakło czasu na zgranie, brakowało też koncentracji w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami. Zimą czasu było więcej, mogliśmy rozegrać więcej sparingów, spokojniej popracować. Do tego lepsze nastawienie i są efekty – tłumaczy.

Ostatnio jednak coś się zacięło. W miniony weekend Tarnovia przegrała 1:2 w Gorlicach, a 1 mają po raz drugi w tym sezonie uległa Unii Tarnów w derbach. Jesienią na terenie rywala podopieczni Gucwy przegrali w najskromniejszych rozmiarach po dyskusyjnym rzucie karnym, teraz było 0:2. Unia prowadzi w tabeli i jest na najlepszej drodze, żeby po zaledwie rocznej przerwie powrócić do III ligi. Tarnovia może się tłumaczyć kilkoma kontuzjami i terminarzem napiętym jak w Ekstraklasie. W tym roku poza spotkaniami ligowymi rozegrała już dwa mecze w Pucharze Polski (ostatnio wygrała go na szczeblu TOZPN). W weekend kolejne ligowe starcie (rezerwy Sandecji na wyjeździe), a w środku tygodnia czeka już Wisła Szczucin w 1/2 finału okręgowego PP.

 – Na początku sezonu kadrę mieliśmy szeroką, cieszyliśmy się z tych pucharów. Kto nie grał w lidze, dostawał szansę w pucharze. Teraz, po 3-4 kontuzjach, pole manewru mamy mniejsze, aczkolwiek nie narzekamy. Niektórzy juniorzy będą mogli się wykazać – podsumowuje trener Gucwa.

TARNOVIA SPRAWI NIESPODZIANKĘ W NOWYM SĄCZU Z REZERWAMI SANDECJI? W ETOTO KURS NA JEJ ZWYCIĘSTWO WYNOSI 4,50

Co do derbów, kolejna porażka na pewno boli, zwłaszcza że relacje na niwie kibicowskiej są bardzo napięte. – Animozje znowu odżyły. Nie rozumiem tego, ale tak jest. Podejrzewam, że czerpie się ze wzorców krakowskich. Realia były takie, że Tarnovia trzyma z Cracovią, a Unia z Wisłą Kraków. Nie wiem, czy ta druga zgoda jest aktualna, ale dawniej była. Do różnych incydentów dochodziło też na przykład z Wisłą Szczucin. W pewnym momencie w okręgówce postanowiliśmy grać nawet bez publiczności. Co mecz, to jakaś kara, pieniądze wyrzucane w błoto, a nie mieliśmy wpływu na to, czy kibice jeżdżą na wyjazdy i co tam robią – mówi prezes Urban.

Jeszcze gorzej, że waśnie między kibicami Tarnovii i Unii nie kończą się na samych meczach derbowych.  – Na co dzień niestety animozje kibicowskie też są odczuwalne. Przykładów złych zachowań kibiców Unii mógłbym podawać wiele, łącznie z okradaniem ze sprzętu naszych trampkarzy wracających z treningu lub meczu. Otoczyć w kilku młodego chłopaka na przystanku i go okraść – wielkie bohaterstwo. I nie chodzi o jeden czy dwa incydenty. Najczęściej zdarzało się to zimą, gdy trenowaliśmy na orlikach poza siedzibą Tarnovii – mówi trener Gucwa, a prezes wtrąca: – Takie akcje zdarzały się nawet z naszymi dziewczynami. Zabierano im sprzęt i potem się tym szczycono.

W przeciwieństwie do Wodzisławia Śląskiego, gdzie mimo istnienia czwartoligowego MKP Odra niemal cała kibicowska społeczność skupiona jest wokół Odry z okręgówki, w Tarnowie siły są znacznie bardziej rozłożone. Wojciech Gucwa: – W ostatnich latach niestety trochę więcej kibiców było przy Unii, ale powoli proporcje się wyrównują – może już nawet ze wskazaniem na naszą stronę. Na pewno nie jest tak, że jeden klub wyraźnie dominuje pod względem kibicowskim.

To jednak Tarnovia może się szczycić wychowaniem Mateusza Klicha i Bartosza Kapustki. W kontekście tego drugiego, nazwę klubu usłyszała cała Polska, gdy doszło do sporu z Cracovią co do należności za sprzedaż piłkarza do Leicester. Czwartoligowiec oddając swoją perełkę za symboliczne 4 tys. zł miał zagwarantowane 10 procent z kwoty następnego transferu. „Pasy” jednak przelały tylko 10 procent z pierwszej raty, wynoszącej 2,5 mln euro. W Tarnowie byli przekonani, że drugie 2,5 mln również dotyczy podstawowej opłaty transferowej, a nie bonusów, dlatego nie ustąpili, zwłaszcza że ekstraklasowiec kombinował już wcześniej, chcąc namówić swojego małego partnera do zadowolenia się marnymi 200 tys. zł, sugerując, że może zaraz sprzedać Kapustkę do innego zespołu z Ekstraklasy i Tarnovia dostanie jeszcze mniej. Zaczęła się wojna na oświadczenia. Cracovia podała nawet Tarnovię do sądu za godzenie w wizerunek klubu, ale sąd uznał te działania za dopuszczalne. Ponadto tarnowski klub chciał sądownie ustalić faktyczną kwotę transferu Kapustki do Anglii, ale nim się tym zajęto, doszło do ugody między stronami.

Prezes Urban: – O jakichkolwiek szczegółach nie chcę rozmawiać, zabraniają tego zapisy porozumienia. Na pewno jednak wysłaliśmy sygnał na cały kraj, że umów z małymi klubami również należy dotrzymywać. Postawiliśmy się, dużo rzuciliśmy na szalę, ale udało się. Nie może być tak, że ktoś przyjeżdża, traktuje nas z góry, chce rzucić jakiś ochłap i każe się cieszyć. Grunt, że cała historia dobrze się zakończyła, kluby się porozumiały i dalsza współpraca w sprawie kolejnych zawodników jak najbardziej jest możliwa. Inna sprawa, że PZPN rzuca kłody pod nogi takim klubom jak nasz. Jeśli się nie mylę, według nowych przepisów każdy może wziąć chłopaka do dwunastego czy trzynastego roku życia bez żadnej zgody jego klubu. Wystarczy wpłacić ekwiwalent i cześć. Wcześniej tak nie było, należało się porozumieć z klubem wychowującym zawodnika. To było bardziej fair, można było sobie coś zagwarantować w przyszłości, gdyby ktoś wystrzelił z karierą. Takich klubików szkolących młodzież jest w Polsce mnóstwo, rzadko coś więcej z tego miały, a teraz będzie jeszcze trudniej. A przecież to głównie od nich wychodzi najzdolniejszy narybek. Nadal rzadko zdarza się, żeby jakiś poważny piłkarz od początku do końca był szkolony w jednym z największych klubów.

TARNOVIA PIERWSZA STRZELI GOLA W NOWYM SĄCZU? ETOTO WYCENIA TAKI SCENARIUSZ PO KURSIE 2,55

Cieszy się on, że Kapustka i Klich do dziś pamiętają, gdzie zaczynali. – Jak tylko Bartosz jest w Polsce, odwiedza trenera Świerzba i przyjeżdża do naszych dzieciaków, żeby porozdawać autografy, stanąć do zdjęć. Mają one namacalny przykład, że warto się starać i trenować, bo można zajść naprawdę daleko. Takie spotkanie z Bartkiem czy Matuszem da im więcej niż jakakolwiek pogadanka motywacyjna. Cały czas mamy z nimi dobry kontakt, nie odcinają się od miejsca, z którego wyszli w świat – a wręcz przeciwnie. Czy będą następni? Jest kilku juniorów z predyspozycjami na bardzo poważne granie, więc kto wie – mówi prezes.

W klubie na każdym kroku starają się akcentować fakt wychowania takich zawodników. O fantach w Sali Pamięci już było. Na korytarzu wiszą stare zdjęcia juniorskich drużyn z nimi w składzie.

Kapustka czwarty z prawej w dolnym rzędzie.

dav

dav

Klich pierwszy z prawej w dolnym rzędzie.

dav

dav

Przed wejściem do budynku urządzono natomiast ściankę ze zdjęciami. Na jednym z nich, z grudnia 2015 roku, Klich i Kapustka stoją razem podczas turnieju halowego. Co ciekawe, sędzia z lewej to starszy o trzy lata brat Bartosza.

davdav

W Tarnovii czekają na wypłynięcie kolejnych perełek. Być może jedną z nich będzie 12-letni Hubert Jasiak. Klich jest jego wujkiem, więc inspiracji szukać nie musi. W klubie mówią, że strzela gole jak szalony i talent ma olbrzymi. Chłopak latem ma przejść do Cracovii.

smartcapture

Taki obrót sprawy, zwłaszcza w kontekście wspomnianej zmiany przepisów ułatwiających wyciąganie piłkarzy w tym wieku większym klubom, na pewno Tarnovii nie cieszy. Prezes Urban coraz częściej musi mierzyć się z plagą naszych czasów dotyczącą juniorów. – Ciągle rozmawiamy z rodzicami na temat roztropności przy wysyłaniu dzieci w tak wczesnym wieku do większych klubów. Bardzo często one nie wychodzą na tym dobrze. Parę lat temu rodzice jednego z chłopaków przyszli strasznie podekscytowani: Resovia, szkoła, SMS, panie prezesie, nie ma innej możliwości jak odejście. Tłumaczę, żeby się zastanowili. Przejście do SMS-u to transfer definitywny, tam się na okres przejściowy nie bierze. Jak komuś nie wyjdzie, jest uwiązany. Po miesiącu od transferu przychodzi ojciec i „panie, zrób pan coś, bo on tam nie chce być”. A uprzedzałem, mówiłem, żeby dać szansę temu dziecku – nie mnie, nie klubowi. Ale rodzice często sądzą, że skoro odradzam odejście, patrzę przez pryzmat własnego interesu. Takich historii jest sporo, co nie znaczy, że zamykamy komuś drogę rozwoju. To musi być jednak dobrze przemyślane, bez biletu w jedną stronę, bo później robi się płacz. Nieraz mieszają też agenci, coraz bardziej rozpychający się już nawet wśród juniorów. Dla każdego rodzica jego dziecko jest mistrzem świata i przyszłym reprezentantem, łatwo namącić im w głowach – nie ukrywa.

 – Do nas przychodzą dzieci, które chcą trenować. Nikogo nie zmuszamy czy jakoś specjalnie nie zachęcamy, siłą rzeczy nie mamy też rozwiniętego skautingu, na który mogą sobie pozwolić większe kluby. Nasza główna droga naboru to klasy sportowe w szkole podstawowej, wcześniej też w gimnazjach. Liczyliśmy, że jak Termalica urosła w siłę, to bardziej rozsławi nasz lokalny rynek, że nawiążemy jakąś ściślejszą współpracę, ale poszli tam w zupełnie innym kierunku. Sama armia zaciężna, w kadrze jest chyba jeden chłopak z naszego regionu – podsumowuje Waldemar Urban.

W Tarnovii mimo skromnych możliwości konsekwentnie robią swoje. Pewnej bariery bez nagłego i trwałego przypływu gotówki nigdy się nie przeskoczy, ale klub pomału idzie do przodu i wydaje się, że za kilka lat III liga mogłaby się stać realnym tematem. Może do tego czasu objawi nam się kolejny diamiencik oszlifowany przez tutejszych trenerów?

Tekst i zdjęcia: PRZEMYSŁAW MICHALAK

Opublikowane 02.05.2019 15:35 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020