post Avatar

Opublikowane 13.03.2019 10:49 przez

redakcja

Tottenham przegrywający grupę z Monaco i Bayerem Leverkusen. Arsenal miażdżony 10:2 w dwumeczu 1/8 finału z Bayernem. Manchester United zlatujący do Ligi Europy kosztem Wolfsburga i PSV Eindhoven. Chelsea i Manchester City odpadające w tej samej edycji już po fazie grupowej, ci drudzy bez choćby jednej wygranej na tym etapie. Anglicy nigdy nie dadzą sobie wmówić, że ich liga nie jest najmocniejszą na świecie. Ale chcąc jej bronić tak mniej więcej od sześciu-siedmiu lat wynikami w Europie, ruszają z połamanym patykiem na uzbrojone po zęby wojska niemiecko-hiszpańsko-włoskie.

Od kiedy ostatni raz w Lidze Mistrzów triumfował angielski zespół – w sezonie 2011/12 dokonała tego Chelsea – finał były kolejno:

niemiecki (Bayern – Dortmund)
– hiszpański (Real – Atletico)
– hiszpańsko-włoski (Barcelona – Juventus)
– hiszpański (Real – Atletico)
– hiszpańsko-włoski (Real – Juventus)

Dopiero rok temu udało się tę dominację złamać. Nie do końca, bo zwycięzcą został znów przedstawiciel LaLiga, ale tym razem za rywala dostał przedstawiciela ligi angielskiej. Optymizmem napawał nie tylko powrót Liverpoolu do finału po jedenastu nieszczególnie udanych latach, ale i fakt, że komplet pięciu angielskich ekip (TOP4 z sezonu 2016/17 i zwycięzca Ligi Europy Manchester United) zameldował się w fazie pucharowej. Ba, cztery z nich wygrały swoje grupy, dwie – kończąc jesienne zmagania niepokonane. Tak naprawdę tylko o Manchesterze United można mówić negatywnie. Jasnym było, że w starciu City – Liverpool jedna angielska ekipa odpadnie, jakkolwiek się ono potoczy, a to, że Chelsea przegrała z Barceloną, a Tottenham z Juventusem, trudno rozpatrywać w kategorii rozczarowania. Takim bez wątpienia było wyłącznie 1:2 Czerwonych Diabłów z Sevillą.

Poprzednie rozgrywki przyniosły jednak pewnego rodzaju przełamanie. W czterech z pięciu poprzednich sezonów przynajmniej jeden angielski zespół kończył zmagania po fazie grupowej, na wiosnę albo miał częściej wolny środek tygodnia, albo grał swoje spotkania w czwartki. Najgorzej było w edycji, w której Pucharu Europy broniła Chelsea. Już w jej zwycięskim sezonie na to się zapowiadało – Anglicy stracili dwie drużyny po fazie grupowej, trzecią w 1/8 finału i tylko The Blues jechali do samego końca bez wywrotki. Rok później próżno było szukać choćby i takiego rodzynka nawet w ćwierćfinale. Manchester City nie wygrał ani jednego meczu w grupie z Borussią Dortmund, Realem i Ajaksem, Chelsea dała się wyprzedzić nie tylko Juventusowi, ale i Szachtarowi Donieck.

Tottenham wygra Ligę Mistrzów? Kurs 13,00 w ETOTO.pl

Darmowy zakład 20 złotych za samą rejestrację. Wpiszcie kod WESZLO przy rejestracji, by skorzystać z oferty

Jaki okres zaczął się wtedy dla angielskich ekip? Spróbujmy to zobrazować liczbowo, biorąc pod uwagę dwie ostatnie dekady. Przyjmijmy następujące zasady punktacji:

Odpadnięcie w eliminacjach LM – 0 pkt
Odpadnięcie w fazie grupowej – 1 pkt
Odpadnięcie w 1/8 finału/II fazie grupowej – 2 pkt
Odpadnięcie w ćwierćfinale – 4 pkt
Odpadnięcie w półfinale – 6 pkt
Przegrany finał – 8 pkt
Zwycięstwo – 10 pkt

ANGOLE

1999/00 – 4+4+1 = 9 (3 drużyny, średnia 3,00)
2000/01 – 4+4+6 = 14 (3 drużyny, średnia 4,67)
2001/02 – 6+4+2 = 12 (3 drużyny, średnia 4,00)
2002/03 – 4+2+2+1 = 9 (4 drużyny, średnia 2,25)
2003/04 – 2+6+4+0 =
12 (4 drużyny, średnia 3,00)
2004/05 – 2+10+6+2 = 20 (4 drużyny, średnia 5,00)
2005/06 – 1+2+2+8+0 = 13 (5 drużyn, średnia 2,60)
2006/07 – 6+8+6+2 = 22 (4 drużyny, średnia 5,50)
2007/08 – 10+6+8+4 = 28 (4 drużyny, średnia 7,00)
2008/09 – 8+4+6+6 = 24 (4 drużyny, średnia 6,00)
2009/10 – 4+4+2+1 = 11 (4 drużyny, średnia 2,75)
2010/11 – 8+4+4+2 = 18 (4 drużyny, średnia 4,50)
2011/12 – 1+1+10+2 = 14 (4 drużyny, średnia 3,50)
2012/13 – 1+1+2+2 = 6 (4 drużyny, średnia 1,50)
2013/14 – 2+4+6+2 = 14 (4 drużyny, średnia 3,50)
2014/15 – 2+2+1+2 = 7 (4 drużyny, średnia 1,75)
2015/16 – 6+2+2+1 = 11 (4 drużyny, średnia 2,75)
2016/17 – 2+1+2+4 =
9 (4 drużyny, średnia 2,25)
2017/18 – 4+2+2+8+2 = 18 (5 drużyn, średnia 3,60)

(na czerwono lata, gdy żaden angielski zespół nie doszedł do finału Champions League; na zielono edycje, w których Anglicy wygrywali Ligę Mistrzów)

Wiele wskazuje jednak na to, że mroczne czasy się skończyły. Że powrót do stanu z lat 2004-2012, gdy spośród szesnastu finalistów Ligi Mistrzów ośmiu pochodziło z Premier League, jest naprawdę bliski. W grze o triumf w najważniejszych europejskich rozgrywkach wciąż są bowiem wszystkie angielskie ekipy. Jak wygląda stan posiadania w przypadku innych krajów, które wciąż mają swoich reprezentantów w elicie?

Hiszpania – 1/4  (Valencia odpadła w fazie grupowej, Real Madryt i Atletico w 1/8 finału)
Włochy – 1/4 (Napoli i Inter odpadły w fazie grupowej, Roma w 1/8 finału)
Niemcy – 1/4 (Hoffenheim odpadło w fazie grupowej, Borussia i Schalke w 1/8 finału)
Francja – 1/3 (AS Monaco odpadło w fazie grupowej, PSG w 1/8 finału)
Portugalia – 1/2 (Benfica odpadła w fazie grupowej)
Holandia – 1/2 (PSV odpadło w fazie grupowej)

Anglicy w najgorszym wypadku będą mieć 3/4, a jeśli Liverpool upora się z Bayernem – Niemcy stracą ostatniego reprezentanta, a Premier League obsadzi równo połowę miejsc w najlepszej ósemce Champions League.

Liverpool ogra Bayern w Monachium? Za zwycięstwo The Reds (bez dogrywki/karnych) ETOTO.pl płaci po kursie 3,35

Za wcześnie oczywiście, by wyrokować, czy nadchodzą lata równie tłuste, co osiem wspominanych sezonów, gdy można było w ciemno typować przynajmniej jedną angielską ekipę do rozegrania maksymalnej liczby spotkań w edycji Ligi Mistrzów. Trudno jednak nie zauważyć źródła zmiany. Znajdującego się – podobnie zresztą jak w 2004 roku – w dużej mierze poza granicami Wielkiej Brytanii.

To właśnie wtedy Chelsea postanowiła sięgnąć po Jose Mourinho – cudotwórcę z Portugalii, który doprowadził FC Porto do zwycięstwa w Pucharze UEFA i triumfu w Lidze Mistrzów sezon po sezonie. Liverpool zaś swoją szansę na sukces w Europie postanowił znaleźć w Walencji, pozbawiając Rafaela Beniteza szansy na powtórzenie wyczynu menedżera, który wkrótce miał nadać sobie przydomek „The Special One”. Ekipa ze stolicy Lewantu wygrała bowiem Puchar UEFA w sezonie 2003/2004 i została mistrzem Hiszpanii, co dało jej kwalifikację do europejskiej elity. Anglicy wpuścili do siebie dwóch menedżerów, którzy okazali się być nie tylko świetnymi fachowcami, a wręcz rewolucjonistami.

– Mourinho i Benitez kompletnie zmienili podejście do piłki na wyspach. Tradycjonaliści uważali, że zajmowanie się rywalem to oznaka słabości. Masz grać swoje, jeśli zagrasz na maksa, masz wysokiej jakości zawodników, to zawsze wygrasz. A oni zajmowali się grą rywala w równej mierze, co grą swoich drużyn. Taktyka stała się dwudrogowa, menedżerowie przestali patrzeć tylko na to, kogo mają do dyspozycji, a zaczęli zastanawiać się, jak pokrzyżować rywalom szyki – mówił w wywiadzie dla Weszło Michael Cox, jeden z czołowych dziennikarzy piłkarskich w Wielkiej Brytanii i autor książki „Premier League. Historia taktyki w najlepszej piłkarskiej lidze świata”.

Receptę na zwyciężanie w Europie miał też sir Alex Ferguson, który w XXI wieku trzy razy prowadził Manchester United w finale Ligi Mistrzów, wygrywając jeden z nich, dwa razy kończył dopiero na półfinale, a trzykrotnie – na ćwierćfinale. Nawet Arsene Wenger, przynajmniej na początku obecnego stulecia, potrafił zaskoczyć, nie był jeszcze zgnuśniałym dziadziem w za dużej kurtce, którego przerasta zasunięcie suwaka, a co dopiero rozwijanie Arsenalu.

Po nich przyszły jednak czasy, gdy kluby na wyspach jakby solidarnie zatrudniały menedżerów, którzy albo nigdy nie wdrapali się w góry wysokie, gdzie rozgościli się wspomniani dżentelmeni, albo ewentualnie mieli swój Everest dawno za sobą. Pierwsza grupa to choćby Harry Redknapp, David Moyes, Andre Villas-Boas, Brendan Rodgers czy Manuel Pellegrini. Druga – Louis van Gaal czy Guus Hiddink.

Co przyniosło obecną odmianę? Niemal dokładnie to, co półtora dekady temu. Sięgnięcie nie po półśrodki, nie po zgrane menedżerskie karty, a po absolutnie najmodniejsze nazwiska. Liverpool zajechał do finału Champions League z Juergenem Kloppem, szkoleniowcem odpowiedzialnym za złamanie krajowej hegemonii Bayernu na dwa kolejne lata, pierwszym któremu udało się to od 1996 roku, gdy drugi tytuł z rzędu wywalczyła… również Borussia pod wodzą przejętego później przez Bawarczyków Ottmara Hitzfelda.

Manchester City z kolei odpadł rok temu dopiero po wewnątrzbrytyjskim starciu z Liverpoolem, a w obecnym sezonie należy do grona największych faworytów dzięki Pepowi Guardioli – prawdziwemu piłkarskiemu myślicielowi i wielkiemu rewolucjoniście, który jednocześnie nie przestaje się rozwijać. Wielu szkoleniowców wpada w pułapkę „patentu”, coś co zadziałało raz powielają do znudzenia. On – bynajmniej. Można dostrzec podobieństwa pomiędzy dzisiejszym City a Barceloną, która wygrała w jego debiutanckim sezonie absolutnie wszystko, ale sporo jest też ulepszeń, modyfikacji. Naczelny przykład – to, jak dziś grają boczni obrońcy w zespole The Citizens, jak kluczowi są dla strategii katalońskiego szkoleniowca.

The Citizens wygrają całą edycję Ligi Mistrzów? Według ETOTO.pl są faworytem – kurs to 3,55

Tottenham to zaś dzieło życia Mauricio Pochettino, któremu zaufano bezgranicznie, za co Argentyńczyk odpłaca się z każdym sezonem coraz bardziej. On nie był co prawda najmodniejszym najbardziej trendy nazwiskiem na rynku, gdy na niego stawiano, ale zdecydowanie jest nim dziś. W końcu za każdym razem, gdy tylko w Realu Madryt, PSG czy Manchesterze United powstaje wakat na stanowisku menedżera, jego nazwisko wymieniane jest natychmiast jako kandydat numer jeden. Maksymalnie dwa.

Ole Gunnar Solskjaer, któremu udało się dokonać jednego z największych comebacków w historii Champions League to z kolei szkoła sir Alexa Fergusona. O którym już wiemy, że miał na grę w Europie patent. Wspomniany wcześniej Michael Cox w swojej książce zauważa, że w latach 90. tylko Ferguson spośród wyspiarskich menedżerów miał dość dobrych zawodników i nadążał za trendami panującymi w Europie na tyle, by móc mierzyć się ze znacznie bardziej wyszukanymi reprezentantami choćby włoskiej Serie A.

Okoliczności również – delikatnie mówiąc – nie były w ostatnich kilkunastu miesiącach niesprzyjające. Zaszczepienie na dobre swoich filozofii, zdobycie europejskiego doświadczenia z ekipami z Premier League (przede wszystkim w kwestii łączenia wszystkich rozgrywek – ligi, dwóch krajowych i europejskiego pucharu) przez Kloppa, Guardiolę czy Pochettino zbiegło się w czasie choćby z kryzysem Realu Madryt, wołającego o wymianę pokoleniową. Nie przeszkadza na pewno fakt, że rokrocznie po odpadnięciu z Ligi Mistrzów w fatalnych okolicznościach, coraz większe obciążenie psychiczne nakładane jest na miliarderów z PSG. Że wczoraj wieczorem w starciu finalistów dwóch z trzech poprzednich edycji – Juventusu i Atletico – jeden wyciął z rozgrywek drugiego.

Ale okoliczności trzeba umieć wykorzystywać. I wydaje się, że angielskie ekipy właśnie to robią. Liverpool wyłamał jedne drzwi – wszedł do finału Ligi Mistrzów jako pierwsza ekipa z wysp od sześciu lat. Reprezentacja Anglii kolejne – wylądowała w strefie medalowej mundialu po raz pierwszy od 1990 roku.

Czas najwyższy na kolejny krok.

2012 Champions League Final

SZYMON PODSTUFKA

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 13.03.2019 10:49 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stokowiec vs. Probierz. Kto kogo dzisiaj przechytrzy?

Lechia Gdańsk i Cracovia rozpaczliwie bronią się przed tym, by sezon 2019/20 zakończył się dla nich wielkim rozczarowaniem. Podopieczni Piotra Stokowca w pewnym momencie balansowali już na granicy spadku do dolnej ósemki, a jednak obecnie znów wyglądają na ekipę, która ma ochotę powalczyć o ligowe podium. Z kolei „Pasy” pokonały w ostatniej kolejce Pogoń Szczecin, […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stan Futbolu. Madej, Wąsowski, Kowalczyk, Rokuszewski

A już o 11:15 zapraszamy was na „Stan Futbolu”. Goście: Łukasz Madej, były piłkarz między innymi ŁKS-u Łódź. Maciej Wąsowski, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”. Wojciech Kowalczyk, legenda. Mateusz Rokuszewski, naczelny Weszlo.com, stały ekspert „Ligi Minus” i „Weszłopolskich”. Prowadzi Krzysztof Stanowski.
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

eWinner partnerem cyklu SEC 2020! Obstawiaj żużel, zgarnij freebet do 25 PLN!

Kolejny weekend żużlowych emocji to także kolejny weekend promocji „Postaw na żużel” w eWinner! To jednak nie koniec dobrych wieści od tego legalnego bukmachera. eWinner został bowiem oficjalnym bukmacherem cyklu Speedway Euro Championship 2020. Co to oznacza? Ten legalny bukmacher został partnerem pięciu żużlowych zawodów, które odbędą się w lipcu w Polsce. Żużlowcy odwiedzą następujące […]
04.07.2020
Bukmacherka
04.07.2020

Lucky Loser w Totolotku! Obstaw hity Ekstraklasy bez ryzyka!

Przed nami weekend pod znakiem hitów Ekstraklasy! Lech gra z Legią, a Piast ze Śląskiem, czyli naprzeciw siebie stanie cała czołowa czwórka. Nie ma co ukrywać – te spotkania mogą przesądzić o kolejności miejsc na podium. Dlatego też legalny polski bukmacher Totolotek oferuje nam świetną promocję! W ramach „Lucky Loser” mecze najwyższej ligi w kraju […]
04.07.2020