Gra bez daty ważności. SWOS wiecznie żywy
Weszło

Gra bez daty ważności. SWOS wiecznie żywy

Sensible World of Soccer. Gra legenda. Gra synonim miodności. Wszyscy to znacie: brak kleju w nodze godny gwiazd dołu tabeli Ekstraklasy, bramki strzelane po skosie pola karnego, atak reprezentacji Polski Jusko-Kowal i potęga Milanu z George’m Weahem.

Praktycznie każdy z pokolenia, które wychowywało się w latach dziewięćdziesiątych, ma swoje wspomnienia związane ze SWOS-em.

Ale dla tej grupy pasjonatów SWOS nigdy się nie zestarzał, nigdy nie wyszedł z mody – cały czas grają, rywalizują w ligach i na mistrzostwach świata.

***

Historia jest zawsze taka sama: w domu lądowała AMIGA lub PC. Potem, w zalewie gier, znajdywały się gdzieś dyskietki Sensible. A później są tylko setki godzin w świecie, bo gra wsysała na dobre.

Szymon Mikołajczak prywatnie jest kierownikiem rezerw i CLJ-otki Śląska Wrocław, pomaga też jako asystent kierownika pierwszej drużynie. W SWOS-ie to Foka, legenda i były mistrz świata roku. W zamierzchłych czasach grał, oczywiście, Śląskiem Wrocław. Wspomina, że w wirtualnym WKS-ie robotę robił Janusz Kudyba na ataku, a szybkościowcem, na którym dało się oprzeć grę, był Janusz Gora. Za granicą lubił grać Fulhamem, który w sezonie 96/97 – koronny dla SWOS-a – występował w Third Division. Strategia ustalania składu? Przede wszystkim szybkość. Jeśli najszybszym zawodnikiem jest boczny obrońca, to i tak lądował na ataku. Foka preferował taktykę 3-4-3, na dziewiątce często ustawiając Andrzeja Juskowiaka.

Michał „Xflea” Płonka to z kolei wieloletni fan FC Barcelony. SWOS-em zaraził się jeszcze w 1992 roku, a więc przed czasami „World”; to o tyle istotne rozróżnienie, że choć mechanika była mniej więcej ta sama (choć też nie bez różnic, dla wyjadaczy znaczących), tak dopiero „World of Soccer” oferował gigantyczną bazę. Ile gier w 1997 oferowało możliwość grywalnej polskiej ligi? A przecież były też rozgrywki afrykańskie, Peru, Salwador, Litwa, reprezentacja Tajwanu, Wysp Salomona… Słowem, w grze było kilkadziesiąt tysięcy grywalnych zawodników, a każdy opisany własnymi statystykami.

Dziś „Xflea” ma swój arkusz Excela z całą bazą danych, wszystkimi zawodnikami oryginalnej bazy, w tym z „polskim” błędem: Jean Paulem Van Gastelem jako Polakiem, możliwym do powołania przy prowadzeniu kadry.

To również społeczność graczy własnymi siłami tworzyła update na dwudziestolecie gry, nie zapominając o drugiej lidze Boliwii.

SWOS-6

Gracze, którzy prali wszystkich w okolicy, będąc niedoścignionymi królami klawiatury – w SWOS-a spokojnie dało się grać z kumplem na dżojstiku lub klawiaturze – z pewnością mieli do niego więcej serca. Ładnych kilka lat po debiucie Sensible World of Soccer 96/97, zaczęła rosnąć w siłę społeczność graczy SWOS-a online. Wszystkie późniejsze legendy, mistrzowie, medaliści międzynarodowych turniejów i zwycięzcy ligi światowej wspominają wejście na ten poziom jednakowo:

Na początku był oklep.

A potem drugi, czwarty i siedemnasty.

Gracz był przekonany, że skoro robił komputerowy Manchester United średniakiem z San Marino, do tego obijał kolegów na podwórku, był materiałem również na internetową gwiazdę. Ale tutaj poziom był tak wyśrubowany, że w zasadzie gry w pewnym stopniu trzeba było się uczyć od nowa.

Przykład? Foka zdradza skuteczny sposób na poznanie czy ktoś dopiero zaczyna przygodę ze SWOS-em online. Takie osoby w większości przypadków stawiają na Milan.

Screen Shot 03-31-19 at 12.46 PM

Pod względem boiskowej mocy, nie ma lepszej drużyny w grze. Weah to geniusz, tak samo Baggio, wszyscy piłkarze szybcy, z doskonałą kontrolą piłki i kopytem. Ale jest jeden szkopuł:

Rossi w bramce. Golkiper jest kontrolowany przez komputer, jego braku jakości nijak nie da się nadrobić. W gwiezdnych bojach online, gdzie zawodnicy potrafią strzelać bramki z połowy boiska czy spod chorągiewki, dobry bramkarz jest niezbędny.

Gra się w zasadzie tylko trzema drużynami: Realem, reprezentacją Włoch, reprezentacją Brazylii, oczywiście zawsze na oryginalnej bazie z ostatniego Sensible. Wyjątki zdarzają się rzadko, ale bywają – hiszpański gracz, który od jakiegoś czasu wygrywa najlepszą ligę międzynarodową, stawia na Newcastle z nieocenionym Shearerem i niemal równie dobrym Asprillą na ataku.

Xflea: – Jak wszedłem pierwszy raz i zobaczyłem te sztuczki, nie mogłem uwierzyć. Ale z czasem zaczynasz się uczyć, dawać radę. Niektórzy nowi jednak zrażają się po weryfikacji. Nie mają cierpliwości, myślą chyba, że zaraz będą wszystko wygrywać.

Gra online to nie tylko mecze towarzyskie czy rankingowe, ale także regularne rozgrywki ligowe. U szczytu popularności SWOS-a online w Polsce istniało sześć lig w systemie spadków i awansów. Każdy kraj, w którym gra była popularna – przede wszystkim Europa, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec, Danii, Włoch, Portugalii i Hiszpanii – miała swoją piramidkę. Do tego cztery ligi międzynarodowe, skupiające najlepszych. Rozgrywki hulały aż miło, miały nawet swój… trybunał arbitrażowy do rozstrzygania sporów.

Sezon ligowy trwa miesiąc, mecze rozgrywa się systemem kiedy-kto-może. Niektórym graczom zajmie trzy dni, inni będą dopinać swoje kolejki aż po deadline.

Najciekawsza kwestia jednak: co można wymyślić w grze, która śmiga od tak wielu lat? Przecież nawet młodsze FIFA chorowały na schematyczność. W SWOS, istotnie, sposobów na strzelenie gola było sporo, ale przez ponad dwie dekady zostały doskonale opisane.

Screen Shot 03-31-19 at 01.21 PM

W praktyce grając z komputerem nie skupiało się szczególnie na defensywie – wystarczyło, że bramkarz swoje obronił, a resztę udało się nadrobić. Wielu graczy Online z kolei całkowicie przemodelowuje swoje myślenie o defensywie. To – według różnych szkół – pilnowanie linii, a więc niemal dublowanie golkipera. W innych posyłanie do defensywy każdego kogo się dało; piłkarze nie mają kondycji, zdążą przecież jeszcze popracować w przodzie. Foka wspomina, że dla niego przełomem było to, gdy zrozumiał, że najskuteczniejsza nie jest próba odbioru piłki, tylko ustawienie się tak, aby zawsze być gotowym zablokować strzał.

Foka wspomina swoje pierwsze sukcesy – wiadomo, to tylko gra, więc szampany nigdy nie strzelały. Ważnym momentem było jednak, gdy przestał opierać swoją ofensywę na jednym, unikalnym i właściwym sobie zagraniu, nazwanym zresztą przez międzynarodową społeczność Foka Goal. Później uznał, że choć to wygodne, tak wypada postawić na znacznie bardziej wszechstronny arsenał.

Powyżej – mniej więcej – Foka Goal, mające na celu wyprowadzenie w pole bramkarza. A tutaj efektowny przykład akcji od bramki do bramki tylko za pomocą główek.

Pierwsze mistrzostwo kraju było dużym wydarzeniem dla Foki, wielką dozą satysfakcji. Później największą frajdę przyniosły trofea na Sensi Days, czyli mistrzostwach świata w Sensible Soccer. Pomysłodawcą turnieju był Playaveli, niemiecka legenda środowiska SWOS.

M1n2QrMrJeden z dawnych rankingów

Ligi ligami, ale turnieje offline to zupełnie inny poziom zaangażowania, a przez to i presji. To prawdziwe święto gry. Przez jeden weekend gra ożywa za pośrednictwem kilkudziesięciu zapaleńców.

To naprawdę nie jest granie po LAN-ie czy paru chłopa wokół kompa. W 2015 Sensi Days organizowano we Wrocławiu, a głównym organizatorem był Foka. Dbano nawet o takie drobiazgi jak profesjonalny plakat.

11188227_802512406493182_388714929849816432_n_zps4ehqhrhe

Foka wspomina, że sam nie spodziewał się jak wiele będzie obowiązków przy organizacji. To, po pierwsze, sprzęt. Turniej rozgrywany jest na Amidze oraz na PC, w praktyce to jak dwie różne dyscypliny, bo różnice w mechanice gry, choć nieznaczne, tak pozostaję istotne. Porównać to można do skoków na zwykłej skoczni i na mamutach. Nie jest tak łatwo w 2015 roku zorganizować szereg Amig, a także starych kompów, by nie musieć ograniczać się do emulatora. Wymagało to solidnego wertowania portali aukcyjnych, kto też miał możliwość, to przywoził swój sprzęt.

bgHh5vd8

Kontrolery to temat na osobne opowiadanie. W roli głównej „keapady”, ale niektórzy wciąż katują dżojstiki

9Xe7GMgv

DCxubNBQ

Poniżej Lobo, pierwszy polski mistrz świata. Jak widać trofeum jest okazałe

JCOGEHAa

Organizacja turnieju to też logistyka – odbieranie całej plejady gości zza granicy. Do tego znalezienie hotelu, który będzie odpowiadał wymaganiom: wiadomo, że turnieje kończą się często późno w nocy, dokonując gwałtu na ciszy nocnej. Trzeba umieć się dogadać z tymi, który wynajmą miejsce. Do tego nawet kwestia pucharów, jak widać na powyższym zdjęciu, to nie taka prosta sprawa. Czasami – mówiąc wprost – potrzebne jest odludne miejsce.

ObOu2FjB

V6aJtI55

Dalej jest przewidywalnie: mecze fazy grupowej, później mastergrupy, aż wreszcie rywalizacja w fazie knockout poprzez dwumecze. Tak aż do finału.

0HeLHAS8

Ostatnie lata zdominował Błażej Urbanek, wygrywając wszystko. Co ciekawe, gracz znacznie poniżej średniej wiekowej przeciętnego weterana Sensible. Jest jasne, że większość tych, którzy łupią do dzisiaj, to faceci po trzydziestce, którzy w latach świetności SWOS-a byli nastolatkami.

Koledzy po keypadzie nazywają go fenomenem, alienem, dominatorem. Według Xflea, łączy efektywność, kolekcjonowanie trofeów, z wyjątkowo kreatywną grą, która wygląda jakby zupełnie nie opierał się na klasycznych schematach SWOS-a.

Gdy spytałem Błażeja o swój mecz, który chciałby polecić, podesłał… przegraną z Playavelim, podkreślając, że to był znakomity mecz obu stron.

 

Błażej Urbanek: – Przez trzech starszych braci w SWOS-a zacząłem grać od szóstego roku życia. Czasem grało się kilka karier jednego dnia. Najczęściej Ferencvarosem, który miał szybką pomoc.

Mówią o tobie, że nie polegasz na schematach.

To nie do końca tak. Może jest tak na pozór, w istocie mam bardzo dużo kombinacji, myślę, że z każdego miejsca na boisku wiem jak zrobić akcję, jak ją zacząć wyprowadzać. Do tego solidnie w defensywie i już. Staram się jednak cały czas szukać nowych rozwiązań, nie opierać się tak bardzo na najpopularniejszych schematach, gram choćby częściej bokami. Wielką rolę odgrywa też ustawienie. Jak przejmiesz piłkę po strzale, możesz podyktować grę na innych warunkach.

Od razu wdarłeś się do czołówki?

Nie, pierwsze mecze to dramat. Jak każdy, początek gry online to zderzenie z innym światem. Przełomem były chyba mecze z Foką. Pamiętam, graliśmy 20 meczów rankingowych z kolei i zaczęło mi się udawać czasem wygrać dwa, trzy spotkania. W dodatku nie fartem, tylko po faktycznie niezłej grze, bez udziału przypadku. Foka był wtedy topowym graczem, ja dopiero wchodziłem.

Gdzie widzisz sekret miodności SWOS-a?

Po prostu daje spore pole do popisu. Niejeden byłby zdziwiony ile można zrobić w tej grze na zaledwie pięciu klawiszach. Czasami wciąż zdarza mi się w tej grze denerwować, przeklinać – to też jakieś jej osiągnięcie. Ale grywam teraz mniej, tylko kilka meczów w weekend.

Twoja dziewczyna akceptuje tą pasję?

Nie ma tych meczów tak dużo, przed Sensi Days może pogram więcej. Wyjazdami nawet się cieszy.

***

Ta społeczność zna się od wielu lat. Przynajmniej raz w roku większość spotyka się na Sensi Days, a online rozmawiają praktycznie codziennie. Co ważne: niektórzy ze względu na obowiązki zawodowe lub rodzinne grają mniej, ale nie zmienia to faktu, że pozostają tak samo aktywni na grupie, forum SWOS czy dedykowanym WhatsAppie. Tematy rozmów daleko wykraczają poza grę czy futbol – to po prostu dobrzy znajomi.

To, jak bardzo się ze sobą zżyli, uświadomiła im tragedia z ostatnich dni. Basto był jednym z graczy, którzy najdłużej należeli do społeczności. Xflea wspomina, że Basto nie zależało tak bardzo na wynikach – starał się grać niestandardowo, z naciskiem na to, by grać ładnie. Foka wspomina dystans i wyjątkowe poczucie humoru kolegi, jak i również liczne rozmowy światopoglądowe – Basto podkreślał jak ciężki zawód mają górnicy, a wiedział to z własnego doświadczenia. Ostatnio udzielał się mniej, również ze względu na pracę. Skarżył się też na problemy zdrowotne.

Przed kilkoma dniami zginął w wypadku w jednej z kopalni Jastrzębskiej Spółki Węglowej, zostawiając żonę i dwójkę dzieci.

I wtedy do jednego z graczy SWOS odezwała się żona Basto. Powiedziała co się stało, więcej: Basto miał jej mówić kilkukrotnie, że gdyby coś mu się stało, ona ma koniecznie przekazać informację społeczności SWOS-a. Gracze, ci którzy najlepiej znali Basto i najczęściej jeździli na turniej offline, wybierają się na środowy pogrzeb.

Spotykali się na wspólnych turniejach, spotykali się na wspólnych wakacjach, również przy ważnych dla siebie momentach jak śluby. Wśród nich są prawnicy, szefowie firm budowlanych, ludzie zawodów wszelakich, którzy w innym wypadku nigdy by się nie poznali, a których połączył Sensible. Teraz spotkają się z przyczyny wybitnie smutnej, ale nawet ona uzmysławia jak silne więzi powstały.

Ktoś powie – grają w przeżytek. Ktoś zaryzykuje – marnują czas na grę. Ale przecież SWOS dał im o wiele więcej niż replaye pięknych bramek, o wiele więcej niż spodziewali się dostać pierwszy raz logując się online:

Autentycznie ważne znajomości, wzbogacające życie każdego z nich.

Leszek Milewski

Tekst dedykowany przez całą społeczność SWOS-a pamięci Basto, jego żonie i dzieciom

KOMENTARZE (7)